środa, 23 grudnia 2015

Lirene Vital Code

Cześć Dziewczyny!

Uwielbiam balsamy i olejki do ciała, ale przyznam, że jesienią trochę sobie odpuszczam i już nie zawsze stosuję codziennie;) Niskie temperatury niekiedy zniechęcają mnie do balsamowania. Choć i tak nadal staram się robić to w miarę regularnie;) Jeszcze w listopadzie zużyłam olejek i balsam Lirene z serii Vital Code, ale dopiero dziś chciałabym zdać relację czy odkryłam swój kod witalności;) 



Lirene Vital Code Ujędrniający witaminowy olejek



Dokładny opis producenta oraz skład można znaleźć tutaj

Olejek otrzymujemy w przyjemnym dla oka plastikowym opakowaniu o pojemności 150ml. Szata graficzna bardzo mi się podoba, ponieważ kojarzy się ze słońcem i wakacjami;) Wydawać by się mogło, że buteleczka jest super, ponieważ dodatkowo została wyposażona w atomizer. Jednak owy atomizer działał dość opornie. Ciężko było mi go przyciskać i żeby wydobyć odpowiednią ilość produktu musiałam na to poświęcić trochę czasu, a jestem nieco nerwowa w tych kwestiach;) Olejek na pierwszym miejscu w składzie zawiera parafinę więc nie jest tak dobrze jak mogłoby być. A mogłoby być lepiej, ponieważ coraz częściej na drogeryjnych półkach można spotkać olejki o bardziej naturalnych składach. Nie było to jednak dla mnie jakimś wielkim problemem gdyż moja skóra nie reaguje źle na parafinę. Zapach olejku jest przyjemny, ale trudno mi go określić. Kojarzył mi się trochę z migdałami choć to nie do końca ta woń;) Zapach szybko się ulatniał więc w ogóle mi nie przeszkadzał. Nie wchłaniał się bardzo szybko, ale też nie musiałam czekać godzinę. Czas wchłaniania był zatem średni, a zaraz po aplikacji skóra była tłustawa. Olejku najczęściej używałam na nogi. Po użyciu skóra była gładka i miękka w dotyku, nawilżona i trochę bardziej napięta. Nie mam dużych problemów z jędrnością więc efekt był u mnie zauważalny. Nawilżenie nie było bardzo intensywne, ale nawet jeśli używałam co drugi dzień skóra nie była szczególnie wysuszona. Nadmienię jednak, że moja skóra jesienią i zimą jest trochę mniej wymagająca niż wiosną i latem;) Myślę, że w przypadku bardzo suchej skóry olejek będzie zbyt delikatny.

Koszt olejku to około 24,99zł, można go dostać w większości drogerii.


Lirene Vital Code Skoncentrowany balsam witaminowy z olejkami




Opis producenta można znaleźć tutaj.

Balsam zapakowany został w dużą 400ml butelkę z zamknięciem na klik. Pojemność jest więc idealna dla balsamomaniaka;) Szata graficzna jest równie optymistyczna, co oznacza, że mnie się podoba;) Opakowanie robi trochę hałasu przy wyciskaniu gdy produktu zostaje niewiele oraz przy zamykaniu, ale to taki szczegół;) Skład również nie należy do naturalnych, ale jak już wspominałam nie muszę mieć wszystkiego eko gdyż balsamy drogeryjne na ogół również krzywdy mi nie robią;) Balsam ma białą barwę i dość lekką, aksamitną konsystencję, która przypomina mi niektóre silikonowe bazy pod makijaż. Dzięki swej konsystencji rozprowadza się wyjątkowo gładko i przyjemnie, nie trzeba długo czekać aż się wchłonie:) Zapach jest jakby owocowy, ale w sposób niesztampowy tzn. trudno w nim wyodrębnić konkretne owoce. Powiedziałabym, że to owocowy zapach z nutką elegancji i odrobiną syntetyczności. Ostatecznie jest jednak przyjemny w odbiorze i niemęczący. Spokojnie mogłam go stosować na całe ciało;) Muszę przyznać, że od jakiegoś czasu mam coraz większą tolerancję na zapachy i bardzo mnie to cieszy gdyż mam za sobą czasy gdy mogłam używać niemal wyłącznie produktów bezzapachowych. Nawilżenie jakie zapewniał balsam było bardziej intensywne w porównaniu z olejkiem więc gdybym miała któryś z tych produktów jeszcze kiedyś kupić byłby to balsam. Najpewniej jednak wybiorę mleczko gdyż jeszcze go nie miałam, a mam wrażenie, że pachnie bardziej owocowo niż balsam:) Po użyciu balsamu skóra również była miękka, gładka i elastyczna w dotyku. W porównaniu z olejkiem balsam wchłaniał się błyskawicznie co również stanowiło nad nim przewagę:)


Koszt balsamu to ok. 18-19zł. Również nie ma problemów z dostępnością;)


Znacie linię Vital Code od Lirene? W pielęgnacji stawiacie bardziej na balsamy czy olejki?


Wesołych Świąt Robaczki!:) 

61 komentarzy:

  1. Wesołych dla Ciebie :*** Ja olejki zdecydowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam z tej serii wygładzający olejek praktycznie wszystko było w porządku - jeden minus tylko za parafine w składzie dostał ode mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam ten olejek jakiś czas temu, zdanie mam podobne. Mnie zapach bardzo się podobał ale nawilżenie było takie sobie. Balsamu nie miałam, nie zauważyłam na stronie czy ma parafinę itp jeśli nie ma to chętnie go wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skład balsamu jest wklejony, może trochę słabo widać (chociaż ja widzę) i parafina również jest w balsamie gdzieś na 4 miejscu. Mnie nie przeszkadzała, ale wiadomo - milej jakby jej nie było.

      Usuń
    2. Rzeczywiście, przepraszam ślepa jestem ostatnio. Wolę unikać parafiny, zauważyłam że moja skóra lepiej zachowuje się bez niej

      Usuń
    3. Zdarza się:) Ja widzę, że w drogeryjnych parafina króluje jednak... Chociaż np Evree zdaje się, że ma bez parafiny

      Usuń
  4. MAm olejek dla mnie jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pewnie go kiedyś przetestuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wesołych Świąt Kochana! :*
    A co do produktu, to zacznę chyba niedługo stosować wszystko co ujędrniające :D.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie stosowałam jeszcze kosmetyków z tej linii :)
    Wesołych świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  8. często mi się nie chce stosować takich produktów, ale chyba wolę olejki niż balsamy :D

    OdpowiedzUsuń
  9. nie znam kosmetyków z tej linii, balsam mnie zaciekawił :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam olejek z Dove i po tygodnuiu stosowania mam wrażenie że mam suchą skórę ;o

    OdpowiedzUsuń
  11. Wesołych ! :) // Najbardziej to jednak krem-żel jest u mnie numerem jeden :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Balsam chętnie bym wypróbowała.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie miałam z nim jeszcze do czynienia :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Szkoda, że olejek ma w składzie parafinę. Za to balsamem mnie zachęciłaś, bo też fanką balsamowania ciała jestem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No balsamik też de facto ma parafinkę, ale jakoś lepiej się spisywał ;)

      Usuń
  15. Nie lubie parafiny w skladach kosmetykow do pielegnacji skory ciala :( ale te zolte opakowania sa genialne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, opakowania są takie pozytywne :)

      Usuń
  16. Olejek wygląda fajnie i tak jak napisałaś - słonecznie:) Natomiast balsam jest dosyć gęsty. Chyba wybrałabym jednak olejek, lubię olejki:)

    OdpowiedzUsuń
  17. na olejek z chęcią bym się skusiła, lubię takie i nawet mnie parafina nie odstrasza w kosmetykach do ciała :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja ich jeszcze nie otworzyłam :) balsam mnie ciekawi, ale olejek chyba komuś sprezentuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty chyba masz mleczko:) myślę, że mleczko może być nawet przyjemniejsze od balsamu bo np zapachowo zdaje się wypadać najlepiej;) Pamiętam, że do olejków pałasz średnią miłością, a on jednak ciut tlustawy jest;) Ja w każdym razie bardziej byłam zadowolona z balsamu;)

      Usuń
  19. Nie znam go, ale jak fajnie popatrzeć na takie kwiaty o tej porze roku. :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. nie mogę zrozumieć, czemu firmy kosmetyczne tak nas raczą tą parafiną? żeby jeszcze była gdzieś daleko w składzie, ale na pierwszym miejscu? :-( fajne i kolorowe opakowania tej serii Vital Code, podobają mi się

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego to ja już nie wiem bo w dzisiejszych czasach jest sporo możliwości ;)

      Usuń
  21. Olejek wygląda fajnie, ale szkoda, że tak dowalili tej parafiny w składzie... Niestety Lirene przyzwyczaiło nas do nie do końca fajnych składów, a szkoda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Składy mogłyby być lepsze;)

      Usuń
  22. Ostatnio zakochałam sie w olejku wellness z rossmanna, ale mam ochotę przetestować tez inne bo jak dla mnie na razie olejek jest lepszy niż balsam. Nawilża na dłużej no i ten konkretny pięknie pachnie i nie zostawia tłustej, niemiłej warstwy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ten z Wellness bardziej lubiłam:) miałam wersję mango, a teraz mam jeszcze świecę do masażu z tej firmy:)

      Usuń
  23. Nie znam, ale na pewno nie poznam, bo mają parafinę w składzie :) Ja zdecydowanie chętniej sięgam po masła, olejki mniej chętnie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jeszcze nie próbowałam tej serii, balsam wygląda interesująco :-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo podoba mi się Twój blog dodaję do obserwowanych i zapraszam do siebie (dopiero zaczynam;)) http://blacklinemake-up.blogspot.com Pozdrawiam BlackLine <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, ale proszę nie zostawiaj linków;)

      Usuń
  26. Też czasami stwierdzam, że jest za zimno na balsamowanie się :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Szata graficzna zdecydowanie bardzo przyciąga, choć Lirene nie jest firmą, do której mnie ciągnie, raczej ich produkty nie zrobiły na mnie większego wrażenia. A o tej linii pierwszy raz słyszę :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Po Twojej recenzji skusiłam się w końcu na Cetaphil MD i chyba już go nie zamienię na nic innego, bo moja skóra jest bardzo wymagająca, a CMD ją rozpieszcza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cetaphil rzeczywiście jest bardzo dobry i gdybym nie miała zapasów oraz ogólnej chęci testowania nowości to pewnie mogłabym zostać z nim na baaardzo długo;)

      Usuń
  29. Ostatnio chętniej sięgam po balsamy do ciała. Te tutaj opakowania mają naprawdę wakacyjne.

    OdpowiedzUsuń
  30. O ile w pielęgnacji twarzy i włosów oleje i olejki wręcz uwielbiam, tak jeśli chodzi o ciało, wolę nawilżać je balsamami itp. dlatego z tej dwójki skusiłabym się na balsam :)
    Ciekawa jestem zapachu :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja teraz lubię masełka, ale ten balsam mnie też kusi, głównie przez opakowanie ;))
    Miłego popołudnia :)

    OdpowiedzUsuń
  32. chętnie bym wypróbowała balsam - dobrze, że intensywnie nawilża, lubie takie kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Olejki uwielbiałam rok temu, teraz mi już coś przeszło. Szkoda, ze balsam ma parafinę:(

    OdpowiedzUsuń
  34. W okresie zimowym moja skóra jest bardzo sucha ... Ciekawe, czy by sobie ten olejek z nią poradził :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie używałam jeszcze niczego z tej linii, ale trochę szkoda, że olejek bazuje na parafinie. Jeśli już decyduję się na olejki do ciała, to wolę jednak te o naturalniejszych składach :)

    OdpowiedzUsuń
  36. ja stawiam na olejki- tych produktów nie znam :)
    Szczęśliwego Nowego Roku :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze.

Jeśli jednak nie czytasz nie komentuj i nie pisz głupot;) Proszę nie zostawiaj linków, to nie jest miejsce na Twoją reklamę. Komentarze zawierające linki będą usuwane.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...