niedziela, 22 maja 2016

Dobry i zły policjant! Dr Irena Eris Provoke pomadka matująca 606 i pomadka nabłyszczająca 507

Cześć Dziewczyny!

Na początku kwietnia skusiłam się na zakup matowej pomadki Dr Irena Eris Provoke. Natomiast na samym początku maja w ramach wygranej w konkursie przybyła do mnie pomadka nabłyszczająca tej samej marki. Jak możecie się domyślić po tytule jedna z tych pomadek u mnie zaplusowała, a druga wręcz przeciwnie. Która z nich jest dobrym, a która złym policjantem?:D


Dr Irena Eris Provoke Real Matt Lipstick pomadka matująca

Opis producenta

Pomadka matująca z wysoką koncentracją pigmentów dla zapewnienia głębokich, trwałych odcieni, które utrzymują się przez min.5 godzin. Formuła odporna na ścieranie i rozmazywanie bez wysuszania ust. Duża zawartość składników odżywczych i nawilżających zapewnia ustom właściwą pielęgnację i ochronę. Kremowe, matowe wykończenie makijażu, mocne krycie.

Moja opinia

Nigdy nie byłam przekonana do matowych pomadek. Moje usta są bardzo wrażliwe i skłonne do wysuszenia, a matowe pomadki potrafią wysuszać. Miałam przeczucie, że to może się nie udać. Jednak z uwagi na to, że jestem szczęśliwą posiadaczką wielu produktów Provoke, które naprawdę świetnie mi służą uznałam, że dam szansę matowej pomadce właśnie tej marki. Nie wiedziałam na jaki odcień się zdecydować. Zwłaszcza, że gama kolorystyczna nie jest zbyt szeroka. Poszłam więc najpierw do Rossmanna gdzie przyatakowała mnie konsultantka, która uznała, że najlepszy dla mnie będzie odcień 607, a dodatkowo wyjątkowo widziałaby mnie również w 600 i 603. Tych dwóch ostatnich nawet nie wzięłam pod uwagę, ponieważ liczyłam raczej na delikatniejszy odcień. Na co konsultantka odparła, że w takim razie może 606. Poszłam jeszcze do SP, a tam porady mniej więcej takie same;) Pani zaproponowała pomalowanie ust odkażonym testerem. Pomysł ten napawał mnie niemałym obrzydzeniem, ale po raz pierwszy w życiu zgodziłam się. Umalowałam się nr 606 i uznałam, że jest ładnie. Potem bez przekonania 607. Kolor ten był dla mnie na tyle nie twarzowy, że starłam zanim zdążyłam pokryć całe usta. Decyzja więc zapadła i wzięłam według mnie ładny i nie nachalny 606 Vintage Pink. Tak jak lubię. 

Podczas tych testów w drogerii popełniłam jednak podstawowy błąd. Zapomniałam, że usta miałam pokryte odrobiną błyszczyka Dior Lip Maximizer. Po powrocie do domu pomalowałam już niczym niepokryte usta moją nową matową pomadką i niestety zonk. Usta natychmiast stały się suche i wrażliwe. Każda niedoskonałość i załamanie zostały podkreślone. Nawet te których nigdy wcześniej nie dostrzegałam używając jakiegokolwiek innego produktu do ust. Pomyślałam więc, że nałożę pomadkę na balsam. Niestety niewiele to dało. Nawet nie będę tego pokazywać na zdjęciu bo wygląda to fatalnie. Usta wyglądają dobrze i zdrowo jedynie gdy nałożę pomadkę na odrobinę błyszczyka. Słyszałam wiele pozytywnych opinii o matowych szminkach Provoke, ale niestety dla mnie ten produkt okazał się zdecydowanie najsłabszym ogniwem tej marki. Podobno u wielu osób pomadka daje lekko satynowe wykończenie, ale na moich ustach jest to zdecydowanie tępy mat. W moim przypadku pomadka nałożona solo bardzo wysusza usta. To pierwszy produkt Provoke, który mnie rozczarował.


Dr Irena Eris Provoke Bright Lipstick pomadka nabłyszczająca

Opis producenta

Pomadka o lekkiej, kremowej konsystencji z zawartością subtelnych drobinek rozświetlających dla zapewnienia krystalicznego koloru oraz efektu błyszczących, mokrych ust. Dzięki pielęgnacyjnej formule usta zyskują natychmiastowe uczucie jedwabistej miękkości, komfortu i nawilżenia. Witamina E chroni je i przeciwdziała starzeniu.Kremowe, błyszczące wykończenie makijażu, lekkie krycie.

Moja opinia

Pomadkę nabłyszczającą Provoke w odcieniu 507 Desire Rose wygrałam. Po nieprzyjemnych doświadczeniach z wersją matującą zapewne z własnej inicjatywy nie zdecydowałabym się na zakup. Jednak zupełnie niepotrzebnie, ponieważ to ona okazała się być pomadką w sam raz dla mnie! 
Kolor sztyftu jest dość ciemny, wpadający w czerwień i beż. Jednak z powodzeniem można go stopniować osiągając subtelny i bardzo twarzowy efekt. Bardzo mocnego efektu nie osiągniemy gdyż pomadka jest półprzejrzysta, a jej krycie dość lekkie. Mnie to jednak zupełnie nie przeszkadza. Wolę to niż suche usta, które serwuje mi wersja matowa. Pomadka nabłyszczająca nie wysusza ust i nie sprawia najmniejszych problemów podczas aplikacji i użytkowania. Jest bezzapachowa, co również oceniam na plus. Opakowania w przypadku obu pomadek są bardzo ładne, z magnetycznymi zamknięciami. Z tej wersji jestem w pełni zadowolona!:)


Koszt pomadek w cenach regularnych to 65zł w przypadku „złego policjanta” i 59zł w przypadku „dobrego policjanta” tudzież gliny;) To oczywiście moja subiektywna opinia. Nic nie poradzę, że wersja matowa mi nie służy, a przecież kłamać nie będę;) Wiem jednak, że wiele dziewczyn jest zadowolonych z wersji matowej.


Znacie pomadki Dr Irena Eris Provoke? Która z wersji należy do Waszych faworytów?

74 komentarze:

  1. Szkoda że tak wysusza bo kolor ma piekny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście mowa o tej pierwszej :)

      Usuń
    2. Hihi no ja myślę bo już miałam grzmieć, że nieczytane było :D

      Usuń
    3. No co ty :) chyba sama wiesz że mam tendencje do rozpisywania się w komentarzach postów :P
      U mnie też nie wszyscy czytają :P pamiętam jak paletę sephory opisałam jako bubel a miałam komentarze typu: że jest piękna, mam na nią ochotę i jeszcze coś że ciekawe są makijażu z tej palety :P ale to tam olewkę mam :D
      Co do pomadek, kredek itp to nie wiem czemu 99% z tych co mam znika mi w ciągu chwili z ust do godziny to jest maks co się trzyma. Tylko pomadka w płynie z kobo daje radę dłużej :P ale raczej z wysuszaniem problemu nie mam :)

      Usuń
    4. No ja wiem, że Ty porządna dziewczyna jesteś:D
      Najbardziej uwielbiam jak piszę, że coś mi nie pasuje, a ktoś super, skusiłaś mnie:)

      Usuń
    5. Też to lubię :P u mnie mam kilka osób które jeśli już komentują to właśnie tak na od*** się więc ja u nich robię czasami tak samo :P mimo że przeczytam post :D ale piszę tak jakbym nie przeczytała ^^ jak mnie ktoś "znerwuje" :P

      Usuń
    6. Ja wtedy albo nie wchodzę albo komentuję na odczepne;D

      Usuń
  2. Kolory piękne, ale skoro wysusza to nawet nie wypróbuję tej pierwszej
    pozdrawiam, mikrouszkodzenia.blgospot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. 606 ma bardzo ładny odcień, szkoda Cię nie zadowoliła :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja zdecydowanie jestem w grupie zadowolonych z wersji matowej ;) muszę się jeszcze przyjżeć tej drugiej, może jakiś kolor wpadnie mi w oko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najcześciej natykałam się na opinie, że matowe lepsze, ale w moim przypadku niestety odwrotnie;D

      Usuń
  5. Kolor matowej bardziej mi się podoba, zwłaszcza, że uwielbiam matowe pomadki, jednak żadne usta nie lubią wysuszenia :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może akurat Ciebie by nie wysuszyła, kto wie;)

      Usuń
  6. Matowa bardziej mi się podoba :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja bardzo lubię matowe pomadki, nie mam wielkiego problemu z przesuszaniem ust na szczęście. Obydwa kolory ładne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może u Ciebie by się sprawdziła matowa:)

      Usuń
  8. Świetny tytuł posta :) Ja tych pomadek nie znam, bardzo rzadko maluję usta więc staram się nie szaleć z pomadkowymi zakupami :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam jeszcze żadnej szminki Ireny Eris, z matami to różnie bywa, ale i tak lubię siebie w matach :) Sam odcień 606 jest genialny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam jeszcze styczności z pomadkami tej marki, ale muszę przyznać, że kolorek Vintage Pink skradł moje serce :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam tych pomadek,ale kolor 606 jest śliczny

    OdpowiedzUsuń
  12. Odcień tej matowej wydaje się idealny, szkoda, że nie sprawdza się najlepiej na ustach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, przynajmniej nie na moich...

      Usuń
  13. Piękne pomadki! Najbardziej podoba mi się odcień 606 ^-^

    Zapraszam Na Mojego Bloga Sakurakotoo

    OdpowiedzUsuń
  14. Szkoda, że ta pierwsza wysusza. Kolory sa bardzo ładne :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pfff błyszczolem z Diora się maluje a potem ma ;D ja matów nie lubię ale ten jest śliczniutki ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Diora jest fajnie, ale solo to już nie:D maty też jakoś nie dla mnie:/

      Usuń
  16. Niestety ja również tak z matowymi mam...Kolor tej pierwszej jest cudowny!

    OdpowiedzUsuń
  17. Szkoda, że wysusza, bo kolorki jak najbardziej w moim guście :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Matowe pomadki na moich ustach wyglądają źle :( Zawsze je wysuszają. Chociaż teraz zakupiła Golden Rose mat i ku mojemu zaskoczeniu nic złego się nie dzieje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na moich właśnie niestety też;/

      Usuń
  19. Podoba mi się odcień tej matowej, ale skoro podkreśla wszystko to czego nie powinna, to raczej się nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety nie wygląda u mnie dobrze solo ;/

      Usuń
  20. 606 jest piękna, szkoda, że się u ciebie nie sprawdziła :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Ta matowa ma sliczny odcien! Szkoda, ze sie nie sprawdzila :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ubolewam, ale jakoś sobie radzę nakładając na błyszczyk bo kolor naprawdę fajny :D

      Usuń
  22. Pomadka matowa ma przepiękny kolor. Szkoda, że działanie nie jest zachęcające.

    OdpowiedzUsuń
  23. nie miałam nigdy kosmetyków tej firmy, ale zawsze zachwycają mnie opakowaniami :) pomadka wygląda bardzo kusząco, szkoda że to tylko pozory :(

    OdpowiedzUsuń
  24. ta druga wydaje się rzeczywiście fajna a pierwsza szkod,a ze az tak negatywnie zadziałała na Twoje usta :<< ja uwielbiam matowe pomadki, ale mam ogormny problem z suchością ust :<<

    OdpowiedzUsuń
  25. Mnie akurat żaden z tych odcieni by nie pasował. Poleciłam Cię Pani z Femi :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dostałam właśnie dziś maila, coś tam sobie wybrałam;)

      Usuń
  26. ja z serii Provoke znam jedynie podkłady

    OdpowiedzUsuń
  27. Jednak matowe pomadki są zdecydowanie nie dla Ciebie :) mi sie bardzo spodobał komor Vintage Pink - kolor zdecydowanie dla mnie :) przyznam jednak że dość sporo sobie liczą za pomadkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że kolor by Ci pasował i Ciebie by pewnie nie wysuszał :) ja kupiłam -50% tą matową więc trochę ponad 3 dyszki.

      Usuń
    2. a to nie tak żle :)

      Usuń
  28. Myślę, że to kwestia tego że nie lubisz (a raczej Twoje usta) matowych pomadek. U mnie maty, nawet te najbardziej wysuszające np. Sleek Matte Me wygladają dobrze jesli wcześniej odpowiednio złuszczę i nawilżę usta. Podchodziłam na promocji kilka razy do tych szminek, ale w efekcie żaden z odcieni mnie nie zachwycił. Za to kupiłam 2 kolory Lip Finity od MaxFactor :) Te pomadki są nie do zdarcia! I mozna je używać solo (efekt matowy) jak i z dołączonym balsamem (efekt błyszczący).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że tak może być bo tak jak mowię moje usta są skłonne do wysuszenia. A z tego co wiem wiele dziewczyn jest zadowolonych z tych pomadek. Gama odcieni rzeczywiście niewielka.

      Usuń
  29. Podejrzewam, że wersja matowa i u mnie by się nie sprawdziła. Przerobiłam już wiele tego typu pomadek i jedyna, która sprostałam moim oczekiwaniom jest ta, która ma wykończenie matte z Mac. Inne albo były wyczuwalne na ustach, albo mocno przesuszały.
    Fajnie, że jesteś zadowolona z wersji nabłyszczającej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre i to, że chociaż jedna mi pasuje:) ja nigdy nie byłam przekonana do matów, ale lubię Provoke i stwierdziłam, że dam szansę tym bardziej, że było -50%;) Ale niestety:/

      Usuń
  30. Nie znam Erisowych kosmetyków Provoke, ale odcienie obu mi się widzą bardzo, szkoda, ze tamta Tobie nie podpasowała, ja chyba tez nie lubię do końca totalnych matów na ustach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja jednak muszę mieć choć lekki połysk i ważne by nie wysuszała.

      Usuń
  31. Kolor matowej podoba mi się bardziej :) Szkoda, że tak niefajnie się zachowuje. Mnie matowe szminki bardzo wysuszają usta. A tak bardzo mi się podobają. Dlatego wytrzymuję w nich max trzy godziny, a później gruba warstwa balsamu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie odcień świetny, ale niestety ne leży mi. Za wrażliwe usta. Ta druga tez jest ładna tylko jakoś mniej korzystnie wyszła na zdjęciach :D

      Usuń
  32. W kolorze "złego policjanta" wyglądałabym naprawdę śmiesznie :D Mam ze dwie pomadki w takim kolorze i przyznaję, że nie wygląda to dobrze. :D Chyba nawet jedną matową w kredce z Lovely... Nie lubię jej. :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Kolor tej pierwszej zdecydowanie ładniejszy, szkoda, że pomadka sama w sobie kiepska. :(

    OdpowiedzUsuń
  34. Oj pomadeczki wyglądają na takie kremowe. Pierwszy odcień bardzo mój.

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja należę do tych szczęśliwych osób, u których ta matowa wersja się sprawdza:) Mam już dwie matowe pomadki Provokatorki;) i obie bardzo fajne.
    Szkoda, że Twoje usta nie chcą jej przyjmować;), ale trudno czasem tak bywa. Dobrze, że ta błyszcząca wersja zdała egzamin;)
    Ale jeszcze jedna rzecz- przepiękne cienie przykuły moją uwagę. Jeden z nich już mam - to pojedynczy matowy róż, który już pokazywałam na IG;) Pozostałe odcienie też są przepiękne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że chociaż Ty możesz wesoło prowokować :D No i fajnie, że chociaż jedna mi pasuje:)

      Prawda, że ładnie się prezentują cieniki? Z tych poczwórnych mam jeszcze niebieskości ;)

      Usuń
    2. Pewnie, dobrze, że choć ta błyszcząca jest ok;) - ja jej nie miałam, chyba wolę matowe, ale pewnie powinnam ją też przetestować - może kiedyś i to zrobię;)
      Cienie absolutnie fantastyczne! Zazdroszczę;) Niebieskie pewnie też ładne, ale te fiolety...ach:)

      Usuń
    3. Ach, no i zapomniałam - bardzo ładne zdjęcia do wpisu:)

      Usuń
    4. Ja sobie już maty całkiem daruję, nie dla mnie one. Nawet z Provoke:D

      Usuń
  36. Od Ireny Eris nie miałam jeszcze nic z kolorówki :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Oba odcienie bardzo ładne, choć zdecydowanie bliżej mi do tej matowej. Szkoda, że taki z niej brzydal! :( Pozostaje Ci nakładanie jej na Maximizerka :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Oba kolorki bardzo ładne. Osobiście wole pomadki matowe, ze względu ze się dłużej utrzymują, a "krzywdy" moim ustom nie robią bym musiała wybierać między wygodą noszenia a trwałością :D

    OdpowiedzUsuń
  39. Kolory ładne :) wolałabym chyba jednak nie matową :) nie znam kolorówki IE :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Mnie kusiły, ale podwójne cienie z Eris, niestety cena dla mnie zbyt wysoka.

    OdpowiedzUsuń
  41. U mnie matowa jest na ustach wręcz kremowa:D mam czerwoną:D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze.

Jeśli jednak nie czytasz nie komentuj i nie pisz głupot;) Proszę nie zostawiaj linków, to nie jest miejsce na Twoją reklamę. Komentarze zawierające linki będą usuwane.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...