wtorek, 3 maja 2016

Krystyna Mirek, Większy kawałek nieba

Cześć Dziewczyny!

Gdy otrzymałam propozycję zrecenzowania książki Większy kawałek nieba autorstwa Krystyny Mirek przejrzałam informacje prasowe gdzie widniała chociażby opinia Janusza L. Wiśniewskiego brzmiąca: „Optymistyczna opowieść o poplątanych uczuciach i o tym, co w miłości najważniejsze”. Beztrosko uznałam, że skoro optymistyczna to chętnie przeczytam. Wprawdzie do ponuraków nie należę, a moje radosne teksty często przyjmują się w towarzystwie. Jednak miewam też chwile zwątpienia, dziwne stany, a wewnątrz sporo emocji, z którymi nadal jeszcze się nie rozprawiłam;) Czasem dopadają mnie naprawdę czarne myśli. Choć staram się ich nie ujawniać całemu światu;) Zgodziłam się więc nieco bezrefleksyjnie. Po czym uświadomiłam sobie, że jednak zagalopowałam się z pomysłem recenzji tego typu książki na moim głównie kosmetycznym jednak blogu. Słowo się jednak rzekło. Było już za późno by zrezygnować więc ostatecznie uznałam, że recenzja się ukaże. Trochę urozmaicenia raz na jakiś czas nikomu nie zaszkodzi;)

Nie oceniaj książki po okładce, ale okładka przypadła mi do gustu ze względu na dużą ilość niebieskich akcentów. Sprawia wrażenie lekko kiczowatej, ale mimo tego wywołuje we mnie pozytywne skojarzenia;)

Przeczytałam, że Krystyna Mirek nazywana jest literackim „źródłem” pozytywnych emocji, a jej książki podnoszą ludzi na duchu i dodają nadziei. Osobiście nigdy wcześniej nie miałam jednak do czynienia z twórczością tej autorki. Pozycja „Większy kawałek nieba” właściwie też jest nietypowa jak na mnie, ponieważ rzadko sięgam po tego typu książki. Choć od czasu do czasu lubię element urozmaicenia swego żywota;)

Głównymi bohaterami książki jest Wiktor i Iga. On, zamożny restaurator, pochodzący z dobrej, kochającej rodziny z tradycjami. Jego żona zmarła w skutek ciężkiej choroby więc samotnie wychowuje swojego 14 letniego już syna Oliwiera zdając się nie zauważać, że jego syn dorasta i powoli przestaje już być dzieckiem wkraczając w okres buntu;) Wiktor od 3 lat jest w związku z Natalią, która coraz bardziej niecierpliwie oczekuje już na podjęcie poważniejszych kroków dotyczących ich związku. Wiktor jednak sprawia wrażenie jakby chciał, ale się bał. Nadal nie pogodził się ze stratą swojej żony Łucji. Wiktor jest wysportowany i lubi tzw. sporty ekstremalne, co nieszczególnie podoba się jego partnerce. Iga natomiast pochodzi z tzw. rodziny dysfunkcyjnej. Jej matka już nie żyje, a ojciec jest alkoholikiem. Iga skończyła hotelarstwo i przez dłuższy czas pracowała w Anglii. Do Krakowa przyjechała żeby załatwić kilka spraw formalnych. W większości dotyczących jej ojca, który niezbyt roztropnie korzystał z tzw. „chwilówek” i popadł w lekkie tarapaty;) Przechadzając się po rynku Iga trafiła do restauracji Wiktora, gdzie była świadkiem rozmowy dwóch młodych kobiet. Jedna z tych kobiet była umówiona z Wiktorem na rozmowę w sprawie pracy. Jednak zależało jej nie tyle na pracy, co bardziej na podrywie dobrze sytuowanego mężczyzny jakim był Wiktor. Rozmowa nie przebiegła pomyślnie i zaintrygowana tym zajściem Iga postanowiła spróbować swoich sił w pracy jako kelnerka gdyż miała już doświadczenie w tego typu pracy, a w Anglii właściwie nic jej szczególnie nie trzymało;) Iga stara się jednak uchodzić za osobę mocno stąpającą po ziemi, której nie w głowie żadne romanse. Nie chce być zależna od mężczyzny. Choć czasem zdarza jej się marzyć o wielkiej miłości, ponieważ gdzieś w środku czuje się bardzo samotna. Nie miała też zbyt szczęśliwego dzieciństwa. Jej rodzina nie dbała zbytnio o relacje międzyludzkie, a warunki bytowe były dość ciężkie.

Innymi ważniejszymi postaciami są Oliwier (syn Wiktora), Wanda (szefowa kuchni w restauracji) oraz Marysia (gosposia). Oliwier jest 14 letnim rozwydrzonym chłopakiem (typowa dzisiejsza gimbaza;)), który ma świadomość, że nic nie musi, ponieważ bogaty tatuś wszystko podaje mu na tacy. Oliwier jest inteligentny, ma taką trochę duszę młodego wizjonera, ale niezbyt przykłada się do nauki i jak to nastolatek pragnie zaimponować starszym kolegom. Ojciec często nie miał dla niego czasu, przez co nie bardzo potrafią ze sobą rozmawiać. Specjalnie z myślą o nim zatrudnił kolejną już gosposie, ponieważ nie przyjmuje do wiadomości, że jego syn nie jest już małym dzieckiem. Oliwier próbuje jednak uprzykrzyć pracę gosposi, która jest starszą, schorowaną, ale bardzo ciepłą i mądrą kobietą po wielu trudnych przejściach. Opiekuje się niepełnosprawnym mężem oraz pomaga synowej i jej dzieciom gdyż jej syn zginął w wypadku. Żyje im się bardzo ciężko więc Marysi zależy na pracy. Wanda, szefowa kuchni również jest ciepła i mądrą kobietą, która w dużej mierze wychowała Wiktora, a w restauracji dba o dobrą atmosferę wśród pracowników.


Książka jest napisana bardzo współczesnym językiem, czyta się ją niezwykle szybko. Jest trochę tendencyjna (ona biedna i samotna, on bogaty i przystojny), ale czy nie znamy takich historii nawet z najbliższego otoczenia? Autorka ukazuje zarówno ten wystawny świat ludzi zamożnych jak i zwyczajną prozę życia tych, którzy ledwo wiążą koniec z końcem. Wszystko to wygląda bardzo realistycznie. Jednak każdy z tych ludzi próbuje na swój sposób dążyć do szczęścia, starając się nie poddawać mimo przeciwności losu, na które napotykają. Powieść Krystyny Mirek jest bardzo życiowa i aktualna. Większy kawałek nieba podejmuje temat wielu mniej lub bardziej złożonych problemów życia codziennego. Niejasne relacje, trudne wybory. Samo życie;) O dalszych losach bohaterów będzie można się dowiedzieć w kolejnej części.


Książka dostępna jest TUTAJ



Czytaliście? A może znacie inne dzieła tej pisarki? 

Wczorajszy wpis L'Oreal False Lash Wings Sculpt.


48 komentarzy:

  1. Lubię książki tego typu, choć powoli zaczynają mnie nudzić, bo fabuła coraz częściej jest taka sama ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, jest w tym jakaś powtarzalność. Choć ja akurat po tego typu książki rzadko sięgam

      Usuń
  2. Nie znam ostatnio mało czasu mam na książki ; (

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak każdy niestety;) ta dopiero niedawno wyszła;)

      Usuń
  3. To nie dla mnie, ale polecę fanom gatunku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest też mój gatunek, ale przeczytałam dla odmiany przy majówce;)

      Usuń
  4. Przyznam, że już dałam się wciągnąć tej książce. Chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajna do poczytania dla relaksu, w blasku słońca :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie bardzo mam czas na czytanie książek. Niby mogłabym posczas jazdy busem do pracy i domu ale przez chorobę lokomocyjna jest to nierealne. Bo nawet przeszkadza mi czytanie sms podczas jazdy i zaraz mi się robi niedobrze heh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg mnie czas się zawsze znajdzie tylko kwestia chęci ;)
      A to współczuje ;) ja jak gdzieś jadę autobusem to cały czas telefon w ręku :P chociaż książek w autobusach nie czytam bo nie lubię jak ktoś mi podgląda :D

      Usuń
  7. Ostatnimi czasy jestem takim leniem, że nic nie robię. A książka bardzo mnie zainteresowała i może w końcu wezmę się ogarnę- przynajmniej poczytam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No Polacy podobno wyjątkowo mało czytają haha:P

      Usuń
  8. Ja ostatnio czytam głównie kryminały i jakoś średnio ciągnie mnie do takich pozycji ;) ostatnie książki z innego gatunku jakie miałam okazję czytać to chyba poczwarka i kryształowy anioł ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja właśnie takich jak ta prawie nigdy nie czytam;) to był wyjątek od dawna ;D

      Usuń
  9. Lubię takie książki, ale tylko od czasu do czasu. Tego typu powtarzalność jest dla mnie troszkę mało ambitna i przewidywalna, a ja nie lubię znać zakończenia. Czasami fajnie przeczytać coś optymistycznego, dlatego i takie książki trzeba pisać :) Zaskoczył mnie trochę widok takiej recenzji u Ciebie, ale kto może się oprzeć książkom? :) Oderwanie od tematu czasami nie zaszkodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama siebie zaskoczyłam bo od niepamiętnych czasów nie czytałam tego typu książek;) Ale właśnie w tym przypadku do głosu doszło kwietniowe roztargnienie i najpierw się zgodziłam, a dopiero potem pomyslałam, że to był jednak średni pomysł na blogowy wpis;) Wiosna źle na mnie wpływa ;D

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Nie przejmuj się. Wszyscy wiedzą, że Twój blog jest kosmetyczny. Dlaczego? Bo tylko one tu goszczą, a od czasu do czasu można napisać o czymś innym. Ja niestety też raz podjęłam pochopnie decyzję i próbowałam się później z niej wymigać, ale marka koniecznie chciała bym wzięła ich kosmetyki do testów. Nie skończyło się to dla nich dobrze i tyle po współpracy :) Ty się spisałaś bardzo świetnie :)

      Usuń
    4. Czasem człowiek za szybko się zgodzi zanim pomyśli, ale tragedii nie ma. Przeczytałam w jeden dzień ;) No i chyba drobne urozmaicenie raz na jakiś czas nie zaszkodzi. Na początku jak zakładałam bloga to miał być "o kosmetykach i nie tylko". Zdarzało mi się napisać np o biżuterii albo torebce ;D ale potem poszło typowo w tematy kosmetyczne;) Pewnie dlatego, że tyle tego wszystkiego zużywam i ciagle tematy same się nasuwają;)
      Choć czasem też mam chęć napisać o czym innym, ale tak naprawdę to pomysłów jest więcej niż czasu żeby to wszystko zrealizować bo nawet w przypadku kosmetyków często nie wyrabiam żeby napisać o wszystkich o których bym chciała ;) I potem nieraz daję wpis po pół roku od zużycia bo gdzieś tam czekał na publikacje ;)

      Usuń
    5. Mam to samo. Za dużo pomysłów, a za mało czasu. Często wpadnę na coś nowego, niespotykanego, ale zanim zrealizuję swój pomysł to już patrzę, a ktoś też to ma. A jeszcze jak dochodzą kosmetyki z współprac, terminy itp, to w końcu nie wiem o czym pisać najpierw :)

      Usuń
    6. Ooo, dokładnie tak:) czasem nawet mam problem z rozplanowaniem kolejności postów ;)

      Usuń
  10. Jestem fanką kryminałów, aniżeli takich, ale z chęcią bym przeczytała:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Po raz pierwszy słyszę o tej autorce, a książka wydaje się warta uwagi. Osobiście preferuję publikacje historyczne ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. lubię takie lekkie i przyjemne knigi, aktualnie pochłaniają mnie biografie i wspomnienia...

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja na ogół nie czytam polskich autorów ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właściwie też rzadko jakby się zastanowić ;)

      Usuń
    2. Hahahahhaha jakby mamy to samo ...znowu ;D

      Usuń
  14. Okładka wygląda na trójwymiarową :)
    Lubię takie lekkie czytadła, ale ostatnio mam tak mało czasu na czytanie, że dokładnie wybieram lektury i lekkich książek tam niewiele.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie dla mnie ten typ książek :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Tej pozycji nie znam, ale Krystynę Mirek zdążyłam już polubić (całkiem niedawno). Przeczytałam "prom do Kopenhagi", "rodzinne sekrety" a teraz zaczełam "szcześliwy dom" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to widzę, że jesteś specjalistką w tym temacie:) ja z pozostałymi tytułami nie miałam do czynienia :)

      Usuń
  17. Niekoniecznie moje klimaty, ale dla odmiany chętnie bym sięgnęła :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Z chęcią przeczytam ja znam tej autorki "Droga do marzeń" fajna i 2 z serii Jabłoniowy sad może być choć wole książki pisane w jednym tomie ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. ja wiem, że nie ocenia się książki po okładce, ale ta wyjątkowo szybko wpadła mi w oko:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, wyjątkowo przyciąga wzrok :D

      Usuń
  20. nie wiem czy to pozycja dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Szczerze mówiąc jestem bardzo wybrednym czytelnikiem i wbrew pozorom to właśnie takie tendencyjne książki jestem w stanie przeczytać w ciągu jednego dnia - w końcu tyle nieszczęśliwych miłości przeżyłam, będąc nastolatką... :D Silenie się na autora na stworzenie zawiłego logicznie kryminału bywa dla mnie męczące - wciągają mnie tylko nieliczne takie pozycje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja właśnie tą przeczytałam w jeden dzień ;)

      Usuń
  22. już sama okładka dobrze na mnie wpływa :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie słyszałam nic wcześniej ani i autorce, ani o powieści ;-) Może bym się skusiła ;-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Od urodzenia córki, czyli od 8 miesięcy nie przeczytałam żadnej książki... aż wstyd. Po całym dniu, kiedy wstaję przed 6 i chodzę spać po północy, a w domu jesteśmy praktycznie do 17 cały czas same, kiedy nastaje chwila gdy mogę usiąść, to nie wiem za co się zabrać ;) Na pewno nie są to książki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w takim przypadku się nie dziwię, dzieci są bardzo absorbujące ;)

      Usuń
  25. Może kiedyś jak bym miała dużo czasu...(czy to w ogóle jest realne?) to bym sobie poczytała, ot tak dla przyjemności;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie czytałam żadnej pozycji tej autorki. Pewnie dlatego, że jako urodzony ponurak intuicyjnie omijam wszystko z hasłem "optymistyczne". Ech;)))

    OdpowiedzUsuń
  27. Książka ma ciekawą okładkę ale raczej nie jest dla mnie :( Wolę inne gatunku :P

    Zapraszam Na Mojego Bloga Sakurakotoo

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze.

Jeśli jednak nie czytasz nie komentuj i nie pisz głupot;) Proszę nie zostawiaj linków, to nie jest miejsce na Twoją reklamę. Komentarze zawierające linki będą usuwane.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...