czwartek, 29 grudnia 2016

4 niebieskie produkty od Lirene, Bio Nawilżenie, Błękitna Alga oraz Płyn Dwufazowy

Cześć Dziewczyny!

Dziś przygotowałam dla Was cztery mini recenzje dotyczące produktów do pielęgnacji oraz oczyszczania twarzy z asortymentu marki Lirene. Miałam napisać o nich dużo wcześniej, ale niestety nie złożyło się więc postanowiłam połączyć wszystko w jednym wpisie, ponieważ produkty dawno już mam za sobą, a jednego z nich używała moja mama. Jakby nie patrzeć jest coś co łączy wszystkie te produkty. Niebieskie akcenty;) Czy jednak niebieskie było niebiańskie w działaniu?




Lirene Bio Nawilżenie Nawilżający żel micelarny z witaminą E


Nawilżający żel micelarny z linii Bio Nawilżenie otrzymujemy w opakowaniu typowym bardziej dla toników lub płynów micelarnych. Miałam wątpliwości czy opakowanie nie będzie mnie irytować, ale okazało się dość wygodne i funkcjonalne w użyciu. Nic się nie rozlewało, a pod koniec ustawiłam żel „na główce” dzięki czemu zawartość zużyłam do samego końca. Pojemność opakowania to 200ml i należy je zużyć w ciągu 9 miesięcy od otwarcia. Mnie oczywiście wystarczył na o wiele, wiele krócej, ale to standard;) Kosmetyk ma lekką żelową konsystencję z dodatkowymi witaminowymi kapsułkami, które rozpuszczają się podczas mycia. Produktu można używać na dwa sposoby: jako płyn micelarny nakładając na wacik lub jako żel do mycia twarzy w połączeniu z wodą;) Z tego pierwszego sposobu jakoś nigdy nie skorzystałam. Używałam go jako tradycyjnego żelu oczyszczającego. Warto też wspomnieć, że produkt posiada bardzo przyjemny zapach. Mnie on trochę przypominał serię Mauritius z linii SPA Resort Dr Irena Eris;) Jeśli chodzi o działanie nie miałam do niego żadnych zastrzeżeń. Dobrze spełniał swe działanie oczyszczając, a jednocześnie nie podrażniając mojej cery. A dodatkowo proces oczyszczania uprzyjemniał mi jego zapach. Bardzo prawdopodobne, że kiedyś w przyszłości go kupię:)


Lirene Bio Nawilżenie Nawilżająco-matujący krem-mus z witaminą E na dzień i na noc - cera mieszana i tłusta



Krem otrzymujemy w niebieskim kartoniku, a wewnątrz otrzymujemy równie niebieski plastikowy słoiczek, który prezentuje się całkiem ładnie. Pojemność to standardowe 50ml, a zawartość należy zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia. Produkt posiada bardzo przyjemną konsystencję musu (niestety nie widać tego na zdjęciu), a dodatkowo również niebieskie kapsułki. 
Jego zapach jest bardzo subtelny, lekko morski. Jeśli chodzi o działanie to tutaj niestety wiele nie powiem gdyż się na nim zawiodłam i w efekcie szybko odstawiłam ten produkt. Moja cera jest mieszana, ale jednocześnie wrażliwa i być może właśnie dlatego ten krem nie przypadł mi do gustu. Rzeczywiście matuje, ale w moim przypadku słabo nawilżał i występowało u mnie uczucie ściągnięcia oraz suche skórki. Dlatego też krem oddałam siostrze. Co ciekawe jej nawet pasował. Do wyboru są jeszcze dwie inne wersje tych kremów. Osobiście tej wersji nie polecam, ale każdy jest inny i może akurat u kogoś się sprawdzi. Ja myślę, że bardziej do cery tłustej niż mieszanej.



Lirene Physio-Micelarny żel do oczyszczania twarzy z błękitną algą

Ten produkt otrzymujemy w wygodnym 200ml opakowaniu z pompką. Na jego zużycie mamy 9 miesięcy od momentu otwarcia.  Żel posiada delikatną i dość rzadką konsystencję oraz niezbyt przyjemny (jak dla mnie) zapach. To właśnie ten zapach (chyba alg?) powoduje, że nie wrócę do tego produktu w przeszłości. Sam żel podobnie jak ten z linii Bio Nawilżenie można stosować bez spłukiwania, czyli aplikując na wacik albo jako tradycyjny żel. Ja znowu stosowałam jako typowy żel, czyli do oczyszczania twarzy przy użyciu wody. W kwestii działania spotkałam się z różnymi opiniami. Jednych zachwycił, a innych podrażnił. Mnie natomiast ani nie zachwycił ani nie podrażnił. Oczyszcza dokładnie (ja używałam do samego mycia twarzy, a nie np. do demakijażu powiek), ale poza tym nie zauważyłam żadnych symptomów pielęgnacji. Jest to taki średniaczek;)


Lirene Dwufazowy płyn do demakijażu oczu wydłużający rzęsy


Ten produkt oddałam mamie. Miałam go używać sama, ale pochłonęła mnie rękawica do demakijażu więc kiedy pewnego razu mama zapytała czy przypadkiem nie mam dla niej jakiegoś płynu do demakijażu uznałam, że dam jej ten;) Produkt umieszczony został w dość zgrabnym 125ml opakowaniu z zamknięciem na zatrzask. Mama uznała jednak, że opakowanie jest wadą tego produktu gdyż jej zdaniem „ulewa się” podczas aplikacji na wacik. Gdzieś już się spotkałam z takim stwierdzeniem odnośnie tego produktu więc chyba rzeczywiście jest coś na rzeczy;) Jeśli chodzi o kosmetyki, które przekazuję mamie to… mama nigdy nie czyta ich etykiet. Chyba mi ufa:D Zawsze więc zarzucam jej tekstem typu „ten kosmetyk podobno ma… (i tu wymieniam w skrócie obietnice producenta). W przypadku tego płynu rzekłam, że ta dwufaza podobno ma wydłużać rzęsy, ale raczej na to nie licz;) Jeśli chodzi o działanie to mama jest alergikiem, ale nie zgłaszała żadnych podrażnień. Zmywała nim makijaż oczu, czyli głównie tusz i kredkę z dobrym skutkiem. Pewnego dnia rozbawiła mnie tekstem „ten płyn Lirene miał wydłużać rzęsy?”, na co ja „no tak teoretycznie”. Po czym mama odrzekła, że chyba nawet działa bo ma ostatnio jakieś wyraźniejsze i mocniejsze rzęsy;) Stwierdziłam, że jej nie wierzę, ale skoro ona tak czuje to może rzeczywiście coś jest na rzeczy;) 


Znacie linię Lirene Bio Nawilżenie albo dwa ostatnie produkty? Jakie były Wasze wrażenia względem nich? 

Ps. coś jestem zakręcona po tych Świętach. Dopiero wczoraj zauważyłam, że dodałam dwa razy to samo zdjęcie w poprzednim wpisie, ale już poprawiłam - KLIK;)

51 komentarzy:

  1. Mam płyn dwufazowy, ale nie rozpoczęłam go jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  2. miałam ten błękitny physio-micelarny żel do mycia twarzy, był super i muszę znowu go kupić :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam żadnego z tych produktów i w sumie nie wiem czy się kiedyś na nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam cerę mieszaną, więc krem nie dla mnie, ciekawy ten płyn jest chętnie przetestuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda tego kremu, początkowo najbardziej mnie zaciekawił, a mam właśnie cerę mieszaną i chyba zrezygnuję :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byłam go ciekawa, ale niestety szybko przekonałam się, że on nie dla mnie;)

      Usuń
  6. PIERWSZY RAZ WIDZĘ TĄ SERIĘ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj jest nawet więcej niż jedna seria;)

      Usuń
  7. Lirene mnie jakoś nie kusi... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam;D ale ja tutaj jakoś szczególnie nie kuszę bo nie wszystko się sprawdziło;)

      Usuń
  8. Ta marka popsuła się ostatnio...O płynie wydłużającym rzęsy słyszę po raz pierwszy :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Znam niektóre produkty z tej serii, jednak Lirene nie służy mojej skórze :(

    OdpowiedzUsuń
  10. u mnie ten żel w ogóle nie oczyszczał :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Micelarny żel mnie ciekawił, ale teraz sama nie wiem. Kosmetyki Lirene lubię choć teraz rzadziej ich uzywam

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam od ciebie ten kremik :) szkoda że się nie do końca sprawdził. Hmm może będzie lepszy dla nastolatki :) moja kuzynka w święta zacierała na niego ręce :P ma cerę normalną a przede wszystkim młodą :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, on w większości miał dobre opinie więc nic nie jest z góry przesądzone:)
      Mi np. często pasowało U20, czyli typowo dla nastolatek, a ten jakoś niestety nie przypasował;)

      Usuń
  13. Żel z pompką wygląda naprawdę bardzo zachęcająco. Ale ostatnio kilka razy przejechałam się na produktach Lirene m.in. na tym płynie dwufazowym, który powodował u mnie pieczenie i zalega teraz w kosmetyczce. Szkoda, że krem się nie sprawdził u ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  14. nie znam tylko dwufazowego

    OdpowiedzUsuń
  15. Najbardziej zaintrygował mnie ten żel ! A tu się okazał średniakiem. Dla mnie płyny dwufazowe to męczarnia ;( Więc nie sięgam :d A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś uwielbiałam dwufazy, ale przeszłam na rękawice :)

      Usuń
  16. Nie miałam żadnego z nich, ale niebieskości ogólnie kocham :D Ja tez zakręcona poświątecznie, także piona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piona:) ja też kocham niebieskie :D

      Usuń
  17. Obecnie używam tego żelu micelarnego i kremu ultranawilżającego - jestem bardzo zadowolona. Nie lubię tej firmy, kończył mi się krem i zaryzykowałam, czytając wcześniej dobre opinie. Oba sprawdzają się u mnie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  18. U mnie te żele się nie sprawdziły, tylko rozmazują mi makijaż ;) Krem za to był całkiem w porządku, tyle że miałam inną wersję :) Dwufazę z kolei wygrała jedna z moich czytelniczek, więc na jej temat nic nie mogę powiedzieć :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoją tapetę to mało co ruszy:D
      Nie no, żartuję:D Ja ich nie używałam stricte do demakijażu, a bardziej do mycia. Przy demakijażu wspomagam się zazwyczaj olejkiem, micelem albo innym cudem:D Może ta druga wersja kremu lepsza. Ale dałam ją z kolei babci;)

      Usuń
    2. Żartowanie żartowaniem, ale w sumie taka prawda :P A najlepiej myją właśnie olejki, albo moja ulubiona pianka Skin79 :P i do tego micel ;) A takie rzeczy tylko rano dla mnie ;)

      Usuń
    3. Jak dla mnie mycie i demakijaż to dwie trochę różne kwestie więc żele u mnie się przydają nie tylko rano, ale i wieczorem już po samym zmyciu makijażu. Ale kazdy ma swoje przyzwyczajenia:D
      Oczy za to zmywam tylko rękawicą tzn och malunek;D

      Usuń
  19. Bardzo lubię KOSMETYKI z LIRENE i na prawdę często po nie sięgam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja nie wiem czemu ale Lirene odstrasza mnie ostatnio ;x

    OdpowiedzUsuń
  21. Miałam dwufazówkę, i fakt opakowanie to jego wada, ulewa się i jest bardzo nie poręczne, dlatego już do niego nie wrócę chyba ze zmienią opakowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może producent weźmie to pod uwagę:)

      Usuń
  22. U mnie żel z algą okazał się kompletną tragedią :/ Mieliśmy z M. taki wysyp krost na twarzy jak dawno nie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miałam szczęście, że u mnie jedynie średniaczek...

      Usuń
  23. Jakoś nie po drodze mi ostatnio do marki Lirene, aczkolwiek kilka kosmetyków czeka w zapasach :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Algi pachną specyficznie;) ale lubię ich moc mega nawilżania:) A ta dwufaza to mi się podoba i jakby mi po niej rzęsy jeszcze urosły to byłby mega zachwyt i nie używałabym już innej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt:) tutaj niestety nawilżenia nie było, ale zdarzają się takie produkty:)
      Hihi, miałam ubaw z mamy:D

      Usuń
  25. Ewelina, wiara podobno czyni cuda, więc kto wie... Może akurat działa jak placebo u Twojej Mamy :) Kiedyś próbowałam na próbkach, ale oprócz uczulenia i przesuszenia nic nie osiągnęłam, dlatego trzymam się z daleka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha dokładnie, może coś w tym być:D
      A to brzydko Cię załatwiło :/

      Usuń
  26. Już dawno nie miałam nic z Lirene :)

    OdpowiedzUsuń
  27. mam dwufazówkę do oczu, zużyłam już chyba dwie buteleczki;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Dwufazowy płyn do demakijażu bardzo polubiłam, genialnie zmywa nawet bardzo trwały makijaż i faktycznie się ulewa ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie znam żadnych z wymienionych przez Ciebie kosmetyków , z Lirene pokusiłam się dotąd tylko kilka razy na podkład do twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Jakoś ta marka mnie do siebie nie przekonuje, miałam styczność z płynem dwufazowym i jakiegoś fajnego wrażenia na mnie nie zrobił. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Szkoda, że krem się nie spisał :/

    OdpowiedzUsuń
  32. Lubię takie zbiorcze recenzje, więc jeśli masz coś jeszcze w zanadrzu, to śmiało publikuj;). Jeśli chodzi o Lirene, to miałam chyba 2 kosmetyki i się nie sprawdziły, ale na szczęście Pani Irena Eris oferuje swoim klientkom również inne kosmetyki powiązane z jej firmą typu Pharmaceris czy Dr Irena Eris, więc każdy znajdzie coś dla siebie.

    Życzę Ci samych pomyślnych dni w roku 2017 <3.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj będzie coś zbiorczego, ale akurat też z Lirene:D Niemniej na pewno nie zabraknie takich zbiorczych wpisów w przyszłym roku;)

      Tak, dokładnie pani Irena ma wiele do zaoferowania:) 4 odrębne marki, czyli Dr Irena Eris, Pharmaceris, Lirene i U20. Co ciekawe nie każdy wie, że za wszystkim tym stoi ta sama osoba;)
      Osobiście najbardziej cenię sobie markę Dr Irena Eris zarówno pielęgnację jak i linię makijażową, ale o tym zapewne wiesz:D Lubię też Pharmaceris bo marki apteczne mi służą.

      Lirene zawsze lubiłam, ale coraz mniej ostatnio się u mnie sprawdza, a piszę zawsze rzetelnie jak jest:)

      Bardzo dziękuję, przyda się:)

      Tobie również wszystkiego dobrego w Nowym Roku!:)

      Usuń
  33. Nie znam tych produktów i jakoś nie kuszą mnie w ogóle kosmetyki Lirene ☺

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze.

Jeśli jednak nie czytasz nie komentuj i nie pisz głupot;) Proszę nie zostawiaj linków, to nie jest miejsce na Twoją reklamę. Komentarze zawierające linki będą usuwane.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...