czwartek, 27 kwietnia 2017

Zgrany duet! Lily Lolo krem BB Medium oraz puder Translucent Silk!

Cześć Dziewczyny!

Wszelkiego rodzaju pudry już na stałe wpisały się w mój makijaż:) Zdecydowanie najczęściej używam właśnie pudru prasowanego lub podkładu mineralnego niż tradycyjnego płynnego fluidu. Do kremów BB też raczej nie mam szczęścia. Zachwalane azjatyckie kremy BB najczęściej przynosiły mi więcej rozczarowania niż przyjemności stosowania. Zwłaszcza biorąc pod uwagę dość dziwne szaro-bure wręcz albo „świnkowe” odcienie. Dawno więc doszłam już do wniosku, że jeśli krem BB ma być dla mnie to bardziej europejski aniżeli ten azjatycki;) Przynajmniej odcienie są „normalne”;) Jako że lubię kosmetyki mineralne zarówno w formie sypkiej jak i prasowanej (choć z naciskiem na tą prasowaną), z lekką dozą niepewności postanowiłam sprawdzić co może mi zaoferować krem BB Lily Lolo, który wyrównuje koloryt cery za sprawą mineralnych pigmentów. Żeby dopełnić makijaż dodatkowo wybrałam puder sypki Transulcent Silk.  


Lily Lolo BB Cream Medium



„Krem BB o lekkiej formule, w skład którego wchodzą odżywcze składniki o właściwościach przeciwstarzeniowych i nawilżających oraz mineralne pigmenty zapewniające wyrównanie kolorytu cery. Użyty jako podkład daje lekkie krycie i efekt zdrowej, promiennej cery. Świetnie sprawdza się także jako baza pod podkład mineralny”.


Krem BB Lily Lolo otrzymujemy w klasycznym kartonowym opakowaniu. Wewnątrz znajdziemy pozornie zwykłą tubkę o pojemności 40ml, która jednak zwykła nie jest:) A to dlatego, że po zdjęciu nakrętki naszym oczom nie ukazuje się żaden otwór, a specjalny dozownik. Mamy więc teoretycznie krem BB w tubce, a w praktyce opakowanie z pompką. Sprytny myk! Tubka nie zajmuje wiele miejsca i można ją wygodnie postawić na nakrętce. 

Lily lolo oferuje 3 odcienie kremów BB: Fair, Light oraz Medium. Pierwszy zdyskwalifikowałam już na wstępie, ponieważ nigdy nie używam najjaśniejszych odcieni. Wahałam się więc między Light, a Medium. W sklepie online dostępna jest specjalna „ściągawka” pomagająca w doborze odpowiedniego odcienia i z racji tego, że kiedyś miałam podkład Wam Honey, (który skądinąd w porze zimowej był dla mnie ok., a na lato już za jasny) wszystko wskazywało na to, że powinnam wybrać Medium. Tak też się stało i gdy tylko krem do mnie dotarł, postanowiłam od razu sprawdzić jego odcień. Nawiasem mówiąc jak na mnie to spory wyczyn, ponieważ często potrafiłam rok ociągać się z przetestowaniem próbki podkładu czy kremu BB;) Kiedy wycisnęłam krem na zewnętrzną stronę dłoni uznałam, że kolor jest bardzo przyzwoity. Przede wszystkim nie jest blady, ale nie sprawia też wrażenia zbyt ciemnego. Medium wskazuje zresztą na pośredni kolor, ale ponieważ jest ostatnim w ofercie trochę się obawiałam, że będzie za ciemny. Kiedy już przeszłam do rozprowadzania produktu po twarzy trochę zamarłam gdyż zdawał się odbiegać od kolorytu mojej cery. Pomyślałam wtedy: „no, tym razem przegięłaś z tym kolorem”. Ale nic, może się to jakoś zamaskuje? Smarowałam więc dalej i ku mojemu zaskoczeniu krem wtopił się w cerę. Uff. 

Do aplikacji BB stosuję BeautyBlender lub uaktywniam własne, nie do końca zwinne palce;) Jego zapach jest delikatny lecz specyficzny. Znajoma nuta z innych kosmetyków tej marki:) Krem wyrównuje koloryt cery zapewniając bardzo naturalny efekt. Coś w rodzaju „make up no make up”:) Podpowiedziałyście mi, że aby zwiększyć krycie można go stosować pod podkład mineralny (producent zresztą też rekomenduje ten sposób). I rzeczywiście przy takim zastosowaniu cera wygląda bardzo dobrze. Ja jednak polubiłam ten subtelny efekt więc najbardziej mi odpowiada opcja krem BB + puder, o którym za chwilę:) 

BB Lily Lolo nawilża cerę lecz po jakimś czasie potrafi się ona jednak trochę zaświecić w strefie T. To akurat w przypadku mojej cery normalne i wystarczy użyć bibułek matujących. Krem najlepiej sprawdzi się u kobiet, które chcą lekko wyrównać koloryt cery, a przy tym zachować jej naturalny promienny wygląd. Solo najlepiej sprawdzi się u osób bez większych problemów z cerą. Natomiast w połączeniu z podkładem mineralnym powinien zdać egzamin u większości osób, które dobrze tolerują makijaż mineralny:) Odcień medium będzie dobry dla kobiet, dla których bladziutkie azjatyckie BB są zdecydowanie za jasne:) Jeśli macie problem z doborem odcienia, na stronie można zamówić próbki.


Lily Lolo puder sypki Translucent Silk



„Transparentny mineralny puder o jedwabistej konsystencji, który dzięki zawartości rozpraszającej światło miki, optycznie redukuje widoczność drobnych zmarszczek oraz niedoskonałości”.

Lily Lolo Translucent Silk znajduje się w białym kartonowym opakowaniu, a wewnątrz znajduje się pojemniczek zawierający 4,5g sypkiego białego proszku i nie jest to nic niedozwolonego;)  Pojemnik jest identyczny jak w przypadku podkładów mineralnych tej marki, czyli zakręcany słoiczek z wygodnym, „zasuwanym dozownikiem”, dzięki któremu puder możemy przewozić gdzie tylko chcemy i nic nam się nie rozsypie. Ze względu na zasuwane sitka pojemniki sypkich kosmetyków Lily Lolo należą do moich ulubionych. 

Puder jest drobno zmielony oraz bezzapachowy. Trochę pyli, ale aplikacja przebiega szybko i sprawnie za pomocą pędzla. Skład produktu jest niezwykle prosty – MICA [+/- CI 77491 (IRON OXIDE), CI 77492 (IRON OXIDE)]. 

W przeciwieństwie do podkładów płynnych i kremów BB, do których podchodzę ostrożnie, wszelkiego rodzaju pudry są u mnie zawsze mile widziane:) Pudry wykończeniowe stosuję zarówno na pudry prasowane, podkłady mineralne jak i w połączeniu z bardziej tradycyjnymi kosmetykami typu fluid lub krem BB. Translucent Silk przetestowałam zarówno w połączeniu z sypkim makijażem mineralnym, „zwykłym pudrem” jak i kremem BB opisanym powyżej:) Według mnie nadaje się on do użycia z każdym z tych produktów. Ładnie wykańcza makijaż nadając twarzy „szlachetniejszego wyrazu” oraz przedłuża jego trwałość. Jednocześnie nie wysusza cery, nie wchodzi w załamania, a ładnie, subtelnie odbija światło. Wykończenie jakie zapewnia jest satynowe. Należy więc pamiętać, że nie jest to puder stricte matujący:) 

Kosmetyki Lily Lolo dostępne są w sklepie Costasy.


Znacie krem BB oraz puder Translucent Silk Lily Lolo? Używacie tego typu produktów?

Czytaj dalej »

środa, 26 kwietnia 2017

Promocja w Rossmannie 2 + 2 gratis na produkty do pielęgnacji z aplikacją Klub Rossmann!

Cześć Dziewczyny!
W maju zapowiada się ciekawa promocja w Rossmannie dla użytkowników zarejestrowanych w Klubie Rossmann. Tym razem będzie to promocja na kosmetyki do pielęgnacji twarzy;) 


W dniach 20-30.05.2017r (lub do wyczerpania zapasów) trwać będzie promocja 2+2 gratis na produkty do pielęgnacji twarzy, np. tonik, krem na noc, krem pod oczy, serum. Prawdopodobnie będą to musiały być różne kategorie produktów, a z promocji jeden posiadacz karty będzie mógł skorzystać raz.
Aby skorzystać z promocji należy ściągnąć aplikację mobilną Rossmann i zarejestrować się w Klubie Rossmann. Aplikacja działa sprawnie. Zdarzyło mi się już z niej skorzystać podczas powoli kończącej się już promocji -49% (a z aplikacją -55%) na kolorówkę. Początkowo nie byłam zachwycona taką formą wirtualnej karty, ponieważ jestem przyzwyczajona do tradycyjnych, plastikowych kart, ale dochodzę do wniosku, że może i nie jest to takie najgorsze rozwiązanie? W końcu telefon mamy zawsze przy sobie. 


Trzeba przyznać, że termin promocji jest dość korzystny, ponieważ można np. wybrać coś na prezent z okazji Dnia Matki. Sama patrząc na swoje zapasy pielęgnacji prawdopodobnie nie skorzystam, ponieważ musiałabym je powiększyć o dodatkowe 4 produkty (choć to się jeszcze okaże w maju;)). Jednak podejrzewam, że dla niektórych (bardziej normalnych:P) promocja może być całkiem korzystna. Chodzą słuchy, że szykuje się jeszcze jakaś promocja na zapachy...

Ps. kto wie, może Super-Pharm puści wcześniej podobną promocję w ramach kontrataku?;) W przypadku promocji na kolorówkę korzystają z tej taktyki regularnie, więc wszystko może się zdarzyć...


Co sądzicie o promocji na pielęgnację i Klubie Rossmann? Skorzystacie? 

Wczorajszy wpis Earthnicity Minerals

Czytaj dalej »

wtorek, 25 kwietnia 2017

Earthnicity Minerals podkład mineralny oraz pędzel kabuki!.

Cześć Dziewczyny!
Earthnicity Minerals to marka tworząca naturalne kosmetyki do makijażu o dodatkowych właściwościach leczniczych i pielęgnacyjnych. Są to produkty 100% mineralne, nie zawierające wody, konserwantów ani chemicznych dodatków, przeznaczone dla świadomych konsumentek, poszukujących kosmetyków wysokiej jakości i zarazem bezpiecznych:) Osobiście bardzo sobie cenię podkłady mineralne ze względu na łatwość stosowania, więc do marki Earthnicity Minerals podeszłam z entuzjazmem:) Wypróbowałam podkład mineralny w dwóch odcieniach oraz pędzel kabuki. Czy produkty te sprostały moim oczekiwaniom? Jak je stosować by osiągnąć optymalne efekty?



Earthnicity Minerals podkład mineralny


Podkład mineralny Earthnicity Minerals występuje w kilku pojemnościach: 9g, 4g, 2,5g oraz w formie 0,5g próbki. Z racji tego, że z doborem odcienia przez Internet bywa różnie, postawiłam na dwa różne odcienie w pojemnościach 2,5gNatural Buff oraz Warm Caramel. Według mnie 2,5g to jak najbardziej optymalna gramatura, ponieważ produkty mineralne są bardzo wydajne. Poza tym dużo przyjemniej mi się korzysta z takiego mini pojemniczka niż z największego, którego pewnie do śmierci bym nie zużyła (trzeba brać pod uwagę stan posiadania;)). Pojemniczek jest całkiem uroczy, a w dodatku sklep całkiem przyjemnie zapakował wszystkie produkty. To miłe:) Jeśli chodzi o funkcjonalność opakowania to tutaj jest trochę gorzej, ponieważ sitko nie jest chronione żadną dodatkową osłonką, a jedynie naklejką. 
Niewątpliwą zaletą (zwłaszcza dla osoby, która posiada „trochę” kolorówki;)) jest długa data ważności od otwarcia – aż 36 miesięcy:) Sama forma podania mi nie przeszkadza. Może jestem dziwna, ale dla mnie aplikacja podkładu mineralnego jest znacznie łatwiejsza niż tego tradycyjnego – płynnego:) Choć oczywiście istnieje ryzyko, że rozsypiemy trochę produktu;) Wiem jednak, że wiele osób nadal ma obawy związane ze stosowaniem i aplikacją produktów mineralnych. Wszystkie wskazówki dotyczące aplikacji kosmetyków mineralnych znajdziecie TUTAJ, więc w razie wątpliwości polecam zajrzeć:) Najbardziej kluczowe jest odpowiednie przygotowanie cery przed zastosowaniem podkładu mineralnego, czyli zapewnienie jej optymalnego poziomu nawilżenia. Po zastosowaniu kremu należy chwilę poczekać na jego wchłonięcie, a ewentualny nadmiar kremu w miejscach, które się przetłuszczają można skorygować za pomocą chusteczki higienicznej. Żeby uzyskać lekkie krycie (najczęściej właśnie na tym mi zależy) wystarczy lekko oprószyć twarz podkładem, najlepiej za pomocą pędzla kabuki lub zwykłego pędzla do pudru. 
Jeśli chcemy trochę nadbudować krycie, wystarczy dokładać cienkie warstwy produktu aż uzyskamy satysfakcjonujący efekt. Gdy chcemy by produkt ładnie wtopił się w cerę i nie zostawiał pudrowego woalu, wystarczy spryskać twarz hydrolatem lub wodą termalną. Jeśli cera wymaga pełniejszego krycia można zastosować mieszankę podkładu z korektorem. Taki kamuflaż można nakładać za pomocą pędzla kabuki lub płatka kosmetycznego (np. po zabiegach medycyny estetycznej, w trakcie których przerwana została ciągłość naskórka). Ja do aplikacji używam zawsze pędzla kabuki, o którym za chwilę;) 

Jeśli chodzi o wrażenia ze stosowania podkładów to są one w moim przypadku pozytywne. Wybrałam odcień Natural Buff oraz Warm Caramel. Ten pierwszy ładnie wtapia się w cerę, natomiast ten drugi ma niestety nieco różowych tonów i mimo, że podczas aplikacji jest ok., to po jakimś czasie jakby ciemnieje i różowe tony dość mocno odcinają się od mojej skóry, która ma raczej żółtawą tonację. Na tę chwilę nie jest on dla mnie odpowiedni, ale podejdę do niego jeszcze latem i być może wtedy się sprawdzi. Z Natural Buff jestem natomiast zadowolona. Jeśli chodzi o aplikację podkładu, nie mam z tym najmniejszej trudności. Proces ten przebiega szybko i sprawnie:) Najczęściej lekko omiatam twarz żeby uzyskać delikatne krycie, wyrównanie kolorytu i naturalny wygląd. Wykończenie jakie zapewnia podkład to delikatny mat. Po jakimś czasie moja mieszana cera zaczyna się lekko świecić w strefie T, więc często nakładam jeszcze dodatkowy produkt wykończeniowy lub sięgam po bibułki matujące. Jeśli potrzebujemy rozświetlenia, można dodatkowo zastosować puder Silk Glow LightCzy podkład pielęgnuje skórę? Osobiście nie odnotowałam tego typu właściwości. Choć wiem, że u niektórych poprawa stanu cery podczas stosowania podkładów mineralnych jest zauważalna. U mnie może nie być to widoczne, ponieważ statystycznie najczęściej sięgam po minerały lub tradycyjne pudry, ewentualnie delikatne kremy tonujące. Nie ma tu więc żadnej nagłej zmiany;) Być może zauważyłabym coś gdybym przeszła z ciężkich podkładów na mineralne, ale tych ciężkich nie używałam praktycznie nigdy;) Czy podkład mineralny wysusza skórę? Mojej zdecydowanie nie wysusza, ale zawsze aplikuję go na twarz wcześniej potraktowaną odpowiednimi kosmetykami do pielęgnacji cery.


Earthnicity Minerals pędzel kabuki


Podkłady mineralne najwygodniej jest nakładać przy użyciu pędzla kabuki. Pędzel Kabuki Earthnicity Minerals, w internecie wydawał mi się nieco brzydki i trochę mi przypominał pędzle do golenia;) Na żywo jednak zyskuje gdyż w rzeczywistości jego wygląd jest przyjemny dla oka, a do tego bardzo oryginalny;) Spójrzcie jaką ma fajną „fryzurkę”!;)
Pędzel jest kompaktowy, więc zajmuje niewiele miejsca w kosmetyczce. Jego włosie jest syntetyczne, miękkie i delikatne. Dlatego też aplikacja podkładu z nim to przyjemność;) Według producenta pędzel nadaje się również do rozcierania róży i bronzerów, ale ja do tego celu preferuję pędzle ze skośnie ściętym włosiem, a pędzel kabuki rezerwuję jedynie do minerałów. 
Pędzel nie ma tendencji do utraty włosia. Odkąd go posiadam wypadł mu tylko jeden włos, który od początku był nieco wystający;) Przy użyciu pędzla kabuki możemy lekko oprószyć twarz podkładem albo nakładać go ruchami okrężnymi bądź stemplując. Wystarczy wyspać trochę podkładu na wnętrze nakrętki i nabierać go pędzlem wykonując ruchy okrężne, tak by podkład dobrze osiadł wewnątrz pędzla, a nie tylko na jego czubku. Brzmi prosto prawda? I tak właśnie jest! Ważne jedynie aby dobrze przygotować cerę przed aplikacją podkładu i nie nakładać grubej warstwy tylko cieniutkie warstewki;) 

Korzystacie z mineralnych kosmetyków do makijażu czy może nadal podchodzicie do nich z rezerwą? Znacie markę Earthnicity Minerals?

Czytaj dalej »

niedziela, 23 kwietnia 2017

Be. Loved hydrolat Rose Rain. Różyczki dla mej twarzy!

Cześć Dziewczyny!
Be. Loved to łotewska marka, która tworzy wysokiej jakości kosmetyki organiczne. Jakiś czas temu miałam okazję poznać jeden z produktów – 100% organiczny hydrolat różany o wdzięcznej nazwie Rose Rain, która nastroiła mnie bardzo pozytywnie:) Gdyby jeszcze rok temu ktoś zaserwował mi jakikolwiek kosmetyk różany – zabiłabym:) Jednak jesienią ubiegłego roku nastąpił u mnie przełom, gdyż sama z siebie skusiłam się wtedy na wodę różaną Bielendy. Stwierdziłam wówczas, że jednak róża nie taka zła i powoli zaczęłam dawać szansę produktom, które miały cokolwiek z różą wspólnego;) Z marki Be. Loved początkowo zainteresował mnie hydrolat aloesowy, ale był akurat niedostępny, więc postanowiłam dać szansę różyczce. Czy słusznie?:)




Be. Loved Rose Rain


„Oferowany hydrolat otrzymywany jest w wyniku destylacji kwiatów róży damasceńskiej (Rosa Damascena). Róża damascena zaliczana jest do droższych i ekskluzywnych materiałów roślinnych. Wyciąg jest bogaty w naturalne i aktywne składniki. Jest polecany szczególnie dla delikatnych i wrażliwych typów skóry, także dla cer dojrzałych. Pomaga w utrzymaniu nawilżania, zmniejsza widoczność zmarszczek i drobnych linii. Hydrolat wykazuje silne działanie antyoksydacyjne, przeciwzmarszczkowe, reguluje krążenie i wzmacnia naczynka. Pomaga regulować wydzielanie sebum oraz zmniejsza widoczność zmarszczek i linii. Poprawia odporność, elastyczność i strukturę skóry. Wpływa na poziom odżywienia komórek skóry, przyspiesza podziały i odnowę komórkową, a także reguluje krążenie, jednocześnie wzmacniając drobne naczynka krwionośne. Stosowany zewnętrznie na skórę może działać łagodząco i regenerująco. Polecany jest przy drobnych ranach i poparzeniach. Może być stosowany w formie okładów na podrażnioną skórę oraz na zmęczone powieki. Rain Rose  charakteryzuje się głębokim, słodko-miodowym, różanym aromatem. Wykorzystywane w aromaterapii wykazuje działanie uspokajające, a stosowany przed snem wycisza i łagodzi stany napięcia. Hydrolat z róży damascena polecany jest dla cery: suchej, wrażliwej, naczynkowej, dojrzałej, wiotkiej, podrażnionej, także tłustej i trądzikowej (w tym z trądzikiem różowatym)”.

Wodę różaną Be. Loved otrzymujemy w 100ml buteleczce wykonanej z ciemnego szkła MIRON, które ma za zadanie dodatkowo chronić składniki. Buteleczka posiada wygodny atomizer, a od strony wizualnej prezentuje się bardzo dostojnie;) Dodatkowo woda opakowana była w uroczy woreczek:)
Producent zaleca aplikować hydrolat pryskając bezpośrednio na twarz lub nalać trochę produktu na dłoń i rozprowadzić po skórze twarzy, szyi i dekoltu. Hydrolatu nie należy ścierać płatkiem kosmetycznym, ponieważ zawiera on substancje aktywne, które powinny się wchłonąć w skórę;) Woda różana dobrze się sprawdza również jako dodatek do maseczek, np. z glinki. Zapach hydrolatu jest słodki i różany, dość naturalny. Wyczuwalny jedynie przez parę chwil od aplikacji. Dlatego nie powinien zbyt mocno zirytować nawet przeciwników różanych zapachów;) Kosmetyk stosowałam jako tonik, czyli na dokładnie oczyszczoną twarz, szyję i dekolt, a następnie nakładałam serum oraz krem. Od czasu do czasu używałam go również jako dodatek do maseczek. Hydrolat różany Rose Rain jest produktem niezwykle łagodnym dla cery. Sprawdził się on u mnie zarówno w codziennej pielęgnacji jak i po zabiegach oraz w trakcie kuracji kwasami:) Nie podrażnia skóry, a wręcz przeciwnie – koi, nawilża i przyspiesza regenerację naskórka. Po użyciu cera jest przyjemnie wygładzona, 0 uczucia ściągnięcia. Według producenta sprawdzi się on praktycznie przy każdym typie cery. Zarówno suchej i wrażliwej, jak i tłustej. Dużą zaletą jest także w pełni naturalny skład, czyli po prostu Rosa Damascena Flower Water:)


Kosmetyki Be. Loved dostępne są w sklepie domiuroda.pl.


Korzystacie z hydrolatów? Jakie polecacie? Czy znacie markę Be. Loved?

Czytaj dalej »

piątek, 21 kwietnia 2017

Shinybox kwiecień 2017 – Spełnij marzenia!

Cześć Dziewczyny!
Pomarzyć ludzka rzecz pomyślał Shinybox i w tym miesiącu postawił na hasło przewodnie – Spełnij marzenia! Jak mu to wyszło i czy spełnił choć jedno moje…?

Jak co miesiąc śledziłam podpowiedzi na Fanpage Shinybox. Muszę przyznać, że uśmiechnęłam się już na sam widok szaty graficznej kwietniowego Shinyboxa. Wyjątkowo przypadła mi ona do gustu:) Jak to zwykle bywa, ekipa Shiny stopniowo odkrywała karty i już na długo przed pierwszą wysyłką wiadomo było, że w zestawie znajdą się dwa gwarantowane kosmetyki premium – pieniący się żel do mycia twarzy z luffą marki -417 oraz błyszczyk jednej z moich ulubionych marek Dr Irena Eris ProVoke. Już wtedy pomyślałam, że to pudełko może mieć potencjał:) A jak wyszło w praktyce?


Zacznę od tego, że ucieszyła mnie obecność kosmetyku marki Dr Irena Eris z linii ProVoke. Jeśli czytacie mnie od dłuższego czasu to na pewno wiecie, że jestem wierną fanką tych kosmetyków. Zarówno pielęgnacyjnych jak i kolorowych. Niejeden raz myślałam sobie - mogłoby być coś z ProVoke w boxie, więc można by rzec, że moje marzenie zostało spełnione;) W końcu dobra, polska marka! Brawo Shiny! Wprawdzie z racji tego, że miałam już okazję poznać 3 odcienie błyszczyków ProVoke wolałabym żeby w boxie znalazł się inny produkt tej marki (najlepiej taki, którego jeszcze nie mam;)), ale błyszczyk ProVoke jak najbardziej jest produktem godnym polecenia,  więc jego obecność oceniam na plus. Kto wie, może jeszcze w przyszłości Provoke zagości w Shinyboxie? Byłoby miło! Zdaję sobie sprawę, że niektórzy będą narzekać gdyż wiele osób nie lubi błyszczyków, ale ja akurat lubię;) Od dłuższego czasu zbieram się do napisania recenzji błyszczyków ProVoke, więc pewnie kiedyś w końcu ten moment nastąpi;) Trafił do mnie odcień Romantic Cream, który akurat miałam już dwa razy, a ten byłby trzeci więc pewnie komuś sprezentuje:)

Marka -417 z dumą prezentowana na FB Shinybox nie kojarzyła mi się zupełnie z niczym (pomijając to, że wiedziałam o jej istnieniu). Shiny postanowił uraczyć nas pieniącym się żelem do mycia twarzy z luffą tejże marki. Jest to pełnowymiarowe opakowanie o niemałej jak na tego typu produkt wartości 116zł (chociaż w Sephorze widzę za 75,90zł). Kosmetyk ten przeznaczony jest do każdego typu cery. Jego formuła oraz opis producenta brzmią zachęcająco, więc jestem ciekawa jak się spisze. Data ważności jest długa, wiec na szczęście nie ma tu niemiłej niespodzianki:)

Zważywszy na zawartość dwóch kosmetyków o większej wartości wiedziałam, że pozostałe produkty będą skromniejsze i tak też się stało;) Trzeba być realistą, prawda?:) W pudełku znalazłam 50ml Balsam tlenowy Air Stream marki Faberlic z linii Legendarny Tlen (cóż za wzniosła nazwa;)). Jest to produkt, który można stosować pod krem na dzień lub maseczkę by wzmocnić ich działanie. Można także stosować po ukąszeniach, depilacji bądź zabiegach. Szerokie spektrum zastosowania:) Dodano też coś co ma zadbać o okolice oczu, czyli Rozświetlający krem pod oczy Krynickie SPA. Muszę przyznać, że pierwsze słyszę o tej marce;) Opis producenta jest zachęcający. Ciekawe jak to wygląda w praktyce? Ostatnim kosmetykiem był produkt marki Joko Make Up. Można było trafić na Deep Liner – czarny wodoodporny eyeliner w kałamarzu lub Spiekany róż do policzków. W swoim pudełku znalazłam róż nr 8 o ładnym, ciepłym odcieniu;) Cieszę się, że mam róż, a nie eyeliner, ponieważ nigdy nie miałam talentu do malowania kresek;) Dodatkowo pojawiła się próbka szamponu Lab One oraz Voucher do katalogmarzen.pl uprawniający do 30zł zniżki. 


Pudełko oceniam pozytywnie ze względu na kosmetyk marki -417 oraz moje ulubione ProVoke (mimo zdublowanego odcienia).


Co sądzicie o Shinybox Spełnij marzenia?
Czytaj dalej »

środa, 19 kwietnia 2017

KONKURS BodyBoom – 7 cudów, które mogą trafić właśnie do Ciebie!

Cześć Dziewczyny!
Mam dziś dla Was moje ulubione peelingi BodyBoom! Zestaw 7 cudów może trafić do jednej z Was. Może właśnie do Ciebie?:)


„7 cudów BodyBoom, każdy na wyciągnięcie ręki! Zaproś nas do domu i zanim się obejrzysz, Ty staniesz się ósmym … :) Przekonaj się sama:
Jestem Uwodzicielskim Oryginałem… sprawię, że Twoja skóra będzie miękka i nawilżona.
Jestem Beztroskim Bananem… pomogę Ci się odprężyć i zrelaksować.
Jestem Boskim Mangiem… moja magia sprawi, że Twoje ciało zawsze będzie jędrne i sprężyste.
Jestem Rześką Miętą… odświeżę Twoje ciało i rozbudzę zmysły.
Jestem energetycznym Grejpfrutem… swą energią dodam Ci sił do działania na cały dzień!
Jestem imprezowym Kokosem… niweluję oznaki zmęczenia i rozmasowuję mięśnie jak żaden inny facet!
Jestem zmysłową Truskawką… otulę Cię swoim subtelnym zapachem i odżywię Twoją skórę!

Jedno opakowanie peelingu wystarcza na około trzy niezapomniane i niezwykle aromatyczne wspólne kąpiele <3”.


Brzmi kusząco? Zachęcam więc do wzięcia udziału w konkursie!


Regulamin

Konkurs trwa w dniach 19.04-15.05.2017r Organizatorem jest autorka bloga secretaddiction.pl, natomiast sponsorem marka Body Boom. Nagrodą w konkursie jest zestaw 7 cudów zawierający 7 peelingów o gramaturze 30g każdy. Aby wziąć udział w konkursie wystarczy spełnić warunki oznaczone w formularzu gwiazdką, czyli odpowiedzieć na pytanie oraz obserwować bloga i Body Boom poprzez minimum jedną platformę (w przypadku FB chodzi o "Lubię to"). W przypadku bloga do wyboru jest: Blogger – przy tej opcji należy posiadać konto Google lub bloga oraz skorzystać z gadżetu obserwatorzy na pasku bocznym i kliknąć obserwuj, a następnie postępować zgodnie z instrukcją. Kolejną opcją jest zostanie fanem Secretaddiction.pl na FB lub śledzenie @secretaddiction.pl na Instagramie. Dodatkowo można obserwować bloga poprzez więcej niż jedną platformę, a także na Google+ lecz nie jest to obowiązkowe. Będzie mi miło jeśli udostępnicie wpis na blogu lub FB oraz dodacie mój blog do blogrolla lecz nie jest to obowiązkowe. W przypadku Body Boom należy polubić FB lub Instagram Body Boom. Zgłoszenia przyjmuję wyłącznie poprzez formularz Google. Zwycięzca jest tylko jeden, a wyniki zostaną ogłoszone w ciągu 7dni od momentu zakończenia zbierania zgłoszeń. Wyniki ukażą się jako edycja tego wpisu oraz na FB. Nagrody wysyłam za pośrednictwem Poczty Polskiej w ciągu 14 dni od otrzymania danych do wysyłki na mój adres mailowy secretaddiction86@gmail.com. Na dane do wysyłki czekam 3 dni od momentu ukazania się wyników więc warto zaglądać po zakończeniu konkursu. Wysyłka wyłącznie na terenie Polski. W przypadku braku zgłoszenia się któregoś ze zwycięzców w ciągu 3 dni od ogłoszenia wyników nastąpią ponowne wyniki. Osoby, które zrezygnują z obserwacji bloga po zakończeniu konkursu nie będą brane pod uwagę przy następnych konkursach. Biorąc udział w konkursie akceptujesz powyższy regulamin.



Niniejszy konkurs nie jest grą losową w rozumieniu ustawy z dnia 19. 11. 2009 o grach hazardowych (Dz.U.09.201.1540 z póz. Zm.).


*Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr. 4, poz. 27 z późn. zm).


*Serwis Facebook jest w pełni zwolniony z jakiejkolwiek odpowiedzialności za ten konkurs.


*Wysyłka tylko na terenie PL!


Przetwarzanie danych osobowych:


1. Warunkiem udziału w konkursie jest podanie danych osobowych w celu przekazania nagrody.


2. Zgłaszając się do konkursu akceptujesz warunki Regulaminu i wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z ustawą o Ochronie Danych Osobowych  ( Dz.U. 1997 nr 133 poz. 883).  



....
Czytaj dalej »

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Delia Matt Liquid Lipstick, 6 odcieni matowych pomadek sygnowanych imionami gwiazd;)

Cześć Dziewczyny!

Marka Delia Cosmetics również nie pozostaje w tyle i jakiś czas temu wypuściła kolekcję płynnych matowych pomadek sygnowanych imionami popularnych gwiazd filmowych:) Mowa oczywiście o pomadkach Delia Matt Liquid Lipstick. Czy dobrze się noszą? Warto w nie zainwestować?




„Matowa, trwałą płynna pomadka do ust, to najnowsze osiągnięcie technologiczne w makijażu Delia Cosmetics. Kolekcja zawiera 6 głębokich kolorów oznaczonych imionami popularnych gwiazd filmowych. Cechy Liquid Lipstick Matt&Long lasting: gwarantowany efekt matowy, trwałość do kilku godzin, nie odbija się na szklankach, kieliszkach, kubkach, receptura jest wykonana z nowoczesnych polimerów, które nie wysuszają ust , przyjemnie pachnie. Pomadki są skierowane do kobiet, które lubią pomadki, używają ich na co dzień lub na wyjście i chcą mieć ją jak najdłużej na ustach bez domalowania - nie jest to błyszczyk”.

Płynne pomadki Matt Liquid Lipstick zostały umieszczone w niewielkich, bardzo poręcznych 5ml opakowaniach. Wizualnie bardzo przypadły mi one do gustu. Nie spodobało mi się jedynie to, że ciężko usunąć naklejkę tak by nie pozostawić „lepkich śladów”;) Chyba lepszym rozwiązaniem byłby dodatkowy kartonik aniżeli naklejka. 
Pomadka posiada przyjemny, słodkawy zapach oraz wygodny lekko skośny aplikator. Konsystencja jest płynna, ale nie jest to błyszczyk. Na moich zdjęciach odcienie wyglądają błyszcząco, ale to dlatego, że nie zdążyły zaschnąć. W rzeczywistości wykończenie każdej z nich jest matowe, czyli tak jak obiecuje producent:) 
Szminki aplikuje się dość komfortowo. Łatwiej oczywiście nałożyć odcienie jasne niż najciemniejsze, ponieważ przy głębokich odcieniach potrzeba już nieco więcej wprawy;) Najlepiej przy pomocy aplikatora zaznaczyć kontur ust, a następnie wypełnić ich środek kolorem. Pomadki bardzo dobrze kryją i nie ma z nimi praktycznie żadnych problemów. Jedynie najjaśniejszy odcień wygląda trochę sucho, tak jakby wchodził w załamania. Pewnie dlatego, że jest jaśniejszy od koloru moich ust. Szminki nie wysuszają ust, ale też ich nie nawilżają (o czym Delia szczerze nas informuje: „Nie używaj pomadki matowej na zniszczone usta, to nie jest pomadka pielęgnacyjna”).

Spośród 6 odcieni, dwa pierwsze są delikatne – idealne na co dzień. Natomiast pozostałe najlepiej nadają się na wieczór lub większe wyjścia. Pomadki są bardzo trwałe (zwłaszcza te w intensywniejszych barwach), co za tym idzie - nie da się ich po prostu zetrzeć. Do demakijażu warto użyć płynu dwufazowego lub olejku i wtedy wszystko schodzi gładko. Matowe pomadki Delia Cosmetics całkiem pozytywnie mnie zaskoczyły trwałością, zapachem oraz interesującymi kolorami, spośród których każdy znajdzie coś dla siebie. Także cena jest wyjątkowo przystępna (15,90zł). 

Znacie matowe pomadki w płynie marki Delia? Co o nich sądzicie? 


Czytaj dalej »