piątek, 13 stycznia 2017

Iossi - kosmetyki naturalne!

Cześć Dziewczyny!

Pod koniec października dotarło do mnie kilka kosmetyków polskiej marki Iossi. Wszystkie zużyłam i już jakiś czas temu chciałam się z Wami podzielić moją opinią na ich temat, ale niestety doba ma tylko 24h i nastąpił mały poślizg:) U Eweliny jednak nic nie ginie więc oto i są właśnie dziś! Będzie coś do ciała i coś do twarzyczki;)



Kosmetyki przywędrowały do mnie zapakowane totalnie w stylu eko:) Od razu pomyślałam, że rzeczywiście tworzy je pasjonatka:) A ja zawsze patrzę przychylnym okiem na ludzi z wizją. Poza tym jak doskonale wiecie kibicuję polskim markom:) Niestety paczka miała chyba za sobą niezbyt komfortową podróż gdyż pootwierały się wszystkie nakrętki od peelingów. Wszystkie produkty wybrałam sama, dzięki czemu nie musiałam testować produktów co do których miałabym wątpliwości czy będą odpowiednie dla mojej cery i twarzy.


Iossi peelingi do ciała: Energetyzująca trawa cytrynowa, Odświeżający Rozmaryn i Limonka, Aromatyczna mandarynka i pomarańcza


Iossi oferuje 3 zapachy peelingów do ciała. Są one dostępne pojedynczo w pojemności 250ml oraz w zestawie, w którym mamy wszystkie 3 peelingi – każdy z nich o pojemności 120ml. Postanowiłam wypróbować zestaw, ponieważ dzięki niemu można poznać wszystkie 3 rodzaje peelingów i zdecydować, który najbardziej nam odpowiada. Mamy wtedy łącznie 360ml peelingu tylko dla siebie;) Jeden peeling o pojemności 120ml to byłoby dla mnie stanowczo zbyt mało, ale co trzy peelingi to nie jeden, prawda?;) Poza tym ujęły mnie ich urocze opakowania. Każdy z nich został umieszczony w przyjemnym dla oka słoiczku z prostą i czytelną etykietą. Peeling należy zużyć w ciągu 4 miesięcy od momentu otwarcia. Jak wspominałam moja paczka miała chyba ciężki los w podróży gdyż nakrętki peelingów się pootwierały. Skoro więc peelingi postanowiły same się przede mną otworzyć to uznałam, że nie ma na co czekać tylko trzeba je jak najszybciej wdrożyć do swej pielęgnacji. Pierwsze użycie przypadło mi więc na początek listopada. Na pierwszy ogień poszła wersja Aromatyczna mandarynka i pomarańcza gdyż wizualnie wydała mi się najbardziej apetyczna i przyciągająca wzrok za sprawą swego soczystego koloru:) Jest to peeling cukrowy z olejkami cytrusowymi oraz polską solą kamienną. Muszę przyznać, że już przy pierwszym użyciu ujął mnie on swym soczystym intensywnie cytrusowym zapachem! To woń, która zdecydowanie dodaje energii i poprawia humor, a podczas listopadowych wieczorów co jakiś czas miewałam „czarne myśli” gdyż pomimo, że zostałam urodzona w listopadzie (dokładnie w Święto Zmarłych – smuteczek!) to zdecydowanie nie przepadam za tym miesiącem. Moje klimaty to zdecydowanie lato i tylko lato! Drugą wersją, po którą sięgnęłam po wypróbowaniu jakże sympatycznej mandarynki i pomarańczy była Energetyzująca trawa cytrynowa. W tym przypadku miałam wrażenie, że gdzieś już czułam ten zapach i wtedy przypomniałam sobie o scrubach Naturativ. Jednak używając go dalej stwierdziłam, że nie jest to ten sam zapach, a wzbogacony czymś jeszcze. Jak ja to mówię „autorska nuta zapachowa”. Ostatecznie doszłam do wniosku, że jest to zapach trawy cytrynowej przełamany grejpfrutem:) Jest on również z tych intensywnych i pobudzających do działania. Również jest on peelingiem cukrowym, a dodatkowo zawiera różową sól himalajską. Wersję Odświeżający Rozmaryn i Limonka zostawiłam sobie na koniec. Według mnie posiada ona bardziej odświeżającą i wyciszającą nutę zapachową. Zapach jest ziołowo-cytrusowy z mocno wyczuwalną nutą rozmarynu. Peeling o tym zapachu również jest cukrowy i zawiera sól epson. Jak więc widać każdy ze skrubów zawiera inny rodzaj soli. Wszystko po to żeby nie było nudno!
Peelingi Iossi zawierają sporo drobinek i są nieco sypkie więc polecam je nakładać małymi porcjami tak by nie lądowały w wannie zamiast na ciele:) Działanie każdego z peelingów przypadło mi do gustu ze względu na ciekawe i jednocześnie naturalne zapachy, a także pozytywny wpływ na skórę ciała. Każdy z nich posiadał średnią moc złuszczania więc nie był ani zbyt drażniący ani zbyt łagodny. Duża ilość drobinek sprawiała, że nie roztapiały się one zbyt szybko, a zawartość olejków pozwalała nawilżyć i natłuścić ciało. Większość osób po tego typu peelingach nie sięga już po dodatkowe smarowidła, ale ja używałam, ponieważ jak wiadomo jestem balsamomaniaczką i nie lubię odmawiać sobie przyjemności;) Jeśli miałabym wybrać tylko jeden to zdecydowanie byłby to ten pierwszy:)


Iossi Masło do ciała Mandarynka i Bergamotka


Skoro niejako naturalnie przeszliśmy już do tematu balsamowania to kolejnym produktem z rodzinki Iossi będzie masło do ciała mandarynka i bergamotka. Wybrałam je specjalnie po to by móc używać po peelingu Aromatyczna mandarynka i pomarańcza. Choć jak doskonale wiecie nie zawsze używam pielęgnacji ciała z tej samej linii. Wszystko zależy od tego co mi się „uroi”;) Tym razem jednak był duecik. Masło występuje w identycznym jak w przypadku peelingu przyciemnianym słoiczku. Różni je jedynie etykieta i oczywiście zawartość;) Pojemność także wynosi 120ml co w przypadku „jednostkowego” masła uważam za niewiele. Dużo jednak zależy od zapotrzebowania, ponieważ niektórzy męczą jedno masło przez parę miesięcy, a inni (tak jak ja) zużywają w tempie ekspresowym. Mała pojemność będzie więc idealna dla „maślanych ślimaków”, ale już mniej korzystna dla „maślanych pożeraczy”. Mi masło starczyło na naprawdę króciutko, mimo że stosowałam je jedynie na nogi. Jednak nie ujmuję tego jako wadę gdyż u mnie wszelkie nawilżacze szybko schodzą i taka kolej rzeczy jest dla mnie po prostu regułą;) 
Pierwsze co mnie pozytywnie zaskoczyło w tym maśle to konsystencja. Na oko wydawała się zbita, ale jak się okazało miała ona postać pianki! Pianki, która radośnie, cichutko skrzypiała podczas nabierania na dłoń, a w kontakcie ze skórą była bardzo plastyczna i natychmiast zmieniała się w odżywczy olejek. Ta konsystencja ujęła mnie na tyle, że masło znalazło się wśród kosmetycznych ulubieńców 2016 roku, a uwierzcie, że z racji tego iż zużywam multum nawilżaczy konkurencja była naprawdę duża! Masło potrzebowało kilku minut na wchłonięcie, ale odwdzięczało się skórą miękką jak aksamit:) Dogłębnie regenerowało i nawilżało moje nóżki:) Mam nadzieję, że w przyszłości pojawi się wersja o większej pojemności. Jeśli chodzi o zapach to był on zdecydowanie delikatniejszy niż peeling. Bardzo naturalny z subtelną nutą mandarynki i bergamotki.

Iossi Olejek do demakijażu Śliwka i Morela


Olejek do demakijażu występuje w niewielkiej przyciemnianej buteleczce o pojemności 50ml wyposażonej w wygodny atomizer. Należy go zużyć w ciągu 4 miesięcy od momentu otwarcia. Długo nie byłam przekonana do demakijażu olejkami. Przekonał mnie dopiero olejek Resibo i co za tym idzie, dzięki temu zaczęłam patrzeć przychylniej na tego typu produkty. W przypadku olejku Iossi od razu przypadła mi do gustu niewielka pojemność opakowania gdyż takie produkty są u mnie wydajne i dla przykładu olejek Resibo o dużo większej pojemności zużywałam przez wiele miesięcy. Doszłam więc do wniosku, że w tym przypadku mniej znaczy więcej:) Olejek nadaje się zarówno do demakijażu oczu jak i twarzy, ale ja z racji tego, że do powiek upodobałam sobie rękawicę do demakijażu to olejku używałam jedynie do twarzy. Na tym polu olejek radził sobie bardzo dobrze zmywając wszelkie ozdobniki typu puder, róż, rozświetlacz i nie obciążając przy tym mojej mieszanej, ale jednocześnie wrażliwej skóry. Nie używam jednak kosmetyków wodoodpornych więc w tej kwestii się nie wypowiem. Iossi posiada w swej ofercie 3 rodzaje olejków do demakijażu. Ja wybrałam wersję śliwka i morela, ponieważ wydała mi się najbardziej „smakowita”;) I rzeczywiście zapach okazał się być całkiem przyjemny gdyż olejek pachnie marcepanem. Przyznam, że kiedyś marcepanu nie lubiłam, a od jakiegoś czasu chętnie wcinam. Oczywiście marcepan, nie olejek;) 


Iossi Serum rozświetlające. Dzika róża, geranium, cyprys, witaminy E i C


Ostatnim produktem spod skrzydełek Iossi, o którym chciałam dziś wspomnieć jest serum rozświetlające. Jest ono dostępne zarówno w wersji pełnowymiarowej (30ml), jak i w formacie mini (10ml). Ja celowo zdecydowałam się na format mini, ponieważ uznałam, że będę go używała głównie na noc. Serum w formacie mini jest bardzo kompaktowe i prezentuje się przesłodko. Opakowanie wyposażone jest w pipetę i nie jest to moja ulubiona forma dozowania, ale zużyłam już tyle produktów z pipetami, że już pogodziłam się ze swym losem i je toleruję;) Serum również należy zużyć w ciągu 4 miesięcy od momentu otwarcia. Co ciekawe było ono wydajne gdyż starczyło na 1,5 miesiąca stosowania. Podczas gdy statystycznie na tyle wystarczają mi opakowania pełnowymiarowe:) Iossi w kategorii serum ma do wyboru aż 5 rodzajów tego typu specyfików. Muszę przyznać, że nie byłam pewna które z nich wybrać, a powodem tego stanu rzeczy były zapachy. Obawiałam się bowiem, że trafię na zbyt intensywnie pachnącą wersję, która będzie negatywnie wpływać na moje samopoczucie. W owym jesiennym czasie uznałam, że moja cera najbardziej ma ochotę na rozświetlenie więc zaczęłam czytać obietnice producenta w kwestii serum rozświetlającego. Tutaj jednak pojawiło się coś co mnie zaniepokoiło – dzika róża już na drugim miejscu w składzie. Nie jestem fanką zapachu róży w kosmetykach więc jakiś czas się wahałam, ale w końcu intuicja podpowiedziała mi, że powinnam zaryzykować. Zaryzykowałam i… zapach mnie nie zabił:) Okazał się być naturalny i całkiem znośny, żadne tam babcine różyczki:) Naprawdę odetchnęłam wtedy z ulgą:) Serum ma lekką oleistą konsystencję i żółto-pomarańczową barwę, która wskazuje, że rzeczywiście zawartość oleju z dzikiej róży jest wysoka:) Żadnej ściemy! Trzeba jednak uważać żeby nie pobrudzić tym olejkiem ubrań. Początkowo miałam zamiar używać go tylko na noc, ale szybko zauważyłam, że olejek ładnie się wchłania i często stosowałam go również na dzień pod makijaż. Oczywiście pod krem. Nie zauważyłam żeby negatywnie wpływał na jego trwałość. Produkt bezpośrednio po aplikacji jakby zażółca skórę więc należy go ładnie wklepać. Efekty zauważyłam szybko, a należała do nich przede wszystkim poprawa kolorytu cery. Miałam wrażenie, że kosmetyk jeszcze bardziej podkręcił ciepłe tony mojej skóry:) Mimo naturalnego składu nie zauważyłam żadnej niepożądanej reakcji skórnej. Cera była zdecydowanie bardziej odżywiona i uelastyczniona, a także chroniona przed utratą wilgoci. Serum spisało się u mnie naprawdę dobrze podczas ubiegłorocznej już jesieni;)


Wszystkie produkty dostępne są w sklepie Iossi gdzie znajdziecie bardzo dokładne opisy, zalecenia, a także składy. Ceny powiedziałabym, że są zbliżone do Organique więc według mnie akceptowalne;) Dodatkowo część z nich występuje w promocji. 


Znacie kosmetyki Iossi? Co polecacie?

85 komentarzy:

  1. O mamo, z peelingów to chyba radosna mandarynka do mnie mówi, ten trawa cytrynowa mógłby być fajny ale jak mówisz że przełamany grejpfrutem no to już bym się zastanowiła :D rozmaryn? w ogóle nie mam pojęcia jak pachnie ;D

    Ja jestem ślimakw balsamowaniu ale to zalezy od tego co mam pod ręką ;D Ten mandarynkowy wygląda fajnie a jak mówisz 'radośnie, cichutko skrzypiała' to czuję się kupiona ;D Co do olejku o nim słyszałam jedną negatywną opinię ale że ja olejkowa nie jestem więc mijam ten akapit ;D co do serum ja się boję tego 'zażółcenia' skóry :D mogłabym zapomnieć go wklepać ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mandarynka najfajniejszy zapaszek z tych peelingów;)
      Lubię skrzypiące masełka, śmieszą mnie:P
      U mnie lekkie zażółcenie nawet ładnie podbijało kolor skóry, ale u chłodnych bladzioszków to już ważne żeby dobrze wklepać;)
      Wiem o którą osobę chodzi, ale zupełnie się nie zgadzam. Zresztą jej opinie prawie nigdy nie pokrywają się z moimi, mamy widać zupełnie inne potrzeby więc w ogóle nie są dla mnie przydatne;)

      Usuń
    2. No to muszę ino spojrzeć czy sobie nie kupić tej mandarynki bo chętnie przygarnę :D Ja chyba takiego skrzypiącego nie miałam ;D
      O widzisz, to ja bym wyglądała jak chińczyk w takim razie :D
      Już nic nie mówię :D

      Usuń
    3. Ja miałam ze Stenders i z czegoś tam jeszcze takir skrzypiące, ale miały jeszcze inne konsystencje;)
      Mogłoby tak być ;D

      Usuń
    4. Ze Stenders mam jogurt i nie skrzypi ;D

      Usuń
    5. To był taki balsam z masłem shea miętowy;)

      Usuń
  2. Uwielbiam naturalną pielęgnację i kocham właściwości wszystkich produktów które mogą być zawarte w produkcie :) Ciekawa firma jeszcze o niej nigdy nie słyszałam, może coś wkrótce wypróbuję :)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię choć nie jestem z tych zagorzałych co innej nie użyją :) a marka godna uwagi wg mnie

      Usuń
  3. Patrz. Miałam to serum. W moim przypadku porażka totalna. Kompletnie się nie wchłaniało i na skórze pozostawała taka obleśna, tłusta warstewka. Wyjatkowo mnie ten kosmetyk rozczarował. Widać nie dla mojej cery przeznaczony:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaką masz cerę? W moją wsiąkało na tyle dobrze, że mogłam nawet pod makijaż używać;)

      Usuń
    2. Mieszaną zdecydowanie. Ale trochę taką jak na bucie -slabo wchłaniają sie w nia kosmetyki

      Usuń
    3. Ja też mieszaną, ale taką jednocześnie cienką i wrażliwą. Może stąd różnica. Albo po prostu kosmetyk nie dla Ciebie..

      Usuń
  4. Ja jestem tym ślimakowym balsamistą w okresie zimowym (latem to już inna sprawa, nawilżam się częściej, bo opaleniznę trza utrwalić! :)). Choć i zimą jak mnie czasem najdzie (czytaj : mam fajne i przepyszne mazidełko!), to mogłabym się myziać ze 3 razy dziennie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dokładnie. Dużo zależy od tego co dobrego ma się w użyciu bo wtedy szybkiej schodzi :)

      Usuń
    2. Właśnie tak! Wtedy mogłabym cała wskoczyć w taki słoiczek! :D ha!

      Usuń
  5. Uwielbiam peelingi też bym byla za mandarynka :) Jeśli chodzi o balsamy to nie jestem pożeraczem :) nie znałam tej marki muszę na nią zwrócić uwagę :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem zwolenniczką naturalnej pielęgnacji , więc bardzo chętnie zobaczę jak zadziałają kosmetyki na mnie .
    Buziaki Kochana.

    OdpowiedzUsuń
  7. Taaaa....to dla mnie takie małe masło byłoby lepsze :D
    Pięknie wyglądają, przyjemnie się czyta o tych kosmetykach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ktoś powoli zużywa to wtedy mniejsze lepsze:D dla mnie by się przydało z 500ml;D

      Usuń
  8. Uwielbiam peelingi! Ten pomarańczowo-mandarynkowy musi bajecznie pachnieć. Idealny na zimowe wieczory :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w sumie do zimy nie dotrwał ale jesienią był b fajny :)

      Usuń
  9. Przyznam, że naprawdę ciekawe są te produkty :) Zwłaszcza wersje zapachowe peelingów :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jejku. Wspaniałości. Chciałabym poznać wszystkie te kosmetyki a w szczególności peelingi i masło

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam tej marki zupełnie, ale zaciekawiło mnie masło i peeling z tej samej linii zapachowej :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja bym się pokusiła na peeling o zapachu trawy cytrynowej! ^^

    OdpowiedzUsuń
  13. To serum szczególnie mnie zainteresowało ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ta marka to dla mnie nowość.

    OdpowiedzUsuń
  15. Serum rozświetlające jest genialne!

    OdpowiedzUsuń
  16. omnomnommmm nie wiem co lepsze peelingi czy masła <3 chcę wszystko :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Zainteresowało mnie serum, głównie dlatego, że zawiera witaminę C, którą moja skóra uwielbia :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Tą mandarynka kusi mnie niemiłosiernie! O firmie słyszę poraz pierwszy, ale to ja więc wiadomo 😆

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero latem o niej usłyszałam :)

      Usuń
  19. Bardzo aromatycznie brzmiące kosmetyki :-)Masło do ciała mandarynka i bergamotka kusi mnie najbardziej :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Iosssi bardzo mnie kuszą !! :d Normalnie wrzucam na chciejkę ! ta pomarańcza - do schrupania :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Kompletnie ich nie znam. Oczywiście najbardziej kuszą mnie peelingi bo jestem ich maniakiem, masło piankowe też. Nie do końca przekonuję mnie demakijaż olejkami jakoś tak nie wiem.. wolę chyba toniki, pianki i płyny micelarne :) zaskoczyła mnie wydajność serum :( 10ml w 1.5 miesiąca.. to dobry wynik i przeliczajac na standardowe opakowanie, to ciężko będzie go wykończyć w ciągu 4 miesięcy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też długo olejki mnie nie przekonywały. Dopiero po Resibo zmieniłam zdanie;)
      Tak, zaskoczyła mnie wydajność bo często idzie mi 30ml w 1-1,5 mies;) może by się dało radę zużyć w te 4 albo trochę by zostało...

      Usuń
    2. Choć znając jednego chohlika u mnie w domu to zużycie jest bardzo prawdopodobne :D

      Usuń
    3. Haha no to czasem chochlik może być przydatny;)

      Usuń
  22. Nie znam ale chętnie bym się na te produkty skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten peeling mandarynkowy bardzo mi się spodobał! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. czujé sié skuszona na serum i olejek do demakijazu :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Opakowanie wygląda znakomicie, bardzo profesjonalnie :) może też się skuszę skoro tak zachwalasz produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Fajne to masło ale ja nie mogę niczego takiego stosować, bo pies mnie napastuje z jęzorem i muszę się szczelnie owijać kołdrą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha dobre:D mój za mną chodzi i też próbuje lizać jak posmaruje się czymś co mu się podoba. Ale jest wybredny i nie raz się krzywi na moje smarowidła :D to mu się akurat nie podobało :D masło pachnie delikatniej. Mocniej peeling.

      Usuń
  27. Lubie peelingi, mandarynkowy wydaje się być świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Z całej gromadki kosmetyków, które zaprezentowałaś najbardziej ,,przekonuje" mnie peeling Rozmaryn i Limonka:).
    Ziołowe aromaty to moje klimaty :D. Tuż za nim jest Mandarynka i Pomarańcza:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie mandarynka wygrywa:) ale Tobie faktycznie bardziej mogłaby przypaść do gustu ta ziołowa limonka :)

      Usuń
  29. Mandarynka! Ucieszyłam się jak dziecko, bo dzięki temu peelingowi można mieć mandarynki caały rok! Lecę zamawiać ten peeling! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja muszę kiedyś do niej wrócić :)

      Usuń
  30. Nie używałam jeszcze nic tej marki, ale chętnie wypróowałabym chociażby ten mandarynkowy peeling! :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Czuję się skuszona. Ogromnie mnie ciekawią te cudne zapachy.

    OdpowiedzUsuń
  32. Mogłabym wypróbować wszystko z radością;) Ale nr 1 to chyba jednak peeling mandarynkowy;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Peeling mandarynkowy na pewno urzekłby mnie swoim zapachem :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Pierwszy raz słyszę o tej marce,ale masełko mnie ciekawi. Ja jestwm balsamowym ślimakiem,więc na pewno byłoby u mnie na dłużej :-)

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja wolę peelingi cukrowe niż solne, ale... te zapachy tak kuszą, że kto wie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One wszystkie są cukrowe, ale kazdy z nich ma dodatek soli;)

      Usuń
  36. W ręce wpadło mi już jakiś czas temu ich serum rozświetlające właśnie. Jest znakomite, moja cera je pokochała i na pewno na jednej buteleczce się nie skończy, a już sięga denka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że u Ciebie też się sprawdziło ;)

      Usuń
  37. Mandarynkowy peeling wygląda fenomenalnie! Cała zawsrtość jest powalająca.

    OdpowiedzUsuń
  38. oj mandarynka i pomarańcza! coś dla mnie!

    OdpowiedzUsuń
  39. och ale bym potestowała :) Tyle wspaniałości! Ciekawią mnie zwłaszcza peelingi do ciałka i olejek do demakijażu :-p
    Madziastylee

    OdpowiedzUsuń
  40. Oj te peelingi bardzo do mnie przemawiają ;), rozmaryn i limonka byłby świetną opcją na lato.

    OdpowiedzUsuń
  41. Ostatnio chciałam sobie kupić to serum w wersji mini, ale było wyprzedane. Tylko nie pamiętam czy to w tym sklepie czy w innym ;) Olejek prezentuje się kusząco, ale po moich przygodach z Resibo, to już nie wiem czy chcę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iossi jest jeszcze w sklepie Hani i wydaje mi się, że na minti.
      No z olejkiem to mi pasowały oba, ale jak Tobie Resibo nie to już ryzyko jakby większe.
      Chyba, że Resibo ma w składzie coś co Tobie nie leży to wtedy pytanie czy Iossi też to ma czy nie. Ale zwykle ciężko dojść do czegoś takiego:/ To może lepiej odpuścić.

      Usuń
    2. Ściągnęłam sobie aplikację na telefon, która analizuje skład kosmetyków i pokazuje mi, że w Olejku Resibo są dwa składniki komedogenne: Olej z awokado i Witamina E ;)

      Usuń
    3. To może w tym tkwi odpowiedź;)

      Usuń
  42. Peeling z nutą pomarańczy, mniam

    OdpowiedzUsuń
  43. Kosmetyki naturalne uwielbiam, a że o tej marce nie słyszałam jestem tych rzeczt bardzo ciekawa!

    OdpowiedzUsuń
  44. Przyznaję, ze marka nie jest mi znana, ale widzę, że dużo mnie ominęło :/ Uwielbiam ładnie pachnące kosmetyki i nie wiem któy z tych maluszków najchętniej bym wypróbowała. Chyba wszystkie :D Bo jestem ogromną fanką peelingów, jak i masełek do ciała, a o produktach do twarzy to już nie wspomnę, bo to wręcz mała obsesja :D

    OdpowiedzUsuń
  45. Marka nieznana mi całkowicie, ale peelingu wyglądają bardzo kusząco :o)

    OdpowiedzUsuń
  46. Wszystkie peelingi chętnie bym przygarnęła :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Miałam serum w pełnym 30ml opakowaniu i było to dla mnie nie do zużycia w 4miesiaće. 10ml buteleczka to zdecydowanie lepsza opcja :)

    OdpowiedzUsuń
  48. przepraszam, może to głupie pytanie, ale jaka jest poprawna wymowa nazwy tej firmy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdę mówiąc nie wiem... Marka jest polska, więc dopuszczam taką możliwość, że wymowa jest taka sama jak pisownia. Ale niestety nie wiem;)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze.

Jeśli jednak nie czytasz nie komentuj i nie pisz głupot;) Proszę nie zostawiaj linków, to nie jest miejsce na Twoją reklamę. Komentarze zawierające linki będą usuwane.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...