czwartek, 11 maja 2017

Peel Mission Skin Revital Tonic

Cześć Dziewczyny!
Kwas migdałowy w przeciwieństwie do wielu innych kwasów z powodzeniem można stosować przez cały rok. Również wiosną i latem. Należy jedynie pamiętać o ochronie przeciwsłonecznej. Jakiś czas temu w wyniku konsultacji kosmetologicznej, którą zaoferował mi Salon Kosmetyczny Healthy Beauty w Warszawie, zarekomendowano mi tonik z kwasem migdałowym Peel Mission Skin Revital Tonic. W salonie tym możecie się poddać zabiegom indywidualnie dobranym do potrzeb Waszej skóry, a także zasięgnąć profesjonalnej porady z zakresu pielęgnacji. Healthy Beauty oferuje również zabiegi na twarz przy użyciu produktów Yonelle Madesthetic. Dziś jednak przygotowałam dla Was małą wzmiankę, czyli pierwsze wrażenie odnośnie toniku z kwasem migdałowym nieznanej mi dotąd marki Peel Mission, która specjalizuje się przede wszystkim w peelingach chemicznych;)


„Tonik do pielęgnacji skóry twarzy Skin Revital Tonic przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji skóry wymagającej odświeżenia, nawilżenia. Nawilża wspomaga odnowę i regenerację skóry, reguluje procesy rogowacenia spłyca blizny”.


Tonik Peel Mission otrzymujemy w niezbyt urokliwej, ale wygodnej 200ml białej buteleczce z zamknięciem na zatrzask. Opakowanie przypomina mi apteczne szampony do włosów. Na zużycie mamy 12 miesięcy od momentu otwarcia. Tonik możemy więc stosować regularnie lub jako krótsze kuracje. Konsystencja produktu jest wodnista, a jego zapach niezbyt przyjemny, ale krótkotrwały więc jak najbardziej do przeżycia. Zwłaszcza, że i tak tonik jest tylko jednym z elementów pielęgnacji. 


Producent zaleca stosowanie toniku dwa razy dziennie. Natomiast mi podczas konsultacji zalecono używanie raz dziennie, najlepiej wieczorem i ja również uznałam, że taka częstotliwość powinna być optymalna dla mojej cery. Tonik zawiera 10% stężenie kwasu migdałowego. Jest to więc zdecydowanie wyższe stężenie niż w przypadku chętnie używanego przeze mnie płynu bakteriostatycznego marki Pharmaceris, ale nadal bezpieczne do stosowania w warunkach domowych. Do tej pory nie zauważyłam podrażnienia w wyniku stosowania produktu, a cera po przemyciu płynem jest przyjemnie odświeżona i dobrze przygotowana na dalsze pielęgnacyjne kroki. Nie jest to dla mnie zaskoczeniem, ponieważ kwas migdałowy na ogół dobrze mi służy i nie jest to mój pierwszy raz z tego typu specyfikami. Moja cera jest w dobrym stanie i na ogół nie mam z nią większych problemów, ale na przełomie marca miałam niestety mały epizod trądzikowy niewiadomego pochodzenia, w wyniku którego na mojej twarzy pojawiło się kilkoro nieprzyjaciół. Niestety rączki mnie trochę świerzbiły, więc wycisnęłam to i owo, pogarszając tym samym sytuację i rozprzestrzeniając problem;) Tak naprawdę niewielki problem (zaczęło się od 1 małej krostki!) w pewnym momencie przekształciłam w spektakularne widowisko. Takie jakiego jak żyję, jeszcze nigdy na swojej twarzy nie widziałam;) Ostatecznie kryzys został zahamowany, dzięki pomocy dermatologa, ale przez moją fantazję zostało mi trochę śladów;) Mam nadzieję, że tonik pomoże mi je rozjaśnić oraz usunąć bo muszę przyznać, że nie byłam wobec siebie zbyt delikatna i skutki niestety są nieco widoczne;) Mądry Polak po szkodzie, a najgorsze, że dość trudno jest mi się powstrzymać przed „dłubaniem” nawet gdy na powierzchni skóry widzę mikro krostkę. Moje nerwowe usposobienie niestety nie pomaga, mimo pełnej świadomości, że źle czynię, ale pracuję nad sobą;)


Znacie markę Peel Mission? Stosujecie toniki z kwasami? 

56 komentarzy:

  1. Faktycznie niezbyt piękna ta buteleczka ;) ja też ostatnio miałam sprktakularne widowisko! 2 pryszcze na raz a trzeci zaraz potem :D śmiechowo :) a kwas migdałowy stosuje mój R, w toniku Pharmaceris, widać zmiany na plus. Znowu blogger niełaskawy :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale pewnie przynajmniej nie wyciskasz jak mniemam;D Ja nie mogę się powstrzymać i potem z niewinnej mikrokrostki robi się porażka:P Właśnie teraz znowu sobie na czole cisnęłam i już jest kuku:P Ten z Pharmaceris lubię, a ten ma mocniejsze stężenie i taki mniej ciekawy zapach.
      Czyli co, jeszcze wpis mój nie wszedł?

      Usuń
    2. Nie no, już jest, ale jak kolentowałam, to nie było ;) a ja nie wyciskam, miałam takie podskórne gule i zbytnio nie było co ;) ale zdziwiona jestem jak mnie twarz załatwiła, to takie do niej niepodobne :D

      Usuń
    3. No właśnie ja też podskórne, ale jestem taka zdolna, że w tym gmerałam tworząc właśnie spektakularne widowisko ;D
      Ja byłam w szoku, ale to chyba wiosna...

      Usuń
    4. Ja znowu u siebie podejrzewam leki bo mam coś nowego a nic innego się w tym czasie nie zmieniło. Z okazji wiosny (a raczej je braku) boli mnie już 4 dzień ręka :P

      Usuń
    5. Ja zauważyłam, że wiosną zawsze mam jakiś nieprzewidziany epizod albo wysuszenie albo jakiś syfek:P Ale było nie dłubać, choć nie mogę się powstrzymać;P No dziś 12 stopni, szał :] Jestem wykończona tą pogodą.

      Usuń
  2. Też niestety lubię dłubać i wyszukiwać różnych dziwactw nad którymi mogę się poznęcać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, przynajmniej nie jestem sama w swym wariactwie:P

      Usuń
  3. u mnie też ostatnio wielu nieprzyjaciół, nie wiem czym to jest spowodowane - wiosna??:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem szczerze, że o marce pierwsze raz słyszę :D Ostatnio stosuje ale żel do twarzy z kwasami, toniku nie miałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też pierwszy raz miałam styczność:)

      Usuń
  5. Oj mnie tez czesto raczki swiezbia ;) Wiem, jak to jest ;)
    Ja tez siegam po tonik z kwasem migdalowym, ale mam ten z Norel, ktory ma raczej slabsze stezenie. Uzywam go tylko 2 razy w tygodniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że nie jestem sama w swej głupocie:D Norel lubię, ale ich serii z kwasami jeszcze nie miałam:)

      Usuń
  6. znam problem z tym dłubaniem, też kiedyś ręce mnie świerzbiły , teraz jest na szczęście inaczej, tonik wygląda jak profesjonalny lek. może pomoże Ci spłycić przebarwienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to kosmetyk z serii gabinetowej. Oby pomógł zniwelować ślady zbrodni:D

      Usuń
  7. Pierwszy raz słyszę o tej marce, ale dobrze, że udało Ci się wyjść z kryzysu z twarzą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jeszcze nie do końca, ale najgorsze już za mną:D

      Usuń
  8. Jeszcze nie miałam toniku z kwasem, ta marka też jest mi zupełnie obca :)

    OdpowiedzUsuń
  9. mam ten tonik, ale jeszcze go nie użyłam :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chętnie sprawdziłabym go jako kurację :)
    pozdrawiam 💕

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakbym słyszała siebie też mam tak że mnie rączki swędzą i muszę gada usunąć​, czasami mam tak że wszystko ok a niekiedy z pomocą na dzień następny pojawia się więcej przyjaciół gada a moich nieprzyjaciół :P kwas migdałowy używałam ale tylko w maseczce z bielendy tej od ciebie i dobrze mi się ją stosowało :) ten tonik też mogłabym wypróbować, wcześniej byłam przekonana że kwas migdałowy powinno się używać tylko w okresie zimowym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, trudno się opamiętać no nie?:D Choć wiadomo, że to złe i bezsensowne! Też miałam kiedyś wątpliwości, ale można:)

      Usuń
  12. marki nie znam, na tonik z kwasami mam chrapkę, najbardziej na ten z Norela;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie ciekawi ich seria Mandelic Acid;)

      Usuń
  13. Nie znam tej marki. Zaciekawiłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. O matko, ja tez przeżyłam akcję z wypryskami, ale na szczęście już wszystko pogojone, tej marki nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie niemiłe zaskoczenie no nie?:D

      Usuń
  15. Oj krostki to i ja uwielbiam wyciskać :P. U mnie cera ostatnio też coś szwankuje i staram się coś zdziałać ale kwasem glikolowym. Miałam kiedyś serum z tym kwasem ale moja skóra jakoś na nie, nie działała ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyciskanie jest takie relaksujące :P

      Usuń
  16. A to ciekawostka. Nie miałam nigdy styczności z tym kwasem - przynajmniej w warunkach domowych, bo co tam czyni ze mna kosmetyczka, to nie wiem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba masz do niej duże zaufanie :O

      Usuń
    2. No wiesz- to moja przyjaciółka od ponad 20 lat:).

      Usuń
  17. Z tymi krostkami.. ehh mam to samo :) a co do kwasów, chciałabym spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Widzę go pierwszy raz, trzymam kciuki za pozytywne efekty stosowania! :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam to samo z rozdłubywaniem nawet mini krostek, potrafię zrobić coś z niczego;) A panowanie nad tym jest trudne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak... Lepiej nie ruszać, ale trudno się powstrzymać..

      Usuń
  20. Ja ogólnie boję się kwasów, bo nie ufam swojej systematyczności w stosowaniu filtrów ;). A tak mnie korci czasem złuszczyć sobie to i owo... może jednak jesienią...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesienią na pewno zawsze bezpieczniej:)

      Usuń
  21. Tego nie znam, ale u mnie czeka "żelowy" z Norel :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Aktualnie tak mam taki tonik z kwasami z Bielendy.

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie opakowanie się liczy, a wnętrze. ;) I chyba do wszystkiego można to przypiąć. :) Ciekawy produkt. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest:) Zresztą produkty profesjonalne najczęściej mają skromne opakowania:)

      Usuń
  24. Pierwszy raz widzę ten produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  25. oj współczuję zaognienia widowiska... ciężko powstrzymać się przed wyciskaniem

    OdpowiedzUsuń
  26. Zaciekawiłaś mnie tym produktem :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Raz miałam produkt z kwasem migdałowym i spisywał się on bardzo fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  28. U mnie kwas migdałowy tez dobrze się sprawdza, ale ostatnio go odstawiłam na rzecz delikatniej działających kosmetyków :D I tak jak piszą dziewczyny - liczy się wnętrze, a nie opakowanie :D

    Z tym rozdrapywaniem i wyciskaniem też mam czasem problemy :C

    OdpowiedzUsuń
  29. Mam tak samoo jak Tyy - lubię również skubać i dłubać, pogarszając sytuację i pogrążając siebie ;D
    Ciekawy produkt, nie znam tej firmy. Kwas migdałowy lubię, płyn bakteriostatyczny z Pharmaceris też, nie wiem tylko czy nie byłoby to za duże stężenie jak dla mnie, nie używałam nigdy niczego o więcej niż 5% zawartości kwasu ;)
    Ja swoją masakrę na twarzy (też nie wiem skąd się wzięła)ratuję maścią Skinoren i jakoś daje radę.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze.

Jeśli jednak nie czytasz nie komentuj i nie pisz głupot;) Proszę nie zostawiaj linków, to nie jest miejsce na Twoją reklamę. Komentarze zawierające linki będą usuwane.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...