poniedziałek, 26 marca 2018

HERA True Wear Twin Cake SPF35 PA+++ i BEAUTY PEOPLE Primer Bbosong Pact!

Pierwszy kontakt z koreańską kolorówką miałam jeszcze na długo, długo przed tym gdy z  blogosfery wyłoniły się przeróżne ekspertki od azjatyckich kosmetyków;) A tak naprawdę zanim w ogóle pojawiły się pierwsze polskie blogi urodowe;) W owym czasie zupełnie jednak nie mogłam sobie poradzić z doborem odpowiednich produktów (zwłaszcza, że dostęp do nich był o wiele bardziej skomplikowany niż teraz). Przy każdej próbie zaliczałam więc wpadkę i trafiałam na bubla. Dziś już wiem jaka była tego przyczyna. Tak to już bowiem jest gdy polega się na rekomendacji kogoś kto posiada zupełnie inny typ i koloryt cery, a także wymagania. Zawsze trafiałam na odcienie, których nie powstydziłaby się córka młynarza albo jakiś zombiak, a do mnie nie pasowały ani trochę. Rozpracowanie koreańskich kosmetyków zajęło mi chyba najwięcej czasu ze wszystkich innych i w pewnym momencie nawet myślałam, że już nigdy nic się u mnie nie sprawdzi. Ale dziś już wiem, że muszę polegać przede wszystkim na swojej intuicji, a opinie innych starannie przefiltrowywać przez swoje potrzeby i nie sugerować się nimi zbyt mocno:) Wtedy właśnie mam szansę na zadowolenie. Jakiś czas temu typowo intuicyjnie dobrałam więc dla siebie kilka produktów. Dwa z nich będą bohaterami dzisiejszego wpisu. Jest to puder HERA True Wear Twin Cake SPF35 PA+++ i BEAUTY PEOPLE Primer Bbosong Pact. Nie znalazłam żadnych opinii na ich temat, ale uznałam, że powinny być dla mnie odpowiednie;) Jak to wypadło w praniu?;)



HERA True Wear Twin Cake SPF35 PA+++



Hera należy do takiej wyższej koreańskiej półki kosmetyków, a ja lubuję się w dobrych pudrach i kompaktach, więc puder HERA True Wear Twin Cake SPF 35 PA+++ żywo mnie zainteresował:) Kusił mnie również cushion z tej marki, ale nie miałam nigdy do czynienia z takim typem produktu i uznałam, że trudniej będzie mi dobrać kolor i nie wiadomo też czy polubię się z taką formułą. Uznałam więc, że najlepiej będzie jeśli na początek wypróbuję coś bezpieczniejszego, czyli taką bardziej tradycyjną pudrową formułę;) A jeśli test kolorystyczny wypadnie pozytywnie to może w przyszłości pokuszę się o wypróbowanie cushion’owego odpowiednika;) 

Zatrzymajmy się jednak najpierw przy typowo technicznych detalach. Puder otrzymujemy w kartonowym opakowaniu, wewnątrz którego znajdziemy elegancką czarną puderniczkę, która bardzo subtelnie mieni się za sprawą złotych drobinek. Niestety wadą jest tutaj to, że zostają na niej ślady palców;) Po otwarciu tej eleganckiej puderniczki wyposażonej w lusterko od razu wiedziałam, że ten design coś mi przypomina. A mianowicie kolorówkę Givenchy;) Lubię tą markę, więc nawet wzięłam to za dobrą kartę licząc na to, że jakość będzie równie dobra. 

Zawartość chroniona jest przez czarną plastikową osłonkę (która właśnie bardzo przypomina mi te z niektórych produktów Givenchy), a pod spodem mamy jeszcze schowek na gąbeczkę. Co więcej, do opakowania została dołączona jeszcze jedna dodatkowa gąbeczka. Gąbeczki są całkiem miłe w dotyku, ale ja do aplikacji preferuję pędzle;) Także zapach pudru jest przyjemny i delikatny. Również kojarzy mi się on z Givenchy, choć zdecydowanie nie jest taki sam;)

Hera oferuje 4 odcienie swego produktu - #17, #21, #23 i #25. Jako osoba o średniej karnacji i zarazem dobrze znająca dość spektakularną jasność koreańskich pudrów i kremów BB, wiedziałam, że dwa pierwsze odcienie nie wchodzą w grę;) Pozostawały więc dwa ostatnie. Ale tutaj miałam lekką zagwozdkę, gdyż dla przykładu krem BB Skin 79 bronze (jako chyba jedyny) okazał się być dla mnie za ciemny. Był więc mimo wszystko cień szansy, że przy najciemniejszej Herze również może mnie to spotkać. Ale z kolei #23 podejrzewałam, że może być za jasny. A u mnie jest tak, że lekko za ciemny produkt umiem sobie odpowiednio rozjaśnić pudrem wykończeniowym. Natomiast w drugą stronę, czyli przyciemnić jest mi już nieco trudniej i mam wrażenie, że wymaga to więcej czasu;) Dlatego mimo wszystko zdecydowałam się na najciemniejszy #25 Amber. Odetchnęłam z ulgą od razu gdy go otworzyłam, ponieważ nie wyglądał mi na zbyt ciemny dla mnie;) Jak się zresztą potem okazało, ładnie wtapia się w skórę. Nie zaszkodziłoby nawet gdyby był odrobinkę ciemniejszy, ponieważ na lato może będzie już ciut dla mnie za jasny. Używam więc póki pogoda nie rozpieszcza:) Odcień najbardziej miarodajnie wygląda na zdjęciu nr 4 choć w rzeczywistości nieco bardziej wpada w żółte tony.

Puder Hera posiada bardzo przyjemną, aksamitną konsystencję i równie miło się rozprowadza;) Choć jest dość miękki, więc zawsze o użyciu trzeba zdmuchnąć "pudrowe okruszki", które osadzają się na powierzchni produktu. To właśnie zaliczyłabym do minusów bo muszę uważać by nie zabrudzić sobie zbytnio toaletki bo kto potem będzie sprzątał?;) Nakładam go solo lub w połączeniu z kosmetykiem Beauty People, o którym za chwilę;) Jako że mój makijaż opiera się na formułach pudrowych i nie lubię płynnych podkładów, to każdy mój puder musi być porządnym i komfortowym w użyciu produktem;) Pierwszy lepszy nie wchodzi w grę;) Kosmetyk marki Hera bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, ponieważ rzeczywiście czuć tą jakość:) Ładnie wygląda na skórze, nie obciąża, nie zapycha ani nie podkreśla ewentualnych suchych skórek. Choć te z uwagi na dobrą pielęgnację raczej i tak nieczęsto u mnie występują;) Krycie jakie można uzyskać przy jego użyciu to od lekkiej mgiełki koloru po nieco bardziej intensywne, ponieważ można je trochę nadbudować dodając nieco więcej produktu. Wykończenie na mojej skórze jest naturalne. Ani przesadnie matowe ani błyszczące, dzięki czemu twarz nie wygląda sztucznie. Jest to dokładnie taki efekt o jaki mi chodziło. Muszę przyznać, że jestem z niego bardzo zadowolona i na pewno posłuży mi jeszcze długo, ponieważ jest wydajny. Choć od razu muszę zaznaczyć, że u mnie każdy jest wydajny. Pewnie dlatego, że nie szpachluję się nadmiernie tak jak niektóre insta blogerki;) Trwałość nie budzi zastrzeżeń, gdyż puder pozostaje na mojej twarzy przez większość dnia. Zwłaszcza w połączeniu z kosmetykiem Beauty People. Na zdjęciu makijaż z użyciem pudru Hera, odrobiny rozświetlacza i różu. Bez podkładu i bez primera;)
zdjęcie przedstawiające puder HERA True Wear Twin Cake #25 na twarzy


BEAUTY PEOPLE Primer Bbosong Pact



Kolejnym ciekawym produktem, który możemy z powodzeniem stosować w połączeniu z powyższym pudrem lub podkładem jest BEAUTY PEOPLE Primer Bbosong Pact. Jest to pierwszy mój produkt tej marki i muszę przyznać, że kusiły mnie cushiony, które prezentują się bardzo radośnie i bajkowo;) Miałam jednak podejrzenia, że ich odcienie będą za jasne, więc zdecydowałam się na coś bardziej uniwersalnego. Przynajmniej w przypadku cery mieszanej lub tłustej;) Jest to baza pod makijaż w postaci białego pudru w kompakcie. Posiadam już coś takiego od polskiego producenta kosmetyków mineralnych i jestem zadowolona. Jednak nie ma to jak kosmetyk prasowany, ponieważ zdecydowanie uprzyjemnia to stosowanie;) 

Primer Bbosong Pact zapakowany został w czarno-biały kartonik, wewnątrz którego znajdziemy okrągłą puderniczkę w tych samych barwach. Jest ona matowa, więc nie zostają na niej ślady palców. Pojemność wynosi 8g. Nie mamy podanej na opakowaniu daty przydatności od otwarcia, ale widnieje data ważności. Puderniczka mimo, że nie należy do tych luksusowych to muszę przyznać, że jest zgrabna, wygodna i bardzo poręczna. Wewnątrz znajdziemy plastikową osłonkę chroniącą zawartość oraz gąbeczkę, która jest naprawdę mięciutka. Nawet dla odmiany pokusiłam się o wklepywanie produktu ową gąbeczką gdy nakładam go pod makijaż (bo zdarza mi się też nałożyć trochę na wykończenie i wtedy aplikuję odrobinę pędzlem). 

Według producenta primer ten nie tylko reguluje poziom sebum ale także nie dopuszcza do utraty wilgoci w skórze i rzeczywiście nie zauważyłam żadnego przesuszenia tudzież podrażnienia. Puder posiada delikatną konsystencję, więc bez problemu się aplikuje. Po nałożeniu cera jest zmatowiona oraz delikatnie rozjaśniona. A jej koloryt już wstępnie ujednolicony, dzięki temu szybciej nakłada mi się już ten puder w kolorze. Nie zostawia ciężkiej pudrowej warstwy, więc myślę, że spokojnie można nakładać na niego nawet płynny podkład. Mnie się zdarzyło nałożyć go również solo gdy nie miałam czasu się umalować, a chciałam trochę zmatowić cerę. Puder można stosować także na powieki i okolice dzięki czemu kreski będą się lepiej trzymały albo gdy mamy bardzo tłuste powieki, a zależy nam na dobrym utrwaleniu bazy pod cienie. Tak się właśnie składa, że moje powieki należą do tych tłustych. Zdarzyło mi się nawet, że ktoś zapytał jakim cieniem się umalowałam, a to był błysk mojej skóry:D Także puder bywa przydatny jeśli chcę to zniwelować. Można stosować również na skórę głowy choć akurat tego sposobu nie wypróbowałam, ponieważ ostatnio musiałam się trochę wziąć za tą strefę sięgając po apteczne szampony. W ramach podsumowania dodam, że dzięki temu pudrowi skóra dłużej zostaje matowa. Zobaczymy jak się spisze latem:) 


Kończąc już ten przydługi wywód tradycyjnie zapytam czy znacie te produkty? A może znacie jakieś inne fajne koreańskie pudry?

60 komentarzy:

  1. kompletnie nie znam marki, a forma pudrowego primera to dla mnie totalna nowość :D bardziej podoba mi się puder, i mimo, że wzięłaś najciemniejszy odcień to i tak wygląda jasno :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Ci się może wydawać, ale dla większości Polek i tak będzie za ciemny bo trochę co innego na opakowaniu i co innego na twarzy:) Dla mnie jest dobry teraz, ale na lato to już pewnie za jasny będzie.

      Usuń
  2. Hera ma przepiękne opakowania

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten puderek wygląda po prostu ślicznie w Twoim makijażu:). Bardzo mi się podoba ten efekt. Jeśli chodzi o cushion to nie ma czego się obawiać;). Wiem, że nie lubisz podkładów (choć Catrice jest wyjątkiem;), ale ich formuła jest zwykle lekka - niczym krem BB prawie;). Myślę, że mogłabyś polubić cushiony. Ja z nimi doświadczenie mam niewielkie, ale lubię nawet.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fajnie mi się sprawdza:) Chcę chyba w końcu cushion wypróbować, ale jeszcze nie wiem kiedy:D
      Catrice to też nie bo nie ma dla mnie odcienia. Najciemniejszy za różowy i dałam go mamie (ona zadowolona była z niego), a reszta za blade.

      Usuń
  4. U mnie również pudry schodzą bardzo wolno, bo niewiele aplikuję ich na skórę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Nie wiem ile trzeba walić tego na twarz żeby zużyć w 2-3 miesiące jak niektórzy:P

      Usuń
  5. Hera ładnie wygląda - jak zwykle z resztą. A mnie zainteresował ten drugi kosmetyk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysłowy jest, tylko czasem zapomnę nałożyć:)

      Usuń
  6. Nie możemy skupić się na zdjęciach kosmetyków i treści posta, bo sercem i duszą jesteśmy przy tym słodkim lisku, który wdzięcznie pozuje do fotografii :)
    PS Mysia Familia po wielu perypetiach wraca do blogowego świata. Dzień dobry! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten lisek już niejednego zauroczył;)

      Usuń
  7. Dawno temu używałam kremu CC tej marki. Najlepszy azjatyk z jakim miałam styczność <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CC w sumie nie używam, ale wierzę, że również był super jakości :)

      Usuń
  8. Jestem oczarowana tym pudrem. Piękne jest to opakowanie♥ I chodź marki nie znam jeszcze to chętnie się skuszę na ten kosmetyk. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, mega zadowolona:) a niełatwo dobrać online;)

      Usuń
  9. Opakowania mają piękne :) Myślałam, że to brzoskwiniowy róż, a to puder. Ja biała, stąd takie myśli :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On taki raczej średni żółtek generalnie. Różu to by z niego nie było:D Dla bladzioszka to prędzej lekki bronzer :)

      Usuń
  10. Totalnie nie znam marki i szczerze to nie mam parcia na koreańskie kosmetyki, ale nie mówię żebym nie wypróbowała. Narazie mam za dużo tego wszystkiego i szkoda wydawać kasę. Może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja długo miałam problemy z doborem odcieni;) A produktów też niemało mam choć na pewno nie tyle co niektórzy:)

      Usuń
  11. Pierwszy raz słyszę o tej marce, wydaje się świetna!
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Obydwa kosmetyki bardzo dobrze się prezentują :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ta Hera mi się bardzo podoba. Trudno uwierzyć, że to koreańskie cudeńko, bo niejedna europejska czy amerykańska marka by się go nie powstydziła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie:) wygląda luksusowo i bardzo przypomina mi Givenchy. Coś dla Ciebie:D

      Usuń
  14. Ogólnie wygląda bardzo zachęcająco ten puder 😊

    OdpowiedzUsuń
  15. Ładne to to jest :) Faktycznie zalatuje Givenchy :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie znam ale koniecznie przetestuje. Gdzie zamaiwasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te marki dostępne są na jolse. Produkty podlinkowane na niebiesko.

      Usuń
  17. Pieknie wyglada i doceniam wysokie filtry :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak, dla wielu osób będzie to zaleta:) Przy koreańskiej kolorówce to w sumie standard :)

      Usuń
  18. To są dla mnie zupełnie nowości :) oba produkty prezentują się ciekawie choć primera w takiej formie jeszcze nie widziałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Primer mnie chyba najmocniej kusi. Nie pomagasz mi w szlabanie na kosmetyki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsze słyszę o Twoim szlabanie:D:D

      Usuń
  20. Ale ładne opakowania mają :). Ja nawet nie patrzę w kierunku pudrów, zużywam je tak wolno, że kolejny kupię pewnie za pół roku :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bardzo wolno niestety:D Mimo, że puder jest podstawą mego codziennego makijażu:O

      Usuń
  21. Kolejna bardzo kusząca recenzja a ja nie miałam jeszcze żadnego koreańskiego kosmetyku. Chyba w końcu to zmienię choć zapasy mam spore.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oferta jest bogata, więc na pewno znajdziesz coś dla siebie prędzej czy później;)

      Usuń
  22. Ja nawet z Givenchy nie miałam nic :D więc w sumie wizualnego porównania nie mam jeśli chodzi o opakowania :P powiem ci że ten puder ładnie wygląda :) jeśli chodzi o bazę to zaskoczyło mnie to że ma taką nietypową formułę bo przeważnie używałam bazy płynne a nie jak puder transparentny :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie spróbuj kiedyś czegoś z Givenchy:)

      Usuń
  23. Markę widzę pierwszy raz, czytać mi się nie chce ale ładnie wyszłaś ;D ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytać się nie chce?! No to już szczyt rudej wredoty:P

      Usuń
    2. No nie, czekaj 2 tygodnie jednego posta teraz pisze także wiesz ;D

      Usuń
  24. Totalnie nie znam tych produktów ;) Może dlatego, że nie znam się za bardzo na kbeauty. Ale pierwszy puder wygląda bardzo ekskluzywnie, a baza może być bardzo ciekawym produktem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość osób nie zna. Byłam pionierką:D Hera to właśnie taka klasa premium:)

      Usuń
  25. Po raz pierwszy widze kosmetyki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie widziałaś kosmetyków?;)

      Usuń
  26. Bez użycia juz się fajnie prezentują :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie znam tych produktów, ale wyglądają bardzo elegancko :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ten puder wygląda mega eksluzywnie:D wow Po opakowaniu można by było pomyśleć, że to Dior lub Chanel hehe Pozdrawiam:*

    www.windowtothebeauty.com

    OdpowiedzUsuń
  29. Opakowania wydają się być solidne. :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Te azjatyckie kosmetyki robią teraz furorę :))

    OdpowiedzUsuń
  31. skoro są takie jasne, to może bym nalazła coś dla siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Markę Here widzę po raz pierwszy! Ciekawy i nawet w dobrej cenie :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Atomowabrawurka8 kwietnia 2018 06:48

    No opakowanie to juz wyzsza pólka. Marke widze po raz pierwszy, choviaz azjatyckie kosmetyki podbijają świat.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze.

Jeśli jednak nie czytasz nie komentuj i nie pisz głupot;) Proszę nie zostawiaj linków, to nie jest miejsce na Twoją reklamę. Komentarze zawierające linki będą usuwane.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...