Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oriflame. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oriflame. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 kwietnia 2020

Oriflame NovAge Kojący żel do demakijażu oczu – święty Graal rodem z katalogu!

Delikatny i skuteczny demakijaż jest podstawą zdrowej i czystej cery. Większość kobiet ma ulubiony rodzaj produktu do demakijażu, po który sięga najczęściej. Sama w przypadku twarzy lubię różne formuły – najczęściej olejki albo płyny micelarne, ale jednocześnie nie mam obaw przed nowościami. Inaczej jest w przypadku demakijażu powiek. Zmywanie tuszu płynem micelarnym jest dla mnie średnio efektywne. Olejek też nie każdy się nadaje, ponieważ niektóre zostawiają mgłę przed oczami na dłuższą chwilę. Od lat sięgałam, więc po rękawice lub szmatki do demakijażu, do których wystarczy sama woda:) Zawsze byłam zadowolona z rezultatów, ale jakiś czas temu moja ulubiona szmatka trochę się zużyła. Przestała działać już tak super, a i podrażnienia czasem się zdarzały;) Wtedy przypomniałam sobie o Kojącym żelu do demakijażu Oriflame NovAge, który kisił się naprawdę długo w czeluściach mojej komody z zapasami kosmetyków;) Biedny ci on, bo to prawdziwe złoto!

Oriflame NovAge Kojący żel do demakijażu oczu

Oriflame NovAge Kojący żel do demakijażu oczu


Jest to zaawansowany kosmetyk do demakijażu oczu w formie żelu, który usuwa makijaż efektywnie, ale jednocześnie łagodnie. Dodatkowo usuwa zanieczyszczenia i nadmiar sebum zapewniając skórze świeżość i ukojenie. Pomaga również wzmacniać rzęsy. Żel jest bezzapachowy, testowany oftalmologicznie, a także odpowiedni dla osób noszących szkła kontaktowe. W swoim składzie zawiera prowitaminę B5.
Oriflame NovAge Kojący żel do demakijażu oczu blog

Oriflame NovAge Kojący żel do demakijażu oczu został umieszczony w przezroczystej plastikowej butelce o pojemności 150ml. Opakowanie jest wyposażone w wygodną pompkę, która nie sprawia problemów podczas dozowania. Butelka sama w sobie nie wyróżnia się niczym szczególnym, ale na osłodę wewnątrz jest niebieski żel z bąbelkami i nie chodzi tu o dzieci;) Konsystencja to typowy żel. Nie jest on ani lejący ani lepki. Producent opisuje żel, jako bezzapachowy i +/- można się z tym zgodzić. Można coś wywąchać jedynie bezpośrednio po wyciśnięciu porcji jeśli ma się tak czuły nos jak mój;) Z żelu można korzystać w ciągu 6 miesięcy od otwarcia. 
Oriflame NovAge Kojący żel do demakijażu oczu opinie recenzja

Pewnie się zastanawiasz, dlaczego żel do demakijażu oczu z Oriflame czekał u mnie tak długo w zapasach? Kilka lat temu usłyszałam, że jest naprawdę świetny i rzeczywiście na stronie marki po dziś dzień pojawiają się „ochy” i „achy”;) Któregoś razu trafiły do mnie dwie sztuki i jeden dałam siostrze, a drugi odłożyłam dla siebie. Bardzo chciałam go wypróbować, ale z drugiej strony jakoś „nie widziałam” usuwania makijażu oczu za pomocą żelu. Podświadomie krzywiłam się na samą myśl o tym czynie, bo jak miałam żel to używałam go wyłącznie do mycia twarzy;) Najpierw olejek albo płyn micelarny, a potem żel.  I nawet pozytywny feedback od siostry pt: bardzo fajny i łagodny nie przekonał mnie do sięgnięcia po NovAge. Zrobiłam to dopiero, gdy moja szmatka nie działała już jak natura chciała, a żel powoli zbliżał się do końca daty ważności. Plus w zapasie nie miałam nic typowo do demakijażu powiek;) Podeszłam do tego sceptycznie, bo taki hit z marki katalogowej? Nie chciało mi się wierzyć. Choć nie wiem, dlaczego miałam aż taki opór, bo paradoksalnie znam co najmniej kilka świetnych kosmetyków z Oriflame. 
W końcu nastąpiła długo wyczekiwana ceremonia pierwszego użycia i przepadłam! Nie kłamali. Ten żel to święty Graal albo Mercedes wśród produktów do demakijażu oczu. I przede wszystkim świetna alternatywa dla olejku. Ta sama skuteczność, ale żadnej mgły przed oczami. Trochę nie wiedziałam jak używać żelu – na suche czy zwilżone oczy? Nakładałam więc na suchą skórę, czyli tak samo jak olejek do demakijażu, a następnie masowałam, dodawałam trochę wody i znów masowałam, a na koniec zmywałam wodą. Dopiero potem doczytałam na opakowaniu żeby aplikować na wacik;) Ale według mnie spokojnie można się tutaj obejść bez wacika. Palce tańsze i ekologiczne;) Mimo mojego wielkiego oporu muszę się zgodzić z pozytywnymi opiniami! Nie spodziewałabym się tego po żelu, ale naprawdę fantastycznie usuwa makijaż oczu, czyli tusz, cienie, kosmetyki do brwi i inne bajery. Jest przy tym ultra-delikatny, nie podrażnia, nie szczypie w oczy i nie serwuje uczucia mgły przed oczami. Wystarcza jedna aplikacja żeby skutecznie usunąć makijaż, ale dla pewności robiłam to dwukrotnie;) Pewnie ciężko Ci będzie uwierzyć, bo sama też nie wierzyłam, ale to jest sztos! 


Czym najczęściej robisz demakijaż oczu? Znasz kojący żel do demakijażu NovAge z Oriflame?
Czytaj dalej »

wtorek, 3 grudnia 2019

Co pod prysznicem? Yope, FA, Oriflame, Dove!

Przez moją łazienkę przelewa się sporo żeli pod prysznic:) Z racji dużych zużyć, zwykle mam w użyciu dwie sztuki na raz. Poza tym miło jest mieć urozmaicenie:) Jakiś czas temu wpadłam na pomysł żeby napisać o kosmetykach pod prysznic, których używałam w ostatnim czasie. Trochę nie wyszło, bo zanim się zebrałam to zdążyłam wykorzystać jeszcze inne, ale cóż począć;) Jedziemy z tym co jest na zdjęciu grupowym;)

Żele i pianki pod prysznic co kupić

Yope Yunnan naturalny żel pod prysznic 


Yope Yunnan naturalny żel pod prysznic recenzja

Marka Yope słynie m.in. z naturalnych mydeł i żeli pod prysznic. Przyznam, że nie każdy z nich mi odpowiadał, ale zapach herbaty Yunnan wydał mi się ciekawy. Żel został opakowany w wygodną ciemną 400ml butelkę z pompką. Jak na Yope przystało, na etykiecie mamy całkiem zabawnie wyglądającego zwierzaczka. Żel przeznaczony jest do nawet najbardziej suchej i wrażliwej skóry. Posiada delikatny skład. Według producenta żel pachnie orzeźwiająco i pobudzająco niczym świeże liście herbaty. Muszę się z tym zgodzić. Zapach jest bardzo przyjemny, świeży i herbaciany. Ja zresztą jestem „herbaciara”, bo jesienią i zimą 99% mojej dziennej „napitki” to herbata;) Herbata po stokroć;) Jak na naturalny żel przystało, zapach ten nie jest bardzo intensywny i nie utrzymuje się na skórze. To minusik, ponieważ w tym przypadku byłoby miło gdyby pachniał dłużej:) Żel posiada żelową, ale dość lejącą się konsystencję. Nie podrażnia i nie wysusza skóry, a za to przyjemnie ją wygładza;) Choć ja zawsze stosuję balsamy po kąpieli. Yope Yunnan naturalny żel pod prysznic to dobra opcja dla każdego typu skóry.


Skład: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Cocoamphoacetate, Lauryl Glucoside, Sodium Lauroyl Methyl Isethionate, Citric Acid, Sorbitan Sesquicaprylate, Camellia Sinensis Leaf Extract, Sodium Sunflowerseed Amphoacetate, Parfum, Glycerin, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citral, Geraniol, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Hexyl Cinnamal, Limonene.

Dove żel pod prysznic Pink Clay


Dove żel pod prysznic Pink Clay opinie

Przywracający blask żel pod prysznic Dove różowa glinka występuje w różnych pojemnościach. Ja wybrałam mniejszą, czyli 250ml. Oprócz niego mamy jeszcze wersję z glinką zieloną;) Opakowanie żelu jest klasyczne dla Dove, czyli skromne, ale całkiem ładne. Bardzo lubię żele Dove, ponieważ skóra jest po nich milutka. Dlatego też skusiłam się na ten, który był nowością już chyba zeszłej zimy;) Żel pod prysznic Dove Pink Clay pachnie przyjemnie. Nie czuć takiej typowej glinkowej nuty, a bardziej tą charakterystyczną dla Dove, czyli taką świeżą, kremową, trochę mydlaną;) Osobiście lubię ten zapach, choć kiedyś wydawał mi się mdły;) Żel posiada kremową konsystencję, dobrze oczyszcza skórę i oczywiście jej nie podrażnia. Według mnie nawet nawilża i sprawia, że wygląda ona ładnie. 


Skład: Aqua, Sodium Hydroxypropyl Starch Phosphate, Lauric Acid, Sodium Lauroyl Isethionate, Sodium Isethionate, Zinc Oxide, Sodium Lauroyl Glycinate, Glycerin, Sodium Chloride, Stearic Acid, Helianthus Annuus Hybrid Oil, Hydrogenated Soybean Oil, BHT, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Benzoate, DMDM Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate, Butylene Glycol, Tetrasodium EDTA, Citric Acid, Sodium Hydroxide, Parfum, Sodium Sulfate, Hydrated Silica, Bentonite, Alpha Isomethyl Ionone, Benzyl Alcohol, Citronellol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Linalool, CI 17200, CI 19140, CI 73360, CI 77891.

Oriflame mus pod prysznic Feel Good Be Happy


Oriflame mus pod prysznic Feel Good Be Happy

Oprócz żeli chętnie sięgam także po rozmaite pianki i musy pod prysznic. Jednym z nich był Oriflame mus pod prysznic Feel Good Be Happy. Jest to mus pod prysznic 2w1, który nie tylko oczyszcza ciało, ale i ułatwia golenie. W obu przypadkach sprawdza się dobrze, ale oczywiście warto dodać, że do golenia można użyć tak naprawdę każdej pianki, żelu, szamponu czy nawet odżywki do włosów. Po prostu każdy z tych produktów ułatwia maszynce poślizg;) Mus ma przyjemną puchatą konsystencję i białą barwę. Do tego posiada apetyczny zapach czerwonych pomarańczy i kurkumy, który utrzymuje się na skórze jeszcze po użyciu. Mus Oriflame również nie wysuszył i nie podrażnił mojej skóry. Dobrze spełniał swe zadanie, więc może wypróbuję jeszcze kiedyś inny wariant zapachowy. 


Skład: AQUA, DISODIUM COCOYL GLUTAMATE, COCO-GLUCOSIDE, BUTANE, GLYCERIN, COCAMIDOPROPYL BETAINE, ISOBUTANE, GLYCERYL OLEATE, PROPANE, PERSEA GRATISSIMA OIL, PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL, PARFUM, PHENOXYETHANOL, CITRIC ACID, ETHYLHEXYLGLYCERIN, LIMONENE, CITRUS AURANTIUM DULCIS PEEL OIL, LINALOOL, BENZYL SALICYLATE, CITRUS LIMON PEEL OIL, PENTAERYTHRITYL TETRA-DI-T-BUTYL HYDROXYHYDROCINNAMATE, ELETTARIA CARDAMOMUM SEED OIL, CITRUS SINENSIS FRUIT EXTRACT, TOCOPHEROL, CANARIUM LUZONICUM GUM NONVOLATILES, HYDROGENATED PALM GLYCERIDES CITRATE, CURCUMA LONGA ROOT EXTRACT, SODIUM BENZOATE, POTASSIUM SORBATE

FA Foam & Oil Magnolia


FA Foam & Oil Magnolia opinie

Wydaje mi się, że częściej stawiam na zapachy owocowe lub smakowite typu kawa lub czekolada, ale pianka pod prysznic FA o dziwo skutecznie mnie zachęciła zarówno opakowaniem jak i zapachem (a mówiłam już, że nie lubię różu?:D). Formuła pianki zawiera w swoim składzie olej migdałowy, który chroni skórę przed wysuszeniem. Pianka ma fajną konsystencję, a zapach magnolii wyjątkowo przypadł mi do gustu. Mimo, że zwykle za nim nie przepadam. Nie zauważyłam tutaj wielkich właściwości pielęgnujących, ale pianka również nie wpłynęła negatywnie na stan mojej skóry. Była ona czysta i przyjemnie pachnąca:) 


Skład: Aqua Sodium Laureth Sulfate Butane Disodium Cocoamphodiacetate Cocamidopropyl Betaine Glycerin Prunus Amygdalus Dulcis Oil Helianthus Annuus Seed Oil Sodium Chloride Parfum Propane PEG-40 Hydrogenated Castor Oil PEG-60 Hydrogenated Castor Oil Isobutane Sodium Hydroxide Citric Acid Benzyl Alcohol Geraniol Citronellol Benzyl Salicylate Limonene Sodium Benzoate Sodium Salicylate


Znasz któryś z tych kosmetyków pod prysznic? Wolisz żele czy pianki?
Czytaj dalej »

wtorek, 24 września 2019

Oriflame urodowe akcesoria – opaska do upinania koka, grzebień, pęseta i zalotka!!

Jak zapewne każdy zauważył – lubuję się w tych bardziej lub mniej użytecznych urodowych gadżetach i akcesoriach;) Jedne wykorzystuję na co dzień, inne okazyjnie, ale często ciekawość zwycięża:) Dziś o paru akcesoriach, które wypatrzyłam w katalogu Oriflame.

Oriflame pęseta, zalotka, opaska, grzebień

Oriflame Giordani Gold pęseta


Oriflame Giordani Gold pęseta

Swoją ulubioną pęsetę ukradłam mamie i tak sobie żyje w dobrym stanie po dziś dzień. Bardzo ją lubię, ale ciężko mi nią usunąć te najdrobniejsze włoski, więc gdy coś nowego wpadnie w moje ręce to zawsze testuję. Udało mi się trafić na parę precyzyjnych pęset, ale większość z nich nie wiedzieć czemu powodowała u mnie krwawienie w miejscu wyrwanego włoska i tym samym późniejszą rankę oraz miejscowe podrażnienie;) Także albo jestem brutal, albo było z nimi coś nie tak (wiem, wzruszające:P). Pęseta Oriflame Giordani Gold ma piękny złoty kolor i na szczęście nie udało jej się jeszcze mnie zranić (a wrażliwa ze mnie dziewczyna nawet jeśli Skorpion;)). Całkiem nieźle radzi sobie nawet z drobnymi włoskami. Choć oczywiście nie zawsze uda mi się wszystko idealnie wyrwać. Produkt sam w sobie jest dobrej jakości, jak na serię Giordani Gold przystało.


Zobacz też: Jak zapuścić brwi?


Oriflame Giordani Gold zalotka


Oriflame Giordani Gold zalotka
Oriflame zalotka blog


Bardzo ładna i starannie wykonana jest również zalotka Oriflame Giordani Gold. Jest wygodna i komfortowa w użyciu, ale u mnie niestety wiele nie zwojowała. Nie wiem jednak czyja to wina – moja czy zalotki? To już chyba 4 zalotka, którą przetestowałam w moim życiu i po żadnej efekt mnie nie powalił. Może moje rzęsy nie są podatne na tego typu narzędzia. One są naturalnie lekko podkręcone, więc być może, dlatego ciężko dostrzec mi ten zachwycający efekt. Dajcie znać czy też tak macie;)


Oriflame opaska do upinania koka


Oriflame opaska do upinania koka
Oriflame opaska do upinania koka opinie

Urodzeni w latach 80/90’ pewnie będą kojarzyć Telezakupy Mango i te różne kuszące gadżety:D Pamiętam, że była tam taka właśnie opaska do upinania koka za miliony monet:D Byłam jednak jeszcze wtedy bąbelkiem bez pieniędzy, więc nie mogłam sobie pozwolić na takie ustrojstwo;) A rodzina zdawała sobie sprawę, że 200zł za kawałek materiału to nie jest najlepsza inwestycja (zniszczyli dziecięce marzenia:D). Dlatego moja pomysłowa mama skonstruowała mi podobny bajer!;) A po latach co ja paczę? Bardzo podobna rzecz w Oriflame za jedyne 12,99zł;) No i pięknie! To jest hit! Sama opaska ma postać dość miękkiej gąbeczki z otworem i czymś w rodzaju sztywnego druta ukrytego wewnątrz. Ta sztywność mnie trochę irytuje podczas zakładania, ale w przeciwnym razie fryzura by się nie trzymała. Taka prosta rzecz, a tyle radości! Fajny sposób na szybkie urozmaicenie fryzurki:) 


Oriflame grzebień drewniany



Nawet w najgorszych snach nie przypuszczałam, że jeszcze kiedyś użyję grzebienia;) Wiecie… trauma z dzieciństwa;) Ale los bywa przewrotny i któregoś razu zaczął mnie kusić ten grzebień. Dobry rok się zastanawiałam;) No bo jak to? Grzebień chcesz wypróbować? Żarty sobie robisz?:D Ale w końcu stanęło na ostatecznym – tak, chcę i oto jest! Trochę się oszukałam, bo moja wizja była taka żeby używać go na mokro, tj. umyć włosy, nałożyć maskę i przeczesać nim kudełki jak te panie w reklamach;) Na opakowaniu jest jednak informacja głosząca, że w celu przedłużenia trwałości grzebienia zaleca się go używać na włosach osuszonych ręcznikiem. Lepiej unikać długiego kontaktu grzebienia z wodą oraz kosmetyków bez spłukiwania;) No po bożemu! Ja postanowiłam jednak zaryzykować. Po prostu dokładnie osuszam grzebień po użyciu. Suche włosy też fajnie rozczesuje, chociaż wtedy troszkę ciągnie gdy napotka na drobne kołtunki;) 





Używacie tego typu akcesoriów?
Czytaj dalej »

piątek, 6 września 2019

Oriflame Love Nature Fruit Infusion!

Jeszcze w letnim klimacie postanowiłam napisać o myjącym duecie Oriflame Love Nature Fruit Infusion, który ostatnimi czasy zużyłam;) Zresztą ja jestem bardzo przewrotna, więc w kwestii zapachów pora roku nie ma dla mnie wielkiego znaczenia. Chętnie sięgam po soczyście owocowe zapachy kosmetyków nawet zimą, jak i np. nieco cięższe perfumy latem;) Po co się ograniczać:D Wiem jednak, że dla niektórych wrzesień to już tylko kawka, kocyk, słodkie zapaszki, świece i seriale:D

Oriflame Love Nature Fruit Infusion blog


Oriflame Love Nature Fruit Infusion mydło w płynie

Oriflame Love Nature Fruit Infusion mydło w płynie

Nie wiem czy już się chwaliłam tą jakże błyskotliwą myślą, ale moim absolutnie ulubionym produktem, w dodatku takim, który według mnie powinien być uwielbiany przez każdego jest – mydło! I chociaż mydeł używam wyłącznie do mycia rąk, czasem do oczyszczenia pędzli albo nawet szybkiego przeprania czegoś to nie wyobrażam sobie życia bez mydła;) W moim domu zawsze znajdzie się miejsce dla mydła w płynie lub w piance (bo i na takie mam ostatnio fazę). Nie da się ukryć, że najczęściej sięgam po mydła Isana, ponieważ są tanie i spełniają swe zadanie. Zawsze jednak chętnie wypróbuję coś innego. I tak było tym razem. Wszak seria Love Nature Fruit Fusion skusiła mnie po sprawdzeniu pachnącej strony w jednym z katalogów Orilame;) Zapach nie kojarzy mi się co prawda z naturą, ponieważ jest taki podrasowany, ale jest to bardzo przyjemna soczyście owocowa woń:) Najmocniej wyczuwam w niej zielone jabłuszko;) Także opakowanie jest bardzo miłe dla oka, takie pełne życia;) Pojemność to 300ml, więc mogłoby być więcej:) Mydełko dobrze radziło sobie z moim zapewne stukrotnym oczyszczaniem rąk w ciągu dnia, nie wysuszało i nie podrażniało skóry, mimo że skład nie należy do tych najdelikatniejszych w świecie.


Oriflame Love Nature Fruit Infusion żel pod prysznic

Oriflame Love Nature Fruit Infusion żel pod prysznic opinie

Żel pod prysznic Fruit Infusion został opakowany w 250ml butelkę, która przy zamknięciu posiadała jeszcze dodatkowe plastikowe zabezpieczenie, chroniące przed rozlaniem produktu. Szata graficzna również jest tutaj bardzo optymistyczna. Żel pod prysznic ma dość rzadką konsystencję, przez co nie należy do wydajnych. Podczas mycia wytwarza średnią ilość piany i otula skórę soczystym zapachem, który również w tym przypadku przypomina mi zielone jabłuszko wzbogacone o inne przyjemnie pachnące, owocowe dodatki. Moją skórę dobrze oczyszczał, nie wysuszał ani nie podrażniał. Jedynie zapach mógłby pozostawać na niej nieco dłużej:)


Znacie nowości Oriflame Love Nature Fruit Infusion? Co fajnego do mycia używaliście tego lata? 

Czytaj dalej »

wtorek, 13 sierpnia 2019

Kredki do brwi – przegląd kredek Wibo, Oriflame, Bell, Christian Laurent!

Kredki do brwi to według mnie najszybszy i najprostszy sposób na ich podkreślenie:) Najlepszy efekt uzyskuję za pomocą pomady, ale przez kilka ostatnich miesięcy rzadko chciało mi się w to bawić. Dlatego najczęściej sięgałam po kredkę do brwi. Jak za starych, no może niekoniecznie dobrych czasów:D W kredkach cenię sobie przede wszystkim szybkość i wygodę stosowania oraz precyzję;) Możemy łatwo wypełnić wymagające tego miejsca i nie trzeba potem myć pędzelków. Otwieram, maluję, zamykam i do widzenia!;) Na rynku kosmetycznym dostępnych jest mnóstwo kredek. W ciągu półtora roku wypróbowałam kilka, a niektóre mam już po raz kolejny. Jest też mała innowacja, którą przewrotnie postanowiłam tu umieścić. Mianowicie pisak do brwi;) Zapraszam na krótki przegląd kredek do brwi – co się sprawdziło lepiej, a co gorzej? 
Kredki do brwi z drogerii
Zacznę może od tego, że jakiś czas temu dość skutecznie zapuściłam brwi i nie są już tak wyliniałe jak jeszcze parę lat temu;) Zmiany nastąpiły także w technice malowania. Dawniej wiele osób malowało kredką wyłącznie po włoskach i również ja długo popełniałam ten błąd;) Teraz już wiem, że kredką można nie tylko podkreślić brwi, ale i zamaskować pewne ubytki i mankamenty;) 



Kredki do brwi – przegląd produktów z drogerii


Kredki do brwi co kupić, najlepsza kredka do brwi

Kiedyś często kupowałam kredki do brwi marek selektywnych. Dziś natomiast najczęściej wybieram spośród marek drogeryjnych lub katalogowych. Przekonałam się, że wiele z nich nie odbiega jakością od tych pierwszych. Każda ma co prawda jakąś wadę, ale również te drogie nie były bez wad;)

Wibo Feather Brow Creator



Wibo Feather Brow Creator opinie


 Jest to precyzyjna kredka do brwi służąca do wykonywania makijażu metodą piórkową.

Kredkę Wibo Feather Brow po raz pierwszy kupiłam na promocji -55% w Rossmannie jeszcze w zeszłym roku. Mój kolor to Dark Brown, czyli dość chłodny naturalny brąz, który nie jest przesadnie ciemny. Kredka jest zapakowana w zaklejony kartonik, więc są duże szanse, że nie trafimy na „macaną”;) Jest ona wysuwana, a dodatkowym atutem jest to, że na drugim końcu kredki mamy szczoteczkę służącą do przeczesania brwi. Po otwarciu kredka sprawia naprawdę dziwne wrażenie… Kolor nie bardzo przypomina ciemny brąz. W dodatku widoczny jest na niej jasny nalot. Zupełnie jak długo leżąca w lodówce czekolada;) Nie wywiera to dobrego pierwszego wrażenia i gdybym zobaczyła tester to pewnie bym jej nie kupiła;) Jednak zdecydowałam się użyć i kolor na brwiach wygląda już tak jak powinien:) Bardzo przypasował mi ten kolor i mam już drugie opakowanie kredki Wibo. Jest ona bardzo precyzyjna, ale i twarda, więc komfort malowania pozostawia trochę do życzenia. Najgorsze jest jednak to, że podczas malowania zawsze wypadnie mi kilka włosków. Myślę, że to właśnie przez to, że jest twarda. Może mam zbyt słabe włoski do takiej twardej kredki;) Z tego powodu mimo precyzji i idealnego koloru, nie kupię już trzeciej sztuki.  


Cena: 16,79 Rossmann 


Oriflame Giordani Gold kredka do brwi ze szczoteczką

Oriflame Giordani Gold kredka do brwi ze szczoteczką

Kremowa formuła w połączeniu z witaminą E po wyschnięciu nadaje naturalne pudrowe wykończenie.
Oriflame Giordani Gold kredka do brwi opinie


Kredka opakowana jest w oddzielny kartonik. Sama kredka jest dość długa (choć na zdjęciu już po parokrotnym temperowaniu). Jest ona też dwustronna – po jednej stronie kredka, a po drugiej szczoteczka, która przydaje się do przeczesania brwi. Cenię sobie takie rozwiązania. Dużą wadą jest jednak to, że kredka nie jest wysuwana, więc trzeba ją temperować;) Wiedziałam jednak, że Giordani Gold to porządna seria, więc mimo wszystko chciałam ją wypróbować. Kredka przypadła mi do gustu już po pierwszym użyciu. A właściwie to gdy tylko ją powąchałam;) Potrafię wyczuć dobrej jakości kredkę już po zapachu:D Z pierwszą sztuką przytrafiło mi się jednak coś dziwnego. Kiedy przyszło do temperowania, za Chiny nie mogłam tego zrobić i w efekcie nie nadawała się już do użytku. Pomyślałam, że być może to wina mojej przedpotopowej temperówki. Chciałam kupić jakąś w drogerii, ale żadna nie wyglądała mi na dobrą;) Dlatego następnym razem zdecydowałam się na kredkę Giordani Gold łącznie z temperówką Dual również z Oriflame. Ten duet okazał się być zgrany i z kolejną sztuką nie mam już żadnych problemów. Kredka ma odpowiednią – pośrednią miękkość, nie łamie się i nie kruszy. Nie wypadają mi po niej włoski. Jest trwała, a jednocześnie łatwo ją skorygować, jeśli za bardzo wyjadę;) Jedyny minus jest taki, że nie namalujemy nią takich bardzo cieniutkich kreseczek jakie możemy wykonać przy użyciu automatycznych kredek z cieniutkimi rysikami. Kredki Giordani Gold występują w dwóch odcieniach – Blonde i Brown. Mój to Brown i jest to naturalny, dość chłodny odcień brązu. 


Cena: 29,90zł Oriflame


Bell Hypoallergenic Precise Brow Pencil

Bell Hypoallergenic Precise Brow Pencil

Jest to precyzyjna automatyczna kredka do brwi o cieniutkim sztyfcie, który pozwala na idealne wymodelowanie i korekcję kształtu brwi. Miękka konsystencja zapewnia łatwą aplikację oraz długotrwały efekt. 
Bell Hypoallergenic Precise Brow Pencil blog

Kredki Bell opakowane są w kartoniki. Same kredki są dość krótkie i poręczne. Mamy tutaj mechanizm automatyczny, więc nie trzeba ich temperować. Występują w 3 odcieniach. Swoją pierwszą nr 03 kupiłam na promocji w Rossmannie, a potem jeszcze trafiły do mnie pozostałe odcienie od marki. W porównaniu do Wibo i Oriflame, odcienie tych kredek są cieplejsze, ale nie wypadają rudo;) Kredka do brwi Bell Hypoallergenic jest przyjemnie miękka i miło się nią maluje, ale niestety ma tendencję do kruszenia się podczas malowania. A nie lubię gdy szczątki kredki wpadają mi do oka albo opadają na policzek;) W porównaniu do innych, łatwiej też z nią przesadzić, ponieważ duża miękkość powoduje, że zdarzy mi się rozprowadzić zbyt dużo produktu. Używam koloru 02 i 03, ale 02 mógłby być ciemniejszy, a 03 nieco jaśniejszy. Sporym minusem jest brak szczoteczki. Poza tym kredka jest mega precyzyjna i ma dobrą trwałość.


Cena: 16,99 Rossmann


Christian Laurent pisak do brwi

Christian Laurent pisak do brwi  blog

Liquid Brow Pen od marki Christian Laurent ma zapewniać efekt Microblading bez wizyty w salonie;) Aplikator w formie 4 cienkich końcówek ma za zadanie imitować włoski oraz przyciemnić i zagęścić brwi.
Christian Laurent pisak do brwi opinie

Pisak do brwi marki Christian Laurent otrzymujemy w takim większym kartonowym opakowaniu. Do wyboru mamy dwa odcienie brązu – ciepły i chłodny (dla siebie zostawiłam ten drugi). Sam produkt wyróżnia się na tle pozostałych białym opakowaniem;) Ale nie tylko… Nie jest on bowiem klasyczną kredką, a pisakiem zakończonym „widełkami”;) Kiedy użyłam go po raz pierwszy, nie mogłam wyjść z podziwu! Wow! Mam brwi jak po permanentnym! To naprawdę działa! Z tego zachwytu trochę się zagapiłam i finalnie brwi wyszły zbyt sztuczne. Szybko doszłam, więc do wniosku, że fajne, ale trzeba z tym uważać! Poużywałam go i naprawdę polubiłam. Jednak po jakimś czasie częściej zaczęłam sięgać po inny produkt, więc ten poleżał potem trochę zamknięty w toaletce. Jakież było moje zdziwienie, gdy w końcu wyjęłam go, zaczęłam malować i nie widziałam żadnego efektu… Pisak po prostu wysechł, a przerwa w użytkowaniu mogła trwać góra miesiąc. Szkoda, bo potencjał był duży,  a jednak trwałość jest kluczowa;) Produkt w swoim założeniu świetny, ale niedopracowany pod względem trwałości. Zdjęcia robiłam już po wyschnięciu i ledwo udało mi się wydobyć z niego jakikolwiek kolor. Dlatego na swatchu nie widać efektu, czyli tych kreseczek i pierwotnego odcienia, a jedynie takie popłuczyny po pisaku;)


Cena: 24,99zł Rossmann

Kredki do brwi Wibo, Oriflame, Bell, Christian Laurent swatche
Od góry: Wibo, Bell 02 i 03, Oriflame, Christian Laurent.

Używacie kredek lub pisaków do brwi? Znacie te wymienione przeze mnie?
Czytaj dalej »

sobota, 22 czerwca 2019

Oriflame #PięknaSOBOTA i nowości!

Oriflame wraz z Natalią Szroeder, która jest Ambasadorką marki ogłasza sobotę dniem piękna! Teraz każdy może zostać Ambasadorką Oriflame, dołączając tym samym do Natalii;)


Co trzeba zrobić żeby spróbować swoich sił?


To proste!

Oriflame #PięknaSOBOTA

Na swoim profilu na Instagramie wstaw zdjęcie lub wideo wraz z uzasadnieniem, dlaczego właśnie Ty powinnaś zostać InstaAmbasadorką akcji Oriflame. Pamiętaj, aby oznaczyć post #AmbasadorkaPięknejSoboty, #PięknaSobota i @oriflamepoland
 

Zgłoszenia przyjmowane są do 10 lipca! Nagrodą jest współpraca z Oriflame i roczny zapas kosmetyków;) Szczegółowy regulamin TUTAJ.


Sobota to najlepszy czas na znalezienie chwili tylko dla siebie;)


Korzystając z okazji pokażę Wam kilka nowości:)

Oriflame torebka Energy


Torebka Energy – Oriflame to nie tylko kosmetyki, ale również przeróżne dodatki i akcesoria. Muszę przyznać, że ta torebka totalnie mnie zaskoczyła! W życiu Romana bym jej nie zamówiła, ponieważ wydawała mi się wybitnie nie w moim stylu. Nawet nie zwróciłam na nią uwagi w katalogu;) A muszę przyznać, że na żywo torebka naprawdę zyskuje! Zdobyła nawet moje uznanie, a jestem strasznie wybredna i monotematyczna w kwestii toreb;) Nie jest to według mnie taka torba na co dzień, ale na jakieś zakupy, wyjazdy czy na plażę świetna! W komplecie mamy dodatkowo kosmetyczkę, którą możemy odpiąć i nosić osobno, a nawet przypiąć do niej pasek. Bardzo pomysłowo! Cieszę się do tej torebki jak głupi do sera:D Za kobietą jednak nie trafisz… Jedyne co bym zmieniła to kolor kosmetyczki. Rzecz jasna na niebieski:P Ale wiadomo, żółty kojarzy się ze słońcem i wakacjami;)


Okulary przeciwsłoneczne Energy – ja noszę właściwie przez większość roku, więc okulary zawsze mile widziane. Te są na mnie niestety za duże, co przy mojej drobnej twarzy nie jest niespodzianką, ale ich szczęśliwą posiadaczką stała się moja mama;)


Zestaw Energy – to też jest bardzo ciekawa sprawa! Możemy użyć, jako apaszkę, na głowę, a nawet jako torebkę dzięki dołączonemu brązowemu uchwytowi. Kolory iście wakacyjne! 
Oriflame #PięknaSOBOTA


Feel Good – ostatnio pojawiła się też nowa seria w skład, której wchodzi woda toaletowa i żel pod prysznic Loved Up oraz woda toaletowa i żel pod prysznic Wake Up! Loved Up jest bardziej romantyczna i zmysłowa, a Wake Up orzeźwiająca i radosna:)


Sun Zone nawilżający balsam po opalaniu do twarzy i ciała – latem warto mieć w zanadrzu chłodzący balsam po opalaniu, który nawilży i ukoi skórę. 


Pomadka The ONE Colour Obsession, Tempting Orange – odważny i nasycony kolor na letnie wieczory;) 


Na koniec zostawiłam coś, co zdążyłam już porządnie wypróbować i totalnie mnie oczarowało:)

Żel do mycia rąk i ciała oraz Balsam do rąk i ciała Różowy Pieprz i Rabarbar Essence&Co


Oriflame Różowy Pieprz i Rabarbar Essence&Co opinie

Zdecydowałam się na nie po tym jak potarłam pachnącą karteczkę w katalogu:) Różnie bywa z tymi karteczkami, ale tym razem nie zawiodłam się! Zapach jest naprawdę fenomenalny i wyjątkowy! Przyznacie, że połączenie różowego pieprzu i rabarbaru raczej nie jest zbyt często spotykane w kosmetykach? Może brzmi to nieco dziwnie, ale pachnie nieziemsko. Mamy wyraźny akcent rabarbaru, przełamany zadziorną pieprzową nutą. Zapach utrzymuje się na skórze przez wiele godzin. Zwłaszcza po użyciu balsamu. Sam balsam bardzo dobrze nawilża i wygładza. Miałam szansę się o tym przekonać, ponieważ jego poprzednik z Alterry robił to niestety słabo i w dodatku nieprzyjemnie się mazał. Tutaj rozprowadzanie i pielęgnacja – bajka:) Również żel do rąk i ciała jest bardzo przyjemny w użyciu. Pozostawia skórę czystą, niepodrażnioną i pachnącą:) To jedna z najfajniejszych serii Oriflame jakie miałam. Polecam jeśli lubicie nietypowe połączenia zapachowe:)
Czytaj dalej »

środa, 8 maja 2019

Oriflame The One Lip Spa – pielęgnacja ust!

Produkty do pielęgnacji ust Oriflame z serii The One Lip Spa interesowały mnie od bardzo dawna, ale obawiałam się, że nie przypadnie mi do gustu ich zapach lub będą miały nieakceptowany dla mnie, nieprzyjemny posmak;) Po latach w końcu jednak postanowiłam wypróbować i tak oto trafił do mnie Błyszczyk powiększający usta The One Lip Spa oraz nowość balsam do ust The One Lip Spa Intense. Jak u mnie wypadły?



Oriflame The One Lip Spa Intense

 
Balsam do ust Oriflame The One Lip Spa Intense

Jest to balsam do ust zawierający filtr SPF 20 oraz technologię dual care z olejkiem z maruli. Ma za zdanie chronić i nawilżać usta przez cały rok bez względu na warunki pogodowe.
Balsam do ust Oriflame The One Lip Spa Intense

Balsam do ust umieszczony został w smukłym opakowaniu o naprawdę niewielkiej pojemności 1,7g. Jak na moje zużycia to naprawdę mało, więc przeznaczyłam go przede wszystkim do noszenia w torebce żeby mieć go pod ręką poza domem. Sam sztyft balsamu jest biały z różowym środkiem;) Jego zapach na szczęście okazał się delikatny. Rzekłabym, że z taką Oriflame’ową nutką;) Szczególnie produkty do ust z filtrem potrafią posiadać nieprzyjemne zapachy lub posmaki, a mi ciężko wtedy takich używać, więc było to dla mnie ważne;) Według mnie smaku ten balsam nie posiada. Konsystencja balsamu jest lekka, ale sam produkt nie znika z ust zbyt szybko. Przeciwnie, chroni je dość długo pozostawiając na nich komfortową nielepką warstewkę. Działanie również przypadło mi do gustu. Kosmetyk dobrze nawilża delikatną skórę ust pozostawiając ją miękką i gładką. 


Oriflame The One Lip Spa błyszczyk powiększający usta


Błyszczyk powiększający usta Oriflame  The One Lip Spa

Błyszczyk z technologią Plumping rozgrzewa poprawiając mikrokrążenie i tym samym zapewnia efekt pełniejszych ust oraz nawilżenie.
Błyszczyk powiększający usta The One Lip Spa


Opakowanie jest bardzo podobne jak w przypadku balsamu, z tą różnicą, że srebrne. Sam sztyft także jest dwukolorowy;) Zapach niemalże identyczny, ale ze względu na swoje właściwości błyszczyk najpierw daje poczucie mrowienia, a następnie takiego orzeźwienia. Jest to więc odpowiedni produkt zwłaszcza na lato. Choć ja potrafię sięgać po te błyszczyki nawet zimą. Błyszczyk The One ładnie wygładza i daje efekt nieco pełniejszych ust. Nawilżenie też jest na całkiem dobrym poziomie, choć balsam z tej serii robi to intensywniej:) Wady dostrzegam dwie. Pierwsza jest taka, że kosmetyk ten nie nadaje takiego lustrzanego blasku jak np. Dior Lip Maximizer, (co jest związane z jego sztyftową formułą), a druga, że po jego użyciu mam mocniej uwydatniony kontur ust, który w moim przypadku i tak sam w sobie jest innego koloru niż reszta ust;) Nad tym błyszczykiem wahałam się ładnych kilka lat, ponieważ obawiałam się takiego nieznośnego uczucia pieczenia lub podrażnienia. Ale muszę przyznać, że mrowienie jest tutaj dla mnie na poziomie akceptowalnym.


Znacie produkty do ust Oriflame z serii The One Lip Spa?
Czytaj dalej »

niedziela, 31 marca 2019

Oriflame 3 kosmetyczne gadżety, które wypróbowałam!

Należę do osób, które lubią ułatwiać sobie życie i chętnie sięgam po bardziej lub mniej przydatne gadżety;) Być może nie każdy wie, ale w ofercie marki Oriflame znajdziemy nie tylko kosmetyki do pielęgnacji skóry i włosów oraz kolorówkę, ale także akcesoria, dodatki, gadżety, a nawet suplementy diety. Dziś słówko o 3 niepozornych gadżetach, które można znaleźć w katalogu;)

Oriflame kosmetyczne gadżety


Trymer do brwi Remington


Trymer do brwi czy warto

Gdy ponad rok temu przeglądałam katalog Oriflame, dużym zaskoczeniem była dla mnie obecność trymera Remington:) Od razu zdecydowałam się go wypróbować:) Jego atutem jest kompaktowy rozmiar (trymer jest wielkości długopisu) i przyjemny dla oka design;) Urządzenie zasilane jest baterią AAA, która po ponad roku nadal działa. Trymer posiada precyzyjną końcówkę, więc przeznaczony jest do przycinania brwi lub pojedynczych wystających włosków w obrębie twarzy. Podobno niektórzy panowie wykorzystują go też do stylizacji zarostu. Choć ze względu na jego rozmiar wydaje mi się to nieco karkołomne:) U mnie przyrząd miał znaleźć zastosowanie w obrębie łuku brwiowego, ale muszę przyznać, że sprawdza się tylko częściowo. Mogę go używać do przycięcia pojedynczych niesfornych włosków, zwłaszcza tych, które lubią sobie wyrosnąć powyżej wyznaczonego łuku brwiowego, a także pomiędzy jedną a drugą brwią (czyli nad nosem). Jeśli natomiast chodzi o obszar poniżej łuku brwiowego to tutaj jest już trudniej. Po pierwsze, dlatego, że nie wszystkie włoski udaje się usunąć, a po drugie włoski poniżej łuku rosną mi bardzo szybko i w dodatku niektóre trzymają się naprawdę mocno, więc lepiej wyrwać je pęsetą;) Znalazłam jednak dla niego zastępcze zastosowanie – przycinanie wystających włosów z nosa;) Kształt trymera nie jest do tego, co prawda odpowiedni, ale ja bez problemu daję radę. Zwłaszcza, że to trwa tylko sekundkę;) Można też oczywiście zastosować na jakieś pojedyncze niechciane włoski w obrębie twarzy typu wąsik, ale u mnie na szczęście ten problem nie występuje. Naturalnie nie nadaje się on na mocno owłosione obszary, ponieważ szybko będzie się zapychał:) Przez chwilę miałam szatański pomysł żeby wypróbować na psie, ale jak tylko usłyszy dźwięk tego niepozornego trymera – zwiewa jak szalony;) W zestawie mamy jeszcze dodatkową nasadkę i "wymiatacz" do włosów (widoczne na pierwszym zdjęciu).


Przyrząd do czyszczenia szczotek do włosów

 
Przyrząd do czyszczenia szczotek do włosów, czym czyścić szczotki do włosów

To niepozorna rzecz, którą od dawna chciałam mieć. A teraz, gdy mam kilka szczotek do włosów, jest mi potrzebna bardziej niż kiedykolwiek. Jakkolwiek śmiesznie by to nie brzmiało:D Cóż można powiedzieć o przyrządzie do czyszczenia szczotek? Prosty jak konstrukcja cepa;) Zasady działania też raczej nie trzeba tłumaczyć;) 
jak czyścić szczotki do włosów
Czy działa? A i owszem:) Dużo łatwiej jest usunąć ze szczotek kurz, kłaczki i inne zanieczyszczenia bez zbędnego brudzenia sobie szlacheckich rąk;) Plus również za kompaktowy rozmiar. Jedyna wada jest taka, że podczas „pracy” przyrząd potrafi wyjść z trzonka;) Może to dlatego, że jak ja zacznę pucować to nie ma zmiłuj;) Nie jestem tak delikatna jak mogłoby się wydawać:D Tak czy inaczej polecam. Zwłaszcza, jeśli tak jak ja macie te kilka szczotek do czyszczenia;)

Rękawiczki do nawilżania


rękawiczki dotykowe do nawilżania dłoni

Jeśli kiedykolwiek czytaliście moje recenzje kremów do rąk to na pewno wiecie, że „rękawiczki do kremu” to mój bóg;) Moje must have;) Od lat nie miałam takiej sytuacji żebym nie zakładała rękawiczek przed nałożeniem kremu;) Najczęściej jest to na noc. Choć wcale nie śpię w rękawiczkach przez całą noc;) Często sprowadza się to do kilku minut i naprawdę wystarczy żeby osiągnąć efekt wzmacniający działanie kremu. Każdego kremu do rąk. Rękawiczki regularnie się zużywają, więc najczęściej mam w szufladzie ze 3 pary. Dotychczas używałam zwykłych bawełnianych rękawiczek z różnych firm. Natomiast nowe rękawiczki do nawilżania z Oriflame posiadają dodatkowy bajerek w postaci „funkcji dotykowej”;) Co w wolnym tłumaczeniu oznacza, że możemy bez przeszkód korzystać ze swojego smartfona;) Opcja wydaje się mało przydatna, ale jakże istotna dla miłośników swoich ajfonów:D Można sobie nasmarować dłonie np. podczas wieczornych seansów z Netflixem lub HBO i w razie potrzeby swobodnie korzystać z telefonu;) Dla miłośników rękawiczek do kremu i technologii - w sam raz;) A tak przy okazji jakie seriale teraz oglądacie? Coś polecacie? 


Używacie jakichś niepozornych kosmetycznych gadżetów?;)
Czytaj dalej »