piątek, 5 listopada 2021

Wrześniowo-październikowe nowości kosmetyczne!

Jesień to dla mnie czas, podczas którego perspektywa narzekania jest szczególnie kusząca;) Głównie za sprawą narastającego chłodku;) Ale staram się nie ulegać tej pokusie. A jeśli już to bardziej… prześmiewczo;) Dzisiaj przychodzę z moimi nowościami kosmetycznymi, które trafiły do mnie we wrześniu i w październiku:) 

Nuxe Bio
Nuxe Bio

Nuxe Huile Prodigieuse Neroli

Zestawienie otwiera Nuxe. Wszak pierwsza przesyłka trafiła do mnie na samym początku września. Druga zaś w jego drugiej połowie. W związku z tym zdublował mi się olejek do mycia twarzy i ciała Nuxe Bio. Ale to nic, bo akurat przypadł mi do gustu:) Pozostałe produkty Nuxe Bio widoczne na zdjęciach to Dezodorant w kremie, Mydło w kostce do twarzy i ciała, Regenerujący olejek na noc i Rozświetlająca maska detoksykująca. Oprócz tego mam też perfumy Le Matin Des Possibles, które spodobały mi się już kilka miesięcy wcześniej za sprawą kalendarza adwentowego Nuxe:) Jakby tego było mało, z okazji 30-lecia powstania suchego olejku Huile Prodigieuse, Nuxe wypuściło olejek Huile Prodigieuse Neroli z nutami neroli i bergamotki:)

Dr.Ceuracle Vegan Kombucha Tea Essence

Zapragnęłam wypróbować dwufazową esencję Dr.Ceuracle Vegan Kombucha Tea Essence oraz maseczkę ryżową Ganghwa Rice Granule Pack. Poza tym dałam drugą szansę kremowi COSRX Centella Blemish Cream. Mniej fortunne zaś okazało się krótkie spotkanie z cushionem MISSHA Magic Cushion Cover Lasting SPF50+ PA+++. Podobno bestseller, ale jego odcień to dla mnie dramat;) 

Hanyul Red Rice

Latem poznałam pierwszy produkt Hanyul i od razu zyskał moją sympatię, więc postawiłam tym razem na "różowy duet" Hanyul Red Rice Essential pod postacią mgiełki i kremu do twarzy. Na zdjęcie załapał się także Dr.Ceuracle 5α Control No-Sebum Sun Lotion SPF50+ PA++++.

Etude House My Lash Serum
I’m From Rice Toner

Xiaomi Amiro HD

Joom x RoseRosheshop Beauty Box

Prosto z Joom (z kodem secret10 -10% zniżki na wszystko) natomiast przywędrował do mnie secik składający się z odżywki do rzęs Etude House My Lash Serum i tuszu Missha 3D Mascara plus w prezencie była jeszcze zalotka (ale ja akurat nie używam). Odżywkę chciałam wykorzystać do brwi, ale okazała się też całkiem niezła do rzęs. Nie jest to oczywiście efekt tak spektakularny jak po produktach z silniejszymi substancjami aktywnymi typu bimatoprost, ale miło mnie zaskoczyła, bo coś tam daje i nie podrażnia oczu;) Z Joom jest też bardzo przyjemny, mleczny tonik I’m From Rice Toner, który spodobał mi się na tyle, że zdecydowałam się też na kremik z tej samej linii, czyli I’m From Rice Cream:) Tonik Nacific Real Floral Toner Rose jest już u mnie po raz kolejny. Tym razem w pakiecie z kremem Nacific Real Floral Air Cream Rose. Naprawdę lubię te toniki „z wkładką” od Nacific. A krem najlepiej nadaje się na wiosnę/lato. W drodze do mnie jest jeszcze jeden, bardziej rozbudowany zestaw Nacific. Dotarł też do mnie Joom x RoseRosheshop Beauty Box z pakietem próbek i miniatur oraz cushion Moonshot Micro SettingFit Cushion EX. Ale nie samymi kosmetykami żyje człowiek, więc mam też nowe, podświetlane lustro do makijażu Xiaomi Amiro HD:) To zdecydowanie najmocniej świecące lustro jakie miałam, a do tego prezentuje się całkiem nieźle. 

BCL Momo Puri

Pozostając w temacie kosmetyków azjatyckich dostałam w prezencie też coś japońskiego, czyli trio BCL Momo Puri. Teraz marka dostępna jest na wyciągnięcie ręki również w Hebe. Miałam już kiedyś krem Momo Puri Gel Cream i jeszcze przed pandemią zamówiłam Lotion, ale zaginął gdzieś w akcji, czyli nigdy nie dotarł. Także teraz mam dwa lotiony - Nawilżający lotion do twarzy i Gęsty lotion do twarzy oraz Nawilżającą piankę do mycia twarzy

Bielenda Professional SupremeLAB Energy Boost

Jedna z moich ulubionych polskich marek, czyli Bielenda Professional rozszerzyła swoją linię SupremeLAB Energy Boost o dwie nowości - Supremelab Energy Boost 5% Olejowe Tetra-Vit C Serum i Supremelab Energy Boost Eksfoliująca maskę z Kwasami i Witaminą C. Przy okazji trafiły też do mnie starsze produkty z serii, czyli Supremelab Energy Boost Rozjaśniająco-odżywcza maseczka z ultrastabilną Witaminą C, Supremelab Energy Boost Energetyzująco-nawilżający krem z ultrastabilną Witaminą C oraz Supremelab Energy Boost 4 % Rozjaśniające serum z ultrastabilną Witaminą C. Część z tych produktów miałam już ponad 2 lata temu i bardzo dobrze wspominam:)

I jeszcze z produktów polskich dotarł do mnie Eeny Meeny Krem ujędrniający do biustu.

Transparent LAB

Transparent LAB, czyli marka, która tworzy transparentnie w oparciu o odkrycia naukowe i substancje aktywne o udowodnionym działaniu zawitała do mnie pod postacią 4 jej reprezentantów;) Od razu w ruch poszła Regenerująca maska do ust na noc i Regeneracyjna kuracja pod oczy. Natomiast Nocną maskę z retinolem i Delikatny różany żel do mycia twarzy zostawiłam sobie na deser;) Marka dostępna jest w sklepie Beauty Of Senses.

Veoli Botanica Catch The Sun

W październiku wdrożyłam do swojej pielęgnacji retinal, a to wiąże się z tym, że trzeba mocniej zadbać o regenerację i odżywienie skóry. Jakiś czas przed rozpoczęciem kuracji włączyłam więc Paulas Choice Resist Omega+ Complex Serum i maseczkę Dermalogica Melting Moisture Masque. A na zdjęcie załapały się także kropelki brązujące Veoli Botanica Catch The Sun. Rzadko sięgam po takie produkty, ale ten wyjątkowo do mnie przemówił:)

Cosmetics27 Polska kosmetyki

W drugiej połowie października swoją premierę w Polsce miała marka Cosmetics27. Z tej okazji trafiło do mnie zaproszenie na live z marką wraz z 3 produktami mającymi mi pozwolić się przekonać o ich skuteczności na własnej skórze. Był to krem pod oczy Eyes 27, krem do twarzy Creme 27 Bio-Logique oraz serum Essence 27. W przesyłce znalazł się też ciekawie wydany katalog produktów zawierający nie tylko suche opisy  produktowe, ale i informacje dotyczące składników, funkcjonowania skóry oraz przystępnie podane badania kliniczne.

Od marki Pixi przyszły do mnie 3 maseczki do twarzy w naprawdę dużych, 300ml kubełkach. Nie wiem czy zużyję taką ilość:D Mowa o Vitamin C Remedy Mask, Milk Remedy Mask i Rose Remedy Mask.

Miałam też okazję wypróbować ampułki do włosów Isana Professional w wersji Shine i Hydro

Tous Gems Party

W listopadzie miałam urodziny, ale z Anetką obchodzimy sobie urodziny na bogato po 3x w roku, więc długo by opowiadać czego tam nie było, bo były to cuda z różnych dziedzin:D W części kosmetycznej był Ph. Doctor Odmładzający dłonie krem z witaminą C, The Saem Nawilżająco-kojący żel do twarzy i ciała, odlewki do stylizacji loczków, puder, który mi się schował przed zdjęciem, różne miniaturki oraz… perfumy Tous Gems Party w absolutnie obłędnym flakonie z zatopionym misiowym konfetti w środku:)

I to chyba już wszystkie moje wrześniowo-październikowe nowości kosmetyczne. Znasz któreś z nich? Coś szczególnie Cię zainteresowało?

Jak zwykle zapraszam też na mój Instagram secretaddiction_pl, bo tam jestem częściej!

Czytaj dalej »

niedziela, 31 października 2021

Paula’s Choice Omega+ Complex Serum - odżywcze serum do twarzy z Topestetic!

W zeszłym roku po raz pierwszy sięgnęłam po retinol. Po kilku miesiącach stosowania kremu z retinolem, kurację mogłam uznać za całkiem udaną, ale zdecydowanie nie bezproblemową. Doświadczyłam większości działań niepożądanych z wyjątkiem wysypu. Zawsze mogło być gorzej, ale dla osoby, która zazwyczaj nie ma szczególnych kłopotów z cerą, zmaganie się z podrażnieniami było z lekka irytujące;) Mimo szczególnej dbałości o regenerację i ochronę bariery hydrolipidowej, moja skóra potrafiła reagować podrażnieniem, łuszczeniem i miejscowym zaczerwienieniem nawet po kilku miesiącach od wprowadzenia retinolu. Tej jesieni postawiłam więc na retinal, który wykazuje łagodniejsze skutki uboczne. Nie odpuściłam jednak odpowiedniej pielęgnacji. Na początku kuracji nie chciałam szaleć ze składnikami aktywnymi, więc poprosiłam kosmetologa z Topestetic o polecenie produktów, które zadbają o regenerację i odżywienie skóry. Tego typu porada jest bezpłatna i niezobowiązująca, więc każdy może z niej skorzystać:) Po konsultacji wprowadziłam do swojej pielęgnacji m.in. odżywcze serum do twarzy z kompleksem kwasów Omega 3,6,9 Paula’s Choice Omega+ Complex Serum. Miałam już wcześniej dobre doświadczenia z tą marką, więc liczyłam na pozytywne wibracje:) A co z tego wyszło? 

Paula’s Choice Resist Omega+ Complex Serum blog

Paula’s Choice Omega+ Complex Serum

Odżywcze serum do twarzy z kompleksem kwasów Omega 3,6,9 wzmacniających i chroniących skórę przed działaniem czynników środowiskowych posiada lekką, ale odżywczą formułę. Cholesterol i ceramidy zapobiegają utracie wody poprzez wytworzenie warstwy okluzyjnej, odbudowują barierę hydrolipidową, silnie odżywiają i zapobiegają TEWL. Trehaloza, czyli disacharyd z alg morskich zatrzymuje wodę w naskórku. Serum dedykowane jest do każdego rodzaju cery. Zwłaszcza wrażliwej, odwodnionej, z zaburzoną barierą hydrolipidową, wymagającej regeneracji i odżywienia oraz zmęczonej i starzejącej się.

Paula’s Choice Omega+ Complex Serum umieszczone zostało w plastikowej, błękitnej butelce wyposażonej w pompkę, która się nie zacina i zdecydowanie ułatwia precyzyjną aplikację. Pojemność serum to standardowe 30ml, PAO 12 miesięcy. Całość nie wygląda może luksusowo, ale przynajmniej funkcjonalnie i w  dodatku serum jest w moich ulubionych barwach;) 

Producent określił jego konsystencję jako lekką, ale zarazem odżywczą. Można mu wierzyć, bo w istocie tak jest. Po wyciśnięciu z opakowania przypomina bardziej lekki krem niż wodne lub żelowe serum, ale podczas rozprowadzania formuła staje się „mokra”;) Przypomina mi ultra-lekki krem wodny. Doskonale się rozprowadza i dobrze współpracuje z kremem, makijażem jak i z SPF. Nic się na nim nie roluje. Bezpośrednio po aplikacji pozostawia błyszczącą poświatę, ale szybko się wchłania i nie jest tłuste. Dla lepszej absorpcji zawsze po aplikacji przyciskam twarz dłońmi. Dzięki temu sprawnie mogę przejść do kolejnego kroku w pielęgnacji.

Zapach nie należy do szczególnych atutów tego produktu. Jest specyficzny, odrobinę dziwny i przywodzący na myśl niektóre kosmetyki naturalne. Kojarzy mi się z wnętrzem sklepów budowlanych. Gdzieś w tle jest drewno:D Niemniej znika zaraz po aplikacji, więc nie ma się nad czym rozwodzić:) 

Wśród składników serum znajduje się masło shea, ceramidy, kwas linolowy, kwas linoenolowy, olej jojoba, wosk Candelilla, olej lniany, olej z nasion marakui, olej z nasion chia, oliwa z oliwek cholesterol, witamina E, olej z nasion śliwki oraz witamina C. Produkt w dużej mierze bazuje więc na olejach, ale zawiera też stabilną pochodną witaminy C - Tetraizopalmitynian askorbylu. W początkach kuracji retinoidami lepiej odpuścić kwas askorbinowy, zwłaszcza w wysokich stężeniach. Tetraizopalmitynian askorbylu jest jednak dobrze tolerowany, nawet przez skóry wrażliwe, więc można sobie na to pozwolić. Jest on antyoksydantem, który wykazuje pozytywne działanie już przy niewielkich stężeniach (1-3%), a w serum Paula’s Choice stanowi bardziej dodatek niż główny składnik, więc nie trzeba się go obawiać. Prym wiodą tutaj kwasy tłuszczowe, ceramidy i cholesterol, czyli wszystko, co jest szczególnie pożądane podczas stosowania silniejszych substancji aktywnych, takich jak kwasy czy retinol. Zawsze powtarzam, że skład to nie wszystko. Najważniejsze jest działanie, ale przyznaję, że u mnie ta mieszanka zgrała się idealnie. Serum nie jest tłuste. Bardzo dobrze odżywia, nawilża i regeneruje skórę. Stanowi dla mojej skóry skuteczne wsparcie podczas stosowania retinalu, gdyż na ten moment nie doświadczyłam większych nieprzyjemności z nim związanych i oby tak dalej!:) Jeśli masz skłonną do przesuszenia, odwodnioną i wrażliwą skórę, ale nie sięgasz ani po kwasy ani po retinoidy to Paula’s Choice Omega+ Complex Serum jak najbardziej również jest dla Ciebie. W przypadku cery tłustej może się sprawdzić również w roli kremu.

Szeroką gamę kosmetyków Paula’s Choice wraz z darmową dostawą znajdziesz na Topestetic.

Stosujesz kosmetyki z retinalem? Jak wspomagasz regenerację swojej skóry podczas kuracji? Poznałaś już odżywcze serum Paula's Choice?

Czytaj dalej »

środa, 27 października 2021

Vichy Capital Soleil Ochronna Woda Solarna przyspieszająca opalanie z Beta-Karotenem SPF50!

Woda Solarna z SPF od Vichy to produkt, który pojawił się w ofercie jeszcze w zeszłym roku. Od razu mnie zaintrygował za sprawą nieco enigmatycznie brzmiącej nazwy. Dobra nazwa to połowa sukcesu;) Przede wszystkim byłam jednak ciekawa na ile lekka formuła się za nim kryje. Dostępnych jest kilka opcji do wyboru, zarówno z SPF50, jak i SPF30. Mnie najbardziej zainteresowało połączenie filtra i Beta-Karotenu, czyli Vichy Capital Soleil Ochronna Woda Solarna przyspieszająca opalanie z Beta-Karotenem SPF50. Stosowałam ją latem głównie na ciało. Od lata minęło już trochę czasu, więc pora podzielić się wrażeniami:)

Vichy Capital Soleil Ochronna Woda Solarna przyspieszająca opalanie z Beta-Karotenem SPF50

Spray zapewnia wysoką ochronę przeciwsłoneczną UVA i UVB w formie lekkiej wody solarnej. Jego formuła jest ultralekka i ultraświeża. Nadaje się do stosowania zarówno na ciało, jak i twarz. Została ona wzbogacona o Beta-Karoten, który zapewnia piękną i trwałą opaleniznę. Jest hipoalergiczna, wodoodporna i odpowiednia do skóry wrażliwej. Nie plami ubrań.


Ochronna Woda Solarna przyspieszająca opalanie z Beta-Karotenem SPF50 Vichy Capital Soleil opakowana została w poręczną i w mojej ocenie miłą dla oka, lekką, plastikową butelkę. Pojemność to 200ml, które należy zużyć w ciągu 12 miesięcy od otwarcia. Opakowanie zostało wyposażone w atomizer, który w moim przypadku nie sprawiał problemów. Działał sprawnie, bez rozpryskiwania wody gdzie popadnie. 

Formuła wody solarnej jest dwufazowa. Przed użyciem należy energicznie wstrząsnąć butelką celem połączenia obu faz. Konsystencja jest oleista. Bezpośrednio po aplikacji wyczuwalna jest tłustawa warstwa. Po kilku minutach ładnie się jednak wchłania, pozostawiając po sobie nietłuste satynowe wykończenie. Mgiełka Capital Soleil nadaje się do stosowania na twarz i ciało. Jednak ze względu na jej formułę oraz to, że jestem przyzwyczajona do pielęgnacji warstwowej, do twarzy preferuję konsystencję lekkiego kremu, mleczka lub esencji. Wodę solarną Vichy aplikowałam więc przede wszystkim na ciało. Spodobała mi się łatwa i szybka forma aplikacji oraz to, że nie wysusza skóry, a wręcz ją pielęgnuje. Wiele osób obawia się, że stosując SPF50 nie można się opalić, ale nic bardziej mylnego. Opalimy się co prawda wolniej, ale opalenizna będzie trwalsza, a skóra zdrowa i bez podrażnień. Oczywiście pod warunkiem ponawiania aplikacji co 2h oraz korzystania ze słońca z umiarem. U mnie pojawiła się opalenizna mimo, że często pogoda była dość umiarkowana i nie leżałam plackiem na plaży. Myślę, że jak najbardziej warto spróbować, jeśli chcesz żeby Twoja skóra była dobrze chroniona, ale jednocześnie zyskała nieco koloru;)

Słyszałaś już o wodzie solarnej Vichy? Jakie filtry najczęściej nakładasz na ciało?

Czytaj dalej »

piątek, 22 października 2021

Vichy Capital Soleil Solar Eco-Designed Milk SPF50+ - Mleczko do opalania z kwasem hialuronowym do twarzy i ciała!

Lato niestety już dawno się skończyło, chociaż ja jeszcze trochę nim żyję:) Ale być może ktoś jeszcze wybiera się na wakacje do ciepłych krajów albo już powoli planuje kolejny letni urlop i przyda mu się co nieco na temat bardzo ekonomicznego produktu jakim jest Vichy Capital Soleil Mleczko do opalania SPF50+ z kwasem hialuronowym. Zresztą jest to kosmetyk uniwersalny, który można stosować zarówno na twarz jak i ciało. A zważywszy na to, że SPF powinno się stosować cały rok (a podczas kuracji kwasami czy retinolem obowiązkowo) może być też niezłą opcją na jesień czy zimę! Sama stosowałam je podczas letnich miesięcy głównie na ciało, ale niczym niewierny Tomasz postanowiłam też sprawdzić czy rzeczywiście można je także rozprowadzić po twarzy bez uczucia pokrycia jej smalcem;) Co z tego wynikło? Pora na wnioski;)

Vichy Capital Soleil Mleczko do opalania SPF50+ z kwasem hialuronowym 
Solar Eco-Designed Milk

Vichy Capital Soleil Mleczko do opalania SPF50+ z kwasem hialuronowym recenzja

Hipoalergiczne eko mleczko do twarzy i ciała zapewnia wysoką ochronę UVA i UVB. Dzięki zawartości kwasu hialuronowego przeciwdziała utracie wilgoci z warstwy rogowej naskórka i zmniejsza przeznaskórkową utratę wody. Filtr bazuje na technologii Meroxyl, która zapewnia kompleksową, wysoką ochronę przeciwsłoneczną SPF50+. Produkt został również wzbogacony o wodę wulkaniczną Vichy, która zawiera oligoelementy oraz 15 minerałów. Mleczko zapewnia więc nie tylko wysoką ochronę bez pozostawiania białych śladów, ale także nawilżenie.

Vichy Capital Soleil Solar Eco-Designed Milk SPF50+ blog opinie

Mleczko do opalania SPF50 z kwasem hialuronowym Vichy Capital Soleil opakowane zostało w prostą tubkę, która swym designem od razu przywodzi na myśl ekologiczne rozwiązania;) Marka Vichy zapewnia zresztą, że produkt jest przyjazny dla środowiska morskiego, a kartonowa tuba zawiera 45% mniej plastiku w porównaniu z innymi tego typu opakowaniami. Natomiast baza samej formuły jest w 94% biodegradowalna. Skład jest wolny od mikro-plastiku. Nakrętka mleczka jest na klik, więc naprawdę wygodna. Zwłaszcza podczas stosowania na ciało. Wracając do tubki, jej pojemność wynosi 200ml, PAO 12 miesięcy.

Vichy Capital Soleil Solar Eco-Designed Milk SPF50+

Mleczko posiada białą barwę i lekką, mleczną formułę, która rzeczywiście pięknie się rozprowadza. Nie pozostawia po sobie białej poświaty, której tak nie lubię i bardzo dobrze się wchłania. Oceniając je jako produkt do ciała muszę przyznać,  że to najlżejszy filtr do ciała. Do twarzy miewałam już jeszcze lżejsze, ale wypróbowałam także jako SPF do twarzy i również nie bielił ani się nie kleił. Jedynie trochę błyszczał na czole, reszta twarzy otrzymywała naturalne, satynowe wykończenie. Nie zauważyłam także rolowania się filtra. Zatem takie 2w1 to jak najbardziej w tym przypadku sensowna opcja. Szczególnie na wyjazd, kiedy nie chcesz zabierać ze sobą zbyt wielu opakowań. Można upiec dwie pieczenie na jednym ogniu:) W jego składzie są substancje zapachowe. Jednak woń była dla mnie dość subtelna i całkiem przyjemna. Nie wywoływała migreny. Nawilżenie w przypadku ciała było naprawdę dobre. Nie zauważyłam żadnych symptomów wysuszenia. W kwestii ochrony nie mam mu nic do zarzucenia. Cieszę się, że go poznałam i pewnie będę jeszcze do niego wracać.

Poznałaś już Mleczko do opalania SPF50+ z kwasem hialuronowym Vichy Capital Soleil Solar Eco-Designed Milk SPF50+? A może zamierzasz je wypróbować?

Czytaj dalej »

niedziela, 17 października 2021

Krave Oat So Simple Water Cream po prostu nawilżający krem do twarzy!

Często powtarzam, że nawilżenie to nie wszystko, ale wszystko bez nawilżenia to nic;) Niektórym się wydaje, że im więcej silnie aktywnych substancji w pielęgnacji, tym lepiej! Nic bardziej mylnego. Bez zachowania umiaru, a raczej równowagi, może być tylko gorzej;) Na nic się zdadzą wszelkie nasze starania i poświęcenie, jeśli zapomnimy dostarczyć naszej skórze codziennej dawki nawilżenia, której potrzebuje absolutnie każdy typ cery. Moja jest mieszana, latem bardziej w kierunku tłustej. Ale zawsze pamiętam o podstawach. Na początku lata sięgnęłam po Krave Oat So Simple Water Cream, czyli produkt  koreańskiej vlogerki urodowej Liah Yoo. Przyznaję, że nie znam jej treści, ale nabrałam  ochoty na poznanie Krave Beauty, gdy dostałam od koleżanki odlewkę toniku na bazie kwasów Kale-Lalu-yAha;) Marka należy niestety do dość trudno dostępnych w Polsce, ale kilka miesięcy później znalazłam ją na Joom i postanowiłam poznać resztę asortymentu. A nie ma tego wiele. Wszak Krave stawia, na prostą, nieskomplikowaną pielęgnację cery.

Krave Oat So Simple Water Cream

Krave Oat So Simple Water Cream

To totalnie „prosty krem”, skomponowany na bazie 10 składników, dzięki czemu swobodnie można go wpleść w codzienną pielęgnację każdego rodzaju cery. Głównym składnikiem kremu jest owies, który należy do jednych z najbardziej cenionych w pielęgnacji składników pochodzenia naturalnego. Kosmetyki na bazie owsa są idealne dla cery wrażliwej, atopowej, skłonnej do podrażnień, ale tak naprawdę sprawdzą się przy każdym typie skóry. Owies posiada właściwości nawilżające, zmiękczające, przeciwzapalne oraz kojące. Redukuje także świąd skóry.

Krave Oat So Simple Water Cream blog

Słoiczek jest plastikowy, prezentuje się dość skromnie i zawiera aż 80ml kremu. Choć wizualnie po nim tego nie widać i to też na plus, ponieważ nie lubię, gdy opakowanie jest przesadnie duże w stosunku do zawartości. Nie należy jednak do wydajnych. Do dodatkowych zalet technicznych zaliczam osobną osłonkę chroniącą zawartość oraz to, że producent dołączył szpatułkę. Osobiście nabierałam krem bezpośrednio dłońmi, ale zawsze miło mieć wybór.

Krave Oat So Simple Water Cream recenzja

Krave Oat So Simple Water Cream posiada lekką, nieobciążającą konsystencję. Idealną na lato. Jest ona typowa dla „kremu wodnego”. Jak obiecuje producent - po prostu nawilża. Jeśli mam być szczera to w moim odczuciu krem pachnie miksem gumy z gaci i laboratorium;) Ale! delikatnie i tylko podczas rozprowadzania. Na twarzy nie czuć już nic. Świetnie dogaduje się także z SPF. Jednym słowem Krave dobrze załatwia sprawę! Nie jest to krem, który oferuje cuda na kiju i wielowymiarową pielęgnację, ale zdecydowanie spełnia obietnice producenta, który skądinąd nie obiecywał wiele:) 

Z kodem secret10 dostaniesz 10% zniżki na wszystko w Joom.

Miałaś okazję poznać Krave Beauty? Próbowałaś Krave Oat So Simple Water Cream? Pamiętasz o codziennej porcji nawilżenia?

Czytaj dalej »