poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Wakacyjne denko czyli lipiec - sierpień.

Cześć Dziewczyny!

Pora na znielubiony przeze mnie wpis czyli denko;) Tradycyjnie dokumentowałam je według własnego systemu czyli nie trzymałam żadnych śmieci w szafkach tudzież torbach, a jedynie gdy skończyło mi się parę produktów dobierałam do nich te, które na pewno dam radę zużyć tym razem do końca sierpnia i robiłam zdjęcie. Następnie całkowite pustaki szły do kosza, a reszta miała ostatnie podrygi;) Produkty już zrecenzowane są podlinkowane w tytułach. Zdjęcia brzydkie bo przy denku nigdy się nie staram;) Robię je wtedy już tylko na zasadzie cyk, cyk;) Tyle gadania, a teraz pokazuję.


The Body Shop Virgin Mojto masło – TBS ciągle „dręczył” mnie tą linią na FB i Insta więc po prostu musiałam! Wszystkie masła TBS mi pasują, no może poza tymi, które mają zbyt intensywne zapachy. Na szczęście ten zapach w pełni mi odpowiadał. Działanie również, tylko ta cena. Wydajność u mnie normalna czyli nie za duża, ale wiem, że niektórzy męczą takie masło długo;)

Yves Rocher żel Jabłko&Anyż – całkiem przyjemny, ale nie aż tak żebym biegła po kolejny. Dobrze, że miałam do niego pompkę bo bez tego byłoby niewygodnie.

Marion olejki orientalne jojoba i słonecznikowy – Marion ma kilka wersji tych olejków, jak dla mnie niczym się nie różnią. Był przeciętny.

Balea Melon pomadka do ust – musiałam ją mieć, pachniała przyjemnie i delikatnie, działanie ok., ale trzeba często stosować (w przypadku suchych ust) bo dużych właściwości regeneracyjnych nie wykazuje.

Synchroline Sensicure Cream-Gel – nie sądziłam, że aż tak przypadnie mi do gustu:) Krem w sam raz dla mnie. Po mojej recenzji siostra zaczęła mi podkradać i też bardzo jej przypadł do gustu. Nawet pytała czy to drogie i stwierdziła, że musi sobie kupić. Sama kupiłabym znowu, ale póki co zapasy:D

Pose krem poprawiający strukturę skóry – ten z kolei stosowałam na noc. Miałam pewne obawy względem niego, ale dobrze się u mnie sprawdził.

Kerastase olejek Elixir Ultime – miałam go hmm 1,5 roku, mimo ceny warto. Marion się nie umywa do niego.

Caudalie maska oczyszczająca – wystarczyła na 8 miesięcy. Również uważam, że warto. Oczyszcza, nie podrażnia, po użyciu skóra jest gładka:) Kiedyś zrecenzuję:)

Nivea Hydro Care pomadka – miliony zużytych opakowań, jeszcze przed erą bloga. Ja ją lubię, ma nawet filtr UV, jest lekka i nie bieli. W sam raz na lato.

Vintage mini krem do rąk – pachnął różami, a ja nie przepadam za tą wonią w kosmetykach więc stosowałam do stóp – były zadowolone. 

Czytaj dalej »

sobota, 29 sierpnia 2015

Sierpniowe nowości

Cześć Dziewczyny!

Sierpień się kończy co jak dla mnie jest złą wiadomością, ponieważ nadchodzi wrzesień, a potem jesień, za którą nie przepadam (że już nie wspomnę o zimie). Nie mam jednak szczególnie na co narzekać, ponieważ spędziłam kilka przyjemnych i co najważniejsze ciepłych dni nad naszym polskim morzem:) Dla zainteresowanych zdjęcia na IG. Zatem zamiast się żalić pokażę Wam co nowego zasiliło moją kosmetyczkę podczas tego cudownie gorącego sierpnia:) Jak zwykle najwięcej nowości przybyło do mnie na początku miesiąca. Większość to przesyłki, ale są też drobne zakupy. Jak na mnie to wyjątkowo drobne (6 produktów). Aż sama siebie zaskoczyłam... Znając życie pewnie odbiję to sobie już wkrótce;) Planowałam jeszcze kupić perfumy, ale stwierdziłam, że poczekam do jesieni. Bardzo czekałam też na Joyboxa, ale tym razem zawartość mnie nie skusiła na tyle żeby się o niego bić;)


Na początku sierpnia przyszła do mnie paczka od firmy Nova Kosmetyki, która jest producentem kosmetyków GoCranberry i GoArgan+. Wielokrotnie czytałam o nich na innych blogach. Cieszę się więc, że miałam okazję poznać ich działanie na własnej skórze;) Wybrałam cukrowy peeling do ciała z masłem shea, intensywnie nawilżające serum przeciwzmarszczkowe na noc, aksamitny żel pod prysznic z balsamem nawilżającym oraz olejek do ciała GoArgan+ Malina.  Żel i olejek już nawet zużyłam. Zapraszam Was również na rozdanie, w którym można wygrać trzy kosmetyki tej marki – KLIK.

Od marki Bielenda otrzymałam Argan Bronzer – koncentrat brązujący. Co ciekawe od niemal dekady nie używałam tego typu produktów. Kiedyś były takie kremy stopniowo opalające, kojarzycie? Całkowicie zniknęły one ze sprzedaży, nawet zastanawiałam się dlaczego;) Uznałam, że taki produkt przyda mi się do podtrzymania opalenizny, tym bardziej, że jest bardzo chwalony. Kolejnym produktem jest Skin Clinic Professional Aktywna Maska Nawilżająca Anti-Age na noc, Awokado dwufazowy płyn do demakijażu oczu – ostatnio zdradzam mojego ulubieńca z YR coraz częściej! Najpierw Nivea, a teraz Bielenda. Ostatnim produktem jest Argan Face Oil Uszlachetniony olejek arganowy + sebu control complex.

Otrzymałam również propozycję od marki Jadwiga. Prawdę mówiąc już miałam odpisać nie, ponieważ o firmie słyszałam, ale z niczym konkretnym mi się nie kojarzyła. Postanowiłam jednak przejrzeć KWC, które notabene nieraz mnie zawodzi, ale i tak często zaglądam. Tam też znalazłam Papkę do cery trądzikowej i uznałam, że skoro sporo osób jest z niej zadowolonych to wypróbuję. Cery trądzikowej jak wiecie nie mam, ale czasem coś wyskoczy więc lubię mieć takie wynalazki w pogotowiu. Drugim produktem jest Polski peeling enzymatyczny, który mi polecono z racji tego, że jest nowością marki. 

Uwielbiam rękawicę Kessę. Jakiś czas temu opisywałam taką z Organique. Byłam z niej szalenie zadowolona. Jednak miała jedną wadę – pruła się. Ze smutkiem stwierdziłam, że pora ją wymienić na nowszy i najlepiej mocniejszy model. Postanowiłam na Nacomi. Wprawdzie nie jest ładna i jej kolor mi się nie podoba, ale ostatnio polubiłam peeling do rąk tej marki i na zasadzie zadowolenia postawiłam na tę samą markę. 

Jako Ambasadorka Klubu Ekspertek Ofeminin miałam okazję testować nowy zabieg L’Oreal Professionnel Pro Fiber w salonie Good Day w Galerii Łódzkiej. Moje włosy zostały zdiagnozowane, a po zakończeniu usługi otrzymałam zestaw specjalnie dobranych kosmetyków. Co ciekawe ku mojemu zadowoleniu i zaskoczeniu moje włosy zostały ocenione jako niezniszczone! W większości otrzymałam więc kosmetyki z linii RECTIFY przeznaczonej do włosów lekko uwrażliwionych. Z tej serii otrzymałam szampon i odżywkę, a dodatkowo Pro Fiber Booster, który jest podstawą każdej z trzech serii. Serum dwufazowe otrzymałam natomiast z serii RESTORE. Póki co kosmetyki wywierają na mnie pozytywne wrażenie. Nic dziwnego, ponieważ moje włosy lubią się z profesjonalną pielęgnacją. Opis zabiegu i pierwsze wrażenia ze stosowania produktów możecie przeczytać TUTAJ.

Po zabiegu u fryzjera przeszłam trochę po sklepach. Kupiłam m.in. sandałki i parę bzdurek. Wstąpiłam też do Stenders gdzie skusiłam się na nowy borówkowy balsam do ciała oraz kawowo-śmietankowe masło do ust. Produkt do ust chciałam zostawić na jesień/zimę, ale niestety okazało się, że ma krótką datę ważności. Zaczęłam więc od razu używać. Na szczęście rehabilituje się działaniem.

Co to by był za miesiąc bez zakupów w Rossmannie? Pracujące tam panie uśmiechają się już do mnie z daleka kiedy nadchodzę;) Tym razem skusiłam się na krem Garnier Miracle Cream, który ma działać na podobnej zasadzie jak Vichy Idealia Skin Sleep. Wprawdzie wolę apteczne lub gabinetowe kremy do twarzy, ale była promocja i postanowiłam dać mu szansę zwłaszcza, że na ogół jest chwalony. Kupiłam też krem do stóp Fusswohl – są dobre i tanie, często w promocji. Trzecim produktem jest Kolastyna Rewitalizujący koktajl co ciała. Nie pamiętam kiedy ostatni raz miałam coś z tej marki. Skusił mnie ciekawy zapach i promocja. Składowo to już niestety słabiutko, ale działanie nie jest złe. 

Wzięłam udział w konkursie na blogu Dobre Dla Urody. produkt wydawał się być wręcz idealnie stworzony dla mnie i szczęście mi dopisało;) Jestem w trakcie testowania Napinającego Żurawinowego Serum Norel Dr Wilsz. Zgodnie z regulaminem podzielę się z Wami moją opinią w wyznaczonym czasie;)

Jak Wam minął sierpień? Dajcie znać co sądzicie o moich nowościach.


Czytaj dalej »