środa, 14 listopada 2018

Pomysły na świąteczne lub mikołajkowe prezenty do 50zł!

W tym miesiącu moje myśli dość mocno krążą wokół promocji i prezentów. Cóż, taka pora! Większość oczywiście mam skompletowane już od dawna i ostatecznie zdecydowałam się na tego Brauna 8w1 z męskich prezentów. Ale dostałam trochę wiadomości, że fajnie byłoby pokazać też coś w bardziej przystępnych cenach. Takiego na każdą kieszeń:) Zwłaszcza, że jakby nie patrzeć, często obdarowujemy się z różnymi osobami (np. w pracy czy w szkole) i czasami obawiamy się żeby druga strona nie czuła się zanadto zobowiązana tudzież skrępowana jakimś drogim upominkiem. Niedługo również Mikołajki, a wtedy dość często stawiamy na drobne upominki:) Stąd też pomysł na prezenty do 50zł:) Te kosmetyczne;) A inne może jeszcze będą. Nie jest to wykluczone;)





Przyznaję, że na ten zestaw zwróciłam uwagę podczas przeglądania innych blogów i naprawdę wpadł mi w oko. Jajeczka EOS nie są oczywiście najbardziej nawilżającymi balsamami na świecie, ale osobiście je lubię:) Mają fajne opakowania, lekko słodki smak i są przyjemne w użyciu. Dobra opcja dla fanów EOS:)

Garnier Repairing Care


Pewnie wiele z Was zna czerwoną serię Garnier do pielęgnacji ciała:) Są to kosmetyki przeznaczone do skóry suchej. Sama zużyłam mnóstwo opakowań jeszcze przed erą bloga. Wiem, że nie każdy lubi produkty do pielęgnacji ciała, ale przecież balsamo-holików nie brakuje:) Mnie np. zawsze ucieszy dobry balsam czy krem do rąk. W zestawie mamy także maseczkę w płachcie. Również je znam i chętnie zużyłam kilka sztuk z całkiem niezłym rezultatem.




Samą mnie to zaskoczyło, ale w tym roku zużyłam całkiem sporo odżywek i masek Garniera. Z zaskakująco dobrym skutkiem:) Garnier Botanic Therapy Olive pielęgnują naprawdę intensywnie. Sprawdzą się, więc na włosach wymagających silnego nawilżenia. Również tych suchych i zniszczonych. 


L’Oréal Paris Hydra Specialist


Kremu co prawda nie miałam, ale mogę zapewnić, że płyn micelarny jest jednym z lepszych jeśli chodzi o marki drogeryjne:) Nie szczypie nawet jeśli dostanie się do oczu.



L’Oreal Professionnel Serie Expert Absolut Repair Lipidium


I jeszcze coś dla lubiących dbać o włosy z pomocą marek profesjonalnych. Osobiście bardzo cenię chociażby Joico czy L’Oreal Professionnel:) Seria Absolut Repair Lipidium pielęgnuje naprawdę solidnie, a przy mniejszych pojemnościach nie zrujnujemy naszego portfela.


L’Oreal Professionnel Mythic Oil


Mimo, że bardzo lubię L’Oreal Pro to zawsze starannie omijałam serię Mythic Oil. Nie wiem dlaczego, ale kojarzyła mi się z niesamowicie intensywnym zapachem (takim, który mógłby mnie zabić). Aż pewnego razu miałam okazję wypróbować olejek i okazał się świetny. Pachnie elegancko, ale zarazem delikatnie i przyjemnie. Świetnie nabłyszcza i wygładza włosy, a jednocześnie ich nie obciąża:) Z tego powodu zainteresowała mnie również maska. Myślę, że kosmetyki z tej serii są dobrą opcją na prezent:) Jedynie z olejkiem trochę oszukałam, gdyż trzeba będzie dorzucić jeszcze parę złotych (przyznaję, że zawsze mam problem żeby zmieścić się w budżecie;)) Ale tego olejku nie mogłam pominąć:) Jeśli jeszcze coś ciekawego wpadnie mi do głowy z prezentów do 50zł to pokażę na Instagramie;)


Jak Wam idzie kompletowanie prezentów na Święta albo Mikołajki?
Czytaj dalej »

Black Friday 2018 na iperfumy.pl!

Nie wiem czy pamiętacie, ale na iperfumy Black Friday był już latem, bo czemuż by nie? Nie oznacza to jednak, że nie będzie go w prawidłowym terminie, bo i owszem, będzie!;) I to nie tylko w piątek. Promocja potrwa bowiem kilka dni w terminie 19.11 – 25.11.2018. Tak żeby można było dokonać zamówień na spokojnie i zdążyć pobuszować po innych sklepach np. z elektroniką, dodatkami do domu etc;) Jak pewnie doskonale już wiecie Czarny Piątek to dzień najlepszych okazji cenowych w roku. Te najbardziej miażdżące cenowo wyprzedaże mają miejsce przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych. W Polsce rabaty są zdecydowanie mniejsze, ale i tak z roku na rok ten dzień coraz bardziej przybiera na znaczeniu;) Od Black Friday do Świąt pozostanie już tylko miesiąc, więc to również dobra okazja by zamówić prezenty albo spełnić jakąś osobistą zachciankę. A poniżej kilka produktów, które wpadły mi w oko.
 


Max Factor Creme Puff


Legendarny puder Max Factor, którego jakimś cudem nigdy jeszcze nie miałam. Gama kolorystyczna jest dość szeroka, więc myślę, że niemal każdy znajdzie coś dla siebie. Ciekawi mnie od dawna, więc dajcie znać co o nim sądzicie.




Nie mogło się obyć bez choć jednego gadżetu;) Mam lokówkę, prostownicę i szczotkę jonizującą, ale termo-loków jeszcze w rękach nie miałam:) Opinie mają całkiem niezłe i podobno działają całkiem szybko. Być może byłabym w stanie je ogarnąć:) 


Weleda Sea Buckthorn


Weleda to marka, o której dość cicho na blogach. W każdym razie mi nie zapadła w pamięć żadna recenzja. Wpadł mi w oko zestaw z rokitnikiem zawierający żel pod prysznic i krem do rąk. Podobno mają one działanie pobudzające, a to szczególnie cenne jesienią;)


L’Oreal Paris Brow Artist Paradise Extatic Pomade


O tym, że interesuje mnie pomada do brwi z L’Oreal Paris wspominałam już przy okazji letniego czarnego piątku. Teraz jestem już jej posiadaczką i muszę przyznać, że się sprawdza. Konsystencja jest co prawda dość sucha, co powoduje, że produkt potrafi lekko się osypywać podczas aplikacji i z pewnością może skończyć swój żywot (tj. wyschnąć) trochę wcześniej niż byśmy chciały. Ale przyznam, że opakowanie jest bardzo wygodne, a produkt dobrze napigmentowany i trwały. 


Yankee Candle Autumn Glow


Na koniec coś, czego co prawda sama bym nie kupiła bo po pierwsze nie lubię jesieni, a po drugie szał na Yankee Candle trwał u mnie naprawdę krótko i skończył się dobrych parę lat temu;) Ale doskonale wiem, że marka jest nadal na topie i wiele Czytelniczek nadal pała do ich świec i wosków płomienną wręcz miłością:) Black Friday może być więc dobrą okazją na małe uzupełnienie swego pachnącego arsenału. Kocyk, świeczki i te sprawy;) 


Szykujecie się na Black Friday? Upolowaliście już jakieś fajne okazje?
Czytaj dalej »

niedziela, 11 listopada 2018

Oriflame nowości z linii Swedish Spa!

Jakiś czas temu marka Oriflame rozszerzyła linię Swedish Spa o kilka nowych produktów. Kilka lat temu lubiłam tę linię, ale teraz lekko się wahałam czy wypróbować, którąś z tych nowości. Po dłuższym namyśle zdecydowałam się jednak na to, co tygryski lubią najbardziej i czego zużywają naprawdę dużo, czyli coś pod prysznic i coś do nawilżania ciałka;)

Oriflame Swedish Spa kosmetyki


Oriflame Swedish Spa Gentle Ripples olejek pod prysznic


Oriflame Swedish Spa Gentle Ripples olejek pod prysznic

Olejek pod prysznic otrzymujemy w kartonowym opakowaniu, wewnątrz znajdziemy zgrabną przezroczystą butelkę o pojemności 200ml. Szata graficzna częściowo kojarzy mi się z niebem i morzem, a częściowo tak zimowo… Te dwa pierwsze skojarzenia są na plus, a ostatnie jak dla mnie na minus, ale mniejsza o to:) 
Oriflame Swedish Spa olejek pod prysznic
Olejek ma ciemno-żółtą barwę i lekką olejkową konsystencję. Podczas rozprowadzania po wilgotnym ciele konsystencja zmienia się jakby w mleczko, które chwilami wydaje się dość treściwe i zmienia barwę na białą;) Produkt łatwo się rozprowadza, ale gdy już zmieni konsystencję trzeba dokładnie go spłukać masując przy tym ciało, ponieważ w przeciwnym razie potrafi pozostawić po sobie trochę białych śladów. Zapach w moim odczuciu jest wodno-morski. Choć pod prysznicem staje się delikatny, bardziej olejkowy. Produkt dobrze radzi sobie z oczyszczaniem skóry, a przy tym jej nie podrażnia. Choć przyznaję, że akurat skóra mojego ciała nie jest podatna na podrażnienia wynikające z zastosowania środków myjących;) Dodatkowo kosmetyk zmiękcza i lekko nawilża skórę. Buteleczka bardzo szybko się kończy, ale w moim przypadku to normalne;)

Oriflame Swedish Spa Whipped Waves masło do ciała


Oriflame Swedish Spa Whipped Waves masło do ciała

Masło do ciała otrzymujemy w w platikowym 200ml słoiczku o takiej samej szacie graficznej. Produkt posiada jasno-niebieską barwę i dość treściwą konsystencję. Wchłania się jednak całkiem dobrze. Choć trzeba zaznaczyć, że skóra mojego ciała jest sucha i dość chętnie chłonie wszelkie substancje odżywcze. Zapach jest bardzo podobny jak w przypadku olejku pod prysznic, czyli taki wodno-morski. Ale już dużo bardziej intensywny i utrzymujący się przez dłuższy czas na skórze, a także na ubraniach. Początkowo musiałam się do niego przyzwyczaić, ponieważ po wieczornym smarowaniu czułam go aż do rana. Mógłby więc być nieco delikatniejszy. Warto jednak dodać, że jest zapach, który uznałabym jako unisex. Spodoba się również mężczyznom. Na stronie producenta wyczytamy, że owe masło zawiera dwa razy więcej substancji nawilżających niż standardowy krem do ciała z Oriflame. Nigdy nie analizowałam tego typu proporcji. Niemniej masło rzeczywiście dobrze radziło sobie z moją suchą skórą, pozostawiając po sobie poczucie nawilżenia na dłużej, czyli na cały dzień;) Skóra pozostawała gładka i delikatna w dotyku.


Oprócz dwóch wypróbowanych przeze mnie produktów w skład nowości Swedish Spa wchodzą jeszcze – relaksujący olejek do kąpieli, olejek do ciała, złuszczające mydełko do masażu i peeling solny.


Mieliście okazję poznać którąś z nowości Oriflame Swedish Spa?
Czytaj dalej »

czwartek, 8 listopada 2018

Pomysły na świąteczny prezent dla mężczyzny!

Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze mam wrażenie, że wybór prezentu dla mężczyzny – chłopaka, taty czy może po prostu dobrego kolegi sprawia więcej problemów niż dla kobiety – mamy, siostry czy koleżanki. Kobiety potrafią być bardziej sugestywne, a faceci zwykle jednak nie podpowiadają, co by ich ucieszyło. Przynajmniej ja się nigdy z taką sugestią nie spotkałam;) Trzeba więc się zastanawiać i analizować co mu się przyda;) Tak naprawdę wbrew pozorom opcji jest całkiem sporo, ale dziś przedstawię kilka tych typowo kosmetycznych, które wpadły mi w oko:) Do Świąt zostało jeszcze niemało czasu, ale ja jestem zdania, że lepiej rozejrzeć się za czymś wcześniej;) Stąd też wpis już dzisiaj, a nie np. 22 grudnia:D




Philips Star Wars SW5700/07 elektryczna maszynka do golenia


Przyznaję, że nienawidzę Star Wars, a po drugie lata temu słyszałam, że elektryczne maszynki do golenia są słabe np. przy twardym zaroście. Ale… po pierwsze to nie ja będę używać, a przecież faceci z reguły są fanami Star Wars. A po drugie technika w ostatnich latach mocno poszła do przodu, więc podejrzewam, że takie urządzenie to niezłe cacuszko:) Trzeba przyznać, że wygląda kosmicznie!




Pozostając przy sprzęcie Philipsa przyznam, że bardzo podobają mi się ich szczoteczki do zębów z serii DiamondClean:) Nie narzekam co prawda na swoją Oral-B, która dzielnie służy mi już od kilku lat, ale perspektywa ładowania tego cuda w szklance niezwykle mnie kręci! Sama chciałabym taką mieć. Tak, wiem – miał być pomysł na męski prezent:) Myślę, że jest to fajna opcja dla gadżeciarzy. W końcu nie tylko kobiety lubią gadżety;) Niestety jest to spory wydatek, więc opcja dla bogatego Mikołaja:)




Trymer na całe ciało marki Braun to z kolei opcja, na którą jestem zdecydowana osobiście. Mam już co prawda prezenty na święta, ale zawsze można coś podmienić albo zostawić na kolejną okazję. Początkowo rozglądałam się za maszynką do strzyżenia włosów, gdyż przypadkiem usłyszałam, że przydałaby się nowa bo stara już się wysłużyła:) Znalazłam dwa ciekawe modele. Ale kiedy zobaczyłam ten zestaw to pomyślałam, że to świetna opcja, ponieważ jest wielofunkcyjny. Nadaje się do całego ciała, co oznacza, że można nim przystrzyc włosy i brodę, a dodatkowo zawiera trymer do nosa i uszu oraz maszynkę Gilette Fusion:) 8 w 1, a faceci lubią takie rozwiązania;)


Braun MobileShave M-90


Jeszcze jedna propozycja z marki Braun, która wpadła mi w oko i jest stosunkowo niedroga, czyli maszynka do golenia w wersji podróżnej. Działa na baterie i z pewnością może być przydatną opcją dla mężczyzn, którzy często wyjeżdżają:) Design również wydaje mi się przyjemny dla oka:)


Gillette Mach3 Sensitive ostrza


Wiem, oklepane. Ale przyznaję bez bicia, że często korzystam z tej opcji tj. ostrza, pianki lub maszynka Gillette Mach3 Sensitive. Zdradzę Wam jednak w sekrecie, że jeszcze nikt nie narzekał i z tego co wiem ostrza wystarczają na długo:) 




Perfumy to zawsze dobry wybór. Trzeba tylko dobrze znać gust osoby, którą zamierzamy obdarować. Nie ma tu więc jednej uniwersalnej opcji:) W moim zestawieniu znalazł się Dior Sauvage bo przecież Johnny Depp byle czego nie reklamuje:D


Stawiacie na kosmetyczne prezenty również dla mężczyzn czy może wybrałyście coś innego? Zdradźcie jeśli to nie tajemnica;)

Czytaj dalej »

poniedziałek, 5 listopada 2018

Singles Day na iperfumy.pl!

Słyszeliście o Singles Day? Muszę przyznać, że ja chyba pół wieku pod lodem przespałam, bo zetknęłam się z tym terminem dopiero parę tygodni temu! Okazuje się, że jest to największy na świecie festiwal zakupów przypadający na 11.11, czyli notabene nasze święto narodowe;) Termin podobno nieprzypadkowy ze względu na cztery jedynki w nim występujące;) Następnego dnia w tym roku będzie dzień wolny od pracy, więc w przypadku nazbyt obfitych zakupów będzie czas żeby uporać się z ewentualnym "moralniakiem":D Chociaż ja akurat zakupowych wyrzutów sumienia nie mam nigdy (najwyżej "pretensje" o zbyt częste promocje;)). Moda na szaleństwo zakupowe w tym dniu podobno przybyła do nas za sprawą znanego wszystkim chińskiego giganta aukcyjnego z grupy Alibaba;) Kiedy się o tym dowiedziałam, przypomniałam sobie, że faktycznie rok temu słyszałam od znajomych o jakichś kuponach rabatowych;) Ale… o ile raz na jakiś czas zamówię garść śmiesznych gadżetów na tymże serwisie (teraz mam na oku np. deskorolkę dla papugi;)) to nigdy, ale to przenigdy nie zamówiłabym tam kosmetyków!  Po pierwsze łatwo tam trafić na podróbki, a po drugie oferowane tam kosmetyki często są niewiadomego pochodzenia albo np. są produkowane w nieodpowiednich warunkach i nie posiadają niezbędnych atestów. Kupując więc produkty, które mają mieć styczność z moją skórą zawsze dbam o to żeby były oryginalne i pochodziły ze sprawdzonego źródła, takiego jak np. iperfumy.pl. A z czym mi się kojarzy ten zakupowy dzień singla? Niekoniecznie z byciem singlem:) Zresztą nikt nam pod kołdrę zaglądać nie będzie;) Bardziej więc z możliwością sprawienia sobie tej małej, materialnej przyjemności. Chociażby w postaci jakiegoś pięknego zapachu:) I tutaj warto dodać, że przy zakupie wielu zapachów mamy nie tylko świetną cenę, ale i bezpłatną dostawę.


singles day 2018, singles day na iperfumy



Z tym zapachem nigdy nie było mi po drodze, ale ostatnio coś zaiskrzyło:) Zdaję sobie sprawę, że jest to zapach znany, lubiany i przez to oklepany;) Ale nie przeszkadza mi to. Jeśli coś mi się spodoba to nie widzę problemu. Mogę z przyjemnością używać nawet jeśli połowa łodzianek byłaby ubrana w ten zapach;) 


Giorgio Armani Si


Muszę przyznać, że nic mnie tak nie irytuje jak reklama Si:) Jednak rodzina zapachów Si jest niczemu sobie. Nie jestem co prawda jeszcze do końca przekonana czy mogłabym któryś z tych zapachów nosić na co dzień. Jednak całkiem niedawno kupiłam go mamie na prezent i zaczęłam myśleć o flakoniku również dla siebie. A może postawię na Si Passione? Wracając jednak do prezentów, dla mnie Singles Day równie dobrze może być okazją do zamówienia upominków dla bliskich. A to dlatego, że kupując prezenty czuję dokładnie taką samą przyjemność jak w momencie wybierania czegoś dla siebie:) Ale o prezentach będzie zresztą jeszcze w kolejnym wpisie;)




Z zapachów YSL bardzo lubię Black Opium. Jednak ostatnio przemówiły do mnie również Mon Paris, na które wcześniej nie zwracałam uwagi:) Z pewnością są na ścisłej liście zapachów, które zamierzam mieć w swojej kolekcji.


Paco Rabanne Olympea Aqua


Olympea to rodzina zapachów, których aura przyciąga mnie od dawna:) Długo nie mogłam zdecydować, która wersja przemawia do mnie najbardziej, ale kilka miesięcy temu uświadomiłam sobie, że niewątpliwie Aqua:) 


Planujecie sobie w jakiś sposób dogodzić zakupowo podczas Singles Day? A może marzy Wam się nowy flakonik perfum?
Czytaj dalej »

piątek, 2 listopada 2018

Festiwal październikowych nowości!

Październik nie był dla mnie zbyt łaskawy pod względem kondycji psychofizycznej, więc nie ukrywam, że wręcz czekałam na jego zakończenie;) Cały miesiąc byłam niczym Śpiąca Królewna bo jak się okazało tarczyca trochę się posypała;) Właściwie to najchętniej zapadłabym w sen zimowy i obudziła się nie wcześniej niż pod koniec marca:D Niemniej złe samopoczucie nie odbiło się na blogu ani na żadnej innej dziedzinie życia. Po prostu byłam przymulona i było mi ciężej, więc musiałam wkładać we wszystko 3x więcej wysiłku:D Mam nadzieję, że niedługo leki zaczną działać. A póki co i tak show must go on;) Jutro 5 urodziny bloga, a ja nadal czuję czaczę:P Przejdźmy jednak do nowości bo nie ukrywam, że będzie lekki tasiemiec;) Jakie nowości kosmetyczne zawitały do mnie w październiku? A takie...

monstera nails, paznokcie liście

Tonymoly Cat’s Purrfect Day Cream

Zaczniemy może od moich skromnych zakupów, które przedstawiają się na pierwszych 4 zdjęciach:) 1 października wybrałam się do kina na Kler, a że nieopodal była Sephora to postanowiłam odhaczyć coś z kolejnej insta wishlisty. Padło na Tonymoly Cat’s Purrfect Day Cream. Wahałam się między kremem, a maską całonocną, ale chwilę wcześniej skończył mi się produkt, który poprzednio pełnił u mnie funkcję kremu na dzień (Laneige Time Freeze), więc już nazajutrz kotek wkroczył do akcji;) Tak… kupiłam go bo był ładny:P Krem okazał się niewydajny, więc nawet już udało mi się puścić jego recenzję.

Kolejnymi rzeczami, które kupiłam były dwa produkty do brwi – kredka Wibo Feather Brow oraz pomada L’Oreal Paris Brow Artist Paradise Extatic Pomade. Nie musiałam ich kupować, ponieważ nie zużyłam jeszcze pomady Delia, ale w kwestii kolorówki niekiedy lubię mieć większy wybór. Poza tym pomada L’Oreal kusiła mnie już odkąd miała swoją premierę, czyli już jakiś czas temu. W skrócie z obu jestem zadowolona (choć nie są bez wad), a w rozwinięciu może za jakiś czas na blogu;) Dorzuciłam jeszcze odżywkę do rzęs 4 Long Lashes Oceanic. Nie mogę jej co prawda stosować zawsze regularnie, ale lubię mieć żeby raz na jakiś czas użyć. 
Vianek pomadki czy warto

Do magazynu Elle dodawane były 2 pomadki Vianek. Nie była to co prawda jakaś wielka okazja, ponieważ pomadki same w sobie nie są drogie. Ale kupuję je regularnie już od kilku miesięcy (często już nawet nie pokazując w nowościach), więc uznałam, że wezmę z tą gazetką;) Tym sposobem trafiła do mnie znana mi już wersja łagodząca oraz jedyna, której nie próbowałam wcześniej, czyli regenerująca. Pomadki Vianek bardzo polecam, choć akurat muszę przyznać, że wersja regenerująca jest najsłabszym ogniwem. A to dlatego, że ma najbardziej sztuczny zapach (choć jednocześnie najdelikatniejszy) i krócej utrzymuje się na ustach. Pielęgnuje delikatniej. Zbieram się żeby o nich napisać (skoro znam już wszystkie) i może kiedyś się uda.
Make Up Eraser

Przeglądając internetowy sklep Sephora trafiłam na promocję -50% na ściereczki Make Up Eraser. Tak się składa, że zmywam makijaż oczu mini ściereczką tej marki już od roku i bardzo sobie chwalę. Kolejna sztuka była zresztą na mojej wishliście, więc skusiłam się bez wahania. Nie mieli już co prawda tych w arbuzy, ale nie szkodzi bo czarna i tak jest super. Szkoda jedynie, że nie mieli tych mini bo są one dla mnie w pełni wystarczające. Swoją drogą Poczta trochę mnie rozjuszyła, gdyż paczka z Nadarzyna do Łodzi szła bity tydzień i konieczna była interwencja:D Nie ogarniam jak to jest, że ponad tydzień wcześniej paczka z Korei dotarła do mnie w 3 dni (fakt, że EMS), a w obrębie kraju Kurier Pocztex 48 idzie tydzień:P Załamka powiem Wam:D
Nivea płyn micelarny Urban Skin Detox

Przechodząc już do nie-zakupów, od Nivea trafił do mnie nowy płyn micelarny Urban Skin Detox z formułą 3w1. Miałam już kiedyś maseczkę z tej serii i byłam zadowolona. Jeśli zaś chodzi o płyn to w przypadku demakijażu twarzy nie mam zastrzeżeń, ale myślę, że do demakijażu oczu mógłby się nie sprawdzić. Sama co prawda nigdy nie zmywam makijażu oczu płynem micelarnym, ale używam rano do oczyszczenia okolic oczu po umalowaniu rzęs:P No i w tym przypadku trzeba uważać, ponieważ pojawia się takie uczucie ciepła i szczypie gdy płyn dostanie się do oczu. Producent zresztą zaleca używanie przy zamkniętych oczach, a to akurat przy tym moim oczyszczaniu z tuszu nie jest możliwe;)
Braun FaceSpa Pro 911

Jak się okazało Braun Team czytał moją wishlistę na blogu i w połowie października zawitał do mnie kurier z tajemniczą przesyłką w opakowaniu prezentowym:) Wewnątrz znalazłam karteczkę z informacją żebym już skreśliła jedną pozycję z wishlisty;) No nie powiem, byłam zaskoczona! Owym produktem było urządzenie Braun FaceSpa Pro 911, czyli taki system 3w1 do twarzy służący do oczyszczania, rewitalizacji i poprawy kolorytu oraz depilacji.

NUXE Prodigieuse Boost
Niespodziankę sprawiło mi też Nuxe przesyłając swoją nową linię do pielęgnacji twarzy. Była ona już co prawda prezentowana we wrześniu na spotkaniu prasowym, ale nie mogłam wziąć w nim udziału. NUXE Prodigieuse Boost to odpowiedź na potrzeby wymagającej skóry kobiet w wieku 25-39 lat. Kosmetyki te mają za zadanie w sposób kompleksowy korygować pierwsze oznaki starzenia. Na urodziny jak znalazł;) W sesji zdjęciowej postanowił wziąć udział mój ptak:P
Neogen nowości
Nie zabrakło też festiwalu nowości prosto z Korei:) Znów debatowałam (z samą sobą:D) co wybrać bo miałam na oku różne opcje, m.in Su:m37. Ale ostatecznie postawiłam na mix ukochanego Neogenu, a także Huxley i Cosrx. Nie mogłam sobie odmówić nowości Neogen, więc trafiły do mnie płatki Real Cica Pad (swoją drogą też z wishlisty:P A poza tym mam świra na puncie płatków Neogen), pianka do mycia twarzy Real Cica Foam, a także coś ze "starej gwardii", czyli Real Flower Cleansing Water Rose i White Truffle Serum In Oil Drop:) 
Z Cosrx postawiłam na to co było wysoko oceniane na Jolse, czyli Galactomyces 95 Tone Balancing Essence i Ultimate Nourishing Rice Overnight Spa Mask. A z marki Huxley, która wcześniej zachwyciła mnie swoim kremem Anti-Gravity, wybrałam Toner Extract It oraz maseczkę Healing Mask Keep Calm. O wszystkim systematycznie będę opowiadać bo trochę za dużo tego towaru żeby streścić to teraz;) Było też oczywiście prawie 40szt różnej maści próbek i dodatków.
Trzy kosmetyki Make Me Bio, czyli woda różana oraz dwa żele pod prysznic: Garden Roses i Orange Energy. Z marką miałam już do czynienia. Na blogu były 3 recenzje dłuższy czas temu. 
Z Oriflame wybrałam tym razem 3 akcesoria, czyli zestaw do manicure The One, który już kiedyś miałam, ale w nieco innym etui. Prawdę mówiąc nożyczki służą mi do dziś, a mają ze 12 lat;) Dalej długi naszyjnik Alice - nie lubię co prawda sztucznej biżuterii, ale ten wyjątkowo wpadł mi w oko. Jest też szal Odette, który można nosić według uznania jako szal albo jako ponczo. Jakość okazała się całkiem spoko bo ogólnie z tymi akcesoriami różnie bywa. Z kosmetyków zaś moją uwagę zwróciły dwie nowości z linii Swedish SPA masło i olejek pod prysznic, czyli produkty, które zużywam na potęgę. I o nich chyba coś napiszę niedługo;)
Prezent urodzinowy blog

Trafił też do mnie cudowny prezent urodzinowy od Anetki z bloga allicandoiswriteaboutit.pl. Kurier nikogo nie zastał, więc zostawił przesyłkę u sąsiadów:D Ale gdy już się do niej dobrałam, wewnątrz pachnącego kartonika znalazłam wymarzone kolczyki Skrzydła z Lilou, uroczą mini paletkę Zoeva Cocoa Blend, a także zestaw Rituals The Ritual Of Sakura, który już kiedyś miałam - recenzja. Jakby tu powiedzieć… wszystko to było na moich wishlistach:O Jeszcze raz dziękuję:* Twoje urodziny już za pół roku, więc nie znasz dnia i godziny:D 
Ania ma chyba taki sam problem jak ja:D Kupi coś na prezent dużo wcześniej, a potem nie może wytrzymać z wysyłką bo nie lubi tego kisić po szafkach:D Tym sposobem prezent gwiazdkowy od niej trafił do mnie jeszcze w październiku;) Ania wie, że uwielbiam płatki Neogen, więc podarowała mi jedyne, których jeszcze nie znałam, czyli te z winkiem - Bio Peel Wine. Pytaliście które płatki najlepsze i dam znać, ale dopiero za kilka miesięcy bo tych jeszcze nie otwierałam. Oprócz tego w prezencie zawitała też do mnie pianka pod prysznic Douglas, którą od dawna chciałam wypróbować i krem do rąk nieznanej mi dotąd marki Feel Free:) Dziękuję:*
Z Laboratorium Joanna dotarł do mnie ogromniasty płyn do kąpieli Joanna Naturia o zapachu melona. Szczerze mówiąc ja bardziej prysznicowa niż kąpielowa, ale mam nadzieję, że ten melon pachnie zachęcająco bo jeszcze nie otwierałam;D
I na koniec urodzinowy prezent od Agi Ines Beauty, która z przesyłką trafiła najbliżej terminu:D Bardziej już się nie dało bo 1.11 kurierzy nie pracują:D Aga sprezentowała mi Ritualsy, tonik Caudalie, masełko Indigo, peelingi do ciała z Clarins i Sephora, tusz YSL, żel Merci Handy, maseczkę Holika Holika, kosmetyczkę oraz swój planer Beauty Flower Of Life. Dziękuję:*


I to już chyba wszystkie październikowe nowości;) A jak tam Wasz październik? Humory dopisywały? Dużo nowości Wam przybyło? Słyszałam, że listopad dla wielu będzie miesiącem bez zakupów;) Piszecie się na to? Bo ja jeszcze nie wiem;)
Czytaj dalej »