piątek, 22 października 2021

Vichy Capital Soleil Solar Eco-Designed Milk SPF50+ - Mleczko do opalania z kwasem hialuronowym do twarzy i ciała!

Lato niestety już dawno się skończyło, chociaż ja jeszcze trochę nim żyję:) Ale być może ktoś jeszcze wybiera się na wakacje do ciepłych krajów albo już powoli planuje kolejny letni urlop i przyda mu się co nieco na temat bardzo ekonomicznego produktu jakim jest Vichy Capital Soleil Mleczko do opalania SPF50+ z kwasem hialuronowym. Zresztą jest to kosmetyk uniwersalny, który można stosować zarówno na twarz jak i ciało. A zważywszy na to, że SPF powinno się stosować cały rok (a podczas kuracji kwasami czy retinolem obowiązkowo) może być też niezłą opcją na jesień czy zimę! Sama stosowałam je podczas letnich miesięcy głównie na ciało, ale niczym niewierny Tomasz postanowiłam też sprawdzić czy rzeczywiście można je także rozprowadzić po twarzy bez uczucia pokrycia jej smalcem;) Co z tego wynikło? Pora na wnioski;)

Vichy Capital Soleil Mleczko do opalania SPF50+ z kwasem hialuronowym 
Solar Eco-Designed Milk

Vichy Capital Soleil Mleczko do opalania SPF50+ z kwasem hialuronowym recenzja

Hipoalergiczne eko mleczko do twarzy i ciała zapewnia wysoką ochronę UVA i UVB. Dzięki zawartości kwasu hialuronowego przeciwdziała utracie wilgoci z warstwy rogowej naskórka i zmniejsza przeznaskórkową utratę wody. Filtr bazuje na technologii Meroxyl, która zapewnia kompleksową, wysoką ochronę przeciwsłoneczną SPF50+. Produkt został również wzbogacony o wodę wulkaniczną Vichy, która zawiera oligoelementy oraz 15 minerałów. Mleczko zapewnia więc nie tylko wysoką ochronę bez pozostawiania białych śladów, ale także nawilżenie.

Vichy Capital Soleil Solar Eco-Designed Milk SPF50+ blog opinie

Mleczko do opalania SPF50 z kwasem hialuronowym Vichy Capital Soleil opakowane zostało w prostą tubkę, która swym designem od razu przywodzi na myśl ekologiczne rozwiązania;) Marka Vichy zapewnia zresztą, że produkt jest przyjazny dla środowiska morskiego, a kartonowa tuba zawiera 45% mniej plastiku w porównaniu z innymi tego typu opakowaniami. Natomiast baza samej formuły jest w 94% biodegradowalna. Skład jest wolny od mikro-plastiku. Nakrętka mleczka jest na klik, więc naprawdę wygodna. Zwłaszcza podczas stosowania na ciało. Wracając do tubki, jej pojemność wynosi 200ml, PAO 12 miesięcy.

Vichy Capital Soleil Solar Eco-Designed Milk SPF50+

Mleczko posiada białą barwę i lekką, mleczną formułę, która rzeczywiście pięknie się rozprowadza. Nie pozostawia po sobie białej poświaty, której tak nie lubię i bardzo dobrze się wchłania. Oceniając je jako produkt do ciała muszę przyznać,  że to najlżejszy filtr do ciała. Do twarzy miewałam już jeszcze lżejsze, ale wypróbowałam także jako SPF do twarzy i również nie bielił ani się nie kleił. Jedynie trochę błyszczał na czole, reszta twarzy otrzymywała naturalne, satynowe wykończenie. Nie zauważyłam także rolowania się filtra. Zatem takie 2w1 to jak najbardziej w tym przypadku sensowna opcja. Szczególnie na wyjazd, kiedy nie chcesz zabierać ze sobą zbyt wielu opakowań. Można upiec dwie pieczenie na jednym ogniu:) W jego składzie są substancje zapachowe. Jednak woń była dla mnie dość subtelna i całkiem przyjemna. Nie wywoływała migreny. Nawilżenie w przypadku ciała było naprawdę dobre. Nie zauważyłam żadnych symptomów wysuszenia. W kwestii ochrony nie mam mu nic do zarzucenia. Cieszę się, że go poznałam i pewnie będę jeszcze do niego wracać.

Poznałaś już Mleczko do opalania SPF50+ z kwasem hialuronowym Vichy Capital Soleil Solar Eco-Designed Milk SPF50+? A może zamierzasz je wypróbować?

Czytaj dalej »

niedziela, 17 października 2021

Krave Oat So Simple Water Cream po prostu nawilżający krem do twarzy!

Często powtarzam, że nawilżenie to nie wszystko, ale wszystko bez nawilżenia to nic;) Niektórym się wydaje, że im więcej silnie aktywnych substancji w pielęgnacji, tym lepiej! Nic bardziej mylnego. Bez zachowania umiaru, a raczej równowagi, może być tylko gorzej;) Na nic się zdadzą wszelkie nasze starania i poświęcenie, jeśli zapomnimy dostarczyć naszej skórze codziennej dawki nawilżenia, której potrzebuje absolutnie każdy typ cery. Moja jest mieszana, latem bardziej w kierunku tłustej. Ale zawsze pamiętam o podstawach. Na początku lata sięgnęłam po Krave Oat So Simple Water Cream, czyli produkt  koreańskiej vlogerki urodowej Liah Yoo. Przyznaję, że nie znam jej treści, ale nabrałam  ochoty na poznanie Krave Beauty, gdy dostałam od koleżanki odlewkę toniku na bazie kwasów Kale-Lalu-yAha;) Marka należy niestety do dość trudno dostępnych w Polsce, ale kilka miesięcy później znalazłam ją na Joom i postanowiłam poznać resztę asortymentu. A nie ma tego wiele. Wszak Krave stawia, na prostą, nieskomplikowaną pielęgnację cery.

Krave Oat So Simple Water Cream

Krave Oat So Simple Water Cream

To totalnie „prosty krem”, skomponowany na bazie 10 składników, dzięki czemu swobodnie można go wpleść w codzienną pielęgnację każdego rodzaju cery. Głównym składnikiem kremu jest owies, który należy do jednych z najbardziej cenionych w pielęgnacji składników pochodzenia naturalnego. Kosmetyki na bazie owsa są idealne dla cery wrażliwej, atopowej, skłonnej do podrażnień, ale tak naprawdę sprawdzą się przy każdym typie skóry. Owies posiada właściwości nawilżające, zmiękczające, przeciwzapalne oraz kojące. Redukuje także świąd skóry.

Krave Oat So Simple Water Cream blog

Słoiczek jest plastikowy, prezentuje się dość skromnie i zawiera aż 80ml kremu. Choć wizualnie po nim tego nie widać i to też na plus, ponieważ nie lubię, gdy opakowanie jest przesadnie duże w stosunku do zawartości. Nie należy jednak do wydajnych. Do dodatkowych zalet technicznych zaliczam osobną osłonkę chroniącą zawartość oraz to, że producent dołączył szpatułkę. Osobiście nabierałam krem bezpośrednio dłońmi, ale zawsze miło mieć wybór.

Krave Oat So Simple Water Cream recenzja

Krave Oat So Simple Water Cream posiada lekką, nieobciążającą konsystencję. Idealną na lato. Jest ona typowa dla „kremu wodnego”. Jak obiecuje producent - po prostu nawilża. Jeśli mam być szczera to w moim odczuciu krem pachnie miksem gumy z gaci i laboratorium;) Ale! delikatnie i tylko podczas rozprowadzania. Na twarzy nie czuć już nic. Świetnie dogaduje się także z SPF. Jednym słowem Krave dobrze załatwia sprawę! Nie jest to krem, który oferuje cuda na kiju i wielowymiarową pielęgnację, ale zdecydowanie spełnia obietnice producenta, który skądinąd nie obiecywał wiele:) 

Z kodem secret10 dostaniesz 10% zniżki na wszystko w Joom.

Miałaś okazję poznać Krave Beauty? Próbowałaś Krave Oat So Simple Water Cream? Pamiętasz o codziennej porcji nawilżenia?

Czytaj dalej »

wtorek, 12 października 2021

Dr.Ceuracle Vegan Kombucha Tea Essence i Ganghwa Rice Granule Pack - kombucha i ryż w pielęgnacji cery!

 W tym roku trudno nie natknąć się na jakąkolwiek wzmiankę na temat kombuchy. „Grzyb herbaciany”, czyli symbiotyczne kultury bakterii i drożdży nie jest grzybem w znaczeniu dosłownym. Jest miękki i śliski, przypomina galaretowatą masę w kształcie placka w białym, żółtym lub żółto-pomarańczowym odcieniu. Taki glutek;) Kombucha jest więc naturalnym probiotykiem. Napój z kombuchy powstaje na skutek fermentacji. A fermenty w pielęgnacji nadal są na topie! Praktycznie w jednym czasie dwie polskie marki wypuściły całe linie kosmetyków z kombuchą. Miałam okazję poznać jedną z nich, a potem naturalnie przyszła pora na coś koreańskiego:) Padło na Dr.Ceuracle Vegan Kombucha Tea Essence. A ponieważ był to mój pierwszy kontakt z marką, dobrałam także maseczkę Dr.Ceuracle Ganghwa Rice Granule Pack. Jak sprawdził się u mnie ten duet?

Dr.Ceuracle kosmetyki

Dr.Ceuracle Vegan Kombucha Tea Essence

Wegańska esencja typu „all in one” skomponowana została na bazie ekstraktu ze sfermentowanej czarnej herbaty Kombucha bogatej w probiotyki, witaminę B oraz składniki odżywcze. Ponadto w składzie znajduje się również woda z liści Camellia Sinensis, ekstrakt z liści Camellia Sinensis, Filtrat fermentacyjny Saccharomyces oraz ekstrakt z owoców cytryńca chińskiego.

Dr.Ceuracle Vegan Kombucha Tea Essence blog

Esencja Dr.Ceuracle umieszczona została w butelce z mrożonego szkła z odkręcaną nakrętką. Samo opakowanie prezentuje się estetycznie i elegancko. Zapewnia też szybkie dozowanie. Nie jest jednak do końca wygodne. Zazwyczaj odrobina ulewa się po zewnętrznej ściance butelki zaraz po użyciu. Pod nakrętką pozostają też zacieki w herbacianym odcieniu. A na dodatek na etykiecie pozostają plamy;) Pojemność butelki to 150ml, które wypadałoby zużyć w ciągu 12 miesięcy od otwarcia. 

Dr.Ceuracle Vegan Kombucha Tea Essence opinie

W moim odczuciu esencja jest absolutnie bezzapachowa, co pozytywnie mnie zaskoczyło! Koreańskie esencje przyzwyczaiły mnie do  wodnistych konsystencji. Dr.Ceuracle zaprezentował jednak zupełnie nową jakość, tworząc esencję o formule… dwufazowej;) Górna część przypomina mleczko. Natomiast dolna herbatę;) Przed użyciem należy wstrząsnąć celem połączenia się obu faz. Ostateczna formuła produktu przypomina więc rozwodnione mleko. Co ciekawe po użyciu i odstawieniu butelki na półkę fazy dość długo się rozdzielają. Zajmuje to dobrych kilka godzin. 

Najlepiej aplikować esencję bezpośrednio dłońmi. Ja wylewam trochę na palce i szybko rozprowadzam po twarzy. Cały proces przebiega więc bardzo sprawnie, a sama esencja pozostawia na twarzy lekką okluzję. Produkt nie jest tak lekki jak np. wodnista esencja Missha, ale nie określiłabym go też mianem tłustego ani lepkiego. Jest po prostu bardziej odżywczy, co ma swoje zalety. Na okres jesienno-zimowy jak znalazł;) Esencję można stosować na 3 sposoby. W przypadku cery tłustej jedna warstwa jako toner. Cera mieszana może pokusić się o dwie warstwy stosując jako esencję. Natomiast cera sucha najlepiej 3 warstwy jako nawilżacz. Można ją także zastosować do wykonania maski w płachcie (wystarczą skompresowane maseczki lub kilka cienkich płatków kosmetycznych). Wypróbowałam wszystkie sposoby i sama najbardziej preferuję najpierw wodnisty tonik lub mgiełkę, a następnie esencję Dr. Ceuracle z kombuchą. Jedną lub dwie warstwy lub jedną warstwę na strefę T i dwie warstwy na policzki. A następnie przechodzę do dalszej pielęgnacji. Byłam ciekawa taka treściwsza, dwufazowa esencja przypadnie mi do gustu. Zanim produkt do mnie dotarł, nie czytałam nawet żadnej recenzji. Ale nie rozczarowałam się. Dr.Ceuracle Vegan Kombucha Tea Essence to sztos! Jest tak przyjemna w aplikacji, że chciałoby się nakładać na twarz bez końca;) Zależnie od potrzeb, preferencji czy nawet czasu jaki chcemy poświęcić na pielęgnację, można ją stosować zarówno w pielęgnacji wieloetapowej przy użyciu różnych kosmetyków, jak i jako produkt typu „all in one” aplikując warstwowo. Esencja natychmiast niweluje uczucie napięcia, przyjemnie odżywia i nawilża. Po jej użyciu skóra jest mięciutka:) Nie zaobserwowałam żadnych niemiłych niespodzianek.

Dr.Ceuracle Vegan Kombucha Tea Essence recenzja

Dr.Ceuracle Ganghwa Rice Granule Pack

Rozjaśniająco-przeciwzmarszczkowa maska w swoim składzie zawiera 30% ekstraktu z ryżu, który dogłębnie odżywia i nawilża, a ponadto wykazuje działanie przeciwzmarszczkowe, dzięki wysokiej zawartości witamin. Ekstrakt z ryżu poddawany jest wcześniejszej fermentacji. Maseczka zawiera także puder ryżowy, który posiada działanie zmiękczające, oczyszczające i złuszczające. Zawarty w masce puder bambusowy reguluje wydzielanie sebum oraz wykazuje właściwości łagodzące. Ceramidy wspomagają barierę ochronną oraz zatrzymują wilgoć w naskórku. A wyciąg z nasion owsa regeneruje, łagodzi i nawilża.

Dr.Ceuracle Ganghwa Rice Granule Pack recenzja

Maseczka do twarzy Dr. Ceuracle Ganghwa Rice Granule Pack opakowana została w okrągły pojemniczek o dość dużej pojemności, bo 115g. Na zużycie mamy 12 miesięcy od otwarcia. Jak na produkt rodem z Korei przystało, maska zawiera dodatkowe plastikowe zabezpieczenie oraz szpatułkę pomocną w aplikacji.

Dr.Ceuracle Ganghwa Rice Granule Pack konsystencja

Ganghwa Rice Granule Pack spełnia zadanie zarówno maseczki, jak i delikatnego peelingu. Maska ma kremową konsystencję wzbogaconą o 3  rodzaje ziaren ryżowych, czyli puder ryżowy, proszek z łusek ryżowych oraz proszek z nasion łez Hioba. Zapewniają one łagodne złuszczanie. Maseczka posiada ciekawy, spożywczy zapach, który w moim odczuciu „na sucho” przypomina wafle ryżowe, a po aplikacji na twarz wafle ryżowe z morską, jakby słoną nutą. Gdzieś w tle pachnie mi także dobrze wypieczoną piętką chleba;) 

Dr.Ceuracle Ganghwa Rice Granule Pack konsystencja

Dzięki kremowej konsystencji maska przyjemnie się aplikuje, a jej nietypowy zapach zapewnia chwilę relaksu. Choć zakładam, że nie każdemu przypadnie on do gustu. Maskę należy aplikować na oczyszczoną i osuszoną skórę, pozostawiając na 10-15min. Następnie wystarczy zwilżyć dłonie wodą i delikatnie masować, po czym spłukać. Nie masuję zbyt długo, ponieważ bardziej zależy mi na efekcie odżywczym niż złuszczającym. Po użyciu cera jest zdrowo rozświetlona i subtelnie rozjaśniona, wyraźnie gładsza i nawilżona. A przy tym nie ma żadnych symptomów podrażnienia ani zaczerwienienia. Efekt złuszczania jest łagodny, więc idealny dla delikatnej skóry.

Kosmetyki marki Dr.Ceuracle znajdziesz na Jolse.

Używałaś już esencji o formule dwufazowej z kombuchą od Dr.Ceuracle albo maseczki na bazie ekstraktu z ryżu? A może znasz inne kosmetyki tej marki?

Czytaj dalej »

czwartek, 7 października 2021

COSRX Centella Blemish Cream - kojący krem do skóry problematycznej!

Czy dajesz czasem drugą szansę kosmetykowi, który już kiedyś miałaś, ale Cię nie zachwycił? Ja w 99% przypadków nie, czasem nawet zniechęcam się do całej marki. Zdarzył się jednak wyjątek. Po latach postanowiłam dać drugą szansę kojącemu kremowi do skóry problematycznej COSRX Centella Blemish Cream. Czy tym razem nawiązałam z nim nić porozumienia?;) A może nie był to najszczęśliwszy pomysł? Pora na recenzję!

COSRX Centella Blemish Cream blog

COSRX Centella Blemish Cream

Centella Blemish Cream to lekki krem na bazie wody z wąkroty azjatyckiej, który wykazuje właściwości przeciwbakteryjne oraz przeciwzapalne. Ogranicza postawanie stanów zapalnych oraz leczy te, które już istnieją. Tlenek cynku wysusza oraz wspomaga gojenie stanów zapalnych. Olejek z drzewa herbacianego działa odkażająco i przeciwbakteryjnie. Wyciąg z korzenia tarczycy bajkalskiej posiada właściwości przeciwzapalnie, przeciwzmarszczkowe, a także zmniejsza podrażnienia. Woda z wąkroty azjatyckiej  wspomaga proces gojenia się ran, redukuje stany zapalne, łagodzi oraz regeneruje skórę. Krem dedykowany jest cerom mieszanym, tłustym oraz problematycznym. Można go stosować na całą twarz lub miejscowo na obszary dotknięte zmianami lub przetłuszczające się.

COSRX Centella Blemish Cream opakowany został w niewielkich rozmiarów plastikowy słoiczek z dodatkową osłonką chroniącą zawartość. Wizualnie prezentuje się zwyczajnie, jak na markę Cosrx przystało. Ale ze względu na kompaktowy rozmiar budzi moją sympatię;) Opakowanie zawiera 30g kremu zdatnego do użycia przez 12 miesięcy od otwarcia.

COSRX Centella Blemish Cream recenzja

Krem posiada specyficzny zapach, który określiłabym mianem ziołowego z wyczuwalną nutą olejku z drzewa herbacianego i taniej pasty do zębów;) Nie moje klimaty, ale nie jest taki zły i dość szybko się ulatnia po aplikacji. Konsystencja, hmmm… to „trudne sprawy”. Producent pisze coś o lekkim kremie, ale niekoniecznie bym go tak określiła. Na pierwszy rzut oka może wydawać się nawet lekki, ale w kontakcie ze skórą gdzieś tam przywodzi mi na myśl coś trudnego do określenia. Coś pomiędzy gęstą śmietaną, a pastą cynkową;) Zaprawdę dziwny jest to krem:) Dla mnie to taka pasta cynkowa w wersji de luxe,  ze względu na bardziej rozbudowany skład;) Z rozprowadzeniem go po twarzy też nie idzie jak po maśle. Trzeba na to poświęcić chwilę  i niestety lubi przy tym bielić. Gdy już uda się go ładnie zaaplikować, wchłania się szybko i bez pozostawienia błyszczącej powłoczki. 

COSRX Centella Blemish Cream konsystencja

Przyznam jednak, że stosowanie go na całą twarz miałam już obcykane kilka lat temu i COSRX Centella Blemish Cream nieszczególnie sprawdził mi się w tej roli. Sam w sobie słabo nawilżał, a przy regularnym stosowaniu potrafił lekko przesuszyć. Nie jest to krem, którego potrzebowałabym używać na całą twarz. Bardziej miejscowo na tą jedną czy dwie krostki, które potrafią mi czasem wyskoczyć np. przed okresem. A już zapewne wspominałam, że nawet taka mini zmianka to dla mnie ogromna pokusa do wyciskania, dłubania, pocierania etc. Niejedna osoba przyzna, że ciężko się oprzeć;) Niestety moja skóra bardzo nie lubi takiego pastwienia się nad nią i przeważnie odwdzięcza się zaognieniem zmiany;) Mam coś, co dobrze sobie z tym radzi, ale gdy zmianka jest już podsuszona miewam w zwyczaju obrywanie skórek, co niestety z oczywistych względów wydłuża czas gojenia. Krem postanowiłam więc tym razem wdrożyć do doraźnego i jedynie punktowego stosowania. Używanie na całą twarz pozostawiam rzeczywiście tylko cerom problematycznym i trądzikowym. Dla innych stosowanie miejscowe będzie lepszym rozwiązaniem. Nie muszę się wtedy bawić w dokładne rozprowadzanie tej dziwnej mazi. Wystarczy, że potraktuję zmianę grubszą warstwą na noc. Przy aplikacji na dzień pozostaje się bardziej przyłożyć;) Po wyciśnięciu niedoskonałości nakładam go w celu złagodzenia zaczerwienienia i zahamowania rozrostu stanu zapalnego. Podobnie po oderwaniu skórki z zagojonej zmiany;) Nadkładam go także gdy mam wrażenie, że coś „buduje się” pod skórą. Pozwala to na szybsze zaleczenie skóry. Dodam, że krem jest bardzo wydajny. Przy samym punktowym używaniu trudno będzie go zużyć w terminie. Znajdziesz go na Jolse.

COSRX Centella Blemish Cream konsystencja

Zdarza Ci się stosować kremy jedynie punktowo? Miałaś do czynienia z COSRX Centella Blemish Cream?

Czytaj dalej »

sobota, 2 października 2021

MISSHA Magic Cushion Cover Lasting SPF50+ PA+++ – koreański podkład w poduszeczce

Mijają dni, mijają lata… A ja nadal nie dołączyłam do grona zwolenniczek zarówno tradycyjnych podkładów, jak i kremów BB. I choć od czasu do czasu trafiam na całkiem niezły produkt z tej kategorii, to nadal pierwszym moim wyborem zamiast podkładu jest puder sypki lub prasowany. Przy mojej cerze takie rozwiązanie jest szybkie i jednocześnie satysfakcjonujące. Paradoksalnie jednak od dawna chodził mi po głowie cushion, czyli podkład w poduszeczce. Wszystko za sprawą tego, że to coś innego, świeżego;) Moim pierwszym wyborem byłby raczej produkt zachodniego producenta. Już kiedyś nawet miałam pewne typy, ale nie było testerów, a pani w perfumerii nie była w stanie mi doradzić w kwestii koloru. Sama tym bardziej nie wiedziałam co wybrać;) Potem temat naturalnie rozszedł się po kościach. Ale kilka miesięcy temu powróciła do mnie myśl o cushionie. Przeglądając opinie na Jolse moją uwagę zwrócił MISSHA Magic Cushion Cover Lasting SPF50+ PA+++. I choć czułam, że pewnie poniosę klęskę z odcieniem 23 – postanowiłam go sprawdzić. Finalnie byłam w stanie użyć go tylko raz, więc nie będzie typowej recenzji, ale może akurat Tobie się przydadzą wrażenie ogólne oraz swatche odcienia.

MISSHA Magic Cushion Cover Lasting SPF50+ PA+++

MISSHA Magic Cushion Cover Lasting SPF50+ PA+++

Podkład w poduszeczce Missha zawiera w swoim składzie Magic Fit Powder, który wyrównuje koloryt skóry oraz kryje rumieńce. Ekstrakty botaniczne zapewniają gładkie, naturalne pół-matowe wykończenie oraz nawilżenie. Długotrwała formuła sprawia, że nie ciemnieje na skórze w ciągu dnia.

MISSHA Magic Cushion Cover Lasting SPF50+ PA+++
MISSHA Magic Cushion Cover Lasting SPF50+ PA+++ 23

Cushion Missha został umieszczony w różowym opakowaniu wyglądającym jak tradycyjna puderniczka. Nie ma tutaj wielkich fajerwerków. Nie prezentuje się ona jakoś niesłychanie pięknie. Została jednak wyposażona w lusterko, dobrej jakości płaską gąbeczkę do aplikacji oraz przegródkę chroniącą sam podkład. Sama poduszeczka prezentuje się zaś całkiem przyjemnie. W każdym razie mnie zawsze pociągały wizualnie te wszystkie cushiony;) Żeby skorzystać z podkładu wystarczy przycisnąć poduszeczkę celem jego uwolnienia. Proces ten przebiega niezwykle sprawnie;) Sam kolor poduszeczki jest jednak mocno zdradliwy, gdyż uwalniany przez nią podkład jest dużo jaśniejszy. Ciężko więc dobrać kolor patrząc jedynie powierzchownie. Podkład posiada kremową konsystencję oraz delikatny, nieco filtrowy zapach, który przez jakiś czas utrzymuje się na skórze. Podkład może się pochwalić wysokim SPF, który zapewnia dodatkowe wsparcie dla kremu z filtrem.

MISSHA Magic Cushion Cover Lasting SPF50+ PA+++ odcień 23
MISSHA Magic Cushion Cover Lasting SPF50+ PA+++ 23 swatch
MISSHA Magic Cushion Cover Lasting SPF50+ PA+++ 23 swatch
MISSHA Magic Cushion Cover Lasting SPF50+ PA+++ 23 swatch

Na Jolse były dostępne tylko dwa odcienie – 21 i 23. Wybrałam więc 23 i o ile obiektywnie na ręce prezentuje się bardzo jasno, ale jednocześnie nie najgorzej, to na mojej twarzy momentalnie sinieje. Jego bladość jest dla mnie nie do przeskoczenia i widziałam to już po pierwszej nałożonej „kropli”;) Po skończonym makijażu mój wygląd skomentowano – tak jakbyś nałożyła białą maskę. I w istocie tak było. Dodam też, że jak sama nazwa wskazuje – podkład jest dość mocno kryjący i długotrwały. Mnie akurat na tym kryciu nie zależało, ponieważ nie mam zaczerwienionej cery ani szczególnych niedoskonałości. Chciałam jedynie wypróbować cushion, a akurat ten miał najwięcej pozytywnych opinii. Przyznam, że nie jestem przyzwyczajona do tak solidnego krycia. Nie byłoby to jednak wielkim problemem, gdyby nie to, że cushion Missha jest dość widoczny na skórze. Trochę „ciastkuje”. Być może mając ciemniejszy kolor, czyli najlepiej odcień 27, mogłabym temu zaradzić, ale 23 tak bardzo odcina się od naturalnej karnacji, że nie da rady. Niestety koreańska kolorówka często nadaje mojej skórze mocno siny kolor, a tak się składa, że wolę swój naturalny:D Po tym jednym użyciu zauważyłam też, że rzeczywiście zgodnie z obietnicą nie ciemnieje (dla mnie niestety;)).

Dla jasnych cer, szczególnie tych z tendencją do zaczerwienienia i niedoskonałości, jak najbardziej może być wart rozważenia. U mnie niestety zonk, ale może jeszcze znajdę jakiś cushion w odpowiednim odcieniu. Na razie wiem, że nie jest to MISSHA Magic Cushion Cover Lasting SPF50+ PA+++ w odcieniu 23.

A może jesteś w stanie polecić inny cushion do nieco ciemniejszej karnacji? Stosowałaś już podkład w poduszeczce? Lubisz tego typu formuły?

Czytaj dalej »

poniedziałek, 27 września 2021

Uriage Bariederm Cica-Lips Protecting Balm ochronny balsam do ust – ekspresowe ukojenie!

W warunkach miejskich najczęściej stosowanym przeze mnie balsamem do ust jest drogeryjna Alterra. Sprawdza się świetnie nawet na moich wymagających ustach, więc zazwyczaj zabieram ją ze sobą niemal wszędzie. W tym roku jednak podczas mojego drugiego wyjazdu nad morze pogoda była dość kapryśna. Czasem słońce, czasem deszcz, jak to mówią;) Ale naprawdę warunki atmosferyczne obfitowały w silny wiatr i opady. W efekcie czego najbardziej oberwały moje usta. Wszak pomadka rumiankowa poległa przy tym moim aktywnym wypoczynku, a niestety nie zabrałam maseczki całonocnej ani niczego w tym stylu;) Pod koniec pobytu, usta wołały już o pomstę do nieba. Gdy dotarłam do domu, wręcz mnie paliły. Bez większego zastanowienia wyjęłam więc zapasów tubkę balsamu do ust Uriage Bariederm Cica-Lips Protecting Balm. Ktoś z Czytelników mi kiedyś napisał, że to naprawdę mocny, tj. silnie regenerujący zawodnik. Był to zatem idealny moment żeby to zweryfikować! Ci, którzy obserwują mnie na Instagramie pewnie już wiedzą jaki jest werdykt, ale pora napisać coś więcej:)

Uriage Bariederm Cica-Lips Protecting Balm ochronny balsam do ust

Uriage Bariederm Cica-Lips Protecting Balm ochronny balsam do ust

Balsam dedykowany jest suchym, uszkodzonym, podrażnionym i spierzchniętym ustom. Niezależnie od tego jaka jest przyczyna – czynniki zewnętrzne lub drażniące terapie lecznicze. Zawarty w balsamie opatentowany składnik Poly-2P tworzy na powierzchni ust barierę ochronną oraz przyspiesza regenerację naskórka. Natomiast składniki odżywcze obecne w produkcie zapewniają długotrwały efekt. Balsam nie zawiera wody, jest bezzapachowy i wodoodporny.

Uriage Bariederm Cica-Lips Protecting Balm ochronny balsam do ust

Uriage Bariederm Cica-Lips Protecting Balm opakowany został w tekturowe pudełko. Sam produkt mieści się w białej tubce z niebieskimi elementami. W miarę upływu czasu i zużycia, tubka nieco się odkształca. Pojemność to 15ml, czyli całkiem sporo i jednocześnie dość standardowo, jak na balsam w tubce. 

Uriage Bariederm Cica-Lips Protecting Balm konsystencja
Uriage Bariederm Cica-Lips Protecting Balm ochronny balsam do ust

Balsam posiada delikatną formułę, którą określiłabym mianem żelowej. Bardzo przyjemnie się rozprowadza, pozostawiając po sobie ochronną, wygładzającą warstewkę oraz połysk. Balsam się nie lepi, ale jest taki śliski i mnie to odpowiada:) Producent rekomenduje, że balsam jest wodoodporny i z moich doświadczeń wynika, że np. po przetarciu ust ręką, pozostaje na nich jeszcze lekka warstwa. Po jedzeniu i piciu również. Niemniej zawszę wolę ponowić aplikację, żeby mieć na ustach nieco grubszą warstwę. Co ciekawe, balsam do ust Uriage jest naprawdę 100% bezzapachowy! Wiesz, że zawsze docenię brak substancji zapachowych:) 

Jak jednak przebiegła moja powakacyjna akcja-regeneracja? Wyjściowo usta były popękane, czerwone, w dodatku wręcz mnie paliły. Prawdziwy dramat:P Wróciłam do domu wieczorem, więc na noc nałożyłam grubą warstwę Uriage. Potem wielokrotnie powtarzałam tą czynność w ciągu dnia. Po 1,5 dnia usta były już jak nowe. Zregenerowane, nawilżone, ukojne. W pełni odzyskały komfort. Obecnie balsam służy mi jako produkt do stosowania w ciągu dnia i do torebki ze względu na łatwość w aplikacji. Z tego co wiem od Czytelników, balsam do ust Uriage Bariederm Cica-Lips Protecting Balm radzi sobie nawet z podrażnieniami podczas kuracji izotretynoiną, więc to tylko potwierdza jego moc i spokojnie mogę go zarekomendować jako produkt do wymagających ust:)

Uriage Bariederm Cica-Lips Protecting Balm ochronny balsam do ust

Znasz Uriage Bariederm Cica-Lips Protecting Balm? Polecasz jakieś silnie kojące produkty do ust?

Czytaj dalej »

środa, 22 września 2021

L’Biotica Biovax Prebiotic – łagodna pielęgnacja włosów!

Dziś coś z niebieskim elementem! Niebieski kojarzy się z wodą, spokojem oraz łagodnością i właśnie to ostatnie stanowi słowo-klucz dzisiejszego przekazu;) Seria L’biotica  Biovax Prebiotic składa się z szamponu, toniku oraz maski. Jest ona dedykowana wrażliwej skórze głowy z zaburzonym mikrobiomem. Prebiotyki machają do nas ze wszystkich stron. Ukrywają się również w produktach do włosów:) Oprócz prebiotyku Biolin, w składzie znajduje się beta glukan, kwas mlekowy, alantoina i niacynamid. Wszystkie produkty są wegańskie. Używałam ich już jakiś czas temu. Pora zatem pochwalić się jak u mnie wypadły! 

Biovax Prebiotic

Biovax Prebiotic Prebiotyczny szampon nawilżający do wrażliwej skóry głowy

Biovax Prebiotic Prebiotyczny szampon nawilżający do wrażliwej skóry głowy

Szampon posiada przyjemny zapach i żelową konsystencję, która bardzo dobrze się pieni i łatwo spłukuje. W przeciwieństwie do octowego brata, o którym pisałam jakiś czas temu, jest całkiem wydajny! Nie plącze włosów, ale zawsze warto użyć maski. Dobrze oczyszcza lecz jednocześnie jest bardzo łagodny. Włosy są po nim miękkie i świeże. Nie wzmaga przetłuszczania się włosów. Pojemność szamponu to 250ml. Duży plus za wygodne opakowanie z pompką. Na wyjazd nie jest to co prawda najlepszym rozwiązaniem, ale do użytku domowego super!

Biovax Prebiotic Tonik do wrażliwej skóry głowy

 

Biovax Prebiotic Tonik do wrażliwej skóry głowy

Tonik to dla mnie trudna kategoria, bo nie lubię nic nakładać na skórę głowy i jak już mam taki produkt, to zdarza mi się o nim zapomnieć. Podobnie mam niestety też z olejowaniem. Wszystkiego innego używam sumiennie;) Przyznaję, więc że nie byłam regularna w przypadku toniku. Ale pozytywnie mnie zaskoczył. Bałam się przetłuszczania, a wręcz przeciwnie! Nakładany na wilgotną skórę głowy ładnie odbija włosy od nasady. Pomógł mi szczególnie kiedy głowa swędziała mnie od innego szamponu. Mam tutaj na myśli produkt marki O’right. Tonik L’biotica Biovax Prebiotic jest bardzo wydajny, ponieważ potrzeba naprawdę niewiele na jednorazową aplikację. A do tego bardzo spodobała mi się też wygodna forma sprayu. W moim odczuciu tonik jest bezzapachowy, co również dla mnie stanowi zaletę. Niepozorny, a jednak pomocny produkt. Pojemność toniku to 100ml.

Biovax Prebiotic maska intensywnie regenerująca do wrażliwej skóry głowy

Biovax Prebiotic maska intensywnie regenerująca do wrażliwej skóry głowy
 

Maski Biovax to już właściwie bestseller i ta również przypadła mi do gustu. Można ją aplikować zarówno na włosy, jak i skórę głowy. Ja nakładałam tylko na włosy, ponieważ nigdy nie miałam przekonania do stosowania takich specyfików „po całości”. Pasma są po niej miękkie, gładkie i dobrze nawilżone. Ale nie obciążone. Zyskują też zdrowy blask. Jak najbardziej warta wypróbowania! Pojemność maski to 250ml.

Biovax Prebiotic

Miałaś okazję poznać serię Biovax Prebiotic? Korzystasz z takich kojących kosmetyków do pielęgnacji włosów?

Czytaj dalej »

piątek, 17 września 2021

OCLEAN X PRO ELITE – inteligentna szczoteczka do zębów z wyświetlaczem, do której podejdziesz z uśmiechem!

Już wiele lat temu porzuciłam manualną szczoteczkę do zębów. Najpierw na rzecz elektrycznej, a wraz z rozwojem techniki przerzuciłam się na soniczną. Drzemią we mnie wcale nie takie małe pokłady zainteresowania nowinkami technicznymi i ułatwiającymi życie, wyszukanymi gadżetami:) Dlatego mimo posiadania naprawdę dobrej szczoteczki sonicznej Foreo, długo wzdychałam również do zbajerowanej Philips Sonicare:)  Ostatecznie z pomocą w zaspokojeniu ciekawości przyszła mi jednak OCLEAN X PRO ELITE, czyli dziecko Xiaomi:) I… okazuje się, że można mieć bajery za ułamek ceny Philipsa! 

Oclean X Pro Elite recenzja

OCLEAN X PRO ELITE – specyfikacja ogólna

Szczoteczka posiada wymiary: 24 x 24 x 248 mm. oraz waży 110 g. Jest wodoodporna, co zostało potwierdzone certyfikatem IPX7. Wyróżnia ją silnik generujący nawet 42000 ruchów główki na minutę o momencie obrotowym 220gf.cm. Bateria o pojemności 800 mAh według producenta wystarcza nawet na 35 dni szczotkowania po dwie minuty dwa razy dziennie. Czas ładowania to ok. 3,5h. Szczoteczka generuje maksymalnie 45 dB, więc nie hałasuje mocno. Do wyboru mamy 4 opcje, które dobieramy odpowiednio do typu naszych zębów oraz oczekiwań – Clean, Sensitive, Massage lub White. Ponadto dostępne są aż 32 poziomy natężenia wibracji. Prawdziwą gratką jest jednak wbudowany wyświetlacz. 

Oclean X Pro Elite

OPAKOWANIE

OCLEAN X PRO ELITE opakowana została w nieduże, płaskie kartonowe pudełko, które prezentuje się całkiem elegancko. W skład zestawu podstawowego wchodzi szczoteczka z jedną końcówką, ładowarka indukcyjna USB, a także okrągły, magnetyczny wieszak, dzięki któremu po użyciu możemy „odwiesić” szczoteczkę na ścianie. 

WYKONANIE SZCZOTECZKI

W ofercie dostępna jest niestety tylko jedna wersja kolorystyczna Oclean X Pro Elite - Ultimate Grey, czyli kolor roku 2021 według Pantone:) Szkoda, że nie ma niebieskiej, ale akurat szarości też bardzo lubię. Dodatkowo można powiedzieć, że barwa szczoteczki została podrasowana o marmurkową powierzchnię. Dzięki czemu mimo spokojnego odcienia prezentuje się naprawdę oryginalnie. Co ciekawe, materiał, z którego wykonana została szczoteczka jest przyjemny w dotyku. Taki inny! Na plus zasługuje też fakt, że szczoteczka nie wyślizguje się z rąk podczas użytku. Minus jest taki, że Oclean jest dość wysoka i pod tym względem niestety przegrywa z Foreo. Problem wielkości rozwiązuje jednak dołączony do zestawu krążek magnetyczny, który można przyczepić do ściany i trzymać na nim szczoteczkę;)

WYŚWIETLACZ

Niewątpliwy gwóźdź programu! Pierwszy raz mam szczoteczkę wyposażoną w wbudowany ekranik. Kolorowy wyświetlacz wita nas - Hi:) podczas wybudzania szczoteczki (wystarczy ją podnieść). To bardzo  miłe, czyż nie?:D Nawigujemy przesuwając po wyświetlaczu góra-dół i potwierdzamy przyciskiem. Pierwszy etap to wybór metody mycia (tryb + moc). Na kolejnym ekranie wybieramy odpowiedni dla swoich zębów tryb – Czyszczenie, Wrażliwe, Masaż lub Wybielanie. Następnie wybieramy moc szczotkowania (skala 1-32). Pozostaje już tylko dobór czasu szczotkowania – 2 minuty, 2 minuty i 30 sekund lub 3 minuty. Szczoteczka dzieli czas na cztery części (po jednej na każdy łuk zębowy). Informuje nas o zakończeniu mycia pojedynczej części poprzez krótkie zatrzymanie swojej pracy. Może wydawać się skomplikowane, ale w rzeczywistości jest dziecinnie proste. Nie trzeba ustawiać wszystkiego za każdym razem, ponieważ szczoteczka zapamiętuje nasz wybór. Oczywiście w razie potrzeby lub chęci można dokonać wszelkich modyfikacji przy kolejnym myciu;) Przyznam jednak, że ja przy pierwszym uruchomieniu nie zauważyłam, że na ekranie jest osłonka i nie mogłam się dopatrzeć tych wszystkich funkcji. Brawo ja!:D Tuż po umyciu zębów mamy małą magię – na ekranie pojawia się grafika z wynikiem naszego mycia oraz grafika ukazująca wszystkie zęby i wskazująca, których obszarów nie umyliśmy perfekcyjnie. Trochę jak wynik egzaminu;) Dane możemy synchronizować z aplikacją na telefon, dzięki czemu możemy pracować nad zdrowymi nawykami w kwestii szczotkowania zębów.

Oclean X Pro Elite wyświetlacz

I najważniejsza kwestia! Dostępna jest aplikacja Oclean, ale nie jest ona wymagana do prawidłowego działania szczoteczki. Możemy z niej korzystać, ale nie musimy, ponieważ wszystko z powodzeniem ustawimy za pomocą wbudowanego w szczoteczkę wyświetlacza. Naprawdę świetne rozwiązanie. Wszak mimo mojej miłości do iPhone’a zdaję sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach niekiedy spędza się zbyt wiele czasu z telefonem. Nie wyobrażam więc sobie dodatkowo kilka razy dziennie biegać z nim do łazienki żeby móc sterować szczoteczką do zębów. Czas spędzony w łazience jest tylko dla mnie;)


OCLEAN X PRO ELITE - MOJE WRAŻENIA

Szczoteczkę Oclean mam niespełna 3 miesiące i jest to mój pierwszy kontakt ze szczoteczkami tej marki. Czułam jednak, że się nie zawiodę, gdyż jest to marka należąca do Xiaomi:) 

Oclean X Pro Elite szczoteczka do zębów z wyświetlaczem

Podoba mi się prosty, ale oryginalny design szczoteczki (moje zdjęcia niestety nie oddają jej uroku;)). Plus stanowi również ładowarka indukcyjna oraz magnetyczny wieszak, który można przymocować do płytek w łazience. Dzięki temu szczotka nie stoi w wodzie (np. w mokrym kubeczku) i rozwiązuje to także problem zbyt niskiej półki w stosunku do wielkości szczoteczki. Wyświetlacz, na którym bez problemu można wszystko ustawić to także pomysł, który z miejsca doceniłam. Szczoteczka działa też stosunkowo cicho. Główka szczoteczki wykonana została z gęsto osadzonych włókien, które zapewniają bardzo dobre właściwości oczyszczające.  Na jej odwrocie mamy również powierzchnię ułatwiającą czyszczenie języka. Pierwsze użycie co prawda przyprawiło mnie o migrenę, ponieważ miałam ustawioną zbyt wysoką dla siebie moc i spowodowało to u mnie odczucie wiercenia w mózgu:D Dodam jednak, że rzekomo mam neuralgię nerwu trójdzielnego, więc teoretycznie różne atrakcje mogą wywołać u mnie ból głowy. Poza tym był to dla mnie duży przeskok w porównaniu z Foreo Issa, która ma odczuwalnie mniejszą moc, mniej bajerów i wibruje delikatniej. Prawdopodobnie osoba, która nie ma takich dolegliwości nie będzie też miała tego typu odczuć i łatwiej się „przestawi” na nową szczoteczkę. Po dostosowaniu parametrów nie miałam już problemów:) 

W mojej ocenie szczoteczka jest rewelacyjna! Czyści naprawdę bardzo dokładnie. Po jej użyciu zęby są wyczuwalnie gładkie pod językiem. Zaryzykuję stwierdzenie, że oczyszcza zęby bardziej precyzyjnie niż Foreo Issa. Zresztą można mieć na to dowody w postaci grafik z procentową oceną szczotkowania, które pokazują się na wyświetlaczu po zakończonym szczotkowaniu. Podczas jej stosowania nie krwawią mi dziąsła, a zaznaczam, że mam tendencję do zbyt mocnego przyciskania szczoteczką (przed tym Oclean również chroni). Do minusów zaliczyłabym więc tak jak wcześniej już wspomniałam – rozmiar.  Choć prawdopodobnie przez wbudowany wyświetlacz nie dało się zrobić mniejszej;) Druga rzecz – bateria trzyma długo, ale w Foreo o wiele dłużej (kilka miesięcy). Trzeba się też przyzwyczaić do zmiany:) Wszystko inne to zalety. Łącznie z ceną. Zarówno samej szczoteczki, jak i wymiennych główek. Co do trwałości na razie trudno wyrokować, ale liczę, że posłuży mi na długo:)

Oclean X Pro Elite ustawienia

Szczoteczkę OCLEAN X PRO ELITE najtaniej można kupić na Aliexpress. Moja była z wysyłką z Polski i dostawą kurierem, więc szybko, sprawnie i bez VAT:)

Używałaś szczoteczek Oclean? Znasz najnowszy model OCLEAN X PRO ELITE? Jakiej szczoteczki do zębów używasz obecnie?

Czytaj dalej »

niedziela, 12 września 2021

DHC Deep Cleansing Oil – japoński bestseller wśród olejków do demakijażu!

DHC Deep Cleansing Oil, czyli ten wręcz mityczny japoński olejek do demakijażu! Czasami sklepy koreańskie mają w swej ofercie niewielką partię japońskich bestsellerów i ten olejek jest tego najlepszym przykładem. Wiele o nim słyszałam i byłam ciekawa czy rzeczywiście przebije dotychczas znane mi oleje do demakijażu? Wolałabym jakieś opakowanie w wersji limitowanej (np. z Alicją w Krainie Czarów), ale i tak jestem pod wrażeniem, że swego czasu trafiłam na niego na Joom;)

DHC Deep Cleansing Oil

DHC Deep Cleansing Oil blog

Znany na całym świecie japoński olejek do demakijażu opiera się na bazie unikalnej formuły, która w pełni rozpuszcza się w wodzie, pozostawiając skórę doskonale oczyszczoną, miękką, nawilżoną i odżywioną. Skład olejku DHC jest dość prosty i krótki. Znajduje się w nim m.in. oliwa z oliwek, olej z rozmarynu oraz witamina E.

DHC Deep Cleansing Oil opinie blog recenzja gdzie kupić

Opakowanie zawiera 200ml produktu, czyli trochę więcej niż standardowo. Dozowanie odbywa się przy użyciu wygodnej pompki, która się nie zacina. PA0 to 12 miesięcy. Butelka jest całkowicie przezroczysta, dzięki czemu bez trudu można obserwować ubytek.

Olejek pachnie bardzo naturalnie oliwą z oliwek, co niektórym może nie przypaść do gustu. Dla mnie jak najbardziej w porządku. Woń nie utrzymuje się na skórze po zmyciu. Zwłaszcza, że olejek do demakijażu zawsze najlepiej domyć produktem oczyszczającym na bazie wody, czyli np. pianką lub żelem.

Jeśli chodzi o to czy jest lepszy niż znane mi dotąd olejki to nie powiedziałabym, ponieważ równie dobrze sprawdził się u mnie np. Creamy. Choć ten punktuje opakowaniem z pompką. Wszak dozowanie olejku przy użyciu pipety uważam za drobne nieporozumienie;) Nie oznacza to jednak, że jestem rozczarowana. Wręcz przeciwnie! 

DHC Deep Cleansing Oil

Zazwyczaj jedna pompka pozwala na oczyszczenie całej twarzy. Jest idealny do dwuetapowego oczyszczania cery. Świetnie radzi sobie zarówno z makijażem jak i z dokładnym zmyciem SPF. A jak wiesz dokładne i jednocześnie łagodne oczyszczanie cery to podstawa. Używałam go jedynie do twarzy. Do demakijażu oczu nie próbowałam, więc nie wiem czy pozostawia „mgłę przed oczami”. Konsystencja jest tłustawa jak przystało na olej. Jednak produkt w kontakcie z wodą pięknie emulguje, dzięki czemu nie zostawia po sobie tłustej warstwy i nie nastręcza kłopotów podczas spłukiwania. Po użyciu skóra jest miękka i gładka, wręcz delikatnie nawilżona.  Nie podrażnia i nie wysusza mojej skóry, nie zauważyłam też żeby zatykał pory lub powodował niemiłe „niespodzianki”. Jeśli wciąż zastanawiasz się nad wypróbowaniem bestsellera japońskiej marki DHC to jak najbardziej warto po niego sięgnąć:) 

Z kodem secret10 dostaniesz 10% zniżki na cały koszyk w Joom.

Zdarza Ci się korzystać z japońskich kosmetyków do demakijażu? Poznałaś już słynny olejek DHC? A może masz jakiegoś ulubieńca z tej kategorii?

Czytaj dalej »