piątek, 30 lipca 2021

Korres masełko do ust o zapachu guawy!

Znasz grecką markę Korres? Odniosłam wrażenie, że przez ostatnie lata zrobiło się o niej cicho. Cisza stała się coraz cichsza;) Aż któregoś razu znowu o niej usłyszałam! Głównie za sprawą serii Greek Yoghurt, której nie miałam jeszcze okazji używać. Trafiło do mnie za to masełko do ust, którego wypróbowanie rozważałam już wiele lat temu, ale ostatecznie zrezygnowałam z tego pomysłu. Właściwie to zdążyłam już zapomnieć o istnieniu tych masełek do ust, ale ktoś mi przypomniał:) Czas zatem na wrażenia ze stosowania Korres Lip Butter, bo jak to mówią – balsamy do ust dosłownie zjadam;)

Korres Lip Butter

Korres Lip Butter Guava

Masełka do ust Korres Lip Butter występują w kilku wersjach do wyboru – mango, guava, jasmin, pomegranate, qunice i wild rose. Większość z nich nadaje ustom odcień, który można stopniować w zależności od nałożonej ilości. Wszystkie masełka są wegańskie i pachnące. W składzie znajduje się m.in. masło shea i wosk ryżowy. Dzięki czemu nadają się do stosowania w przypadku suchych i spierzchniętych warg.

Masełko do ust Korres zostało opakowane w podwójny kartonik przyozdobiony owocami. Wewnątrz znajduje się plastikowy słoiczek o prostej szacie graficznej, która nie robi na mnie wielkiego wrażenia. Pojemność to 6g zdatne do użycia w ciągu 18 miesięcy od pierwszego otwarcia. Jak na balsam do ust w słoiczku, gramatura jest niewielka. Ale może wydaje mi się tak dlatego, że przywykłam do koreańskich maseczek całonocnych do ust:) A skoro już mowa o kosmetykach koreańskich to w odróżnieniu od nich greckie masełko do ust nie ma dołączonej szpatułki, która byłaby bardzo pomocna przy aplikacji. Na szczęście zawsze mam skitrane szpatułki od maseczki Laneige, które idealnie sprawdzają się do nakładania wszelkich słoiczkowych mazideł do ust. Ostatecznie oczywiście można też pędzelkiem albo po prostu palcem. Choć ta ostatnia opcja niejednego zniechęci do stosowania;) Warto też dodać, że dostępne są także sztyfty Korres. 

Korres Lip Butter Guava blog

Wersja masełka, o której dziś piszę to Korres Lip Butter Guava. Jako jedyna jest ona pozbawiona jakiegokolwiek koloru. Polecam jednak uważać podczas aplikacji, czyli nie nakładać od razu grubą warstwą, a raczej parę cieńszych. A to dlatego, że po nałożeniu większej ilości na raz usta są rozbielone. Pewnie nie każdemu to przeszkadza, ale ja nie lubię takiego efektu, więc wolę rozprowadzać uważnie. Masełko posiada jasną barwę i kremową, rzeczywiście nieco maślaną konsystencję. Nie jest ono jednak nadmiernie gęste ani tłuste. Nie oblepia ust, włosy się do niego nie kleją. Łatwo się je aplikuje. Nie trzeba z tą konsystencją szczególnie „pracować”. Jest od razu zwarte i gotowe do działania:) Masełko nadaje ustom delikatny połysk.

Korres Lip Butter opinie

Guawa jest tropikalnym owocem, który sprawdzi się w wielu wydaniach w kuchni. Najwyraźniej marka Korres postanowiła wykorzystać jej potencjał. Myślę, że się udało, gdyż masełko pachnie przepięknie! Jego aromat kojarzy mi się z latem i wakacjami. Przy czym nie jest przesłodzony. Taki nieoczywisty. Pozostaje na ustach jeszcze przez jakiś czas po aplikacji. Dzięki zapachowi stosowanie to przyjemność. Zazwyczaj preferuję balsamy do ust idące w kierunku bezwonnych, ale ten kupił mnie od razu;)

Masełko do ust o wdzięcznym zapachu guawy znalazło u mnie zastosowanie przede wszystkim w wieczornej pielęgnacji. Opcjonalnie w ciągu dnia, ale jedynie w domu, gdyż jego forma podania nie należy do najbardziej mobilnych:) Całkiem dobrze nawilża, chroni i wygładza usta. Dodam jednak, że z pewnością wersje barwione są mniej pielęgnujące niż Guava (lata doświadczeń;)). Typowo w celach pielęgnacyjnych zawsze najlepiej postawić na bezbarwne.

Używałaś masełek do ust Korres albo innych ich produktów? Kojarzysz tą grecką markę?

Czytaj dalej »

niedziela, 25 lipca 2021

Planeta Organica Skin Super Good Organic Matcha & Chia Seeds – najdziwniejszy peeling do ciała, jaki miałam!

Planeta Organica nie jest marką mieszczącą się w ścisłym kręgu moich zainteresowań. Firma jest, co prawda ceniona szczególnie przez miłośniczki kosmetyków naturalnych w dobrych cenach, ale mnie rosyjskie specjały nigdy szczególnie nie pociągały;) Gdy jednak dostałam tonizujący scrub do ciała Planeta Organica Organic Matcha & Chia Seeds w prezencie imieninowym, moją uwagę z miejsca przykuła radosna szata graficzna oraz słowo matcha, bo jestem fanką takich klimatów:) Kiedy obdarowujący mnie powiedzieli, że też go mieli i pierwsze wrażenia były naprawdę dziwne, pomyślałam, że cóż takiego nietypowego może być w peelingu? Przeszło mi przez myśl, że może chodzi o rolowanie, ponieważ na opakowaniu widnieje napis gommage, ale to nie to;) Czasami człowiek myśli, że już nic go nie zaskoczy w tym kosmetycznym świecie. I wtedy wchodzi on – peeling nie wiadomo jaki, ale na pewno niezwyczajny… Powiedzenie "zakręcony jak ruski słoik" chyba pasuje tutaj idealnie.

Planeta Organica Skin Super Good Organic Matcha & Chia Seeds orzeźwiający scrub do ciała

Planeta Organica Skin Super Good Organic Matcha & Chia Seeds orzeźwiający scrub do ciała

Peeling do ciała Herbata Matcha & Nasiona Chia & Olej Sojowy pochodzi z linii Skin Super Good, która oparta została na składnikach naturalnych, takich jak np. owoce, warzywa, nasiona, oleje etc. Wersja Matcha & Chia Seeds posiada certyfikat Vegan Society (97% składników naturalnych), oczyszcza, odświeża i tonizuje. A także posiada właściwości wygładzające i ujędrniające oraz przygotowuje skórę na kolejne zabiegi pielęgnacyjne.

Planeta Organica Skin Super Good Organic Matcha & Chia Seeds orzeźwiający scrub do ciała

Planeta Organica Matcha & Chia Seeds scrub opakowany został w plastikowy słoiczek o ładnej, wręcz pociesznej szacie graficznej. Chociaż dla niektórych będzie wiać tandetą. Niestety opakowanie jest bardzo niewygodne. Ciężko się je otwiera. Wieczko jest po prostu beznadziejne. Myślałam nawet o przeniesieniu zawartości do innego pojemniczka, ale ta jest tak dziwna, że już sobie darowałam;) Peeling w swoim składzie posiada herbatę matcha, nasiona chia, olej sojowy i organiczny ekstrakt z acai. Ale… w moim odczuciu pachnie jak marcepan, którego nie jestem fanką. Trochę szkoda, bo bardziej entuzjastycznie przyjęłabym orzeźwiający, herbaciany aromat. Mimo wszystko średnio lubiany przeze mnie zapach marcepana, w przypadku tego produktu nie był zbyt uciążliwy. Także ujdzie w tłoku.

A konsystencja? O Panie! Co to ma być? Pierwsze skojarzenie po otwarciu to smalec ze skwarkami:D Jeszcze czegoś takiego nie widziałam. To jednak nie wszystko, bo peeling składa się z dwóch warstw. Na dnie znajduje się coś w rodzaju brązowego żelu. Od razu zaczęłam się zastanawiać jak przebiegał „proces twórczy” w przypadku tego peelingu. Co autor miał na myśli? Pod wpływem, jakich środków był, bo wątpię żeby pomysł na ten produkt zrodził się na trzeźwo. A może po prostu brakuje mi wyobraźni:)

Planeta Organica Skin Super Good Organic Matcha & Chia Seeds orzeźwiający scrub do ciała

Obsłużenie się owym wytworem natury jest nieco problematyczne. Wszak wierzchnia (smalcowa) warstwa jest tłustawa niczym masełko i ciężko ją rozpuścić. Zdarza się, że smalcowe kulki zatrzymują się przy odpływie i nie chcą przejść dalej. Wszystko to, dlatego, że wcale nie tak łatwo rozpuścić tą warstwę. Nawet pod wpływem masażu ciała. Nie do końca wiadomo czy najpierw wymasować skórę warstwą żelową, a następnie wetrzeć smalczyk i spłukać, czy raczej wymieszać całość i masować. Po zmieszaniu obu warstw otrzymujemy jakąś breję, która nieszczególnie współpracuje pod prysznicem. Sposób pierwszy również jest daleki od ideału;) Masując warstwą żelową właściwie nie odczuwa się „zdzierania”. Jest ona niczym ultra-delikatny żel peelingujący. Paradoksalnie jednak po całym tym zagmatwanym zabiegu skóra jest oczyszczona, gładka i miła w dotyku. Bez objawów wysuszenia i dobrze przygotowana na przyjęcie balsamu. Można by rzec, że wszystko poszło zgodnie z planem. Tylko, jakim kosztem?:D 

Jeśli szukasz nowych wrażeń, lubisz zabawy pod prysznicem i chcesz spróbować czegoś naprawdę dziwnego to ten produkt jest dla Ciebie;)

Jaki był Twój najdziwniejszy kosmetyk? Kojarzysz serię Skin Super Good Planeta Organica?

Czytaj dalej »

wtorek, 20 lipca 2021

Is Clinical Youth Body Serum – luksusowa pielęgnacja ciała w mgiełce!

Każdy zasługuje na odrobinę luksusu:) Jednak w kontekście kosmetyków, częściej wybieramy coś do pielęgnacji twarzy albo np. produkt do makijażu w wyjątkowym opakowaniu. W przypadku pielęgnacji ciała nieco rzadziej stawiamy na bardziej wyszukane formuły, a i wybór jest mniejszy. Choć i to powoli ulega zmianie;) Jeszcze jesienią ubiegłego roku w ofercie Is Clinical pojawił się produkt do ciała pod postacią sprayu, który od razu mnie zaintrygował. Zostawiłam go sobie jednak na nieco cieplejsze, wiosenne dni:) Mowa oczywiście o Is Clinical Youth Body Serum. Jak sprawdziło się w przypadku mojej skłonnej do przesuszenia skóry ciała?

Is Clinical Youth Body Serum blog

Is Clinical Youth Body Serum

W składzie serum do ciała Is Clinical znajduje się kwas hialuronowy, wyciąg z arbuza, niebieskich mikroalg, z korzenia lukrecji i yerba santa oraz witamina B5. Ponadto produkt został oparty na opatentowanej technologii Extremozyme. To wiodący składnik, który zawiera enzymy pozyskane z roślin rosnących w najtrudniejszych warunkach klimatycznych.  Technologia Extremozyme zapobiega uszkodzeniom DNA i zapewnia ochronę antyoksydacyjną. Enzymy ekstremofilne posiadają skuteczność popartą badaniami klinicznymi.

Is Clinical Youth Body Serum recenzja

Jak to bywa w przypadku Is Clinical, produkt zachęca do użycia już samym połyskującym kartonikiem z holograficznymi elementami. Ale na pewno wspominałam już, że ten design pasuje do mnie idealnie;) Samo serum zostało umieszczone w nieco ciężkiej butelce wykonanej z twardego plastiku. Prezentuje się ono estetycznie, ale przyznaję, że trudno mi było oddać to na zdjęciach, ponieważ błyszczące opakowanie odbija światło. W trakcie użytkowania łatwo zostawić na nim ślady palców. Serum zostało wyposażone w atomizer, który w moim przypadku działał sprawnie. Bez problemu mogłam więc prysnąć bezpośrednio na ciało lub najpierw na dłoń, a potem rozprowadzić produkt po skórze. Opakowanie zawiera 200ml serum, które należy zużyć w ciągu 9 miesięcy od otwarcia.

Is Clinical serum do ciała opinie

Is Clinical Youth Body Serum to coś dla wielbicieli ultra-lekkich formuł! Serum do ciała ma postać delikatnej, odświeżającej mgiełki, która jest idealna do stosowania nawet w porannym pośpiechu. Bezpośrednio po aplikacji wyczuwalna jest na skórze subtelna warstwa ochronna. Szybko się jednak wchłania, pozostawiając skórę nawilżoną, miękką i jedwabistą w dotyku. Działa niczym odżywczy zabieg na ciało. Kosmetyk w moim odczuciu ma cytrusową nutę zapachową, która nie jest do końca naturalna w odbiorze. Ale nie jest męcząca i nie utrzymuje się długo na skórze. A to dla mnie nawet plus, ponieważ nie przepadam za zbyt długotrwałymi zapachami:) Serum najlepiej sprawdza się stosowane od razu po wyjściu spod prysznica. Przy dłuższym używaniu skóra wygląda coraz lepiej. Tak jakby poprawiła się jej struktura. Produkt nadaje się też do stosowania po opalaniu, więc stanowi także świetną opcję na lato. Jest idealny do częstego stosowania podczas cieplejszych dni.

Is Clinical serum do ciała recenzja

Słyszałaś już o Is Clinical Youth Body Serum? Zdarza Ci się sięgać po produkty do pielęgnacji ciała w formie mgiełki?

Czytaj dalej »

czwartek, 15 lipca 2021

Majowo-czerwcowe nowości kosmetyczne!

Czasami zastanawiam się czy nadal robić przegląd nowości, które po upływie dwóch miesięcy często tak naprawdę nowe już nie są. A po niektórych zostają już tylko zdjęcia i wspomnienia. Ale to tak lekki i przyjemny temat, że mimo upływu lat tradycja ta jest nadal żywa:) Zresztą sama chętnie oglądam nowości u innych. Zatem dziś na tapecie maj i czerwiec. Trafiło do mnie sporo fajnych produktów:) Jednocześnie to zabawne, że 6 miesięcy bez zakupów kosmetyków za mną!

Zacznę może od koreańskiej gromady, która już pojawiła się na blogu. Postawiłam na Cosrx All About Snail Trial Kit, czyli nic innego jak zestaw „ślimaczych” miniatur, z których najbardziej do gustu przypadła mi esencja. Z Cosrx miałam też popularny żel oczyszczający, czyli Cosrx Low pH Morning Gel Cleanser, czyli łagodny produkt do mycia, którego wbrew nazwie można używać także wieczorem przy drugim etapie oczyszczania. To dobry produkt. Choć nie ukrywam, że znam lepsze. Poza tym jego zapach pozostawia trochę do życzenia:) W końcu trafiły też do mnie hydrokoloidowe plastry na wypryski Cosrx Acne Pimple Master Patch, których nie ma na zdjęciu. Dr. Jart+ Vital Hydra Solution Biome Eye Cream wybrałam zaś w ramach wsparcia nawilżenia skóry pod oczami i swoje zadanie spełnił. Nie zabrakło też maseczki, która dość długo mnie kusiła i finalnie okazała się naprawdę dobra. Mowa o Innisfree Super Volcanic Pore Clay Mask 2X.

Jeszcze więcej made in Korea? A bardzo proszę! Być może nie zdecydowałabym się na nic z Krave Beauty, gdyby nie to, że kilka miesięcy temu dostałam odlewkę toniku. Produkt okazał się godny uwagi, a zatem wart posiadania pełnowymiarowego opakowania. Mam tu na myśli KRAVE Kale-Lalu-yAHA, czyli tonik delikatnie złuszczający o iście pokręconej nazwie;) Do kompletu dobrałam KRAVE Matcha Hemp Hydrating Cleanser, czyli cudownie łagodny produkt oczyszczający o konsystencji przypominającej galaretkę;) Niebieskie ampułki to z kolei LADOR Perfect Hair Fill-Up, czyli produkt do włosów zawierający kolagen, ceramidy, keratynę i proteiny jedwabiu. Nie zabrakło też lubianego przeze mnie Cell Fusion C. Tym razem pod postacią Aquaporin Cream

W końcu trafiły też do mnie słynne olejki do demakijażu o konsystencji sorbetowego musu Banila Co Clean It Zero w 4 mini wersjach. W sam raz na wypróbowanie lub na wyjazd:) Oprócz tego pewnie już mniej popularne, ale nie mniej ciekawe intensywnie łagodzące ampułki z wąkrotą azjatycką SNP Prep Cicaronic SOS Ampoule.

Dostałam też sympatyczny pakiet na majówkę, który zawierał maski w płachcie Jumiso i Quret, uwielbiane przeze mnie płatki Shangpree w wersji podróżnej, serum Jumiso Super Soothing Cica & Aloe, a także SNP Snail Intensive Soothing Gel:)

Na tym zdjęciu znalazł się mały miks produktów do twarzy i ust. Są to dwa kolejne produkty SkinTra produkowane przez sklep Cosibella, czyli Destructor – całoroczny peeling kwasowy i Reviver – serum rewitalizujące. Polecam przyjrzeć się marce własnej Cosibelli:) Ma świetnie dobrane składy. Dwie małe tubeczki to balsamy Dr. Pawpaw, które można stosować nie tylko na usta. A skoro o ustach mowa to miałam też dwie sztuki Bielenda Sweet Lips Brzoskwinia+Shea. Usłyszałam – i tak zaraz zjesz, więc masz po dwa;) Jeśli lubisz Nestea Peach to spodoba Ci się jej zapach:) Największa tubka to Garnier Ambre Solaire Anti-Dryness Super UV SPF50, czyli budżetowy filtr do twarzyczki;)

Dermalogica Power Bright Dark Spot Serum pomogło mi się uporać z małym problemem, któremu sama sobie byłam winna. A maseczki to coś, co kocham miłością wielką. Tym razem padło na Image Skincare Vital C Hydrating Overnight Masque i Image Skincare Ageless Total Resurfacing Masque. Pierwsza z nich nawet była na mojej wishliście, a drugą również poznałam z nie mniejszą przyjemnością:)

Is Clinical PerfecTint Powder SPF40

Zawitały też do mnie nowości idealne na lato z cenionej przeze mnie marki Is ClinicalLiprotect SPF35 i Extreme Protect SPF40. Trochę już o nich wspominałam na Instagramie. Sprytną nowością również z dziedziny SPF jest także Is Clinical PerfecTint Powder SPF40, czyli taki puder w pędzelku na naboje, że tak to określę;) 

Skoro już o SPF mowa to zawitały też do mnie dwa z Vichy, które można stosować zarówno na twarz, jak i ciało. Mowa o mleczku do opalania z kwasem hialuronowym SPF50+ Vichy Capital Soleil Solar Eco-Designed Milk oraz ochronnej wodzie solarnej przyspieszającej opalanie z Beta-Karotenem SPF50+ Vichy Capital Soleil Solar Protective Water. Na zdjęcie załapała się też jedna z "laleczek" Benetton Sisterland Red Rose:)

Na Instagramie wygrałam iście wakacyjny zestaw kosmetyków Bath&Body Works Hibiscus Paradise wraz ze świecą zapachową Fiji White Sands. Mydełko w piance miało uszkodzony dozownik, a ponieważ nie było innego na stanie to zostało mi wymienione na Island Margarita:)

W maju zdarzyło mi się mieć imieniny, więc jednym z prezentów, które dostałam były kolejne dwa pędzelki M Brush by Maxineczka z wishlisty (08 i 28). Obok zaś śmieszny wynalazek, czyli Planeta Organica Skin Super Good Natural Body Scrub Organic Matcha & Chia Seeds

Skoro o prezentach już mowa to Aneta zrealizowała moją chciejkę do pielęgnacji skóry pod oczami, czyli Ph. Doctor Serum z glutationem na powiekę górną i dolną. Oprócz tego dostałam też Ph. Doctor Lipidowy krem do twarzy, który od razu zwrócił moją uwagę słowem – bezzapachowy:) Przyznam, że nawet nie interesowałam się twórczynią marki, ale kosmetyki wyskoczyły mi kiedyś na FB i wyczułam w nich potencjał:)

Isdinceutics K-OX EYES Krem z oksydowaną witaminą K na obrzęki i cienie pod oczami to także prezent:) Pewnie dlatego, że zdarza mi się pozrzędzić na cienie pod oczami:D Od razu mnie zaintrygował, więc doceniłam ten gest:) A oprócz niego cała gromada przyjemniaczków, czyli Vichy Ideal Soleil SPF50 w mega poręcznym opakowaniu, serum na noc Estee Lauder Advanced Night Repair Synchronized Multi-Recovery Complex, jogurtowe masło do ciała Bielenda Yogo Delight mleczko brzoskwiniowe i peeling do ciała Natura Siberica Oblepikha Sea-Buckthorn. I ponownie coś do ust, bo wszyscy wiedzą, że nie mogę bez tego żyć;) Mam tutaj Uriage Barriederm Cica-Lips Protecting Balm, masełko do ust Korres Guava i Dior Addict Lip Glow, który potem zainspirował mnie do zakupu dwóch sztuk na prezenty. Tyle, że w wersjach barwionych, bo sama mam bezbarwny:) 

Nuxe Prodigieux Floral le parfum

Nuxe uwielbia świętować i tak ostatnio urodziny obchodził ich suchy olejek Huile Prodigieuse:) Najlepsze jednak było to, że intuicja mnie nie zawiodła i po dwóch latach od premiery olejku Florale wprowadzono perfumy Nuxe Prodigieux Floral le parfum oraz żel pod prysznic Nuxe Prodigieux Floral. Nie mogło być lepiej:)

Od Pixi Beauty przywędrowały do mnie róże w sztyfcie. Jak zawsze w kreatywnym opakowaniu. Ale przyznaję, że nie otwierałam. Wolę formuły pudrowe. 

Tym razem składnik sezonu to prawdopodobnie wszechobecna Kombucha. Pełną gamę produktów z kombuchą wypuściła chociażby polska marka OnlyBio:) Seria zawiera płyn micelarny, piankę, tonik, peeling, maseczkę oraz krem. Było o nich słówko na Instagramie.

I to chyba już wszystkie kosmetyczne nowości z maja i czerwca. Znasz coś? Coś wpadło w oko?

Czytaj dalej »

sobota, 10 lipca 2021

Image Skincare Vital C Hydrating Overnight Masque – soczyście owocowa pielęgnacja z Topestetic!

Ostatnio było na temat maseczki złuszczającej, więc dziś może o czymś innym. Maseczka na noc! Idealna propozycja dla zabieganych lub ceniących sobie szybkie i nieskomplikowane rozwiązania:) Ty śpisz, a ona „pracuje”! Image Skincare ma takiego asa w rękawie! Image Skincare Vital C Hydrating Overnight Masque to komfortowa żelowa maska intensywnie rozświetlająca i wygładzająca. Ma ona za zadanie błyskawicznie nawadniać cerę oraz stymulować metabolizm komórkowy. Dzięki temu rano skóra ma być silnie nawilżona, wygładzona, rozświetlona i „zrelaksowana”. Maska jest bogata w minerały takie jak cynk, miedź, magnez oraz hematyt i malachit. Dodatkowo w składzie znajduje się ekstrakt z niebieskich alg, który stanowi alternatywę dla retinolu. Odpowiada on za wygładzenie skóry oraz redukuje widoczność zmarszczek. Produkt polecany jest cerom odwodnionym, przesuszonym, dojrzałym, wrażliwym, z tendencją do podrażnień, ale również skłonnym do przetłuszczania. Formuła maseczki została opracowana przez lekarzy. A jak z działaniem? Już zdaję relację:)

Image Skincare Vital C Hydrating Overnight Masque

Image Skincare Vital C Hydrating Overnight Masque

Image Skincare Vital C Hydrating Overnight Masque

Maska została umieszczona w „podwójnym” plastikowym słoiczku o pojemności 57g, czyli równie niestandardowej, jak w przypadku jej „szarej siostry”. Na zużycie zawartości jest 12 miesięcy od pierwszego otwarcia. Słoiczek nie posiada niestety żadnej dodatkowej osłonki pod nakrętką. 

Image Skincare Vital C Hydrating Overnight Masque konsystencja
Image Skincare Vital C Hydrating Overnight Masque formuła

Producent określa konsystencję mianem bogatego żelu i mogę się z tym zgodzić. Nie zawsze odpowiadają mi takie formuły, ponieważ potrafią być mało nawilżające, ale akurat ta jest niezwykle komfortowa w użyciu. A przy tym nieobciążająca. Od późnej wiosny aż po lato moja mieszana cera zmierza bardziej w kierunku tłustej (zwłaszcza przy wysokiej temperaturze na zewnątrz) i przyznaję, że produkt ten nie obciąża mojej cery. Potrzebuje kilka minut na wchłonięcie, ale potem pozostawia na skórze naturalne pół-satynowe wykończenie bez uczucia tłustości i lepkości. 

Image Skincare Vital C Hydrating Overnight Masque

Największą atrakcję stanowi jednak zapach. Często narzekam na przeróżne wonie kosmetyków, ale ten… O Panie! Tak trzeba żyć!:) Jeśli miałabym wskazać najpiękniej pachnącą maseczkę, bez wahania wybrałabym tą:) Podczas aplikacji w moim odczuciu maska pachnie jak owocowe cukierki Nimm2. Po chwili zapach nieco się rozwija przywodząc na myśl egzotyczne wakacje, słońce i niczym niezmąconą radość życia. Jest bardzo relaksujący. Tak mógłby pachnieć każdy mój kosmetyk. Bajka! Doceniam również to, że po jakimś czasie zapach stopniowo się ulatnia, dzięki czemu nie utrudnia zasypiania. Jak ja to mówię – idealnie wyważona kompozycja zapachowa;)

Image Skincare Vital C Hydrating Overnight Masque

Konsystencja i zapach na 6, ale przejdę teraz do działania. Wszak maski stosuje się żeby coś „osiągnąć”;) Aż takiej fantazji żeby stosować coś po nic nie mam:) Można ją stosować na noc aplikując na oczyszczoną skórę twarzy i szyi, ale świetnie sprawdza się również nałożona na serum, jako ostatni krok w pielęgnacji. Lubię po nią sięgać także po uprzednim użyciu AGELESS Total Resurfacing Masque. Efekt jest wtedy jeszcze lepszy;) Dzięki dobrze wchłaniającej się formule twarz nie przykleja się do poduszki, a rano skóra jest promienna, gładka i dobrze nawilżona. Wygląda na wypoczętą i zrelaksowaną. Używam z przyjemnością i jestem z niej bardzo zadowolona:)

Kosmetyki Image Skincare znajdziesz na Topestetic. Dostawa jest tam zawsze bezpłatna i błyskawiczna. Dodatkowo możesz zasięgnąć porady kosmetologa.

Znasz nocną maseczkę Image Skincare? Zamawiasz kosmetyki na topestetic.pl?

Czytaj dalej »

poniedziałek, 5 lipca 2021

Image Skincare AGELESS Total Resurfacing Masque – boska maseczka z Topestetic!

Image Skincare już od dłuższego czasu było na moim celowniku:) Pierwsze ich kosmetyki kupiłam na początku zeszłego roku, ale paradoksalnie nie dla siebie:) Szewc bez butów chodzi, a z blogerką Eweliną jest czasami podobnie;) Wszystko jednak ma swój czas i właśnie teraz postanowiłam nieco zmienić swój image z Image Skincare;) Marka zalicza się do profesjonalnych i wykorzystujących najnowsze, innowacyjne technologie. Produkty te zostały starannie skomponowane w oparciu o odkrycia naukowe z dziedziny medycyny estetycznej, dermatologii i kosmetologii. Grzechem byłoby, więc nie spróbować! Preparaty są rekomendowane także, jako uzupełnienie i podtrzymanie efektów zabiegów w ramach pielęgnacji domowej. Na Topestetic aż kipi od bogactwa kosmetyków tej amerykańskiej firmy, której siedziba znajduje się w słonecznym Palm Beach na Florydzie:) Wszystko jest zatem w zasięgu ręki, a w dodatku bez kosztów przesyłki:) W tym roku namiętnie sięgam po maseczki, dlatego skusiłam się na Image Skincare Ageless Total Resurfacing Masque oraz Image Skincare Vital C Hydrating Overnight Masque. Dziś o tej pierwszej:) Jeśli jesteś ciekawa czy spełniła moje oczekiwania to zapraszam do poczytania!

Image Skincare Ageless Total Resurfacing Masque blog

Image Skincare Ageless Total Resurfacing Masque

Maseczka stanowi połączenie trzech kwasów – glikolowego, mlekowego i salicylowego oraz naturalnych enzymów papaii. Ponadto w produkcie zawarto kwas L-askorbinowy, który wyrównuje koloryt, rozjaśnia przebarwienia i przeciwdziała wolnym rodnikom. Maska szczególnie polecana jest dla skóry dojrzałej, tłustej, trądzikowej, z przebarwieniami oraz zniszczonej przez słońce.

Image Skincare opinie

Total Resurfacing Masque opakowana została w dość zwyczajną, ale estetyczną i wygodną biało-szarą tubkę z zamknięciem na klik. Jej pojemność jest nieco niestandardowa, ponieważ wynosi 57g. Zawartość najlepiej zużyć w ciągu 12 miesięcy od pierwszego otwarcia.

Nie wiem, dlaczego, ale spodziewałam się szarawej formuły. Otrzymałam jednak maseczkę o białej barwie i konsystencji rozrzedzonego twarożku. W masce zawarto, bowiem nie tylko mieszankę kwasów, ale i granulki polietylenowe, które dodatkowo złuszczają mechanicznie dla jeszcze lepszego efektu. Zapach maski tuż po otwarciu przypomina mi miętową pastę do zębów. Jakiś czas po nałożeniu mięta staje się nieco bardziej wyważona i naturalna. Według mnie finalnie maska pachnie przyjemnie i całkiem relaksująco. Muszę jedynie pilnować, żeby zachować odpowiednią odległość od oczu, ponieważ już sam jej zapach powoduje u mnie ich mrużenie podczas aplikacji. 

Image Skincare Ageless Total Resurfacing Masque konsystencja

Jak stosować Image Skincare Ageless Total Resurfacing Masque? Maskę aplikuje się cienką warstwą na oczyszczoną skórę twarzy i szyi, a następnie masuje przez minutę. Zależnie od potrzeb zmywamy ją po 5-30 minutach. Można po nią sięgać 1-3 razy w tygodniu. Po wykonanym masażu, maska lekko zastyga, ale nie zasycha na skorupkę;) Na powierzchni skóry zwykle zostaje trochę drobinek, które czasami potrafią się delikatnie skruszyć/osypać. Trzeba więc uważać żeby żadna z nich nie dostała się do oka. Produkt nie nastręcza mi trudności podczas zmywania. Wystarczy woda i dłonie. Ale zawsze można wspomóc się gąbeczką. Po usunięciu preparatu może się pojawić przejściowe zaczerwienienie. To naturalna reakcja, ponieważ czasami skóra musi się przyzwyczaić do bogatego w substancje aktywne produktu. Niemniej u mnie akurat ten efekt nie występuje Odczuwam jedynie ciepło.

Image Skincare Ageless Total Resurfacing Masque

Producent chwali się, że kosmetyk działa niczym domowa mikrodermabrazja. Szczególnie zachęciło mnie to do stosowania, gdyż zawsze chciałam spróbować tego zabiegu, ale w gabinecie kosmetycznym mówiono mi, że moja skóra jest na niego nieco zbyt delikatna. Produkty stosowane w domowym zaciszu działają łagodniej, tak żeby każdy mógł bezpiecznie z nich skorzystać. Uznałam więc, że maseczka będzie najlepszym wyborem dla mnie. I chociaż nie mam porównania do prawdziwej, gabinetowej mikrodermabrazji to produkt mnie nie zawiódł, a nawet oczarował! Przede wszystkim plus za zupełny brak podrażnień i zaczerwienienia, niezależnie od czasu aplikacji. W tym miejscu dodam, że dłuższy zabieg, czyli ok. 30 minut, przynosi w moim przypadku najlepsze rezultaty. Ale 5-10 minut także nie zawodzi. Podczas spłukiwania wykonuję delikatny masaż, który pozwala na rozpuszczenie pozostałości zawartych w maseczce drobinek. Już w trakcie zmywania wyczuwam pod palcami bajeczną gładkość skóry, która wywołuje cwany uśmieszek na mej twarzy;) Trudno to opisać, najlepiej to poczuć!:D Cera jest dogłębnie oczyszczona, świeża, wizualnie jaśniejsza i o jednolitym kolorycie. Jak nowo narodzona:) Maska sama w sobie nie wysusza, ale po produkcie o takim profilu działania dobrą praktykę stanowi nałożenie dalszej pielęgnacji. Serum, krem lub maseczka nocna po uprzednim zastosowaniu tego kosmetyku wchłaniają się bezbłędnie. AGELESS Total Resurfacing Masque można używać również w połączeniu z VITAL C Hydrating Enzyme Masque. Zważywszy na efekty tej pierwszej aż „boję się” pomyśleć ile mogą zdziałać w duecie! Jestem piekielnie ciekawa i koniecznie muszę ją posiąść!:D Jeśli jesteś gotowa wydać nieco więcej na maseczkę, a właściwie maseczkę-peeling to tę polecam bez mrugnięcia okiem:) Nie zapomnij jednak o stosowaniu wysokiej fotoprotekcji, czyli SPF50 w ciągu dnia!

Korzystasz z kosmetyków marek oferujących profesjonalną pielęgnację domową? Używałaś AGELESS Total Resurfacing Masque lub innych produktów Image Skincare?

Czytaj dalej »

środa, 30 czerwca 2021

Cell Fusion C Aquaporin Cream - delikatne ukojenie!

Zdecydowanie polubiłam koreańskie kosmetyki Cell Fusion C. Dlatego gdy pisałam recenzję innego kremu tej marki, leciał już do mnie Cell Fusion C Aquaporin Cream, w którym również wyczuwałam potencjał! Delikatne kosmetyki wspierające barierę ochronną skóry zawsze mają miejsce na mojej półce w łazience:)

Cell Fusion C Aquaporin Cream blog

Cell Fusion C Aquaporin Cream

Krem w swoim składzie zawiera pozyskiwany z Róży pustyni glukozyd glicerolu, który aktywuje akwaporyny, czyli naturalne kanały wodne umożliwiające transport wody i składników aktywnych w głąb skóry. Aktywacja akwaporyn powoduje obniżenie temperatury skóry, dzięki czemu produkt łagodzi podrażnienia i stany zapalne. Ponadto krem zawiera aż 7 rodzajów kwasu hialuronowego, który jest w stanie wiązać znacznie większą ilość wody niż jego masa. Krem wspomaga odbudowę bariery hydrolipidowej oraz zatrzymuje wilgoć.

Cell Fusion C Aquaporin Cream recenzja

Aquaporin Cream opakowany został w dość dużą tubkę z odkręcaną nakrętką. Po rozpakowaniu przesyłki przeżyłam lekki szok, ponieważ spodziewałam się słoiczka. Po bezpośredniej konsultacji z producentem upewniłam się jednak, że wszystko w porządku i to właśnie tubka stanowi najnowszą wersję opakowania tego kremu. Dla mnie trochę szkoda, ponieważ słoiczek prezentował się elegancko i zdecydowanie bardziej mi się podobał. Z dwojga złego zawsze wolę jednak „nowszy model”, więc nie smęcę. Poza tym słoiczek zawierał 50ml kremu, a tu jest 60ml, czyli jakby nie patrzeć 10ml więcej;) Dla takiego „papracza”, jak ja to całkiem niezły deal. Wizualnie tubka prezentuje się dość zwyczajnie, ale Cell Fusion C jest jedną z tych bardziej profesjonalnych marek. Stawiają więc przede wszystkim na zawartość. 

Cell Fusion C Aquaporin Cream opinie

Cell Fusion C Aquaporin Cream konsystencja

Kosmetyk pachnie jak delikatne perfumy. Identycznie, jak w przypadku wersji Calming Down Cream. Jednak w przeciwieństwie do niego posiada białą barwę i kremowo-żelową konsystencję. Jest ona bardzo lekka, wręcz rozpływa się pod wpływem ciepła palców. Dzięki temu krem bardzo dobrze się rozprowadza i szybko wchłania. Wystarczy przycisnąć twarz dłońmi bezpośrednio po aplikacji. Krem pozostawia po sobie delikatną, nietłustą warstwę ochronną. Podobnie jak jego poprzednik, trochę błyszczy się u mnie w okolicach czoła. Na pozostałych partiach twarzy wygląda naturalnie i świeżo. Subtelnie chłodzi po aplikacji, a tym samym potęguje efekt kojący. Zapewnia skórze optymalne nawilżenie, wygładzenie i sprawnie łagodzi drobne podrażnienia. Nadaje się zarówno do stosowania na noc, jak i na dzień pod krem z filtrem i pod makijaż. 

Cell Fusion C Aquaporin Cream

Swój egzemplarz wyszukałam na Joom. Serwis prężnie się rozwija i z każdym miesiącem można tam znaleźć coraz więcej kosmetyków koreańskich. Prawdziwą gratką są również dość trudno-dostępne kosmetyki Krave Beauty. Dostawa jest zawsze darmowa, a przesyłki lecą bezpośrednio z Korei Południowej. Często pojawiają się także kody rabatowe.

Sięgasz po kosmetyki Cell Fusion C? Miałaś już Aquaporin Cream?

Czytaj dalej »

piątek, 25 czerwca 2021

Dr. Jart+ Vital Hydra Solution Biome Eye Cream – pielęgnacja okolic oczu!

Czas na słówko w temacie pielęgnacji skóry pod oczami. W miarę możliwości i chęci sięgam po płatki pod oczy oraz rollery, ale podstawą jest zawsze odpowiednio dobrany krem i/lub serum. W kwietniu pisałam o świetnym serum pod oczy z Veoli Botanica. Bardzo je polubiłam i szczerze polecam! Ale posiada ono jedną wadę - przy sumiennym stosowaniu rano i wieczorem, raz na jakiś czas skóra pod oczami domaga się czegoś, co jeszcze dodatkowo wspomogłoby jej nawilżenie. Po przejrzeniu oferty na Jolse postawiłam, więc na Dr. Jart+ Vital Hydra Solution Biome Eye Cream. Na ogół mam dobre doświadczenia z tą koreańską marką. Dlatego wiedziałam, że krem powinien spełnić moje oczekiwania względem wsparcia nawilżenia delikatnych okolic oczu;) Pora zatem na garść wrażeń ze stosowania:)

Dr. Jart+ Vital Hydra Solution Biome Eye Cream opinie

Dr. Jart+ Vital Hydra Solution Biome Eye Cream

To nic innego, jak nawilżający krem pod oczy, który ma rozjaśniać i wzmacniać skórę pod oczami, a także dbać o równowagę naturalnego mikrobiomu. Krem zawiera kompleks probiotyków Jartbiome, który wspomaga środowisko sprzyjające rozwojowi dobroczynnych baterii. Jego działanie dodatkowo wspiera składnik Hydra-Nutrition. Dzięki czemu jeszcze lepiej dba o mikrobiom. A zawarty w kremie potrójny kwas hialuronowy zapobiega utracie wody.

Dr. Jart+ Vital Hydra Solution Biome Eye Cream

Dr. Jart+ Vital Hydra Solution Biome Eye Cream został starannie zapakowany w kartonik z dodatkową naklejką zabezpieczającą przed otwarciem. Opakowanie zawiera 20ml kremu, ale to i tak niewiele jak na koreańskie kremy pod oczy, które jakby nie patrzeć często posiadają jeszcze o 10ml większą pojemność. Wolę jednak mniejsze pojemności, więc kieruję pokłony w stronę doktorka;) Produkt nadaje się do użycia w ciągu 12 miesięcy od otwarcia, więc to z kolei dobra wiadomość dla tych, którzy spieszą się powoli;) Biała butelka prezentuje się dość minimalistycznie, ale miodem na me serce jest błękitna nakrętka;) Kremik został wyposażony w sprawnie działającą pompkę, która umożliwia precyzyjne dozowanie i nie pluje produktem;) Niestety opakowanie wizualnie jest dość duże. Wielkością bardziej przypomina krem do twarzy niż pod oczy. Nie lubię takiego pozornego zwiększania objętości. Bardziej by mi odpowiadała mniejsza, kompaktowa buteleczka. Ale to takie tam zrzędzenie:)

Dr. Jart+ Vital Hydra Solution Biome Eye Cream blog

Kremik posiada ultra subtelny zapach, który przywodzi mi na myśl suszone płatki róży. Nie jest on jednak wyczuwalny na twarzy. Można go poczuć jedynie po wyciśnięciu na dłoń;) Konsystencja sprawia wrażenie lekkiej i treściwej zarazem. Trochę jak masełko, a jednocześnie niczym baza pod makijaż. Sprawia wrażenie lekko plastycznej. 

Dr. Jart+ Vital Hydra Solution Biome Eye Cream konsystencja

Sam kosmetyk bardzo delikatny dla skóry. Nie zauważyłam żeby podrażniał albo migrował do oczu. Można go używać zarówno na noc jak i na dzień, również pod makijaż. Nic się nie warzy i nie roluje. Nie odnotowałam szczególnego wpływu na cienie pod oczami. Ale wielokrotnie wspominałam już, że towarzyszą mi właściwie od dziecka i nie tak łatwo o pozytywne efekty na tym polu. Jednak Biome Eye Cream przyjemnie wygładza, nawilża i lekko napina skórę pod oczami. Spełnił zatem moje oczekiwania względem zapewnienia skórze dodatkowego nawilżającego kopa. Przekonują mnie także zawarte w nim probiotyki. Jednocześnie nie ukrywam, że wspomniane przeze mnie serum Veoli posiada bardziej złożony profil działania. Przez co można powiedzieć, że naprawdę działa na wielu płaszczyznach. Krem pod oczy Dr. Jart+ jest w moim odczuciu "prostszym" produktem.

Dr. Jart+ Vital Hydra Solution Biome Eye Cream recenzja

Zarówno krem pod oczy, jak i inne kosmetyki Dr. Jart+ z serii Vital Hydra Solution Biome znajdziesz na Jolse.

Lubisz markę Dr. Jart+? Zdarza Ci się sięgać po koreańską pielęgnację obszaru pod oczami?

Czytaj dalej »