środa, 31 maja 2017

Inspired By U.R.O.K Edycja XIII maj 2017!

Cześć Dziewczyny!
Pora na prezentację najnowszego zestawu Inspired By U.R.O.K. Tym razem box dotarł do mnie na samą końcówkę maja kiedy to już zdążyłam pokazać wszystkie nowości ubiegłego miesiąca:) A właściwie prawie wszystkie, ponieważ wczoraj dotarła do mnie jeszcze inna niespodzianka. Przyznam, że co jakiś czas zaglądałam na Fanpage Inspired By w poszukiwaniu drobnych podpowiedzi, ale nie zdradzono zbyt wiele:) Wiedziałam więc jedynie, że gwarantowanym produktem będzie kosmetyk marki O2 Skin i muszę powiedzieć, że ta wiadomość nastroiła mnie pozytywnie;) A jak prezentuje się całość?


Box Inspired By UROK otrzymujemy w takim samym pudełku jak zawsze, czyli różowym z kobietką;) 

Zacznę od produktu marki O2 Skin, ponieważ to on zainteresował mnie najbardziej. Co prawda przy prezentacji majowego pudełka Shinybox lekko narzekałam, że pojawił się w nim krem Neobay, ponieważ smarowideł do twarzy w zapasie mam bez liku. Ale… te O2 Skin mnie jakoś bardziej przekonują i zachęcają. Nawet ostatnio widziałam je na kilku blogach i pomyślałam, że są ciekawe;) Cóż, kobiety nie zrozumiesz:D W boxie można było napotkać na 1 z 3 produktów tej marki. W swoim znalazłam Tlenowy liftingujący krem na dzień i wydaje mi się, że to dobrze:) Gdyby okazał się zbyt odżywczy to będę go stosować na noc;) Mamy też rozświetlającą mgiełkę do ciała brzoskwinia&mango Farmona Tutti Frutti. Znam już tą serię i uważam, że pachnie bardzo apetycznie. W pudełku ukrywał się też produkt marki Efektima Serum Antycellulitowe Cellu-Lift. Długo gardziłam takimi produktami, ponieważ jestem szczupła i nie mam cellulitu, ale gdy pewnego razu odkryłam jak ładnie wygładzają skórę, uznałam, że i ja mogę czasem po tego typu kosmetyk sięgnąć. Zresztą jest to jedynie miniaturka, więc raczej mi nie zaszkodzi;) Jest też Bioteq i tutaj można było trafić na Kojący sztyft po ukąszeniach owadów lub Sztyft ochronny przeciw otarciom. Ja trafiłam na to drugie i myślę, że to przydatny produkt na lato:) Występuje w formie sztyftu wielkości pomadki do ust, więc zmieści się nawet do niewielkiej torebki. Plus za to, że nie pachnie prawie niczym;) Z tej marki miałam już kiedyś maskę w płachcie i miło wspominam.
Mamy też ciekawostkę z Golden Rose, czyli bazę pod pomadkę. Nie będzie to moja pierwsza gdyż miałam już taką z Bell. Myślę, że przydatny produkt. Zwłaszcza jak ktoś ma suche i wrażliwe usta tak jak ja;) Baza jest bezbarwna, pachnie bardzo delikatnie i nie nachalnie. Na ustach jest praktycznie niewyczuwalna. Z powodzeniem powinna zastąpić balsam. Z moimi zużyciami tego typu produktów, na pewno się nie zmarnuje;) Pozostając przy makijażu mamy też tusz Catrice Glam&Doll. Nigdy nie miałam tuszu tej marki, więc nie wiem czego się po nim spodziewać, ale chyba pora wypróbować bo niektóre z moich tuszów po dłuższym czasie stosowania obniżyły już loty;) Ten podobno ma zapewniać efekt sztucznych rzęs. Byłoby miło;) Ciekawostką jest też Pilnik odlepiany 6 w 1 marki Nees. Posiada on 6 odlepianych pasków, a każdy z nich to nowa powierzchnia piłująca. Myślę, że całkiem praktyczna rzecz. Z tej samej marki jest także gratis 5ml oliwka do paznokci i skórek Mani Oil Lilac. Lubię tego typu produkty choć od jakiegoś czasu jakoś mocno do mnie lgną i trochę już mi się ich uzbierało;)


Uważam, że XIII edycja Inspired By UROK jest bardzo udana i dość dobrze przemyślana. Są tu produkty kojarzące się z latem, takie jak mgiełka Farmona oraz sztyft przeciw otarciom. A także produkty, które mogą być przydatne na wyjazd czyli mini serum, odklejane pilniczki i mini olejek do paznokci. Nie zabrakło też kosmetyków do makijażu, które powinny się przydać niemal każdej kobiecie. Gwiazdą jest oczywiście kosmetyk marki O2 Skin. Myślę, że tym razem nie mam do czego się doczepić. To miłe i oby tak dalej!:)


Co sądzicie o majowym Inspired By UROK? Również podoba Wam się zawartość czy wręcz przeciwnie?


Przepraszam za ciemne zdjęcia, ale niestety pogoda obniżyła loty:P To przez tych co narzekali, że za gorąco;) P.s. co zrobić żeby nie było takiego odstępu pod pierwszym zdjęciem? W polu edycji jest normalnie, a potem we wpisie zbyt duży odstęp.
Czytaj dalej »

wtorek, 30 maja 2017

Majowe "embargo" na kosmetyki. Jak zwykle NIEudane!;)

Cześć Dziewczyny!
Na sam koniec kwietnia zdecydowałam się na nowy telefon, więc uznałam, że skoro sprawiłam sobie taki prezent (niech będzie, że "przed-imieninowy") to w maju żadnych zakupów kosmetycznych. Ścisły post, zero głupot;) Czy wytrwałam? Ależ oczywiście! Prawie:) Ale w tym przypadku prawie nie robi różnicy;) 
Mhm, taaak... Tak pierwotnie brzmiał mój wstęp, gdyż kupiłam tylko krem do rąk. I wszystko się zgadzało aż do 19.05 kiedy to zamówiłam BeGLOSSY, a nazajutrz wybrałam się do Rossmanna;) Wtedy już hajs przestał się zgadzać;)


Pierwsza rzecz, która do mnie dotarła już 2 maja to zamówienie nagród z Holistic Club, czyli programu lojalnościowego marki Dr Irena Eris. W skrócie wygląda to tak, że zakładamy konto w programie, kupujemy kosmetyki, do których dołączane są małe karteczki – kupony z kodami i rejestrujemy je na stronie. Korzystam z tego programu już przeszło 2 lata i tym razem wymieniłam trochę punktów na dwa kosmetyki Dr Irena Eris z linii Body Artkrem do rąk Silky Hands oraz mleczko do ciała Milk Euphoria. Wybrałam je, ponieważ bardzo lubię zapach tej linii:) Natomiast z nagród nie-kosmetycznych zamówiłam parasol;) Miałam bardzo fajny i ładny parasol, ale niestety wiatr go „zabił” rok temu i od tej pory nie posiadałam żadnego;) Ten jest duży i wydaje się stabilny, ale czy da radę łódzkim wiatrom? To się jeszcze okaże;) W paczce bonusowo znalazłam jeszcze miniaturę kremu na dzień Institute Solutions

Przyszła też do mnie paczka od Zosi z Rossmanna nazwana „prawie że niespodzianką”, czyli wiedziałam, że coś do mnie poszło, ale nie wiedziałam co;) W czerwonym pudełku tym razem znalazły się kosmetyki Hada Labo Tokyo, które od jakiegoś czasu dostępne są w Rossmannach:) Niedługo podzielę się swoimi wrażeniami na temat tych kontrowersyjnych kosmetyków bo zdanie już mam wyrobione;)

Moim majowym zakupem, co do którego długo błędnie wydawało mi się, że będzie jedynym był hipoalergiczny krem do rąk Cztery Pory Roku. Przyszły też moje zamówienia z ebaya. To moi drodzy się nie liczy gdyż wszystko to zamówiłam jeszcze w kwietniu, a że przesyłki z Korei idą średnio 10-14 dni to dotarły do mnie już w maju:P A na co się skusiłam? Po pierwsze set mini produktów Laneige, czyli Slepping Care Kit. Mamy w nim Lip Sleeping Mask (3g) oraz Slepping Mask (15ml). Maska do ust szczególnie przypadła mi do gustu, więc dobrze się stało, że zamówiłam również wersję pełnowymiarową (bo mini i tak już wypaprałam w niecałe 2 tygodnie:P) Laneige Lip Slepping Mask, ale dla odmiany o zapachu Apple Lime;) Skusiłam się również na płatki pod oczy Koelf Bulgarian Rose Hydro Gel Patch i muszę przyznać, że przyjemniaczki z nich;) Na dokładkę kupiłam też coś co bez problemu można kupić w Sephorze (ale na ebayu taniej), czyli Skinfood Watermelon Mask;) To już jakby mniej udany zakup. 
Skoro jesteśmy już przy moich zakupach to porzucając porządek chronologiczny jest także promocja w Rossmannie 2+2 na pielęgnację bo jakżeby inaczej? Miałam nic nie kupować, ale wyszło jak zawsze. Tym razem postawiłam na nowości L'Oreal. Niestety nie udało mi się wybrać 4 produktów w maksymalnie zbliżonych cenach (żeby było korzystniej), ale cóż począć;) Do koszyka wpadła czarna maska Czysta Glinka, żel oczyszczający Czysta Glinka, żel oczyszczający Rare Flowers (wydaje mi się, że to dawny różowy żel L'Oreal w nowej odsłonie) i płyn micelarny do skóry normalnej i miesznej.

Od Pharmaceris zawitała do mnie nowość z linii N, czyli krem CC. Na blogu pojawiło się już pierwsze wrażenie

Są też nowości Dr Irena Eris SPA Resort z nowej linii Fiji, co do których również pojawiły się pierwsze wrażenia. Przyznam, że mnie ucieszyły, ponieważ już w zeszłym miesiącu wahałam się nad ich zakupem, ale zdecydowałam się wówczas na Hawaii ze względu na promocyjną cenę;) Może i dobrze bo znów byłby dubel;)Właśnie je kończę i z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że pierwsze wrażenie pozostało również tym ostatnim.
Pozostając przy pokrewnych barwach, do mojej kolekcji dołączył kolejny zapach - Van Cleef & Arpels Feerie edp. Kolor flakonu wybitnie w moim guście, a zapach wyjątkowy:) Przy mojej ilości perfum potrzebne mi one jak dziura w moście, ale zauroczyły mnie nagle i silnie, a z uczuciem nie ma co walczyć:P

Zawitał też do mnie prezent od Justyny, czyli nowa maska do twarzy Evree Magic Rose, miniatura perfum Carolina Herrera Good Girl, maseczka Bioaqua oraz Pilaten, a także coś słodkiego:* 
Są też kosmetyki do włosów. Z oferty wybrałam zestaw Paul Mitchell Tea Tree Lemon Sage oraz dwie miniatury Joico
A z kolorówki nowości Lily Lolo. Tym razem wybrałam to co najnowsze, czyli kredkę do brwi i pędzelek Tapered Contour Brush oraz flagowy produkt, czyli rozświetlacz Champagne Illuminator
W dniu imienin, który przypada u mnie na Dzień Matki, całkiem niespodziewanie dotarł do mnie prezent od Interendo z okazji Dnia Dziecka:* Wewnątrz jak zwykle same cuda, o których istnieniu nie miałam nawet pojęcia;)


BeGLOSSY, które tym razem wyjątkowo mnie skusiło pokazałam TUTAJ. Nawet kupiłam jeszcze jedno dla siostry bo taaaakie udane:) A Majowy Shinybox pokazałam TUTAJ.

To chyba byłoby na tyle. Plan nie kupienia niczego nie do końca wypalił, ale i tak byłam dość grzeczna, prawda?

Dajcie znać co Was zainteresowało i co sądzicie o moich majowych przybytkach? 

Ogólnie miesiąc upłynął mi dobrze, ale niestety jego końcówka przyniosła złe wieści. Mój piesek musi mieć operację:( Trzymajcie kciuki w poniedziałek.
Czytaj dalej »

niedziela, 28 maja 2017

India Cosmetics – kosmetyki z olejem konopnym!

Cześć Dziewczyny!
India Cosmetics to polska marka, która tworzy kosmetyki na bazie oleju konopnego. Jest on otrzymywany z odmiany siewnej (Cannabis sativa), która pozbawiona jest właściwości narkotycznych;) Nie są to więc kosmetyki z marihuany (Cannabis indica). Olej konopny z nasion konopi siewnej otrzymuje się w procesie tłoczenia. Posiada on ciemne zabarwienie oraz charakterystyczny zapach. Znajduje on zastosowanie zarówno w kuchni jak i w kosmetologii jako składnik balsamów, kremów i olejków. Jego potencjał dostrzegła marka India Cosmetics, a ja miałam okazję sprawdzić jak się sprawy mają, wybierając kilka produktów z oferty.





Pomadka ochronna z olejem konopnym


„Doskonale nawilża i odżywia usta – sprawiając, że stają się miękkie i zadbane. Specjalna formuła delikatnie natłuszcza, tworząc na ustach warstwę ochronną, chroniącą przed wysuszeniem szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych, t.j. chłodne powietrze czy porywisty wiatr. Jednocześnie pomadka delikatnie nabłyszcza i nadaje ustom zdrowy wygląd. Z bezbarwną pomadką ochronną India nie grożą Ci już takie nieprzyjemności, jak suche czy popękane usta”.

Pomadka ochronna z olejem konopnym marki India Cosmetics zapakowana została w kartonowe opakowanie chroniące produkt. Wewnątrz znajdziemy wysuwaną pomadkę o jasnej barwie i gramaturze 3,8g. Szata graficzna jest prosta, ale przyjemna dla oka. Niestety po niedługim czasie użytkowania naklejka zaczyna odchodzić od opakowania. Pomadka posiada wyprofilowany kształt, dzięki czemu aplikacja jest wygodna. Dużą zaletą jest zapach produktu, a właściwie niemalże jego brak:) Trochę się obawiałam swoistego zapachu, ale na szczęście produkt pachnie bardzo naturalnie i subtelnie. Jest to typowa pomadka pielęgnacyjna, nie posiada więc ona koloru, ale lekko nabłyszcza usta. W kwestii właściwości pielęgnacyjnych również mam dobre wieści, ponieważ zadowoliła moje wymagające usta, nawilżając, zmiękczając, a także chroniąc przed czynnikami atmosferycznymi:) A było przed czym chronić bo niestety pogoda nie rozpieszczała.


Naturalny peeling cytrusowy


„Peeling złuszcza naskórek, ujędrnia skórę, poprawia mikrokrążenie (dlatego może być bezcenny w walce z cellulitem) i koloryt skóry. Po zastosowaniu komórki zaczynają produkować więcej elastanu i kolagenu, co regenerująco wpływa na naszą skórę. Peeling jest bezcenny w walce z trądzikiem - wygładza skórę, oczyszcza pory i zapobiega powstawaniu wyprysków. Zapobiega również wrastaniu włosów po depilacji.Dzięki wykorzystaniu naturalnych olejków eterycznych, Peeling India charakteryzuje się niepowtarzalnym, soczyście owocowym aromatem. Właściwości zapachowe peeligu India działają na zmysły, zwielokrotniając przyjemność z korzystania”.

Naturalny peeling cytrusowy mieści się w plastikowym słoiczku o pojemności 250ml. Posiada on prostą lecz apetyczną szatę graficzną. Zainteresował mnie za sprawą zapachu. Zaiste liczyłam, że będzie ładny i nie przeliczyłam się, ponieważ otrzymałam soczyście owocowy produkt o naturalnym aromacie, który dodaje energii;) Warto też wspomnieć, że jest to produkt naturalny i należy go zużyć w ciągu 30 dni od momentu produkcji. Mój został wyprodukowany dokładnie w dniu wysyłki, czyli specjalnie dla mnie;) Producent zaleca by po otwarciu przechowywać peeling w lodówce, ale przyznam, że ja się do tego nie zastosowałam i przez cały okres użytkowania przechowywałam go w łazience;) Mimo tego peeling się nie popsuł ani nie zauważyłam żadnego negatywnego wpływu na jego właściwości, konsystencję tudzież zapach. Być może gorzej byłoby podczas upałów. Wtedy rzeczywiście pewnie lepiej byłoby przechowywać go w lodówce. Jednak podczas moich spotkań z tym peelingiem pogoda zdecydowanie nie rozpieszczała;) Konsystencja peelingu jest treściwa i odżywcza. Peeling posiada dużo drobinek i trochę się kruszy, więc warto rozprowadzać go po ciele małymi porcjami. Właściwości złuszczające są na bardzo dobrym poziomie, a po zabiegu skóra jest miękka, gładka, nawilżona i lekko natłuszczona. Wszystko to za sprawą naturalnych składników. Wydajność to w moim przypadku 3 tygodnie częstego stosowania.


Krem do rąk ochronny


„Błyskawiczny i trwały efekt ochronny oraz uczucie odżywienia od razu po zastosowaniu to efekty, jakie dzięki zawartości oleju konopnego, daje ochronny krem do rąk India. Lekka formuła kremu sprawia, że wchłania się szybko, nie pozostawiając nieprzyjemnego uczucia lepkości, ani tłustych śladów. Jednocześnie daje uczucie głębokiego nawilżenia i świeżości, utrzymujące się długo po zastosowaniu kremu. Specjalnie dobrane składniki kremu posiadają właściwości bakteriobójcze, dzięki czemu łagodzi on podrażnienia. Skóra po użyciu staje się miękka, gładka i jasna”.


Ochronny krem do rąk otrzymujemy w 100ml tubce o dość wymownej szacie graficznej;) Krem posiada białą barwę i dość lekką konsystencję. Szybkość wchłaniania jest różna zależnie od nałożonej ilości. Ja zwykłam aplikować większą porcję na noc i na parę minut zakładać rękawiczki. Wtedy nie wchłania się tak szybko, ale przy nałożeniu niewielkiej ilości np. w ciągu dnia, proces ten przebiega już bardziej płynnie. W przypadku kremu do rąk zapach jest już bardziej swoisty, trochę ziołowy i lekko słodki. Nie zachwyca, ale też nie drażni. Krem przede wszystkim zmiękcza i wygładza skórę dłoni. Efekt nawilżenia niestety nie jest 24h, ponieważ kilka godzin po aplikacji odczuwałam lekki niedobór nawilżenia, ale dla osób, które często smarują dłonie zapewne nie będzie to wadą.

Krem do stóp ochronny


„Ochronny krem do stóp India, dzięki zawartości oleju konopnego, daje odczuwalny efekt głębokiego nawilżenia i regeneracji skóry od razu po zastosowaniu. Lekka formuła kremu India wnika głęboko w naskórek, regenerując spękania, wygładzając spierzchnięte i przesuszone partie skóry. Receptura oparta na naturalnych składnikach aktywnych, przy regularnym stosowaniu kremu, gwarantuje trwałe uczucie miękkości i gładkości stóp”.


Krem do stóp występuje w podobnej tubce jak w przypadku kremu do rąk. Różni go jedynie pojemność – 75ml i oczywiście przeznaczenie;) Krem posiada ziołowy zapach, co w kwestii produktów do stóp nie jest dla mnie zaskoczeniem. Jego konsystencja jest lekka i nieobciążająca. Po jego zastosowaniu zawsze zakładałam bawełniane skarpetki, które można nabyć w Rossmannie;) Wszystko po to żeby stopy mi się nie ślizgały w klapkach, a krem działał niczym kompres;) Ze skórą stóp nie mam problemów, więc krem spisał się dobrze odpowiednio je nawilżając i wygładzając;)


Znacie kosmetyki India Cosmetics? Miałyście styczność z produktami z olejem konopnym?
Czytaj dalej »

piątek, 26 maja 2017

Shinybox maj 2017, Pretty. Happy. You!

Cześć Dziewczyny!

Pora na prezentację majowego Shinybox. Tym razem pod znakiem Pretty. Happy. You. Mój wewnętrzny krytyk podpowiada, że w sensie życiowym nie jestem ani pretty ani happy:D Ale abstrahując od tego, samo hasełko pudełka mi się podoba. Te zresztą zawsze są wesołe. No może te zimowe ciut mniej ze względu na moją silną nienawiść do zimy;) Mamy jednak maj, co  dla mnie wbrew kalendarzowi już oznacza lato, więc odczuwam przypływ energii życiowej;) Chyba zrobiło się trochę dziwnie, więc pora powoli przejść do zawartości boxa, który w tym miesiącu spełnił funkcję prezentu imieninowego bo imieniny mam akurat dziś, a box dostałam wczoraj;) Eweliny to fajne dziewczyny, chociaż imiona mają brzydkie:P



Nie sposób nie docenić szaty graficznej, która w tym miesiącu jest nasycona kolorami:) Co jak co, ale po moim blogu chyba od razu widać, że uwielbiam kolory, prawda?:) Mrocznych scenerii tutaj raczej nie uświadczycie. No może z wyjątkiem pewnego wpisu, który prawdopodobnie pojawi się w czerwcu. Jeśli śledzicie mnie na Instagramie to na pewno już wiecie co mam na myśli;) Będzie krew:) 

Produktem o najwyższej wartości (210zł) jest w tym miesiącu krem do twarzy Neobay Extra Rich Cream Nourishing. Prawdziwa gratka dla fanek kosmetyków organicznych. A dla mnie? Na dwoje babka wróżyła, ponieważ czasami tego typu kosmetyki się u mnie sprawdzają, a czasami nie robią nic. Ruletka:) W dodatku kremów do twarzy mam w zapasie tyle, że mogłabym z nich ugotować zupę-krem:) To subiektywnie, a obiektywnie? Jeśli ktoś nie ma nadmiaru kosmetyków do twarzy i stawia przede wszystkim na te naturalne to już dla samego kremu warto było zamówić box. Jak zawsze wszystko jest kwestią indywidualnych potrzeb. Natomiast chyba znam kogoś kogo ten krem może ucieszyć, więc pewnie sprezentuję;) Kolejnym produktem do twarzyczki jest nasza polska Bielenda, czyli marka, która dość często gościła na łamach secretaddiction.pl;) Tym razem jest to losowo przyznany produkt z serii #InstaPerfect. Mnie w przydziale przypadł Punktowy Korektor Niedoskonałości. Teoretycznie może być pomocny, ponieważ jakiś czas temu udało mi się rozdrapać 3 krostki i zrobiłam to iście spektakularnie;) Na tyle, że znajomi pytają kto mnie pobił;) Brawo ja... Tylko jakoś powątpiewam w skuteczność tego korektora.  Szczerze mówiąc liczyłam na bibułki matujące:( Bardziej by mi się przydały;) Bielendę lubię, ale ta seria  nieszczególnie mnie przekonuje. Ale może niesłusznie? Znacie tą serię? Kolejnym produktem do twarzy jest maseczka Farmona Herbal Care. W moim przypadku wersja odżywcza z olejkiem arganowym. Znam maseczki z tej serii i pisałam już o nich, więc zainteresowanych odsyłam do wpisu – KLIK! W skrócie to całkiem przyjemne maseczki, mogę jedynie wyrazić ubolewanie nad ich saszetkową formą.

Znalazło się też coś do włosów i jest to szampon Creightons Argan Smooth. Prawdę mówiąc pierwszy raz słyszę o tej marce:) A Wy? Całe szczęście zawiera SLS bo te bez SLS z reguły mi nie służą. Tak, tak Moi Drodzy, to nie żart;) Do ciałka, a raczej paszek mamy najnowszy antyperspirant w kulce FA Soft&Control. Antyperspiranty w boxach zawsze są przedmiotem kpin, a i tak dość cyklicznie się w nich pojawiają. Idzie lato i obezwładniających zapachów spod paszek na mieście coraz więcej, więc teoretycznie Shiny troszczy się o nas. Nie zmienia to jednak faktu, że dodanie tego typu produktu do pudełka uważam za nie najszczęśliwszy pomysł:) Osobiście używam głównie Vichy, od czasu do czasu skuszę się na Garnier lub Etixil, a FA? Nie przypominam sobie;) Popełźnie do rodzinki;) Już się o niego „bili”, ale wytypowałam babcię;)
W majowym pudełku znalazł się również prezent - pakiet próbek marki Synchroline. Markę znam, dawno temu pojawiły się na blogu dwa wpisy dotyczące ich kosmetyków (KLIK i KLIK), które miło wspominam, ale dość ciężko mnie namówić na wykorzystanie próbek bo nie lubię grzebać w tych mikro saszetkach. Najpewniej więc polecą do mamy, która akurat takie próbki chętnie wykorzystuje. 


I jak się sprawy mają? Z perspektywy moich potrzeb szału nie ma;) Pokrzepiający może być jednak fakt, że kolejne – czerwcowe i zarazem urodzinowe pudełko Shinybox będzie w rozmiarze XXL (dotyczy to osób, które do wyznaczonego dnia zamówiły subskrypcję). 


Shinybox można zamawiać TUTAJ.


Co sądzicie o zawartości majowego Shinybox? Satysfakcjonuje Was czy niekoniecznie?

Zobacz też: nowa promocja w Rossmannie - 2+2 na pielęgnację stóp, paznokci i produkty do depilacji.
Czytaj dalej »

czwartek, 25 maja 2017

Promocja w Rossmannie 2 + 2 gratis na produkty do pielęgnacji stóp, paznokci oraz depilacji! Czerwiec 2017.

Cześć Dziewczyny!
Ostatnio przeglądając leniwie internet, trafiłam na kolejny zwiastun promocji w Rossmannie, która skierowana jest dla członków klubu Rossmann. Tym razem Rossmann oferuje 2+2 gratis na produkty do pielęgnacji stóp, paznokci oraz depilacji, a promocja trwać będzie już w czerwcu;) Pomyślałam, że może przyda Wam się info.

Promocja trwać będzie w dniach 10.06 – 19.06.2017 lub do wyczerpania zapasów. Oferta obowiązuje przy zakupie 4 różnych produktów, więc nie można kupić np. dwóch takich samych maszynek. Każdy członek klubu Rossmann będzie mógł skorzystać z oferty tylko raz. Regulamin i spis produktów będzie dostępny na stronie Rossmanna zapewne jak zwykle krótko przed rozpoczęciem promocji. Hasło przewodnie brzmi: odsłoń nogi na lato;)


Trzeba przyznać, że Rossmann ostatnio szaleje z promocjami;) Zapewne chodzi o rozszerzenie bazy klientów korzystających z klubu Rossmann w aplikacji Rossmann PL. Skorzystacie? 

Ja jeszcze nie wiem czy skorzystam, ale biorąc pod uwagę trwającą aktualnie promocję 2+2 na pielęgnację twarzy, z której miałam nie korzystać, a jednak poległam to… wszystko jest możliwe. Nigdy nie mów nigdy;) Może kupię jakieś maszynki albo ewentualnie coś do stóp. Wydaje mi się, że oferta może przypaść do gustu mężczyznom lub być przydatna przed Dniem Ojca bo podejrzewam, że męskie produkty do golenia również powinny łapać się na promocję. Jeszcze nie mam prezentu na Dzień Ojca, więc może akurat coś wybiorę. Choć produkty do golenia dawałam już z milion razy, więc sama nie wiem;)

Edit: Rosssmann opublikował na swojej stronie regulamin promocji i niestety produkty męskie nie wchodzą na promocję. 
Co warto kupić?  
Jeśli chodzi o moje polecenia to np. kremy do stóp Green Pharmacy i Oherbal oraz tani i dobry Fusswohl
Nie polecam natomiast systemu do paznokci Scholl.



Info o kolejnej promocji 2+2 znajdziecie TUTAJ

Zobacz też: KLUB ROSSMANN – czy warto?

14 sposobów, które pomogą Ci okiełznać kosmetyczne zapasy 

Moje zakupy przedstawiają się tak

Gilette Venus używam od dawna, a Venus Breeze wzięłam na wypróbowanie.
Czytaj dalej »

środa, 24 maja 2017

BeGLOSSY maj 2017 Sekret Piękna!

Cześć Dziewczyny!
Czekam sobie właśnie wesoło na majowy Shinybox, ale w statusie nadal jest WER „Uć”, że tak się wyrażę z 3 nad ranem, więc moje dzisiejsze spotkanie z tym boxem to raczej niepewna akcja:) Dlatego spontanicznie postanowiłam pokazać majowe BeGLOSSY Sekret Piękna, które sama dobrowolnie nabyłam w piątek drogą kupna;) A było warto, ponieważ edycja jest wyjątkowo udana:) Co zatem mnie skusiło?

Gwiazdą pudełka jest kosmetyk marki Organique z najnowszej terapii detoksykującej Sea Essence. Można było trafić na balsam lub peeling. Stwierdziłam, że co będzie to będzie i tak będę zadowolona bo jak ja to mówię jest Organique jest impreza;) W moim pudełku ukrywał się peeling. Jak nietrudno się domyślić pudełko zamówiłam właśnie dla Organique. Pomyślałam, że albo będę go używać osobiście albo przeznaczę na prezent bo kosmetyki Organique, które dość często kupuję na prezent zawsze cieszą obdarowywanych:) Peeling kosztuje 59,90zł, więc już sam koszt pudełka zwraca się z nawiązką;) Kolejnym produktem, który mnie ucieszył jest Jedwabisty mus do mycia ciała pod prysznic Rabarbar i Malina marki Nivea. Jest to edycja limitowana, a ja nie miałam jeszcze okazji wypróbować musów do mycia Nivea, więc jestem zadowolona. Zdarzało mi się czytać o przypadkach uczulenia, ale myślę, że u mnie tego typu problemy nie powinny się pojawić. W boxie znalazło się też coś do stópek i jest to Shefoot Kuracja wzmacniająca – odżywianie paznokci, skórek i skóry stóp. Z produktami do stóp jest u mnie tak, że nie muszę ich używać, ponieważ nie mam żadnych problemów z tą częścią ciała, ale jak mi się trafi taki produkt to zawsze zużywam i na ogół jestem zadowolona. Także spoko;) Jest to produkt pełnowymiarowy, ale jedynie 50ml, więc zapewne szybko upłynnię. Dobrze, że nie trafił mi się dezodorant bo o ile wszelkie smarowidła zawsze wklepię to deo byłby całkiem zbędny dla moich niepotliwych stópek;)

Przechodząc do produktów twarzowych, mamy tutaj Vianek Normalizujący peeling do twarzy. Przeznaczenie peelingu wydaje się mieć u mnie szansę, ponieważ moja cera jest mieszana i lubi się czasem przetłuścić. Choć jest ona jednocześnie wrażliwa i niestety nie każdy peeling jej pasuje. Także ogólnie obecność tego produktu jest na plus, ponieważ ma potencjał, ale nie mam 100% pewności, że mnie nie podrażni. Może znacie ten produkt i coś podpowiecie?:)  Ostatnim pełnowymiarowym produktem jest Maska hialuronowa na płatku fizelinowym marki Exclusive Cosmetics. Z marką nie miałam nigdy do czynienia, ale ostatnio lubię sobie rzucić płachtę na twarz i jeszcze żadna krzywdy mi nie zrobiła, więc z całą pewnością będzie mogła dotknąć mojej twarzy:P Na karcie produktów mam adnotację, że jest to prezent. Jedynym niepełnowymiarowym produktem jest Uriage Dermatologiczny żel do mycia twarzy i ciała. Nie przepadam za próbkami w saszetetkach, ale takie w tubkach lub słoiczkach są jak najbardziej ok. Taka 8ml tubka z całą pewnością zostanie przeze mnie  zużyta jako żel do mycia twarzy w trakcie jakiegoś kilkudniowego wyjazdu. W takich okolicznościach przyrody miniaturki są na wagę złota. 

Z zawartości majowego BeGLOSSY Sekret Piękna jestem bardzo zadowolona i nie żałuję ani jednej złotówki (z tych 39,20zł z kodem rabatowym znalezionym w internecie), które na nie wydałam:) Nie jestem jedynie pewna jak będzie z peelingiem, a jest to stosunkowo nowy produkt i informacji na jego temat jest niewiele:) Z tego co widzę boxy są jeszcze dostępne, więc jak ktoś odczuwa potrzebę,  podaję kod rabatowy, z którego sama korzystałam - DM20PB. Jedyny minus, który dostrzegam to zbyt długi czas oczekiwania na wysyłkę. Zamówienie złożyłam w piątek, a dopiero wczoraj zostało wysłane i dziś do mnie dotarło. Oczywiście pudełko zamówiłam dopiero po ujawnieniu zawartości:)


Co sądzicie o majowym BeGLOSSY? Też uważacie je za udane czy wręcz przeciwnie?

Wczorajszy wpis: DERMOFUTURE
Czytaj dalej »

wtorek, 23 maja 2017

Dermofuture Precision Kuracja uszczelniająca naczynka z witaminą K

Cześć Dziewczyny!
Moja cera jest mieszana, wrażliwa i lekko łojotokowa w strefie T. Jednocześnie jest częściowo naczynkowa. W widoczny sposób dotyczy to skrzydełek nosa oraz strefy wokół niego, a po naciągnięciu skóry lekko popękane naczynka są również delikatnie dostrzegalne w okolicy policzków. Problem popękanych naczynek dostrzegłam bardzo wcześnie, ponieważ już w okolicach 16 r.ż;) Przy okazji wizyty u dermatologa zapytałam wtedy cóż mogłabym z tym zrobić. Usłyszałam kup sobie krem Pharmaceris w aptece;) Gdy byłam już dorosła brałam pod uwagę laserowe zamknięcie naczynek, ale dermatolog powiedział, że będzie to rozwiązanie jedynie czasowe. Ostatecznie temat więc zaniechałam i nie używałam żadnych kosmetyków mających na celu uszczelnienie naczynek;) Po kilku latach temat powrócił podczas wizyty w salonie kosmetycznym. Pani kosmetolog oceniła moją cerę jako w dobrym stanie i prawidłowo pielęgnowaną, ale powiedziała, że powinnam rozważyć stosowanie serum z witaminą K. Właśnie ze względu na popękane naczynka w okolicach nosa. Polski rynek kosmetyczny aż roi się od produktów typu serum, ale co ciekawe serum z witaminą K oferuje naprawdę niewiele marek. Są to tak naprawdę jedynie 2-3 produkty. Jedną z najnowszych propozycji w tym zakresie jest kuracja uszczelniająca naczynka z witaminą K marki DermoFuture, którą miałam okazję wypróbować za sprawą Michała prowadzącego blog Twoje Źródło Urody. Równocześnie było to moje pierwsze spotkanie z marką Dermofuture. Jak wypadło?

„Innowacyjna kuracja uszczelniająca naczynka z witaminą K, jedyna dostępna na rynku w stężeniu 1% do samodzielnej aplikacji w domu. Witamina K w stężeniu 1% szybko łagodzi i zmniejsza nasilenie zaczerwienienia skóry oraz widoczność rozszerzonych naczynek. Kuracja z witaminą K zawiera unikalne składniki z intensywnymi właściwościami regenerującymi i kondycjonującymi skórę. Uszczelniają one ścianki naczynek krwionośnych, zapobiegając ich nadmiernemu rozszerzaniu oraz zmniejszając ich widoczność. Ze względu na dużą zawartość (1%) witaminy K, zostają szybko zredukowane zaczerwieniania i zasinienia Olej arganowy optymalnie odżywia, zwiększając jędrność i elastyczność naskórka. Działanie: wzmacnia i uszczelnia osłabione ścianki naczyń zmniejsza widoczność naczynek krwionośnych zapobiega nadmiernemu rozszerzaniu naczynek stymuluje procesy naprawcze regeneruje podrażnienia Wygodna aplikacja pozwala na dokładny masaż twarzy, który skutecznie przyspieszy wchłanianie olejku i pozostawia skórę nawilżoną i elastyczną w dotyku. W przypadku skóry suchej należy dodatkowo nałożyć krem. Produkt przebadany dermatologicznie, pH przyjazne dla skóry”.

Kuracja uszczelniająca naczynka z witaminą K marki Dermofuture umieszczona została w kartonowym opakowaniu, wewnątrz którego znajdziemy niewielkich rozmiarów buteleczkę wykonaną z ciemnego szkła, która jest wyposażona w pipetę;) Opakowanie zawiera 20ml kuracji, czyli trochę mniej niż standardowo i należy je zużyć w ciągu 12 miesięcy od otwarcia. Dlatego też według mnie z powodzeniem możemy je stosować albo na całą twarz albo jedynie miejscowo. Bez obaw, że nie zdążymy rozprawić się z produktem w terminie;) 

Konsystencja produktu od razu mnie zaskoczyła, ponieważ w butelce sprawia wrażenie gęstej. Jest to coś na kształt nie do końca zsiadłej, przezroczystej galaretki;) Wyjątkowo przypadła mi to do gustu, ponieważ wyróżnia się na tle innych, a ja lubię takie bajerki;) Ma bardzo dobry poślizg, dzięki czemu bardzo gładko rozprowadza się po skórze. Aż miło posmarować;) Kuracja nadaje się pod krem, ale tutaj trzeba iść na ustępstwa i chwilę odczekać, ponieważ krem nałożony od razu na nią ma tendencję do rolowania się. Zapach kosmetyku jest bardzo delikatny. Początkowo wyczuwałam w nim coś z kremu Nivea, ale po kilku dniach stosowania zupełnie przestałam czuć zapach, a to znak, że mój nos dobrze go toleruje;) 

Jak już wspomniałam, nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z pielęgnacją Dermofuture. Silnie kojarzyła mi się ona jednak z Interendo, która niejednokrotnie opisywała produkty tej marki w taki sposób, że mocno utkwiły mi w pamięci;) Kto jak kto, ale Pata potrafi;) Serum przeznaczone jest do stosowania na noc i to nieco mnie zmartwiło, ponieważ miałam już w użyciu inne serum na noc. Stwierdziłam jednak, że sprawdzę czy może nada się również na dzień i nadaje się. Można używać nawet pod makijaż, ale jest jedno ale – trzeba poczekać aż dobrze się wchłonie i dopiero można nakładać krem, a następnie makijaż. W przeciwnym razie rolowanie murowane;) Na wszystko można znaleźć sposób. Chyba, że bardzo się spieszymy. Wtedy pozostaje nam stosowanie na noc tak jak producent przykazał;) Kurację z witaminą K wybrałam z myślą o stosowaniu miejscowym na nos i jego okolice. Jednak okazało się być na tyle komfortowe w stosowaniu, że często lądowało na całej twarzy i szyi;) Tym bardziej, że w trakcie kuracji poddawałam się zabiegom mezoterapii i w międzyczasie wyczytałam, że przed takimi zabiegami warto wzmacniać skórę właśnie przy użyciu produktów z witaminą K, która dodatkowo może wpłynąć na zmniejszenie zasinienia oraz zaczerwienienia. Jeśli chodzi o moje naczynka na nosie to oczywiście nie zniknęły, ponieważ walka z nimi wcale nie jest łatwa. Zauważyłam jednak, że stały się one mniej widoczne i nie pojawiło się ich więcej niż miałam do tej pory. Dodatkowo kuracja przyjemnie odżywia i uelastycznia skórę. Oprócz kuracji z witaminą K dostępnych jest parę innych wersji, więc każdy znajdzie coś dla siebie;)


Znacie produkty Dermofuture? Coś szczególnie polecacie?

Czytaj dalej »

poniedziałek, 22 maja 2017

Klub Rossmann – czy warto?

Cześć Dziewczyny!
Dziś chciałabym się z Wami podzielić swoimi wrażeniami odnośnie Klubu Rossmann, dostępnego w aplikacji mobilnej Rossmann PL. Ponad 2 lata temu uraczyłam Was wpisem Karty stałego klienta – zysk czy strata i bodajże już wtedy ubolewałam, że karty stałego klienta nie posiada sieć Rossmann. Drogeria ta dość długo kazała nam czekać na program lojalnościowy, ale w końcu się udało i od jakiegoś czasu można już korzystać z przywilejów w Klubie Rossmann przy użyciu wirtualnej karty. Mimo, że dostrzegam zarówno wady jak i zalety wszystkich programów partnerskich to i tak posiadam sporą ilość kart. Przezorny zawsze ubezpieczony i nigdy nie wiadomo kiedy akurat się przyda, więc warto mieć taką kartę w portfelu lub w telefonie jak ma to miejsce w przypadku Rossmanna. Jako stała bywalczyni tejże drogerii nie byłabym sobą gdybym o tym nie napisała;)



zdjęcie ukazujące aplikację klub rossmann

Klub Rossmann – jak zostać członkiem?


Pierwsze przecieki o mającym wejść w życie klubie Rossmann znalazłam jak zwykle w internecie;) Podana była informacja, że 10 kwietnia pojawi się aplikacja mobilna Klub Rossmann. Jak się jednak później okazało informacja nie była do końca precyzyjna, ponieważ wpisywałam w App Store „klub Rossmann” i nic nie wyskakiwało;) Zajrzałam więc do aplikacji mobilnej Rossmann PL i okazało się, że Klub Rossmann to nie żadna nowa odrębna aplikacja, a wirtualna karta działająca w obrębie aplikacji Rossmann PL. Wystarczyło więc, że wypełniłam formularz i moim oczom ukazała się wirtualna karta Rossmann. Proste prawda? Zależnie od telefonu, z którego korzystacie, aplikację Rossmann PL możecie pobrać w App Store, Google Play lub Windows. Nie pokazuję tutaj żadnego krok po kroku jak założyć kartę, ponieważ apka jest tak intuicyjna, że po wejściu w nią z całą pewnością każdy będzie wiedział jak z niej skorzystać:)


Jak korzystać z karty Klub Rossmann?


Klub Rossmann jest systemem w pełni wirtualnym. Nie mamy więc żadnej plastikowej karty. Wystarczy mieć zawsze ze sobą telefon;) Będąc przy kasie otwieramy aplikację, kasjerka skanuje kod kreskowy z naszej karty i gotowe. Muszę przyznać, że początkowo poczułam z tego powodu zawód no bo jak to? Sama aplikacja bez żadnej karty? Szybko jednak się przekonałam i jedyne co mi przeszkadza to fakt, że wyjmowanie telefonu z torebki podczas gdy trzymam np. drobne zakupy i portfel jest trochę niewygodne;) Początkowo nie pamiętałam też o swojej karcie, ale akurat panie przy kasie zawsze pytały czy posiadam;) Ostatecznie stwierdziłam, że może faktycznie pomysł z wirtualną kartą nie jest taki zły. W tym przekonaniu utwierdziłam się jeszcze bardziej gdy podczas przeglądania Instagrama trafiłam na reklamę aplikacji mobilnej Stocard (screen poniżej). Rzadko klikam w reklamy, ale tym razem coś mnie tknęło i wtedy właśnie mnie olśniło, że prawdopodobnie coraz więcej sklepów będzie wprowadzać wirtualne karty stałego klienta. Wspomniana aplikacja okazała się być całkiem ciekawym pomysłem, ponieważ wystarczy, że zeskanujemy kody ze swoich kart np. Douglas, Sephora, Club Card etc i możemy je mieć w jednym miejscu, czyli właśnie w aplikacji Stocard. Nie wiem czy będę z tego regularnie korzystać, ponieważ zawsze mam najczęściej używane karty w portfelu, ale zainstalowałam i zeskanowałam swoje karty na wypadek gdybym zapomniała którejś zabrać na zakupy. Muszę jeszcze poszukać karty Ikea, która niestety gdzieś mi zaginęła w akcji:P Paradoksalnie właśnie aplikacja Stocard zainspirowała mnie do napisania o klubie Rossmann;) 

Korzyści


Swoją wirtualną kartę założyłam przed kwietniową promocją na kolorówkę, ponieważ z aplikacją miało być nie -49%, a -55% zniżki. Jak już wspomniałam, poczułam się zniesmaczona z uwagi na brak tradycyjnej karty, ale cóż miałam zrobić? Często zaglądam do Rossmanna. Nawet jeśli nie po kosmetyki to po chemię domową, środki czystości, przekąski dla psa etc. W myśl zasady „a nuż się przyda”, uznałam więc, że lepsza taka karta niż żadna i potulnie zostałam członkiem sekty rosskowych klubowiczów;) Do podstawowych korzyści bycia członkiem klubu Rossmann można zaliczyć przede wszystkim lepsze oferty promocyjne dla klubowiczów, takie jak większy rabat jak w przypadku promocji na kolorówkę lub więcej gratisów w przypadku promocji 2+2 (w przypadku braku karty jedynie 2+1). Dodatkowo otrzymujemy -20% na wydruk zdjęć natychmiastowych, co akurat dla mnie wydaje się mało przydatne. A także otrzymujemy specjalne rabaty dopasowane do swoich potrzeb. Wystarczy po wejściu w aplikację przejść do sekcji „Dla Ciebie”. Również na półkach drogerii pojawiły się specjalne etykietki z adnotacją „cena w klubie Rossmann” co oznacza, że klubowicze niektóre produkty mogą kupić taniej. Są też dodatkowe korzyści dla osób będących w programie Rossnę. Ja jednak „nie rossnę”, w moim brzuchu też nic nie rośnie, więc nie zagłębiałam się w kwestię programu Rossnę;) Chociaż czasem kupuję Bobo Fruita i pytają wtedy czy posiadam:P Korzystając z karty Rossmann wspieramy również lokalne organizacje charytatywne. Dodatkowo w aplikacji Rossmann PL można zrobić zakupy, przejrzeć nowości oraz promocje.

Czego wciąż mi brak?


Zbierania punktów i możliwości wymiany ich na nagrody. Może rabat urodzinowy? Coś ekstra? Klub Rossmann jest jednak jeszcze młodym tworem, więc może z czasem pojawią się dodatkowe korzyści dla klubowiczów?  
Edit. od 2.01.2018r zostaje wprowadzony nowy regulamin klubu Rossmann i za każdą wydaną złotówkę przyznany zostaje 1 punkt. Więcej szczegółów na końcu wpisu. Myślę, że to pozytywna zmiana. Zgodna z moimi oczekiwaniami. 
Edit. 25.10.2018r - punkty można wykorzystać na kupony do 31.12.2018r. Ale można je też przeznaczyć na organizacje charytatywne do czego zachęcam! Wystarczy wejść w aplikację i wybrać opcję Tak, pomagam:) Punkty na organizacje można przeznaczyć tylko do 31.10.2018!


Czy wszystko działa jak natura chciała?


Osobiście nie miałam jeszcze problemów ze swoją kartą. Korzystam z niej nawet przy najmniejszych zakupach. Skorzystałam również podczas promocji na kolorówkę, promocji 2+2 na pielęgnację, a także zdarzyło mi się kupić produkty w specjalnej cenie dla klubowiczów. Doszły mnie jednak słuchy, że niektóre z Was miały problemy z rejestracją, a także przy finalizacji transakcji bo np. padł system. Z tego co widziałam w App Store – swoją opinię oraz ewentualne problemy z aplikacją można zgłosić pisząc na adres aplikacja_mobilna@rossmann.com.pl. Gdybym miała problemy to na pewno napisałabym stosownego maila. Zauważyłam też, że Rossmann dość sprawnie odpowiada na pytania na Instagramie. Ostatnio miałam wątpliwości w kwestii trwającej właśnie promocji i odpowiedź na zadane pytanie uzyskałam w kilka minut;) Kto pyta nie błądzi:)

Pozostając jeszcze w temacie aplikacji, pod względem kosmetyków przydatna może być apka Cosmetic Scan. Wystarczy skanować kod kosmetyku by otrzymać werdykt;) Wadą jest jednak to, że niektóre  kosmetyki nie znajdują się w bazie, więc nie wszystko można sprawdzić. Przykład powyżej na podstawie mojego niedawnego zakupu;) Ja traktuję to z przymrużeniem oka, ponieważ nie kupuję wyłącznie kosmetyków o krystalicznie czystym składzie;) Jednak podejrzewam, że dla wielu osób aplikacja może być pomocna podczas zakupów;)


Korzystacie z klubu Rossmann? Jakie są Wasze wrażenia? Wszystko gra czy wręcz przeciwnie? Znacie pozostałe wspomniane przeze mnie aplikacje? 

Aktualizacja styczeń 2018

Co nowego w Klubie Rossmann?

Punkty za zakupy w Klubie Rossmann!  


Od 2 stycznia 2018r w Klubie Rossmann przyznawane są punkty za zakupy. Dotyczy to zarówno sklepów stacjonarnych jak i zamówień w sklepie online. Za każdą wydaną złotówkę otrzymujemy 1 punkt w Klubie Rossmann. Punkty nie będą jednak naliczane za zakup kart podarunkowych, produktów leczniczych i medycznych, alkoholu, produktów żywieniowych dla niemowląt, a także przedmiotów służących do ich karmienia. 

Punkty w Klubie Rossmann będzie można wymienić na specjalne kody z promocjami, ale informacji odnośnie szczegółów będzie można się spodziewać dopiero pod koniec marca. Punkty będzie można wymieniać w okresie od kwietnia do grudnia 2018r. 
zdjęcie przedstawiające kartę w aplikacji klub rossmann

Jak sprawdzić stan punktów w Klubie Rossmann?


Wystarczy wejść w aplikację. Jeśli nic się nie wyświetla może to oznaczać, że aplikacja wymaga aktualizacji. Jeśli stan punktów się nie zgadza to możliwe, że punkty nie zostały jeszcze zaksięgowane. Za zwyczaj pojawiają się na drugi dzień po dokonaniu zakupów, ale drogeria ma na to 7 dni;) 

Aktualizacja kwiecień 2018 - co nowego w Klubie Rossmann? 

Członkowie Klubu Rossmann, którzy korzystając z aplikacji byli najaktywniejsi w kategorii makijaż już od dziś tj. 3.04.2018 mogą skorzystać z promocji -55% na kosmetyki do makijażu

Ponadto w aplikacji zaczęły się pojawiać dodatkowe kupony do wykorzystania w drogeriach stacjonarnych i online np. promocja na pianki pod prysznic i dezodoranty w sprayu. Informacja znajduje się w sekcji dla Ciebie. Co jeszcze będzie można mieć za punkty Rossmann, na co je wymienić? Czas pokaże. Aktualnie w zakładce "Dla Ciebie" w aplikacji Klub Rossmann pojawił się kupon - Drugi 50% taniej na produkty do koloryzacji trwałej i szampony do włosów farbowanej. Jeśli aktywujemy kupon to  z naszego salda ubędzie 250 punktów. Jeśli zaś kupon nam nie odpowiada to czekamy z wymianą do kolejnej okazji;)


Czytaj dalej »