środa, 19 czerwca 2019

Zegarek damski Michael Kors – czy warto?

Nosicie zegarki? Ja miałam dłuższą przerwę od zakładania zegarków, ale gdzieś pod koniec zimy olśniło mnie, że znowu zacznę ich używać i mimo, że miałam coś w mojej magicznej komodzie, to uznałam, że przydałby się powiew świeżości;) Mam lekkie skłonności do przesady, więc nie skończyło się na jednym, a na trzech nowych zegarkach… I dzisiaj w ramach lekko zaniedbywanego cyklu lifestyle chciałabym napisać kilka słów o tym najulubieńszym;) Chodzi oczywiście o zegarek na stalowej bransolecie Michael Kors MK3514 MINI SLIM RUNWAY;) Czy warto kupić zegarek Michael Kors? Jak dobrać zegarek na bardzo szczupłą rękę? 
Michael Kors MK3514 MINI SLIM RUNWAY

Jeśli zastanawiacie się, dlaczego przyciągnęły mnie modne zegarki Michael Kors to odpowiedź jest bardzo prosta. Jak być może pamiętacie z mojego wpisu sprzed roku, bardzo lubię torebki Michaela Korsa. Moja opinia na ich temat nadal pozostaje niezmienna. Jakość jest bez zarzutów i w międzyczasie dorobiłam się kolejnej sztuki. Czego również nie żałuję;) Nie jestem osobą, która musi mieć wszystko markowe ani tym bardziej jednej firmy czy też w tym samym kolorze lub stylu;) Wręcz przeciwnie - lubię gdy sporo się dzieje, jest kolor i różnorodność;) Jednak wzornictwo akcesoriów MK zdecydowanie do mnie trafia i wiem, że jeśli na coś się zdecyduję to będę zadowolona:) 
Michael Kors MINI SLIM RUNWAY opinie

Wybór odpowiedniego modelu zegarka nie jest łatwy. Zwłaszcza jeśli jest się posiadaczką tak „masywnej” ręki jak moja:D Mój nadgarstek ma obwód 12,5cm, więc jest to nie lada wyzwanie;) W takich przypadkach niezbędne jest dokładne przeczesanie sklepu, który oferuje największy wybór damskich zegarków. Ja przez swoje chude łapki zawsze starałam się wybierać jak najdelikatniejsze zegarki z niewielkimi tarczami. Takie najlepiej komponują się z moją, jak ja to mówię – dramatyczną ręką;) Ale na początku tego roku pomyślałam sobie, że ręce mam, jakie mam i skoro do tej pory się to nie zmieniło to możliwe, że już się nie zmieni;) Ewelina też chce być czasem modna, a nie tylko myśleć o drobnej rączce albo nóżce. Grunt, że są;) Z związku z tym, parę miesięcy temu zaszalałam i postawiłam na model z tarczą 38mm. Noszę go, ale wyobraźnia jednak mnie trochę poniosła, ponieważ jego tarcza praktycznie wystaje poza mój nadgarstek;) W dodatku pasek z regulowanym (przesuwanym) zapięciem sam w sobie jest super, ale po dopasowaniu powoduje, że… mam go pod tarczą;) Ta ostatnia kwestia mi co prawda nie przeszkadza (występuje w dwóch moich zegarkach), ale muszę przyznać, że bawi mnie niezmiernie;) Niektórzy nawet twierdzą, że powinnam zapłakać nad swym losem. Ale ja wiem, że w niczym mi to nie pomoże;)
Michael Kors MK3514 MINI SLIM RUNWAY blog

Metodą prób i błędów doszłam więc do wniosku, że jeśli już chcę mieć modny zegarek z dużą tarczą to mimo wszystko musi być trochę mniejsza;) W ten sposób wytypowałam, że maksymalna szerokość tarczy dla mnie to 34mm. Mała różnica, a jednak kluczowa;) Taką właśnie tarczę ma mój obecny ulubieniec Michael Kors MK3514 MINI SLIM RUNWAY. Zakochałam się w nim od razu, gdy wyjęłam go z paczki:) A muszę przyznać, że ZEGAREK.NET przepięknie pakuje zamówienia. Jeśli np. zamawiacie na prezent to nie musicie się już martwić opakowaniem:) A jeśli tylko dla siebie to też jakże miło rozpakować taką przesyłkę i poczuć się rozpieszczoną:) Dodatkowo za jedyne 1zł można dokupić usługę grawerowania zegarka:) W pierwszej chwili miałam z tego nie korzystać, ale mimowolnie wpadłam na jakże „błyskotliwy” grawer Born lucky:D Muszę przyznać, że został wykonany idealnie i równiutko, a ja lubię jak jest pod linijkę;) 
Grawer na zegarku MK
Michael Kors MK3514 MINI SLIM RUNWAY czy warto

Wracając do „nadgarstkowych dramatów”, mój zegarek MK jest na stalowej bransolecie z wygodnym motylkowym zapięciem. Wiąże się to jednak z tym, że fabrycznie mamy obwód maksymalny. Na szczęście w przeciwieństwie do zegarków na bransolecie z przesuwanym zapięciem (gdzie w moim przypadku finalnie pojawia się konieczność noszenia końcówki paska pod tarczą;)) tego typu bransoletę można łatwo dopasować, zdejmując jej część. Niektórzy robią to samodzielnie, inni zanoszą do zegarmistrza, a ja poprosiłam o pomoc znajomego;) Zmniejszył mi tak, że już bardziej się nawet nie da i mogę nosić bez stresu, że zgubię;) 
Zegarek MK Mini Slim Runway

Zegarek MK Mini Slim Runway występuje w 3 wersjach kolorystycznychzłoty, różowe złoto oraz srebro z elementami rose gold;) Wybrałam ten ostatni wariant, ponieważ lubię takie dwukolorowe dodatki;) Design to oczywiście rzecz gustu. Mnie się bardzo podoba. Dla mnie jest prosty i elegancki, a dzięki połączeniu dwóch odcieni nie jest nudny:) To idealny dodatek na co dzień jak i na większe wyjścia. Mam nadzieję, że posłuży mi naprawdę długo. Jak wiecie ja o swoje rzeczy dbam i często naprawdę są jak nowe mimo intensywnego użytku;) Na ten moment, jakość mnie nie rozczarowuje. Widać, że mam do czynienia ze starannie wykonanym i komfortowym w noszeniu zegarkiem:) Szczęśliwi czasu nie liczą. Chyba, że z Michaelem;) Taki suchar dnia - nie mogłam się powstrzymać;) Zresztą dla mnie zegarek to nie tyle klasyczny czasomierz, co element biżuterii i przyjemny dla oka dodatek;)
Michael Kors zegarek MK3514 MINI SLIM RUNWAY na ręce


A Wy jakie zegarki lubicie? Macie jakieś sprawdzone marki zegarków?
Czytaj dalej »

niedziela, 16 czerwca 2019

Perfecta BIRD'S NEST – kosmetyki ze śliny z jaskółczych gniazd! Recepta na wieczną młodość czy przesada?

Bird Nest jest surowcem pozyskiwanym z gniazda sklejanego śliną jaskółki. Według chińskiej tradycji składnik ten pomaga zachować długowieczność oraz młody wygląd skóry. Jest on bogaty w aminokwasy (główna składowa kolagenu). Ponadto zawiera lumican (białko kodowane przez LUM gen stymulujący wytwarzanie włókien kolagenowych i regenerację komórek) oraz kwas sjalowy, czyli jeden z głównych składników jaskółczych gniazd, posiadający właściwości głęboko nawilżające. Potencjał jaskółek postanowiła wykorzystać marka Perfecta, wypuszczając nową linię do pielęgnacji twarzy Perfecta Bird’s Nest
Perfecta Bird’s Nest kosmetyki

Produkty z serii Bird’s Nest trafiły do mnie parę dni temu, więc naturalnie nie jest to recenzja:) Przyznam szczerze, że w kwietniu, kiedy to po raz pierwszy usłyszałam o tej serii (a raczej o wiodącym składniku:P), od razu wiedziałam, że nie jest co coś, co wrzuciłabym do swojego koszyka podczas zakupów w Rossmannie. Jak wiecie z „faktów o mnie”, należę do osób „brzydliwych”, więc ślina jaskółek nie nastraja mnie pozytywnie:) Obecnie przemysł kosmetyczny jest tak rozwinięty, że dużo bardziej przemawiałyby do mnie jakieś składniki pochodzenia roślinnego albo np. egzotyczne owoce? Ślina nie kojarzy mi się dobrze, nawet gdyby miała odmienić życie mojej skóry;) Choć wątpię żeby miało to miejsce, ponieważ moja cera jest w dobrej kondycji. Ale kremem zmieniającym rysy twarzy bym nie pogardziła:D Z drugiej strony zdarzało mi się z powodzeniem używać kosmetyków ze śluzem ślimaka, który także nie brzmi kusząco. Raz miałam też produkt z syntetycznym jadem węża;) Co jest zatem bardziej „niepokojące” – ślina ptaszka czy śluz ślimaczka? Oto jest pytanie;) Na pewno śluz ślimaka jest bardziej powszechny, przez co też szerzej akceptowany;) 
Perfecta Bird’s Nest kosmetyki ze śliny z jaskólczych gniazd


Po co więc ten wpis?


Chciałabym Was zaprosić do dyskusji i zapytać, co sądzicie o tym dość kontrowersyjnym składniku? Widziałybyście takie kosmetyki na swojej łazienkowej półce czy może niekoniecznie? Co byłoby uzasadnieniem?;)
Perfecta Bird’s Nest kosmetyki

Perfecta Bird’s Nest składa się z kilku produktów teoretycznie przystosowanych do konkretnego wieku (30+, 50+, 60+, 70+) oraz paru uniwersalnych;) Do mnie trafił krem 30+, serum oraz maska w płachcie. Na razie dałam szansę masce w płachcie, więc napiszę o niej kilka słów poniżej. Cała seria posiada piękne niebieskie opakowania z uroczymi jaskółkami, więc od strony wizualnej nie mogłam sobie wymarzyć nic lepszego;) Maciejowi też się spodobały, ponieważ był nimi żywo zainteresowany podczas sesji;) Po rozpakowaniu jest już trochę mniej okazale, ale nadal niebiesko.

Perfecta Bird’s Nest azjatycka maska na tkaninie

Perfecta Bird’s Nest azjatycka maska na tkaninie opinie

Maseczka posiada właściwości rozświetlająco-liftingujące. Dzięki dokładnie przylegającemu do skóry materiałowi ma ona tworzyć na skórze okluzję i tym samym zapewnić szybkie i równomierne wnikanie składników aktywnych. Oprócz ekstraktu ze śliny z jaskółczych gniazd, w składzie znajdziemy także proteiny sezamu oraz dobrze znaną wąkrotę azjatycką. 


Pomyślałam, że dam szansę masce w płachcie – a niech mnie obślini;) A potem zobaczymy;) Maseczka jest duża i dziwnie wykrojona. Nie udało mi się jej dobrze dopasować do twarzy, więc co jakiś czas brzegi odchylały mi się od skóry;) W przypadku mojej mizernej twarzy nie jest to jednak nowość;) Także jest duża szansa, że u innych dopasuje się lepiej;) Płachta jest nasączona w sposób wyważony, tj. nie jest tak żeby z niej aż kapało (jak to dość często bywa w przypadku koreańskich płacht). Powiedziałabym, że esencji jest w sam raz. To, co zostaje na twarzy po ustawowych 15 minutach, można łatwo wklepać bez uczucia lepkości i przesadnej wilgoci;) Za to plus, ponieważ czasami z płachty mi aż kapie nawet po zdjęciu;) A ja nie lubię takich bardzo oślizgłych płacht;) Na minus jest za to zapach. Wprawdzie nie kojarzy mi się ze śliną (choć kto tam wie jak pachnie ślina jaskółki…?), ale nieco przypomina mi woń przeterminowanego klasycznego kremu Nivea, skrzyżowanego z jakimś tanim balsamem po goleniu;) W dodatku należy do tych intensywnych. Wyczuwałam go jeszcze 5 godzin po użyciu maski. Mimo, że nałożyłam potem jeszcze odrobinę lotionu do twarzy;) Perfecta raczej nie ma zapachów w moim guście. Seria Endorfinum Aroma zapachowo była dla mnie nie do przejścia;) Pamiętajcie jednak, że mój nos jest specyficzny i wyczuwa różne dziwne rzeczy;) Tak czy inaczej dla mnie zapach niezbyt przyjemny i tani. Jeśli chodzi o ocenę działania po tym jednorazowym użyciu, to rewelacji nie było, ale efekty były całkiem do rzeczy;) Co ciekawe, efektu rozświetlenia zdecydowanie nie doświadczyłam. Wręcz przeciwnie, moja skóra stała się bardziej matowo-satynowa. Oceniam to jednak na plus, gdyż wczoraj się nie malowałam i nie użyłam niczego matującego tudzież regulującego pracę gruczołów łojowych. A podczas upałów moja cera świeci jak miliony monet. Tylko, że nie jest to niestety żaden gwiazdorski glow, a perfidny tłuszcz;) Efekt mi się zatem spodobał. Dodatkowo cera była trochę bardziej napięta i całkiem nieźle nawilżona. Po maseczce nałożyłam już tylko krem pod oczy i odrobinę lotionu na twarz. Można powiedzieć, że maska ma swoje plusy i minusy. Jednak ze względu na upierdliwy (jak dla mnie) zapach, raczej do niej nie powrócę. Z tego samego koncernu zdecydowanie wolę i bardzo lubię Hada Labo Tokyo.

Perfecta Bird’s Nest serum na dzień i na noc


Perfecta Bird’s Nest serum na dzień i na noc blog

Jest to mocno liftingujące serum o lekkiej konsystencji. Szczególnie polecane jest ono do cery dojrzałej, wymagającej ujędrnienia, liftingu, rozświetlenia i nawilżenia. Oprócz ekstraktu ze śliny z jaskółczych gniazd, w składzie znajdziemy kwas ferulowy, który jest silnym antyoksydantem oraz Fito-Ferment, który jest polisacharydem, tworzącym ochronny film zwany efektem „drugiej skóry”.

Perfecta Bird’s Nest krem na dzień i na noc 30+


Perfecta Bird’s Nest krem na dzień i na noc 30+

Jest to krem dedykowany cerze z pierwszymi oznakami starzenia, która wymaga poprawy nawilżenia. Poza ekstraktem Bird’s Nest bogatym w kwas sjalowy i aminokwasy, krem zawiera w swoim składzie ferment ryżowy i masło shea. 
Perfecta Bird’s Nest
Tak jak wspomniałam wyżej, kremu i serum nie używałam. Krem nieszczególnie mnie zainteresował. Natomiast serum być może dam szansę. Jest ono w maleńkim 15ml opakowaniu, więc podejrzewam, że przy codziennym stosowaniu może wystarczyć na 2 tygodnie. Obawiam się jednak zapachu, bo możliwe, że jest równie intensywny jak w przypadku maski w płachcie. Do samego składnika nadal nie mam szczególnego przekonania. Być może mi się odmieni po ewentualnym wypróbowaniu serum.

 
Czytaj dalej »

czwartek, 13 czerwca 2019

Rossmann promocja 2+2 czerwiec 2019! Produkty do stóp, paznokci oraz depilacji!

Jaka będzie promocja w czerwcu 2019 w Rossmannie? Czerwcowa akcja 2+2 O KROK OD LATA. ZADBAJ O NOGI, będzie obejmowała produkty do stóp i paznokci oraz do depilacji (czyli podobnie jak w ubiegłym roku). 
 
Promocja w Rossmannie 2+2 gratis czerwiec 2019

Promocja w Rossmannie 2+2 gratis czerwiec 2019


Akcja promocyjna trwać będzie w dniach od 21 do 30 czerwca 2019 lub do wyczerpania zapasów

Promocja skierowana jest dla posiadaczy karty KLUB ROSSMANN


Wystarczy kupić 4 różne produkty z kategorii depilacja, stopy, paznokcie (muszą różnić się jedynie kodami kreskowymi).


Zakupy w promocyjnych cenach można zrobić tylko raz (kupujemy dwa droższe produkty i otrzymujemy gratis dwa tańsze lub w tej samej cenie.


Pełna lista produktów objętych promocją zostanie ogłoszona przez Rossmann krótko przed jej rozpoczęciem, a w trakcie będzie to można sprawdzić również w aplikacji Klub Rossmann (oznaczenie 2+2).


Czy zamierzam skorzystać z czerwcowej promocji w Rossmannie?


Zdecydowanie nie. Maszynek mam zapas jeszcze z promocji sprzed 2 lat, depilator Braun skutecznie zminimalizował moje zużycia w tym zakresie na niektórych partiach ciała:P Żele do golenia rzadko kupuję, bo najczęściej jadę po prostu po żelu pod prysznic. Chyba, że skusi mnie jakiś zapach pianki/żelu. Stopy mają się dobrze, a paznokcie robię u kosmetyczek, więc choć raz nic nie potrzebuję. No chyba, że promocja obejmowałaby produkty męskie to można by było kupić coś na prezenty. Ale raczej nie będzie obejmować;)

Co warto kupić na czerwcowej promocji 2+2 w Rossmannie?


Osobiście lubię maszynki Gilette Venus i Gilette Venus Breeze (ale wiem, że nie każdemu służą), kremy Fusswohl, krem Lirene. Można też rozważyć Ewa Schmitt tarka akumulatorowa (tylko ostrożnie z tym i nie nadużywać, bo wtedy przyniesie więcej szkody niż pożytku). U mnie ona dużego szału nie robi, ponieważ nie mam problemów ze stopami i najczęściej wystarcza mi peeling plus jakiś krem/balsam. Ale u niektórych może zdziałać więcej. Choć nie wiadomo do końca czy obejmie ją promocja.


Skorzystacie z czerwcowej promocji w Rossmannie na produkty do depilacji, stóp i paznokci? Czy tak jak ja odpuszczacie?

Zobacz też: Garnier BIO
Czytaj dalej »

wtorek, 11 czerwca 2019

Garnier BIO - naturalne kosmetyki od Garniera?

Garnier BIO to najnowsza seria kosmetyków do pielęgnacji twarzy marki Garnier. I to nie byle jakich, bo wegańskich (nie posiadających składników pochodzenia zwierzęcego) i nietestowanych na zwierzętach oraz z certyfikatem ECOCERT (co jest dość zaskakujące jak na koncern L’Oreal:)). Każdy ze składników linii Garnier BIO pochodzi ze źródeł odnawialnych, a ich opakowania zostały wykonane z materiałów w pełni nadających się do recyklingu:) Sama na pewno nie jestem zdeklarowaną eko-maniaczką, ponieważ używam zarówno kosmetyków naturalnych jak i tych, które z naturą nie mają zbyt wiele wspólnego. Jednak eko seria Garniera zainteresowała mnie gdy tylko zobaczyłam pierwsze zapowiedzi, kilka miesięcy temu. Nie było do końca wiadomo czy i kiedy pojawią się w Polsce. Ale ku mojemu zaskoczeniu w zeszłym miesiącu natknęłam się na nie podczas przeglądania nowości w sklepie Notino i od razu poczułam zew natury, czyt. – musiałam je kupić;) Skusiłam się na żel do oczyszczania Lemongrass, tonik Thyme oraz gąbkę Konjac:) Sporo osób pytało jak się spisują, więc postanowiłam napisać kilka słów na ich temat.
Garnier BIO opinie

Garnier BIO Lemongrass żel oczyszczający


Garnier BIO Lemongrass żel oczyszczający opinie

Zacznijmy od początku, czyli od żelu oczyszczającego:) Żel mieści się w wygodnym 150ml przekręcanym opakowaniu, które zostało wyposażone w sprawnie działającą pompkę. Mamy tutaj taką bardzo stonowaną zieleń, chciałoby się rzec – naturalną;) Produkt posiada przyjemną żelową konsystencję, która w kontakcie z wilgotną skórą staje się śliska i bardzo ładnie się rozprowadza. Minusem jest dla mnie bardzo mocno wyczuwalny zapach trawy cytrynowej. Lubię takie zapachy, ale w jego przypadku intensywność jest na dużą skalę. W dodatku utrzymuje się na skórze jeszcze przez jakiś czas po użyciu i jak dla mnie ma w sobie jakąś taką syropową nutę. Garnier tutaj naprawdę zaszalał;) Aczkolwiek większości pewnie nie będzie to przeszkadzać;) Pomijając zapach, z działania jestem zadowolona. Żel dobrze spisuje się zarówno podczas porannego oczyszczania jak i po wieczornym demakijażu. Skóra jest po nim gładka, niepodrażniona i dobrze oczyszczona.

Garnier BIO Thyme tonik-esencja


Garnier BIO Thyme tonik opinie, blog

Tonik został umieszczony w wąskiej 150ml butelce. Posiada on wodnistą konsystencję i specyficzny „zapach natury”, ale już nie tak intensywny jak w przypadku żelu. Jest to produkt przeznaczony do cery tłustej i mieszanej. Zaskoczeniem była dla mnie zawartość alkoholu w składzie. Choć trzeba przyznać, że alkohol w kosmetykach nie zawsze jest zły. Nie zauważyłam żeby ten zawarty w toniku Garnier BIO wyrządził mi krzywdę, a moja cera jest raczej delikatna. Pod składem mamy adnotację, że alkohol pochodzi z upraw organicznych. Tonik przyjemnie wygładza i odświeża cerę, pozostawiając ją delikatnie zmatowioną i dobrze przygotowaną na dalszą pielęgnację.

Garnier BIO Konjac


Garnier BIO Konjac opinie

Podczas jednej z wizyt w Yasumi, przypomniałam sobie, że lubię gąbeczki Konjac, a właściwie dawno nie miałam;) Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że taką gąbeczkę ma również Garnier. Nie wahałam się więc długo i wybór padł właśnie na nią;) Gąbeczki używam razem z żelem Lemongrass. 
Sposób użycia jest bardzo prosty. Moczymy gąbeczkę przez 3 minuty w wodzie aby nabrała miękkości, a następnie delikatnie odciskamy nadmiar wody i okrężnymi ruchami wykonujemy masaż twarzy. Razem z gąbeczką możemy użyć samej wody albo np. wspomnianego żelu. Po użyciu myjemy gąbeczkę i wieszamy do wyschnięcia. Gąbkę należy wymieniać co 2-3 miesiące. Masaż przy użyciu gąbeczki to taka codzienna dawka relaksu. Jest to produkt w pełni naturalny, posiadający właściwości oczyszczająco-złuszczające. Szybko widać efekty w postaci gładkiej i dogłębnie oczyszczonej cery. To mój ulubiony produkt z serii;)
Garnier BIO kosmetyki opinie


Pomijając zapach żelu, jestem zadowolona z kosmetyków Garnier BIO. Fajnie, że typowo drogeryjna marka tak się rozwija. W ofercie jest jeszcze np. olejek i kremy do twarzy.


Znacie nową serię kosmetyków Garnier BIO?
Czytaj dalej »

niedziela, 9 czerwca 2019

NKD SKN opalenizna jak po wakacjach, ale bezpieczna!

NKD SKN jest marką dedykowaną dla osób, które chcą cieszyć się skórą muśniętą słońcem, ale jednocześnie zachować jej zdrowie i naturalne piękno:) Kosmetyki NKD SKN posiadają przyjazne naturze, nietoksyczne formuły. Oparte są one na bazie naturalnych składników takich jak np. kwas hialuronowy, wyciągi z owoców melona, liczi, malin oraz winogron, a także masło shea. W produktach samoopalających tej marki nie znajdziemy substancji zapachowych, alkoholu i parabenów. Jakiś czas temu miałam okazję wypróbować samoopalającą piankę do twarzy i ciała oraz brązujący żel do twarzy i ciała, które można stosować osobno lub w duecie:) A teraz czas na wrażenia;)
NKD SKN kosmetyki samoopalające blog



NKD SKN Natural Tan Mousse pianka samoopalająca

Pianka samoopalająca NKD SKN występuje w przyjemnym dla oka i wygodnym w użyciu 200ml opakowaniu. Produkt posiada brązowy kolor oraz konsystencję pianki, która wyjątkowo łatwo i przyjemnie rozprowadza się po skórze przy użyciu przeznaczonej do tego rękawicy. Kosmetyk szybko wnika w skórę pozostawiając ją gładką i subtelnie rozświetloną. Pianka nie brudzi ubrań i nie robi zacieków. Choć oczywiście trzeba być czujnym podczas aplikacji;) Niemniej nawet taka ofiara jak ja nie zrobiła nią sobie krzywdy, więc na pewno sobie poradzicie;)  Dużym plusem jest brak nieprzyjemnego zapachu, który jest często spotykany w mniej naturalnych kosmetykach samoopalających. Ja jeśli już mam wypróbować tego typu produkt (a nie muszę z wielką koniecznością, bo przecież nie jest to podstawa pielęgnacji) to zwracam uwagę na to żeby miał dobry skład. Niemęczący zapach również jest dla mnie bardzo ważny, ponieważ w przeciwnym wypadku nie mogę się na niczym skupić ani spać w nocy;) Opalenizna jaką zapewnia pianka jest złocista i naturalna. Skóra staje się ciemniejsza stopniowo, więc nie przeżyjemy szoku;) Jeśli chcemy zbudować intensywność, najlepiej stosować piankę przez 2-3 dni w rzędu. U mnie po pojedynczej aplikacji efekt utrzymuje się do 5 dni. Krócej jeśli robię peeling.



NKD SKN Body Bling

Jest to brązujący żel do twarzy i ciała, który pogłębia opaleniznę i jednocześnie rozświetla skórę. Można go stosować zarówno po kąpieli słonecznej jak i po użyciu pianki. Produkt znajduje się w 200ml tubce, a jego aplikacja również powinna przebiegać przy użyciu rękawicy. Po nałożeniu należy oczywiście pamiętać żeby dokładnie umyć ręce. Podczas rozprowadzania Body Bling na nieopalonej skórze pozostawia na niej lekko brązowy odcień, co ułatwia równomierną aplikację. Choć w rzeczywistości jest on bardziej balsamem niż żelem. Podobnie jak pianka, szybko się wchłania i nie pozostawia brzydkich śladów na ubraniach. Efekt skóry muśniętej słońcem utrzymuje się przez 1 dzień, więc jest to szczególnie dobra opcja, jeśli chcemy stosować go np. na imprezy;) Po użyciu skóra jest przyjemnie gładka i nawilżona, a także delikatnie rozświetlona. Jeśli zaś stosujemy go po piance, gwarantuje dodatkowe podbicie wcześniej uzyskanych efektów.
NKD SKN rękawica do aplikacji

Moje pierwsze spotkanie z marką NKD SKN przebiegło bardzo pozytywnie. Pianka i żel są produktami, które sprawdzą się nawet u niewprawionych osób:) A opalenizna z tubki jest zdecydowanie zdrowsza niż ta naturalna. Moim faworytem jest pianka.


Znacie kosmetyki NKD SKN?
Czytaj dalej »