środa, 1 lutego 2023

Kosmetyczne nowości styczeń 2023!

Miałam taką myśl żeby pokazać jeszcze ubiegłoroczne nowości, ale obejmowałoby to okres od kwietnia aż po grudzień, więc owe przedsięwzięcie jest nieco karkołomne;) Wszystkie zdjęcia mam, ponieważ robiłam je na bieżąco. Także wystarczy to tylko wkleić i opisać. Niemniej w związku z tym, że będzie tego sporo, poszłam na łatwiznę i póki co prezentuję nowości ze stycznia 2023. A potem troszkę się cofniemy;)

Nowości otwiera Joom i produkty rodem z Korei. Na Joom VAT dolicza się automatycznie w koszyku, więc nie trzeba się już martwić o dodatkowe opłaty przy odbiorze przesyłki. Z kodem JOOMPL lub INSTAPL masz -10% na wszystko (reklama). Tym razem przyciągnęła mnie marka Trimay. Zdecydowałam się na zestaw do ust, który idealnie nadaje się dla siebie lub na prezent. 3-stopniowy zestaw Trimay Lip Special Kit zawiera – Trimay Cera-Collagen Bubble Peeling Lip Mask, Trimay Volufiline Deep Volume Lip Balm i Trimay Volufiline 3D Lip Sleeping Pack. Oprócz tego postawiłam również na Trimay Peptid 28 Ampoule. Dawno nie używałam olejku do skórek, więc postanowiłam dać szansę temu z marki Wakemake. Ostatnią rzeczą jest krem pod oczy z kolagenem  It’s Skin Collagen Firming Eye Cream, który zachwalało mi kilka osób w wiadomościach na IG:) 

Na osobne zdjęcie załapał się box próbek i miniaturek kosmetyków koreańskich również od Joom.
 
Ze sklepu Topestetic dostałam zestaw do dwuetapowego oczyszczania twarzy Dermomedica Lipid Control and Snail Foam Cleanser zawierający piankę oraz olejek. Na pewno opowiem o nim więcej za jakiś czas:)
 
Od marki Nuxe przyjechało do mnie trio Merveillance Lift (krem na dzień, krem na noc i pod oczy), a także Super Serum 10, którego już kiedyś używałam. Nie pisałam wtedy recenzji, więc będzie okazja żeby to nadrobić:)
 
Pixi Beauty tym razem w ramach PR podesłało coś w moich kolorach, czyli kilka kosmetyków z linii Clarity. W ich składzie znajduje się m.in. kwas salicylowy, kwas glikolowy i fermenty. Na razie jednak żadnego z nich nie otwierałam;)
Od marki Garnier przyszło do mnie coś do włosów, czyli duet Botanic Therapy Oat Delicacy. Nie zabrakło także nowości do ciała w postaci odżywczego kremu z olejkiem z awokado i kwasem omega Garnier Body Superfood.

Ostatnie dwa zdjęcia to już w pełni moje zakupy. W Rituals najczęściej zamawiałam online w ich sklepie firmowym. Tym razem jednak chciałam kupić coś na prezent w salonie stacjonarnym, ponieważ akurat byłam w okolicy. Jesienią bardzo spodobała mi się pianka do mycia ciała Good Fortune i uznałam, że kupię też dwie pozostałe z edycji limitowanych, czyli Love i Happiness. Nie mogłam sobie też odmówić kolejnej sztuki balsamu do ust Rituals Fortune-Balm Repair. Pierwszą sztukę znalazłam w kalendarzu adwentowym tejże marki i nawet nie myślałam, że będzie tak dobry:) Antyperspirant w kremie Secret Natural Unscented, kupiony w Rossmannie to także moja kolejna sztuka. 
Na początku roku poczułam się jakoś marnie ze swoim odbiciem w lustrze i pomyślałam, że „nie pomoże puder, róż”, ale w sumie kilka duperelków z kolorówki nie zaszkodzi;) Większość z nich była z Hebe i na zamówienie czekałam aż 2 tygodnie. Najwięcej reprezentantów mam tutaj z Eveline Cosmetics, a zatem baza pod tusz Sexy Girl 2w1 Lash Booster&Primer, która dla odmiany jest czarna, Puder utrwalający z ametystowym pyłkiem Eveline Translucent Loose Setting Powder with Amethyst Dust i matująco-wygładzający puder mineralny Eveline Celebrities Beauty Natural Mattifying and Smooting Mineral Powder. Nigdy nie miałam pudru typowo pod oczy, więc postawiłam na Paese Puff Cloud. Podobnie było z mydełkiem do brwi i tutaj wybrałam Claresa Brow Soap.
 
Wygląda na to, że to już wszystkie moje styczniowe nowości. Daj znać co wpadło Ci w oko albo pochwal się jakie nowości zawitały do Ciebie w tym pierwszym miesiącu roku:) Zapraszam też na Instagram, bo tam jestem zdecydowanie częściej:)

Czytaj dalej »

poniedziałek, 16 stycznia 2023

Jan Marini Marini Physical Protectant Tinted SPF 45 – ochronny krem koloryzujący z Topestetic!

Rzadko sięgam po koloryzujące kremy z filtrem. Zwykle stawiam na te bezbarwne, ponieważ obietnica dopasowywania się do karnacji to niejednokrotnie piękna… bajka;) Wielokrotnie przejechałam się na takich zapewnieniach, ale zdarzały się też wyjątki od reguły. Dlatego nie skreślam tej kategorii zupełnie;) Do odważnych świat należy, więc patrząc na pozytywne opinie klientów sklepu Topestetic zaryzykowałam z Marini Physical Protectant Tinted SPF 45.


Marka Jan Marini dostępna w Topestetic budziła moją ciekawość już od dawna. Ten kalifornijski producent kosmetyków zasłynął dzięki zaawansowanej technologii transportu składników aktywnych i przełomowym recepturom produktowym. Firma ta jest pionierem w stosowaniu kwasu glikolowego w pielęgnacji skóry, a ponadto jako pierwsza zastosowała palmitynian askorbylu w produkcie kosmetycznym. Asortyment marki jest bardzo przemyślany i jestem pewna, że każdy znajdzie coś dla siebie! Sama również z przyjemnością sięgnęłabym po więcej:) Pora jednak na relację z mojego pierwszego spotkania z producentem, które miało swój początek w połowie grudnia.

Jan Marini Marini Physical Protectant Tinted SPF 45 – krem ochronny koloryzujący


Krem umieszczony został w białej tubce z wygodnym zamknięciem. Jej pojemność to 57g. Tubka jest na tyle poręczna, że bez problemu zmieści się w podróżnej kosmetyczce, czy nawet torebce.

Sam produkt posiada kremową, sprawnie rozprowadzającą się i niesmużącą konsystencję. Bezpośrednio po nałożeniu błyszczy, ale po wchłonięciu zyskuje bardzo naturalne, satynowe wykończenie. Nie wysusza oraz co szczególnie dla mnie istotne – nie bieli skóry.

Brak białej poświaty zawdzięczamy wysokiej mikronizacji tlenku cynku. Dodatkowo filtr posiada wodoodporną formułę, która utrzymuje się na skórze nawet do 80min. podczas kąpieli morskich lub intensywnego pocenia się skóry. W składzie kremu znajdują się filtry fizyczne, koenzym Q10 oraz zielona herbata.

Zapach kremu podczas aplikacji przypomina mi plastelinę;) Nie utrzymuje się on jednak na skórze:)

Odcień Marini Physical Protectant Tinted SPF 45 może wydawać się dość ciemny. Mi jednak przypadł do gustu wizualnie już po pierwszym wyciśnięciu na grzbiet dłoni i nie pomyliłam się. Wszak dopasowuje się bez problemu! Nie jest przy tym mocno kryjący ani ciężki. Spełnia bardziej funkcję upiększającej, lekko koloryzującej bazy pod makijaż, która subtelnie wyrównuje koloryt i świetnie współpracuje z minerałami. Krem idealnie stapia się z moją cerą, dzięki czemu zyskuję efekt „drugiej skóry”. Po wchłonięciu jest niewyczuwalny, niemal transparentny. Nie mam więc uczucia odciążenia, którego tak bardzo nie lubię. A zarazem twarz wygląda na bardziej wypoczętą. Zwykle nakładam na niego puder lub sypki podkład mineralny. 

Podobno dopasowuje się również do jasnych karnacji. Patrząc na moje zdjęcia konsystencji może wydawać się to wątpliwe i nie ręczę za to, gdyż moja cera nie należy do najjaśniejszych i sprawdziłam go tylko na sobie. Jednak na karcie produktu w Topesetic znajdziesz również zdjęcia i filmiki, na których zobaczysz konsystencję na jaśniejszej dłoni. Krem prezentuje się na niej zdecydowanie jaśniej. Doszłam więc do wniosku, że prawdopodobnie zaczyna się on dopasowywać do karnacji właścicielki już w momencie wyciśnięcia na dłoń;) W przypadku bardzo bladych cer, pełne dopasowanie może stać pod znakiem zapytania, ponieważ to trochę tak, jak z ubraniami „one size”;) Niby uniwersalne, ale jednak dla niektórych będą za duże, a dla innych za małe. Niemniej w przypadku karnacji jasnych, średnich i tych nieco ciemniejszych nie powinno być problemu ze stopieniem się ze skórą. Zwłaszcza, że nie jest to produkt, który kryje jak podkład czy krem BB.

Pomijając rozterki związane z odcieniem, największym atutem jest oczywiście wysoki SPF. U siebie spokojnie mogę nałożyć optymalną ilość zapewniającą ochronę skóry, więc ma to sens:) U każdego porcja ta będzie nieco inna zależnie od wielkości twarzy. W przypadku mojej drobnej twarzy według pomiarów jest to nieco ponad 0,5ml. 

Na koniec dnia warto pamiętać o dwuetapowym oczyszczaniu cery, ponieważ jest to szczególnie ważne podczas stosowania kremów zapewniających fotoprotekcję.

Markę Jan Marini znajdziesz w sklepie Topestetic. Wysyłka jest zawsze bezpłatna, a kosmetolodzy chętnie doradzą:)

Znasz produkty Jan Marini? Zdarza Ci się sięgać po filtry z dodatkiem koloru?

Współpraca reklamowa

Czytaj dalej »

poniedziałek, 12 grudnia 2022

Purito Dermide Balancing Barrier Balm i Purito DermHa-3 Liquid. Intensywna pielęgnacja z Topestetic!

My kobiety jesteśmy w ciągłym niedoczasie. Wiecznie gdzieś pędzimy, dbamy o naszych bliskich. Ale czy w gąszczu codziennych prywatnych i zawodowych spraw pamiętamy także o sobie? Zarówno dla komfortu fizycznego, jak i psychicznego niezwykle ważny jest balans. Warto każdego dnia znaleźć czas tylko dla siebie:) Sklep Topestetic od lat jest blisko kobiet. Dlatego w tym roku stworzył kampanię #ZnajdźDlaSiebieCzas, której twarzą jest najpiękniejszy polski głos żeński, czyli aktorka, mama i jednocześnie działaczka charytatywna Magdalena Różczka. Znajdź dla siebie czas, to ważne:) Okres jesienno-zimowy jest doskonałym momentem na zadbanie o swoją skórę. Jeśli nieco gubisz się wśród tych wszystkich marek, produktów i substancji aktywnych, nie martw się! Kosmetolodzy Topestetic służą bezpłatną poradą w tym zakresie. Mi również doradzili. I to jeszcze jak! Duet od marki Purito był strzałem w 10! Nie mogłam się doczekać aż o nim napiszę! Mowa o głęboko odżywczym kremie do twarzy z ceramidami Purito Dermide Balancing Barrier Balm oraz tonerze intensywnie nawadniającym Purito DermHa-3 Liquid!

Purito to koreańskie kosmetyki naturalne. Składy ich produktów są naturalne i bezpieczne. Nazwa marki pochodzi od słowa „purify” oznaczającego czystość oraz chińskiego symbolu reprezentującego glebę. Kosmetyki koreańskie towarzyszą mi właściwie nieustannie, a markę Purito poznałam już kilka lat temu. Tej jesieni potrzebowałam łagodnych i jednocześnie intensywnie pielęgnujących produktów, będących wsparciem dla mojej skóry podczas stosowania dość silnego serum z trzema rodzajami retinoidów. Propozycja wypróbowania toniku i kremu Purito wydała mi się więc bardzo sensowna. Co więcej, już po pierwszym użyciu poczułam, że to jest właśnie to! A jak produkty sprawdziły się u mnie po dłuższym czasie regularnego stosowania?


Purito DermHa-3 Liquid – toner intensywnie nawadniający

 

Toner w swoim składzie zawiera pantenol o działaniu regenerującym, łagodzącym i wzmacniającym barierę hydrolipidową. Kwas hialuronowy, wiąże wodę w skórze, zatem działa silnie nawilżająco. Madekasozyd to składnik aktywny pochodzący z wąkroty azjatyckiej o działaniu  przeciwzapalnym, regenerującym i łagodzącym. Kwas azjatykowy i madekasowy także pochodzą z wąkroty azjatyckiej. Wykazują działanie nawilżające oraz wzmacniają naturalną barierę hydrolipidową.

Purito DermHa-3 Liquid umieszczony został w przezroczystej butelce z wygodnym zamknięciem, którego nie trzeba odkręcać. Warto wspomnieć, że opakowanie pochodzi z recyclingu, a jego pojemność to standardowe 200ml, które należy zużyć w ciągu 12 miesięcy od otwarcia. Sam toner ma przyjemną dla oka, niebieskawą barwę, ale rzecz jasna nie barwi skóry;)

Co istotne – tonik nie posiada żadnego zapachu. Uwielbiam kosmetyki bez kompozycji zapachowej przez wzgląd na ich łagodność dla skóry oraz to, że nie drażnią mojego nadwrażliwego zmysłu powonienia;) Konsystencja produktu, jak wskazuje sama nazwa - liquid jest wodnista. Produkt bardzo dobrze się rozprowadza, błyskawicznie wchłania i nie pozostawia po sobie lepkiej warstwy. Można go aplikować zarówno przy użyciu płatka kosmetycznego, jak i bezpośrednio dłońmi. W jego przypadku najbardziej pasowała mi jednak aplikacja miękkim wacikiem.

Skład toniku jest dość krótki i prosty, ale jednocześnie opierający się na wartościowych substancjach aktywnych. Koreańczycy często czerpią z dobrodziejstw wąkroty azjatyckiej i tak jest również w tym przypadku. Toner nie jest co prawda obowiązkowym produktem w pielęgnacji. Jednak sama stosuję go 2 razy dziennie każdego dnia i moja skóra zdecydowanie na tym zyskuje. Intensywnie nawadniający toner Purito zmiękcza i wygładza, a także zapewnia skórze wstępne nawilżenie oraz przygotowuje ją na przyjęcie serum i kremu. Nadaje się zarówno do porannej, jak i wieczornej pielęgnacji. Również przed użyciem serum z retinoidami. Warto jednak pamiętać żeby nie nakładać retinoidu na wilgotną od tonera skórę. Tonik sprawdzi się w przypadku każdego rodzaju cery. Szczególnie zaś odwodnionej, podrażnionej oraz suchej.

Purito Dermide Balancing Barrier Balm - głęboko odżywczy krem do twarzy z ceramidami

Krem zawiera ceramidy, czyli bardzo istotne dla skóry lipidy, które są niezbędne do jej prawidłowego funkcjonowania. Dzięki nim skóra nie traci nadmiernie wody, jest lepiej nawilżona, szybciej się regeneruje oraz jest mniej podatna na podrażnienia. W składzie kremu znajduje się również Skwalan, Masło z pestek mango, Olej makadamia, Witamina E, Hialuronian sodu, propanediol i gliceryna. Tak skomponowany skład sprawia, że jest to produkt o głęboko odżywczych właściwościach.


Purito Dermide Balancing Barrier Balm opakowany został w smukłą fioletową tubkę z wygodnym zamknięciem. Tubka sprawdza się bardzo dobrze, nie ma żadnych problemów z dozowaniem produktu. Jeśli jakieś marki oszczędzają na pojemnościach kosmetyków to na pewno nie koreańskie;) Dobrym przykładem jest również ten krem, którego pojemność to 60ml. Na tubce kremu nie ma podanego PAO. 

Miodem na moje serce jest to, że Balancing Barrier Balm podobnie jak toner, także jest bezzapachowy! Podczas stosowania retinoidów szczególnie warto postawić na takie produkty, ponieważ te zawierające kompozycje zapachowe (zwłaszcza z olejków eterycznych) mogą zwiększać ryzyko podrażnień. Nie bez znaczenia są tutaj także moje osobiste preferencje. Zawsze chętniej wybiorę kosmetyk bezzapachowy. 

Produkt posiada bogatą, kremową i otulającą konsystencję. Polecam nakładać go stopniowo, mniejszymi porcjami, ponieważ bardzo komfortowo się wówczas rozprowadza oraz szybciej wchłania. Natomiast nałożony od razu grubą warstwą krem marze się podczas aplikacji i potrzebuje zdecydowanie więcej czasu na odpowiednie wpracowanie w skórę.

Czas jednak na najważniejsze, czyli działanie! Są takie produkty, przy których już po pierwszym użyciu wiem, że „będą z tego dzieci”;) Tak było właśnie w tym przypadku! Wprost nie mogłam się nadziwić i nacieszyć tym kremem:) Jest to produkt silnie odżywczy i pozostawiający po sobie wyczuwalną warstewkę. Działa niczym plaster na skórę. Z uwagi na głęboki potencjał odżywczy najlepiej sprawdza się w pielęgnacji nocnej. Jednak ja będąc w trakcie kuracji retinodiami z powodzeniem stosuję go także na dzień pod krem z filtrem. Po dobrym wchłonięciu krem dobrze współpracuje również z moimi ulubionymi produktami do makijażu. A jeśli już o retinoidach mowa, cudownie sprawdza się w metodzie kanapkowej – jako ostatnia warstwa w pielęgnacji. Krem dogłębnie odżywia, nawilża, regeneruje, chroni oraz wzmacnia barierę lipidową. Dzięki niemu w tym roku nie zmagam się z żadnymi podrażnieniami związanymi ze stosowaniem retinoidów. Jeśli potrzebujesz intensywnej pielęgnacji lub twoja skóra jest sucha, wrażliwa,  podrażniona, ma naruszoną barierę hydrolipidową, jest zaczerwieniona lub potrzebuje regeneracji – gorąco polecam Purito Dermide Balancing Barrier Balm.

Kosmetyki Purito znajdziesz w Topestetic, gdzie jak wspominałam możesz liczyć na profesjonalne doradztwo, a dostawa jest zawsze bezpłatna.

Znasz kosmetyki Purito? Stosujesz koreańską pielęgnację?

Współpraca reklamowa

Czytaj dalej »

czwartek, 27 października 2022

SVR Sun Secure Blur SPF 50+ nowa formuła i moja opinia!

SVR Sun Secure Blur SPF 50+ to filtr, na który od dawna miałam ochotę, ale się bałam!;) Dlaczego? Jest to krem optycznie ujednolicający kolor cery, a ja stronię od takich produktów. Na moim profilu na IG nie ma nawet zdjęcia, na którym mam na twarzy tradycyjny podkład😅 Kremom, które mają wizualnie poprawiać koloryt cery nie ufam, ponieważ zazwyczaj są produkowane z myślą o bladolicych. A ja czy zima czy lato - do bladych nie należę. Obawiałam się więc, że Sun Secure Blur przybierze na mojej skórze jakiś dziwny, „wybladzający” odcień, a jego zapach mnie zabije. Ale tak się złożyło, że dostałam próbkę o siostry i... przepadłam. Od razu się zakochałam:) Co skończyło się natychmiastowym zakupem;)


SVR Sun Secure Blur SPF 50+

Efekt jest zupełnie nieporównywalny z żadnym innym SPF, jakiego używałam. Na mojej skórze nie zostawia koloru, pięknie się wtapia. Dzięki zawartości silikonu działa jak baza pod makijaż. A nawet może go zastąpić, jeśli preferujesz delikatne wyrównanie kolorytu zamiast mocnego krycia. SPF posiada brzoskwiniową barwę oraz niespotykaną konsystencję musu, która jest bardzo komfortowa w użyciu. Mus momentalnie się wchłania. Nie smuży i nie roluje się. Bez problemu można nałożyć odpowiednią ilość na twarz. Pozostawia na skórze aksamitne, delikatnie matowe wykończenie z efektem wygładzenia;) 

Na mojej mieszanej skórze spisuje się idealnie! Na pewno docenią go również posiadacze cer tłustych. Krem kontroluje wydzielanie sebum, a jednocześnie nie podrażnia ani nie wysusza. Dostałam wiele pytań o to czy „nie zapycha”, ale to kwestia indywidualna, więc nie  odpowiem jednoznacznie. U siebie nie zauważyłam zwiększonej częstotliwości pojawiania się niedoskonałości, ale moja cera nie jest trądzikowa i nie ma szczególnej skłonności do ich powstawania.

SVR Sun Secure Blur SPF 50+ - zapach i odcień

Produkt jest perfumowany i w pierwszych dniach stosowania potrafiłam czuć jego zapach przez większość dnia. Z czasem stał się on dla mnie słabiej wyczuwalny, a najszybciej przestaje być obecny, gdy dodatkowo nałożę puder (nawet bezbarwny). Bardzo obawiałam się jego zapachu, ale finalnie oceniam go jako całkiem przyjemny i mający „coś w sobie”. Choć zdecydowanie mógłby być mniej intensywny. Zwłaszcza, że preferuję bezzapachowe.

Krem może się nieco odcinać od reszty ciała przy jasnych i bardzo jasnych karnacjach, ale średnim i nieco ciemniejszym bardzo polecam! W końcu coś dla nas.

SVR Ochronny krem optycznie ujednolicający skórę SPF50 jakiś czas temu przeszedł pewne zmiany:

💙4 opatentowane filtry

💙1 silikon zamiast 4

💙Eko opakowanie

 

Znasz już nowy SVR Sun Secure Blur SPF 50+? Jakiego SPF używasz do twarzy?

Czytaj dalej »

wtorek, 18 października 2022

Moje polskie nowości kosmetyczne ze sklepu bee.pl!

Od wiosny nie pokazywałam żadnego zestawienia kosmetycznych nowości i może jeszcze to nadrobię;) A tymczasem mały przedsmak, czyli kilka kosmetyków polskich marek, które w swoim asortymencie posiada sklep bee.pl. Zdecydowałam się na produkty takich firm jak Apis, Vianek, Orientana i Mydlarnia 4 Szpaki.

Sklep Bee.pl kosmetyki naturalne

Sklep Bee wyróżnia się tym, że znajdziesz w nim nie tylko kosmetyki naturalne z różnych półek cenowych, ale także żywność, suplementy, wysokiej jakości delikatesy, artykuły zarówno dla mam, jak i dzieci, a nawet książki i akcesoria dla zwierząt. Jest w czym wybierać, a sam sklep przypadnie do gustu szczególnie tym, którzy nie lubią tracić czasu na bieganie po sklepach stacjonarnych albo zamówienia z kilku różnych miejsc.

Co wybrałam dla siebie tym razem?

Apis Mus do ciała arbuzowy z mango i witaminą E

Apis to marka, którą znam naprawdę słabo. Dlatego też moją uwagę zwróciły dwa produkty. Apis Trichological Care trychologiczny peeling do skóry głowy to enzymatyczny peeling o delikatnej, lekko żelowej konsystencji oraz przepięknym, takim wręcz ekskluzywnym zapachu, który od razu zyskał uznanie mojego wybrednego nosa. Niewielkie, 80ml opakowanie z wąską końcówką jest poręczne i wygodne w użyciu. Sam peeling łatwo się spłukuje i dobrze odświeża skórę głowy. Niestety finalnie musiałam go odstawić, gdyż wywołuje u mnie uczucie swędzenia. Liczę, że lepiej sprawdzi się u siostry. Apis Mus do ciała arbuzowy z mango i witaminą E to z kolei produkt do pielęgnacji ciała, który skusił mnie za sprawą zapachu arbuza. Wszak owocowe klimaty potrafią skutecznie poprawić humor. Zwłaszcza jesienią i zimą. Zapach nie jest co prawda zbyt naturalny w odbiorze (to zdecydowanie podrasowany arbuzik), ale mimo wszystko oceniam go jako przyjemny. Mus posiada lekką konsystencję, która lubi się jednak mazać podczas rozprowadzania. Trzeba więc poświęcić kilka minut na dokładne wmasowanie produktu i ważne żeby nie szaleć z ilością. Sam w sobie nie jest jednak kleisty ani tłusty. Po dobrym wklepaniu szybko się wchłania. A po użyciu skóra jest miękka i nawilżona.

Mydlarnia 4 Szpaki Mydło w płynie Cytryna i Mięta

Zawsze się śmieję, że cóż może być ważniejszego i bardziej niezbędnego niż mydło? Ciężko byłoby przebić tego typu produkt pod względem użyteczności!;) Zużywam hektolitry mydeł;) Najczęściej robię własne mydło w piance, ale zawsze chętnie wypróbuję także coś innego. W ten oto sposób wybór padł na Mydlarnia 4 Szpaki Mydło w płynie Cytryna i Mięta. Mydło opakowane zostało w 500ml, szklaną butelkę z pompką. Nie do końca mnie to przekonuje w kontekście mydła. Ale finalnie szczęśliwie mi nie upadło, więc mogłam się nim cieszyć do końca (co w moim przypadku oznaczało niecałe 2,5tyg. stosowania do mycia rąk). Można używać go również jako żelu pod prysznic. Sama nie próbowałam, ale jestem przekonana, że jak najbardziej się nadaje. Mydło posiada żelową konsystencję, która sprawia wrażenie jakby była wzbogacona o oleje (które zresztą są w składzie). Komfort stosowania jest więc wysoki, a samo mydło dobrze się pieni. Zapach jest naturalny w odbiorze. Początkowo był dla mnie nieco męczący, ale potem przywykłam. Przypomina mi liście cytryny, gdzieś w tle wybija także mięta. Produkt nie wysusza skóry, a nawet daje wrażenie delikatnego nawilżenia.

Orientana Naturalny balsam do ust Coconut Energy

Orientana Naturalny balsam do ust Coconut Energy to produkt nad którym zastanawiałam się najdłużej, ponieważ kosmetyki tej marki mają dla mnie niekiedy zbyt intensywne zapachy. Niemniej ostatecznie „pasja smarowania ust” zwyciężyła. Balsam ma przepiękne opakowanie z egzotycznym motywem. Jest ono co prawda tekturowe, ale jednocześnie naprawdę porządnie wykonane. Mamy tu więc win-win, czyli zarówno wygodę, jak i ekologię;) Sztyft posiada intensywnie żółty kolor i jak się okazało neutralny, niemal niewyczuwalny zapach, który ciężko do czegoś porównać. Dla mnie to zaleta, gdyż przynajmniej nie drażni. Na moich wybitnie wymagających ustach przy częstym stosowaniu wypadł całkiem dobrze. Przyjemnie nawilża i odżywia, choć nie jest to najbardziej regenerujący produkt do pielęgnacji ust, jaki znam. Trochę brakuje mi w nim połysku. 

Vianek Normalizujący tonik-wcierka do skóry głowy

Ze wszelkimi wcierkami do skóry głowy mam trudną relację pt.: chciałabym używać, bo wiem, że są efekty. Ale… bardzo mi się nie chce;) Dopiero niedawno otworzyłam pierwszy tego typu produkt, a Vianek Normalizujący tonik-wcierka do skóry głowy jest kolejnym;) Kosmetyk występuje w wygodnej formie toniku w sprayu, dzięki czemu jest łatwy i szybki w stosowaniu. Tonik posiada wodnistą, nieobciążającą konsystencję, która dobrze się rozprowadza i szybko wchłania. Jego woń jest ziołowa, ale ulotna i niemęcząca. Po użyciu zapewnia subtelne uczucie kojącego chłodzenia. Na ten moment ciężko mi jeszcze ocenić efekty, ale dam znać po zużyciu całej butelki.

Znasz sklep Bee? Lubisz wielobranżowe sklepy online? Używasz kosmetyków polskich marek?

Współpraca reklamowa 

Czytaj dalej »