środa, 21 sierpnia 2019

Dr. Jart+ Cicapair Cream – wąkrotka azjatycka raz jeszcze!

Cicapair to najpopularniejsza seria marki Dr. Jart+. Jest ona całkiem dobrze znana i dostępna również w Polsce. Sama długo nie miałam przekonania do tej serii, ale pozytywne doświadczenia z maską całonocną sprawiły, że zmieniłam zdanie;) A dodatkowym ułatwieniem było dla mnie to, że na Jolse pojawiła się nowość w postaci Dr. Jart+ Cicapair Cream.  Wcześniej nie byłam do końca pewna czy jest sens żebym używała wersji Re-Cover, a ta w tubce intuicyjnie wydała mi się bardziej odpowiednia dla mojej skóry. Czy nowy krem Dr. Jart+ trzyma poziom?
Dr. Jart+ Cicapair Cream blog

Dr. Jart+ Cicapair Cream


Jest to skoncentrowany krem, który regeneruje i odżywia wrażliwą skórę. W swoim składzie zawiera ekstrakt z liści wąkrotki azjatyckiej, który znany jest z szybkiego działania kojącego, chroniącego i stymulującego procesy odnowy komórkowej.
Dr. Jart+ Cicapair Cream czy warto
Krem Cicapair zapakowany został w biało-zielony kartonik. Wewnątrz znajdziemy zwyczajną 50ml tubkę z odkręcanym zamknięciem. Nic nadzwyczajnego, ale przyznaję, że wizualnie nawet mi się podoba. Moją uwagę zwróciła nakrętka, która jest dość ciężka. Taka porządna;) Tubka jest dość plastyczna. Na pierwszym zdjęciu już w momencie, gdy pozostało mi jedynie ¼ opakowania. A można je tak ukształtować żeby nie wyglądało na tak mocno zużyte;)

Cicapair Dr. Jart+ seria
Dr. Jart+ Cicapair Cream posiada kremową, ale taką nieco gęstszą, bardziej treściwą konsystencję. Nie jest ona jak masło, ale zdecydowanie nie należy do tych lekkich. Rozprowadza się nieco opornie, czyli nie ma takiego poślizgu jak np. przy kremach-żelach, ale nie było to dla mnie problemem, ponieważ krem nie pozostawia po sobie żadnej tłustej czy świecącej warstwy. Jedynie czoło trochę mi wyświeca przez pierwszych kilka minut od nałożenia, ale mam je z natury bardziej tłuste i gruboskórne niż pozostałą część twarzy;) Twarz poniżej czoła po posmarowaniu kremem zyskuje takie naturalne pół-matowe wykończenie. 
Dr. Jart+ Cicapair Cream konsystencja
Zapach tego kremu to dla mnie trudna kwestia, ponieważ nie mogłam dojść ze sobą do porozumienia cóż on mi przypomina… Na pewno kojarzycie to uczucie pt.: jakbym gdzieś go już czuła tylko nie wiem gdzie:) Znajoma nuta, choć nie jestem pewna czy przywodzi mi na myśl inny kosmetyk z wąkrotką azjatycką (wszak zużyłam ich już kilka) czy coś zupełnie innego;) Niemniej mój nos odczuwa go pozytywnie. Tak naturalnie, lekko ziołowo i kojąco. Nie jest to woń nachalna. Zanika dość krótko po wklepaniu w skórę:) Podejrzewam, że nie będzie nikomu jakoś szczególnie przeszkadzał, choć niektórych może po prostu nie zachwycić:) 
Dr. Jart+ Cicapair Cream wąkrotka azjatycka
Krem posiada taką zielonkawo-żółtawą barwę. Wiem, że np. wersja Cicapair Re-Cover podczas rozsmarowywania zamienia się w beż, mając jednocześnie maskować zaczerwienienia i niedoskonałości. Przy Cicapair Cream takiego efektu nie zauważam. Na mojej skórze staje się on po prostu bezbarwny i z pewnością nie widzę tutaj przemiany w beż. O ile się nie mylę to w tej wersji tak właśnie ma być. Dla mnie to akurat plus, ponieważ moja skóra nie ma skłonności do zaczerwienienia, więc nie potrzebuję tego typu korekcji. Jedyna problematyczna strefa to popękane naczynka na nosie;) Jednak potrzebowałam kremu, który będę mogła stosować również na noc, a ten wydaje mi się bardziej uniwersalny. Choć przyznaję, że po wypróbowaniu wersji w tubce zaczynam mieć chrapkę na ten w słoiczku. Nie nadążysz;) Jak już wspomniałam zaczerwienionej twarzy nie mam. Pod warunkiem, że nie najdzie mnie ochota na pocieranie twarzy palcem, bo niestety mam kilka dziwnych zwyczajów;) Ale tego typu podrażnienie za zwyczaj szybko ustępuje. Przy kremie Dr. Jart+ przede wszystkim zauważyłam silne właściwości regenerujące. Od razu po aplikacji skóra staje się taka ukojona. Chłonie ten krem jak gąbka, a on jej nie obciąża. Sprawdził się u mnie zarówno pod makijaż w połączeniu z tonikiem i esencją Isntree jak i na noc z kosmetykami Bielenda Professional zawierającymi witaminę C i kwas ferulowy, zapewniając mojej skórze idealny balans. Także nawilżenie i odżywienie jest na dobrym poziomie, a niektóre kremy z wąkrotką zapewniały mi jedynie przeciętne nawilżenie. Ze wszystkich kremów z tym składnikiem Dr. Jart+ Cicapair Cream jak dotąd odpowiada mi najbardziej:) Choć fanki żelowych konsystencji mogą się trochę krzywić. Dla mnie minusem jest tylko nieszczególna wydajność, ale od razu dodaję, że stosowałam także na szyję i nieco na dekolt (czyli tradycyjnie) zarówno rano i wieczorem. Jeśli miałabym określić ten krem w dwóch słowach to byłby to krem-kompres:) Treściwy pod względem konsystencji, kojący, ale nieprzetłuszczający skóry. Dla mojej mieszanej, ale delikatnej cery zdecydowanie przyjemniaczek:)

Znacie serię Cicapair od Dr. Jart+? Lubicie tą markę?
Czytaj dalej »

sobota, 17 sierpnia 2019

Isntree Hyaluronic Acid Water Essence i Green Tea Fresh Toner - koreańska pielęgnacja odpowiednia nawet dla cery wrażliwej!

Całkiem niedawno przypomniał mi się tonik z kwasem hialuronowym marki Isntree (Hyaluronic Acid Toner), który był chyba pierwszym tonikiem podczas używania, którego stwierdziłam – jednak te koreańskie tonery mogą być naprawdę fajne! Do dziś pamiętam jego przyjemną nawilżającą konsystencję;) Było to już parę lat temu i nie doczekał się wtedy recenzji, ale pomyślałam, że pora na kolejny kosmetyk z tej marki. A nawet dwa;) Na Jolse znalazłam uroczo wyglądającą butelkę Isntree Hyaluronic Acid Water Essence i mniej urodziwą, ale zdecydowanie przydatną butelkę Isntree Green tea Fresh Toner:) Czy marka nadal robi na mnie dobre wrażenie?
 

Isntree Green tea Fresh Toner

Isntree Green tea Fresh Toner opinie

Tonik zawiera 80% ekstraktu z zielonej herbaty pochodzącej z wyspy Jeju. Kosmetyk koi zmęczoną cerę. Jego skład jest tak skomponowany, że może być stosowany nawet w przypadku wrażliwej i podrażnionej skóry.


Toner Isntree umieszczony został w kartonowym opakowaniu, wewnątrz którego znajdziemy brązową plastikową butelkę z odkręcaną nakrętką i zabezpieczonym otworem, dzięki czemu nic się nie rozleje nawet, jeśli leci do nas prosto z Korei;) Nie przepadam za brązem, więc butelka nie budzi we mnie zachwytów, ale mimo tego uważam ją za stosunkowo ładną;) Pojemność to standardowe 200ml. Otwór jest odpowiedniej wielkości, więc nie zaobserwowałam żadnych problemów z aplikacją;) Konsystencja produktu jest lekka, wodnista, czyli zdecydowanie inna niż w przypadku jego gęstszego hialuronowego brata. Ciekawostką jest to, że toner nie jest bezbarwny. Jego kolor określiłabym jako herbaciany:) Jeśli chodzi o zapach to nie wiem czy kojarzycie takie rozpuszczalne cytrynowe herbatki w granulacie, które były kiedyś modne? Właśnie taką „herbatkę” przywodzi mi na myśl zapach tego toniku. W moim odczuciu jest całkiem przyjemny i lekko orzeźwiający. Na lato wprost idealny, ale i zimą chętnie bym używała:) 
Isntree Green tea Fresh Toner blog

Według cosdna skład Isntree Green tea Fresh Toner jest wręcz perfekcyjny i w tym przypadku cieszy mnie to szczególnie, ponieważ również w kwestii działania nie mam mu nic do zarzucenia:) Świetnie sprawdził się w mojej porannej pielęgnacji (na noc miałam Bielendę Professional). Przyjemnie odświeża, nie lepi się, idealnie przygotowuje skórę na esencję i krem:) Zdecydowanie nie podrażnia mojej delikatnej cery. Chętnie wrócę do niego ponownie za jakiś czas:) Przyznam, że pierwotnie myślałam o wersji z kwasem hialuronowym, którą już miałam, ale nie żałuję, że pokusiłam się o coś nowego. Oba tonery są dobre i oba na Jolse figurują jako „Best”:) Dołączam do fanek:)

Isntree Hyaluronic Acid Water Essence

 
Isntree Hyaluronic Acid Water Essence opinie


Esencja zawiera 8 rodzajów kwasu hialuronowego o małej, dużej i średniej cząsteczce. Posiada właściwości nawilżające i zatrzymujące wilgoć w skórze. Ponadto w swoim składzie zawiera olej z nasion z opuncji figowej, który posiada właściwości ujędrniające.

Esencja Isntree umieszczona została w 50ml butelce z pipetą. Nie ukrywam, że już samym wyglądem zwróciła moją uwagę. Po prostu moje kolory;) Dlatego już dobrych kilka miesięcy nosiłam się z zamiarem wypróbowania tego cudaka;) Może nie jestem fanką takiego dozowania, ale jeśli pipeta działa sprawnie to nie jest ono dla mnie też uporczywe;) Patrząc na napełniony dozownik można odnieść wrażenie, że esencja ma taką mleczną barwę i konsystencję. Jednak po nałożeniu na skórę jest całkowicie bezbarwna, a jej konsystencja jest niczym delikatnie zagęszczona woda. Może nam ona służyć, jako esencja lub jako lekkie serum. U mnie tym razem posłużyła głównie jako delikatne serum na dzień pod krem. W moim odczuciu Isntree Hyaluronic Acid Water Essence jest produktem bezzapachowym, a ja oczywiście bardzo lubię „zapach niczego” (o czym doskonale wiecie):D Jest to kosmetyk, który nie nastręcza żadnych problemów podczas aplikacji. Nawet dozownik działa bez zarzutów. 
Isntree Hyaluronic Acid Water Essence blog
Esencję nakładałam zaraz po umyciu twarzy i uprzednim przetarciu jej tonerem. Tradycyjnie nie tylko na twarz, ale również na szyję i dekolt. Produkt szybko się wchłania i nie ma tendencji do lepienia się. Świetnie dogaduje się z kremem Dr. Jart + z seri Cicapair jak i z makijażem. Podobnie jak w przypadku toniku, skład esencji także należy do tych „zielonych” i bezpiecznych. W kwestii działania producent nie obiecuje cudów na kiju, więc sama nastawiałam się głównie na nawilżenie i lekkie ujędrnienie. Dokładnie to otrzymałam. Jest to produkt lekki, nawilżający, w sam raz na lato pod krem lub jako element bardziej rozbudowanej pielęgnacji na inną porę roku. Nie spowodował u mnie żadnych nieprzyjemnych niespodzianek. Mam wrażenie, że moja cera ma się teraz naprawdę dobrze. Choć częściowo może to być spowodowane moją ulubioną porą roku i lepszym samopoczuciem;) Niemniej niewątpliwie jest to przyjemny lekki nawilżacz, który powinien sprawdzić się na każdym typie cery.


Znacie koreańskie kosmetyki Isntree? Pamiętacie o regularnym stosowaniu toniku? Używacie esencji do twarzy?
Czytaj dalej »

wtorek, 13 sierpnia 2019

Kredki do brwi – przegląd kredek Wibo, Oriflame, Bell, Christian Laurent!

Kredki do brwi to według mnie najszybszy i najprostszy sposób na ich podkreślenie:) Najlepszy efekt uzyskuję za pomocą pomady, ale przez kilka ostatnich miesięcy rzadko chciało mi się w to bawić. Dlatego najczęściej sięgałam po kredkę do brwi. Jak za starych, no może niekoniecznie dobrych czasów:D W kredkach cenię sobie przede wszystkim szybkość i wygodę stosowania oraz precyzję;) Możemy łatwo wypełnić wymagające tego miejsca i nie trzeba potem myć pędzelków. Otwieram, maluję, zamykam i do widzenia!;) Na rynku kosmetycznym dostępnych jest mnóstwo kredek. W ciągu półtora roku wypróbowałam kilka, a niektóre mam już po raz kolejny. Jest też mała innowacja, którą przewrotnie postanowiłam tu umieścić. Mianowicie pisak do brwi;) Zapraszam na krótki przegląd kredek do brwi – co się sprawdziło lepiej, a co gorzej? 
Kredki do brwi z drogerii
Zacznę może od tego, że jakiś czas temu dość skutecznie zapuściłam brwi i nie są już tak wyliniałe jak jeszcze parę lat temu;) Zmiany nastąpiły także w technice malowania. Dawniej wiele osób malowało kredką wyłącznie po włoskach i również ja długo popełniałam ten błąd;) Teraz już wiem, że kredką można nie tylko podkreślić brwi, ale i zamaskować pewne ubytki i mankamenty;) 



Kredki do brwi – przegląd produktów z drogerii


Kredki do brwi co kupić, najlepsza kredka do brwi

Kiedyś często kupowałam kredki do brwi marek selektywnych. Dziś natomiast najczęściej wybieram spośród marek drogeryjnych lub katalogowych. Przekonałam się, że wiele z nich nie odbiega jakością od tych pierwszych. Każda ma co prawda jakąś wadę, ale również te drogie nie były bez wad;)

Wibo Feather Brow Creator



Wibo Feather Brow Creator opinie


 Jest to precyzyjna kredka do brwi służąca do wykonywania makijażu metodą piórkową.

Kredkę Wibo Feather Brow po raz pierwszy kupiłam na promocji -55% w Rossmannie jeszcze w zeszłym roku. Mój kolor to Dark Brown, czyli dość chłodny naturalny brąz, który nie jest przesadnie ciemny. Kredka jest zapakowana w zaklejony kartonik, więc są duże szanse, że nie trafimy na „macaną”;) Jest ona wysuwana, a dodatkowym atutem jest to, że na drugim końcu kredki mamy szczoteczkę służącą do przeczesania brwi. Po otwarciu kredka sprawia naprawdę dziwne wrażenie… Kolor nie bardzo przypomina ciemny brąz. W dodatku widoczny jest na niej jasny nalot. Zupełnie jak długo leżąca w lodówce czekolada;) Nie wywiera to dobrego pierwszego wrażenia i gdybym zobaczyła tester to pewnie bym jej nie kupiła;) Jednak zdecydowałam się użyć i kolor na brwiach wygląda już tak jak powinien:) Bardzo przypasował mi ten kolor i mam już drugie opakowanie kredki Wibo. Jest ona bardzo precyzyjna, ale i twarda, więc komfort malowania pozostawia trochę do życzenia. Najgorsze jest jednak to, że podczas malowania zawsze wypadnie mi kilka włosków. Myślę, że to właśnie przez to, że jest twarda. Może mam zbyt słabe włoski do takiej twardej kredki;) Z tego powodu mimo precyzji i idealnego koloru, nie kupię już trzeciej sztuki.  


Cena: 16,79 Rossmann 


Oriflame Giordani Gold kredka do brwi ze szczoteczką

Oriflame Giordani Gold kredka do brwi ze szczoteczką

Kremowa formuła w połączeniu z witaminą E po wyschnięciu nadaje naturalne pudrowe wykończenie.
Oriflame Giordani Gold kredka do brwi opinie


Kredka opakowana jest w oddzielny kartonik. Sama kredka jest dość długa (choć na zdjęciu już po parokrotnym temperowaniu). Jest ona też dwustronna – po jednej stronie kredka, a po drugiej szczoteczka, która przydaje się do przeczesania brwi. Cenię sobie takie rozwiązania. Dużą wadą jest jednak to, że kredka nie jest wysuwana, więc trzeba ją temperować;) Wiedziałam jednak, że Giordani Gold to porządna seria, więc mimo wszystko chciałam ją wypróbować. Kredka przypadła mi do gustu już po pierwszym użyciu. A właściwie to gdy tylko ją powąchałam;) Potrafię wyczuć dobrej jakości kredkę już po zapachu:D Z pierwszą sztuką przytrafiło mi się jednak coś dziwnego. Kiedy przyszło do temperowania, za Chiny nie mogłam tego zrobić i w efekcie nie nadawała się już do użytku. Pomyślałam, że być może to wina mojej przedpotopowej temperówki. Chciałam kupić jakąś w drogerii, ale żadna nie wyglądała mi na dobrą;) Dlatego następnym razem zdecydowałam się na kredkę Giordani Gold łącznie z temperówką Dual również z Oriflame. Ten duet okazał się być zgrany i z kolejną sztuką nie mam już żadnych problemów. Kredka ma odpowiednią – pośrednią miękkość, nie łamie się i nie kruszy. Nie wypadają mi po niej włoski. Jest trwała, a jednocześnie łatwo ją skorygować, jeśli za bardzo wyjadę;) Jedyny minus jest taki, że nie namalujemy nią takich bardzo cieniutkich kreseczek jakie możemy wykonać przy użyciu automatycznych kredek z cieniutkimi rysikami. Kredki Giordani Gold występują w dwóch odcieniach – Blonde i Brown. Mój to Brown i jest to naturalny, dość chłodny odcień brązu. 


Cena: 29,90zł Oriflame


Bell Hypoallergenic Precise Brow Pencil

Bell Hypoallergenic Precise Brow Pencil

Jest to precyzyjna automatyczna kredka do brwi o cieniutkim sztyfcie, który pozwala na idealne wymodelowanie i korekcję kształtu brwi. Miękka konsystencja zapewnia łatwą aplikację oraz długotrwały efekt. 
Bell Hypoallergenic Precise Brow Pencil blog

Kredki Bell opakowane są w kartoniki. Same kredki są dość krótkie i poręczne. Mamy tutaj mechanizm automatyczny, więc nie trzeba ich temperować. Występują w 3 odcieniach. Swoją pierwszą nr 03 kupiłam na promocji w Rossmannie, a potem jeszcze trafiły do mnie pozostałe odcienie od marki. W porównaniu do Wibo i Oriflame, odcienie tych kredek są cieplejsze, ale nie wypadają rudo;) Kredka do brwi Bell Hypoallergenic jest przyjemnie miękka i miło się nią maluje, ale niestety ma tendencję do kruszenia się podczas malowania. A nie lubię gdy szczątki kredki wpadają mi do oka albo opadają na policzek;) W porównaniu do innych, łatwiej też z nią przesadzić, ponieważ duża miękkość powoduje, że zdarzy mi się rozprowadzić zbyt dużo produktu. Używam koloru 02 i 03, ale 02 mógłby być ciemniejszy, a 03 nieco jaśniejszy. Sporym minusem jest brak szczoteczki. Poza tym kredka jest mega precyzyjna i ma dobrą trwałość.


Cena: 16,99 Rossmann


Christian Laurent pisak do brwi

Christian Laurent pisak do brwi  blog

Liquid Brow Pen od marki Christian Laurent ma zapewniać efekt Microblading bez wizyty w salonie;) Aplikator w formie 4 cienkich końcówek ma za zadanie imitować włoski oraz przyciemnić i zagęścić brwi.
Christian Laurent pisak do brwi opinie

Pisak do brwi marki Christian Laurent otrzymujemy w takim większym kartonowym opakowaniu. Do wyboru mamy dwa odcienie brązu – ciepły i chłodny (dla siebie zostawiłam ten drugi). Sam produkt wyróżnia się na tle pozostałych białym opakowaniem;) Ale nie tylko… Nie jest on bowiem klasyczną kredką, a pisakiem zakończonym „widełkami”;) Kiedy użyłam go po raz pierwszy, nie mogłam wyjść z podziwu! Wow! Mam brwi jak po permanentnym! To naprawdę działa! Z tego zachwytu trochę się zagapiłam i finalnie brwi wyszły zbyt sztuczne. Szybko doszłam, więc do wniosku, że fajne, ale trzeba z tym uważać! Poużywałam go i naprawdę polubiłam. Jednak po jakimś czasie częściej zaczęłam sięgać po inny produkt, więc ten poleżał potem trochę zamknięty w toaletce. Jakież było moje zdziwienie, gdy w końcu wyjęłam go, zaczęłam malować i nie widziałam żadnego efektu… Pisak po prostu wysechł, a przerwa w użytkowaniu mogła trwać góra miesiąc. Szkoda, bo potencjał był duży,  a jednak trwałość jest kluczowa;) Produkt w swoim założeniu świetny, ale niedopracowany pod względem trwałości. Zdjęcia robiłam już po wyschnięciu i ledwo udało mi się wydobyć z niego jakikolwiek kolor. Dlatego na swatchu nie widać efektu, czyli tych kreseczek i pierwotnego odcienia, a jedynie takie popłuczyny po pisaku;)


Cena: 24,99zł Rossmann

Kredki do brwi Wibo, Oriflame, Bell, Christian Laurent swatche
Od góry: Wibo, Bell 02 i 03, Oriflame, Christian Laurent.

Używacie kredek lub pisaków do brwi? Znacie te wymienione przeze mnie?
Czytaj dalej »

sobota, 10 sierpnia 2019

Rossmann 2+2 sierpień 2019 – szczegóły promocji!

Jaka promocja będzie w sierpniu 2019 w Rossmannie?

Na co szykować portfele?;) Sierpniowa promocja 2+2 w Rossmannie tym razem obejmie kilka aspektów pielęgnacji;) Ciało, włosy i paznokcie piękne od nowa (tak brzmi hasło przewodnie promocji!


Rossmann 2+2 sierpień 2019

Promocja 2+2 gratis Rossmann sierpień 2019 – szczegóły promocji



Promocja wyłącznie dla członków KLUBU ROSSMANN


 Promocja rozpocznie się 21 sierpnia 2019

Zakupy promocyjne można zrobić tylko raz (1 karta = paragon)


Akcja obejmuje pielęgnację ciała, ust, włosów i paznokci, czyli np. balsamy do ust, balsamy do ciała, odżywki do paznokci, odżywki i maski do włosów etc


Trzeba kupić 4 różne produkty, tj. różne kody kreskowe. Mogą być np. 4 odżywki, ale nie identyczne. Dwa tańsze lub w tej samej cenie produkty otrzymujemy gratis


Lista produktów objętych promocją będzie dostępna na stronie Rossmann w regulaminie;)


Promocja w Rossmannie 2+2 sierpień 2019 co kupić?


Maski do twarzy:




Balsamy:


Dove 

Włosy:







Ja tym razem odpuszczę. Chyba, że coś mnie olśni w ostatniej chwili;) A Wy zamierzacie skorzystać z sierpniowej promocji w Rossmannie? Plus za dużą różnorodność kategorii produktowych, dzięki czemu wiele osób znajdzie coś dla siebie;) Jednak żeby to było opłacalne, produkty powinny być w zbliżonych cenach.
Czytaj dalej »

środa, 7 sierpnia 2019

Filorga Time - Filler Eyes krem pod oczy!

W ulubieńcach pierwszej połowy roku wspomniałam krótko o kremie pod oczy Filorga Time - Filler Eyes. Moje zmęczone oczy miały na niego ochotę już od dawna i w końcu postanowiłam, że nie będę się już dłużej opierać tej pokusie:) Bezwstydnie przyznaję, że decyzji nie żałuję:)
Filorga Time Filler Eyes krem pod oczy opinie

Filorga Time Filler Eyes jest kremem mającym zapewnić kompleksową pielęgnację skóry wokół oczu. Redukuje objawy zmęczenia i stresu, ujędrnia, spłyca zmarszczki mimiczne, rozjaśnia cienie i niweluje obrzęki. Skład kremu ma wzmacniać nawet… rzęsy;) W składzie znajdziemy przede wszystkim peptydy, które wygładzają zmarszczki oraz zapobiegają pojawianiu się nowych. Mają również działanie ujędrniające, rewitalizujące i odżywcze. W kremie zawarto także kompleks liftingujący na bazie aminokwasów. Oprócz tego w składzie znajdziemy też kwas hialuronowy ze skwalanem, pro-retinol i garść ekstraktów roślinnych. Krem przeznaczony jest do każdego typu cery. Zwłaszcza cienkiej i delikatnej.
Filorga Time Filler Eyes krem pod oczy blog
Krem pod oczy Time Filler Filorga występuje w typowym dla marki czarnym kartoniku, który jest dodatkowo ofoliowany. Wewnątrz znajdziemy charakterystyczny kanciasty słoiczek, który dostojnie prezentuje się na półce. Choć dla takiego kolorowego ptaka jak ja, jest nieco zbyt minimalistyczny;) Ciężko mi było zrobić zdjęcia, ponieważ trochę za bardzo skumulowała mi się biel;) Opakowanie jest też nieproporcjonalnie duże do pojemności (15ml), a ja zdecydowanie wolę te bardziej poręczne. Słoiczek jest szeroki, ale płytki. Kanciasta nakrętka powodowała też u mnie myśl pt. utrącę sobie nią paznokcie, ale ostatecznie Polacy nic się nie stało;) Ostatnia lekko irytująca kwestia to folia zabezpieczająca. Wspaniale, że była, ale producent tak mocno ją przytwierdził, że jej usunięcie zajęło mi z 10 min, a i tak nie udało mi się jej odkleić w jednym miejscu. Dlatego darowałam już sobie zdjęcia wnętrza;) Ponarzekałam na detale to teraz czas na dobre wieści. Krem posiada bogatą konsystencję, która sprawia wrażenie treściwej, a jednocześnie sprawnie się rozprowadza i szybko wchłania. Może nie w sekundkę, ale na pewno nie trwa to wieki, a sam produkt nadaje się do używania zarówno rano i wieczorem. Nie kłóci się z makijażem i nie roluje korektora;) 


Zaletę stanowi także piękny, świeży zapach, który mi przypomina zieloną herbatę, ale to nie do końca to. Nutka przywodzi na myśl ową woń, lecz jest bardziej wyrafinowana;) W końcu to krem z wyższej półki;) Jednocześnie zapach jest bardzo delikatny i nie powoduje łzawienia oczu. Przy okazji warto wspomnieć, że marka Filorga jest również wykorzystywana w gabinetach kosmetycznych i klinikach medycyny estetycznej. Nie tylko same kosmetyki, ale i preparaty do wstrzykiwania;)


Krem pod oczy Time - Filler rzeczywiście zapewnia kompleksową pielęgnację. Nie mogę, co prawda powiedzieć żeby moja skóra pod oczami wyglądała teraz jak u 10-latki, bo przydałoby jej się to i owo do podrasowania;) Ale to akurat w dużej mierze jest zasługą nie zaniedbań od strony pielęgnacji, a mojej odwiecznej niedowagi i skłonności do pocierania oczu;) Tutaj żaden krem i żadne serum nie pomoże, więc oceniam bez bujania w obłokach;) 
Filorga kosmetyki opinie

Wpływ na rzęsy nieco trudno mi określić, ponieważ nigdy nie smaruję górnej powieki, a poza tym przez dłubanie w oczach zgubiłam ostatnio sporo rzęs. Brawo ja. Mam wrażenie, że dolne rzęsy stały się jakieś dłuższe. Nie wiem jednak czy rzeczywiście czy to może jedynie moje omamy;) Niemniej krem Filorga jest jednym z najbardziej komfortowych w użyciu kosmetyków tego typu, jakie miałam i zdecydowanie zauważyłam zmianę w jakości skóry. Kosmetyk dobrze nawilża, sprawia, że okolice pod oczami są bardziej jędrne, a linie mniej widoczne. Skóra jest po nim bardziej odżywiona. Jeśli chodzi o cienie to moje są na tyle specyficzne, że nic nie zadziała na nie spektakularnie. U mnie są szczególnie widoczne, gdy śpię zbyt… długo;) Krem Time Filler Eyes jest dość drogi, ale można trafić na fajne promocje. Mnie udało się upolować zarówno zniżkę jak i miniatury kosmetyków Filorga w prezencie:) Oprócz kremu pod oczy, z serii Time - Filler zużyłam także krem do twarzy i również byłam zadowolona. Choć krem pod oczy jest lżejszy oraz pachnie bardziej świeżo i delikatnie.


Znacie kosmetyki Filorga? Polecacie coś ciekawego pod oczy?
Czytaj dalej »