czwartek, 4 czerwca 2020

Nuxe Body – pielęgnacja ciała w 3 krokach!

Kiedy zbliża się lato, zwykle przypominamy sobie, że pora zadbać o skrywane przez wiele miesięcy pod ciepłymi ubrankami ciało:) U mnie jest oczywiście inaczej, bowiem z nieskrywaną pasją stosuję peelingi, balsamy i kremy przez cały rok. Po prostu mam taki dobry nawyk;) Skóra mojego ciała w odróżnieniu od twarzy ma większą skłonność do przesuszenia. Dlatego pamiętam o regularnym złuszczaniu i nawilżaniu. Jednocześnie lubię ten mały rytuał, więc często próbuję nowych produktów i szukam ideału. Tym razem sięgnęłam po 3 kosmetyki NUXE Body:) To taka mam wrażenie mniej popularna seria marki NUXE. Czy zatem warta uwagi? Co mogę powiedzieć po zużyciu peelingu, żelu pod prysznic oraz kremu?

NUXE Body recenzja

NUXE Body


Jest to linia kosmetyków przeznaczona do pielęgnacji ciała łącząca w sobie skuteczność oraz 100% przyjemności stosowania. Producent zapewnia o wyjątkowo przyjemnych konsystencjach i rozkosznych zapachach. W skład serii wchodzi 7 produktów.

Nuxe Body Kremowy żel pod prysznic


Żel pod prysznic Nuxe Body skomponowany został na bazie roślinnych składników myjących, takich jak płatki kwiatu migdałowca i pomarańczy, które posiadają łagodne właściwości oczyszczające. Dzięki subtelnej nucie zapachowej i delikatnej piance ma sprawić, że codzienna kąpiel stanie się przyjemnością. Żel zawiera 96% składników pochodzenia naturalnego.
Nuxe Body Kremowy żel pod prysznic opinie

Nuxe Body Kremowy żel pod prysznic umieszczony został w poręcznej 200ml tubie, która zapewniała wygodne dozowanie, ale sprawiała mi trochę problemów podczas otwierania. Musiałam otwierać przez ręcznik, bo bałam się, że zostanę pozbawiona paznokci:D Tym bardziej, że to była era zamkniętych salonów i odrost oraz długość miałam pokaźne;) Po pierwszym otwarciu przywitał mnie niezbyt zachęcający, ale łagodny zapach. Według Nuxe jest to bogata woń kokosa i kwiatu migdałowca. I jeśli miałabym coś wyodrębnić to chyba faktycznie około migdałowe nuty, kokosa nie wyczuwałam;) Zapach jest otulający, taki bardziej jesienno-zimowy. Żel ma przezroczystą barwę i w moim odczuciu żelowo-olejkową konsystencję. W kontakcie z wilgotną skórą zmienia się w przyjemną emulsję z bardzo delikatną pianką. Skutecznie, ale łagodnie oczyszcza ciało. Skóra po użyciu jest gładka i miękka w dotyku. Z całą pewnością nie wysusza. Pod względem działania to jeden z najbardziej komfortowych żeli pod prysznic. Brakuje mi jedynie bardziej orzeźwiającego zapachu.

Nuxe Body Kremowy peeling do ciała


Jest to krem z zanurzonymi płatkami kwiatów migdałowca i pomarańczy oraz ze 100% roślinnymi substancjami złuszczającymi takimi jak pomarańcza, liczi i orzechy włoskie. Peeling zawiera 95% składników pochodzenia naturalnego.
Nuxe Body Kremowy peeling do ciała  opinie

Kremowy peeling do ciała Nuxe Body również został umieszczony w 200ml tubie. Ale nieco innej żeby nam się nie pomylił z żelem;) W przeciwieństwie do żelu otwarcie „chodziło” lekko, więc nie musiałam się siłować:) 

Zapach peelingu jest typowy dla serii Body, ale zdecydowanie delikatniejszy. Bardziej neutralny w porównaniu z kremem i żelem. Nie jest to uczta dla zmysłów, ale nie powinien też nikomu przeszkadzać:) Nie udało mi się tego miarodajnie uchwycić na zdjęciu, ale jego kremowa konsystencja jest naprawdę bogata w różnorakie drobinki złuszczające. I pewnie zabrzmi to dziwnie, ale lubiłam na nią patrzeć:D Peeling bardzo przyjemnie rozprowadza się po ciele. Ma dość dobrą przyczepność, więc nie ma problemu z co i rusz opadającymi na dno wanny farfoclami;) Nie rozpuszcza się też zbyt szybko podczas użycia, więc z powodzeniem możemy wykonać dokładny masaż całego ciała z należytym namaszczeniem:D Podczas zmywania robi trochę bałaganu, ale nie na tyle żeby musieć potem szorować całą wannę. Wystarczy dokładnie spłukać słuchawką od prysznica;) Peeling Nuxe Body stosowałam na całe ciało łącznie ze stopami i muszę przyznać, że spisał się naprawdę dobrze. Złuszcza skutecznie, ale bez podrażnień. Jego moc określiłabym, jako średnią, czyli jak na moje potrzeby w sam raz;) Po użyciu skóra jest przyjemnie gładka, miękka, bez wysuszeń i podrażnień. Idealnie przygotowana na przyjęcie kremu. 
Nuxe Body konsystencje

Nuxe Body Ujędrniający krem do ciała


Ujędrniający krem do ciała zapobiegający starzeniu się skóry z płatkami kwiatów migdałowca i pomarańczy posiada niezwykle przyjemną konsystencję ukierunkowaną na masaż zwiotczałych części ciała takich jak uda, brzuch, pośladki, biust lub ramiona. Szybko się wchłania pozostawiając skórę wyraźnie wygładzoną i ujędrnioną.
Nuxe Body Ujędrniający krem do ciała opinie

Krem ujędrniający do ciała z linii Nuxe Body umieszczony został w przyjemnym dla oka 200ml słoiczku. Wiem, że wiele osób uważa taką formę podania za mało higieniczną, ale ja ze swoich kosmetyków za zwyczaj korzystam sama, więc własne bakterie mi nie przeszkadzają;) Poza tym dzięki słoiczkowi możemy bez problemu zużyć produkt do samego końca, a w przypadku butelek z pompką zawsze się coś zmarnuje;) Jeśli jednak opakowanie Cię nie przekonuje to w serii Nuxe Body znajdziesz także 24h nawilżający balsam do ciała w butelce z pompką;) 

Krem posiada typowo kremową konsystencję, która całkiem nieźle się rozsmarowuje. Nie ma tutaj uporczywego mazania, bielenia ani rolowania;) Najlepiej wchłania się oczywiście po zastosowaniu peelingu. Choć muszę zaznaczyć, że trzeba chwilę poczekać, ponieważ nie wnika w skórę momentalnie. Jest to kwestia 10 minut przy ilości pt: „nie żałuję sobie”. Przy mniejszej zdecydowanie szybciej:) Po zastosowaniu na skórze pozostaje delikatny nielepiący się film ochronny. Zapach to również niekoniecznie moje klimaty, ale to bardzo indywidualna kwestia, więc warto zaznaczyć, że może się podobać;) W przypadku kremu obiektywnie rzecz ujmując jest dość elegancki i najbardziej intensywny ze wszystkich tych trzech kosmetyków. Pozostaje nawet na piżamie i jest lekko wyczuwalny jeszcze rano. Ja ze względu na swoje dolegliwości związane z bólami głowy, (to zabawne, ale według lekarza ból głowy może wywołać u mnie niemalże wszystko:P) krem stosowałam jedynie od pasa w dół. Wtedy zapach nie jest dla mnie tak intensywny:) Właściwości przeciwstarzeniowe trudno ocenić, ale mam już skończone 33 lata, więc na pewno mi nie zaszkodziło po niego sięgnąć;) W kwestii ujędrniania jak wiesz jestem bardzo szczupła, ale moja szczupłość nie wynika z odchudzania. Po prostu zawsze taka byłam;) Nie było, więc u mnie żadnych gwałtownych wahań wagi mogących powodować zwiotczenie sypiącego się już ciałka;) Najczęściej sięgam po produkty typowo nawilżające. Ale uważam, że dobry krem ujędrniający jeszcze nikomu nie zaszkodził. Tym bardziej, że często faktycznie widać różnicę! Tak było też w tym przypadku. Po zastosowaniu kremu skóra była nie tylko dobrze nawilżona i gładka, ale także bardziej „zwarta” w dotyku. Za zwyczaj najmocniej wyczuwam ten efekt na pośladkach;) Są wtedy tak gładkie, że można się poślizgnąć:D Skóra była „zaopiekowana” spokojnie przez 24h, nie jest to więc krem, który daje efekt na godzinkę;) Krem wystarczył mi na niecały miesiąc stosowania od pasa w dół aż po stopy. Co jak na moje przesadne możliwości w kwestii zużyć jest naprawdę dobrym wynikiem;)
NUXE Body kosmetyki opinie blog

Moje spotkanie z trio Nuxe Body uważam za naprawdę udane. To dobre jakościowo produkty, które spełniają swe zadanie. Jedynym minusem jest dla mnie zapach. Potrzebuję czegoś bardziej radosnego lub delikatniejszego. Ale może Tobie woń kosmetyków Nuxe Body przypadłaby do gustu? W końcu zapach to jedna z najbardziej drażliwych kwestii. I przyznaję, że jestem na tym polu wyjątkowo niedogodna:) A może znasz już kosmetyki Nuxe Body? Dbasz regularnie o skórę ciała?


Czytaj dalej »

poniedziałek, 1 czerwca 2020

Nuxe Sun Lekki fluid o wysokiej ochronie SPF50!

Filtry to dla mnie trochę takie małżeństwo z rozsądku;) Jesteś z nim, ale wolałabyś być z innym... Lżejszym, bardziej zgodnym i praktycznym;) Ale trwasz przy nim, bo zapewnia Ci poczucie bezpieczeństwa w zakresie zdrowia Twojej cery!:) Świadomość ochrony przeciwsłonecznej w ostatnich latach znacznie wzrosła. Ale kremy z filtrem nadal często są pomijane lub bagatelizowane. Nie pamiętamy lub nie chcemy o nich pamiętać, ponieważ nie należą do produktów najłatwiejszych we współpracy. Zdecydowanie szybciej można dobrać serum, krem czy produkt pod oczy niż odpowiedni kosmetyk z filtrem. Taki, który będzie skuteczny, a przy tym przyjemny w użyciu i (o zgrozo!) nie zrujnuje naszej cery;) Bywa, że to droga przez męki. Tym bardziej, że europejskie filtry potrafią być naprawdę tłuste! Moja mieszana cera mocno się od nich błyszczy, więc najczęściej spoglądam w kierunku filtrów z dopiskiem „lekki”:) Dlatego nowość Nuxe, czyli Nuxe Sun Lekki fluid o wysokiej ochronie SPF50 wydała mi się odpowiednia do sprawdzenia na wiosnę;) Czy fluid spełnił moje oczekiwania?
Nuxe Sun Lekki fluid o wysokiej ochronie SPF50

Nuxe Sun Lekki fluid o wysokiej ochronie SPF50


Lekki fluid do opalania chroni skórę przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych, zapobiega fotostarzeniu, nawilża oraz podkreśla opaleniznę. Jego wodoodporna formuła została wzbogacona o wyciąg z Hiacyntu wodnego, dzięki któremu krem wzmacnia naturalną barierę skóry chroniąc ją przed wysuszeniem. Oprócz tego w składzie znajdziemy także naturalne ekstrakty z ryżu, rozmarynu oraz witaminę E, znane z właściwości antyoksydacyjnych. Wyciąg z kwiatów Kau Pe, znany ze swoich właściwości kojących oraz 4 filtry przeciwsłoneczne (chemiczne).
Nuxe Sun Lekki fluid o wysokiej ochronie SPF50

Nowy lekki fluid do twarzy Nuxe Sun SPF50 został umieszczony w wygodnym, można powiedzieć kieszonkowym, złocistym opakowaniu, które aż prosi się żeby je wrzucić do plażowej torebki!;) Co może jednak nieprędko nastąpić:D Buteleczka posiada pojemność 50ml i należy ją wykorzystać w ciągu 9 miesięcy od otwarcia. Opakowanie ma bardzo precyzyjny dozownik ułatwiający aplikację produktu. Trzeba jednak pilnować żeby po każdym użyciu nałożyć ponownie nakrętkę, gdyż odkręcony produkt w pozycji leżącej dość beztrosko ucieka z opakowania;) Mógłby więc narobić niezłego bigosu np. w torebce;) 
Nuxe Sun Lekki fluid o wysokiej ochronie SPF50 opinie

Fluid rozprowadza się bardzo przyjemnie. Nie jest ciężki ani tłusty. Bieli minimalnie jedynie podczas aplikacji, ale po chwili dopasowuje się do skóry. Czy jednak rzeczywiście jest taki lekki po nałożeniu? Po pierwszym użyciu mój komentarz brzmiał – „oszukiści”! Świeciłam się jeszcze przez dobrą godzinę i musiałam przycisnąć sobie do twarzy chusteczkę żeby jakoś pozbyć się tego tłuszczu z twarzy i móc wyjść z domu po przysłowiowe bułki;) Szybko jednak okazało się, że łaskawa pani zapomniała wstrząsnąć opakowaniem przed użyciem, a to dość kluczowe w przypadku tego kosmetyku;) Więcej tego błędu nie popełniłam. Kolejne użycia przebiegały już więc w bardziej przyjaznej atmosferze i bez niepotrzebnego obciążenia mojej mieszanej cery. Fluid jest zdecydowanie lżejszy niż krem z tej samej serii, który w moim przypadku był dość treściwy, zostawiał wyczuwalną warstewkę i średnio nadawał się pod makijaż. Nie jest jednak tak lekki jak np. żel, ponieważ jego konsystencja to coś w rodzaju rzadkiego kremu. Mimo tego dość dobrze współgra zarówno z innymi kosmetykami, jak i makijażem:) Choć po kilku godzinach przydają mi się czasem bibułki matujące. Nie stosowałam go stricte do opalania, bo nie miałam ku temu okazji. Ale sprawdził się jako taki codzienny, miejski filtr ochronny. Na swojej cerze nie zaobserwowałam negatywnych zmian wynikających z jego stosowania, takich jak np. powstawanie wyprysków. Ładnie jednak dopełniał pielęgnację pozostawiając skórę gładką i nawilżoną. 
Nuxe Sun Lekki fluid o wysokiej ochronie SPF50 blog
Zapach lekkiego fluidu jest typowy dla linii Nuxe Sun, czyli kobiecy, soczysty i długotrwały. Mnie się kojarzy z rozgrzanym od słońca ciałem gdzieś na plaży w Sopocie;) Jestem pewna, że wiele kobiet będzie się upajać jego zapachem:) Dla mnie jednak ideałem byłby filtr bezzapachowy:) Choć oczywiście wolę ten zapach niż taki typowo „filtrowy”, który jest dla mnie wręcz odrzucający:D 
Nuxe Sun Lekki fluid o wysokiej ochronie SPF50

Znasz już nowy lekki fluid do twarzy Nuxe Sun SPF50? Pamiętasz o filtrach przeciwsłonecznych?
Czytaj dalej »

piątek, 29 maja 2020

Listopadowe urodziny przeniesione na kwiecień!

Mam taką nietypową przypadłość, że lubię dawać prezenty przed terminem;) Szczególnie zaś dotyczy to tych prezentów, które wręczam korespondencyjnie, czyli dla blogowych koleżanek;) Dawniej był to miesiąc, może dwa… A teraz potrafię wyskoczyć z prezentem gwiazdkowym nawet w marcu:D Niekiedy zakładam sobie, że tym razem będzie inaczej;) Ale wystarczy drobny impuls… Jakaś rzecz, która skojarzy mi się z konkretną osobą i już wariacka machina rusza od nowa;) A potem… irytują mnie kiszone w domu rzeczy, więc w pewnym momencie stwierdzam, że czas odwiedzić pocztę;) Nie przejmuje się czy to jesień czy to lato i już nawet obdarowani do tego przywykli:D Pod koniec kwietnia jednak to mi przytrafiło się coś nietypowego. Aneta z bloga allaicandoiswriteaboutit.pl postanowiła wykorzystać czas pandemicznego Home Office m.in. na skompletowanie urodzinowego prezentu dla mnie. A urodziny jak pewnie wiesz mam w najbardziej „imprezowy” dzień w roku, czyli 1 listopada;) Pikanterii dodaje fakt, że jestem „rocznikiem Czarnobyla”;) Stąd pewnie te wszystkie moje ekscesy;) Całkiem miło się jednak złożyło, bo kwiecień należy do moich ulubionych i wyjątkowo sentymentalnych miesięcy;) A w tym roku można powiedzieć, że obchodziłam już 20-lecie dnia, który miał wpływ na całe moje życie. Dnia, który co roku przypomina mi ile można znieść, a mimo tego pozostać całkiem wesołym, zakręconym człowiekiem:) I akurat dzień przed tym corocznym dniem refleksji dotarł do mnie prezent od Anetki. Powoli robi się łzawo, więc przejdę już do tego co znalazłam wewnątrz ozdobnego pudełka?



Nie wiem dlaczego, ale zarówno Aneta jak i wszyscy inni mówią, że wybrać coś dla mnie to jest ciężki orzech do zgryzienia:D Często pojawia się argument, że wszystko mam. Choć naprawdę nie wiem skąd te wnioski:D Ale faktycznie jestem specyficzną osobą, temu zaprzeczyć się nie da;)

Pierwsze zdjęcie pokazuje, że moja Insta Psiapsi zainspirowała się moim wpisem na temat kosmetyków koreańskich dostępnych niemal „od ręki”. Nie da się ukryć, że wpadła mi w oko mgiełka The Saem Essential Water Mist w stylizowanej na bambus buteleczce;) We wpisie wspominałam też o One. Two. Free! Super Glow Serum, które jest wprawdzie produkowane w Niemczech, ale inspirowane koreańskimi rytuałami piękna;) Ten uroczy kotek to Regenerujący krem do rąk Melon i Banan #xoxo marki Venus. Mocno kojarzy się z koreańskimi kosmetykami Tonymoly;) Wpadł mi w oko już podczas zapowiedzi na stronie Rossmanna, co zresztą pokazywałam na Insta Story;) Mam słabość do takich uroczych kosmetyków;) Jest także Rose Face Mask marki Fresh, która również mnie ucieszyła, bo akurat nie miałam wtedy żadnej takiej tradycyjnej maski.
Jo Malone Lime Basil & Mandarin Body Creme

Jo Malone Lime Basil & Mandarin Body Creme bardzo mnie zaskoczył. Nie wiem skąd ona wiedziała, że od dawna intrygował mnie ten zapach, ale jakoś nie miałam okazji wypróbować;) Strzał w 10! Zapach jest wybitnie mój! Bardzo długo utrzymuje się na mojej skórze nawet, jeśli użyję odrobinkę;)

Jestem szczęśliwą posiadaczką Foreo UFO, więc również maseczki mnie ucieszyły. Jestem co prawda w stanie używać UFO z innymi płachtami, ale te firmowe są idealnie dopasowane i gotowe do użycia;) Co nie bez znaczenia dla lenia. 
Luksja Marsh Mallow

Dawniej dostać mydło to było niczym sugestia;) Ale dziś jest tyle miłych dla oka mydeł, że aż miło je otrzymać:) Poza tym jak wiesz, mydło to dla mnie świętość:D A na te słodkie mydła Luksja polowałam bezskutecznie od miesięcy! 
BodyBoom

Jeśli oglądasz moje Insta Story to zapewne wiesz, że na początku maja dopadła mnie jakaś obsesja nowości BodyBoom i Faceboom;) Zanim jednak to nastąpiło, stałam się szczęśliwą posiadaczką Peelingu z pestek winogron BodyBoom oraz Ujędrniającego masła do ciała tej samej marki. Dobre peelingi i smarowidła do ciała są u mnie zawsze mile widziane. 

Zapach Avon Icandessence Lotus to ulubieniec Anety spośród wytworów Avonu. Ja całe wieki nie miałam już perfum Avonu, ale jak prawie każdy zaczynałam od ich zapachów i niektóre jestem w stanie rozpoznać do dziś! A tej kuleczki akurat nigdy wcześniej nie miałam:) Jest urocza, prawda? Aneta ma też talent do wyłapywania perełek z Biedry! W przeciwieństwie do mnie, bo ja nienawidzę chodzić tam na zakupy! Niekiedy wypatrzę jednak coś kuszącego na Insta i najpierw tydzień się zastanawiam czy pociągnąć tam swoje zwłoki… A gdy już tego dokonam to za zwyczaj okazuje się, że już po ptokach! Tak też było z tym nawilżaczem powietrza marki Hoffen! Fajny bajerek, poręczny i świeci w różnych barwach (tak, niebieski też tam występuje;)). 

Aneta ma duży pociąg do błyskotek i doskonale ją rozumiem, bo przechodziłam to samo:D Dziś już więcej kupuję na prezenty niż dla siebie, ale nadal mam do tego słabość;) Tym razem trafiły do mnie kolczyki od Ani Kruk:) Jest jeszcze jedna rzecz, ale schowała mi się przed telefonem, więc dokleję później:)
Czytaj dalej »

poniedziałek, 25 maja 2020

Emporio Armani In Love With You - przypadkowe zauroczenie!

Zawsze mam „dylemat moralny”, o jakim zapachu napisać;) A kolekcja ponad 30 flakonów perfum wcale tego wyboru nie ułatwia;) W końcu każdy z nich znajduje się w moich zbiorach z jakiegoś powodu, ma swoją historię i kojarzy mi się z konkretnymi wspomnieniami lub wydarzeniami. Często pamiętam jaki zapach miałam na sobie w konkretnej sytuacji. Po dłuższych zmaganiach ze swoimi pokrętnymi myślami doszłam do wniosku, że czas napisać o perfumach, które znalazły się wśród moich ulubieńców zeszłego roku. Wszak lepiej późno niż wcale. Mowa oczywiście o zapachu Emporio Armani In Love With You, który trafił do mnie rok temu jako niespodziewany prezent. Dawanie pachnidełek w prezencie jest wielką sztuką. Tym bardziej, że należę do osób niesamowicie niedogodnych pod tym względem. Dlatego rzadko ktoś ma odwagę zrobić mi taką niespodziankę. Chyba, że wie dokładnie, czego pragnę;) Zapach był mi kompletnie nieznany, więc podeszłam do niego z wielką ostrożnością i przez chwilę się wahałam czy w ogóle go otworzyć. Gdy już się odważyłam okazało się, że to miłość od pierwszego powąchania;)

Emporio Armani In Love With You blog


Nuty głowy: czereśnia, malina, czarna porzeczka

Nuty serca: róża, jaśmin arabski, davana

Nuty bazy: wanilia, irys, paczuli

Emporio Armani In Love With You recenzja

Perfumy zostały umieszczone w dość prostym flakonie, który nieszczególnie chwyta za serce. Ale nie jest też jakimś koszmarkiem, ponieważ prezentuje się całkiem elegancko. Jakość jego wykonania jest bardzo dobra, nic się nie uszkodziło. Flakon bardzo trudno jednak sfotografować;) Zapach jest dostępny w czterech pojemnościach. Ja miałam w ulubionej, czyli 30ml. Lubię małe i średnie pojemności. 
Emporio Armani In Love With You

In Love With You (swoją drogą bardzo mi się podoba ta nazwa) posiadają wpadającą w pomarańczową barwę i nosząc latem jasne bluzki miałam wrażenie, że zostawiają na nich plamy...  Pryskałam oczywiście na skórę, ale prawie zawsze coś osiądzie na ubraniu;)
Armani In Love With You blog

Perfumy należą do kategorii kwiatowo-owocowej. W moim odczuciu są słodkie i ciepłe. Otwarcie zapachu to nuty owocowe, ale takie bardziej „gęste”. Niczym skoncentrowany syrop owocowy;) Wyczuwalny jest ciepły aromat maliny i czarnej porzeczki. Po jakimś czasie do głosu zaczyna dochodzić jaśmin. A następnie wanilia okraszona nutą paczuli. To nadaje całej kompozycji miękkości i zmysłowości. To zapach bardziej jesienno-zimowy, ale ja z upodobaniem nosiłam go o każdej porze roku. Zarówno na dzień jak i na wieczór:) Jest bardzo trwały. Czuję go na sobie nawet kilkanaście godzin, a na ubraniach pozostaje zanim proszek i woda nie rozdzielą  go w pralce;) Mogę go też pochwalić za świetną projekcję! Wszak trzymałam dystans społeczny jeszcze na długo przed tym zanim stało się to modne. A raczej konieczne;) Tak, tak. Bliskość jest ściśle zarezerwowana dla nielicznych, reszta z daleka;) I... niejednokrotnie słyszałam, że czuć moje perfumy z na odległość:) Na szczęście nikt nie sugerował, że owa woń nie należy do przyjemnych;) Jeśli lubisz np. Lancome La Vie Est Belle to jest szansa, że In Love With You również przypadnie Ci do gustu.
Armani In Love With You

Pokochałam te perfumy i pozazdrościła mi ich też mama, więc dostała ode mnie identyczne na urodziny. A ja byłam zadowolona, że dzięki temu nie miałam dylematów co kupić;) W przyszłości pewnie skuszę się na Because It’s You. Muszę przyznać, że w przypadku tej serii Armani bardzo pozytywnie mnie zaskoczył:) Warto też dodać, że In Love With You stanowi parę z męską wersją Emporio Stronger With You Intensely:)


Jaki zapach był Twoim ulubionym w minionym roku lub obecnie? Podobają Ci się perfumy Emporio Armani?
Czytaj dalej »