środa, 5 maja 2021

Płytka Gua Sha – jak używać?

Od roku grono moich urodowych gadżetów zasila płytka Gua Sha marki Crystallove. Na pewno wiesz już jak lubuję się w takich wytworach, więc nie zdziwi Cię, że intrygował mnie także słynny masaż Gua Sha:) Skąd ta tajemnicza nazwa? Z chińskiego „gua” oznacza skrobanie, natomiast „sha” zaczerwienienie skóry. Przy użyciu odpowiedniego kamienia szlachetnego, którym najczęściej jest kwarc różowy albo jadeit w odpowiedni sposób pocieramy skórę aż się zaczerwieni. Metoda ta wywodzi się z Tradycyjnej Medycyny Chińskiej. Już w XIV w. wykonywano masaż na całe ciało lub poszczególne okolice. Traktowano go wtedy, jako masaż leczniczy, który miał wspomóc przepływ energii oraz przyspieszyć regenerację ciała. Wszak ból i choroba w Tradycyjnej Medycynie Chińskiej jest oznaką zatrzymania energii. Masaż Gua Sha może mieć jednak również pozytywny wpływ na skórę naszej twarzy:) Dobra wiadomość jest taka, że od jakiegoś czasu bez problemu możemy sobie zamówić płytkę Gua Sha i cieszyć się masażem w domowym zaciszu:)

Crystallove płytka do masażu Gua Sha z kwarcu różowego

Jak działa płytka Gua Sha?

Masaż przy użyciu kamienia Gua Sha jest szczególnie pomocny w drenażu limfatycznym twarzy. Poprawia krążenie krwi oraz likwiduje wszelkie obrzęki, opuchnięcia i zastoje w obszarze twarzy, szyi i dekoltu. Pomaga także niwelować zmarszczki oraz odmładzać i wspomagać napięcie skóry. Masaż gładkim kamieniem przyspiesza regenerację skóry, wygładza ją, a nawet liftinguje. Płytka może być stosowana nawet w przypadku cery wrażliwej.

Jak wykonać masaż kamieniem Gua Sha?

Dzięki odpowiednio wyprofilowanemu kształtowi płytka Gua Sha nadaje się do masażu poszczególnych części twarzy, takich jak nos, podbródek i obszar między brwiami, czoło, szyja i skóra pod oczami, a także policzki.

Profesjonalny, gabinetowy masaż Gua Sha jest dość złożony. Ale dzięki temu, że obecnie są dostępne płytki Gua Sha do użytku domowego, możemy wykonać jego mniej skomplikowaną wersję w zaciszu własnej łazienki;) A przy okazji trochę zadbać o owal naszej twarzy. 

Masaż gua sha instrukcja

Najpierw oczyszczamy płytkę przecierając ją wilgotną szmatką lub myjąc pod bieżącą wodą. Mówi się, że raz na kilka tygodni najlepiej wystawić kamień na słońce lub światło Księżyca żeby naładował się pozytywną energią;) Ale przyznaję, że jeszcze tego nie robiłam;) Przed zabiegiem warto lekko ogrzać płytkę w dłoniach.

Oczyszczamy i tonizujemy twarz, a następnie nakładamy na nią olejek, serum lub krem, który da dobry poślizg. Tak żeby niepotrzebnie nie naciągać skóry, ponieważ wtedy masaż nie będzie ani przyjemny ani efektywny. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem jest olejek, ale osobiście preferuję serum. Przede wszystkim, dlatego, że rzadko stosuję olejki do pielęgnacji twarzy. Tak naprawdę dużo zależy od konsystencji produktu. Nie nada się taki, który wchłania się natychmiast.

Powinno się zacząć od masażu szyi, umożliwiając przepływ limfy. Następnie przechodzimy do twarzy.

Łagodnie przesuwamy kamieniem po twarzy, wykonując ruchy od środka na zewnątrz. Najpierw masujemy jedną stronę twarzy, a następnie drugą.

Wykonujemy różnorodne ruchy, tj. delikatnie drapiemy, lekko przyciskamy kamień do twarzy oraz wykonujemy krótsze i dłuższe pociągnięcia. Każdy ruch najlepiej powtórzyć 5-10 razy. Wystarczy poświęcić na taki rytuał 5-10 minut i powtarzać 2-3 razy w tygodniu. Może być jednym z pierwszych etapów pielęgnacji rano żeby dodać sobie więcej energii lub na zakończenie rytuału pielęgnacji wieczorem. 

Crystallove płytka do masażu Gua Sha z kwarcu różowego

Crystallove płytka do masażu Gua Sha z kwarcu różowego

Na początku masaż przebiega nieco opornie, ale z czasem nabiera się wprawy i czynność ta staje się przyjemna. Choć dla mnie np. bardziej relaksujący jest masaż rollerem. Podczas zabiegu moja skóra jest zaczerwieniona, zwłaszcza w obrębie czoła. Ale to normalny objaw. Po użyciu skóra jest gładka i przyjemnie napięta, a kosmetyki lepiej się wchłaniają. Ciężko mi jednak ocenić długofalowe rezultaty, ponieważ mam też inne gadżety:) Niemniej uważam, że warto sięgnąć po Gua Sha. Ja postawiłam na ten z marki Crystallove (a raczej zażyczyłam sobie na prezent), ponieważ płytki tej marki podobają mi się wizualnie. Są ładnie zapakowane w pudełko i starannie wykonane. A to dla mnie zawsze większa motywacja do stosowania;) Crystallove ma też ładne zestawy z rollerami. 

Słyszałaś o płytce Gua Sha? Korzystałaś z tego typu masażu? Znasz markę Crystallove?

Czytaj dalej »

piątek, 30 kwietnia 2021

Marcowo-kwietniowe nowości kosmetyczne!

Tegoroczna wiosna nie dopisała, ale wygląda na to, że o kosmetycznych nowościach dla Eweliny nie zapomniała;) Od początku roku nie kupiłam ani jednego kosmetyku (tzn. nie dla siebie, bo na prezenty to i owszem;)), ale mimo tego naprawdę jest co oglądać. Dlatego nie przedłużając, zapraszam na mały tasiemiec z marcowo-kwietniowymi nowościami w mojej jakże kolorowej i pojemnej kosmetyczce:) 

Zacznę od czegoś, na co czekałam już od dawna, czyli kosmetyków SkinTra.  Jest to marka własna sklepu Cosibella.pl, która powstała, jako odpowiedź na oczekiwania klientów:) Produkty tej marki są po brzegi wypełnione silnie aktywnymi składnikami, które łączą w sobie naturę i technologię. Można je także stosować, jako uzupełnienie pielęgnacji po zabiegach kosmetologicznych. Dzięki planom pielęgnacyjnym stworzonym przez ekspertów, każdy będzie mógł wyciągnąć maksimum korzyści ze stosowania. Nawet, jeśli dopiero zaczyna swoją przygodę ze świadomą pielęgnacją. Wszystkie kosmetyki są w szklanych opakowaniach z papierowymi etykietami, ponieważ Cosibella przywiązuje dużą wagę do ekologii. Dodatkowo marka współpracuje z organizacją Las na zawszeza każdy kupiony produkt zostanie posadzony metr kwadratowy drzew, przystosowanych do niesprzyjających warunków pogodowych. Obecnie w asortymencie SkinTra jest 8 kosmetyków. Ja mam 3:

SkinTra - Everything What Your Skin Will Love

Prebiotyczny tonik pielęgnacyjny. W jego składzie znajdują się prebiotyki, emolienty (skwalan czy też Isoamyl Laurate), Galactomyces Ferment Filtrate 5%azeloglicyna 2%, Izomerat Sacharydowy 2%, niacynamid 2% , inulina 2%, beta-glucan, alantoina oraz Black BeeOme ™ Powder, czyli opatentowany składnik pochodzący z fermentowanego miodu czarnych pszczół ze Szwajcari. Skład kojarzy mi się tak azjatycko, a to nasz polski produkt.  W zależności od typu cery może on pełnić różne funkcje (tonik, serum, a nawet krem). Nałożyłam go dziś pod filtr i faktycznie ma bardzo ciekawą formułę emulsji. Coś, jak niektóre koreańskie lotiony. Konsystencja jest jednocześnie bardzo lekka, świetnie się rozprowadza i szybko wchłania, pozostawiając nietłustą wygładzającą warstewkę. Dla cer tłustych na lato może być super nawet, jako krem. Zapach też super, bo nie wyczuwam męczących perfumowanych nut. Mi pachnie sklepem papierniczym;) Zapach znika zaraz po wklepaniu produktu. Dam znać, co będzie dalej.

SkinTra - Light Your Skin - Serum z Witaminą C 20% i Kwasem Ferulowym.

Witamina C i kwas ferulowy to duet idealny. Witamina C jest tu w postaci kwasu L-askorbinowego. Dodatkowo w składzie znajduje się też witamina E uważana za witaminę młodości Antyoksydanty zawsze w cenie! Mam nadzieję, że na dłuższą metę mnie nie podrażni, bo stężenie wit. C. jest wysokie. Jak dotąd jestem z niego zadowolona. Nałożyłam je wczoraj wieczorem. Tutaj też nie ma żadnego drażniącego zapachu. Choć oczywiście jakiś czas po nałożeniu pojawia się specyficzna woń typowa dla serów z wit. C. Nie jest jednak intensywna. Bardzo lekka konsystencja. Prawie jak woda. Po nałożeniu już mniej lekka, ale nadal nietłusta. Swego czasu miałam wielką chęć na serum Timeless, które niestety zostało wycofane ze względu na „problemy ze składem”. Także mam nadzieję, że to ze SkinTra przyniesie fajne efekty.

SkinTra - Let Your Skin Feed On - Prebiotyczny Krem Odżywczy

I kremik, który ma być lekki i zarazem odżywczy. W jego składzie znajduje się NMF (Naturalny Czynnik Nawilżający) oraz prebiotyki i fermenty przywracające balans mikrobiomu. Olej z pestek arbuza i olej z pestek malin, skwalan, Galactomyces Ferment Filtrate 10%, Izomerat Sacharydowy 3%, azeloglicyna 2,5%, inulina 1%, Bioceramidyl Pure, beta-glucan, Black BeeOme ™ Powder, alantoina. 

Eveline Cosmetics Rich Coconut

Teraz czas na „smakołyki” Eveline Cosmetics, czyli nowej linii Rich Coconut. Seria zawiera 5 produktów do pielęgnacji twarzy – Nawilżający kokosowy płyn micelarny i tonik 2w1, Delikatna kokosowa pianka do mycia twarzy, Ultra-bogaty kokosowy krem pod oczy, Multi-nawilżający kokosowy krem do twarzy, Ultra-odżywczy kokosowy krem do twarzy. Wyróżnia ją:

💦Wegańska receptura z certyfikatami PETA i VIVA

💦Ochrona mikrobiomu skóry

💦Składniki pochodzące z upcyclingu (olej z pestek malin), zgodnie z ideą zero-waste

💦Opakowania z certyfikatem FSC i przyjemny dla oka design, kojarzący się z naturą.

U mnie na pierwszy ogień poszła Delikatna kokosowa pianka do mycia twarzy. Już samo opakowanie prezentuje się smakowicie i zachęca do używania.

W swoim składzie zawiera ona m.in. łagodne substancje myjące, probiotyki i prebiotyki, olej z pestek malin, wodę kokosową, sok z kokosa, szereg ekstraktów - z cytryny, z camu camu, z wąkroty azjatyckiej. Także prezentuje się to całkiem sensownie.

Moje wrażenia były pozytywne;) Puszysta pianka dzięki swojemu zapachowi, który przywodzi mi na myśl ciasteczko kokosowe, pobudza zmysły przy porannym myciu twarzy i relaksuje wieczorem podczas drugiego etapu oczyszczania. Chyba, że nie lubisz zapachu kokosa;) W każdym razie woń nie utrzymuje się na twarzy po zmyciu. Ale zawsze można ją wzmocnić używając innych produktów z linii Rich Coconut. Pianka bardzo dobrze się rozprowadza i skutecznie oczyszcza twarz. Nie zauważyłam żeby powodowała uczucie ściągnięcia skóry lub podrażniała.

Bielenda Professional SupremeLAB nowości

Bielenda Professional po raz kolejny pozytywnie zaskoczyła mnie tym, jak ładnie wpisuje się w „pielęgnacyjne trendy” (a przynajmniej ja to tak odbieram;)). Wśród nowości marki znalazło się aż 6 nowych kremów do twarzy, które zasiliły serię SupremeLAB. Dlatego bez wątpienia każdy znajdzie coś dla siebie:)

SupremeLAB Aqua Porin Ultranawilżający krem do twarzy na bazie ciekłokrystalicznej – wiąże wodę w skórze, zapewniając jej intensywne i długotrwałe nawilżenie. Wspomaga naturalne procesy nawilżania skóry. Zapobiega transepidermalnej utracie wody oraz wspomaga odbudowę płaszcza lipidowego i znosi uczucie dyskomfortu. Nawilżenia potrzebuje każda cera, więc to najbardziej uniwersalny krem:)

SupremeLAB Precious Age Krem Regenerujący z Koloidalnym Złotem – dzięki połączeniu złota, aminopeptydów i olejów roślinnych nawilża, przyspiesza regenerację naskórka, łagodzi swędzenie i pieczenie, a do tego działa przeciwbakteryjnie.

SupremeLAB Precious Age Diamentowy krem liftingujący – zapewnia efekt liftingu, optycznie wygładza zmarszczki i sprawia, że cera jest lepiej napięta. Posiada właściwości nawilżające, regenerujące oraz antyoksydacyjne.

SupremeLAB Barrier Renew Odżywczy krem na dzień SPF 30 – intensywnie nawilża i odżywia oraz zapewnia ochronę przed promieniami UV oraz Blue light (HEV).

SupremeLAB Cell-Tech Age krem z roślinnymi komórkami macierzystymi – poprawia jędrność, gęstość i napięcie skóry. Zmniejsza głębokość zmarszczek. Wzmacnia regenerację oraz chroni komórki skóry właściwej. A także rewitalizuje i nawilża skórę.  

SupremeLAB Acid Fusion 3.0 Lekki krem o potrójnym działaniu z kwasami AHA i PHA – normalizuje, wygładza i matuje skórę, ale bez uczucia ściągnięcia. Wspomaga także skórę w walce z wolnymi rodnikami i zmarszczkami. 

Na tym jednak nie koniec jeśli mowa o nowościach polskiej marki Bielenda Professional, która mam wrażenie, że czyta mi w myślach:) Parę tygodni po premierze wspomnianych wcześniej 6 kremów, pojawiła się też całkiem nowa, kompletna seria do pielęgnacji twarzy Bielenda Professional SupremeLAB Microbiome Pro Care. W jej skład wchodzi: Łagodząca emulsja do mycia twarzy, Mleczny tonik kojący, Mikrobiotyczne serum kojąco-wzmacniające, Mikrobiotyczny krem kojąco-nawilżający oraz Ratunkowa maseczka łagodząco-nawilżająca.

Jakiś czas temu marka Vichy wypuściła dwie nowości. Pierwszą z nich jest dość pożądany ostatnio SPF, czyli Vichy Capital Soleil UV-Age Daily SPF 50. Natomiast drugą serum przeciwzmarszczkowe Vichy Liftactiv Supreme H.A. Epidermic Filler:) 

Po raz pierwszy miałam styczność z marką Veoli Botanica, o której słyszałam wiele dobrego. Miałam okazję zapoznać się z nowym serum pod oczy 20 Seconds Magic Eye Treatment oraz z serum do twarzy Focus Lift Milk:)  

Wygrałam też dwie nagrody w konkursach na Instagramie. Rzadko biorę udział, ale czasami mi się zdarza. A gdy już wygram to radości nie ma końca:D StriVectin Multi-Action Super-C Retinol to serum wygrane na profilu sklepu Puder i Krem. Natomiast zestaw nowości Image Skincare 2021 Lounch Box trafił do mnie od Quin Of The Skin:)

Spośród kosmetyków koreańskich postawiłam na dwa tonery marki Nacific, które chodziły za mną już od paru lat;) Mowa o Nacific Real Rose Floral Toner i Nacific Real Calendula Floral Toner. Nie mogę obejść się bez toników, a one nie dość, że cieszą się dobrą sławą to jeszcze posiadają całkiem zachęcające wnętrze;) Mam tutaj na myśli zatopione w nich „farfocle”, czyli np. płatki róży;) Od bardzo dawna nosiłam się też z zamiarem wypróbowania Cell Fusion C Calming Down Cream i w końcu „najdejszła” ta wiekopomna chwila. Choć wahałam się między nim, a wersją Aquaporin Cream. Moją uwagę zwróciła też nowa seria Some By Mi Super Matcha. Postawiłam na SOME BY MI Super Matcha Pore Clean Clay Mask oraz SOME BY MI Super Matcha Pore Tightening Toner.

Biopoint Extreme Repair

Nie zabrakło też czegoś do pielęgnacji włosów. Tym razem była to zupełnie nieznana mi wcześniej marka BIOPOINT, która dostępna jest w drogeriach Hebe. Trafiła do mnie linia Extreme Repair, która składa się z trzech produktów:

      Odbudowujący fluid przed użyciem szamponu

      Bogaty, delikatnie oczyszczający szampon

      Wzmacniającą maska z ceramidami

Formuły kosmetyków Biopoint Extreme Repair opracowano wykorzystując zaawansowaną technologię. Białka pszenicy o niskiej masie cząsteczkowej (za sprawą swoich niewielkich rozmiarów głęboko wnikają we włókno włosa, dzięki czemu wzmacniają je od wewnątrz). Z kolei hydrolizowana keratyna o średniej masie cząsteczkowej wspomaga odbudowę ubytków na powierzchni włosów. Wszystko to za sprawą zdolności wiązania się z występującymi we włosach białkami. Ponadto zapewnia pasmom regenerację oraz nadaje im zdrowy połysk. 

Spory pakiet kosmetyków do pielęgnacji włosów trafił też do mnie od marki L'Biotica, którą na pewno każdy kojarzy. Przyznam, że już bardzo dawno nie miałam produktów tej marki, więc podeszłam do nich z dużą ciekawością. O niektórych z nich trochę już zdążyłam napisać na Instagramie. Wszystkie wytypowałam sama. A co dokładnie tutaj mamy? Linia Biovax Botanic Ocet Jabłkowy i Rozmaryn (szampon, maska, spray), linia Biovax Prebiotic (szampon, tonik i maska), Biovax Botanic Malina Moroszka (szampon w kostce i maska) oraz maski w formie czepków. Oprócz tego dla urozmaicenia dwa kremy do rąk L'Biotica Eclat:)  

Ucieszyła mnie też fala nowości, która zalała moje ciało;) Linię Nuxe Body zastąpiła nowa linia Nuxe Body Reve de the. Z tej dawnej dostępna ma być już tylko mgiełka. Nowa, podrasowana linia zdecydowanie na plus! Zwłaszcza pod względem zapachu. Także warto się zakręcić wokół niej. Na zdjęciu Rewitalizujący żel pod prysznic, Rewitalizujące mleczko nawilżające 24h, Tonizujący krem ujędrniający oraz Zachwycająca woda zapachowa;)  

Aura Shop wypuścił naturalną serię kosmetyków Aura Naturals przeznaczonych do pielęgnacji ciała. W jej skład wchodzą 3 linie - Lemon&Lime, Chia&Goji, Coco&Almond. Każda z nich zawiera żel do mycia ciała, mleczko oraz masło:)  

Dotarł też do mnie plecak, w którym znalazłam różane trio do ciała od Pixi - żel pod prysznic, peeling oraz balsam

Co jakiś czas trafiają też do mnie nowości marek własnych drogerii Rossmann. Tym razem jest to gromadka Alterry - nawilżający szampon i odżywka Pracht Vol, Aloesowy krem na dzień i Olejek oczyszczający z algą BIO. Z Isany natomiast szampon Macadamia & Orange do włosów osłabionych zimą;) 

Dotarł też do mnie drobny prezent od sklepu Triny.pl, który zawierał m.in. Mydełko lniane i Tonik nawilżający świetnej polskiej marki Natural Secrets

Zapraszam też na Instagram, bo tam jestem więcej:)

I to już prawdopodobnie wszystkie moje marcowo-kwietniowe nowości kosmetyczne. Daj znać, które marki lub produkty najbardziej wpadły Ci w oko!

Czytaj dalej »

poniedziałek, 26 kwietnia 2021

Veoli Botanica serum pod oczy 20 Seconds Magic Eye Treatment oraz serum do twarzy Focus Lifting Milk – Topestetic!

Veoli Botanica posiada w swej ofercie dwie linie kosmetyków – podstawową i profesjonalną. Dziś pochylę się nad tą drugą, ponieważ wypróbowałam z niej dwa produkty - Veoli Botanica 20 Seconds Magic Eye Treatment, czyli serum pod oczy i na powieki oraz Veoli Botanica Focus Lifting Milk, czyli natychmiastowo liftingujące serum emulsyjne. Linia profesjonalna zawiera roślinne dermokosmetyki. Wśród składników aktywnych znajdują się fermenty i filtraty, kwasy, enzymy, komórki macierzyste, witaminy, superfoods, roślinny retinol, kwas hialuronowy czy też ekstrakty roślinne. A jak wypadły u mnie wspomniane wyżej sera pod oczy i do twarzy? Już spieszę z relacją!

Veoli Botanica linia profesjonalna blog

Veoli Botanica 20 Seconds Magic Eye Treatment serum pod oczy i na powieki

Liftingująco-naprawcze, transformujące serum pod oczy i na powieki z kofeiną, peptydami, kwasem hialuronowym i kompleksem Beautifeye TM to dermokosmetyczna kuracja przeznaczona do pielęgnacji powiek i skóry pod oczami.

20 Seconds Magic Eye Treatment ma zapewnić dogłębne nawilżenie, ukojenie i rozświetlenie, rozjaśnienie skóry pod oczami, redukcję worków pod oczami, podniesienie opadającej powieki i poprawę konturu oka. Serum zawiera 98,10% składników pochodzenia naturalnego.

 Wśród najważniejszych składników aktywnych znajduje się: Beautifeye™ Complex 3% (Kompleks wyciągów roślinnych, bogaty w derutozyd), Kombuchka™ Black Tea Ferment 3% (Ekstrakt z czarnej herbaty Kombuchka™), Pure Caffeine 0,4% (Kofeina), Hydrolyzed Peptide Complex 1% (Hydrolizat protein owsa), Avocado Oil 2% (Olej z awokado), Triple Hyaluronic Acid Complex 0,2% (Potrójny wielocząsteczkowy kwas hialuronowy), Fision® Instant Lift 3% (Hydrolizat protein soi), Rhodella microalgae extract from the North Sea (Ekstrakt z mikroalg Rhodella z Morza Północnego), Lavender water (Woda lawendowa), Vitamin E (Witamina E), Cucumber extract (Ekstrakt z ogórka). 

Serum pod oczy Veoli Botanica

Serum pod oczy Veoli Botanica opakowane zostało w ciemny szklany słoiczek o pojemności 15ml. Wewnątrz znajduje się dodatkowa plastikowa osłonka chroniąca produkt. Opakowanie wizualnie mi się podoba, ale wydaje mi się, że ze względu na konsystencję produktu, lepiej sprawdziłaby się pompka, która pozwoliłaby na bardziej precyzyjne dozowanie. Niemniej radzę sobie delikatnie zanurzając zgięty palec w słoiczku;)

Producent deklaruje, że serum jest bezzapachowe. Dla mnie jednak znajduje tutaj zastosowanie pojęcie „zapachu kosmetyku bezzapachowego”;) Niby nic, ale jak się człowiek wczuje to wyczuje i wiem, że nie tylko ja to czuję:D Dodam, że owe „coś” jest wyczuwalne jedynie w opakowaniu i podczas rozprowadzania. 

Veoli Botanica 20 Seconds Magic Eye Treatment serum pod oczy i na powieki

Skąd ta enigmatycznie brzmiąca nazwa 20 Seconds Magic Eye Treatment? Jak podaje Veoli: „Serum wyróżnia rewolucyjna formuła umożliwiająca dwuetapową transformację konsystencji. W zaledwie 20 sekund serum zmienia swoją postać z wodnej – precyzyjnie dostarczającej mikrocząsteczki składników aktywnych w głębsze warstwy skóry – na kremową i okluzyjną, zatrzymującą wewnątrz najcenniejsze z nich. Efekt transformacji to zaawansowana, celowana pielęgnacja wymagających okolic oczu i spektakularny instant-lifting”.

Veoli Botanica 20 Seconds Magic Eye Treatment

Niesamowite! Ale… serum rzeczywiście można określić mianem „transformującego”. Mam za sobą mnóstwo zużytych kosmetyków pod oczy, lecz jeszcze nie spotkałam się z taką „magią”;) W opakowaniu serum wygląda jak lekki krem. I tutaj drobna uwaga. Lepiej nie kłaść od razu większej ilości pod oko, a bardziej stopniowo lub kropeczkami, bo może się trochę zebrać w jednym miejscu i wtedy nieco trudniej je rozprowadzić. Nakładane z umiarem rozprowadza się bajecznie! Podczas rozprowadzania z delikatnie kremowej formuły zmienia się w wodę. Ale już po dokładnej aplikacji okazuje się, że mimo tego zapewnia okluzję. Na początku zostawia błyszczącą warstewkę, ale pod wpracowaniu w skórę bardzo ładnie się wchłania. Finalnie, więc serum staje się niewidoczne i idealnie nadaje się pod makijaż. Nic się nie warzy ani nie roluje. Co więcej, jest to jeden z niewielu produktów pod oczy, które z przyjemnością nakładam nie tylko na skórę pod oczami, ale także wokół nich. Większość kremów czy serów przy takiej aplikacji powoduje u mnie łzawienie albo migruje do oczu. A z Veoli nic się nie dzieje. 

To znaczy nic złego, bo tak poza tym dzieje się! Oj dzieje! Serum poleciła mi pani z Topestetic mówiąc, że podobno już przy pierwszym użyciu czuć działanie. Na pewno doskonale wiesz, jak reaguje się na takie sformułowania. Ale beztrosko stwierdziłam, że i dobrze, bo u mnie tak właśnie będzie;) I... tak właśnie było! To serum jest inne niż wszystkie. Absolutnie wyjątkowe. Już sama aplikacja sprawia, że można poczuć się luksusowo. Zaraz potem odczuwalne jest przyjemne napięcie, niesamowite wygładzenie skóry i naprawdę dobre nawilżenie. Nazwałabym to efektem bankietowym:) Na początku stosowania trudno mi się było powstrzymać od dotykania okolic oczu:) Przy regularnym używaniu serum skóra staje się bardziej „zwarta” i lepiej napięta oraz bardziej rozświetlona. A linie pod oczami są mniej widoczne. Jeśli zaś chodzi o cienie to moje są ze mną właściwie od dziecka, więc raczej żaden kosmetyk ich nie zniweluje. Niemniej powolutku odnoszę wrażenie, że nieco mniej rzucają się w oczy. Jedyną wadą serum pod oczy Veoli Botanica jest to, że podczas sumiennego stosowania rano i wieczorem wyłącznie jego, co kilka dni skóra potrzebuje czegoś, co silniej ją nawilży. Zapewne z uwagi na zawartą w składzie kofeinę, która mimo wszystko może wysuszać. Także, co kilka dni nakładam coś innego lub dodatkowo dokładam porcję czegoś nawilżającego. Samo serum Veoli Botanica 20 Seconds Magic Eye Treatment bardzo polecam, bo działa! Powiedziałabym nawet, że jest tak dobre, że aż dziw, że to kosmetyk naturalny. Dla mnie to zdecydowanie produkt zaawansowany technologicznie, mogący konkurować z najlepszymi markami gabinetowymi.

Veoli Botanica Focus Lifting Milk Natychmiastowo liftingujące serum emulsyjne

Natychmiastowo liftingujące, anti-aging serum emulsyjne z roślinnym zamiennikiem retinolu i Fision® Instant Lift to dermokosmetyczna kuracja przeznaczona do pielęgnacji twarzy. Ma ona przywrócić skórze jędrność, zapewnić wielopoziomowe nawilżenie i efekt instant-lift, a także poprawić kontur twarzy.

Wśród najważniejszych składników aktywnych znajduje się: Fision® Instant Lift 3% (Hydrolizat protein soi), Bakuchiol 0,15% (Roślinny retinol), Triple Hyaluronic Acid Complex 0,3% (Potrójny wielocząsteczkowy kwas hialuronowy), Gardenia Stem Cells 1% (Komórki macierzyste gardenii azjatyckiej), PhytoessenceTM Blue Daisy 2% (Fitoaktywny ekstrakt z niebieskiej stokrotki). Serum zawiera 98,10% składników pochodzenia naturalnego.

Veoli Botanica Focus Lifting Milk

Serum do twarzy Veoli Botanica Focus Lifting Milk zapakowane zostało w kartonik składający się z dwóch części, który nie był w żaden sposób zaklejony, więc przyznaję, że unosząc go od góry, serum prawie mi wypadło;) Sama butelka idealnie pasuje do serum pod oczy, ponieważ jest w tym samym stylu;) Jej pojemność to standardowe 30ml. Szklana butelka została wyposażona w pipetę, która według mnie zasysa nieco zbyt mało produktu. Ciężko wypełnić ją całą. 

Veoli Botanica Focus Lifting Milk recenzja

Serum posiada mleczną konsystencję, czyli dokładnie taką, jaka kojarzy się z jego nazwą. Nie ma tutaj żadnego czary-mary, ale serum nie jest tłuste i dość gładko się rozprowadza, pozostawiając po sobie delikatny glow. Mimo mlecznej formuły bez problemu współgra z kremem na dzień i z filtrem o lekkiej konsystencji. Nadaje się też pod makijaż. Nie ma żadnych przykrych niespodzianek z jego strony. W pielęgnacji nocnej również spełnia swe zadanie, więc można sobie wybrać czy nakładać 2 razy dziennie dla lepszego efektu czy tylko raz. 

Punktem zapalnym jest jednak zapach, który w moim odczuciu jest duszący i niestety daje o sobie znać jeszcze przez jakiś czas od aplikacji. Jego woń to dla mnie miks kwiatów, pudrowości i migdałów. Może się podobać, ale akurat nie mnie;) Zaraz po rozprowadzeniu serum zapewnia przyjemne wygładzenie, odczuwalne napięcie oraz wstępne nawilżenie. Niektóre cery mogą się pokusić o stosowanie solo ze względu na jego mleczną formułę, ale ja tradycyjnie aplikowałam pod krem;) Przy regularnym stosowaniu cera jest gładsza i bardziej elastyczna. Ale moje serce należy do magicznego serum pod oczy:)

Veoli Botanica blog opinie recenzje

Kosmetyki Veoli Botanica wraz z darmową wysyłką znajdziesz na Topestetic. Jeśli wahasz się, co wybrać to nic straconego, ponieważ możesz skorzystać z bezpłatnej porady kosmetologa na stronie. Serum pod oczy jest obecnie niedostępne ze względu na to, że ostatnio polecała je Maxineczka. Ale na pewno wróci:)

Znasz któryś z tych produktów albo coś innego z asortymentu Veoli Botanica? Spotkałaś się z taką nietypową formułą serum pod oczy? A może polecisz swój ulubiony kosmetyk pod oczy?

Czytaj dalej »

czwartek, 22 kwietnia 2021

SOME BY MI Super Matcha - tonik i maseczka!

Ten, kto jest na bieżąco z nowościami w dziedzinie #beauty, pewnie już zauważył, że od jakiegoś czasu zaczęły się pojawiać kosmetyki na bazie herbaty matcha;) Jako herbaciara nie mogłam przejść obok nich obojętnie;) Szukałam czegoś z potencjałem i wtedy okazało się, że marka SOME BY MI wypuściła nową serię Super Matcha. Zdecydowałam się na SOME BY MI Super Matcha Pore Clean Clay Mask oraz SOME BY MI Super Matcha Pore Tightening Toner, ale w serii jest jeszcze serum. Czy warto sięgnąć po toner lub maseczkę z tej linii?

SOME BY MI Super Matcha blog

SOME BY MI Super Matcha Pore Tightening Toner

 

SOME BY MI Super Matcha Pore Tightening Toner

Dwufazowy tonik na bazie herbaty matcha posiada właściwości nawilżające oraz odżywcze. A dzięki zawartości kwasu salicylowego wspomaga oczyszczanie porów i wykazuje delikatne działanie złuszczające. Kwas ten wnika głęboko w komórki poprzez pory ze względu na to, że jest rozpuszczalny w tłuszczach. Dzięki temu złuszcza martwe komórki naskórka i rozpuszcza zrogowaciałe warstwy. Głównym składnikiem toniku (83%) jest hydrolat z matcha, który jest silnym antyoksydantem. Łagodzi stany zapalne i podrażnienia, nawilża i odżywia, wspomaga zwężanie porów i przyspiesza gojenie się drobnych ran. Tonik został wzbogacony o opatentowany proszek Sebocontrol, który wchłania sebum oraz inne zanieczyszczenia, a także zapobiega zatykaniu porów. W składzie znajdują się także substancje aktywne, które wykazują działanie kojące, łagodzą zaczerwienienia oraz stany zapalne. Należą do nich wąkrota azjatycka oraz jej 4 pochodne, drzewo herbaciane czy też haittyunia. Ponadto produkt zawiera wodę mineralną oraz wodę lodowcową.

SOME BY MI Super Matcha Pore Tightening Toner recenzja

SOME BY MI Super Matcha Pore Tightening Toner umieszczony został w ładnym, błyszczącym zielonym kartoniku, który od razu zwrócił moją uwagę;) Sam produkt znajduje się w plastikowej butelce o pojemności 150ml. Na zużycie mamy 12 miesięcy od momentu otwarcia. 

Toner posiada dwufazową formułę. Na dnie mamy wspomniany wyżej proszek. Natomiast część górna to faza płynna. Przed użyciem należy dobrze wymieszać obie fazy, czyli energicznie wstrząsnąć butelką z produktem. Cały proces przebiega sprawnie;) Tonik ma delikatny, świeży zapach. Osobiście bardzo mi się podoba, bo pachnie mniej więcej tak go sobie wyobrażałam zanim do mnie dotarł:) Po zmieszaniu obu faz konsystencja staje się płynna, dzięki czemu tonik przyjemnie się aplikuje. Nie stosowałam go codziennie. A bardziej wdrożyłam, jako produkt dodatkowy mający na celu delikatnie złuszczyć cerę i oczyścić pory. Po użyciu cera jest przyjemnie odświeżona i wygładzona. Przy mojej częstotliwości stosowania (3x w tygodniu) nie zauważyłam żeby wysuszał albo podrażniał. Ładnie ograniczył wydzielanie sebum i sprawił, że pory są mniej widoczne, a cera gładsza i wyglądająca zdrowiej:) Żeby zintensyfikować działanie w bardziej problematycznych strefach można zastosować go, jako maskę/kompres, czyli nasączyć nim cienkie waciki i nałożyć na wybrane obszary. I przyznam, że czasami stosuję go właśnie jedynie punktowo. Polecam ten sposób zwłaszcza w przypadku cery mieszanej, ale jednocześnie delikatnej.

SOME BY MI Super Matcha Pore Clean Clay Mask

SOME BY MI Super Matcha Pore Clean Clay Mask

Maska glinkowa na bazie herbaty matcha przeznaczona jest przede wszystkim do głębokiego oczyszczania porów. Kwasy BHA z ekstraktu z kory wierzby i liści zielonej herbaty wspomagają odblokowanie porów oraz złuszczają martwe komórki naskórka. Zawarta w maseczce glinka oraz sproszkowana matcha pomagają pozbyć się zanieczyszczeń oraz regulują wydzielanie sebum. W składzie znajduje się również wyciąg z wąkroty azjatyckiej, liści drzewa herbacianego, hauttuini jak również woda lodowcowa i mineralna. Maska wykazuje działanie antyoksydacyjne, oczyszczające i łagodnie złuszczające. Nawilża, zmiękcza, wyrównuje koloryt cery. A jednocześnie koi oraz utrzymuje równowagę bariery hydrolipidowej skóry.

SOME BY MI Super Matcha Pore Clean Clay Mask

Maska do twarzy SOME BY MI Super Matcha Pore Clean Clay Mask opakowana została w plastikowy słoiczek o pojemności 100g. Pojemniczek jest wygodny w użyciu, a dodatkowo posiada wewnętrzną plastikową osłonkę chroniącą zawartość oraz szpatułkę ułatwiającą aplikację. 

Konsystencja jest typowa dla masek glinkowych. Bardzo sprawnie się rozprowadza. A zapach jest świeży i przyjemny z domieszką subtelnie glinkowej nuty. Maskę należy aplikować na oczyszczoną twarz, a następnie pozostawić na 10-20 minut i po upływie tego czasu zmyć wodą, jednocześnie masując skórę okrężnymi ruchami. Jest to jedna z tych masek, które zasychają na twarzy. Trzeba też chwilę poświęcić żeby ją zmyć. Można wspomóc się gąbeczką celulozową, ale spokojnie można to też zrobić samymi dłońmi. Przed użyciem najczęściej stosuję tonik z tej samej serii. Po zastosowaniu maseczki cera jest bardzo dobrze oczyszczona, a pory mniej widoczne. Jednocześnie jest przyjemna i gładka w dotyku. Naprawdę dobrze odświeżona. Zaraz po zmyciu nie mam uczucia ściągnięcia, ale naturalnie i tak od razu przechodzę do dalszych kroków w pielęgnacji:)

Nowości Some by Mi Super Matcha znajdziesz na Jolse.

Stosowałaś kosmetyki na bazie herbaty matcha? Znasz Super Matcha od Some by Mi?


Czytaj dalej »

niedziela, 18 kwietnia 2021

Nacific Real Rose Floral Toner i Real Calendula Floral Toner – toniki z płatkami róży i nagietka!

Jakiś czas temu miałam drobną akcję spełniania kilku kosmetycznych chciejstw rodem z Korei, które intrygowały mnie już od dawna. Wśród nich znalazły się toniki Nacific. Pierwszy z ekstraktem z róży oraz zatopionymi wewnątrz butelki płatkami róż. Drugi natomiast na bazie wody z kwiatów nagietka i zatopionymi płatkami tych kwiatów. Brzmi i wygląda bardzo dobrze, a jak działa?

Nacific toniki recenzja

Nacific Real Rose Floral Toner

Nacific Real Rose FloralToner

Zawarty w toniku ekstrakt z róży działa kojąco, przeciwzmarszczkowo, antyseptycznie, wzmacniająco i ściągająco. Ponadto ekstrakt 7 ziół z wyspy Jeju posiada działanie łagodzące i chroni przed ucieczką wilgoci z naskórka. 

Nacific tonik z płatkami róży blog

Tonik mieści się w plastikowej butelce o pojemności 180ml, czyli trochę mniejszej niż ma to miejsce zazwyczaj. Muszę przyznać, że zaskoczył mnie ten plastik, ponieważ patrząc na zdjęcia produktowe, zawsze miałam nieodparte wrażenie, że butelka wykonana jest z mrożonego szkła;) Sam toner ma przyjemną, wodnistą konsystencję, która pozostawia po sobie wygładzającą warstewkę po aplikacji. Ale w żaden sposób się nie lepi. Zaraz po pierwszym otwarciu toner wydawał mi się bezzapachowy, ale podczas użycia okazało się, że zapach jednak jest. Choć nie taki, jak można było sobie wyobrazić:) Zabrzmi to dziwnie, ale mnie jego woń przypomina smak witaminy C. Takiej zwykłej, w tabletkach z apteki;) Nie pytaj, jak zapach może przypominać mi smak;) W każdym razie w moim odczuciu tonik Nacific z zanurzonymi wewnątrz płatkami róż pachnie naprawdę przyjemnie. Zapach jednak nie utrzymuje się na skórze i dodam też, że sam w sobie jest delikatny. Wewnątrz toniku zatopione zostały płatki róży, co bardzo mi się spodobało. Ale jeśli chodzi o minusy to niekiedy podczas aplikacji wypłynie z butelki jakiś ukruszony płatek, którego trzeba potem zbierać z twarzy;) Do działania nie mam żadnych zastrzeżeń. Zaraz po aplikacji cera jest przyjemnie odświeżona, wygładzona i wstępnie nawilżona, dzięki czemu stanowi idealne podłoże pod dalszą pielęgnację. Wspomaga także łagodzenie drobnych podrażnień oraz delikatnie rozświetla cerę.

Nacific Real Calendula Floral Toner

Nacific tonik z płatkami nagietka opinie

Tonik w swoim składzie zawiera wodę z kwiatów nagietka (91%), która wykazuje działanie łagodzące oraz wspomaga walkę z przebarwieniami. Bogaty w aminokwasy i kwasy tłuszczowe wyciąg z wąkroty azjatyckiej, który działa przeciwstarzeniowo i przeciwzapalnie. Pomagający utrzymać wilgoć skóry kwas hialuronowy oraz alantoinę, która przyspiesza jej regenerację.

Nacific Real Calendula Floral Toner

Kwestia opakowania nagietkowego toniku Nacific wygląda niemalże identycznie, jak w przypadku „różanej siostry”. Mamy więc 180ml plastikową butelkę, która w łatwy sposób dozuje płyn oraz zatopione wewnątrz płatki kwiatów. Tyle, że w tym wypadku nagietka. A całość jest bardziej żółta;) Konsystencja również jest taka sama, czyli wodnista, ale natychmiast dająca uczucie wygładzenia i zapewniająca odpowiednie przygotowanie pod dalszą pielęgnację. Zapach jest delikatny i ulotny. Nie powinien nikogo drażnić. Po użyciu cera jest odświeżona, miękka i delikatnie nawilżona. 

Nie widzę dużych różnic pomiędzy tymi wersjami. Obie bardzo polubiłam i możliwe, że wypróbuję kiedyś kremy z tej samej linii:)

Marka Nacific dostępna jest na Jolse.

Czytaj dalej »