niedziela, 28 lutego 2021

Shangpree Marine Energy Eye Mask – pokochasz koreańskie płatki pod oczy!

Nigdy nie widziałam różnicy po użyciu płatków pod oczy. Aż do momentu, gdy kilka lat temu sięgnęłam po płatki koreańskie:) To odmieniło moje życie! I wtedy też załapałam, że jednak mogę znaleźć dla siebie coś dobrego wśród kosmetyków koreańskich. Wystarczy tylko wiedzieć, co wybrać;) Nawet maseczki pod oczy z niższej lub średniej półki cenowej, czyli np. Petitfee, Koelf, Merbliss albo Secret Key przynosiły efekty:) A te marki Shangpree to już bajka:) Dlatego na początku roku zaopatrzyłam się w kolejne pełnowymiarowe opakowanie. Tym razem w wersji zielonej – Shangpree Marine Energy Eye Mask. Ale przyznaję, że mam jeszcze chęć na Gold Black Pearl, ponieważ pojedyncze opakowania wywarły na mnie pozytywne wrażenia:) W ulubieńcach zeszłego roku pisałam o edycji limitowanej, a dziś pora na kilka słów na temat płatków, które dostępne są w ofercie regularnej:)

Shangpree Marine Energy Eye Mask opinie blog recenzja

Shangpree Marine Energy Eye Mask

Płatki Shangpree w wersji Marine Energy Eye Mask w swoim składzie zawierają bogate w przeciwutleniacze, a także regenerujące i odżywcze glony oraz spirulinę. A dodatkowo nawilżający kwas hialuronowy i ujędrniająco-odżywcze wyciągi z ziół.

Shangpree Marine Energy Eye Mask opinie

Shangpree Marine Energy Eye Mask otrzymujemy w kartonowym, fabrycznie zaklejonym opakowaniu. I tutaj od razu przestrzegam, że płatki bywają podrabiane, więc uczulam żeby zamawiać je ze sprawdzonych źródeł, czyli np. z Jolse, które jest bezpośrednim dystrybutorem w Korei lub od polskiego dystrybutora. Nie ma sensu kupować niskiej jakości podróbek. Opakowanie zawiera 60 sztuk płatków, czyli 30 par. Wszystko jest wygodnie i elegancko zapakowane. Mamy tutaj szpatułkę oraz dodatkową osłonkę chroniącą zawartość, a same płatki są ładnie ułożone. Dostępne są również opakowania pojedyncze i nawet w nich płatki są godnie opakowane;) Bardzo lubię tą koreańską staranność pakowania. Zresztą Shangpree, to jak już kiedyś wspominałam marka nr. 1 w koreańskich SPA. Zła wiadomość jest taka, że PAO wynosi 2 miesiące. To krótko, ponieważ powinno się wtedy używać nie rzadziej, niż co drugi dzień, a nie zawsze jest czas i ochota. Ale zawsze można trzymać je w lodówce. Wtedy pozostaną świeże na dłużej;)

Shangpree Marine Energy Eye Mask  blog

Same płatki posiadają hydrożelową formułę i ciemnozieloną barwę. Ich zapach jest bardziej wyczuwalny niż w przypadku wersji limitowanej Coral Calming Eye Mask. Ale w moim odczuciu przyjemny i niedrażniący, z łagodną „spirulinową nutką”. Nie jest to żadna woń, od której wykręca nos. Spokojnie można używać;) Płatki są dobrze nasączone esencją. Przy użyciu pierwszych sztuk mogą trochę zjeżdżać ze skóry po nałożeniu, ale kolejne już dobrze trzymają się skóry pod oczami.

Koreańskie płatki pod oczy

Już sama hydrożelowa formuła zapewnia efekt chłodząco-kojący, a ja dodatkowo trzymam je w lodówce, więc chłodzenie jest wtedy konkretne. Nie jestem może największą fanką termicznych atrakcji, ale akurat w przypadku płatków pod oczy, efekt chłodzący świetnie wspomaga pielęgnację skóry pod oczami. Zwłaszcza tej, która ma tendencję do zasinień i opuchnięć. A moja skóra pod oczami właściwie od dziecka wygląda na zmęczoną. Jak to mówią – „taka uroda”. Płatki Shangpree to klasa sama w sobie, więc również z Shangpree Marine Energy Eye Mask jestem bardzo zadowolona. Po oczyszczeniu twarzy wystarczy je nałożyć na 20-30 minut i oddać się relaksowi lub po prostu wrócić do swoich spraw. Chłodne płatki natychmiast koją zmęczoną skórę pod oczami. Po użyciu spojrzenie wygląda na bardziej wypoczęte, a bezpośrednio po zdjęciu płatków skóra jest taka wręcz „wyprasowana” (bardzo lubię to uczucie;)). Płatki zapewniają szybki, doraźny efekt rozjaśniający i odżywczy oraz sprawiają, że skóra wygląda na bardziej jędrną. Regularne stosowanie pozwala cieszyć się z ich dobrodziejstw na dłużej. Co ciekawe, po użyciu płatki można rozpuścić w wodzie, a następnie wklepać je w szyję i dekolt. Ekologicznie, prawda?;) Do kompletu polecam też hydrożelową mgiełkę do twarzy Shangpree Marine Energy Mist:)

Zdarza Ci się stosować takie maseczki pod oczy w formie hydrożelowych płatków? Próbowałaś tych od Shangpree?

Czytaj dalej »

środa, 24 lutego 2021

Pielęgnacja twarzy z Dr. Jart+ Ceramidin – toner i serum!

Od jesieni moja pielęgnacja w dużej mierze skupia się na ochronie bariery lipidowej. Pilnuję żeby mieć w pogotowiu kosmetyki o działaniu nawilżającym, kojącym i regenerującym. Ze względu na to, że od września stosuję krem z retinolem, potrzebuję ich zdecydowanie częściej niż kiedykolwiek. Moją relację z tym składnikiem mogłabym określić, jako „to skomplikowane”. Retynizacja przebiegała u mnie dość mozolnie. A skóra niekiedy reagowała dość żywiołowo;) Na szczęście na rynku dostępna jest cała masa produktów mających na celu przywrócić komfort podrażnionej skórze, a także wspomóc jej ochronę;) W ciągu kilku ostatnich miesięcy zdążyłam sprawdzić działanie różnych tego typu produktów. W styczniu zaś powróciłam do znanych mi już wcześniej kosmetyków Dr. Jart+ z linii Ceramidin. A dokładniej Dr. Jart+ Ceramidin Liquid oraz Dr. Jart+ Ceramidin Serum. Czy sprawdziły się również w tym roku?

Dr. Jart+ Ceramidin Liquid

To nic innego jak intensywnie nawilżający tonik wzbogacony o ceramidy, które wzmacniają naturalną barierę ochronną skóry i dodatkowo chronią ją przed działaniem czynników zewnętrznych. Zastosowano tutaj opatentowany przez markę Dr. Jart+ kompleks 5-cera. Oprócz ceramidów, w składzie znajduje się m.in. działająca łagodząco i kojąco betaina, pantenol, wąkrota azjatycka, ostryż długi, gliceryna oraz hialuronian sodu. Toner rekomendowany jest zwłaszcza dla cery suchej, szorstkiej i łuszczącej się.

Dr. Jart+ Ceramidin Liquid otrzymujemy w dość zwyczajnie wyglądającej 150ml biało-żółtej butelce z wygodnym zamknięciem, które akurat w przypadku mojej sztuki okazało się wadliwe, tj. nie domyka się. Kosmetyk był fabrycznie zamknięty w kartoniku, ale niestety wadliwe zamknięcie spowodowało, że trochę produktu wylało się w transporcie. PAO w przypadku tego tonera wynosi 12 miesięcy. 

Ceramidin Liquid Toner wyróżnia się nietypową, zagęszczoną formułą. Jest to produkt, który najwygodniej wylewać bezpośrednio na dłoń i wklepywać palcami. Dla mnie to bardziej „first serum” niż stricte tonik. Także przed nim spokojnie można użyć jeszcze czegoś o typowo wodnistej konsystencji. Jego zapach nie należy do „najszczęśliwszych”. Zalatuje mi kamforą i zielskiem, ale wiem, że niektórzy lubują się w takich klimatach. Zatem rzecz gustu:D Zapach tonera nie jest jednak długotrwały. Zdecydowanie dłużej i intensywniej pachnie krem z tej samej serii. Także kremu nie chciałabym mieć kolejny raz. Liquid za to jak najbardziej! Mimo zagęszczonej konsystencji, toner bardzo przyjemnie się rozprowadza i szybko wchłania bez pozostawienia na skórze uczucia lepkości. Już sam toner pielęgnuje dość intensywnie, co rzadko się zdarza:) Dobrze nawilża, zmiękcza, wygładza, łagodzi i doskonale przygotowuje skórę na przyjęcie serum. Nie jest to jeden z tych toników, przy których nie widzisz różnicy, obojętnie czy używasz czy nie. Stosując Ceramidin Liquid na pewno zauważysz pozytywny wpływ na cerę. Ale nie wierz na słowo, sprawdź sama:) Oczywiście pod warunkiem, że w składzie nie znajdziesz niczego, na co jesteś uczulona albo czego sobie tam po prostu nie życzysz. Wszak składy to zawsze kwestia sporna;)

Dr. Jart+ Ceramidin Serum

Jest to kremowe serum wzbogacone o opatentowany kompleks 5-cera, który wzmacnia barierę ochronną oraz zabezpiecza przed utratą wody i wilgoci. Podobnie jak w przypadku tonera, w składzie znajdziemy nie tylko ceramidy, ale i betainę, pantenol, glicerynę, hialuronian sodu i szereg ekstraktów.

Dr. Jart+ Ceramidin Serum opakowane zostało w podobną wizualnie butelkę. Zawiera ona jednak 40ml produktu i jest wyposażona w sprawnie działającą pompkę. Tutaj akurat nie ma szans żeby się coś rozlało;) PAO t także 12 miesięcy. W przeciwieństwie do tonera, serum nie jest zbyt wydajne. 

Zapach jest specyficzny. Podobnie jak w przypadku tonera, ale szczęśliwie również z tych ulotnych. Ceramidin Serum to serum nawilżające w postaci lekkiego, żółtawego kremu. Zazwyczaj polecam stosowanie serum w połączeniu z kremem. Ale jeśli ktoś nie lubi nadkładać zbyt wielu warstw na twarz albo ma skórę z tendencją do przetłuszczania, to po użyciu tego serum może nawet zrezygnować z aplikacji kremu. Choć ja zwykle nakładam:) Mimo nieco treściwej jak na serum formuły, produkt dobrze się rozprowadza i sprawnie wchłania pozostawiając po sobie jedynie przyjemną, absolutnie nietłustą warstewkę ochronną.

Sam produkt sprawdza się wyśmienicie! Zwłaszcza nałożony na Liquid z tej samej linii, ponieważ idealnie dopełnia jego działanie i pozwala dłużej cieszyć się efektami. Od razu po aplikacji cera jest ukojona i nawilżona. Dlatego serum jest szczególnie pomocne zaraz po użyciu peelingu kwasowego jak i jako wsparcie bariery lipidowej podczas wspomnianej już kuracji retinolem. Zwłaszcza w chłodniejszych miesiącach, podczas których skóra wymaga więcej ochrony. Przy regularnym stosowaniu cera jest bardzo dobrze odżywiona, nawilżona i szybciej się regeneruje:) Latem mogłoby być dla mnie nieco zbyt ciężkie w połączeniu z kremem, ale zimą sprawdza się idealnie. Warto mieć je przy sobie w trakcie korzystania z dobrodziejstw różnych składników aktywnych, które mogą mieć potencjał drażniący.

Kosmetyki Dr. Jart+ dostępne są na Jolse, gdzie często można trafić na promocje. Sytuacja z wysyłkami z Korei powoli wraca do normy, więc przesyłki przychodzą już coraz szybciej;)

Miałaś do czynienia z serum i tonerem Dr. Jart+ Ceramidin albo z innymi kosmetykami z tej linii?

Czytaj dalej »

sobota, 20 lutego 2021

Cosmedix Enhance Lip Plumping Mask – odżywcza maska do ust z chłodzącym aplikatorem!

W styczniu na blogu pojawiła się recenzja serum do ust z ciekłymi kryształami, o wyjątkowo kuszącym wyglądzie, ale obiecałam również kilka słów na temat Cosmedix Enhance Lip Plumping Mask, czyli odżywczej maseczki do ust. Produkty do ust to coś co tygryski lubią najbardziej! Wyjątkowo chętnie w nie inwestuję. Zwłaszcza, gdy wyróżniają się zaawansowaną technologią, przyjemnością stosowania i co najważniejsze skutecznym działaniem. Czy maska do ust Cosmedix to kosmetyk warty polecenia?

Cosmedix Enhance Lip Plumping Mask blog

Cosmedix Enhance Lip Plumping Mask

Cosmedix Enhance Lip Plumping Mask
 

Jest to odżywcza maska przeznaczona do pielęgnacji suchych, spierzchniętych i popękanych ust. Ma ona za zadanie głęboko nawilżyć i wypełnić usta, a także sprawić, że będą one cudownie miękkie, gładkie oraz bardziej wyraziste. Maska polecana jest do stosowania na noc. Wśród składników aktywnych znajduje się Tripeptyd-1, który wygładza, wypełnia oraz poprawia wygląd ust. Botaniczny biopolimer, który zapewnia intensywne odżywienie oraz tworzy barierę ochronną zapobiegającą utracie wilgoci. Dzięki czemu zapewnia intensywne nawilżenie. A także mocno odżywcze masło shea i masło ziarna kakaowego.

Cosmedix maska do ust blog

Maseczka do ust Cosmedix opakowana została w prostą, ale elegancką tubkę o pojemności 10ml. W porównaniu do serum z ciekłymi kryształami, mamy tu więc „przewagę objętościową”, ponieważ opakowanie serum zawiera 4ml produktu. Tubka może się wydawać zwyczajna, ale sama maska wyróżnia się chłodzącym, metalowym aplikatorem. Przerobiłam mnóstwo kosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji ust, ale z takim rozwiązaniem spotkałam się po raz pierwszy. Jak dla mnie strzał w dziesiątkę, ponieważ owy aplikator rzeczywiście uprzyjemnia rozprowadzanie produktu. To bardzo relaksujące uczucie:)

Cosmedix Enhance Lip Plumping Mask aplikator

Cosmedix Enhance Lip Plumping Mask pachnie miętowo i zapach ten jest delikatnie wyczuwalny przez jakiś czas od aplikacji. A skoro miętowa woń to pojawia się też uczucie chłodzenia, które określiłabym, jako umiarkowane. Nie jest ono dokuczliwe (spokojnie - nie piecze). Ale zdecydowanie daje o sobie znać jeszcze przez jakiś czas po nałożeniu. Maska posiada nietypową, jak na produkt do ust konsystencję, którą określiłabym, jako nieco treściwszy żel. I co dla mnie ważne – zapewnia ustom ładny połysk, dzięki któremu od razu wyglądają na pełniejsze i zadbane. Zwracam na to uwagę, ponieważ nie przepadam za matowymi balsamami. Musi być chociaż odrobina połysku, a najlepiej lustrzany blask:D Koloru maseczka nie zostawia. Jest bezbarwna, ale dzięki właściwościom chłodzącym, naturalna barwa ust zostaje podkreślona;) Maska polecana jest do stosowania na noc, ale nie widzę żadnych przeciwwskazań do aplikacji w ciągu dnia. Dlatego też często używałam jej zamiennie ze wspomnianym wyżej serum. Zresztą samą maskę zamówiłam tego samego dnia, w którym dotarło do mnie serum. Wszystko to dlatego, że od razu zrobiło na mnie świetne pierwsze wrażenie:) Po dotarciu maski używałam ich więc zamiennie. 

Cosmedix Enhance Lip Plumping Mask recenzja

Cosmedix Enhance Lip Plumping Mask cudownie radzi sobie z moimi wymagającymi, skłonnymi do wysuszenia i pękania ustami. Nie tylko odżywia, zmiękcza, nawilża, wygładza i sprawia, że wyglądają na pełniejsze, ale także silnie je regeneruje i koi. Jestem bardzo zadowolona:)

Używasz maseczek do ust? Spotkałaś się już z marką Cosmedix?

Czytaj dalej »

wtorek, 16 lutego 2021

Is Clinical Warming Honey Cleanser – wyjątkowy produkt do oczyszczania twarzy!

Stworzona przez Laboratorium Innovative Skincare marka Is Clinical posiada w swej ofercie najwyższej jakości kosmeceutyki odpowiadające na problemy i potrzeby różnych typów cery. Składniki tworzące dopracowane formuły kosmetyków Is Clinical pozyskiwane są z najlepszych surowców o jakości farmaceutycznej. Swoją przygodę z marką rozpoczęłam wiosną zeszłego roku od mgiełki do twarzy Cooper Firming Mist. Spodobała mi się ona na tyle, że od razu zapragnęłam więcej:) O mgiełce na pewno jeszcze napiszę! A na dzisiejszy wpis wytypowałam Is Clinical Warming Honey Cleanser, czyli produkt wyjątkowy w swojej klasie:)

Is Clinical Warming Honey Cleanser recenzja

Is Clinical Warming Honey Cleanser

Warming Honey Cleanser to bardzo ciekawy preparat, który jednocześnie głęboko oczyszcza, nawilża, łagodzi i chroni naturalną barierę lipidową skóry. Do jego głównych składników należy 45% gliceryna, 40% miód, 1,5% enzym papaina, 1% wyciąg z liści Camellia sinensis (japońska zielona herbata), 7% kwas mirystynowy i 3% oliwa z oliwek.

Miód, który jest jednym z wiodących składników produktu, posiada szereg dobroczynnych właściwości mających wpływ na zdrowy wygląd skóry. Jest bogaty w przeciwutleniacze, nawilża, działa przeciwbakteryjnie, przeciwgrzybiczo i przeciwzapalnie. Przyspiesza gojenie się ran oraz zmian skórnych. Zmniejsza także ryzyko tworzenia się blizn i przebarwień potrądzikowych.

Is Clinical Warming Honey Cleanser został umieszczony w spłaszczonej białej tubce z subtelnymi wzorami, których nie udało mi się uchwycić na zdjęciach. Jedynym minusem jest tutaj odkręcane zamknięcie. Nieco wygodniejsze byłoby takie na klik;) Nie jest to jednak wielka wada. Pojemność produktu to 120ml, które należy zużyć w ciągu 9 miesięcy od pierwszego użycia. 

Is Clinical Warming Honey Cleanser blog opinie

Kosmetyk posiada gęstą konsystencję, przywodzącą na myśl tytułowy miód. Przypomina ona bardziej maseczkę niż produkt oczyszczający. Jest jednak niebywałe przyjemna w stosowaniu. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tak komfortową formułą. Można poczuć się jak podczas zabiegu w luksusowym SPA:)

Zapach jest delikatnie miodowy i bardzo odprężający:) Bez grama sztuczności. Powiedziałabym, że idealnie współgra z konsystencją. Czasami miałam wrażenie, że wyczuwam w nim jeszcze lekko karmelową nutę.

Przed użyciem należy zwilżyć twarz, a następnie rozgrzać porcję kosmetyku między palcami i masować skórę przez 2-3min. Produkt zapewnia delikatne uczucie rozgrzewania, ale nie pieczenia. Po wszystkim wystarczy go zmyć letnią wodą. 

Is Clinical kosmetyki opinie

Trochę obawiałam się właściwości złuszczających, ponieważ od września stosuję retinol i nie szaleję teraz ze złuszczaniem. Ale niepotrzebnie, ponieważ formuła jest tak skomponowana, że nie wywołuje żadnych podrażnień. Preparat jest wręcz idealny do codziennego oczyszczania twarzy. Produkt nie wytwarza piany, więc niektórym może się wydawać, że nie będzie skutecznie mył twarzy. Ale nic bardziej mylnego:) Po użyciu cera jest doskonale oczyszczona i cudownie wygładzona. Bez żadnych symptomów podrażnień ani uczucia ściągnięcia. Jest wręcz dopieszczona i ukojona. Od razu wygląda zdrowiej:) Warming Honey Cleanser bardzo przysłużył się mojej cerze podczas tych zimowych miesięcy i z przyjemnością bym do niego wróciła. Uwielbiam go:) Dodam też, że doskonale sprawdza się podczas domowego zabiegu rozgrzewająco-chłodzącego – Warm Up, Cool Down. W takim przypadku po oczyszczeniu twarzy przy użyciu „miodku” i osuszeniu skóry na 5-10 minut nakłada się Hydra-Intensive Cooling Masque, która dla odmiany przynosi mroźne doznania. Ale o masce innym razem:)

Miałaś okazję używać Warming Honey Cleanser lub czegoś innego z Is Clinical?

Czytaj dalej »

piątek, 12 lutego 2021

Kerastase Genesis wzmacniająca maska przeciw utracie gęstości włosów!

Pora na kolejną odsłonę moich doświadczeń z serią Kerastase Genesis. Tym razem słówko na temat wzmacniającej maski przeciw utracie gęstości włosów, która dopełniała moją pielęgnację przy użyciu szamponu z tej samej linii. Zgodzisz się chyba, że sam szampon to za mało. Zawsze warto go uzupełnić dobrą odżywką lub maską. Zwłaszcza, że produkty do włosów w obrębie tej samej linii zazwyczaj dobrze ze sobą współpracują. A jak było w przypadku tej maski?

Kerastase Genesis wzmacniająca maska przeciw utracie gęstości włosów opinie recenzje

Kerastase Genesis Masque Reconstituant

Maska w swoim składzie zawiera korzeń imbiru, który wzmacnia włosy, odżywia skórę głowy i stymuluje mikrokrążenie. Komórki macierzyste szarotki alpejskiej chronią przed uszkodzeniami włókien włosów, zmniejszają ich łamliwość oraz silnie nawilżają. Zawarta w masce gliceryna nawilża i uelastycznia włosy oraz chroni je przed niekorzystnym działaniem czynników zewnętrznych.

Kerastase Genesis Masque Reconstituant opakowana została w papierowy i dodatkowo zafoliowany kartonik, wewnątrz którego znajduje się różowy słoiczek o nietypowym kształcie i pojemności 200ml. Całość prezentuje się luksusowo, jak na markę Kerastase przystało. Nie ma tutaj miejsca na jakieś niedociągnięcia. Słoiczkowa forma podania mi odpowiada, ponieważ można zużyć produkt do samego końca;) 

Maska posiada konsystencję dość gęstego kremu. Nie jest to jednak obciążająca formuła. Bardzo dobrze się rozprowadza i spłukuje bez problemów. W mojej ocenie, jak prawie każdy kosmetyk Kerastase jest wydajna:) Nie jest to produkt na kilka użyć. Warto też po raz kolejny wspomnieć o fenomenalnym zapachu linii Genesis. Szampon w wersji bogatej pachniał zdecydowanie delikatniej niż ten o lekkiej formule, ale dzięki masce mogłam się cieszyć pięknym zapachem na dłużej:) Jej woń to starannie dobrana kompozycja skórki bergamotki, cedru i limonki w nucie głowy. Bazylii, kwiatu bergamotki i róży w nucie serca. Nuta bazy to zaś wetiwera, piżmo i fasola tonka. Na mnie ten zapach działa niesamowicie pozytywnie i relaksująco:) Samo działanie w połączeniu z szamponem z tej samej linii, rzecz jasna również mnie nie rozczarowało. A dzięki dobrej wydajności miałam możliwość używać tego duetu długo:) Po użyciu maski włosy bardzo dobrze się rozczesują, są gładkie i świetnie nawilżone, ale jednocześnie nieobciążone. Choć jak już wspominałam nie jest to seria, która dodaje mega objętości. Powiedziałabym raczej, że dzięki niej włosy są bardziej proste i nie elektryzują się. Po dłuższym stosowaniu włosy są lepiej odżywione, mniej wypadają i mają zdecydowanie mniejszą tendencję do łamliwości. Są wyraźnie mocniejsze:)

Używałaś już maski do włosów Kerastase Genesis albo innych kosmetyków z tej linii?

Czytaj dalej »