czwartek, 23 maja 2019

Aromatica LIVELY Super Brite Vita Serum – witaminy ze szklanej butelczyny!

Aromatica to naturalne kosmetyki koreańskie posiadające atest Skin Deep EWG, który przyznawany jest produktom opartym na wysokiej jakości bezpiecznych składnikach. Nie mając wcześniej do czynienia z marką, na początek rozważałam dwa produkty – balsam do demakijażu i serum. Ostatecznie postawiłam na Aromatica LIVELY Super Brite Vita Serum. Moje opakowanie niestety jakiś czas temu sięgnęło już dna, więc nie pozostaje nic innego jak podsumować naszą przygodę;)
Aromatica LIVELY Super Brite Vita Serum

Aromatica LIVELY Super Brite Vita Serum


Serum posiada w swoim składzie przede wszystkim bogaty w witaminy hibiscus. Witaminy B1, B2, B6, C, H, K oraz Hyalu Complex mają zapewnić skórze nawilżenie i rozświetlenie.
Aromatica LIVELY Super Brite Vita Serum czy warto, gdzie kupić

Serum Aromatica występuje w przezroczystym szklanym opakowaniu o pojemności 30ml. Zostało ono wyposażone w wygodną pompkę, która w moim przypadku działała bez zarzutów od pierwszego aż do ostatniego użycia;) Kosmetyk posiada różową barwę, która jakoś dziwnie mnie zachęciła do wypróbowania. Mimo, że do fanek różu raczej nie należę;) Całość prezentowała się minimalistycznie, ale jednocześnie bardzo estetycznie, więc nie ukrywam, że serum cieszyło moje oko stojąc na półce w łazience i nigdy o nim nie zapominałam;) 
Aromatica LIVELY Super Brite Vita Serum konsystencja

Super Brite Vita Serum Aromatica posiada konsystencję lekkiej emulsji, która jednocześnie szybko spływa z dłoni. Podczas rozprowadzania na skórze produkt staje się wilgotny, ale nie jest to serum, które wsiąka w skórę do zera niczym woda. Pozostawia po sobie delikatnie jedwabistą warstewkę:) Na mojej mieszanej cerze nie sprawiała ona jednak problemów w postaci nadmiernego przetłuszczania się lub obciążenia. Serum bardzo ładnie wpisało się w moją pielęgnację, dobrze współpracując szczególnie z produktami Innisfree.
Aromatica LIVELY Super Brite Vita Serum formuła

Aromatica nie jest aromatyczna (przynajmniej nie ten produkt);) Wszak zapach należy do ultra-delikatnych i ledwie wyczuwalnych:) Według mojego nosa serum posiada taką subtelnie zbożową nutę zapachową;) Ale nawet, jeśli nie lubicie takich zapachów, to nie ma się czym przejmować, ponieważ zapach nie dość, że jest mega delikatny to jeszcze bardzo ulotny:) Ja lubię takie niemalże niewyczuwalne zapachy kosmetyków, więc nie ukrywam, że byłam usatysfakcjonowana:) Producent zapewnia o 100% bezpiecznej formule. Z pełnym składem można zapoznać się na Jolse

Jak spisało się u mnie Aromatica LIVELY Super Brite Vita Serum? Na ogół stosowałam je w połączeniu z innymi koreańskimi kosmetykami, zarówno na dzień jak i na noc. Aczkolwiek według producenta nawet samo serum zapewnia dobry poziom nawilżenia skóry. Zważywszy na jego specyficzną formułę myślę, że można je potraktować, jako lekki krem, jeśli mamy życzenie, ponieważ rzeczywiście całkiem nieźle nawilża. Jednak w pielęgnacji warstwowej sprawdza się dużo lepiej:) Do wypróbowania serum skusiła mnie głównie zawartość witamin, ponieważ po zimie zarówno człowiek jak i jego skóra potrafią być zmęczeni;) Zwłaszcza, gdy zima zdaje się przedłużać w nieskończoność;) Choć przyznaję, że w moim przypadku gorzej miała się moja kondycja ogólna. Cera nie sprawiała mi w ostatnich miesiącach szczególnych problemów. W moim przypadku serum dało przede wszystkim poczucie wzmocnienia skóry, a także nawilżenie i rozświetlenie. Cera stała się gładsza i bardziej promienna. 
Powiedziałabym, że uczyniło dokładnie tyle ile się po nim spodziewałam patrząc na opakowanie i rzucając okiem na opis w sklepie internetowym;) Ubolewam jedynie, że nie starczyło mi na dłużej, ponieważ serum uciekało z opakowania naprawdę radośnie i ani się obejrzałam, a tu ostatnia kropla;) A w przeciwieństwie do Purito, butelka była w pełni szczelna;) Z drugiej strony rzadko trafiam na wydajne sera, więc szczególnie zaskoczona nie byłam:) 

O produkcie przeczytacie też u Black Liner.


Znacie kosmetyki koreańskiej marki Aromatica? Lubcie witaminową pielęgnację?
Czytaj dalej »

poniedziałek, 20 maja 2019

Kosmetyki koreańskie – co warto zabrać na wakacje?

Pogoda w końcu zaczyna się klarować i powoli wchodzimy w sezon wakacyjno-urlopowy:) A jak odpoczynek to milion mniej lub bardziej ważnych spraw do załatwienia i oczywiście pakowanie;) Ubrania i apteczka to temat rzeka. Kosmetyki właściwie też;) Dlatego dziś przygotowałam przegląd dosłownie garstki kosmetyków, które mogą być przydatne podczas wyjazdu. W tym odcinku kosmetyki koreańskie, a dokładnie pielęgnacja twarzy;)

Kosmetyki koreańskie – co warto zabrać na wakacje

Krem z filtrem


Ważny element azjatyckiej pielęgnacji. I choć mam pełną świadomość niekorzystnego wpływu promieniowania na zdrowie skóry, to przyznaję, że sama z siebie raczej nie zdecydowałabym się na krem z filtrem SPF 50. Filtry nie należą do mojej ulubionej kategorii kosmetyków i nie popadam w skrajność, jeśli chodzi o ich stosowanie. Choć oczywiście zdaję sobie sprawę, że z promieniowaniem mamy do czynienia przez cały rok i przenika również przez okna, szyby samochodu etc;) Na krem z wysokim filtrem skusiłam się tylko dlatego, że miałam rozpocząć terapię przeciwbólową lekiem fotouczulającym. Leczenie ostatecznie odsunęłam w czasie. Ale skoro krem już do mnie trafił, postanowiłam go wypróbować;) Jak widzicie, jest to krem jednej z moich ulubionych marek, czyli Innisfree. Choć nie ukrywam, że myślałam o kremie Neogen, ale akurat był nieuchwytny;) Innifree ma szeroki wybór preparatów z filtrem i naprawdę zgłupiałam podczas typowania;) Ostatecznie padło na niebieską tubkę, czyli Innisfree Aqua Water Drop Sunscreen SPF50+PA++++.
Innisfree Aqua Water Drop Sunscreen SPF50+PA++++


Posiada on białą barwę, nieco dziwny „filtrowy” zapach oraz na szczęście dość lekką konsystencję. Bardzo zależało mi na tym, żeby krem nie bielił i ładnie łączył się z normalną dzienną pielęgnacją, nie obciążając skóry. Podeszłam do niego z niechęcią, ale muszę przyznać, że nie nadwyrężył moich nerwów. Wszystko jest z nim w porządku. Nie pozostawia po sobie kleistej warstwy, nie bieli i nie łuszczy się. Wchłania się bardzo sprawnie. Możliwe, że w okolicach jesieni pojawi się jakieś szersze podsumowanie albo porównanie z innym filtrem. Na razie jestem na tak.

Mini kremy do twarzy



Na krótsze wyjazdy w miarę możliwości lubię zabierać miniatury kosmetyków, ale nie zawsze decyduję się to zrobić… Jeśli zupełnie nie znam kosmetyku to niekiedy wolę zabrać pełnowymiarowe opakowanie aktualnie używanego kremu albo przełożyć odpowiednią porcję do mniejszego pojemniczka. Najlepszym rozwiązaniem jest, więc zabranie miniatur kosmetyków, których mieliśmy okazję używać już wcześniej:) Tak jak np. w moim przypadku były to kremy Tonymoly z serii The Chok Chok Green Tea;) Miałam je już kiedyś i także w formacie mini. Kiedy więc zobaczyłam na Jolse Tonymoly The Chok Chok Green Tea Trial Kit, wiedziałam, że to świetna opcja na krótkie wypady albo na wypróbowanie jeśli ktoś akurat tej serii nie znał:) Zestaw zawiera 3 mini kremy (każdy po 10ml) w 3 różnych konsystencjach. Od najlżejszego – Gel Cream, Watery Cream i Intense Cream. Możemy sobie tak dopasować stosowanie, żeby mieć inny krem na dzień i inny na noc;) Najbardziej uniwersalną formułą jest Watery Cream. Ale cała seria jest całkiem przyjemna. A jak wiemy z marką Tonymoly bywa różnie:)

Płatki pod oczy


Merbliss Wedding Tear Eye Patch

Mam wrażenie, że szczególnie doceniamy je właśnie latem, ponieważ przyjemnie chłodzą i koją okolice oczu po całym dniu lub przed wieczornym wyjściem:) Na wyjazd nieco lepszym wyborem mogłyby być płatki pakowane pojedynczo, ale nie trafiłam jeszcze na takie, które byłyby godne uwagi. A poza tym te w opakowaniach zbiorczych też są dość poręczne. Trzeba tylko pamiętać by dokładnie zakręcić;) 
Merbliss Wedding Tear Eye Patch opinie
Tym razem z lekką dozą nieśmiałości zdecydowałam się na produkt nieznanej mi marki, czyli Merbliss Wedding Tear Eye Patch. Płatki posiadają urocze różowe opakowanie z rzęskami;) Wewnątrz mamy 30 par płatków, czyli ilość wystarczającą na miesiąc. Nie dopatrzyłam się oznaczenia PAO, więc prawdopodobnie nie goni nas czas;) Płatki mają różową barwę, a zapach bardzo przypomina mi ten z płatków Secret Key, czyli jak dla mnie mają taką morską nutkę. Ale w odróżnieniu od nich, ładnie trzymają się twarzy i nie zjeżdżają;) Płatki zapewniają relaks i przyjemnie koją skórę pod oczami dodając jej witalności i uzupełniając standardową pielęgnację.

Balsam do ust


Laneige Lip Glowy Balm opinie

Czy to zima czy lato, nie ma dla mnie życia bez balsamu do ust. Jeśli zapomniałabym ze sobą zabrać na wyjazd to na pewno musiałabym kupić na miejscu:) Do jednych z moich balsamowych odkryć jeszcze ubiegłego roku należy Laneige Lip Glowy Balmpełna recenzja. Świetny balsam do ust, który według mnie śmiało może równać się z maską całonocną Laneige, a przy tym jest wygodniejszy w stosowaniu. Wersja gruszkowa również mnie nie zawiodła:) Choć jeśli chodzi o zapachy balsamów do ust Laneige to wszystkie są delikatne:)



Znacie coś z tych kosmetyków?;)
Czytaj dalej »

piątek, 17 maja 2019

Innisfree Jeju Cherry Blossom - Skin, Lotion, Jelly Cream!

Innisfree – dawno nie było tej marki na blogu, a jak wiecie bardzo ją lubię:) Najnowsza seria Innisfree Jeju Cherry Blossom skutecznie mnie skusiła i dziś opowiem czy wybrane przeze mnie trio spełniło moje oczekiwania;)
Innisfree Jeju Cherry Blossom opinie

Innisfree Jeju Cherry Blossom



W skład nowej linii kosmetyków Innisfree aktualnie wchodzą 4 produkty – nawilżający krem-żel, krem rozjaśniający, lotion przeciwzapalny i tonik przeciwzapalny. Przez kilka tygodni moja pielęgnacja opierała się m.in. na 3 produktach z tej linii. Kosmetyki Jeju Cherry Blossom przeznaczone są do każdego typu cery. Posiadają one działanie rewitalizujące, rozświetlające, nawilżające oraz przeciwzapalne. Cała seria przyodziana została w przyjemne dla oka różowe opakowania. Ja co prawda nie przepadam za różem, ale np. w przypadku kosmetyków i raz na jakiś czas na paznokciach nawet go lubię;) 
Innisfree Jeju Cherry Blossom nowość

Innisfree Jeju Cherry Blossom Skin


Jest to tonik przeciwzapalny, który ma za zadanie łagodzić podrażnioną i zaczerwienioną skórę. Dodatkowo posiada delikatne właściwości nawadniające i rozjaśniające.


Skład: Water, Propanediol, Niacinamide, Glycerin, Betaine, 1,2-Hexanediol, PPG-13-Decyltetradeceth-24, Octyldodeceth-16, Caprylic/Capric Triglyceride, Glyceryl Caprylate, Disodium EDTA, Ethylhexylglycerin, Perfume, Prunus Yedoensis Leaf Extract(40ppm), Tocopherol
Innisfree Jeju Cherry Blossom Skin toner

Tonik występuje w różowej 200ml butelce z jasną nakrętką, w takie subtelne kropeczki niczym z nagrobków;) Przy koreańskich tonerach często występuje problem zbyt wąskiego otworu, utrudniającego szybkie wylanie produktu na wacik;) Niejeden raz spotkałam się z tym również w przypadku Innisfree, więc często musiałam zdejmować osłonkę, maksymalnie poszerzając tym samym wylot;) Ale akurat tutaj obyło się bez majsterkowania;) Dozuje się dobrze. Trzeba jedynie nieco bardziej energicznie stuknąć o wacik;) Toner posiada wodnistą konsystencję bez krzty lepkości tudzież żelowości. Natychmiast wnika w skórę, błyskawicznie przygotowując ją na kolejne etapy pielęgnacji;) Zapach jest bardzo łagodny i przyjemny. Choć nie przypomina produktów pachnących kwiatem wiśni. W mojej pielęgnacji tonik występuje zawsze dwa razy dziennie. Bez niego właściwie „nie potrafię” komfortowo nałożyć esencji, serum i kremu:) To dla mnie absolutna podstawa. Oczywiście zaraz po demakijażu i oczyszczaniu. Innisfree Jeju Cherry Blossom Skin jest bardzo łagodny dla mojej delikatnej cery. Nie piecze, nie szczypie. Odświeża, lekko nawilża i koi skórę. Idealny do codziennego stosowania. 


Innisfree Jeju Cherry Blossom Lotion


Według producenta lotion posiada właściwości lecznicze i przeciwzapalne. Może być pomocny w przypadku podrażnień, zaczerwienienia, a nawet trądziku i przebarwień.


Skład: Water, Butylene Glycol, Glycerin, Methyl Trimethicone, Dicaprylyl Ether, Niacinamide, Betaine, Cetyl Ethylhexanoate, Hydrogenated Poly(C6-14 Olefin), 1,2-Hexanediol, Glyceryl Polymethacrylate, Glyceryl Stearate Citrate, C14-22 Alcohols, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Polymethylsilsesquioxane, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Arachidyl Alcohol, Stearic Acid, Glyceryl Stearate, Shea Butter, Perfume, Palmitic Acid, Behenyl Alcohol, Glyceryl Caprylate, C12-20 Alkyl Glucoside, Arachidyl Glucoside, Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA, Propanediol, Sorbitan Isostearate, Myristic Acid, Prunus Yedoensis Leaf Extract(40ppm), Lauric Acid, Tocopherol, Glycine Soja (Soybean) Oil
Innisfree Jeju Cherry Blossom Lotion opinie, blog

Lotion opakowany został w odkręcaną 100ml tubkę. Kosmetyk posiada jasną barwę i konsystencję lekkiej emulsji:) Zapaszek jest utrzymany w tej samej nucie, co tonik, ale wyczuwam w nim dodatkowo taką lekko apteczną woń (ja akurat lubię takie klimaty;)). Zapach sam w sobie nie kojarzy mi się typowo z kwiatem wiśni, ponieważ inne znane mi produkty o takim aromacie pachniały inaczej, ale jest naprawdę miły dla noska. Subtelny, kobiecy, lekko kwiatowy i odrobinkę pudrowy (?), ale jednocześnie dobrze wyważony. Na pewno nie zmęczy wrażliwców;) Jeśli chodzi o sam produkt to miałam go sobie darować i poprzestać na samym kremie. Ale mając w pamięci swe zadowolenie z lotionu esencji 2w1 z serii Green Tea, nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności. Podejrzewałam, bowiem, że formuła i działanie będą zbliżone;) Nie chwaląc się, dobrze zrobiłam:) Lotion jest bardzo komfortowy w użyciu. W widoczny sposób odżywia, regeneruje i witalizuje cerę. Ma też dobre właściwości nawilżające i jest odpowiedni do wrażliwej cery. Ja jak to ja, wdrożyłam go w ramach swojej pielęgnacji wieloetapowej. Ale dobra wiadomość dla minimalistów jest taka, że lotion jest na tyle specyficzny, iż bez problemu może zastąpić krem. Chyba, że np. nie będzie Wam odpowiadał skład lub coś innego. Pamiętajcie, że ja nikomu kosmetyków nie wmuszam, opisuję przede wszystkim swoje wrażenia;) Ze względu na swoją formułę jest nawet treściwszy od kremu, ale jednocześnie pozostawia po sobie naturalne satynowe wykończenie. Bez efektu świecenia, ale też nie ma nadmiernego zmatowienia. Jeśli więc nie jesteście fankami złożonej pielęgnacji albo po prostu po całym intensywnym dniu padacie z nóg i czujecie wszechogarniającą niemoc, to jak najbardziej oczyszczanie i lotion wystarczą:)

Innisfree Jeju Cherry Blossom Jelly Cream


Innisfree Jeju Cherry Blossom Jelly Cream

Jest to krem nawilżający o żelowo-wodnistej konsystencji. Ma on doskonale nawadniać suchą i matową skórę bez efektu klejenia się. Dodatkowo posiada właściwości przeciwzapalne przeciwdziałające zaczerwienieniom cery. Zapewnia skórze rewitalizację i blask.
Innisfree Jeju Cherry Blossom Jelly Cream blog


Skład: Water, Dipropylene Glycol, Niacinamide, Betaine, 1,2-Hexanediol, Carbomer, Tromethamine, Perfume, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/Beheneth-25 Methacrylate Crosspolymer, Disodium EDTA, Ethylhexylglycerin, Propanediol, Prunus Yedoensis Leaf Extract(40ppm), Tocopherol
Innisfree Jeju Cherry Blossom Jelly Cream opinie

Jelly Cream z serii Cherry Blossom marki Innisfree opakowany został w różowy słoiczek o standardowej pojemności 50ml. Ze wszystkich kosmetyków Cherry Blossom opakowanie żelowo-wodnego kremu podoba mi się najmocniej;) Na zdjęciach też wyszło najbardziej przyzwoicie;) Jak już zdążyłam wspomnieć, kremik posiada żelowo-wodną konsystencję. W opakowaniu wygląda jak przezroczysta galareta. Formuła nie jest jednak z tych samo-wygładzających się;) Owa galaretka jest ultra-lekka i doskonale się rozprowadza, sprawiając jednocześnie, że skóra staje się wilgotna. Krem posiada również delikatne właściwości chłodzące, co może być pomocne w przypadku wystąpienia podrażnień;) Kosmetyk wchłania się bardzo dobrze. Jeśli nałożymy wcześniej np. serum i lotion, sprawia, że całość staje się lżejsza i zupełnie nie czujemy na sobie tych wszystkich warstw;) Jeśli jednak chcielibyśmy stosować sam ten krem to w przeciwieństwie do lotionu, może to być ciut za mało. Choć w przypadku cery tłustej podczas upałów mogłoby być całkiem dobrym rozwiązaniem. Dla mojej mieszanej, delikatnej i lubującej się w złożonej pielęgnacji twarzy to byłoby troszkę za skromnie:) Zapach kremu jest w tej samej nucie, co pozostałe dwa produkty, choć w mojej ocenie najprzyjemniejszy:) Krem jest bardzo delikatny i leciutki. Nie klei się i nie podrażnia. Przyjemnie koi i lekko chłodzi cerę przez kilka chwil po nałożeniu. Dobrze współpracuje z makijażem. I co dla mnie ważne – nie łuszczy się i nie roluje. Nie należy jednak do wydajnych. Kilka dni temu pokazywałam Wam zresztą jego denko na Insta Story;) Ale jeśli mam być szczera – słaba wydajność to u mnie nic nowego;) Zwłaszcza, że kosmetyki do pielęgnacji twarzy stosuję też na szyję i dekolt. 
Innisfree Jeju Cherry Blossom konsystencje

Podsumowując działanie całej serii, nie jestem w stanie ocenić wszystkiego, co obiecuje Innisfree. Wszak nie posiadam przebarwień czy trądziku, zaczerwienienie twarzy przytrafia mi się rzadko, a podczas stosowania nie występowały u mnie stany zapalne. Niemniej seria bardzo dobrze zaopiekowała się moją delikatną (jak ja to mówię szlachecką twarzą:P) dodając jej zdrowego blasku, nawilżenia, gładkości i miękkości, zapewniając jednocześnie dużą przyjemność stosowania dzięki łagodnym formułom. Według mnie seria w sam raz na zbliżające się lato i odpowiednia do każdego rodzaju cery. Trzeba tylko dopasować produkty i zdecydować czy np. wystarczy nam sam toner i lotion, całe trio, czy może sam krem. Jak wspomniałam na początku, w linii znajduje się jeszcze krem rozjaśniający, na który sama się nie zdecydowałam. Mógłby być dobrym wyborem w przypadku cery suchej i skłonnej do przebarwień. 


Nowa seria Innisfree Jeju Cherry Blossom od ładnych kilku tygodni jest już dostępna na Jolse. Często są promocje na tą markę, akurat do wczoraj było -30% i pewnie niedługo się powtórzy.


Znacie nową serię Innisfree z kwiatem wiśni? Miałaby szansę się u Was sprawdzić? Jaki krem ostatnio zużyłyście?;)
Czytaj dalej »

środa, 15 maja 2019

Iperfumy.pl to teraz Notino!

Na przełomie ostatnich 15 lat sklep internetowy iperfumy.pl mocno się rozwinął, znacząco poszerzając też asortyment. Już od dawna to nie tylko perfumy, ale także szeroki wybór zarówno marek premium, drogeryjnych jak i aptecznych. Jakiś czas temu zakończył się proces rebrandingu i od maja we wszystkich 23 krajach europejskich, w których działa firma, obowiązuje nazwa Notino, a sklep internetowy znajdziemy pod adresem notino.pl. Dla nas zmienia się tylko nazwa. Dane do kont klientów i jakość usług pozostają bez zmian:) Notino to obecnie 55 000 produktów i 1150 marek w magazynie, szybka dostawa, 90 dni na zwrot, punkty odbioru i jednolite ceny zarówno online jak i w salonach. Myślę, że ujednolicenie nazwy dla wszystkich krajów jest dobrym rozwiązaniem, pozwala na szybką identyfikację firmy gdziekolwiek jesteśmy:)

iperfumy zmienia się w notino

Jak zmiany to oczywiście promocje!



20 tydzień - darmowa dostawa na wszystko bez limitu

21 tydzień - 15% zniżki na perfumy

22 tydzień - 15% zniżki na kosmetyki do pielęgnacji włosów

23 tydzień - 15% zniżki na kosmetyki do skóry i ciała

24 tydzień - 15% zniżki na kosmetyki do makijażu

25 tydzień - 15% zniżki Notino prezenty przy zakupach



Aktualnie obowiązuje pierwszy etap promocji, czyli bezpłatna dostawa na wszystko bez limitu i przyznaję, że zdążyłam już skorzystać;) Zamówienie złożyłam przed północą i dziś zostało już do mnie nadane:) I tutaj zdradzę Wam, że na Notino są już dostępne nowe produkty Garnier Bio. Z tego, co widziałam jeszcze w żadnym polskim sklepie ich nie ma;) Jak się domyślacie kupiłam właśnie te produkty;) 
Notino opakowanie prezentowe

W ramach świętowania rebrandingu wczoraj dotarł też do mnie prezent niespodzianka od Notino;) Spoglądając na wagę przesyłki z powiadomienia mailowego (2,77kg) wiedziałam, że nie będzie to jedna rzecz i nie pomyliłam się;) Ozdobne pudełko prezentowe, (które standardowo można dodać do zamówienia w Notino w cenie 14zł), było po brzegi wypełnione produktami;) Aż mi się przypomniał ten screen z jakiegoś portalu, który pokazywałam Wam niedawno na Insta Story. Traktujący o prezentach dla poszczególnych znaków zodiaku. Było tam m.in., że na Skorpionie nie można oszczędzać:D  
Notino prezent
Już samo pudełko mocno mnie ucieszyło, ponieważ cierpię na pudełkowy fetysz i uwielbiam pięknie zapakowane prezenty, a tak się złożyło, że takiego pudełka jeszcze nie miałam w swej kolekcji;) Pudełko zafascynowało mnie na tyle, że robiąc wczoraj zamówienie tych rzeczy z Garnier Bio, kupiłam też pudełko;) Uznałam, że będzie w sam raz do zapakowania prezentu gwiazdkowego dla pewnej osoby (tak, wchodzę już w etap kompletowania prezentów na święta;)). Zacieram ręce na kuriera, a tymczasem pokażę, co zawierał mój prezent. Pomyślałam, że zrobię taki wpis na szybko, aczkolwiek słabe warunki pogodowe sprawiły, że zdjęcia zajęły mi ponad 2h, a nad tekstem pewnie posiedzę też tyle samo;) Blogowanie właściwie nigdy nie jest szybkie;)

Pierwsze co zwróciło moją uwagę to perfumy:) Moja zapachowa szuflada już płacze od ciężaru flakoników:D Ale ja uwielbiam mieć wybór;) Mam tutaj wodę toaletową Calvin Klein Women, Emporio Armani In love with you oraz miniaturę Giorgio Armani Si Fiori, czyli tej najnowszej odsłony Si. Dołączy, więc do mojego czerwonego Si Passione;) 

Następnie dostrzegłam sporą dawkę kolorówki:) Ta zawsze mnie cieszy szczególnie, bo najczęściej trafia do mnie pielęgnacja. Aż 4 tusze do rzęs (w tym jedna miniatura), czyli Max Factor False Lash Effect, Bourjois Twist Up The Volume, Rimmel Woder Luxe Volume i YSL Volume Effet Faux Cils. Mam teraz pokaźny zapas tuszów. Zwłaszcza, że jeszcze 3 czekają w toaletce. Będzie zagwozdka, który otworzyć następny;) Jest też paletka Rimmel Magnif’ Eyes Crimson Edition w całkiem wesołych kolorach, pomadka Bourjois Rouge Fabuleux, lakier Sally Hansen Color Theraphy i podkład Bourjois Healtxy Mix. Jest to jeden z najjaśniejszych odcieni – 51, więc przekażę jakiejś koleżance:)

Z pielęgnacji szczególnie ucieszyło mnie serum Sesderma Hidraderm Hyal, ponieważ od dawna kusiła mnie ta marka:) Jest też piękny niebieski 2-fazowy płyn micelarny Saffee:) Na zdjęciu znalazło się też coś z lubianej przeze mnie marki L’Oreal Professionnel Tecni. Art. Volume Lift do włosów. 

Tutaj z kolei doskonale znany mi peeling kawowy Body Boom, którego zużyłam już naprawdę wiele opakowań, a recenzja dostępna jest na blogu:) Są też akcesoria Notino, czyli poręczna kosmetyczka, która powinna się zmieścić nawet w mojej torebce oraz coś, czego o dziwo nigdy się jeszcze nie dorobiłam, czyli atomizer do perfum, żeby mieć ulubiony zapach zawsze przy sobie. Moim aktualnym ulubieńcem jest Paco Rabanne Pure XS:) 

W pudełku znalazłam także 3 maseczki Ziaja i płyn micelarny Saffee w formie chusteczek w sam raz na krótki wyjazd;)
Czytaj dalej »

wtorek, 14 maja 2019

Pielęgnacja skóry suchej - co wybrałam ze sklepu topestetic.pl?

Maj pogodowo nadal nie rozpieszcza, ale w tym tygodniu możemy zgonić to na „zimnych ogrodników” i „zimną Zośkę”:D Mam nadzieję, że jeszcze w tym miesiącu uda mi się zrzucić kurtałkę, bo przecież to rozpacz;) A tymczasem mam dla Was coś bardziej radosnego, czyli kilka słów o czarnym jak smoła żelu do kąpieli Lab One Black Honey z węglem aktywnym i ekstraktem z miodu oraz o maśle do twarzy i ciała Dottore Sacha Butter Glam.

Topestetic

Lab One Black Honey żel do kąpieli z aktywnym węglem i ekstraktem z miodu


Lab One Black Honey żel do kąpieli z aktywnym węglem i ekstraktem z miodu

Żel ten aż w 99,7% bazuje na naturalnych składnikach oraz delikatnych substancjach oczyszczających. Węgiel aktywny dokładnie oczyszcza skórę oraz wspomaga naturalne procesy regeneracyjne skóry. Natomiast ekstrakt z miodu odżywia i dodaje skórze blasku. Żel odpowiedni jest do każdego rodzaju skóry, w tym suchej i wrażliwej.


Skład: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Glycerin, Inulin, Alpha-Glucan Oligosaccharide, Charcoal Powder, Mel Extract, Propanediol, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum.
Lab One Black Honey żel do kąpieli

Żel Lab One Black Honey opakowany został w przezroczystą 400ml butelkę wyposażoną w pompkę. Dodatkowo posiada czarną etykietę, więc całość prezentuje się mrocznie. Ale muszę przyznać, że ten nietypowy czarny żel od razu wpadł mi w oko i zapragnęłam go wypróbować. 

Żel dzięki zawartości węgla aktywnego jest czarny jak smoła;) Jego konsystencję określiłabym jako kremowo-żelową. Pieni się delikatnie i rzecz jasna nie zostawia czarnych śladów na ciele;) Najlepiej nakładać go na dobrze zwilżoną skórę, ponieważ najładniej się wtedy rozprowadza. Na jedynie lekko zwilżonym ciele potrafi się trochę mazać. Produkt posiada subtelny, ale bardzo przyjemny miodowy zapach. Mnie on się kojarzy z łagodnością i bezpieczeństwem. Jest to wyjątkowo trafne skojarzenie wszak żel jest naprawdę ultra-łagodny dla skóry. Oczyszcza dokładnie, ale nie podrażnia ani nie wysusza. Wręcz przeciwnie, delikatnie nawilża i odżywia skórę. Po prysznicu z żelem Lab One skóra jest przyjemnie miękka i gładka oraz subtelnie pachnąca. Muszę też przyznać, że chyba nigdy nie miałam żelu z tak krótkim składem! Myślę, że świetnie sprawdzi się również w przypadku skóry atopowej i skłonnej do podrażnień. Moje suche ciałko bardzo go polubiło.

Dottore Sacha Butter Glam masło do twarzy i ciała

Dottore Sacha Butter Glam masło do twarzy i ciała

Masło zawiera olejki roślinne, które zmiękczają i odżywiają skórę twarzy i ciała. Kosmetyk jest szczególnie polecany do skóry bardzo suchej oraz z naruszoną barierą ochronną. Skład produktu oparty został na oleju Sacha Inchi bogatym w kwasy Omega 3,6 i 9. Masło jest niekomedogenne, więc można je stosować również w przypadku cery mieszanej i tłustej. 


Skład: Caprylic/capric Triglyceride, Isoamyl Cocoate, Aqua, Acacia, Decurrens/jojoba/sunflower Seed Wax Polyglyceryl-3 Esters, Squalane,, Rose Damascena Flower Water, Prunus Amygdalus Dulcis (sweet Almond) Oil,, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Glyceryl Stearate, Gliceryl Dibehenate, Plukenetia Volubilis Seed Oil, Isostearyl Isostearate, Hydrogenated Castor Oil, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Benzyl Alcohol*, Dehydroacetic Acid*, Parfum.


Dottore Sacha Butter Glam masło konsystencja

Dottore Sacha Butter Glam to masełko przeznaczone do twarzy i ciała, opakowane w niewielki 50ml słoiczek. Produkt posiada jasną barwę i zbitą konsystencję, przypominającą masło shea. Formuła jest jednak gładka i nie zawiera grudek. Mimo twardej konsystencji masło nie sprawia problemów podczas aplikacji. Odrywamy porcję, a produkt szybko mięknie i rozpuszcza się pod wpływem ciepła opuszków palców.

Zapach masełka jest przyjemny i powiedziałabym, że dość wyszukany. Nie wiem do czego mogłabym go porównać, ale nuty zaliczyłabym do kwiatowych. Nie wyczuwam w nim takiej typowo olejkowej woni. Jest elegancki i delikatny, ale dość długo utrzymuje się na skórze. 

Masełko możemy stosować zarówno w pielęgnacji ciała jak i twarzy. Moja pielęgnacja twarzy jest na ogół wieloetapowa i w ostatnich tygodniach miała już „pełną obstawę”, więc masło stosowałam w pielęgnacji ciała, które w moim przypadku zawsze jest spragnione nawilżenia;) Do twarzy masełko byłoby też dla mnie nieco zbyt bogate na co dzień, ale zważywszy na jego mocno odżywcze właściwości byłabym w stanie używać go w sytuacjach podbramkowych, czyli np. w wyniku silnego przesuszenia albo podrażnienia skóry twarzy. Powinno się również dobrze sprawdzić jako produkt łagodzący po niektórych inwazyjnych zabiegach kosmetycznych. Ja z uwagi na to, że bardzo szybko zużywam produkty do ciała, postanowiłam stosować masełko na bardziej wymagające miejsca. W szczególności sprawdziło mi się w pielęgnacji skórek wokół paznokci, które mają w moim przypadku sporą tendencję do przesuszenia. O ile w przypadku samych dłoni jestem zadowolona naprawdę z wielu kremów to na skórki większość z nich działa niewystarczająco. Masełko Dottore nawilża i odżywia je fenomenalnie! Trzeba jedynie pamiętać o systematyczności, czyli przynajmniej raz dziennie;) U mnie jak wiecie jest to standardowy wieczorny rytuał w postaci produktu nawilżającego i bawełnianych rękawiczek nakładanych na kilka minut. To mit, że trzeba robić całonocny „kompres”;) Byłoby to zbyt duże poświęcenie:D Masło posiada oczywiście także właściwości natłuszczające, więc na wchłonięcie potrzebujemy paru minut. Polecam zwłaszcza w przypadku suchej skóry wymagającej szybkiej regeneracji. Warto też dodać, że masło Dottore Sacha Butter Glam otrzymało nagrodę Glammies;)
Topestetic prezenty do zamówienia

Zarówno markę Dottore i Lab One (a także wiele innych) znajdziecie w sklepie topestetic.pl, w którym jakość obsługi jest naprawdę wysoka. To miejsce w sieci znam już od dawna i tym co go wyróżnia są prezenty i próbki do każdego (nawet najmniejszego) zamówienia, bezpłatne konsultacje kosmetologiczne (za pośrednictwem czatu, telefonicznie lub mailowo) i co najważniejsze – zawsze bezpłatna wysyłka i zwrot. Każde zamówienie jest bardzo bezpiecznie, starannie i estetycznie zapakowane. Tak ładnie, że można je od razu wręczyć innej osobie, jeśli np. kupujemy na prezent;) 


Znacie kosmetyki Lab One i Dottore?
Czytaj dalej »