piątek, 17 września 2021

OCLEAN X PRO ELITE – inteligentna szczoteczka do zębów z wyświetlaczem, do której podejdziesz z uśmiechem!

Już wiele lat temu porzuciłam manualną szczoteczkę do zębów. Najpierw na rzecz elektrycznej, a wraz z rozwojem techniki przerzuciłam się na soniczną. Drzemią we mnie wcale nie takie małe pokłady zainteresowania nowinkami technicznymi i ułatwiającymi życie, wyszukanymi gadżetami:) Dlatego mimo posiadania naprawdę dobrej szczoteczki sonicznej Foreo, długo wzdychałam również do zbajerowanej Philips Sonicare:)  Ostatecznie z pomocą w zaspokojeniu ciekawości przyszła mi jednak OCLEAN X PRO ELITE, czyli dziecko Xiaomi:) I… okazuje się, że można mieć bajery za ułamek ceny Philipsa! 

Oclean X Pro Elite recenzja

OCLEAN X PRO ELITE – specyfikacja ogólna

Szczoteczka posiada wymiary: 24 x 24 x 248 mm. oraz waży 110 g. Jest wodoodporna, co zostało potwierdzone certyfikatem IPX7. Wyróżnia ją silnik generujący nawet 42000 ruchów główki na minutę o momencie obrotowym 220gf.cm. Bateria o pojemności 800 mAh według producenta wystarcza nawet na 35 dni szczotkowania po dwie minuty dwa razy dziennie. Czas ładowania to ok. 3,5h. Szczoteczka generuje maksymalnie 45 dB, więc nie hałasuje mocno. Do wyboru mamy 4 opcje, które dobieramy odpowiednio do typu naszych zębów oraz oczekiwań – Clean, Sensitive, Massage lub White. Ponadto dostępne są aż 32 poziomy natężenia wibracji. Prawdziwą gratką jest jednak wbudowany wyświetlacz. 

Oclean X Pro Elite

OPAKOWANIE

OCLEAN X PRO ELITE opakowana została w nieduże, płaskie kartonowe pudełko, które prezentuje się całkiem elegancko. W skład zestawu podstawowego wchodzi szczoteczka z jedną końcówką, ładowarka indukcyjna USB, a także okrągły, magnetyczny wieszak, dzięki któremu po użyciu możemy „odwiesić” szczoteczkę na ścianie. 

WYKONANIE SZCZOTECZKI

W ofercie dostępna jest niestety tylko jedna wersja kolorystyczna Oclean X Pro Elite - Ultimate Grey, czyli kolor roku 2021 według Pantone:) Szkoda, że nie ma niebieskiej, ale akurat szarości też bardzo lubię. Dodatkowo można powiedzieć, że barwa szczoteczki została podrasowana o marmurkową powierzchnię. Dzięki czemu mimo spokojnego odcienia prezentuje się naprawdę oryginalnie. Co ciekawe, materiał, z którego wykonana została szczoteczka jest przyjemny w dotyku. Taki inny! Na plus zasługuje też fakt, że szczoteczka nie wyślizguje się z rąk podczas użytku. Minus jest taki, że Oclean jest dość wysoka i pod tym względem niestety przegrywa z Foreo. Problem wielkości rozwiązuje jednak dołączony do zestawu krążek magnetyczny, który można przyczepić do ściany i trzymać na nim szczoteczkę;)

WYŚWIETLACZ

Niewątpliwy gwóźdź programu! Pierwszy raz mam szczoteczkę wyposażoną w wbudowany ekranik. Kolorowy wyświetlacz wita nas - Hi:) podczas wybudzania szczoteczki (wystarczy ją podnieść). To bardzo  miłe, czyż nie?:D Nawigujemy przesuwając po wyświetlaczu góra-dół i potwierdzamy przyciskiem. Pierwszy etap to wybór metody mycia (tryb + moc). Na kolejnym ekranie wybieramy odpowiedni dla swoich zębów tryb – Czyszczenie, Wrażliwe, Masaż lub Wybielanie. Następnie wybieramy moc szczotkowania (skala 1-32). Pozostaje już tylko dobór czasu szczotkowania – 2 minuty, 2 minuty i 30 sekund lub 3 minuty. Szczoteczka dzieli czas na cztery części (po jednej na każdy łuk zębowy). Informuje nas o zakończeniu mycia pojedynczej części poprzez krótkie zatrzymanie swojej pracy. Może wydawać się skomplikowane, ale w rzeczywistości jest dziecinnie proste. Nie trzeba ustawiać wszystkiego za każdym razem, ponieważ szczoteczka zapamiętuje nasz wybór. Oczywiście w razie potrzeby lub chęci można dokonać wszelkich modyfikacji przy kolejnym myciu;) Przyznam jednak, że ja przy pierwszym uruchomieniu nie zauważyłam, że na ekranie jest osłonka i nie mogłam się dopatrzeć tych wszystkich funkcji. Brawo ja!:D Tuż po umyciu zębów mamy małą magię – na ekranie pojawia się grafika z wynikiem naszego mycia oraz grafika ukazująca wszystkie zęby i wskazująca, których obszarów nie umyliśmy perfekcyjnie. Trochę jak wynik egzaminu;) Dane możemy synchronizować z aplikacją na telefon, dzięki czemu możemy pracować nad zdrowymi nawykami w kwestii szczotkowania zębów.

Oclean X Pro Elite wyświetlacz

I najważniejsza kwestia! Dostępna jest aplikacja Oclean, ale nie jest ona wymagana do prawidłowego działania szczoteczki. Możemy z niej korzystać, ale nie musimy, ponieważ wszystko z powodzeniem ustawimy za pomocą wbudowanego w szczoteczkę wyświetlacza. Naprawdę świetne rozwiązanie. Wszak mimo mojej miłości do iPhone’a zdaję sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach niekiedy spędza się zbyt wiele czasu z telefonem. Nie wyobrażam więc sobie dodatkowo kilka razy dziennie biegać z nim do łazienki żeby móc sterować szczoteczką do zębów. Czas spędzony w łazience jest tylko dla mnie;)


OCLEAN X PRO ELITE - MOJE WRAŻENIA

Szczoteczkę Oclean mam niespełna 3 miesiące i jest to mój pierwszy kontakt ze szczoteczkami tej marki. Czułam jednak, że się nie zawiodę, gdyż jest to marka należąca do Xiaomi:) 

Oclean X Pro Elite szczoteczka do zębów z wyświetlaczem

Podoba mi się prosty, ale oryginalny design szczoteczki (moje zdjęcia niestety nie oddają jej uroku;)). Plus stanowi również ładowarka indukcyjna oraz magnetyczny wieszak, który można przymocować do płytek w łazience. Dzięki temu szczotka nie stoi w wodzie (np. w mokrym kubeczku) i rozwiązuje to także problem zbyt niskiej półki w stosunku do wielkości szczoteczki. Wyświetlacz, na którym bez problemu można wszystko ustawić to także pomysł, który z miejsca doceniłam. Szczoteczka działa też stosunkowo cicho. Główka szczoteczki wykonana została z gęsto osadzonych włókien, które zapewniają bardzo dobre właściwości oczyszczające.  Na jej odwrocie mamy również powierzchnię ułatwiającą czyszczenie języka. Pierwsze użycie co prawda przyprawiło mnie o migrenę, ponieważ miałam ustawioną zbyt wysoką dla siebie moc i spowodowało to u mnie odczucie wiercenia w mózgu:D Dodam jednak, że rzekomo mam neuralgię nerwu trójdzielnego, więc teoretycznie różne atrakcje mogą wywołać u mnie ból głowy. Poza tym był to dla mnie duży przeskok w porównaniu z Foreo Issa, która ma odczuwalnie mniejszą moc, mniej bajerów i wibruje delikatniej. Prawdopodobnie osoba, która nie ma takich dolegliwości nie będzie też miała tego typu odczuć i łatwiej się „przestawi” na nową szczoteczkę. Po dostosowaniu parametrów nie miałam już problemów:) 

W mojej ocenie szczoteczka jest rewelacyjna! Czyści naprawdę bardzo dokładnie. Po jej użyciu zęby są wyczuwalnie gładkie pod językiem. Zaryzykuję stwierdzenie, że oczyszcza zęby bardziej precyzyjnie niż Foreo Issa. Zresztą można mieć na to dowody w postaci grafik z procentową oceną szczotkowania, które pokazują się na wyświetlaczu po zakończonym szczotkowaniu. Podczas jej stosowania nie krwawią mi dziąsła, a zaznaczam, że mam tendencję do zbyt mocnego przyciskania szczoteczką (przed tym Oclean również chroni). Do minusów zaliczyłabym więc tak jak wcześniej już wspomniałam – rozmiar.  Choć prawdopodobnie przez wbudowany wyświetlacz nie dało się zrobić mniejszej;) Druga rzecz – bateria trzyma długo, ale w Foreo o wiele dłużej (kilka miesięcy). Trzeba się też przyzwyczaić do zmiany:) Wszystko inne to zalety. Łącznie z ceną. Zarówno samej szczoteczki, jak i wymiennych główek. Co do trwałości na razie trudno wyrokować, ale liczę, że posłuży mi na długo:)

Oclean X Pro Elite ustawienia

Szczoteczkę OCLEAN X PRO ELITE najtaniej można kupić na Aliexpress. Moja była z wysyłką z Polski i dostawą kurierem, więc szybko, sprawnie i bez VAT:)

Używałaś szczoteczek Oclean? Znasz najnowszy model OCLEAN X PRO ELITE? Jakiej szczoteczki do zębów używasz obecnie?

Czytaj dalej »

niedziela, 12 września 2021

DHC Deep Cleansing Oil – japoński bestseller wśród olejków do demakijażu!

DHC Deep Cleansing Oil, czyli ten wręcz mityczny japoński olejek do demakijażu! Czasami sklepy koreańskie mają w swej ofercie niewielką partię japońskich bestsellerów i ten olejek jest tego najlepszym przykładem. Wiele o nim słyszałam i byłam ciekawa czy rzeczywiście przebije dotychczas znane mi oleje do demakijażu? Wolałabym jakieś opakowanie w wersji limitowanej (np. z Alicją w Krainie Czarów), ale i tak jestem pod wrażeniem, że swego czasu trafiłam na niego na Joom;)

DHC Deep Cleansing Oil

DHC Deep Cleansing Oil blog

Znany na całym świecie japoński olejek do demakijażu opiera się na bazie unikalnej formuły, która w pełni rozpuszcza się w wodzie, pozostawiając skórę doskonale oczyszczoną, miękką, nawilżoną i odżywioną. Skład olejku DHC jest dość prosty i krótki. Znajduje się w nim m.in. oliwa z oliwek, olej z rozmarynu oraz witamina E.

DHC Deep Cleansing Oil opinie blog recenzja gdzie kupić

Opakowanie zawiera 200ml produktu, czyli trochę więcej niż standardowo. Dozowanie odbywa się przy użyciu wygodnej pompki, która się nie zacina. PA0 to 12 miesięcy. Butelka jest całkowicie przezroczysta, dzięki czemu bez trudu można obserwować ubytek.

Olejek pachnie bardzo naturalnie oliwą z oliwek, co niektórym może nie przypaść do gustu. Dla mnie jak najbardziej w porządku. Woń nie utrzymuje się na skórze po zmyciu. Zwłaszcza, że olejek do demakijażu zawsze najlepiej domyć produktem oczyszczającym na bazie wody, czyli np. pianką lub żelem.

Jeśli chodzi o to czy jest lepszy niż znane mi dotąd olejki to nie powiedziałabym, ponieważ równie dobrze sprawdził się u mnie np. Creamy. Choć ten punktuje opakowaniem z pompką. Wszak dozowanie olejku przy użyciu pipety uważam za drobne nieporozumienie;) Nie oznacza to jednak, że jestem rozczarowana. Wręcz przeciwnie! 

DHC Deep Cleansing Oil

Zazwyczaj jedna pompka pozwala na oczyszczenie całej twarzy. Jest idealny do dwuetapowego oczyszczania cery. Świetnie radzi sobie zarówno z makijażem jak i z dokładnym zmyciem SPF. A jak wiesz dokładne i jednocześnie łagodne oczyszczanie cery to podstawa. Używałam go jedynie do twarzy. Do demakijażu oczu nie próbowałam, więc nie wiem czy pozostawia „mgłę przed oczami”. Konsystencja jest tłustawa jak przystało na olej. Jednak produkt w kontakcie z wodą pięknie emulguje, dzięki czemu nie zostawia po sobie tłustej warstwy i nie nastręcza kłopotów podczas spłukiwania. Po użyciu skóra jest miękka i gładka, wręcz delikatnie nawilżona.  Nie podrażnia i nie wysusza mojej skóry, nie zauważyłam też żeby zatykał pory lub powodował niemiłe „niespodzianki”. Jeśli wciąż zastanawiasz się nad wypróbowaniem bestsellera japońskiej marki DHC to jak najbardziej warto po niego sięgnąć:) 

Z kodem secret10 dostaniesz 10% zniżki na cały koszyk w Joom.

Zdarza Ci się korzystać z japońskich kosmetyków do demakijażu? Poznałaś już słynny olejek DHC? A może masz jakiegoś ulubieńca z tej kategorii?

Czytaj dalej »

wtorek, 7 września 2021

Letnie nowości – co nowego trafiło do mnie w lipcu i sierpniu?

Lato minęło jak jeden dzień. Jak zawsze zresztą! Podobnie jak 8 miesięcy bez zakupów kosmetyków;) Aż sama jestem ciekawa kiedy się na coś skuszę, coś kliknę etc;) Ale wracając do tematu, czyli lipcowo-sierpniowych nowości, trafiło do mnie to i owo;) Zapraszam więc na szybki przegląd przy kawce albo herbatce;)

kosmetyczne nowości secretaddiction

Kiedy w końcu postanowiłam wypróbować zestaw z ampułką Missha Time Revolution Night Repair Probio Ampoule, okazało się, że właśnie wyszła 5 generacja ampułki i pojawił się zestaw składający się z ampułki, kremu, esencji i garści wacików w eleganckim, srebrnym pudełku. Nie zastanawiałam się więc ani chwili i tak trafił do mnie Missha Time Revolution Special Gift Set. Przyznaję, że zawsze wolę nowe od starego;) Elizavecca CF-Nest 97% B-jo Serum znałam już wcześniej i po prostu naszło mnie na napisanie recenzji z pamięci, a to opakowanie mam na zapas:) Postawiłam też na ampułkę na bazie 100% ekstraktu z wąkroty azjatyckiej, czyli SKIN1004 Madagascar Centella Ampoule. Ostatnim produktem było „cicho-ciemne” Biore. Wszak nie widniało w spisie marek na Jolse, a jednak filtr Biore UV Aqua Rich Watery Essence SPF50+ PA++++ gdzieś tam się ukrywał;) Sięgnęłam po niego bez namysłu, bo wiele dobrego słyszałam o Biore. I nawet się nie zawiodłam. Świetny na ciepłe dni!

Krave Oat So Simple Water Cream

Spodobały mi się produkty Krave Beauty i postanowiłam poznać całą markę, a tak się składa, że nie ma tego dużo, ponieważ stawiają oni na nieskomplikowaną pielęgnację;) Krave Oat So Simple Water Cream to taki właśnie prosty krem nawilżający o dużej pojemności, choć nieszczególnie wydajny. Paula’s Choice Skin Perfecting 2% BHA Liquid Exfoliant to produkt, o którym niemal każdy przynajmniej słyszał. Ja miałam okazję poznać go wcześniej za sprawą miniaturki, a duża butelka była już z myślą o wrześniu:) DHC Deep Cleansing Oil to zaś bestsellerowy japoński olejek do demakijażu, który również w końcu miałam okazję poznać;) Cała trójca jest z Joom. Spokojnie można zamawiać, bo przesyłka jest w cenie, a VAT nalicza się już w koszyku, więc nie trzeba się martwić o formalności na poczcie.

Geek&Gorgeous

Trafiło też do mnie kilka produktów węgierskiej marki Geek&Gorgeous, która naprawdę dobrze wpisuje się w mój gust, m.in. dlatego, że są to kosmetyki bez kompozycji zapachowej o prostych, ale przemyślanych składach. Wybrałam dla siebie dwa sera – C-Glow z 15% witaminą C, kwasem ferulowym oraz witaminą E oraz aPAD z 20% azeloglicyną. Niestety sera to mój konik:D Oprócz tego Jelly Joker, czyli delikatny żel do mycia twarzy oraz idealny na wyjazd mini tonik nawilżający Liquid Hydration. Nie mogłam się też oprzeć lekkiej emulsji A-Game z 0,05% retinalem, którą wybrałam z myślą na „po lecie” i z nadzieją na to, że obejdzie się ze mną łagodniej niż zeszłoroczny retinol.

Jakiś czas później marka organizowała konkurs na IG, a że miałam wenę to wzięłam udział;) I tak trafiło do mnie najnowsze serum Geek&Gorgeous Stress Less z beta-glukanem i madekasozydem, które będzie idealnym wsparciem przy retinalu tudzież kwasach;) Na zdjęcie załapały się także serum Krave Great Barrier Relief oraz krem do twarzy SNP Prep Peptaronic Cream, który ponad rok wodził mnie na pokuszenie;) Oba te produkty przyleciały do mnie z Joom. 

Hanyul Yuja Lip Mask, czyli maseczka do ust oraz Neogen Probiotics Youth Repair Mist to także przyjemniaczki z Joom. Produkt do ust dotarł do mnie przez moje drobne niedopatrzenie, ponieważ miała być maska do twarzy, ale ostatecznie nie żałuję:D A zamiast mgiełki pierwotnie myślałam o toniku w płatkach, ale gdzieś wyczytałam, że to najsłabsze ogniwo i ostatecznie padło na mgiełkę;) Również złoty strzał!

Eeny Meeny Try Me Box

Te 3 słodkie maluszki to Eeny Meeny Try Me Box zawierający 3 mini sera – podwójne serum witaminowe, serum odżywcze oraz normalizujące serum wygładzające;)

Nietypowe niebieskie akcesorium to przyłbica Bluestone Sunshields Kitty Lux Aqua. Jest to osłona przeciwsłoneczna która blokuje 99% promieni UVA/UVB oraz chroni przed niebieskim światłem. Jest idealna na lato, podczas uprawiania sportów na świeżym powietrzu, a także pomocna np. po zabiegach dermatologicznych;) W USA tego typu przyłbice stosowane są już od dawna, ale przyznam, że ja dowiedziałam się o ich istnieniu dopiero w tym roku:) Na początku nieco ciężko było mi zrozumieć jej fenomen, ale czym częściej wyskakiwała mi na Instagramie, tym bardziej zaczęła mi się wydawać zachęcająca;)

Skoro już jestem przy użytecznych gadżetach to nie sposób nie wspomnieć o szczoteczce do zębów z wyświetlaczem Xiaomi Oclean X PRO ELITE:) Prawda jest taka, że zawsze chętnie próbuję takich bajerów:)

AA Enjoy Nature

Z marką AA nie miałam do czynienia już dość dawno, ale tym razem wyszła nowa seria AA Enjoy Nature. Trafiły do mnie 2 produkty z Albicją, czyli Rewitalizujący rozświetlający krem pod oczy i Rewitalizująca esencja micelarna. A także 2 z wąkrotką, czyli Cica Nawilżająco-kojąca pianka oczyszczająca i Cica Nawilżający krem regenerujący.

Hempking

Po dłuższej przerwie zawitały też do mnie kolejne produkty Hempking – dwa kremy do rąk, z których jeden miałam już wcześniej, Budyniowy peeling do ciała, Jogurtowy mus do ciała oraz maść CBD Salve;)

Ta kolorowa gromada to z kolei (jak dla mnie) totalne nowości marki Bioup. Markę zainteresowała moja recenzja olejku DHC i postanowiła mi podesłać swój. Zawitał więc do mnie Hydrofilowy olejek myjący, Hydrofilowa pasta myjąca Jeżyna, Eko Sorbet Limona i Eliksir rewitalizujący Mango Granat Opuncja. Brzmi smakowicie, prawda?

Vichy

W czerwcu brałam udział w konferencji online organizowanej przez markę Vichy i parę tygodni później trafił do mnie od nich prezent. Znany mi już wcześniej szampon przeciwłupieżowy Dercos DS, lekki krem Normaderm Phytosolution oraz najnowsze serum Mineral 89 Probiotic Fractions, które interesowało mnie najbardziej:)

Polska marka Manaslu Outdoor podesłała mi z kolei swoje nowe dziecko, czyli Krem Blur BB Beauty of Nature;) 

Prawie bym zapomniała, że mam też włosy i pojawił się u mnie duet O right, czyli olejek Essential Hair Oil i szampon Camellia Oil Control Shampoo;)

Bihada japońskie filtry

Nad morzem doznałam szoku, bo okazało się, że mam awizo;) Paczka ze sklepu Bihada doleciała do mnie w tydzień, a nastawiałam się na wrzesień;) Wybrałam dla siebie Canmake Mermaid Skin Essence, czyli wygładzająco-nawilżającą bazę pod makijaż. Ale wiem, że przez wiele osób stosowana jest jako baza i filtr 2w1 (zawiera SPF50+ PA++++). Mam wersję bezbarwną Clear 01, bo przy mojej karnacji „rozjaśniacze” nie są mile widziane. Ale jest też 02 White, który podkreśla jasność cery. Drugim produktem jest Skin Aqua Moisture Gel Gold UV. Moje wrażenia co do obu kosmetyków są pozytywne, ponieważ spełniają najważniejsze wymagania - nie bielą, nie śmierdzą i ładnie się rozprowadzają. Baza Canmake jest dla mnie praktycznie bezzapachowa. A SPF Skin Aqua pachnie delikatnie taką czystością. Potem zapach znika. Szersza opinia za jakiś czas. Właścicielką Bihada jest Polka mieszkająca w Japonii, więc w razie pytań spokojnie możecie prosić o poradę w kwestii doboru produktów.

 

Z produktów do makijażu zawitały do mnie 4 paletki od Pixi Beauty stworzone we współpracy z influencerkami. 

Almania wałek i turban

Wspominałam, że od początku roku nie kupiłam żadnego kosmetyku dla swojej skromnej osoby i to prawda;) Ale nie dotyczy akcesoriów;) A tak się składa, że już od dłuższego czasu mam fazę na markę Almania. Zaczęło się jeszcze w zeszłym roku od poszewek na poduszkę. A potem jakoś poszło;) Gumki, opaska, jeszcze więcej gumek w każdym możliwym rozmiarze i latem w końcu skusiłam się na turban oraz wąski wałek do kręcenia włosów;) Także, jak ktoś chce mi coś kupować to na pewno jedwab z Almanii zawsze mnie ucieszy:D

To już prawdopodobnie wszystkie lipcowo-sierpniowe nowości. Zapraszam też na mój Instagram secretaddiction_pl, bo tam zwykle jestem częściej:)

Co zainteresowało Cię najbardziej? Próbowałaś któregoś z tych produktów lub akcesoriów?

Czytaj dalej »

czwartek, 2 września 2021

Pielęgnacja włosów z marką O right – Topestetic!

Markę O right miałam okazję wstępnie poznać kilka lat temu na podstawie kilku mini produktów przeznaczonych do pielęgnacji włosów. W zeszłym miesiącu zaś trafiły do mnie dwa produkty pełnowymiarowe – szampon do przetłuszczającej się skóry głowy O right Camellia Oil Control Shampoo oraz odżywczy olejek do pielęgnacji włosów suchych i zniszczonych O right Essential Hair Oil. Marka O right bazuje na starannie wyselekcjonowanych i certyfikowanych składnikach ekologicznych. Ich produkty nie posiadają zbędnych dodatków. Są także pozbawione hormonów, ftalanów, parabenów, formaldehydów, siarczanów, syntetycznych barwników, EO i DEA. Opakowania wszystkich kosmetyków są biodegradowalne, a same produkty rzecz jasna nie są testowane na zwierzętach. Ponadto zdobyły wiele wyróżnień i certyfikatów. Pod względem składów powinny zadowolić nawet najbardziej wymagających użytkowników. A jak sprawdziły się u mnie?

O right Camellia Oil Control Shampoo

Szampon na bazie ekstraktu z kamelii oraz organicznych środków myjących przeznaczony jest do przetłuszczającej się skóry głowy, ale może być stosowany również w przypadku skłonności do powstawania łupieżu. Skutecznie reguluje wydzielanie sebum, dzięki czemu pomaga przywracać komfort skórze głowy. Ponadto wzmacnia on strukturę włosa, dzięki czemu stają się one świeże, sprężyste i odpowiednio nawilżone.

O right Camellia Oil Control Shampoo opakowany został w naprawdę pokaźnych rozmiarów białą butelkę, która kształtem przypomina wino. Prawdę mówiąc nie spotkało się to z moim entuzjazmem, gdyż o ile w przypadku mniejszych pojemności wygląda to całkiem zgrabnie i poręcznie to posiadana przeze mnie butelka o pojemności 400ml wydaje mi się nienajlepszym rozwiązaniem. Największy problem miałam jednak z korkiem. Szamponu nie da się odkręcić. Trzeba po prostu pociągnąć korek celem jego zdjęcia. I nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie to, że bardzo ciężko to uczynić. Dlatego po użyciu pozostawało mi nie zamykać szamponu do końca. Być może trafiło mi się wadliwe opakowanie, ponieważ butelka była nieco wgnieciona z tyłu.

Szampon do przetłuszczającej się skóry głowy O right posiada jasną barwę i przyjemną formułę, która jak na produkt naturalny zaskakująco dobrze się pieni. Zapach również zaliczyłabym do całkiem udanych, świeżych i niedrażniących. Utrzymuje się na włosach jeszcze do następnego dnia po myciu. Przypadnie do gustu niejednej osobie. Szampon posiada bardzo dobre właściwości oczyszczające. Bez problemów się też spłukuje. Nie ma żadnego uczucia niedomycia. Włosy są po nim miękkie, odświeżone i się nie plączą, a mam do tego skłonność. Niestety nie byłam w stanie dokładnie przekonać się o jego właściwościach zmniejszających przetłuszczanie się skóry głowy, gdyż już po pierwszym użyciu swędziała mnie po nim głowa i niestety powodowało to u mnie potrzebę częstego drapania się. Byłam zaskoczona, ponieważ przy miniaturach innych produktów nie miałam takich efektów i właściwie w ogóle nie mam tego typu skłonności. Najwyraźniej jednak w tym przypadku któryś ze składników nie przysłużył mojej skórze głowy. Naturalnie więc po jakimś czasie musiałam przerwać jego stosowanie.

O right Essential Hair Oil

Ten lekki, odżywczy olejek przeznaczony jest do włosów suchych i zniszczonych, które wymagają dodatkowej ochrony. Pomaga on zabezpieczać włosy przed czynnikami zewnętrznymi oraz urazami mechanicznymi. Skutecznie odżywia włosy zapewniając im wygładzenie, nawilżenie i blask. Ułatwia także rozczesywanie, a jednocześnie nie obciąża włosów.


Odżywczy olejek do pielęgnacji włosów suchych i zniszczonych O right Essential Hair Oil opakowany został w białą butelkę o pojemności 100ml. Opakowanie olejku posiada w tym przypadku sprawnie działającą pompkę, a korek zdejmuje się lekko i bez żadnych przeszkód. 

Jego zapach jest naturalny i niedrażniący. Nie aż tak zachwycający jak np. w produktach Kerastase, ale naprawdę całkiem miły dla nosa. Subtelna woń utrzymuje się na włosach jeszcze przez jakiś czas po użyciu, ale nie jest męcząca. 

Olejek posiada naprawdę lekką, ale zarazem odżywczą konsystencję. Może to powodować złudzenie, że wyciskamy zbyt mało produktu. Ale nic bardziej mylnego. Na moje długie włosy wystarcza jedna i to wcale nieprzesadna pompka;) Zbyt duża ilość powoduje u mnie lekkie obciążenie włosów. Także doskonale sprawdza się zasada mniej znaczy więcej:) Moja skóra głowy posiada skłonność do przetłuszczania, więc włosy mają tendencję do oklapnięcia u nasady. Jednocześnie są delikatnie falowane, łatwo je potargać i wymagają nieco więcej troski na długości:) W przeciwieństwie do szamponu, do olejku nie mam żadnych zastrzeżeń. Aplikowany w rozsądnej ilości spełnia obietnice producenta. Nie obciąża pasm, przyjemnie je nabłyszcza, zmiękcza oraz wygładza, sprawiając, że są miłe w dotyku. Zdecydowanie ułatwia też rozczesywanie, co jest dla mnie szczególnie ważne. Jeśli szukasz naturalnego olejku do stosowania po umyciu włosów to warto zwrócić na niego uwagę.

Bogatą ofertę kosmetyków O right znajdziesz na Topestetic. W przypadku wątpliwości co do wyboru odpowiednich produktów zawsze możesz zasięgnąć bezpłatnej porady kosmetologa na stronie:)

Używałaś już kosmetyków marki O right? Jak się sprawdziły? Daj znać!

Czytaj dalej »

niedziela, 29 sierpnia 2021

Perfumy Nuxe Prodigieux Floral le parfum oraz żel pod prysznic Nuxe Prodigieux Floral - gama kwiatowa rozkwita!

Przez ostatnich kilka lat marka Nuxe prężnie się rozwija stawiając jednocześnie na nowoczesne technologie, jak i naturalne składy. Wszak natura i technologia mogą iść ze sobą w parze, oferując kompleksową pielęgnację, przyjemność stosowania i zupełnie nowe doznania;) Nuxe uwielbia też celebrować wszelkie swoje sukcesy oraz rocznice! I właśnie jakiś czas temu urodziny obchodził suchy olejek Huile Prodigieuse w wersji klasycznej:) Najlepsze jednak było to, że intuicja mnie nie zawiodła i po 2 latach od premiery olejku Florale wprowadzono perfumy Nuxe Prodigieux Floral le parfum oraz żel pod prysznic Nuxe Prodigieux Floral:) Nie mogło być lepiej! Uwielbiam przewidywać przyszłość:) Zwłaszcza tak… pachnącą. 

Nuxe Prodigieux Floral le parfum

Nuxe Prodigieux Floral le parfum


Nuxe Prodigieux Floral le parfum blog

Perfumy pokochałam od pierwszego, nieśmiałego użycia:) Są dokładnie takie jak sobie wymarzyłam. Nie jestem perfekcyjna w opisywaniu perfum. Nie rozmyślam zbyt długo na temat projekcji i najdrobniejszych detali. Bo zapach to dla mnie coś, co nie podlega dogłębnej analizie i sztywnym regułom:) To emocje, miejsca, ludzie, wspomnienia, ulotne chwile... Nuxe Prodigieux Floral le parfum jest kwiatowy, a jednocześnie świeży, orzeźwiający i zawadiacki, dzięki obecności cytrusowych nut. Piżmowa baza sprawia, że zapach ładnie się rozwija, nie jest jednostajny ani nudny:) Bardzo kobiecy, ale nie męczący. Utrzymuje się na mojej skórze przez ładnych kilka godzin. Idealne dopełnienie olejku Florale, który gorąco polecam:) Do tego prosty, ale elegancki, cieniowany flakonik! Perfumy są dostępne w jednej pojemności – 50ml. Ale można też na nie trafić w zestawach miniatur. Możemy się wtedy cieszyć pojemnością 15ml, w sam raz na urlop lub do torebki:)

Nuty głowy - Grejpfrut, Kalabryjska bergamotka i Cytryna

Nuty serca - Magnolia i Kwiat pomarańczy

Nuty bazy – Piżmo

Nuxe Prodigieux Floral Scented Shower Gel

Nuxe Prodigieux Floral żel pod prysznic blog

Perfumowany żel pod prysznic Nuxe Prodigieux Floral posiada bogatą, żelową konsystencję, która przyjemnie się rozprowadza po wilgotnym ciele i delikatnie pieni. Po użyciu skóra jest gładka, dobrze oczyszczona i otulona subtelnymi kwiatowymi nutami Floral:) Zapach utrzymuje się na skórze jeszcze przez jakiś czas po użyciu, ale najlepiej wzmocnić go perfumami i/lub suchym olejkiem z tej samej linii:) Po co się ograniczać;) Żel dodaje energii z rana i relaksuje wieczorem.  Nie podrażnia i nie wysusza skóry. Wymarzony produkt myjący ciało na lato, jak również na dni, kiedy znów będzie tęskno do lata;) Dla mnie żel i perfumy Nuxe to duet pierwsza klasa! A w połączeniu z olejkiem Huile Prodigieuse Florale musi być jeszcze lepiej:) Wszystkie 3 z czystym sumieniem polecam. Idealne również na prezent. Warto zwrócić też uwagę na żel pod prysznic Nuxe Body Reve de the. Pachnie przepięknie i zarazem świeżo.

Nuxe Prodigieux Floral perfumy i żel pod prysznic

Wiedziałaś, że rodzina Nuxe znów się powiększyła? Poznałaś już perfumy i żel Nuxe Prodigieux Floral? A może znasz suchy olejek w wersji Florale? Podziel się wrażeniami:)

Czytaj dalej »