wtorek, 11 sierpnia 2020

Nuxe Reve de Miel Ultrabogaty żel do mycia twarzy i ciała – delikatne oczyszczenie i pielęgnacja!

Niewiele jest produktów nadających się zarówno do twarzy i ciała, których nie można skwitować tekstem: „jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego”. Naprawdę niewiele, ale istnieją! W kategorii produktów do oczyszczania na szybko przychodzą mi do głowy tylko dwa:) O jednym było już jakiś czas temu, a drugim z nich jest Nuxe Reve de Miel Ultrabogaty żel do mycia twarzy i ciała. Jest to kosmetyk, który znam od dawna. A w tym roku miałam kolejną buteleczkę i tak sobie pomyślałam, że warto napisać o nim kilka słów:)

Nuxe Reve de Miel Ultrabogaty żel do mycia twarzy i ciała


Nuxe Reve de Miel Ultrabogaty żel do mycia twarzy i ciała

Oleisty bogaty żel do twarzy polecany jest do pielęgnacji delikatnej i suchej skóry. Oczyszcza twarz i ciało nie wysuszając skóry, a przy tym dba o ochronę jej płaszcza hydrolipidowego. Żel otula skórę niczym kokon zapewniając jej prawdziwy komfort pod prysznicem. Dodatkowo posiada smakowity miodowy zapach.
Nuxe Reve de Miel żel do mycia twarzy i ciała opinie blog

Ultrabogaty żel do mycia twarzy i ciała marki Nuxe opakowany został w smukłą 400ml butelkę wyposażoną w pompkę, która nie sprawia kłopotów podczas dozowania. Czasami można trafić również na miniatury w formie tubek (idealna okazja do wstępnego przetestowania;)). 
Nuxe Reve de Miel żel do mycia twarzy i ciała recenzja

Zapach jest typowy dla gamy Reve de Miel, czyli pobudzający zmysły, lekko orzeźwiający miodek! Yummy! Osobiście bardzo lubię zapachy kosmetyków z tej linii i ten również nie zawodzi:) Trochę zaskoczyło mnie, że producent określił konsystencję, jako oleistą, bo sama nie wiem czy tak bym to nazwała:) Mam lekki problem z precyzyjnym określeniem formuły, ponieważ jest specyficzna. Ale w moim odczuciu jest to bogaty żel, który jednocześnie kojarzy mi się z miodkiem:) Jest bardzo komfortowy w użyciu. W kontakcie ze zwilżoną skórą jego formuła staje się nieco kremowa, a zastosowany na mocno wilgotną skórę całkiem nieźle się pieni. U mnie zazwyczaj stał pod prysznicem pełniąc rolę żelu pod prysznic. Jednak z powodzeniem można przy okazji umyć nim również twarz. Jest on polecany przede wszystkim dla cery suchej i bardzo suchej, więc właśnie taka zyska najwięcej na codziennym stosowaniu. W przypadku cer mieszanych i normalnych polecam po niego sięgnąć w przypadku wysuszenia, podrażnień, uczucia ściągnięcia etc. Wtedy, kiedy potrzebujesz potraktować swoją cerę naprawdę delikatnie. Zaś, jako żel do mycia ciała powinien sprawdzić się u każdego. Nie wysusza, a wręcz łagodzi, delikatnie nawilża i wygładza. Do tego pozostawia po sobie subtelny miodowy zapach:) To świetnej jakości produkt, który nie tylko oczyszcza, ale i relaksuje:)


Znasz może Ultrabogaty żel do mycia twarzy? Lubisz gamę Reve de Miel od Nuxe?
Czytaj dalej »

piątek, 7 sierpnia 2020

Włosing z kosmetykami Anwen!

Czy są tu jakieś włosomaniaczki? Sama zdecydowanie do nich nie należę:) Wiem, co i jak, ale w pielęgnacji włosów najczęściej stawiam na szybkie efekty, a te mogą mi zapewnić kosmetyki marek profesjonalnych takich jak Kerastase, L’Oreal Professionnel czy Joico:) Jednak jakiś czas temu przypadkiem natknęłam się na filmik, w którym dziewczyna pokazała jak samą świadomą pielęgnacją zmieniła swoje włosy w twarzowe loczki! Moje włosy są falowane i choć przez ostatnie lata częściej stawiałam na ich ugładzanie oraz ujarzmienie niż podkreślenie skrętu to mają w sobie ten potencjał;) Olśniło mnie, więc, że skoro ona tak może to ja też! Nie chciałam się jednak od razu rzucać na głęboką wodę, ponieważ przyznaję, że w tym przypadku potrzebuję pokonać swoje włosowe lenistwo i może powolutku rozbudzę w sobie włosomaniaczą bestię:D Pomyślałam, że dobrym wyborem na początek będą kosmetyki Anwen. Zbierają one co prawda skrajne opinie, ale mają zachęcające opakowania, przyjemne zapachy, a także fajnie skomponowane zestawy! Wszystko to może pomóc w walce z moim słomianym zapałem:) Duży wybór produktów Anwen bez problemu znalazłam na Hairstore.pl, więc wszystko, co mnie zainteresowało mogłam zamówić w jednym miejscu:) Bez biegania po sklepach i cudowania;)

Anwen kosmetyki opinie

Jakie są moje włosy?


Swego czasu miałam zagwozdkę z określeniem ich porowatości, ponieważ posiadają cechy zarówno włosów średnioporowatych i niskoporowatych, w mniejszej mierze wysokoporowatych. Test na stronie Anwen wskazał włosy średnioporowate. W ocenie mojej fryzjerki „normalne zdrowe włosy, które się nie puszą”. Średniopory często określane są mianem „normalnych”, więc chyba mogę się zgodzić z wynikiem testu biorąc pod uwagę komentarz fryzjerki;) Choć w moim odczuciu nie są one takie do końca normalne i bezproblemowe. Być może z uwagi na ich posiadaczkę:D A tak serio są falowane i przy odpowiednim podejściu podatne na kręcenie. W pielęgnacji swoich włosów stawiam przede wszystkim na nawilżenie włosów oraz równowagę skóry głowy, ponieważ ma ona tendencję do przetłuszczania. Moje włosy mają również skłonność do targania (na moim osiedlu wciąż wieje:P). Miewałam też incydenty z plątaniem i drobnymi kołtunami, ale sporo pomogła mi wymiana gumki na jedwabną oraz stosowanie odpowiednich produktów. Pielęgnacja moich włosów za zwyczaj była minimalistyczna, ale z użyciem dobrych jakościowo kosmetyków. Gdy opisywałam duet Kerastase Genesis, miałam wówczas w użyciu jedynie te produkty plus dodatkowo ulubiony szampon przeciwłupieżowy Isany, który zawsze mam w łazience (włosy myję zawsze dwa razy - najpierw jednym szamponem, a potem drugim) oraz taki śmieszny peeling do skóry głowy. Na tamten moment to było tyle! Przyznasz, więc, że wdrożenie tylu produktów Anwen było sporym odchyleniem od normy:) Znana jestem jednak z osobowości pełnej sprzeczności i nagłych zmian o 180 stopni, więc u mnie wszystko jest możliwe:) Wystarczył drobny impuls i pojechałam z tym włosingiem!

Kosmetyki Anwen – czy może polubić je nie-włosomaniaczka? Moje pierwsze wrażenia!


Anwen kosmetyki czy warto

Kosmetyki Anwen wybrałam bardzo intuicyjnie. Bez zagłębiania się w wielkie obietnice i czytania miliona recenzji;) Postawiłam na kilka produktów, które wydały mi się mieć największy potencjał dla moich włosów:) Jest ich na tyle dużo, że na ten moment ciężko o precyzyjną recenzję każdego z nich. Dlatego postanowiłam określić to, jako „pierwsze wrażenia”. Te ostateczne będę mogła wyodrębnić po całkowitym zużyciu każdego z nich;)

Anwen Olej z pestek moreli


Anwen Olej z pestek moreli

Olej z pestek moreli został zapakowany w szklaną 30ml butelkę z mocnego (sprawdziłam to, bo już pierwszego dnia stoczył mi się z biurka) ciemnego szkła;) Butelka została wyposażona w pipetę, która dozuje produkt bez problemu. Kosmetyk ma typowo oleistą konsystencję i według mnie marcepanowy zapach. Wolałabym owocowy, ale nie jest on męczący;) 
Anwen Olej z pestek moreli opinie

Anwen Olej z pestek moreli przeznaczony jest do włosów średnioporowatych. Ma za zadanie nabłyszczać, chronić przed utratą wody oraz zabezpieczać przed negatywnym wpływem środowiska;) Możemy go używać na wilgotnych lub suchych włosach nakładając go od połowy długości. Mokre włosy owijamy czepkiem i ręcznikiem lub turbanem. Suche zaś pozostawiamy luzem. Ja olejuję włosy na podkład z produktu na bazie aloesu lub mgiełki albo właśnie na sucho:) Póki co zauważyłam, ze olej ładnie odżywia i wspomaga nabłyszczenie włosów. Nie ma większych problemów z jego spłukiwaniem. Po umyciu można też nałożyć 1-2 krople na końcówki, ale akurat do tych celów wolę lżejsze olejki jak np. L’Oreal Professionnel Mythic Oil.

Anwen Wegański zestaw 3 odżywek do średniej porowatości (Zielona herbata, Irys, Bez)


Anwen Wegański zestaw 3 odżywek do średniej porowatości (Zielona herbata, Irys, Bez)

Świetną rzeczą są zestawy Anwen przeznaczone do konkretnej porowatości włosów. Idealne, jeśli chcemy zadbać o tzw. równowagę PEH, czyli odpowiednie proporcje humektantów, emolientów i protein w codziennej pielęgnacji włosów. To najlepsze rozwiązanie również wtedy, gdy nie wiemy, co polubią nasze włosy i chcemy zrobić rozeznanie. Trzy tubki po 100ml są w sam raz na wypróbowanie:) Nawet, jeśli dwie będą do bani to może, chociaż trzecia będzie cudna?;) Dla siebie wybrałam Anwen Wegański zestaw 3 odżywek do średniej porowatości i to wcale nie tak w ciemno, ponieważ miałam wcześniej próbki;) Wiele miesięcy minęło zanim zdecydowałam się je wypróbować, ale gdy już to zrobiłam uznałam, że jest potencjał;) Wszystkie 3 odżywki zapakowane zostały w ładne, wygodne tubki z botanicznym motywem;) Ich zapachy również są przyjemne i naturalne, odpowiednio wyważone i niemęczące. Obstawiam, że najwięcej osób zachwyci zapach odżywki Nawilżający Bez:) Każda z nich posiada przyjemną kremową formułę. Można je również stosować do zemulgowania oleju. I co ważne – wiele naturalnych odżywek plącze mi włosy, ale nie te! Ku mojemu zaskoczeniu włosy są po nich całkiem przyjemne. Ostateczny werdykt wydam wtedy, gdy zużyję je wszystkie, ale na razie jest nieźle;)

Anwen Wake It Up enzymatyczny szampon kawowy


Anwen Wake It Up enzymatyczny szampon kawowy

Początkowo moje myśli krążyły wokół szamponu Anwen w piance. Czułam jednak jakieś „podświadome nie”. Wtedy coś mnie tknęło i wyjątkowo przejrzałam opinie. Nie były zbyt zachęcające. Uznałam to, więc za znak i zmieniłam wybór na Anwen Wake It Up enzymatyczny szampon kawowy. Miałam nosa! I to dosłownie, bo szampon pięknie pachnie energetyzującą kawą (ta prawdziwa mnie usypia, więc pozostaje mi „kosmetyczna”;)). Niestety zapach nie utrzymuje się na moich włosach po użyciu, a w tym przypadku szkoda! Szampon umieszczony został w przyjemnym dla oka, wygodnym opakowaniu wyposażonym w pompkę. Jego pojemność to 200ml, ale zaleca się go używać jedynie raz w tygodniu:) Szampon rozprowadzamy po mokrej skórze głowy, a następnie spieniamy i pozostawiamy na kilka minut. Ma rzadką konsystencję i zadziwiająco dobrze się pieni jak na produkt naturalny. Nie ma żadnego problemu ze spłukaniem, ponieważ pod względem sposobu użycia niczym nie różni się od normalnych szamponów. Nie posiada drobinek. Szampon oczyszcza włosy i skórę głowy za sprawą enzymu i działającego keratolitycznie mocznika. Oba te składniki pomagają usunąć nadmiar zrogowaciałego naskórka. Przyczynia się to do lepszego wchłaniania wszelkich zastosowanych po nim kuracji. Dodatkowo kofeina poprawia ukrwienie skóry głowy i stymuluje wzrost włosów, a ekstrakt z zielonej herbaty działa antyoksydacyjnie. Pochodna lukrecji zaś działa nawilżająco, łagodząco oraz zapobiega nadmiernemu wydzielaniu sebum. Ten szampon spodobał mi się od pierwszego użycia:) Po zastosowaniu włosy są śliskie i odbite od nasady, a jednocześnie skóra głowy jest nawilżona. Nie plącze włosów podczas zmywania, a po jego zastosowaniu nakładam odżywkę lub maskę. Na razie nie zauważyłam wydłużenia świeżości włosów, ale będę to jeszcze obserwować:)

Anwen Sleeping Beauty maska do włosów o wysokiej porowatości


Anwen Sleeping Beauty maska do włosów o wysokiej porowatości

Nocna maska Anwen urzekła mnie swoją piękną gwiezdną 200ml tubką. Bardzo w moim guście! Dla odmiany maskę wybrałam w wersji do włosów o wysokiej porowatości. Uznałam, że spełni u mnie rolę najbardziej intensywnej dawki pielęgnacji skoro już tak sobie cuduję:) Przez sekundkę zawahałam się czy dodanie maski do tej radosnej gromady to już nie będzie zbyt wiele szczęścia na raz. Ale raz się żyje! Skoro już miałam troszkę powłosomaniaczyć to, czemu nie;) Maska posiada kremową konsystencję oraz w moim odczuciu przyjemny, lekko cytrusowy zapach, który nie utrzymuje się na moich włosach po użyciu. Nie jest to taka zwykła maska, wszak można jej używać na 3 sposoby:)


- Jako maska całonocna – nakładamy maskę na suche włosy, a następnie spinamy lub zabezpieczamy materiałowym czepkiem. Rano normalnie myjemy włosy szamponem i w razie potrzeby nakładamy jeszcze odżywkę.

- Jako pierwsze O w metodzie OMO – nakładamy maskę na suche lub zwilżone włosy i zostawiamy na 3 do 30 minut. Następnie myjemy skórę głowy szamponem. W razie potrzeby nakładamy dodatkowo odżywkę.   

- Jako maska tradycyjna – nakładamy maskę na umyte wilgotne włosy i pozostawiamy od 3 do 30 minut. 


Podoba mi się ta wielofunkcyjność, ponieważ gdybym miała używać tylko na noc to nie zawsze mogłabym z niej skorzystać. A tak mogę stosować tak jak mi wygodnie;) 


Nie będę kłamać – nie używałam jej jeszcze na całą noc (wszystko przede mną:D). Ale w przypadku dwóch innych zastosowań moje wrażenia są jak dotąd pozytywne. To właśnie Anwen Sleeping Beauty wysuwa się na prowadzenie;) Pielęgnuje najmocniej i czuć to już podczas spłukiwania. Włosy są po niej gładkie w dotyku i ładnie nawilżone, a przy tym nieobciążone. Podobno stanowi dobry, naturalny zamiennik dla kosmetyków z silikonami, więc być może dlatego efekty są tak pozytywne.

Anwen Wrap It Up turban do włosów

Anwen turban do włosów


Może Cię to zdziwi, ale nigdy nie miałam turbanu do włosów:) W ogóle to do mnie nie przemawiało i nawet po umyciu włosów zawijałam je w ręcznik jedynie do momentu aż posmarowałam się balsamem do ciała;) Tym razem jednak postanowiłam się zabawić na całego i dorzuciłam sobie Turban do włosów Anwen do kompletu. Turban jest wykonany z takiego materiału jak niektóre legginsy. Jego kolor jest czarny i przyznam, że osobiście wolałabym jakiś inny, bo na czarnym widać każdy paproszek;) Przyznam, że ładnie się trzyma nawet na mojej drobnej głowie. Gumowa pętelka dobrze chroni turban przed rozwiązaniem;) Mam nadzieję, że nie zniszczy się zbyt szybko. 
Kosmetyki Anwen blog

Jestem pozytywnie zaskoczona, ponieważ kosmetyki Anwen póki co robią na mnie zaskakująco dobre wrażenie. Bywało, że po użyciu niektórych naturalnych kosmetyków moje włosy nie chciały się rozczesywać, były matowe i ciągle się plątały. Tu tego problemu nie ma. Może dlatego, że jak twierdzi Anwen – czerpią zarówno z natury jak i z innowacyjnych rozwiązań prosto z laboratoriów. Być może w tym tkwi sekret?


Niezależnie od tego czy jesteś włosomaniaczką czy nie, mam dla Ciebie 10% na zakupy w Hairstore.pl


KOD: SECRET10


Rabat ważny tylko do 21.08.2020 r.


Rabat także na produkty przecenione. Promocja nie obejmuje mebli i produktów wielkogabarytowych.


Znasz już kosmetyki Anwen? Twoja pielęgnacja włosów jest zazwyczaj rozbudowana czy minimalistyczna?
Czytaj dalej »

poniedziałek, 3 sierpnia 2020

Vichy Liftactiv Specialist Peptide-C – ampułki z witaminą C i bio-peptydem!

Uwielbiam antyoksydacyjne i rozświetlające właściwości witaminy C! Dlatego często sięgam po kosmetyki, które posiadają ją w składzie:) Sprawdziłam już wiele marek, formuł i stężeń. Jedne zapewniały bardziej, a inne mniej zauważalne efekty. Sporadycznie zdarzały mi się też podrażnienia, ale najczęściej byłam usatysfakcjonowana rezultatami. Jakiś czas temu sięgnęłam po witaminę C w formie ampułek, czyli Vichy Liftactiv Specialist Peptide-C i postanowiłam podzielić się swoimi wrażeniami:)
Vichy Liftactiv Specialist Peptide-C opinie

Vichy Liftactiv Specialist Peptide-C


Peptide-C to ampułki przeciw objawom starzenia się skóry. Kuracja ma za zadanie skutecznie redukować drobne linie jak i głębokie zmarszczki spowodowane utratą kolagenu. Przywracają również skórze blask. Ampułki posiadają minimalistyczną, ale wysoce skoncentrowaną formułę bogatą w 3 składniki aktywne – 10% witaminy C (Ascorbic Acid), bio-peptyd stymulujący produkcję kolagenu oraz wysoko- i niskocząsteczkowy kwas hialuronowy. Cała formuła ampułek to jedynie 10 składników. Ampułki nie zawierają substancji zapachowych. 
Vichy Liftactiv Specialist Peptide-C recenzja

Ampułki Vichy Liftactiv Specialist Peptide-C otrzymujemy w kartonowym opakowaniu z dodatkową zewnętrzną nakładką, na której znajdziemy wszelkie informację dotyczące stosowania. Produkt występuje w dwóch opcjach do wyboru – 10 ampułek na krótszą kurację oraz 30 ampułek na miesiąc stosowania przy założeniu, że będziemy używać rano i wieczorem. Częstotliwość stosowania możemy oczywiście zmniejszyć zależnie od potrzeb oraz indywidualnej reakcji skóry. Jeśli cera ma skłonności do podrażnień podczas używania kosmetyków z witaminą C lepiej rozłożyć kurację na nieco dłużej. Widoczne na zdjęciach opakowanie jest tym większym. Jego wnętrze zostało podzielone na 3 przegródki. Każde „piętro” zawiera po 10 ampułek oraz aplikator z zatyczką, która pomaga zachować skuteczność formuły do kolejnego użycia. Jedna ampułka wystarcza na dwa użycia. Ja przy pierwszej partii produktu z rozpędu wyrzuciłam zatyczkę od aplikatora:D Producent zaleca przełamać opakowanie przez chusteczkę higieniczną, ja z reguły robiłam to przez ręcznik. Przyznaję, że idzie to bardzo sprawnie. Nie ma żadnych problemów z przełamaniem ampułki. Same ampułki zostały wykonane z bursztynowego szkła. Dzięki temu składniki aktywne są chronione przed światłem, promieniowaniem UV, utlenianiem oraz zanieczyszczeniami. Po otwarciu formuła jest zdatna do użycia jeszcze przez 48 godzin. Warto o tym pamiętać, ponieważ ampułki zawierają kwas L-askorbinowy, czyli aktywną formę witaminy C cechującą się wysoką niestabilnością. Ja dodatkowo przechowywałam napoczętą ampułkę zawsze w mojej lodówce na kosmetyki Coldy;) 
Vichy Liftactiv Specialist Peptide-C blog

Ampułki z witaminą C Vichy posiadają delikatną, nieobciążającą formułę. Zdecydowanie lżejszą niż np. serum z witaminą C marki Obagi. Na mojej mieszanej cerze owa konsystencja bardzo ładnie się rozprowadza i dobrze wchłania. Nie jest tłusta! Zapach podczas aplikacji jest łagodny. Przypomina mi coś w rodzaju namoczonych w wodzie rodzynek, ale pamiętaj, że mój nos jest specyficzny i potrafi dość nietypowo odbierać zapachy:) Woń ta wyczuwalna jest jedynie podczas smarowania, ale jak na kosmetyki z witaminą C przystało, po jakimś czasie wyczuwalny jest specyficzny smrodek;) Może Cię to zdziwić, ale ja akurat lubię tą nietypową woń i jest dla mnie trochę niczym fetysz;) Zdarza mi się dotknąć twarzy palcem, a potem wąchać:D Mam tak właściwie z każdym produktem z witaminą C;)
Vichy Liftactiv Specialist Peptide-C czy warto

Witamina C dzięki swoim silnym właściwościom antyoksydacyjnym od dawna uznawana jest za witaminę młodości:) Uszczelnia naczynia krwionośne, działa przeciwzapalnie, posiada właściwości rozjaśniające, a także wspomaga ochronę przed promieniowaniem UV. Serum z witaminą C zastosowane pod filtry to idealne połączenie, ponieważ zapewnia wtedy jeszcze silniejsze działanie antyoksydacyjne oraz dodatkowo wzmacnia ochronę UV:) Pomaga też zmniejszać rumień wywołany promieniowaniem UVB. Witamina C teoretycznie przynosi korzyści przy każdym rodzaju cery. Choć oczywiście zdarzają się niestety wyjątki. U niektórych mimo wszystko może zwiększać rumień lub wywoływać podrażnienia. Dlatego zawsze warto dobrze poznać reakcję swojej cery i dopasować stosowanie dobierając odpowiednią formułę oraz częstotliwość aplikacji. Sama mam to szczęście, że moja skóra zazwyczaj świetnie i bardzo szybko reaguje na produkty na bazie witaminy C. Już kilkudniowa kuracja przynosi efekty. Nie zawsze, więc od razu zużywam pełne opakowanie, czasem stosuję typowo, jako kurację. A forma ampułek jest idealna do przeprowadzenia takiej indywidualnie zaplanowanej dłuższej lub krótszej kuracji:) 
Ampułki Vichy Liftactiv Specialist Peptide-C

Dzięki dość lekkiej formule ampułki Vichy nadają się do stosowania zarówno na dzień jak i na noc. A przyznaję, że niektóre sera z witaminą C ze względu na bogatą konsystencję wzmagającą przetłuszczanie cery mogłam stosować jedynie na noc. Dlatego też lekkość ampułek Vichy od razu oceniłam na plus:) Na efekty tradycyjnie nie musiałam zbyt długo czekać. Już po pierwszej aplikacji poczułam przyjemne napięcie i delikatne nawilżenie. Z każdym dniem skóra stawała się bardziej świetlista i gładka. Po jakimś czasie zauważyłam, że cera jest bardziej jędrna, a drobne linie mniej widoczne. W moim odczuciu ampułki najlepiej sprawdzą się w przypadku cer normalnych, tłustych i mieszanych. W przypadku cer bardzo wrażliwych jest większe ryzyko wywołania podrażnień. Mojej cery nie podrażnia, ale jest ona dość mocno „zaprzyjaźniona” z witaminą C;) Poza tym staram się dbać o równowagę bariery lipidowej.


Znasz ampułki Vichy Liftactiv Specialist Peptide-C? Lubisz produkty wzbogacone o peptydy oraz witaminę C?
Czytaj dalej »

czwartek, 30 lipca 2020

Coldy Mini - czy warto kupić lodówkę na kosmetyki?

Są rzeczy, o których się nie śniło filozofom;) Chociażby taka lodówka na kosmetykibeauty fridge. Coldy Mini (bo taką wersję posiadam) po raz pierwszy zobaczyłam w zeszłym roku u Interendo i również od niej ją potem dostałam na Gwiazdkę:) Minęło 7 miesięcy użytkowania, więc pokuszę się o małą recenzję. Czy warto kupić Coldy Fridge? Lodówka na kosmetyki to hit czy może kit? 

Coldy Mini lodówka na kosmetyki


Coldy Mini lodówka na kosmetyki

Marka posiada w swej ofercie kilka modeli, które różnią się przede wszystkim pojemnością i designem. Coldy Mini to tak naprawdę termoelektryczna mini lodówka-podgrzewacz. Posiada zarówno funkcję chłodzenia jak i utrzymywania np. gorących posiłków w ciepłej temperaturze (sama w sobie nie służy do grzania jedzenia). Moja wersja to różowa mini lodówka Coldy z uchwytem. Gdybym wybierała sama to pewnie pokusiłabym się o złotą albo różową z połyskiem. Moja opcja kosztuje 249zł i posiada pojemność 5 litrów. Lodówkę można zasilać z sieci elektrycznej lub z gniazda samochodowego.

Wady lodówki na kosmetyki Coldy Mini



Coldy Mini lodówka na kosmetyki wilgoć
Woda, która regularnie zbiera się w lodówce Coldy Mini.
Lubię wszelkie nowinki, rzeczy nietypowe i zwracające uwagę, a jednocześnie funkcjonalne, więc kiedy dowiedziałam się o Coldy Mini – od razu zaświeciły mi się oczy;) Zaświtała mi w głowie myśl o zakupie, ale potem przyszło otrzeźwienie w postaci rozważań gdzie ja to postawię i ile kosmetyków będę tam trzymać? Miejsce mimo wszystko się znajdzie, ale kiedy gdzieś wyczytałam, że lodówka jest głośna – momentalnie zrezygnowałam. Skoro jednak dotarła do mnie w prezencie uznałam, że grzechem byłoby nie spróbować i trzeba dać jej szansę:) 
Coldy Mini lodówka na kosmetyki czy warto

Pierwsze mankamenty dostrzegłam od razu po wyjęciu lodówki z pudełka. Uchwyt był trochę zarysowany i sprzęt sprawiał wrażenie noszącego drobne ślady użytkowania. Zdecydowanie „rączka” powinna być zabezpieczona folią ochronną. Pod względem, jakości wykonania lodówkę porównałabym do mebli z Ikei – prezentuje się ładnie, ale jak dokładnie się przyjrzysz to zauważysz pewne „niedoróbki” w wykończeniu. Detale nie są perfekcyjnie dopracowane. Ale nie jest to przecież sprzęt za miliony monet. 


Według mnie taka lodówka ma największy sens, jeśli stoi w łazience. Wszystkie kosmetyki pielęgnacyjne nakładam w łazience, ponieważ lubię mieć wodę pod ręką. Niestety w mojej łazience są tylko dwa kontakty, z czego jeden jest umiejscowiony w taki sposób, że musiałabym przechodzić przez napięty kabel, a drugi jest zarezerwowany dla pralki. Nie miałam więc jak podłączyć Coldy w łazience. Podłączyłam zatem w pokoju i sprawa wygląda tak, że muszę najpierw wyjąć kosmetyki z lodówki i przenieść do łazienki. Najpierw myję twarz, więc zanim nałożę np. serum i krem pod oczy to opakowania zaczynają ociekać wodą. Dlatego przed użyciem muszę je osuszyć. A po zastosowaniu kosmetyków zanim jeszcze je odniosę bywa, że znów robią się mokre i kolejny raz muszę je wytrzeć zanim ponownie umieszczę je w lodówce. Ewentualnie najpierw myję twarz i dopiero idę po kosmetyki, które trzymam w lodówce. Nie jest to może wielki problem, ale mój analityczny umysł zwraca uwagę na wszelkie szczegóły i przeszkody;) Następna rzecz to wilgoć. Wewnątrz lodówki Coldy Mini regularnie zbiera się woda (najczęściej na tylnej ściance, po której sobie potem spływa). Codziennie muszę więc wyjmować kosmetyki i wycierać wodę, która zdążyła się zebrać. Co gorsza jakiś czas temu lodówka dosłownie mi wylała zalewając komodę i trochę podłogi. Moja biała komoda niestety w jednym miejscu delikatnie się rozkleiła, ponieważ nie zauważyłam tego od razu i nie wiadomo jak długo lodówka stała w tej kałuży. Ten incydent zniesmaczył mnie najbardziej. Jednak największą wadą jest dla mnie hałas, który generuje lodówka Coldy. Jest naprawdę głośna, a ja dodatkowo mam bardzo dobry słuch, więc dla mnie brzmi jak jakiś zabawkowy traktorek:D Śpię w tym samym pokoju, w którym stoi lodówka i nie jestem w stanie zasnąć gdy jest włączona! W ciągu dnia kiedy słychać różne inne dźwięki nie jest to aż tak uciążliwe, ale w nocy gdy zapada cisza, lodówkę słychać naprawdę dobitnie. Codziennie wyłączam ją zatem przed snem i włączam dopiero rano. Jak się trochę przebudzę wcześnie rano i idę na śpiocha do toalety to mogę ją włączyć i spać dalej, ale w nocy z nią nie zasnę;) Ale jeśli akurat masz możliwość postawić lodówkę w innym pomieszczeniu niż to, w którym śpisz to już jesteś na wygranej pozycji:) Chłodzenie kosmetyków jedynie w dzień mija się trochę z celem. Jedyny plus jest taki, że ja w niej trzymam produkty, które mogą, ale nie muszą być przechowywane w lodówce. Można by rzec sztuka dla sztuki… Gorzej gdybym np. skusiła się na tzw. świeże kosmetyki takie jak Fridge by yDe, które trzeba trzymać w lodówce. Coldy jest też dość mała. To po części zaleta, ale tak naprawdę niewiele się w niej mieści. W przypadku wyższych kosmetyków konieczne byłoby wyjęcie górnej półki, a to już sprawia, że wnętrze prezentuje się mniej ciekawie;) Nie trzymam też każdego kosmetyku w lodówce, ponieważ w przypadku niektórych jest to całkowicie zbędne, a poza tym byłoby mi niewygodnie nosić ze sobą cały majdan produktów do łazienki;) Nie wszystkie kosmetyki powinny być też przechowywane w chłodzie, ale o tym za chwilę. 
Coldy Mini lodówka na kosmetyki wady

Dlaczego warto trzymać kosmetyki w lodówce?



Kosmetyki w lodówce
Nie da się ukryć, że skóra lubi chłód. Zimne kosmetyki mają szansę zadziałać efektywniej. Jest to szczególnie pomocne jest masz skłonność do porannych opuchnięć skóry twarzy lub pod oczami. Warto potraktować ją wtedy zimnymi produktami. Można się nawet pokusić o wcześniejsze schłodzenie rollera z kwarcu i wykonać poranny masaż takim zimnym kamieniem:) Schłodzone kosmetyki pomagają też zredukować nadprodukcję sebum. Przyznam, że ja mam dużą tendencję do mycia się w gorącej wodzie, a nie jest to wcale korzystne ani dla cery ani dla ciała. W ogóle jestem ciepłolubna, ale paradoksalnie zarówno wklepywanie zimnych kosmetyków jak i masaż schłodzonym rollerem są dla mnie wyjątkowo przyjemne. Przechowywanie niektórych kosmetyków w lodówce, takich jak np. produkty na bazie antyoksydantów lub wysokiej zawartości witaminy C pozytywnie wpływa na ich trwałość. Warto więc trzymać je w ciemnym i chłodnym miejscu. Ostatnia kategoria to oczywiście świeże kosmetyki, które są zdatne do użycia przez określony czas i mają podaną wyraźną informację o konieczności przechowywania ich w lodówce. Takie jak np. wspomniane wcześniej Fridge, ale mogą to być również produkty bez konserwantów, które wykonujesz sama na użytek własny. Wszak część osób lubi sobie „ukręcić” np. domowe serum z witaminą C etc. W lodówce należy trzymać również niektóre leki recepturowe.

Jakie kosmetyki warto przechowywać w lodówce?


W przypadku produktów, na których nie ma zalecenia o konieczności przechowywania w chłodzie takie postępowanie jest jedynie opcją. Możesz, ale nie musisz:)
Lodówka na kosmetyki opinie

Jeśli chcesz możesz umieścić w lodówce:


- Kremy i płatki pod oczy

- Sera nawilżające o formule żelowej

- Esencje i toniki

- Sera i ampułki z dużym stężeniem witaminy C, z peptydami lub antyoksydantami

- Kosmetyki o działaniu chłodzącym

- Maski w płachcie

- Rollery i masażery do twarzy

- Maski całonocne

- Kremy o lekkich żelowych konsystencjach

Jakich kosmetyków NIE trzymać w lodówce?


- Kremy z filtrem

- Oleje

- Treściwe kremy na bazie olejów

- Maseczki na bazie glinek

- Kosmetyki o konsystencjach stałych

- Kosmetyki do makijażu

- Produkty na bazie kwasów

Czy warto kupić Coldy Mini?


Nie miałam innej tego typu lodówki, więc odniosę się jedynie do tej, którą posiadam:) Pomysł sam w sobie jest fajny! Gorzej z jego wykonaniem. Jest potencjał, ale marka powinna jeszcze wiele dopracować. Uroczy wygląd to za mało, musi iść w parze z funkcjonalnością. Do grzechów głównych zaliczam zbyt głośną pracę lodówki, regularne zbieranie się w niej wody oraz nieprzyjemny incydent z zalaniem. Napisałam do Coldy Fridge na Instagramie z pytaniem, co mogło być przyczyną tej sytuacji, ale nie dostałam odpowiedzi. Dlatego zdarzenie to nadal pozostaje dla mnie niewyjaśnione;) 


Oczywiście warto pamiętać, że Coldy Mini nie musi służyć jedynie, jako lodówka na kosmetyki. Można ją zabrać w podróż (ale jakby tak wylała w samochodzie to też byłoby marnie...) albo przechowywać jakieś niewielkie ilości jedzenia;) Wszystko zależy od Ciebie. Nie ma też co ukrywać – nie jest to produkt niezbędny, bo nawet jeśli używamy świeżych kosmetyków bez konserwantów to w większości przypadków jakoś upchniemy je w tradycyjnej lodówce;) Uważam też, że taka lodówka lepiej się sprawdzi jeśli ktoś ma dom i więcej przestrzeni życiowej niż w przypadku kogoś, kto mieszka w blokach tak jak ja:) Na upartego mogłabym ją postawić w kuchni albo w innym pokoju, ale tam też są różne inne sprzęty, więc tak średnio. Dlatego nadal zostaje tam gdzie stoi;)


Sama chętnie dałabym szansę jeszcze innej lodówce, jeśli byłaby cichuteńka, bezawaryjna, nie zbierałaby się w niej woda i miałaby ładniej dopracowane detale. 


Co sądzisz o takiej lodówce na kosmetyki? Zdarza Ci się trzymać kosmetyki w lodówce? A może znasz Coldy Mini?
Czytaj dalej »