środa, 12 grudnia 2018

Najlepsze kosmetyki koreańskie 2018! Top 15 Korean Skincare;)

W 2018 roku moja pielęgnacja twarzy w dużej mierze opierała się na kosmetykach koreańskich. Nie było miesiąca żeby na mojej półce nie znajdował się choć jeden koreański produkt, a najczęściej było ich kilka! Przeglądając wszystkie nowości, które co miesiąc pokazywałam na blogu, doszłam do wniosku, że moja pielęgnacja twarzy w tym roku obfitowała głównie w kosmetyki koreańskie, polskie i francuskie;) Tak liczna grupa pielęgnacji rodem z Korei zaowocowała pomysłem na nową kategorię wśród ulubieńców roku:) Jestem co prawda troszkę zdruzgotana, że wyszło mi tego aż 15 sztuk (a naprawdę starałam się ograniczyć). Ale cóż mogę poradzić, że miałam aż takiego cela przy wyborze i po prostu nosa do dobrych produktów? Chyba powinnam się cieszyć, że nie musiałam narzekać w co drugim wpisie;) Moja skóra z pewnością dobrze na tym wyszła. Kosmetycznych rozczarowań było u mnie w tym roku naprawdę niewiele;) Zapewne dlatego, że zawsze wybierałam z głową;) Mnie nie interesuje jakieś tam testowanie w stylu a nuż będzie dobre. Kiedy sama dobieram produkt liczę na "trafiony zatopiony"!


Neogen Bio-Peel Gauze Green Tea


W kwestii peelingowania twarzy wyjątkowo wygodnymi, łagodnymi i zarazem skutecznymi produktami okazały się być dla mnie płatki peelingujące Neogen. W ciągu tego roku poznałam dwie wersje z serii Bio-Peel Gauze (trzecia czeka w zapasach) oraz płatki z serii Real Cica. Wszystkie przypadły mi do gustu i również w przyszłym roku nie zamierzam zrezygnować z tej formy złuszczania martwego naskórka:) Z serii podstawowej najbardziej przypadła mi do gustu wersja z zieloną herbatą. Natomiast jeśli miałabym polecić coś w bardziej tradycyjnej formie to z pewnością byłby to peeling Mizon, o którym mam nadzieję, że uda mi się jeszcze napisać:)



Neogen Real Fresh Foam Cleanser Blueberry


Było peelingowanie, a teraz oczyszczanie, które w tym roku najczęściej opierało się u mnie na płynie micelarnym i piance do oczyszczania twarzy. Większość produktów, które zużyłam były tradycyjnymi piankami, czyli takimi, które ładnie się pieniły od razu po wyciśnięciu. Nr 1 wśród koreańskich myjaczy okazały się być dla mnie pianki Neogen. Na zdjęciu wersja Blueberry, ale miałam także Cereal. Obie są według mnie świetne i mam zamiar wypróbować jeszcze wersję Green Tea. 




Neogen Real Flower Cleansing Water



Skuteczna i zarazem łagodna woda oczyszczająca to z pewnością również ta od Neogen!




Neogen White Truffle Serum In Oil Drop



I znowu Neogen! Ale cóż poradzić – Neogen to jest gość:) Sera goszczą w mojej pielęgnacji regularnie, a o tym mieliście okazję przeczytać pod koniec listopada.




Cosrx Ultimate Nourishing Rice Overnight Spa Mask



Maski całonocne to nieco śliski temat. Jedni je lubią, inni unikają:) Ja postanowiłam ich nie skreślać i tym samym udało mi się trafić na perełki. Maska ryżowa Cosrx z pewnością do nich należy:) Co więcej, z powodzeniem można zastosować ją również jako krem na dzień. Trzeba tylko uważać z ilością – lepiej dołożyć kilka cieńszych warstw niż jedną grubą.




Cosrx Galactomyces 95 Tone Balancing Essence



Nie jestem co prawda w stanie stwierdzić jak ta esencja działa na przebarwienia, ponieważ takowych praktycznie nie posiadam. Uważam jednak, że to bardzo uniwersalny produkt, który ładnie uzupełni pielęgnację niemal każdej cery. W dodatku lekki i stosunkowo niedrogi. 




Laneige Lip Sleeping Mask



Tutaj małe oszustwo, gdyż maskę poznałam jeszcze wiosną 2017 roku, ale gdyby ktoś się zastanawiał nad naprawdę dobrym produktem do ust – warto. Miałam już kilka opakowań, wszystkie wersje poza waniliową i nie sposób o niej nie wspomnieć.




Innisfree Green Tea Seed Essence-in-Lotion



Jeszcze w zeszłym roku wyczułam potencjał w marce Innisfree i w tym roku wypróbowałam całkiem sporo ich produktów. Jedną z najbardziej uniwersalnych i rozbudowanych serii jest ta z zieloną herbatą. Każdy produkt przypadł mi do gustu, ale najbardziej ten:)




Laneige Time Freeze Essence



Dużym zaskoczeniem okazała się być dla mnie esencja Laneige Time Freeze EX, która była dla mnie nie tylko esencją, a także z powodzeniem zastępowała krem. Wielofunkcyjny i zaskakująco dobry kosmetyk:)





Tonymoly Tako Pore Bubble Pore Pack



Pielęgnacja marki Tonymoly jest bardzo nierówna, ale nawet wśród ich asortymentu można trafić na perełki. Ta maseczka z pewnością do nich należy.




Huxley Cream Anti-Gravity



Huxley dość często komentowane jest słowami – pierwszy raz słyszę o tej marce, ale może warto nadstawić ucho? Anti-Gravity to treściwy, ale naprawdę intensywnie pielęgnujący krem o przepięknym zapachu. 




Huxley Healing Mask Keep Calm



Jest też i maska:) Nie tak treściwa, a wręcz przeciwnie – przyjemna galareta;) Może nie zaspokoić potrzeb cery silnie zaczerwienionej i podrażnionej, ale na mojej wypadła naprawdę dobrze i bez trudu zużyłam tą dużą, 120g tubkę;) Dla posiadaczy cery normalnej, mieszanej i tłustej warta rozważenia.




SecretKey Marine Racoony Hydro-Gel Eye & Multi Patch



Płatki pod oczy stanowią fajne uzupełnienie pielęgnacji okolic oczu. Te z SecretKey posiadają słodkie opakowanie i przyjemny zapach, a swoim działaniem nie ustępują jakoś szczególnie tym z Petitfee. Jedyna ich wada jest taka, że potrafią zjeżdżać ze skóry, a to potrafi być irytujące.




Innisfree Tangerine Vita C Skin



Koreańskie tonery sprawdzają się u mnie naprawdę dobrze. Jednym z fajniejszych był ten z witaminą C. 


Innisfree Tangerine Vita Gel Cream



Był już treściwy krem Huxley, czas więc na coś zdecydowanie lżejszego z witaminkami! Co tu dużo mówić – cała seria Tangerine jest warta uwagi. Na blogu pisałam o 3 produktach.




I tak prezentuje się moje Top 15 kosmetyków koreańskich z 2018 roku, a dokładniej od stycznia do listopada (grudnia nie brałam już pod uwagę;)). 


Znacie coś z tych produktów? A może wskażecie jakieś swoje koreańskie pielęgnacyjne hity?
Czytaj dalej »

niedziela, 9 grudnia 2018

Święteczny zestaw prezentowy do 100zł + kod do ezebra.pl!

Ja i prezenty to niekończąca się opowieść… Kompletowanie upominków dla bliższych i dalszych znajomych oraz rodziny rozpoczęłam już w sierpniu. Ale co i rusz coś dokupuję albo wpadam na lepszy pomysł;) Taka natura ciągłego poszukiwacza;) Podarunki w moim wykonaniu są różne. W tym roku przewagę stanowią perfumy, kosmetyki, biżuteria, akcesoria do domu oraz drobny sprzęt;) Ceny sukcesywnie idą w górę i nie powiem żebym się nie wykosztowała gdybym miała to wszystko teraz zsumować;) Dziś jednak mam w zanadrzu propozycję zestawu prezentowego, którego koszt wynosi mniej niż 100zł! Zestaw ten pochodzi z drogerii ezebra.pl, w której znajdziecie wiele gotowych zestawów świątecznych. A jeśli nic Was nie zadowoli w pełni, możecie pokusić się o skomponowanie własnego zestawu z pojedynczych produktów. Tusz do rzęs, cienie, pomadka, puder i już mamy zestaw:) Przy cenach jakie tam oferują, jak najbardziej jest to realne (sprawdzałam różne warianty).
Nuxe Bestsellers zestaw świąteczny

Kryteriów, którymi kieruję się podczas wyboru prezentu dla konkretnej osoby jest co najmniej kilka;) Przede wszystkim biorę pod uwagę gust „mojej ofiary” oraz obserwuję czy nie wysyła jakichś subtelnych sygnałów w kwestii tego, co chciałaby dostać;) Jeśli nie dostrzegam żadnych podpowiedzi, zdaję się na swój gust i intuicję lub znajomość produktów, próbując jednocześnie dopasować to wszystko do tej osoby;) Jednym z prezentów kosmetycznych, który szczególnie wpadł mi w oko podczas przeglądania asortymentu ezebra jest NUXE ZESTAW BESTSELLERS.  
Wybrałam go nieprzypadkowo, ponieważ osoba, która go dostanie bardzo lubi zapach kultowego olejku Nuxe Huile Prodigieuse:) Całkiem niedawno miała nawet perfumy z tej linii i ubolewała, że już jej się skończyły, a pozostałe produkty będą dobrą okazją do lepszego poznania marki;) Drugim powodem jest to, że sama znam wszystkie produkty z zestawu, więc wiem, że nie są to buble:) Trzeci powód jest taki, że wszystkie kosmetyki zostały pięknie opakowane. Za to właśnie lubię gotowe zestawy. Sama zresztą uwielbiam takie otrzymywać:)

Co znajdziemy w zestawie NUXE BESTSELLERS?


W zestawie umieszczono 4 kultowe produkty do pielęgnacji marki Nuxeolejek Huile Prodigieuse (30ml), balsam do ust Reve de Miel (15ml), krem do twarzy Creme fraiche de beaute (15ml) oraz krem do rąk i paznokci Reve de Miel (30ml).

NUXE Huile Prodigieuse olejek


Nuxe Huile Prodigieuse olejek

Słynny suchy olejek przeznaczony zarówno do pielęgnacji twarzy, ciała jak i włosów. Miałam już wszystkie 3 wersje kultowego olejku (swego czasu był zresztą wpis porównawczy na blogu). W zestawie umieszczono wersję klasyczną, czyli tą lżejszą, bez drobinek:) To bardzo wielofunkcyjny kosmetyk:)

NUXE Creme fraiche de beaute krem do twarzy


NUXE Creme Fraiche de Beaute krem do twarzy

Przeszło rok temu miałam całą linię Creme fraiche de beaute i muszę przyznać, że do dziś pamiętam jej przepiękny zapach oraz ultra-lekką konsystencję:) Zdecydowanie warto spróbować tego kremu.

NUXE Reve de Miel balsam do ust


NUXE Reve de Miel balsam do ust

W zestawie znajdziemy kultowy miodowy balsam do ust, który parę miesięcy temu został ulepszony:) Nie jest to mój absolutny nr 1 wśród balsamów do ust, ale nie da się mu odmówić dobrego działania i naprawdę przyjemnego zapachu:) Najlepiej stosować go na noc.


NUXE Reve de Miel krem do rąk i paznokci

 
NUXE Reve de Miel krem do rąk i paznokci

Krem do rąk i paznokci z serii Reve de Miel posiada przyjemny delikatny zapach oraz lekką, szybko wchłaniają się konsystencję. Pojemność w sam raz do torebki. Ja kremów w torebce nie noszę, ale ta która go dostanie - owszem;)


Poza balsamem do ust, wszystkie kosmetyki zawarte w zestawie Nuxe Bestsellers to miniaturki. Niemniej z uwagi na wysoką jakość tych kosmetyków uważam, że jest to świetny upominek zarówno dla osoby, która zna i lubi markę Nuxe jak i dla takiej, która dopiero chciałaby ją poznać:) Jeśli chcemy trochę dołożyć i podarować większy zestaw to fajną propozycją może być także NUXE HUILE NOEL
Nuxe zestaw Huile Noel
Znajdziemy w nim krem Creme fraiche de beaute (30ml), olejek Huile Prodigieuse (100ml), olejek pod prysznic Prodigieux (100ml) i świecę Prodigieuse (70g). Świeca jest nie lada gratką dla fanów zapachu olejku Nuxe, gdyż nie występuje w regularnej sprzedaży i nie można jej kupić poza zestawem;) Tak się zabawnie złożyło, że ten drugi zestaw sama dostałam od Mikołaja, więc chyba dobra karma wraca:D I muszę przyznać, że zestaw naprawdę robi wrażenie:)
Lancome La Vie Est Belle na ezebra.pl

Drogeria ezebra.pl oferuje także całkiem niemały wybór perfum w dobrych cenach. Według mnie perfumy zawsze są mile widzianym prezentem:) Trzeba tylko znać gust osoby, której chcemy je podarować;) Warto więc zrobić wcześniej małe przeszpiegi;) Ja często daję próbki i niejednokrotnie potem słyszę, które przypadły do gustu, a które nie i wtedy już wiem w co mogę celować;) Co ciekawe, podobno według tegorocznych raportów dotyczących świąt, to właśnie perfumy i kosmetyki zajmują 2 miejsce wśród najchętniej wybieranych prezentów. Podczas kompletowania prezentów odrobina egoizmu nie zaszkodzi, więc Lancome La Vie Est Belle to coś specjalnie dla mnie:) Najkorzystniej jest zamawiać większe pojemności, ale ja preferuję więcej flakoników lecz o mniejszej pojemności. Stąd też 30ml jest dla mnie optymalne;) Prawdopodobnie będą mi towarzyszyć podczas Świąt;) Wszak muszę się trochę dosłodzić żeby je przeżyć:D
Lancome La Vie Est Belle ezebra


Jeśli planujecie zakupy na ezebra.pl to mam dla Was kod secretaddiction, który upoważnia do bezpłatnej dostawy (wyjątkiem jest płatność za pobraniem). Kod ważny jest w dniach 9-12 grudnia;)
 

Prezenty już popakowane czy zakupy jeszcze przed Wami? Znacie drogerię ezebra? Lubicie kosmetyki Nuxe?
Czytaj dalej »

czwartek, 6 grudnia 2018

9 hitów marek Isana i Alterra!

Tanie nie znaczy gorsze – mawiają. Według mnie różnie to z tym bywa. Można trafić zarówno na perełkę w super cenie jak i na bubel za miliony! W ofercie drogerii Rossmann znajdziemy tzw. marki własne takie jak np. Isana i Alterra. Nie jestem jakąś zagorzałą fanką tych marek, ale w ich ofercie jest kilka hitów, które według mnie mogą śmiało konkurować z droższymi kosmetykami! Część z nich kupuję regularnie od lat! Dziś przedstawiam Wam moje 9 hitów marek Isana i Alterra, które są łagodne dla portfela!
 

Isana i Alterra hity, Isana co warto kupić


Isana – moje hity!



Większość osób chwali Isanę za tanie żele pod prysznic występujące w wielu wariantach zapachowych. Nie ja! Według mnie większość tych żeli to nic specjalnego. Zapadły mi w pamięć może dwa w tym jeden z zimowej linii limitowanej, który wraca co jakiś czas. Pomijając ten wyjątek, wolę dołożyć i kupić fajniejszy żel. Ale do rzeczy! Oto moje perełki z Isany.


Isana MED. 5,5% Urea krem do rąk


Jest to krem do rąk przeznaczony do szorstkiej i bardzo suchej skóry. Pewnie nigdy bym nie pomyślała, że może być taką rewelacją gdyby nie fakt, że po pierwsze miałam kiedyś wersję skoncentrowaną (o której za chwilę) i miałam też świetne balsamy do ciała z tej serii. Balsamy niestety zostały wycofane jakiś rok temu i do dziś nie mogę tego odżałować. A jeśli chodzi o krem do rąk to pachnie praktycznie niczym (dla mnie plus) i pielęgnuje niesamowicie! Skóra jest nawilżona, miękka i gładka jak aksamit przez całą dobę! Dla mnie mistrz!


Isana Hand Konzentrat


Ten krem doczekał się nawet osobnej recenzji KLIK. W jego przypadku formuła jest skoncentrowana i taka nieco lepka. Ale jeśli lubicie patent nakładaniem bawełnianych rękawiczek po posmarowaniu lub potraficie nałożyć oszczędnie, to nie będzie Wam to straszne. Ja kremy do rąk stosuję wyłącznie wieczorem, więc mnie to nie przeszkadzało.


Isana szampon przeciwłupieżowy do suchej skóry głowy i włosów z łupieżem


Ten szampon polecała kiedyś My Lovely Fuchsia i szczerze mówiąc byłam sceptycznie nastawiona… Bo taki tani szampon i dobry? Jednak wiosną pofarbowałam włosy na ciemny brąz, który wyszedł naprawdę ciemny:D Jak wiadomo szampony przeciwłupieżowe mają właściwości wypłukujące kolor. Pomyślałam, że przyskąpię sobie trochę i kupię tą tanioszkę z Isany. Jakież było moje zdziwienie, kiedy szampon okazał się być tak przyjemny! Dobrze się pieni, nie wysusza włosów i skóry głowy, a w dodatku przedłuża ich świeżość. Największym moim zaskoczeniem było jednak to, że rzeczywiście pomógł na łupież. Nie miałam co prawda takiego ogromnego problemu z łupieżem. Bardziej taki „miejscowy”, w określonych strefach, w których praktycznie zawsze „coś znalazłam”. Niejednokrotnie zachęcało mnie to do dłubania w skórze głowy, co niekiedy prowadziło do powstawania strupków;) Teraz już nie mam potrzeby przeszukiwać skóry głowy pod kątem łupieżu. To był dla mnie najtańszy hit roku.


Isana pianka pod prysznic Lemon Taste


Ta pianka również miała swoją recenzję – KLIK. Wiem, że nie każdemu odpowiada jej słodki jakby cytrynowo-ciasteczkowy zapach, ale o gustach się nie dyskutuje;) Mnie się bardzo podobał. Za to wersja różana zdecydowanie nie moja bajka. Jeśli jednak chodzi o cytrynową to dla mnie nawet fajniejsza niż te z Nivea.

Isana mydła do rąk w płynie


W mojej łazience zawsze gości zarówno mydło w kostce (najczęściej Dove) i mydło w płynie. Od lat kupuję niemal wyłącznie mydła w płynie Isana – zarówno te do łazienki jak i kuchenne. Wynika to z tego, że przez moje umywalki przelewają się hektolitry mydła:D Nie zaważyłam żeby te droższe były bardziej wydajne, więc tanie są dla mnie najlepszym rozwiązaniem. Oczywiście zdarzyło mi się mieć droższe mydło w płynie, które dawało wręcz lekkie poczucie nawilżenia. Ale jego regularny zakup powodowałby zbyt duże koszty biorąc uwagę ilość jaką się u mnie zużywa:) Lepsze mydła są więc u mnie od święta, a na co dzień na mydle skąpię:D Raz na jakiś czas trafi mi się felerny egzemplarz mydła Isana, który powoduje przesuszenie rąk. Ale za zwyczaj nic takiego nie występuje. Wiem to na pewno, ponieważ smaruję dłonie kremem raz dziennie (wyłącznie wieczorem). A jeśli ktoś np. kremuje ręce po każdym ich umyciu, to sorry, ale nie może tego rzetelnie stwierdzić;) Mydła występują w kilku wariantach zapachowych zależnie od sezonu. Według mnie najłagodniejsza jest miodowa i oliwkowa (generalnie te kremowe).


Isana olejek do włosów kokosowy


Olejek doczekał już się osobnej recenzji KLIK. Co prawda po wielu miesiącach użytkowania włosy zaczęły mi się kołtunić i go odstawiłam. Pomyślałam, że być może moje włosy mają już dość zawartego w nim olejku kokosowego, ale pewności nie mam. Dlatego, że może to być również sprawka złych wyników tarczycy. Tak czy inaczej przez długi czas sprawdzał się rewelacyjnie. Jednak to u kogo się sprawdzi, a u kogo nie zależy już od rodzaju włosów.


Alterra – moje hity!



Wiele osób zachwyca się szamponami i odżywkami Alterry. Ja absolutnie nie mogę się z tym zgodzić, ponieważ według mnie są wyjątkowo słabe. Ale mam za to 3 swoje hity i oto one!


Alterra antycellulitowy olejek do ciała grejpfrut i brzoza


Olejek doczekał się swojej recenzji – KLIK. Nie mam co prawda cellulitu, więc śmiesznym mi to oceniać, ale według mnie to naprawdę przyjemny olejek do ciała w świetnej cenie. 


Alterra pomadka rumiankowa


Zużyłam pewnie ze sto opakowań. Pachnie swoiście i kiedyś jej zapach wydawał mi się okropny. A dziś… lubię ten jej dziwny smrodek. To chyba najtańsza dobra pomadka pielęgnacyjna, którą znam. Recenzję znajdziecie TUTAJ


Alterra łagodny peeling do ciała Bio-Kaffe


Kawy nie piję praktycznie wcale, bo mnie usypia (tak – serio). Za to kosmetyki o kawowym aromacie chętnie przytulę! W końcu nie bez powodu zachwycałam się peelingami BodyBoom:) Bardzo przyjemny i niedrogi peeling. Zapachowo przywodzi mi na myśl kawową serię z Organique, choć nie do końca. Może odrobinę dłużej się spłukuje, ale poza tym nie mam zastrzeżeń i kiedyś jeszcze do niego wrócę.


Tak się prezentuje moje 9 hitów z Isany i Alterry. A Wy macie może jakieś swoje hity z tych marek?
Czytaj dalej »

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Najlepszy tusz do rzęs 2018! Zaskoczenie!

W tym roku wypróbowałam kilka tuszy do rzęs. Tak się złożyło, że aż 3 z nich były z Oriflame. Jeden z serii Giordani Gold i dwa z z serii The One. Spotkanie z Giordani Gold było udane i pisałam już o nim wiosną. Natomiast z The One Eyes Wide Open nie mogłam się dogadać, mimo jego wyjątkowo zachęcającej, nietypowej szczoteczki (za zwyczaj lubię takie udziwnienia). Jednak największym zaskoczeniem okazał się być dla mnie tusz The One Wonderlash 5 in 1 XXL i to właśnie on całkiem niespodziewanie został tuszem roku!

najlepszy tusz do rzęs 2018

Oriflame The One Wonderlash 5 in 1 XXL


Według producenta tusz zapewnia wyjątkową intensywność koloru i nawet do 49% większą objętość. Szczoteczka Wonder Brush z opatentowaną technologią Dual Core pokrywa rzęsy formułą 5 w 1 nadając im wyjątkowej wyrazistości.
Oriflame The One Wonderlash 5 in 1 XXL

Tusz Oriflame The One Wonderlash 5 in 1 XXL zamknięty został w granatowym opakowaniu o pojemności 8ml. PAO wynosi 6 miesięcy. Plusem jest tutaj dodatkowe szczelne zabezpieczenie tuszu folią ochronną. Pewnie każdej z Was zdarzyło się choć raz trafić na niekoniecznie świeży tusz, a takie pakowanie wyklucza wszelkie poderzenia udziału osób trzecich:D Samo opakowanie wizualnie niczym się nie wyróżnia, ale prezentuje się estetycznie. 
Oriflame The One Wonderlash 5 in 1 XXL szczoteczka

Tusz posiada dość zwyczajną, ponieważ jedynie delikatnie wygiętą silionową szczoteczkę. Przyznaję, że z tego powodu nie spodziewałam się po nim zbyt wiele, ponieważ tak jak wspomniałam – gustuję raczej w bardziej udziwnionych albo mocniej wygiętych. Z drugiej strony wspomniana przeze mnie na wstępie inna wersja (z naprawdę nietypową szczoteczką), nie zrobiła na mnie najlepszego wrażenia. Zatem nie zawsze wielkie innowacje są potrzebne. W tym wypadku prostsze okazało się lepsze:) Jedyną wadą szczoteczki jest to, że jest ona nieco twarda i przez to trochę drapie u nasady rzęs. Tusz posiada raczej delikatny, neutralny zapach. Żadnej czekolady i innych tego typu atrakcji. Konsystencja na początku jest rzadka, a z czasem trochę gęstnieje (używam go od października). Trzeba przyznać, że aplikacja tego tuszu nie nastręcza problemów. Choć oczywiście brudzę sobie nim powieki podczas malowania. Tak jak każdym innym, bo to już jest dla mnie poza konkurencją. Nie ma tuszu, którym bym się nie ubrudziła;) No chyba, że zaczęłabym się do tego bardziej przykładać;) Szczoteczka tego tuszu jest jedynie delikatnie wygięta. Jednak powoduje to, że dość łatwo można pokryć większość rzęs tuszem (ja nigdy nie maluję wybitnie dokładnie i często niektóre pomijam, np. te w kącikach i stąd też większość, a nie wszystkie;)). Wygięta szczoteczka zapewnia też mój ulubiony efekt, czyli podkręcenie. Nigdy nie zależy mi na szczególnym pogrubieniu, ale wydłużenie i podkręcenie to już tak! Mam oczywiście zalotkę, ale z niej nie korzystam, bo według mnie jest słaba, więc mogę polegać tylko na tuszu. Ten tusz bardzo fajnie wydłuża i podkręca rzęsy. Nie osypuje się, nie rozmazuje i nie podrażnia oczu. Miałam już wiele nawet kilkakrotnie droższych tuszów, ale ten je przebija! Szczerze polecam! Efektów na rzęsach niestety brak, ponieważ miałam problemy z uchwyceniem, ale spróbuję jeszcze dodać na Instagramie, gdy będzie lepsze światło.


Znacie tusz Oriflame The One Wonderlash 5 in 1 XXL? Jaki tusz spisał się u Was najlepiej w tym roku?
Czytaj dalej »

niedziela, 2 grudnia 2018

Najlepsza szczoteczka do zębów? Trudny wybór!

We wrześniu przy okazji wpisu z moją wishlistą pokazałam Wam m.in. szczoteczkę do zębów Foreo Issa. Dwa miesiące później przypomniało mi się, że właściwie Philips Sonicare też od dawna mnie kręci. Potem z kolei odezwał się rozum mówiący – a może poczciwy Oral-B? I teraz mamy problem:D

szczoteczka do zębów jaką wybrać




Początkowo miałam na celowniku podstawową Issę lub Issę Mini. Jednak dostałam sygnały od Czytelników, że niekiedy taka szczoteczka z silikonową główką może sobie nie do końca radzić z dokładnym oczyszczaniem przestrzeni między-zębowych i z zapobieganiem kamieniowi nazębnemu. W moim przypadku jest to akurat istotne, ponieważ mam skłonność do odkładania się kamienia nazębnego. Staram się regularnie chodzić na scaling do stomatologa, ale wiecie jak to jest;) Czasami wypadnie z głowy i ani się obejrzysz, a tu już rok później niż się planowało;) Zaczęłam zgłębiać temat i tym sposobem trafiłam na Foreo Issa 2. Choć rozważam również wersję Hybrid lub Issa 2 Mini. Kusi mnie design, łagodność dla dziąseł, przepiękny kolor oraz rzadka konieczność ładowania (wystarczy naładować raz na rok!). Serce podpowiada Foreo;)


Philips Sonicare DiamondClean HX9362/67


Szczoteczkę Sonicare marki Philips po raz pierwszy zobaczyłam w programie Pani Gadżet już dość dawno;) Od razu mnie zauroczyła. Przede wszystkim za sprawą swojego designu. A także dodatkowego etui, dzięki któremu możemy ładować szczoteczkę w podróży wygodnie za pomocą usb oraz dołączonej do zestawu szklanki, która jednocześnie jest ładowarką (ta ostatnia cecha zachęca mnie najbardziej;)). Podobno wrażenie przy oczyszczaniu zębów szczoteczką DiamondClean jest zupełnie inne niż w przypadku klasycznych szczoteczek elektrycznych. To wszystko za sprawą masażu dziąseł, który jest wyczuwalny nawet gdy nie zbliżymy szczoteczki bezpośrednio do nich. Słyszałam, że trzeba się do tego wręcz przyzwyczaić, ponieważ szczególnie na początku odczuwalne jest coś w rodzaju łaskotek;) Wszystko to brzmi intrygująco i serce również mówi Philips;) Prawdopodobnie wybrałabym model różowy, mimo, że nie przepadam za różem (typowe dla mnie;)).




Mimo tych wyszukanych modeli Foreo i Philipsa nie da się ukryć, że Oral-B nadal jest twardym graczem i to właśnie ją podpowiadałby mi rozum;) To właśnie Oral-B używam od przeszło 4,5 roku i nic się z nią nie dzieje! Mam zwykły model Professional Care 500 i nie mam żadnych zarzutów pomijając to, że ładuje się naprawdę długo (17 godzin), a jej design i funkcje nie są już tak zaawansowane jak najnowsze modele. W przypadku Philipsa słyszałam, że niekiedy wysiada po 2 latach (choć myślę, że mi by się to nie przydarzyło:D) więc teoretycznie trwałość przemawiałaby za Oral-B;) Prezentowany przeze mnie model należy już do tych z wyższej półki i bardziej zaawansowanych:) Występuje w przyjemnym dla oka odcieniu Rose Gold, jest kompatybilna z większością końcówek Oral-B (więc nie zmarnowałyby się te, które mam), posiada system ochrony dziąseł, a także etui z wejściem usb, czyli podobnie jak w przypadku Philipsa. Brakuje tylko kubeczka;)


Jak widzicie trudna decyzja. Serce, serce i rozum;) Mam nawet taką myśl żeby kupić po prostu dwie. Wtedy jedną na pewno byłaby Foreo jako taka najbardziej nietypowa, a drugą Braun Oral-B lub Philips. Byłby to jednak duży wydatek, więc musiałabym to rozłożyć w czasie. Sama perspektywa posiadania dwóch szczoteczek wydaje się mało logiczna, ale jednak kusząca;)


Co sądzicie o tych modelach szczoteczek? Na którą z nich byście się zdecydowały?
Czytaj dalej »