piątek, 21 września 2018

Joanna Botanicals For Home SPA – Cannabis Seed i Oat Milk!

Od kilku miesięcy regularnie poznaję nowości kosmetyczne Laboratorium Joanna. Jakiś czas temu marka wprowadziła do sprzedaży serię Botanicals For Home SPA, która dzieli się na linie – Cannabis Seed, Oat Milk i Black Rose. Każda zawiera krem do rąk, żel pod prysznic, balsam do ciała i peeling. Produktów do pielęgnacji ciała zużywam sporo, a ta seria zainteresowała mnie właściwie od razu;) Najpierw zużyłam Cannabis Seed, a chwilę potem jak na zawołanie trafiły do mnie kosmetyki Oat Milk. Którą z serii wspominam lepiej?

Joanna Botanicals For Home SPA Cannabis Seed


Joanna Botanicals For Home SPA Cannabis Seed

Linia Cannabis Seed posiada przyjemne dla oka opakowania z zielonymi etykietami. Muszę przyznać, że szata graficzna zrobiła na mnie pozytywne wrażenie. W ogóle nie widać, że są to produkty w tak przystępnych cenach. Najbardziej obawiałam się zapachu, gdyż kosmetyki na bazie konopi za zwyczaj nie pachną zbyt zalotnie. Dla przykładu linia Hemp z The Body Shop pachnie naprawdę swoiście. Mnie ten zapach kojarzy się nawet trochę z kurzem. Da się używać, ale nie należy do przyjemnych;) Zapach Joanny okazał się jednak OK. Nie mogę powiedzieć żeby mnie zachwycił, bo troszkę kojarzy mi się jednak z zapachami kosmetyków sprzed dekady albo nawet dwóch, ale na tle TBS wypada dużo bardziej normalnie. Zauważyłam nawet, że zyskał sporo zwolenniczek. Ja bym się do nich raczej nie zaliczyła, ale każdy ma inny gust. Najważniejsze, że nie był dla mnie męczący. W moim odczuciu był po prostu świeży, kosmetyczny. Trochę nawet przypominał zapach prania. 


Seria zawiera 4 produkty: krem do rąk, żel pod prysznic, peeling i balsam. Zużyłam wszystkie prócz żelu, który podarowałam siostrze. Seria Cannabis Seed posiada działanie nawilżające.
Joanna Botanicals For Home SPA Cannabis Seed krem do rąk

Krem do rąk Cannabis Seed występuje w wygodnej i ładnej zielonej tubce o pojemności 75ml. Jego wydajność nie była wysoka, gdyż oscylowała w granicach niespełna 2 tygodni stosowania na noc, ale u mnie to raczej nie nowość;) W przypadku kremu początkowo trochę doskwierał mi jego zapach (pachniał najintensywniej z całej serii), ale po 2-3 dniach się przyzwyczaiłam. Krem posiada jasną barwę i kremową konsystencję, która łatwo się rozprowadza. Ja oczywiście nakładałam zawsze nieco grubszą warstwę i na parę minut zakładałam rękawiczki, gdyż kremy do rąk stosuję tylko wieczorem, a taki kompres zawsze zadziała lepiej. Muszę przyznać, że pomijając trochę zbyt mocny zapach krem spisał się u mnie całkiem nieźle, dłonie pozostawały nawilżone i wygładzone przez większość kolejnego dnia.
Joanna Botanicals For Home SPA Cannabis Seed peeling

Peeling do ciała Cannabis Seed został umieszczony w przezroczystej 200ml tubie dość dobrze znanej z wielu innych peelingów Joanny. Opakowanie to jest całkiem wygodne pod prysznicem. Peeling posiada dość gęstą żelową konsystencję, w której zatopiono mnóstwo drobinek. Dzięki konsystencji łatwo przylega do skóry i nie ma tendencji do spływania. Moc ścierania jest tutaj raczej delikatna, więc nadaje się do regularnego i częstego stosowania. Nie podrażniał ani nie wysuszał mojej skóry. Efektem stosowania było przede wszystkim wygładzenie i subtelne nawilżenie. Nie jest to produkt, który pozostawia po sobie odżywczą warstewkę tudzież zwalnia z użycia balsamu;) Był w porządku, ale nie wyróżniał się niczym szczególnym, więc nie trafił do grona moich ulubieńców.
Joanna Botanicals For Home SPA Cannabis Seed balsam

Nawilżający balsam do ciała Cannabis Seed występuje w wygodnej przezroczystej butelce z pompką. Jego pojemność to 240ml. Pompka przez cały czas działała bez zarzutów. Jedynie pod koniec musiałam odkręcić opakowanie celem wylania na siebie resztek zawartości;) W przypadku balsamu zapach według mnie był najdelikatniejszy, więc byłam usatysfakcjonowana. Mogłam go nakładać na całe ciało od góry aż po stopy. Balsam jest średniej gęstości, ale sprawnie się rozprowadza. Wchłanianie trwało od kilku do kilkunastu minut. Balsam pozostawiał po sobie delikatny film ochronny. Z poziomu nawilżenia moja sucha skóra była zadowolona. Ciało było gładkie i nawilżone przez większość dnia. Nie odczuwałam nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia.

Joanna Botanicals For Home SPA Oat Milk


Joanna Botanicals For Home SPA Oat Milk

Tak jak wspomniałam, zaraz po zużyciu Cannabis Seed trafiły do mnie produkty Oat Milk i postanowiłam od razu wziąć je w obroty. Ta linia również składa się z 4 produktów. Mamy żel pod prysznic, balsam, peeling oraz krem do rąk. Tutaj podobnie żel podarowałam siostrze, gdyż miałam w użyciu inny tego typu produkt;) Opakowania są tutaj bardzo podobne. Różnią się jedynie kolorami i pod tym względem Cannabis Seed wypada lepiej, gdyż zieleń przemawiała do mnie bardziej niż te złoto-kremowe etykiety ożywione pomarańczą;) Ale nie opakowanie jest najważniejsze. Liczy się działanie:) Na plus zapach, który zdecydowanie przypadł mi do gustu o wiele bardziej. Produkty z mleczkiem owsianym pachną subtelnie, lekko słodko i nieco mlecznie. Bardzo przyjemnie i nie nachalnie. To jeden z tych zapachów, który umila stosowanie, ale się nie narzuca;) Seria Oat Milk posiada przede wszystkim działanie odżywcze.
Joanna Botanicals For Home SPA Oat Milk krem do rąk

Krem do rąk Oat Milk występuje w jasnej tubce o pojemności 75ml. Posiada on przyjemny delikatny zapach oraz kremowo-żelową konsystencję, która wydała mi się nieco lżejsza niż w przypadku konopnego brata. Zastosowany w niewielkiej ilości wchłania się błyskawicznie pozostawiając po sobie lekki film ochronny i subtelny zapach. Natomiast przeze mnie nakładany był tradycyjnie na noc grubszą warstwą;) Podobnie jak w przypadku poprzedniego kremu, z działania byłam zadowolona. Skóra dłoni była dobrze nawilżona i gładka przez większość doby.
Joanna Botanicals For Home SPA Oat Milk peeling

Peeling do ciała Oat Milk występuje w identycznym opakowaniu jak ten z zielonej serii. Różnią się tylko etykietą;) Peeling posiada kremowo-żelową konsystencję, która jest według mnie bardziej przyjemna. Moc złuszczania określiłabym jako od delikatnej po średnią. Dodatkowo delikatny zapach uprzyjemnia stosowanie. Efektem jest przede wszystkim wygładzenie i zmiękczenie skóry, ale zauważyłam także subtelne odżywienie. Choć również nie jest to peeling, po którym nie trzeba już używać balsamu. Nie jest fenomenalny, ale wypadł w moich oczach lepiej niż ten konopny:)
Joanna Botanicals For Home SPA Oat Milk balsam

Balsam do ciała Oat Milk występuje w przezroczystej butelce wyposażonej w wygodną pompkę. Pojemność wynosi 240ml. Balsam posiada przyjemny subtelny zapach, dzięki czemu bardzo chętnie go używałam na każdą partię ciała. Po wchłonięciu na ciele zostaje jeszcze subtelny blisko-skórny zapach;) Nie musimy się więc obawiać, że zmęczy otoczenie. Balsam posiada jasną barwę i lekką kremową konsystencję. Na pierwszy rzut oka wydaje się ona podobna do Cannabis Seed, ale wchłania się zdecydowanie lepiej i szybciej. Nawilżenie jest długotrwałe. Powiedziałabym, że porównywalne z dobrymi balsamami aptecznymi. Najczęściej stosowałam go codziennie wieczorem, ale nawet jeśli zdarzyło mi się co drugi dzień to moja skóra nadal pozostawała nawilżona. Dodatkowo balsam przyjemnie zmiękcza, wygładza i odżywia skórę. To zdecydowany faworyt spośród wszystkich 6 zużytych przeze mnie produktów.


Jeśli miałabym odpowiedzieć, która seria jest lepsza to w moim odczuciu zdecydowanie Oat Milk. Przyjemniejszy zapach, formuły i działanie. Z nimi bardziej poczułam się jak w SPA. Polecam zwłaszcza balsam. Ceny kosmetyków Joanna Botanicals For Home SPA są bardzo przystępne. Wprawdzie nie widziałam ich jeszcze nigdzie stacjonarnie, ale Google podpowiada, że jest to od 6,50zł do 12zł za jeden produkt. Zakup całej serii oscyluje gdzieś w granicach 40zł. 


Znacie serię Joanna Botanicals For Home SPA?
Czytaj dalej »

wtorek, 18 września 2018

Nourish Regenerująca maska probiotyczna z minerałami!

Wypróbowałam już niemało kosmetyków angielskiej marki Nourish i muszę przyznać, że mimo iż nie jestem z tych osób, które składy stawiają na pierwszym miejscu to bardzo lubię te produkty. Przede wszystkim za to, że są wysokiej jakości i naprawdę miło się ich używa. Dziś pora na kolejny produkt tej marki, który trafił do mnie jeszcze w czerwcu. Jak przedstawiają się moje wrażenia po zużyciu?

Nourish Regenerująca maska probiotyczna z minerałami


Nourish Probiotic Multi-Mineral Repair Mask

 

Nourish maska

Regenerująca maska probiotyczna z minerałami marki Nourish to silnie odżywczy produkt o właściwościach anti-ageing. W swoim składzie posiada drożdże probiotyczne, a właściwie minerały powstałe w procesie ich fermentacji. Dodatkowo maska wzbogacona została wodą z róży damasceńskiej oraz olejkiem z lawendy. Maska zawiera również magnez, cynk, miedź i żelazo. Jest zatem sporo minerałów wspomagających zdrowie i kondycję skóry. 
Nourish Probiotic Multi-Mineral Repair Mask

Maskę otrzymujemy w kartonowym opakowaniu, wewnątrz którego znajdziemy zgrabną przezroczystą buteleczkę z dozownikiem charakterystycznym dla wielu kosmetyków z wyższej półki. Jest on wygodny w stosowaniu, choć trzeba pamiętać o jego oczyszczeniu po użyciu. Maska posiada mniejszą niż standardowo pojemność, gdyż jest to 30ml. PAO wynosi 6 miesięcy. Jak na markę Nourish przystało, maska zawiera odpowiednie certyfikaty.
Nourish certyfikaty

Produkt posiada jasną barwę i kremową konsystencję. Zapach jest delikatny, ale dość specyficzny, co bywa dosyć częste w przypadku kosmetyków ekologicznych. Nieszczególnie przypadł mi do gustu. Pewnie dlatego, że w składzie mamy mieszankę substancji, które nie posiadają ulubionych przeze mnie zapachów. Wszak z lawendą i różą nie zawsze jest mi po drodze. Zapach ten jest jednak niedrażniący i wyczuwalny tylko przez chwilę po nałożeniu. Producent zaleca nałożyć grubą warstwę kosmetyku na oczyszczoną i osuszoną skórę. Po 5 minutach wystarczy zebrać nadmiar maski płatkiem kosmetycznym i przemyć skórę letnią wodą. Dla bardziej intensywnego efektu można pozostawić maskę na całą noc.  Ja najchętniej wybierałam opcję 5 minutową stosując pod prysznicem. Produkt nie podrażniał ani nie zapychał mojej mieszanej cery. Powiedziałabym wręcz, że posiada właściwości kojące i przeciwzapalne, więc spokojnie mogłam stosować nawet gdy wyskoczyła mi jakaś krostka lub miejscowe podrażnienie. Oprócz tego zauważyłam przede wszystkim działanie odżywcze i regenerujące. Świetnie sprawdziła się latem, ale myślę, że byłaby super również na zimę:)


Znacie już najnowszą maskę Nourish? Słyszeliście o probiotykach w kosmetykach?
Czytaj dalej »

sobota, 15 września 2018

Przegląd 5 nowości Nivea – które są dla Ciebie?

Dość regularnie trafiają do mnie nowości Nivea. Niektóre są dla mnie trafione idealnie w punkt tak jak np. Nivea Soft Mix Me, które spodobały mi się w tym roku chyba najbardziej czy chociażby olejek w balsamie, który również miło wspominam:) Nie ma jednak produktów dla każdego, więc naturalnie bywa, że część z nich sprawdza się lepiej u kogoś z rodziny niż osobiście u mnie. Ciężko bowiem żeby kosmetyki wysyłane jako niespodzianki były za każdym razem dopasowane do moich potrzeb, włosów, typu skóry etc. Dziś więc dla odmiany obiecany przegląd nowości Nivea zarówno z moimi spostrzeżeniami jak i poradami u kogo najlepiej sprawdzą się poszczególne kosmetyki (przynajmniej potencjalnie). Zaczniemy chronologicznie od najstarszego, a skończymy na totalnej świeżynce;)

Nivea olejek w balsamie kwiat pomarańczy i olejek awokado



Balsam otrzymujemy w zgrabnej butelce z wygodnym otwieraniem. Wszystko działało bez zarzutów, więc udało mi się go wydobyć niemal do ostatniej kropli. Pojemność mojego opakowania wynosiła 200ml, ale występują również 400ml i to byłaby lepsza opcja dla mnie;) Mój balsam był w wersji kwiat pomarańczy i olejek awokado, ale występuje jeszcze kilka innych zapachów. 

Balsam ten posiada lekką, śliską konsystencję, a jednocześnie nie do końca przypomina typowy balsam. W końcu to olejek w balsamie:) Mi jednak bardziej przywodził na myśl coś w rodzaju aksamitnego jogurtu do ciała. Chwilę później miałam jogurt do ciała z TBS i konsystencja była w pewnym stopniu podobna. Z tą różnicą, że produkt TBS sprawiał same problemy od zbyt intensywnego zapachu po słabe nawilżenie i rolującą się formułę. To był dramat:) Jak widać cena nie zawsze idzie w parze z jakością, gdyż tańszy kosmetyk Nivea sprawdził się o wiele lepiej. Nawilżał moją skórę przez większość dnia, przyjemnie wygładzał oraz pozostawiał po sobie delikatny zapach. W moim odczuciu był on co prawda bardziej jabłkowy niż przypominający kwiat pomarańczy, ale bardzo ładny i radosny:) Na pewno jeszcze do niego wrócę:) Dobra propozycja dla wszystkich balsamo-maniaków;) Natomiast jeśli ktoś nie lubi się smarować to raczej nie dla niego:)

Nivea Fresh Revive



Nivea Fresh Revive to suchy szampon do włosów występujący w 3 rodzajach do różnych odcieni włosów. Moje były farbowane na brąz, więc naturalnie wybrałam najciemniejszą wersję. Ku mojej uciesze, z niebieskimi akcentami na opakowaniu;) 


Innowacyjność tego szamponu polega na tym, że po wyciśnięciu naszym oczom nie ukazuje się biała maź tudzież proch, a w przypadku wersji dark jest to kolor idący w kierunku średniego tudzież jasnego brązu. Po słowie dark spodziewałam się czegoś ciemniejszego, ale z drugiej strony byłby problem gdyby był całkiem czarny;) Plus jest taki, że jeżeli kolor okaże się dobrze dobrany to poniekąd otrzymujemy w pakiecie produkt maskujący odrosty. Do moich włosów był ok., choć mógłby być trochę ciemniejszy. Suchych szamponów używam jednak wyłącznie w kryzysowych sytuacjach, więc finalnie oddałam go siostrze, która sięga po takie produkty częściej i w dodatku ma jaśniejsze włosy. Suchy szampon w kolorze posiada zarówno zalety jak i wady. Do wad należy to, że trzeba uważać żeby nie zabrudzić przestrzeni wokół siebie, czyli np. płytek w łazience oraz nie dotknąć do czegoś włosami. Ja przecierałam nasadę włosów ręcznikiem papierowym dla pewności. Szampon dobrze radził sobie z odświeżaniem włosów, a jednocześnie nie były one tak matowe jak po niektórych suchych szamponach. Myślę, że częste stosowanie takich produktów nie jest korzystne dla skóry głowy, ale awaryjnie taki produkt bywa pomocny. Choć w tym przypadku trzeba nieco uważać z aplikacją ze względu na zawartość pigmentu. Z tego co zauważyłam kosmetyk ten budzi kontrowersje w blogosferze i niektórzy mieli problem z jego zastosowaniem. Myślę, że nie ma w tym nic dziwnego. W końcu nie ma produktów uniwersalnych, skrojonych na potrzeby wszystkich konsumentów.

Nivea Hairmilk Natural Shine szampon i odżywka



W Nivea rozrosła się również seria Hairmilk, którą wzbogacono o szampon i odżywkę do włosów Natural Shine. Oba produkty występują w miłych dla oka różowych opakowaniach. Szampon to duża 400ml butla, natomiast odżywka to standardowe 200ml. Oba produkty posiadają przyjemne, świeże zapachy. Swego czasu miałam odżywkę Hairmilk w niebieskim opakowaniu, z której byłam bardzo zadowolona, więc wstępnie ucieszyłam się z tego duetu:) Jednak moje włosy mają skłonność do przetłuszczania. Zwłaszcza, gdy równocześnie stosuję typowo odżywcze kosmetyki zarówno do oczyszczania jak i nawilżania (lepiej się u mnie sprawdza opcja z typowo oczyszczającym szamponem i np. bardziej regenerującą odżywką). Dlatego po kilkukrotnym wypróbowaniu kosmetyki powędrowały do mojej siostry, która ma inny rodzaj włosów (tym bardziej, że byłam w trakcie stosowania czegoś innego). Powiedziałabym, że jej włosy są bardziej suche, sztywniejsze, ładnie się kręcą i jest ich dużo;) Moje są bardziej niesforne. Ze skłonnością do przetłuszczania u nasady i przesuszeń na końcach. W moim odczuciu te kosmetyki rzeczywiście pielęgnują, nawilżają i nabłyszczają włosy. W moim przypadku nawet je dyscyplinowały (stawały się bardziej proste). Tak naprawdę to już podczas mycia były wyczuwalnie gładsze i nic się nie plątało. Jednak ja jestem przyzwyczajona do mycia włosów co drugi dzień, a w przypadku nawilżająco-nabłyszczającego duetu tego drugiego dnia miałam już przyklap. Siostra z kolei może myć włosy rzadziej, a w międzyczasie odświeża je jedynie suchym szamponem w razie potrzeby. Osobiście ten duet poleciłabym właśnie do włosów suchych lub normalnych lub do częstego stosowania jeśli myjecie włosy codziennie:) 

Nivea Black&White Invisible Silky Smooth

Nivea Black&White Invisible Silky Smooth
Najnowszą nowością (która dotarła do mnie dopiero 6 września) jest antyperspirant Nivea Black&White Invisible Silky Smooth. Postanowiłam go jednak umieścić w zestawieniu nowości jako ciekawostkę, ponieważ antyperspirantów w sprayu i tak nie używam. Sięgam jedynie po te w kulce lub ewentualnie w sztyfcie. Sprawdziłam więc jedynie jak pachnie (całkiem przyjemnie i świeżo) i oddałam go do wypróbowania mamie. Mama również nie jest fanką tego typu formuł, ale podjęła wyzwanie i używa. Póki co nie nie wiem jak jej się sprawdza, ale postaram się dać znać na Instagramie lub w innym wpisie za jakiś czas. Nowy antyperspirant Nivea ma za zadanie zapewniać 48h ochronę przed poceniem, zapobiegać białym śladom i żółtym plamom, a także nadawać się do użycia nawet po depilacji. Dla zwolenniczek dezodorantów w sprayu opcja jest do rozważenia;)


Znacie, któreś z tych kosmetyków Nivea? Jak u Was wypadły?
Czytaj dalej »

piątek, 14 września 2018

Gdy nasza przesyłka jest zbyt duża dla kuriera!

Dość często mam styczność z firmami kurierskimi. Nie tylko jako blogerka, otrzymując paczki PR czy też podejmując współprace z markami, ale także jako zwykły konsument. Jak już wiecie, często decyduję się na zakupy online, nierzadko korzystając przy tym ze zniżek, rabatów i bonusów. Jest to dla mnie wygodne. Zwłaszcza, że mam zakaz dźwigania do końca życia, a niekiedy moje zakupy ważą niemało;) Za pośrednictwem tradycyjnego kuriera zamawiam różne rzeczy od drobiazgów dla siebie po przedmioty codziennego użytku lub prezenty. Kurierzy coraz częściej przyjmują nawet te mniej typowe zlecenia. Jednak każda firma kurierska realizuje transport przesyłek do określonego w swoim regulaminie gabarytu (wagi i wymiarów). Wtedy zaczynają się schody, ponieważ jednocześnie nie wszystko da się przewieźć własnym samochodem osobowym. Dawniej w razie potrzeby dogadywaliśmy się z sąsiadami lub znajomymi, którzy mieli odpowiednie auto i mogli pomóc np. przy przewozie mebli i nie wzięli za to milionów monet;) Jednak ludzie się wyprowadzają, a drogi z niektórymi znajomymi z czasem się rozchodzą i możesz liczyć już tylko na siebie lub przepłacać za usługi oferowane przez sklepy. 

transport oferty

Pamiętacie mój wpis o toaletce? Zimą zamarzyła mi się zmiana mebli. Najpierw sprzedałam stare, a następnie zamówiłam meble w Ikei, które wcześniej oglądałam stacjonarnie rozważając wszystkie za i przeciw. Zamawiałam nie tylko toaletkę, która była jedynie jednym z elementów nowego wystroju, ale także wszystkie inne meble do pokoju. Zakupy przebiegły dość sprawnie, ponieważ zamawiałam w sobotę rano, a transport mebli był już na poniedziałek. Był tylko jeden haczyk – dostawa w tym sklepie nie jest zależna od odległości od sklepu w km, a od wagi zamawianych mebli. Im więcej mebli tym więcej trzeba zapłacić. U mnie wyniosło to aż 189zł, ale gdybym zamówiła coś jeszcze to byłoby już 299zł. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie to dużo biorąc pod uwagę, że transport był w obrębie mojego miasta. I nie ma znaczenia czy ktoś ma do Ikei 5 minut czy mieszka na drugim końcu miasta. Pamiętam zresztą jeszcze czasy, gdy dostawa mebli z wielu sklepów była bezpłatna. Nie byłam zachwycona, że muszę zapłacić aż tyle za przewóz, ale niestety nie udało mi się wtedy znaleźć innego rozwiązania. Sytuacje, w których ciężko samemu poradzić sobie z transportem, a kurier to za mało nie zdarzają się na szczęście codziennie. Nie są jednak zupełną rzadkością. We wtorek moja siostra zdała egzamin na prawo jazdy i właśnie rozgląda się za pierwszym autkiem. Idealnie jeśli uda się jej coś kupić w obrębie miasta, ale jeśli nie to bierze pod uwagę transport samochodu z zagranicy. Zwłaszcza, że czasami można trafić na niezłe okazje, a początkującemu wiele nie potrzeba. 
przewoz mebli, gielda furgonetka

W takich i wielu innych sytuacjach z pomocą przychodzi serwis Giełda Furgonetka, który jest jednym z 3 serwisów spółki Furgonetka. Jest to spółka zrzeszająca zespół specjalistów branży e-commerce. Firma ma ugruntowaną pozycję na rynku oraz dobre opinie, więc nie trzeba się obawiać o nasze przedmioty. Odrębna platforma Giełda Furgonetka została stworzona właśnie po to by umożliwiać i ułatwiać transport dużych, nietypowych przesyłek. System działa bardzo sprawnie, ponieważ rejestrujemy się na platformie jako użytkownik i w momencie gdy potrzebujemy transportu dodajemy bezpłatne ogłoszenie. Przewoźnicy, którzy są w stanie zrealizować nasze zlecenie dodają swoje wyceny za takie zlecenie. To my jako zleceniodawcy wybieramy zleceniobiorcę, czyli przewoźnika, którego oferta odpowiada nam najbardziej. W ten sposób można zaoszczędzić nawet do 60% na każdym transporcie. Na platformie znajduje się ponad 4000 przewoźników, więc możemy liczyć na naprawdę zróżnicowane oferty i wybrać tą najkorzystniejszą dla siebie. Serwis daje gwarancję bezpieczeństwa, ponieważ każda firma transportowa jest przez niego wcześniej zweryfikowana. To bardzo ważne, wszak chodzi o przewóz naszej własności. Dostępna jest również aplikacja mobilna, dzięki której skorzystamy z serwisu wszędzie. Za pośrednictwem platformy możemy przetransportować nie tylko meble i samochody, ale także motocykle, sprzęty AGD, rzeźby, zwierzęta etc. Serwis jest również bardzo przydatny w trakcie przeprowadzek. W tej chwili np. może przydać się osobom, które zdecydowały się podjąć studia w innym mieście i czeka ich zmiana lokum. Tak naprawdę wszystko zależy od naszych potrzeb. Gdybym trafiła na niego kilka miesięcy temu, na pewno spróbowałabym dodać ogłoszenie i być może meble miałabym już w sobotę, a przede wszystkim z dostawą w niższej cenie. Myślę jednak jeszcze o paru zmianach, więc będę o tym pamiętać na przyszłość.


A jak Wy radzicie sobie w takich sytuacjach? Korzystacie z możliwości takich platform?  

Czytaj dalej »

środa, 12 września 2018

Tipli.pl – cashback łatwiejszy niż kiedykolwiek!

Muszę Wam coś wyznać… Jestem rozrzutna i zawsze tak było! Pieniądze zupełnie się mnie nie trzymają! Potrafię wydać niemal wszystko co mam bo np. miałam nietypową zachciankę lub chciałam sprawić komuś radość;) Jestem jedną z tych osób, o których mówi się, że „mają gest”. Uwielbiam robić prezenty, ale w ostatnich miesiącach zaczęłam jednak nieco rozważniej podchodzić do tych zakupów, które robię na potrzeby własne. Oczywiście wciąż zdarzają mi się spontaniczne zakupy bez czekania na promocje, ale coraz częściej „daję sobie na wstrzymanie” i czekam na lepszą okazję lub szukam zniżek i bonusów. Powoli zaczynam dostrzegać, że żyjemy w czasach nie tylko wielu możliwości na zarobkowanie, ale i oszczędzanie. Można wydawać i jednocześnie oszczędzać, np. dzięki Tipli.pl!  Jak to działa?

Tipli platforma cashbackowa


Czym jest Tipli?



Tipli jest platformą oferującą cashback. Dzięki niej na nasze konto osobiste możemy otrzymać zwrot za poczynione przez nas zakupy online. Do wyboru mamy naprawdę ogrom sklepów. W dodatku wszystko zostało podzielone na intuicyjne i wygodne kategorie, więc z łatwością odnajdziemy interesujący nas sklep. 


Jak skorzystać z Tipli?



Żeby wypróbować wszystkie korzyści platformy zarejestruj się bezpłatnie na Tipli i oszczędzaj na internetowych zakupach. Proces rejestracji przebiega bardzo szybko. Wpisujemy swój adres e-mail, ustalamy hasło i klikamy zarejestruj się za darmo. Po chwili na naszą pocztę przychodzi mail z linkiem aktywacyjnym. Po zalogowaniu otrzymujemy dostęp do wszystkich ofert Tipli. W ustawieniach konta wpisujemy dane niezbędne do korzystania z serwisu i wypłaty środków.  Żeby skorzystać z cashbecku logujemy się na swoje konto Tipli, wybieramy sklep, w którym chcemy dokonać zakupów i przechodzimy do niego za pośrednictwem platformy. Następnie logujemy się w wybranym przez nas sklepie, dodajemy produkty do koszyka i płacimy tak jak zawsze! Nic trudnego, prawda? Za każdy zakup otrzymujemy część pieniędzy z powrotem na nasze konto. 
tipli.pl cashback


Czy można zaoszczędzić na zakupie kosmetyków?



Pewnie! Na Tipli dostępne są sklepy internetowe z kosmetykami. Znajdziemy je w kategorii uroda i zdrowie. Wybór jest całkiem spory i zróżnicowany:) W jednej z moich ulubionych drogerii internetowych iperfumy.pl otrzymujemy nawet do 5% zwrotu. Nie dość, że perfumy są tam tańsze to jeszcze dostaniemy zwrot:) Jest również Sephora, Douglas, e-zebra i wiele innych. Każda kosmetykoholiczka znajdzie coś dla siebie:)


Ile możemy na tym zyskać?



Zależnie od sklepu cashback wynosi od 1 do nawet 10%. Dla przykładu na Allegro jest to 1%, ale już na Aliexpress nawet do 10%. W serwisie znajdziemy również bogatą ofertę zniżek. Aktualne zniżki znajdują się w jednym miejscu, więc nie musimy np. zaglądać na Fanpage ulubionego sklepu żeby sprawdzić czy aby przypadkiem nie oferują jakiegoś rabatu lub promocji na darmową dostawę. Podobnie jest z gazetkami promocyjnymi, które również znajdziemy w odrębnej sekcji. Dodatkowo możemy skorzystać z programu poleć i zyskaj. Wystarczy skopiować nasz unikalny link polecający dostępny w panelu i przesłać znajomemu lub udostępnić go np. na Facebooku lub Tweeterze.  Można również wpisać adresy mailowe znajomych i Tipli zaprosi ich do rejestracji w naszym imieniu. Za każdą rejestrację znajomego za naszym pośrednictwem otrzymujemy bonus w wysokości 25zł. W ten sposób możemy uzyskać nawet do 750zł bonusu:) Warto również zainstalować wtyczkę Tipli, dzięki której nie przegapimy żadnego zwrotu cashback.
cashback za zakupy tipli.pl


Czy to się opłaca?



Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o cashbacku parę lat temu, byłam sceptycznie nastawiona z uwagi na to, że te parę procent wydawało mi się grą niewartą świeczki. Potrzebowałam czasu żeby spojrzeć na to z innej perspektywy pt. – grosz do grosza, a będzie kokosza;) Zwrot za pojedyncze zakupy może być niewielki, ale jeśli często zamawiamy coś przez internet lub kupujemy droższe produkty to nawet z tych paru procent szybko uzbiera się niezła sumka:) Nie musimy ograniczać się do jednej kategorii np. kosmetyków. Możemy zamawiać ubrania, książki, elektronikę, produkty dla zwierząt i wiele innych. Poza tym rejestracja i korzystanie z serwisu tak jak wspomniałam są bezpłatne, więc nic nie tracimy. Możemy jedynie zyskać. Dodatkowo sporo ciekawostek oraz inspiracji znajdziemy również w sekcji Tipli magazyn. 


Znacie Tipli.pl? W jaki sposób oszczędzacie na zakupach przez internet?
Czytaj dalej »