poniedziałek, 6 grudnia 2021

Vichy Liftactiv Supreme H.A. Epidermic Filler - serum przeciw starzeniu się skóry z kwasem hialuronowym!

W ostatnich latach z zaciekawieniem śledzę nowości marki Vichy. Rynek dermokosmetyków wciąż dynamicznie się rozwija stawiając na coraz nowsze rozwiązania oraz skrupulatne, specjalistyczne badania. Serum Vichy Liftactiv Supreme H.A. Epidermic Filler używałam już jakiś czas temu, ale to właśnie dziś postanowiłam podzielić się wrażeniami. Czy sprawdziło się w mojej pielęgnacji? Co najbardziej mnie w nim urzekło?

Serum Vichy Liftactiv Supreme H.A. Epidermic Filler

Vichy Liftactiv Supreme H.A. Epidermic Filler

Jest to silnie skoncentrowane serum przeciwzmarszczkowe z wysokim stężeniem 1,5% kwasu hialuronowego wysoko- i niskocząsteczkowego. Serum przeznaczone jest zarówno do twarzy, jak i okolic oczu, które są wyjątkowo delikatne i narażone na podrażnienia. Hipoalergiczna formuła została przetestowana pod kontrolą dermatologiczną i okulistyczną. Dzięki temu zapewnia wysoką skuteczność i bezpieczeństwo stosowania. Wśród składników aktywnych znajduje się także witamina Cg, czyli Ascobryl Glucoside, peptyd, woda wulkaniczna Vichy, gliceryna, ekstrakt z nasion żyta i pochodna kwasu aminosulfonowego. Całość tworzy prostą lecz efektywną mieszankę. Wszak jego skład jest krótki i treściwy.

Serum Vichy Liftactiv Supreme H.A. Epidermic Filler opakowane zostało w szklaną butelkę o pojemności 30ml z… na pierwszy rzut oka wydawałoby się pipetą. Ale! To coś zupełnie innego. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z takim dozowaniem, choć raz miałam coś bardzo podobnego. Aplikator kojarzy mi się bardzo medycznie. Zresztą marka podaje, że został zainspirowany farmaceutycznymi standardami bezpieczeństwa. Na początku nie mogłam się do niego przyzwyczaić, ale rozwiązanie to jest bardzo higieniczne i zmniejsza ryzyko zanieczyszczenia samej formuły (np. poprzez bezpośredni kontakt ze skórą). Aplikator jest miękki i przyjemny w dotyku. W celu odmierzenia odpowiedniej porcji wystarczy go ścisnąć;) W moim odczuciu jest bardzo precyzyjny, nic się nie rozlewa.

Formuła serum Vichy jest całkowicie bezzapachowa, więc chyba nie muszę mówić, że to miód na me serce:) I rzeczywiście nie czuć zupełnie nic, także bezwonne nie tylko z nazwy, jak to niestety często bywa;)

Serum posiada lekką wodno-żelową konsystencję, która gładko się rozprowadza i szybko wchłania, pozwalając na sprawne przejście do kolejnego kroku w pielęgnacji. Po aplikacji skóra się nie lepi ani nie błyszczy.

Serum Vichy Liftactiv Supreme H.A. Epidermic Filler

Kwas hialuronowy dba m.in. o odpowiedni poziom nawilżenia skóry. Gdy jesteśmy młodzi jego poziom jest wysoki. Niestety już po 25 roku życia skóra zaczyna go tracić. Na początku nie jest to zauważalne, ale powoli dochodzi do degradacji włókien kolagenowych. W efekcie czego pojawiają się pierwsze zmarszczki i drobne linie, a skóra staje się bardziej wiotka i łatwiej się przesusza. Na niewystarczająco nawilżonej skórze wszelkie zmarszczki są bardziej widoczne. Warto więc sięgnąć po kosmetyk na bazie kwasu hialuronowego. Bez obaw, skóra się nie rozleniwi w związku ze wczesnym wprowadzeniem pierwszych produktów przeciwzmarszczkowych nawet, jeśli jesteś jeszcze po 20stce. To mit;)

Lekkie serum Vichy sprawdziło się u mnie naprawdę dobrze. Podczas stosowania cera była gładka, bardziej sprężysta i ładnie nawilżona, więc drobne linie uwidaczniające się na skutek odwodnienia cery nie rzucały się w oczy. Jego formuła pozwoliła na bezproblemowe łączenie go z innymi produktami w pielęgnacji (serum polecam stosować pod krem, solo może być niewystarczające). A to dla mnie ważne, gdyż lubię pielęgnację warstwową. Serum można bezpiecznie aplikować również na okolice oczu i potwierdzam – nic nie szczypie, a oczy nie łzawią. Niemniej nie zawsze używałam go pod oczy, gdyż często z przyzwyczajenia sięgałam po osobny produkt (siła nawyku;)). Takie 2w1 to jednak świetna opcja dla zabieganych lub leniwych:)

Używałaś już jednej z tegorocznych nowości, czyli serum Vichy Liftactiv Supreme H.A. Epidermic Filler? Stosujesz kwas hialuronowy w swojej pielęgnacji?

Czytaj dalej »

wtorek, 30 listopada 2021

Dr.Ceuracle 5α Control No-Sebum Sun Lotion SPF50+ PA++++ - pierwszy koreański filtr po długiej przerwie!

Koreańskie filtry na jakiś czas podupadły na reputacji w związku z „aferą Purito”. Zdaje się jednak, że powoli odbudowują swoją pozycję i pozostaje mieć nadzieję, że więcej wpadek nie będzie. Sama już dawno nie miałam koreańskich SPF, ale ostatnio wróciło mi zainteresowanie i spojrzałam przychylniejszym okiem w ich kierunku;) Na fali świetnych wrażeń związanych zarówno z maseczką, jak i nietypową, dwufazową esencją Dr.Ceuracle, zdecydowałam się właśnie na produkt tej marki. Mowa o Dr.Ceuracle 5α Control No-Sebum Sun Lotion SPF50+ PA++++, który jakiś czas temu pojawił się w nowej odsłonie. A jak ułożyły się nasze relacje?;)

Dr.Ceuracle 5α Control No-Sebum Sun Lotion SPF50+ PA++++

Dr.Ceuracle 5α Control No-Sebum Sun Lotion SPF50+ PA++++

5α Complex redukuje wydzielanie sebum oraz zapewnia skórze świeżość i nawilżenie. Łagodny i bezpieczny fizyczny lotion do opalania chroni wrażliwą skórę bez nadmiernej stymulacji. Zapewnia także naturalny efekt ujędrnienia.

SPF Dr.Ceuracle umieszczony został w poręcznym prostokątnym opakowaniu z odkręcaną pomarańczową nakrętką. Dobrze wyprofilowany dziubek pozwala na precyzyjne dozowanie i zapobiega niekontrolowanemu wylewaniu się produktu. Pojemność wynosi 50ml, a PAO 12M. Wizualnie mogę to opakowanie określić, jako proste, ale jednocześnie oryginalne w odbiorze;)

Dr.Ceuracle 5α Control No-Sebum Sun Lotion SPF50+ PA++++

Filtr posiada białą barwę i lejącą się konsystencję, którą rzeczywiście można określić mianem lotionu. Formuła jest lekka, ładnie się rozprowadza i nie bieli. Przed użyciem należy porządnie wstrząsnąć butelką.

Dr.Ceuracle 5α Control No-Sebum Sun Lotion SPF50+ PA++++ konsystencja

Zapach jest w moim odczuciu nieco dziwny i nie zaliczam się do jego fanek. Choć na szczęście należy do delikatnych i nie jest tak dokuczliwy, jak wiele „filtrów sprzed lat”;) Jego subtelna woń utrzymuje się na twarzy tak do godziny.

Zdecydowałam się na Dr.Ceuracle 5α Control No-Sebum Sun Lotion SPF50+ PA++++ z uwagi na to, że w tym roku poznałam naprawdę sporo komfortowych w użyciu filtrów, ale żaden nie był matowy od razu po nałożeniu. Nie jest to oczywiście wielką wadą, ale czasem człowiek ma ochotę na coś o typowo matowym wykończeniu i zastanawia się czy to istnieje? Zwłaszcza, że ja nakładam filtry na krem na dzień, więc cenię sobie lekkość i dobrą współpracę z innymi kosmetykami oraz makijażem. Można więc powiedzieć, że przyciągnęło mnie „no sebum”;) 

Dr.Ceuracle 5α Control No-Sebum Sun Lotion SPF50+ PA++++ blog

Filtr jest lekki, dobrze się wchłania, a makijaż się na nim nie roluje. Po nałożeniu jest jednak satynowy, a czoło trochę się błyszczy. Zatem tak naprawdę jak w przypadku większości znanych mi spf-ów. Po jakimś czasie wykończenie staje się jednak bardziej pudrowe, zmierzające w kierunku matu. Z pewnością nie obciąża mojej cery i nie przyczynia się do powstawania niedoskonałości. Nie zauważyłam też wysuszenia, ale tak jak wspomniałam, aplikuję go jako ostatni etap pielęgnacji. Do poziomu ochrony również nie mam zastrzeżeń. Niemniej nie zaiskrzyło mi z nim na tyle żeby do niego wrócić. Prawdopodobnie przez ten łagodny, trudny do określenia zapach.

Filtr znajdziesz oczywiście na Jolse.

Pamiętasz o stosowaniu kosmetyków z SPF podczas stosowania kwasów lub retinoidów? Znasz filtr Dr.Ceuracle?

Czytaj dalej »

czwartek, 25 listopada 2021

Nuxe Bio Olejek do mycia twarzy i ciała - aromatyczny i skuteczny!

Marka Nuxe długo kojarzyła się ze słynnym suchym olejkiem Huile Prodigieuse. Dziś nie dość, że rodzina olejków się rozrasta to jeszcze regularnie powstają nowe linie. Za jedną z najciekawszych uznałabym Nuxe Bio, która również prężnie się rozwija. Jedną z nowości, która najbardziej mnie ucieszyła był olejek do mycia twarzy i ciała. Pierwszą butelkę już zużyłam, druga czeka w zapasach, więc pora na parę słów o nim!

Nuxe Bio Olejek do mycia twarzy i ciała

Nuxe Bio Olejek do mycia twarzy i ciała  opinie

Nowość od Nuxe Bio jest jednocześnie  olejkiem  do  demakijażu i olejkiem pod prysznic. Oczyszcza twarz i ciało dzięki delikatnej bazie oczyszczającej pochodzenia roślinnego. Jego formuła jest bezwodna i bazuje na oleju z krokosza barwierskiego i organicznym oleju  z  nasion  słonecznika  (81,5%). Dzięki temu usuwa zarówno makijaż, jak i zanieczyszczenia nagromadzone na skórze. Po użyciu skóra jest aksamitnie gładka. Jedwabista konsystencja olejku  o  orzeźwiającym,  aromatycznym  zapachu  kwiatu  neroli,  który w kontakcie z wodą zamienia się w mleczko, zapewnia szybkie i łatwe spłukiwanie oraz wyjątkowe doznania.

Nuxe Bio Olejek do mycia twarzy i ciała recenzja

Olejek do mycia twarzy i demakijażu Nuxe Bio wizualnie idealnie komponuje się z resztą linii Nuxe Bio. Ekologicznie zaprojektowana butelka wykonana została w  100% z przetworzonego tworzywa PET. Butelka została wyposażona w pompkę z funkcją blokowania. Moja sztuka działała bez zarzutów aż do zużycia. Warto wspomnieć też o tym, że pompka była fabrycznie zabezpieczona folią. A skoro już o tym mowa to na wykorzystanie produktu jest 6 miesięcy od momentu otwarcia. Pojemność to 200ml, czyli trochę więcej niż standardowy olejek do oczyszczania twarzy. Jednak z uwagi na to, że jest to produkt 2w1, chętnie zobaczyłabym go w większej pojemności:) 

Olejek posiada rzadką formułę, która pod prysznicem lubi przeciekać przez palce, więc warto dozować go rozważnie:) W kontakcie z wodą olejek zmienia się w emulsję, dzięki czemu spłukuje się bezproblemowo i bez konieczności używania dodatkowych akcesoriów, takich jak specjalne ściereczki. Emulgator to życie:)

Zapach? Cudowny! Bezpośrednio po wyciśnięciu standardowo już przypomina mi rozgniecione liście cytryny. Następnie do głosu dochodzi woń Neroli, czyli kwiatu pomarańczy. To jeden z najintensywniej pachnących olejków, jeśli miałabym go zaliczyć do kategorii demakijażu twarzy. W dodatku aromat utrzymuje się na skórze jeszcze przez jakiś czas po użyciu i wypełnia całą łazienkę. Szczęśliwie jednak wyjątkowo lubię ten zapach, więc z przyjemnością zużyję kolejną butelkę.

Nuxe Bio Olejek do mycia twarzy i ciała blog

Olejek do mycia twarzy i demakijażu umieściłam pod prysznicem z przeznaczeniem do oczyszczania ciała, ponieważ chciałam zaznać odrobiny luksusu podczas kąpieli;) Naturalnie jednak zdarzało mi się też po niego sięgać w roli olejku do demakijażu. W obu zastosowaniach sprawdził się bez zarzutów. Jako produkt do mycia ciała skutecznie oczyszcza skórę z zanieczyszczeń oraz pozostawia ją gładką, lekko nawilżoną i obłędnie pachnącą. Z moim makijażem twarzy oraz kremem z filtrem również radzi sobie bardzo dobrze. Jest świetnym wyborem do pierwszego etapu oczyszczania skóry wieczorem. Sięgnij po niego, jeśli szukasz czegoś naturalnego, łatwego w stosowaniu i pięknie pachnącego. Ja przepadłam:) W przyszłości na pewno poznam też wodę micelarną Nuxe Bio.

Stosowałaś kosmetyki Nuxe Bio? Sięgasz po olejki oczyszczające do twarzy i ciała? Masz swoich ulubieńców w tej kategorii?

Czytaj dalej »

sobota, 20 listopada 2021

Nuxe Bio Odświeżający dezodorant w kremie - jak się sprawdza?

Kosmetyki, których bym nie kupiła z własnej inicjatywy? A przynajmniej nie dla siebie? Na pierwszym miejscu zdecydowanie wymieniłabym dezodorant w kremie. Po pierwsze nie używam dezodorantów, a antyperspirantów. Po drugie kremowa formuła nie jest dla mnie kusząca. Po trzecie od lat używam wyłącznie antyperspirantów w kulce, które są dla mnie najwygodniejsze, najwydajniejsze i najskuteczniejsze. Od lat powracam do sprawdzonej kulki Vichy i naprawdę rzadko ją zdradzam. Zwłaszcza, że jedna wystarcza mi na rok codziennego stosowania. Przy najnowszym opakowaniu zauważyłam jednak pewne zmiany. Antyperspirant pachnie nieco inaczej i zdarza się, że pojawia się u mnie uczucie swędzenia. Być może trafiłam na jakiś wadliwy egzemplarz albo w jego formule zmieniło się coś na gorsze. Nie mam pojęcia, ale w związku z tym dałam szansę odświeżającemu dezodorantowi w kremie, który dostałam od marki Nuxe. W innych okolicznościach na pewno dałabym go mamie. 

Nuxe Bio Odświeżający dezodorant w kremie

Nuxe Bio Odświeżający dezodorant w kremie

Innowacyjny dezodorant w kremie bazuje na  organicznej  skrobi  kukurydzianej w  proszku, która została wybrana ze względu na jej wysokie właściwości absorpcyjne. Nuxe postawiło na kukurydzę uprawianą w Europie i  pochodzącą  z  ekologicznych  upraw.  Jest  ona mielona mechanicznie  celem uzyskania proszku, który pozostawia pachy suche i miękkie w dotyku. Formuła nie pozostawia smug i według badań klinicznych wykazuje 24h skuteczność dezodorantu, łącząc w sobie delikatność kremu nawilżającego. Wszystko to za sprawą połączenia  absorbującego  pudru  roślinnego  i  organicznych  olejków roślinnych. W wersji odświeżającej - oleju kokosowego. Produkt zawiera 99% składników naturalnego pochodzenia, 89% składników pochodzących z ekologicznych upraw, 100% składników naturalnego pochodzenia, 84%  składników pochodzących z ekologicznych upraw.

Nuxe Bio Odświeżający dezodorant w kremie opinie

Nuxe Bio Odświeżający dezodorant w kremie opakowany został w poręczną 50ml zakręcaną puszkę. PAO wynosi 12 miesięcy. Puszka została wykonana z lekkiego aluminium i jest w 100% nadająca się do recyklingu. Samo opakowanie mi się podoba i wizualnie budzi we mnie pozytywne skojarzenia. Oczywiście pomijając wspomnianą przeze mnie już na wstępie nie najszczęśliwszą formę podania. Nie jestem fanką pobierania tego typu produktu palcem i późniejszego wklepywania go opuszkami palców. Zwłaszcza, że jestem posiadaczką długich paznokci. Choć szczęśliwie moje palce są tak elastyczne, że mogę je wygiąć na tyle, żeby kosmetyk nie dostał się pod paznokcie. Znalazłam jednak lepszy sposób – zginam palec, zanurzam w produkcie kostkę palca i w ten sposób rozprowadzam po skórze. Nadal to nie ten sam komfort stosowania, jak w przypadku kulki, ale jestem w stanie to zaakceptować. 

Nuxe Bio Odświeżający dezodorant w kremie konsystencja
Nuxe Bio Odświeżający dezodorant w kremie konsystencja

Mimo wszystko konsystencja sama w sobie zasługuje na pochwałę. Jest aksamitna, niczym bogaty balsam do pielęgnacji ciała. Wizualnie sprawia wrażenie zbitej, ale w kontakcie ze skórą przyjemnie się roztapia podczas rozprowadzania. Zapach również jest bardzo przyjemny. W moim odczuciu bardzo naturalny, bez sztucznych aromatów. I zdecydowanie naturalny w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Przypomina mi rozgniecione liście cytryny, którą kiedyś hodowałam. Orzeźwiający i poprawiający nastrój. Utrzymuje się na skórze jeszcze przez dłuższy czas od aplikacji. 

Nuxe Bio Odświeżający dezodorant w kremie blog

A jak wygląda kwestia działania? Ze względu na kremową postać, dezodorant potrzebuje chwili na wchłonięcie. Nie trzeba jednak czekać na to zbyt długo. Po wchłonięciu skóra jest sucha i jednocześnie gładka w dotyku. Dezodorant wykazuje właściwości nawilżające, które bardzo odpowiadają moim wrażliwym pachom. Nie uczulił mnie ani nie podrażnił. Największym minusem dla mnie jest to, że dezodoranty niwelują skutki wydzielania potu poprzez maskowanie nieprzyjemnego zapachu. Natomiast antyperspiranty, do których jestem przyzwyczajona, ograniczają wydzielanie potu, czyli działają bardziej u podłoża problemu. Coś za coś. Dezodorantowi dałam więc taryfę ulgową, nie wymagając od niego najwyższej skuteczności. Używam go od drugiej połowy września i o ile podczas chłodniejszych dni, (których obecnie coraz więcej) sprawdza się bez zarzutów, pozwalając mi zachować komfort od rana do wieczora, to podczas tych cieplejszych trochę zawodzi i zdarza mi się wyczuć nieco nieprzyjemną woń. Dla mnie jest to więc kosmetyk z przeznaczeniem na chłodniejsze dni i bez większych stresów. Jednak jak na produkt z założenia „nie w moim guście”, to w ogólnym ujęciu sprawdził się całkiem nieźle. Nie jest niezawodny ani najwygodniejszy w stosowaniu, ale posiada kilka zalet. Byłabym w stanie podarować go w prezencie komuś, komu temat ekologii szczególnie leży na sercu;)

Zdarza Ci się sięgać po dezodoranty w kremie? Znasz już kremowe dezodoranty Nuxe?

Czytaj dalej »

poniedziałek, 15 listopada 2021

Dermalogica Melting Moisture Masque – odżywcza maska z Topestetic!

Pora na kontynuację mojej „retinalowej opowieści”, a ściślej tego, co jeszcze stosuję w ramach wsparcia skóry w regeneracji:) Nic nie daje tak szybkich efektów jak maseczka! Dlatego zawsze warto mieć coś w zanadrzu. A najlepiej sztuk kilka żeby móc odpowiednio reagować na zmieniające się potrzeby skóry. W kwestii odżywienia postawiłam na tegoroczną nowość Dermalogica Melting Moisture Masque, czyli bogatą maseczkę o treściwej konsystencji ze sklepu Topestetic. Czy zapewniła mojej skórze odpowiednią opiekę?

Dermalogica Melting Moisture Masque recenzja

Dermalogica Melting Moisture Masque

Intensywnie nawilżająca maska do twarzy Dermalogica Melting Moisture Masque przeznaczona jest do cery suchej, bardzo suchej lub podrażnionej i z zaburzoną barierą lipidową. Maska posiada właściwości odżywcze, nawadniające i kondycjonujące skórę. Bezpośrednio po aplikacji naturalne ciepło skóry aktywuje kompleks Melting Point, który daje uczucie wtapiania się w głąb skóry. Przywraca prawidłowy poziom lipidów ograniczając transepidermalną ucieczkę wody. Mikroalgi koją podrażnienia i chronią przed wysuszeniem. Witamina E chroni przed działaniem wolnych rodników. Kwas linolowy oraz masło z pestek mango natłuszczają skórę.

Dermalogica Melting Moisture Masque

Maska do twarzy Dermalogica Melting Moisture Masque opakowana została w 50ml plastikowy pojemnik z pompką. Butelka nie jest może jakaś egzotyczna, ale prezentuje się przyjemnie i elegancko. Uwagę zwraca delikatne cieniowanie;) Co ciekawe, na zużycie są aż 24 miesiące od momentu otwarcia. Dawno nie spotkałam się z tak długim PAO w przypadku produktu do pielęgnacji twarzy. Liczę, że po dłuższym użytkowaniu kosmetyk nadal zachowa świeżość. 

Dermalogica Melting Moisture Masque konsystencja

Produkt posiada żółtawą barwę oraz konsystencję nieco treściwszego balsamu, który podczas rozprowadzania po skórze zmienia się w olejek. Dość bogaty olejek, więc warto wziąć sobie do serca zalecenie producenta dotyczące ilości maski, którą należy nałożyć na twarz. Mowa o ziarnku grochu! Tyle w zupełności wystarczy. Nieroztropna aplikacja to gwarancja przyklejenia się do poduszki, a tego nikt nie lubi;) Maskę najlepiej stosować wieczorem lub w ciągu dnia pod warunkiem, że dysponujesz dłuższą chwilą, podczas której możesz zostać w domu albo masz luźniejszy dzień. Maska jest bowiem z tych niezmywalnych i u mnie potrzebuje na wchłonięcie ponad godzinę. Po tym czasie pozostawia po sobie pół-satynowe wykończenie. Wcześniej jednak jest błysk i tłustość. Ewentualny nadmiar produktu można też oczywiście usunąć chusteczką. Polecam jednak delikatnie przyciskać ją do twarzy, bez zbędnego tarcia. 

Dermalogica Melting Moisture Masque topestetic

Kosmetyk posiada ziołowy zapach, w którym najwyraźniej wyczuwam delikatną lawendową nutę. Woń utrzymuje się na twarzy jeszcze przez jakiś czas po aplikacji, ale nie jest dokuczliwa nawet dla mnie:) Jest to zdecydowanie zapach z tych naturalnych. Przypomina mi niektóre koreańskie kremy do twarzy.

Bardzo dawno nie miałam tak tłuściutkiej maseczki, więc formuła mimo, że pomysłowa i nowoczesna, wywołuje u mnie swego rodzaju zgrzyt:) Nie jest to konsystencja nad którą bym się rozpłynęła. Rozważne stosowanie na szczęście nieco ułatwia i cieszę się, że producent pomyślał o długim PAO, ponieważ biorąc pod uwagę porcję, która wystarcza na pojedyncze użycie oraz częstotliwość stosowania (1-2 w tygodniu), maska należy do tych wydajnych. A ja nie lubię marnowania kosmetyków:)

Dermalogica Melting Moisture Masque

Co jednak z działaniem? Czy jest równie „bogate” jak konsystencja maseczki? Zdecydowanie! To produkt zapewniający odżywienie, natłuszczenie i nawilżenie na naprawdę wysokim poziomie. Powiedziałabym, że do zadań specjalnych i stosowania wtedy, gdy skóra potrzebuje intensywnej opieki. Wręcz „niewidzialnego opatrunku”:) W przypadku mojej mieszanej cery wystarczy 1x w tygodniu lub doraźnie, gdy chcę zapewnić jej intensywną opiekę. OIOM dla skóry, jak nic!:D Nie zauważyłam u siebie "zapychania" ani innych niemiłych niespodzianek w związku ze stosowaniem tej maski.

Melting Moisture Masque jak i inne kosmetyki Dermalogica znajdziesz na Topestetic. Jeśli nie wiesz co wybrać to kosmetolodzy chętnie doradzą bez żadnych opłat. Za dostawę też nic nie zapłacisz;)

Znasz kosmetyki Dermalogica? Sięgasz po maski o intensywnym działaniu odżywczym?

Czytaj dalej »