Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akcesoria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akcesoria. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 marca 2022

Garett Beauty Curly – bezprzewodowa lokówka automatyczna!

Kręcone czy proste? Odwieczny dylemat niejednej kobiety! Sama będąc posiadaczką włosów falowanych w sposób nieregularny jestem gdzieś pośrodku;) Wizualnie najbardziej przemawia do mnie burza naturalnych loków, ale bywa, że mam ochotę też na proste, ponieważ często tak jest łatwiej;) Mam jednak ogromną słabość do loczków i pewnie mało kto pamięta, ale lata temu podjęłam decyzję o zapuszczaniu włosów z krótkiego boba, właśnie po to żeby kupić sobie lokówkę automatyczną i móc w nieskomplikowany sposób kręcić włosy! Tak też się stało, ale technika idzie do przodu, a wraz z nią to co kiedyś wydawało się nierealne teraz jest na wyciągnięcie ręki! Poszłam więc krok dalej i zostałam posiadaczką Garett Beauty Curly, czyli lokówki automatycznej, ale już bezprzewodowej:) Jak się u mnie spisuje? Czy jestem zadowolona? 

Garett Beauty Curly bezprzewodowa lokówka automatyczna

Garett Beauty Curly bezprzewodowa lokówka automatyczna

Lokówka wyposażona została w funkcję automatycznego nakręcania włosów, czytelny wyświetlacz LCD, 4 stopnie regulacji temperatury w zakresie od 150°C do 200°C, funkcję auto-wyłączania gwarantującą bezpieczeństwo oraz wbudowaną baterię litowo-jonową 4800 mAh. Jej wymiary to 230*42*48 mm, a waga 335g.

Garett Beauty Curly bezprzewodowa lokówka automatyczna blog
Garett Beauty Curly bezprzewodowa lokówka automatyczna opakowanie

Garett Beauty Curly – zawartość opakowania

Automatyczna lokówka marki Garett opakowana została w czarne pudełko, które było dodatkowo fabrycznie zabezpieczone folią. Po otwarciu opakowania od razu zauważyłam, że mam do czynienia z producentem, który dba o szczegóły. Każdy element miał swoje miejsce. Wewnątrz znalazłam tytułową lokówkę, kartę gwarancyjną, instrukcję obsługi, kabel USB-C, 2 spinki do włosów, grzebień, pokrowiec na urządzenie oraz przyrząd do pomiaru pasma włosów, czyli coś, co zaskoczyło mnie najbardziej. 

Garett Beauty Curly bezprzewodowa lokówka automatyczna recenzja

Garett Beauty Curly – wygląd lokówki

Design urządzenia od razu przypadł mi do gustu! Lokówka jest dość poręczna i niezbyt ciężka, ale jednak czuć, że ma się do czynienia z produktem profesjonalnym, a nie zabawką dla dzieci;) Połączenie grafitu z intensywnym różem sprawia, że urządzenie wygląda elegancko, nowocześnie i stylowo. Dla mnie to wcale nie taki mało istotny aspekt, ponieważ zdecydowanie chętniej sięgam po rzeczy piękne:) Kształt lokówki przypomina mi latarkę i mimo, że mam już jedną lokówkę automatyczną to ta prezentuje się zupełnie inaczej!

Garett Beauty Curly bezprzewodowa lokówka automatyczna opinie
Garett Beauty Curly lokówka
Garett Beauty Curly lokówka kod rabatowy

Garett lokówka automatyczna – sposób użycia

Przed pierwszym użyciem należy naładować lokówkę, tak żeby mieć pewność, że poziom  baterii będzie wystarczający aby zakręcić wszystkie pasma zgodnie z planem. Pełne ładowanie trwa 3h. Mechanizm działania Garett Beauty Curly jest podobny, jak w przypadku mojej lokówki automatycznej starszego typu. Sposób użycia jednak inny. Tamtą trzeba zacisnąć na paśmie włosów. W przypadku Garett wystarczy umieścić pasmo włosów w komorze lokówki, a następnie nacisnąć i przytrzymać poziom rotacji do momentu usłyszenia pierwszego sygnału dźwiękowego. Wcześniej oczywiście należy przesunąć włącznik na pozycję 1-4. Tryb domyślny to 150°C i czas nagrzewania 12 sekund. Za pomocą przełącznika można zmienić temperaturę według własnych preferencji. Można także zmienić czas nagrzewania głowicy w obrębie 5 poziomów – 8s, 10s, 12s, 16s oraz 18s. Urządzenie zapamiętuje ostatnio zastosowane parametry, więc nie trzeba wszystkiego ustawiać przy każdym użyciu:) Po włączeniu lokówki i dostosowaniu opcji pod siebie wystarczy utworzyć kosmyk włosów (zalecana przez producenta szerokość to 1cm.). A następnie tak, jak już wspomniałam – umieścić pasmo w komorze lokówki, nacisnąć i przytrzymać poziom rotacji (górny przycisk odpowiada za rotację lewostronną, natomiast ten pod nim pozwala na kręcenie pasm w prawo). Po usłyszeniu pierwszego sygnału dźwiękowego można puścić przycisk. Zależnie od ustalonego czasu urządzenie daje sygnał dźwiękowy np. 12 razy przy czasie 12 sekund. Po usłyszeniu podwójnego piknięcia informującego o zakończeniu nagrzewania, wyjmujesz pasmo włosów, cieszysz się efektem i kręcisz dalej:) W przypadku gdy uznasz skręt za mało wyrazisty, czynność możesz powtórzyć. Jeśli pasmo włosów utknie w komorze, pojawi się ciągły sygnał dźwiękowy. Lokówka zatrzyma wtedy pracę i automatycznie się wyłączy. Żeby uwolnić pasmo wystarczy wtedy nacisnąć jeden z przycisków rotacji. Nie ma więc mowy o przypadkowej utracie pasma włosów. 

Garett Beauty Curly lokówka recenzja
Garett Beauty Curly lokówka blog

Moje wrażenia ze stosowania lokówki automatycznej Garett

Obsługa lokówki jest bardzo intuicyjna, wręcz dziecinnie prosta. Mimo, że podczas takich czynności, jak kręcenie włosów mam tendencję do myślenia o niebieskich migdałach i bycia niedokładną to nie zdarzyło mi się żeby włosy mi w niej utknęły:) Bezprzewodowość to dla mnie ogromne ułatwienie, ponieważ nie muszę iść z lokówką specjalnie do łazienki żeby mieć do dyspozycji lustro i jednocześnie możliwość podpięcia kabla. Mogę jej użyć w dowolnym miejscu, czyli najchętniej przy dużym lustrze wbudowanym w szafę. To moja ulubiona zaleta lokówki Garett, oczywiście zaraz po funkcji automatycznego kręcenia włosów:) Brak kabla zapewne spodobał mi się również dlatego, że nie lubię ograniczeń, a wszelkie nowinki technologiczne i udogodnienia są dla mnie mile widziane. Lokówka w prosty sposób tworzy loki, których wygląd mnie satysfakcjonuje (włosy można zresztą potem ułożyć wedle uznania). Jedyne co muszę robić to wydzielać pasma włosów i umieszczać je w komorze. Reszta „robi się sama”:) Przy pierwszym użyciu nieco trudniej było mi się przestawić na ten sposób umieszczania pasma w urządzeniu, ponieważ byłam przyzwyczajona do mechanizmu zaciskania „podwójnej głowicy”. Nowa metoda okazała się być jednak wygodniejsza. Duży plus także za dobrej jakości wyświetlacz LCD. Mam wyświetlacz nawet w szczoteczce do zębów, więc doceniam takie gadżety;) Dzięki niewielkim rozmiarom i dołączonemu pokrowcowi lokówkę można z powodzeniem zabrać także w podróż. 

Garett Beauty Curly lokówka

Drobnym minusem jest dla mnie zalecenie ograniczenia szerokości pasma do 1cm. To naprawdę niewiele, a co za tym idzie – musisz zakręcić naprawdę sporo pasm, jeśli zależy Ci na loczkach na całych włosach. Sama należę do niecierpliwych, więc najchętniej zakręciłabym 4 szerokie pasma, ale tak niestety się nie da. Tradycyjnie nie można też zakręcić włosów bezpośrednio od nasady, ale to domena tego typu lokówek. Miewam także problem z wyborem kierunku rotacji – w prawo czy w lewo?:D 

Garett Beauty Curly lokówka
Garett Beauty Curly lokówka opinia

Poza tym jestem naprawdę bardzo zadowolona. Kręcenie loków przy użyciu tej lokówki jest dużo bardziej komfortowe i sprawne niż np. w porównaniu z jedwabnym wałkiem do włosów, do którego nie dość, że nie mam cierpliwości to trzeba jeszcze w nim spać lub chodzić kilka godzin;)

Garett Beauty Curly lokówka jak używać
Garett Beauty Curly lokówka czy warto

Bezprzewodową lokówkę automatyczną Garett Beauty Curly znajdziesz w sklepie producenta. Z kodem SECRET20 otrzymasz 20% zniżki na wszystkie nieprzecenione produkty Garett Electronics. Kod ważny jest do 31.05.2022 i jest to najwyższy możliwy rabat, jaki można uzyskać:) Świetna okazja jeśli masz na oku produkty tej marki.

A jak jest u Ciebie? Wolisz proste czy kręcone? Korzystałaś już z bezprzewodowej lokówki automatycznej? Znasz markę Garett?

 

Współpraca

Czytaj dalej »

piątek, 17 września 2021

OCLEAN X PRO ELITE – inteligentna szczoteczka do zębów z wyświetlaczem, do której podejdziesz z uśmiechem!

Już wiele lat temu porzuciłam manualną szczoteczkę do zębów. Najpierw na rzecz elektrycznej, a wraz z rozwojem techniki przerzuciłam się na soniczną. Drzemią we mnie wcale nie takie małe pokłady zainteresowania nowinkami technicznymi i ułatwiającymi życie, wyszukanymi gadżetami:) Dlatego mimo posiadania naprawdę dobrej szczoteczki sonicznej Foreo, długo wzdychałam również do zbajerowanej Philips Sonicare:)  Ostatecznie z pomocą w zaspokojeniu ciekawości przyszła mi jednak OCLEAN X PRO ELITE, czyli dziecko Xiaomi:) I… okazuje się, że można mieć bajery za ułamek ceny Philipsa! 

Oclean X Pro Elite recenzja

OCLEAN X PRO ELITE – specyfikacja ogólna

Szczoteczka posiada wymiary: 24 x 24 x 248 mm. oraz waży 110 g. Jest wodoodporna, co zostało potwierdzone certyfikatem IPX7. Wyróżnia ją silnik generujący nawet 42000 ruchów główki na minutę o momencie obrotowym 220gf.cm. Bateria o pojemności 800 mAh według producenta wystarcza nawet na 35 dni szczotkowania po dwie minuty dwa razy dziennie. Czas ładowania to ok. 3,5h. Szczoteczka generuje maksymalnie 45 dB, więc nie hałasuje mocno. Do wyboru mamy 4 opcje, które dobieramy odpowiednio do typu naszych zębów oraz oczekiwań – Clean, Sensitive, Massage lub White. Ponadto dostępne są aż 32 poziomy natężenia wibracji. Prawdziwą gratką jest jednak wbudowany wyświetlacz. 

Oclean X Pro Elite

OPAKOWANIE

OCLEAN X PRO ELITE opakowana została w nieduże, płaskie kartonowe pudełko, które prezentuje się całkiem elegancko. W skład zestawu podstawowego wchodzi szczoteczka z jedną końcówką, ładowarka indukcyjna USB, a także okrągły, magnetyczny wieszak, dzięki któremu po użyciu możemy „odwiesić” szczoteczkę na ścianie. 

WYKONANIE SZCZOTECZKI

W ofercie dostępna jest niestety tylko jedna wersja kolorystyczna Oclean X Pro Elite - Ultimate Grey, czyli kolor roku 2021 według Pantone:) Szkoda, że nie ma niebieskiej, ale akurat szarości też bardzo lubię. Dodatkowo można powiedzieć, że barwa szczoteczki została podrasowana o marmurkową powierzchnię. Dzięki czemu mimo spokojnego odcienia prezentuje się naprawdę oryginalnie. Co ciekawe, materiał, z którego wykonana została szczoteczka jest przyjemny w dotyku. Taki inny! Na plus zasługuje też fakt, że szczoteczka nie wyślizguje się z rąk podczas użytku. Minus jest taki, że Oclean jest dość wysoka i pod tym względem niestety przegrywa z Foreo. Problem wielkości rozwiązuje jednak dołączony do zestawu krążek magnetyczny, który można przyczepić do ściany i trzymać na nim szczoteczkę;)

WYŚWIETLACZ

Niewątpliwy gwóźdź programu! Pierwszy raz mam szczoteczkę wyposażoną w wbudowany ekranik. Kolorowy wyświetlacz wita nas - Hi:) podczas wybudzania szczoteczki (wystarczy ją podnieść). To bardzo  miłe, czyż nie?:D Nawigujemy przesuwając po wyświetlaczu góra-dół i potwierdzamy przyciskiem. Pierwszy etap to wybór metody mycia (tryb + moc). Na kolejnym ekranie wybieramy odpowiedni dla swoich zębów tryb – Czyszczenie, Wrażliwe, Masaż lub Wybielanie. Następnie wybieramy moc szczotkowania (skala 1-32). Pozostaje już tylko dobór czasu szczotkowania – 2 minuty, 2 minuty i 30 sekund lub 3 minuty. Szczoteczka dzieli czas na cztery części (po jednej na każdy łuk zębowy). Informuje nas o zakończeniu mycia pojedynczej części poprzez krótkie zatrzymanie swojej pracy. Może wydawać się skomplikowane, ale w rzeczywistości jest dziecinnie proste. Nie trzeba ustawiać wszystkiego za każdym razem, ponieważ szczoteczka zapamiętuje nasz wybór. Oczywiście w razie potrzeby lub chęci można dokonać wszelkich modyfikacji przy kolejnym myciu;) Przyznam jednak, że ja przy pierwszym uruchomieniu nie zauważyłam, że na ekranie jest osłonka i nie mogłam się dopatrzeć tych wszystkich funkcji. Brawo ja!:D Tuż po umyciu zębów mamy małą magię – na ekranie pojawia się grafika z wynikiem naszego mycia oraz grafika ukazująca wszystkie zęby i wskazująca, których obszarów nie umyliśmy perfekcyjnie. Trochę jak wynik egzaminu;) Dane możemy synchronizować z aplikacją na telefon, dzięki czemu możemy pracować nad zdrowymi nawykami w kwestii szczotkowania zębów.

Oclean X Pro Elite wyświetlacz

I najważniejsza kwestia! Dostępna jest aplikacja Oclean, ale nie jest ona wymagana do prawidłowego działania szczoteczki. Możemy z niej korzystać, ale nie musimy, ponieważ wszystko z powodzeniem ustawimy za pomocą wbudowanego w szczoteczkę wyświetlacza. Naprawdę świetne rozwiązanie. Wszak mimo mojej miłości do iPhone’a zdaję sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach niekiedy spędza się zbyt wiele czasu z telefonem. Nie wyobrażam więc sobie dodatkowo kilka razy dziennie biegać z nim do łazienki żeby móc sterować szczoteczką do zębów. Czas spędzony w łazience jest tylko dla mnie;)


OCLEAN X PRO ELITE - MOJE WRAŻENIA

Szczoteczkę Oclean mam niespełna 3 miesiące i jest to mój pierwszy kontakt ze szczoteczkami tej marki. Czułam jednak, że się nie zawiodę, gdyż jest to marka należąca do Xiaomi:) 

Oclean X Pro Elite szczoteczka do zębów z wyświetlaczem

Podoba mi się prosty, ale oryginalny design szczoteczki (moje zdjęcia niestety nie oddają jej uroku;)). Plus stanowi również ładowarka indukcyjna oraz magnetyczny wieszak, który można przymocować do płytek w łazience. Dzięki temu szczotka nie stoi w wodzie (np. w mokrym kubeczku) i rozwiązuje to także problem zbyt niskiej półki w stosunku do wielkości szczoteczki. Wyświetlacz, na którym bez problemu można wszystko ustawić to także pomysł, który z miejsca doceniłam. Szczoteczka działa też stosunkowo cicho. Główka szczoteczki wykonana została z gęsto osadzonych włókien, które zapewniają bardzo dobre właściwości oczyszczające.  Na jej odwrocie mamy również powierzchnię ułatwiającą czyszczenie języka. Pierwsze użycie co prawda przyprawiło mnie o migrenę, ponieważ miałam ustawioną zbyt wysoką dla siebie moc i spowodowało to u mnie odczucie wiercenia w mózgu:D Dodam jednak, że rzekomo mam neuralgię nerwu trójdzielnego, więc teoretycznie różne atrakcje mogą wywołać u mnie ból głowy. Poza tym był to dla mnie duży przeskok w porównaniu z Foreo Issa, która ma odczuwalnie mniejszą moc, mniej bajerów i wibruje delikatniej. Prawdopodobnie osoba, która nie ma takich dolegliwości nie będzie też miała tego typu odczuć i łatwiej się „przestawi” na nową szczoteczkę. Po dostosowaniu parametrów nie miałam już problemów:) 

W mojej ocenie szczoteczka jest rewelacyjna! Czyści naprawdę bardzo dokładnie. Po jej użyciu zęby są wyczuwalnie gładkie pod językiem. Zaryzykuję stwierdzenie, że oczyszcza zęby bardziej precyzyjnie niż Foreo Issa. Zresztą można mieć na to dowody w postaci grafik z procentową oceną szczotkowania, które pokazują się na wyświetlaczu po zakończonym szczotkowaniu. Podczas jej stosowania nie krwawią mi dziąsła, a zaznaczam, że mam tendencję do zbyt mocnego przyciskania szczoteczką (przed tym Oclean również chroni). Do minusów zaliczyłabym więc tak jak wcześniej już wspomniałam – rozmiar.  Choć prawdopodobnie przez wbudowany wyświetlacz nie dało się zrobić mniejszej;) Druga rzecz – bateria trzyma długo, ale w Foreo o wiele dłużej (kilka miesięcy). Trzeba się też przyzwyczaić do zmiany:) Wszystko inne to zalety. Łącznie z ceną. Zarówno samej szczoteczki, jak i wymiennych główek. Co do trwałości na razie trudno wyrokować, ale liczę, że posłuży mi na długo:)

Oclean X Pro Elite ustawienia

Szczoteczkę OCLEAN X PRO ELITE najtaniej można kupić na Aliexpress. Moja była z wysyłką z Polski i dostawą kurierem, więc szybko, sprawnie i bez VAT:)

Używałaś szczoteczek Oclean? Znasz najnowszy model OCLEAN X PRO ELITE? Jakiej szczoteczki do zębów używasz obecnie?

Czytaj dalej »

środa, 5 maja 2021

Płytka Gua Sha – jak używać?

Od roku grono moich urodowych gadżetów zasila płytka Gua Sha marki Crystallove. Na pewno wiesz już jak lubuję się w takich wytworach, więc nie zdziwi Cię, że intrygował mnie także słynny masaż Gua Sha:) Skąd ta tajemnicza nazwa? Z chińskiego „gua” oznacza skrobanie, natomiast „sha” zaczerwienienie skóry. Przy użyciu odpowiedniego kamienia szlachetnego, którym najczęściej jest kwarc różowy albo jadeit w odpowiedni sposób pocieramy skórę aż się zaczerwieni. Metoda ta wywodzi się z Tradycyjnej Medycyny Chińskiej. Już w XIV w. wykonywano masaż na całe ciało lub poszczególne okolice. Traktowano go wtedy, jako masaż leczniczy, który miał wspomóc przepływ energii oraz przyspieszyć regenerację ciała. Wszak ból i choroba w Tradycyjnej Medycynie Chińskiej jest oznaką zatrzymania energii. Masaż Gua Sha może mieć jednak również pozytywny wpływ na skórę naszej twarzy:) Dobra wiadomość jest taka, że od jakiegoś czasu bez problemu możemy sobie zamówić płytkę Gua Sha i cieszyć się masażem w domowym zaciszu:)

Crystallove płytka do masażu Gua Sha z kwarcu różowego

Jak działa płytka Gua Sha?

Masaż przy użyciu kamienia Gua Sha jest szczególnie pomocny w drenażu limfatycznym twarzy. Poprawia krążenie krwi oraz likwiduje wszelkie obrzęki, opuchnięcia i zastoje w obszarze twarzy, szyi i dekoltu. Pomaga także niwelować zmarszczki oraz odmładzać i wspomagać napięcie skóry. Masaż gładkim kamieniem przyspiesza regenerację skóry, wygładza ją, a nawet liftinguje. Płytka może być stosowana nawet w przypadku cery wrażliwej.

Jak wykonać masaż kamieniem Gua Sha?

Dzięki odpowiednio wyprofilowanemu kształtowi płytka Gua Sha nadaje się do masażu poszczególnych części twarzy, takich jak nos, podbródek i obszar między brwiami, czoło, szyja i skóra pod oczami, a także policzki.

Profesjonalny, gabinetowy masaż Gua Sha jest dość złożony. Ale dzięki temu, że obecnie są dostępne płytki Gua Sha do użytku domowego, możemy wykonać jego mniej skomplikowaną wersję w zaciszu własnej łazienki;) A przy okazji trochę zadbać o owal naszej twarzy. 

Masaż gua sha instrukcja

Najpierw oczyszczamy płytkę przecierając ją wilgotną szmatką lub myjąc pod bieżącą wodą. Mówi się, że raz na kilka tygodni najlepiej wystawić kamień na słońce lub światło Księżyca żeby naładował się pozytywną energią;) Ale przyznaję, że jeszcze tego nie robiłam;) Przed zabiegiem warto lekko ogrzać płytkę w dłoniach.

Oczyszczamy i tonizujemy twarz, a następnie nakładamy na nią olejek, serum lub krem, który da dobry poślizg. Tak żeby niepotrzebnie nie naciągać skóry, ponieważ wtedy masaż nie będzie ani przyjemny ani efektywny. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem jest olejek, ale osobiście preferuję serum. Przede wszystkim, dlatego, że rzadko stosuję olejki do pielęgnacji twarzy. Tak naprawdę dużo zależy od konsystencji produktu. Nie nada się taki, który wchłania się natychmiast.

Powinno się zacząć od masażu szyi, umożliwiając przepływ limfy. Następnie przechodzimy do twarzy.

Łagodnie przesuwamy kamieniem po twarzy, wykonując ruchy od środka na zewnątrz. Najpierw masujemy jedną stronę twarzy, a następnie drugą.

Wykonujemy różnorodne ruchy, tj. delikatnie drapiemy, lekko przyciskamy kamień do twarzy oraz wykonujemy krótsze i dłuższe pociągnięcia. Każdy ruch najlepiej powtórzyć 5-10 razy. Wystarczy poświęcić na taki rytuał 5-10 minut i powtarzać 2-3 razy w tygodniu. Może być jednym z pierwszych etapów pielęgnacji rano żeby dodać sobie więcej energii lub na zakończenie rytuału pielęgnacji wieczorem. 

Crystallove płytka do masażu Gua Sha z kwarcu różowego

Crystallove płytka do masażu Gua Sha z kwarcu różowego

Na początku masaż przebiega nieco opornie, ale z czasem nabiera się wprawy i czynność ta staje się przyjemna. Choć dla mnie np. bardziej relaksujący jest masaż rollerem. Podczas zabiegu moja skóra jest zaczerwieniona, zwłaszcza w obrębie czoła. Ale to normalny objaw. Po użyciu skóra jest gładka i przyjemnie napięta, a kosmetyki lepiej się wchłaniają. Ciężko mi jednak ocenić długofalowe rezultaty, ponieważ mam też inne gadżety:) Niemniej uważam, że warto sięgnąć po Gua Sha. Ja postawiłam na ten z marki Crystallove (a raczej zażyczyłam sobie na prezent), ponieważ płytki tej marki podobają mi się wizualnie. Są ładnie zapakowane w pudełko i starannie wykonane. A to dla mnie zawsze większa motywacja do stosowania;) Crystallove ma też ładne zestawy z rollerami. 

Słyszałaś o płytce Gua Sha? Korzystałaś z tego typu masażu? Znasz markę Crystallove?

Czytaj dalej »

sobota, 20 marca 2021

Olivia Garden Finger Brush Combo Medium Pastel Blue – czy warto kupić słynną szczotkę do włosów?

To już nie pierwszy wpis dotyczący szczotki do włosów, który pojawia się na łamach mojego bloga:) Prawda jest taka, że po prostu… lubię się czesać! Zawsze lubiłam:) W liceum np. notorycznie się spóźniałam. Mimo, że miałam naprawdę blisko;) Po pierwsze, dlatego, że koleżanka przychodziła po mnie 3 minuty przed dzwonkiem i jeszcze wjeżdżała na górę, a po drugie przed wyjściem musiałam się jeszcze raz jak ja to mówię - „czesnąć” na drogę. Nie ma zmiłuj! Mania czesania pozostała mi do dziś, a nawet lekko ewoluowała, bo teraz nie mam już tylko jednej szczotki, a kilka;) W pielęgnacji nie lubię mieć otwartych zbyt wielu produktów. Najczęściej jest to krem na dzień, krem na noc, serum etc. Z reguły po jednej, góra dwie sztuki z danej kategorii. Dla odmiany w przypadku szczotek do włosów lubię mieć wybór. Co jakiś czas skuszę się na nowy egzemplarz:) Jeszcze przed jesienią zdecydowałam się na szczotkę do włosów Olivia Garden Finger Brush Combo Medium, która jest chyba najpopularniejszym modelem tej marki. Skusiłam się na tą z kolekcji pastelowej i postawiłam oczywiście na wersję niebieską - Pastel Blue. I to akurat na pewno nikogo nie zdziwi;) Jeśli chodzi o szczotki Olivia Garden to wcześniej moje szeregi zasilała już Supreme Combo Ceramic + Ion, więc byłam dobrej myśli, co do kolejnego nabytku;) Jak coś się sprawdzi to zawsze potem masz większe zaufanie do marki, czyż nie?;)

Olivia Garden Finger Brush Combo Medium Pastel Blue

Olivia Garden Finger Brush Combo Medium

Innowacyjna szczotka do włosów Olivia Garden delikatnie rozdziela pasma, jednocześnie chroniąc je przed uszkodzeniami, łamaniem i szarpaniem. Dodatkowo szczotka zapobiega puszeniu i elektryzowaniu się włosów. Jest odpowiednia do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju włosów. Dokładnie rozczesuje zarówno krótkie jak i długie włosy. Szczotka posiada szeroki rozstaw zębów oraz unikalną budowę, co sprawia, że doskonale pielęgnuje nawet oporne na rozczesywanie włosy. Ceramiczne zaokrąglone końce masują skórę głowy, pobudzając krążenie. Natomiast delikatne włosie z dzika rozdziela pasma włosów w sposób delikatny i nie narażający ich na uszkodzenia.

Szczotka do włosów Olivia Garden Finger Brush Combo Medium z tego co pamiętam opakowana była jedynie w folijkę plus miała doczepione metki. Nie ma, więc co się rozwodzić nad pięknem opakowania;) Sama szczotka prezentuje się zaś całkiem zacnie. Kolekcja pastelowa zawiera 3 kolory – róż, zieleń i widoczny na zdjęciach niebieski. Naprawdę przyjemny dla oka błękitny odcień;) Miło gdy szczotka jest ładna, bo zawsze przyjemniej się czesze:D Ale równie dobrze można kupić tą z podstawowej kolekcji. Co pewnie będzie dla niektórych bardziej praktycznym wyborem. Sama szczotka jest porządnie wykonana. Choć słabym punktem okazała się „obrączka” umieszczona na końcu rączki. Już tego samego dnia, kiedy dotarła do mnie szczotka, udało mi się tą końcówkę ułamać;) Na zakończeniu rączki ukryty został wysuwany szpikulec, który można wykorzystać np. do zrobienia przedziałka. Pociągnęłam więc za końcówkę i połowa obręczy została mi w dłoni;) No cóż, mam ręce, które kaleczą;) Od razu doszłam do wniosku, że może zaszła jakaś pomyłka w opisie producenta i w tym modelu nie ma żadnego szpikulca;) Stwierdziłam, że i tak nie jest mi on do niczego potrzebny, więc mało ważne. Dopiero teraz pisząc ten tekst, wstałam od biurka i dla pewności pociągnęłam za końcówkę raz jeszcze... Wtedy moim oczom ukazał się szpikululec. Także kurtyna:D 

Olivia Garden Finger Brush Combo Medium

W kwestii działania szczotka Olivia Garden Finger Brush spełniła moje oczekiwania. Czesanie nią to przyjemność. Jest delikatna dla skóry głowy, a jednocześnie bardzo dobrze rozczesuje zarówno suche jak i mokre włosy. Nie ciągnie i nie szarpie moich długich włosów. Włosy się po niej nie elektryzują, nie łamią i nie wypadają nadmiernie. Myślę, że byłaby dobrym wyborem również dla dzieci, które stronią od czesania;) Minusem jest to, że szczotka szybko się zanieczyszcza. Nawet, jeśli leży w szufladzie. Łatwo przylega do niej kurz i inne zanieczyszczenia. Warto, więc wyposażyć się w popularny, specjalny przyrząd do czyszczenia szczotek i oczywiście pamiętać żeby myć ją regularnie. Po myciu nic złego się nie dzieje. Mam tą szczotkę od września i nadal jest w dobrym stanie. Jak najbardziej warto w nią zainwestować.

Olivia Garden Finger Brush Combo Medium blog

Jakich szczotek używasz? Miałaś szczotkę Olivia Garden Finger Brush?

Czytaj dalej »

środa, 14 października 2020

Pyunkang Yul koreańskie ultra cienkie płatki kosmetyczne!

Pewnie pomyślisz, że już naprawdę nie mam, o czym pisać skoro wyskakuję z tekstem na temat płatków kosmetycznych Pyunkang Yul 1/3 Cotton Pad. Ale nic z tych rzeczy;) Wręcz nie wiem, w co ręce włożyć, ale chciałam napisać kilka słów akurat o wacikach;) To są właśnie problemy pierwszego świata:D Przez większość życia, podobnie jak statystyczna kobieta używałam drogeryjnych płatków kosmetycznych. Nie przywiązywałam do tego wielkiej uwagi. Kupowałam takie, jakie mi wpadły w ręce lub były w promocji;) Dwa lata temu dostałam jednak paczkę PR od Pixi z ich słynnym tonikiem oraz świetnymi, okrągłymi wacikami do jego aplikacji. Były na tyle przyjemne i delikatne, że zapragnęłam znaleźć coś podobnego na półkach drogerii;) Ale nic z tego! Okazało się, że fajne płatki kosmetyczne można dostać w sklepie Miniso. Radość nie trwała jednak długo gdyż jakiś czas temu sieć zniknęła z Polski. Jednak dzięki ich produktom zdążyłam się rozeznać, jakie rodzaje płatków mi odpowiadają. Mówiąc w skrócie jedne bardziej „puchate” i mięciutkie. Drugie zaś nie tak miękkie, ale za to cieniutkie, co też ma swoje zalety;) Dziś właśnie o tych drugich wraz z małym porównaniem, do tych, których już kupić się nie da;) 


Pyunkang Yul 1/3 Cotton Pad

Delikatne płatki kosmetyczne Pyunkang Yul zostały opakowane w biało-granatowy kartonik z wygodnym otwarciem. W pudełku mamy 160 sztuk pojedynczych płatków i przyznaję, że wychodzi to mniej korzystnie. Wszak ich odpowiednik z Miniso również zawierał 160 sztuk płatków, ale podwójnych (wersja z Różową Panterą), a dodatku za niecałe 10zł, a tu cena jest już jeszcze raz taka. W dodatku ja je przecinałam na pół i miałam wygodny rozmiar. W przypadku Pyunkang Yul najwygodniej mi złożyć płatek na pół. Ale skoro tamte stały się nieuchwytne byłam szczęśliwa, że w ogóle udało mi się je czymś zastąpić;) Poza tym kto bogatemu zabroni:D 

Płatki można oczywiście stosować do aplikacji toniku lub demakijażu. Ja do demakijażu wolę ten drugi, bardziej puchaty rodzaj płatków, w przypadku, którego odpowiednikiem są płatki Alaxo, ale o tym może innym razem;) Do demakijażu nie próbowałam używać Pyunkang Yul, ponieważ wydają mi się za cienkie do tego celu. Są naprawdę ultra-cienkie! Ale do aplikacji toniku są dla mnie idealne. Oczywiście wiem, że tonik równie dobrze można nakładać palcami, ale ja akurat tak nie lubię. Według producenta dzięki płatkom Pyunkang Yul wystarczy jedynie 1/3 ilości zużywanego produktu, co ciężko mi ocenić. Ale mogę zapewnić, że nie wchłaniają tyle toniku czy esencji, co zwykłe waciki. Mam pewność, że produkt ląduje na skórze, a nie zostaje wchłonięty przez płatek;) Dodatkowo można je też zastosować do samodzielnego wykonania maski w płachcie lub zrobić sobie taki miejscowy nawilżający kompresik.

Znasz płatki Pyunkang Yul?

Czytaj dalej »