Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balsam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balsam. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 lipca 2024

Ph. Doctor Kremowy balsam do ciała

Marka Ph. Doctor miała jak dotąd najgłośniejszą premierę SPF tego roku👌🏼 Moich oczekiwań niestety on nie spełnił i przeszedł w ręce siostry (która jest zadowolona, więc nie ma tego złego😄). Przyznaję też, że większość kosmetyków Ph. Doctor zużyłam bez namiętności. Jakoś nie potrafiły tak w 100% uszczęśliwić mojej skóry. Choć byłam wdzięczna za możliwość poznania każdego z nich dzięki Anecie💙

Ph. Doctor Kremowy balsam do ciała

Ale… nie żebym była jakąś hejterką😎 Wszak trafił swój na swego i jest jeden produkt, który zużyłam z prawdziwą przyjemnością, ponieważ idealnie wpisał się w moje potrzeby🥰 A jest nim Kremowy balsam do ciała💦 Estetyczna 200ml butelka o minimalistycznej szacie graficznej i z dozownikiem typu airless, kryje w sobie kosmetyk, który spełnia obietnice producenta oraz wygórowane oczekiwania mojej skłonnej do przesuszenia skóry ciała. Balsam jest bezzapachowy, co bardzo sobie cenię. Mam bowiem takie dziwactwo, że lubię pięknie pachnące balsamy do ciała, ale… jedynie od pasa w dół😆 Na górne partie preferuję kremy pozbawione zapachu😄 Tzn. wyczuwalny jest jedynie zapach zastosowanych surowców, ale ultra-subtelny i tylko bezpośrednio po wyciśnięciu. W żaden sposób nie utrzymuje się on na skórze. Produkt posiada kremową, średniej gęstości konsystencję, która lekko marze się podczas rozprowadzania, ale jednocześnie błyskawicznie wchłania👌🏼 Nie ma mowy o uczuciu tłustości, więc w chłodniejsze dni można szybko wskoczyć w pidżamkę😎 Balsam bardzo dobrze nawilża, wygładza, zmiękcza, koi i uelastycznią skórę. Efekt nie jest chwilowy, spokojnie wystarcza wieczorna aplikacja☺️ Chętnie do niego wrócę💦

Co sądzisz o kosmetykach Ph. Doctor?

Czytaj dalej »

poniedziałek, 27 listopada 2023

Rituals The Legend of the Dragon – edycja limitowana!

Limitowana linia Rituals  The Legend of the Dragon 🐉 przyciągnęła moje wnikliwe spojrzenie, gdy tylko się pojawiła🔥 Nie da się ukryć, że pracownicy salonów Rituals potrafią wyeksponować towar tak, że trudno przejść obok niego obojętnie🙊💙 Mam cały rytuał kąpielowo-pielęgnacyjny, który sprawia, że po wyjściu z łazienki czuję się jak królowa👸🏽 Linia pachnie śliwką i drzewem cedrowym. Zapach ten w moim odczuciu jest otulający, ale jednocześnie radosny, świeży  i poprawiający nastrój. Idealny na jesienno-zimowe wieczory👌🏼Rituals słynie z oryginalnych kompozycji i tą również do nich należy😍

Rituals  The Legend of the Dragon

🐉Pianka pod prysznic w żelu to taki klasyk marki👌🏼 Miałam ją już w różnych wersjach zapachowych. Złoty żel podczas rozprowadzania po wilgotnej skórze zmienia się w gęstą, kremową piankę. Najłatwiej aplikować opakowaniem w dół. W przeciwnym razie ciężko uwolnić zawartość😄 Dobrze oczyszcza skórę i pozostawia ją ładnie wypachnioną.

 

🐉Złoty peeling do ciała jest delikatnym peelingiem celulozowym odpowiednim do przesuszonej i wrażliwej skóry ciała. Patrząc na konsystencję myślę o nim w kategoriach płynnego złota😄 Wygląda dolarsowo🤑😂 Peeling jest łagodny, więc nie ma co się nastawiać na ekstremalne doznania. Ale robi co trzeba. Po użyciu skóra jest gładka i miękka w dotyku. Bardzo przyjemny w stosowaniu, w ogóle nie podrażnia. Pachnie intensywniej niż pianka. Po użyciu wypełnia zapachem całą łazienkę. Zarówno pianka jak i peeling potrafią zostawić na ciele dosłownie śladowe ilości mieniących się zlotem drobinek. Dalekie jest to jednak od efektu kuli dyskotekowej. Także bez obaw🔥

Rituals  The Legend of the Dragon

🐉Krem do ciała ma treściwą, ale dobrze rozprowadzającą się, kremową konsystencję oraz średniej intensywności zapach, który pozostaje na piżamie. Nie jest jednak męczący😎 Namaszczanie zwłok to dla mnie podstawa, a ten krem robi to bezbłędnie. Skóra jest nawilżona, gładka i zregenerowana, a jednocześnie sprawia wrażenie bardziej napiętej.

Rituals  The Legend of the Dragon

Świetny pomysł na prezent🎁 Wiem, bo sama dostałam od @anetek.espe  👌🏼

Czytaj dalej »

wtorek, 18 października 2022

Moje polskie nowości kosmetyczne ze sklepu bee.pl!

Od wiosny nie pokazywałam żadnego zestawienia kosmetycznych nowości i może jeszcze to nadrobię;) A tymczasem mały przedsmak, czyli kilka kosmetyków polskich marek, które w swoim asortymencie posiada sklep bee.pl. Zdecydowałam się na produkty takich firm jak Apis, Vianek, Orientana i Mydlarnia 4 Szpaki.

Sklep Bee.pl kosmetyki naturalne

Sklep Bee wyróżnia się tym, że znajdziesz w nim nie tylko kosmetyki naturalne z różnych półek cenowych, ale także żywność, suplementy, wysokiej jakości delikatesy, artykuły zarówno dla mam, jak i dzieci, a nawet książki i akcesoria dla zwierząt. Jest w czym wybierać, a sam sklep przypadnie do gustu szczególnie tym, którzy nie lubią tracić czasu na bieganie po sklepach stacjonarnych albo zamówienia z kilku różnych miejsc.

Co wybrałam dla siebie tym razem?

Apis Mus do ciała arbuzowy z mango i witaminą E

Apis to marka, którą znam naprawdę słabo. Dlatego też moją uwagę zwróciły dwa produkty. Apis Trichological Care trychologiczny peeling do skóry głowy to enzymatyczny peeling o delikatnej, lekko żelowej konsystencji oraz przepięknym, takim wręcz ekskluzywnym zapachu, który od razu zyskał uznanie mojego wybrednego nosa. Niewielkie, 80ml opakowanie z wąską końcówką jest poręczne i wygodne w użyciu. Sam peeling łatwo się spłukuje i dobrze odświeża skórę głowy. Niestety finalnie musiałam go odstawić, gdyż wywołuje u mnie uczucie swędzenia. Liczę, że lepiej sprawdzi się u siostry. Apis Mus do ciała arbuzowy z mango i witaminą E to z kolei produkt do pielęgnacji ciała, który skusił mnie za sprawą zapachu arbuza. Wszak owocowe klimaty potrafią skutecznie poprawić humor. Zwłaszcza jesienią i zimą. Zapach nie jest co prawda zbyt naturalny w odbiorze (to zdecydowanie podrasowany arbuzik), ale mimo wszystko oceniam go jako przyjemny. Mus posiada lekką konsystencję, która lubi się jednak mazać podczas rozprowadzania. Trzeba więc poświęcić kilka minut na dokładne wmasowanie produktu i ważne żeby nie szaleć z ilością. Sam w sobie nie jest jednak kleisty ani tłusty. Po dobrym wklepaniu szybko się wchłania. A po użyciu skóra jest miękka i nawilżona.

Mydlarnia 4 Szpaki Mydło w płynie Cytryna i Mięta

Zawsze się śmieję, że cóż może być ważniejszego i bardziej niezbędnego niż mydło? Ciężko byłoby przebić tego typu produkt pod względem użyteczności!;) Zużywam hektolitry mydeł;) Najczęściej robię własne mydło w piance, ale zawsze chętnie wypróbuję także coś innego. W ten oto sposób wybór padł na Mydlarnia 4 Szpaki Mydło w płynie Cytryna i Mięta. Mydło opakowane zostało w 500ml, szklaną butelkę z pompką. Nie do końca mnie to przekonuje w kontekście mydła. Ale finalnie szczęśliwie mi nie upadło, więc mogłam się nim cieszyć do końca (co w moim przypadku oznaczało niecałe 2,5tyg. stosowania do mycia rąk). Można używać go również jako żelu pod prysznic. Sama nie próbowałam, ale jestem przekonana, że jak najbardziej się nadaje. Mydło posiada żelową konsystencję, która sprawia wrażenie jakby była wzbogacona o oleje (które zresztą są w składzie). Komfort stosowania jest więc wysoki, a samo mydło dobrze się pieni. Zapach jest naturalny w odbiorze. Początkowo był dla mnie nieco męczący, ale potem przywykłam. Przypomina mi liście cytryny, gdzieś w tle wybija także mięta. Produkt nie wysusza skóry, a nawet daje wrażenie delikatnego nawilżenia.

Orientana Naturalny balsam do ust Coconut Energy

Orientana Naturalny balsam do ust Coconut Energy to produkt nad którym zastanawiałam się najdłużej, ponieważ kosmetyki tej marki mają dla mnie niekiedy zbyt intensywne zapachy. Niemniej ostatecznie „pasja smarowania ust” zwyciężyła. Balsam ma przepiękne opakowanie z egzotycznym motywem. Jest ono co prawda tekturowe, ale jednocześnie naprawdę porządnie wykonane. Mamy tu więc win-win, czyli zarówno wygodę, jak i ekologię;) Sztyft posiada intensywnie żółty kolor i jak się okazało neutralny, niemal niewyczuwalny zapach, który ciężko do czegoś porównać. Dla mnie to zaleta, gdyż przynajmniej nie drażni. Na moich wybitnie wymagających ustach przy częstym stosowaniu wypadł całkiem dobrze. Przyjemnie nawilża i odżywia, choć nie jest to najbardziej regenerujący produkt do pielęgnacji ust, jaki znam. Trochę brakuje mi w nim połysku. 

Vianek Normalizujący tonik-wcierka do skóry głowy

Ze wszelkimi wcierkami do skóry głowy mam trudną relację pt.: chciałabym używać, bo wiem, że są efekty. Ale… bardzo mi się nie chce;) Dopiero niedawno otworzyłam pierwszy tego typu produkt, a Vianek Normalizujący tonik-wcierka do skóry głowy jest kolejnym;) Kosmetyk występuje w wygodnej formie toniku w sprayu, dzięki czemu jest łatwy i szybki w stosowaniu. Tonik posiada wodnistą, nieobciążającą konsystencję, która dobrze się rozprowadza i szybko wchłania. Jego woń jest ziołowa, ale ulotna i niemęcząca. Po użyciu zapewnia subtelne uczucie kojącego chłodzenia. Na ten moment ciężko mi jeszcze ocenić efekty, ale dam znać po zużyciu całej butelki.

Znasz sklep Bee? Lubisz wielobranżowe sklepy online? Używasz kosmetyków polskich marek?

Współpraca reklamowa 

Czytaj dalej »

poniedziałek, 2 maja 2022

Lajuu naturalne luksusowe kosmetyki do pielęgnacji twarzy i ciała – Topestetic!

Czasami odnoszę wrażenie, że miałam lub przynajmniej widziałam już prawie wszystko… I wtedy wchodzi Topestetic cały na biało z marką, o której wcześniej nawet nie słyszałam! Tym razem mowa o luksusowych kosmetykach naturalnych marki Lajuu. Przyznaję, że po ich zobaczeniu od razu pojawił się u mnie ten błysk w oku;) Zresztą na stronie marki przeczytałam: „Jeśli jesteś kobietą, która uwielbia słońce, czerpie energię życiową z pozytywnych relacji, jest wrażliwa na jakość i detale oraz lubi otaczać się pięknem tego świata, to możesz być pewna, że z Lajuu będzie Ci dobrze”. Wypisz, wymaluj o mnie!;) Nie mogłam więc nie wypróbować tych produktów na sobie. Współtwórczynią i ambasadorką Lajuu jest Weronika Rosati. Założyciele marki czerpią inspiracje ze słonecznej Kaliforni – jej klimatu, luksusowego stylu życia i wyjątkowej energii:) Można się rozmarzyć! Kosmetyki Lajuu kryją w sobie egzotyczne składniki inspirowane różnorodnością kalifornijskiej natury, bogatą w witaminy i minerały wodę kokosową, która jest bazą wszystkich produktów, słoneczne, luksusowe zapachy oraz wyjątkowe konsystencje. Lajuu w swoich produktach wykorzystuje składniki aktywne pochodzenia naturalnego. Wszystkie ich kosmetyki są wegańskie i nie testowane na zwierzętach. Dla siebie wybrałam Serum brązujące o działaniu liftingującym, Odżywczy balsam do ciała oraz Ujędrniające serum do biustu. Czy  jestem zadowolona z wyboru?

Lajuu naturalne luksusowe kosmetyki

Lajuu Serum brązujące o działaniu liftingującym


Jest to naturalne, wegańskie serum do pielęgnacji twarzy zapewniające efekt skóry muśniętej słońcem. Dogłębnie odżywia i wygładza skórę, niwelując zmarszczki i zapobiegając powstawaniu nowych. Kosmetyk zapewnia subtelną opaleniznę oraz doskonale nawilża. Efekt skóry muśniętej słońcem pojawia się po kilku dniach regularnej aplikacji serum i jest zależny jest od rodzaju karnacji.


Lajuu Bronzing Serum opakowane zostało w szklaną buteleczkę o pojemności 30ml. Zawartość zaleca się zużyć w ciągu 3 miesięcy od otwarcia. Przyznaję, że w przypadku produktu o działaniu brązującym wolałabym żeby PAO było nieco dłuższe. Tak, żebym mogła po nie sięgać bardziej doraźnie. Zdaję sobie jednak sprawę, że jest to związane z zastosowanymi składnikami. Sama butelka jest przyjemna w odbiorze, posiada dodatkową zatyczkę oraz pompkę, która nie ma skłonności do zacinania się.

Zapach serum niejedno ma imię;) Na początku sprawia wrażenie kwiatowego. Podczas rozprowadzania staje się nieco chemiczny i kojarzy mi się z woniami znanymi mi z niektórych pracowni, do których nie pałałam sympatią;) Nie jest to jednak zapach uciążliwy. Po aplikacji znika by za kilka godzin powrócić w zmienionej formie;) Także nie jest to jeden z tych produktów samoopalających, które nie wydzielają żadnej woni. Po kilku godzinach pojawia się delikatny, specyficzny smrodek;) 

Serum ma konsystencję emulsji. Bardzo dobrze się rozprowadza i szybko wchłania w skórę praktycznie do matu. Producent zaleca jednak, żeby odczekać 15min. Przed nałożeniem kolejnego kroku w pielęgnacji. Mimo konsystencji emulsji po zastosowaniu samego serum czułam niedosyt w pielęgnacji i lekkie uczucie ściągnięcia. Warto zatem nakładać na nie krem. Co zresztą i tak czynię w przypadku każdego serum:)

A efekty? Zostałam uprzedzona, że można się spodziewać naprawdę subtelnego działania brązującego. Pomyślałam, że może to i lepiej, bo przynajmniej nie zrobię sobie krzywdy. Czytałam nawet opinie, że efekt skóry muśniętej słońcem w ogóle nie wystąpił. Wiem jednak, że jest to czynnik indywidualny i wiele zależy od karnacji. Moja jest raczej podatna;) Nie byłam więc zaskoczona, gdy moja skóra stała się ciemniejsza już po jednym użyciu;) Nie jest to efekt jak po egzotycznych wakacjach, ale zdecydowanie zauważalny. A przy tym naturalny. Serum dodatkowo zapewnia skórze gładkość i lekko ją napina. Jestem z niego zadowolona.

Lajuu Odżywczy balsam do ciała

Bogaty balsam do ciała na bazie wody kokosowej zapewnia skórze intensywne nawilżenie oraz odżywienie. Bardzo dobrze rozprowadza się po skórze, pięknie ją rozświetlając. Oprócz wody kokosowej w jego składzie znajduje się masło shea, skwalan, ekstrakt z czerwonych alg, kofeina oraz kompleks zimnotłczonych olejów - kokosowy, z pestek śliwki, oliwa z oliwek, jojoba, migdałowy.

Lajuu Nourishing Body Balm opakowany został w szklaną butelkę o pojemności 150ml. Podobnie jak w przypadku serum do twarzy, dołączona została do niego dodatkowa osłonka chroniąca zawartość. PAO to w tym przypadku 12M, choć muszę przyznać, że balsam zużyłam bardzo szybko;) Pompka w moim odczuciu jest trochę niewygodna. Często zjeżdżały mi po niej palce, więc musiałam opracować nieco nietypowy sposób wyciskania zawartości;) Chyba wolałabym słoiczek zamiast tej uroczej butelki, ponieważ nie było możliwe zużycie zawartości w pełni. A szkoda;)

Balsam posiada naprawdę bogatą formułę. Co ciekawe, w kontakcie ze skórą nie jest jednak tłusty ani ciężki. Idealnie się rozprowadza, nie pozostawiając na ciele żadnej lepkiej warstwy. Wszak bardzo szybko się też wchłania:) Bardzo miłe zaskoczenie, bo można byłoby się spodziewać długiego wchłaniania albo tłustej warstwy! Wisienką na torcie jest zapach, który stanowi połączenie świeżej cytryny, limonki i soczystego melona, podkreślony odrobiną mięty, werbeny, trawy cytrynowej i kwiatu pomarańczy. Bazę stanowi piżmo i suszone kwiaty. Brzmi ekskluzywnie, prawda? Chciałabym móc przesłać ten zapach przez ekran, ale niestety! Mogę jednak zdradzić, że woń nie jest taka jaka mogłaby się wydawać. To elegancja połączona ze świeżymi i radosnymi nutami. Naprawdę autorski zapach, którego wcześniej nie znałam:) Tak więc podczas stosowania balsamu Lajuu moja skóra była nie tylko nawilżona, odżywiona i wygładzona, ale na tych „balsamicznych spotkaniach” korzystały również moje zmysły. A mnie niełatwo zadowolić w tej materii:) Dodam również, że zapach nie jest nadmiernie intensywny. Trwały, ale doskonale wyważony! Także polecam nawet wrażliwcom, którzy od czasu do czasu łakną pięknych zapachów.

Lajuu Ujędrniające serum do biustu

 

Formuła serum jest bogata i odżywcza. Produkt zapewnia skórze biustu i dekoltu wygładzenie oraz rozświetlenie. W składzie kosmetyku znajduje się woda kokosowa, ekstrakt z czerwonych alg, kompozycja kwasów AHA i kwasu hialuronowego, zimnotłoczone oleje z pestek śliwki, kokosowy oraz migdałowy oraz kompozycja witamin C i E.

Lajuu Firming Bust Serum opakowane zostało w szklaną butelkę, która jest identyczna jak w przypadku balsamu do ciała. Różnią je tylko etykiety. Pojemność to 150ml zdatne do użycia przez 12M od otwarcia. Serum zostało wyposażone w pompkę i mimo, że mechanizm działania jest ten sam jak w przypadku balsamu to tutaj dozowanie przebiega sprawnie.

Konsystencja jest lżejsza w porównaniu do balsamu, ale rozprowadza się równie dobrze. Wchłania się również błyskawicznie. Efekt rozświetlenia skóry zapewniają delikatne, złote drobinki miki. Osobiście wolałabym produkt bez drobinek, ponieważ i tak stosuję na noc. Ale myślę, że dla niektórych kobiet będzie to miłym akcentem. Zwłaszcza na nadchodzące lato. Ilość drobinek nie jest przesadna, więc nie wygląda to tandetnie. 

Serum wyróżniają oczywiście starannie dobrane nuty zapachowe nuty zapachowe – świeży zapach cytryny, limonki i soczystego melona, podkreślone odrobiną mięty, werbeny, trawy cytrynowej i kwiatu pomarańczy. Bazą jest piżmo i suszone kwiaty. Na bogato, ale naprawdę ze smakiem! Nuty są te same jak w przypadku balsamu, więc wszystko ładnie ze sobą współgra.

Przyznaję, że rzadko sięgam po produkty do pielęgnacji biustu, ponieważ nie ma na rynku zbyt wielu kosmetyków tego typu, które by do mnie przemówiły. Nie mam też problemów z utratą jędrności, ponieważ nie rodziłam, a moja waga od wieków pozostaje bez zmian. Niespecjalnie też mam co smarować:D Ale jak to mówią – mały biust ma tę zaletę, że po zdjęciu stanika pozostaje na swoim miejscu;) Ma to swoje plusy. Pielęgnacja biustu nie jest więc u mnie w top potrzeb, ale gdy coś takiego do mnie trafi i jest dobrej jakości to zawsze z przyjemnością zużywam:) Jak już wspomniałam, serum zapewnia subtelny efekt rozświetlenia dzięki zawartości drobinek miki. Już po pierwszym zastosowaniu skóra jest miękka i wygładzona. A po dłuższym użytkowaniu odżywiona, dobrze nawilżona i oczywiście lepiej napięta. W przeciwieństwie do balsamu, serum jest bardzo wydajne. Warto dać mu szansę!

Kosmetyki Lajuu oraz wiele, wiele innych znajdziesz w Topestetic, gdzie wysyłka jest zawsze bezpłatna, a dodatkowo możesz zasięgnąć porady eksperta lub wpaść na blog firmowy;)

Wpis powstał we współpracy z Topestetic

Czytaj dalej »

środa, 22 grudnia 2021

Image Skincare Rejuvenating Body Lotion silnie nawilżające i wygładzające mleczko do ciała z Topestetic!

Zima to najlepszy czas żeby zadbać nie tylko o skórę twarzy, ale i ciała! W tym okresie mniej się spieszymy i jednocześnie więcej czasu spędzamy w domach (a przynajmniej tak robią pokrewne mi dusze, czyli chociażby totalne zmarzluchy;)). W każdym razie ja zimą bezwstydnie ograniczam swą aktywność do minimum;) Pielęgnacji jednak nie odpuszczam, ponieważ u mnie w tym zakresie nie ma kompromisów i jestem zdania, że każda pora jest odpowiednia. Może uda mi się zarazić tym podejściem również Ciebie i balsam stanie się Twoim kosmetycznym przyjacielem?;) Lubię wyzwania, więc zawsze warto spróbować! Sama poszukując czegoś ekstra do pielęgnacji ciała na ten jesienno-zimowy czas zajrzałam do Topestetic, gdzie zawsze znajdę kosmetyki na wysokim poziomie. Mój wzrok już kolejny raz przykuła profesjonalna marka Image Skincare i zapragnęłam wypróbować Skincare Rejuvenating Body Lotion, czyli silnie nawilżające i  wygładzające mleczko do ciała. Czy jestem zadowolona z efektów stosowania? Czytaj dalej!

Image Skincare Rejuvenating Body Lotion silnie nawilżające i  wygładzające mleczko do ciała

Image Skincare Rejuvenating Body Lotion silnie nawilżające i  wygładzające mleczko do ciała

Dzięki zawartości kwasu glikolowego, przeciwutleniaczy oraz peptydów mleczko złuszcza i odmładza skórę. Zmniejsza oznaki starzenia się skóry, a przede wszystkim mocno nawilża skórę. Ciało staje się idealnie wygładzone i promienne.

Do najważniejszych składników aktywnych należą:

10% kwas glikolowy – złuszcza, regeneruje

5% peptyd P3 – wzmaga proces łuszczenia się naskórka bez efektów ubocznych. Wydobywa naturalny koloryt skóry, wygładza i rozświetla.

Palmitynian retinolu – rewitalizuje skórę

Tetraizopalmitynian askorbylu – stabilna postać witaminy C, rozpuszczalna w tłuszczach, działa rozjaśniająco, antyoksydacyjnie. O 50% wzrasta synteza kolagenu w porównaniu do kwasu L- askorbinowego

Image Skincare Rejuvenating Body Lotion silnie nawilżające i  wygładzające mleczko do ciała blog

Image Skincare Rejuvenating Body Lotion opakowany został w biało-fioletową tubkę z wygodnym zamknięciem, dzięki któremu nie trzeba jej odkręcać. Samo opakowanie prezentuje się minimalistycznie, ale schludnie. Ładnie wygląda na półce w łazience. Pojemność mleczka wynosi 170g, należy je zużyć w ciągu roku od otwarcia.

Image Skincare Rejuvenating Body Lotion silnie nawilżające i  wygładzające mleczko do ciała konsystencja

Lotion wyróżnia się delikatną konsystencją, która jednak nie spływa z palców, dzięki czemu bardzo sprawnie się rozprowadza. Bezpośrednio po aplikacji kosmetyk pozostawia po sobie nieco lepką powłokę. Jednak po chwili ładnie wnika w skórę i nic już się nie klei. Nie ma też żadnej tłustej ani błyszczącej warstewki. Pozostaje już tylko miękkość i gładkość. 

Image Skincare Rejuvenating Body Lotion silnie nawilżające i  wygładzające mleczko do ciała recenzja

Zapach również bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, ponieważ określiłabym go jako typowo kosmetyczny, bez wyczuwalnej kwasowej nuty. Po dokładnym wklepaniu balsamu żadna woń nie utrzymuje się na skórze i bardzo mi to odpowiada, ponieważ mogę po niego sięgnąć nawet, gdy męczy mnie migrena.

Mimo nieco mniejszej niż standardowo pojemności, produkt jest dość wydajny. Wystarczy kilka porcji na całe ciało. Częstotliwość stosowania zależy od indywidualnych potrzeb i chęci. Bezwzględnie należy jednak pamiętać żeby nie aplikować go bezpośrednio po depilacji. Sama sięgałam po niego regularnie raz dziennie oraz zgodnie z zaleceniami i nie zaobserwowałam żadnego zaczerwienienia ani innych podrażnień. Jedynie podczas aplikacji odczuwałam bardzo subtelne i przemijające miejscowe mrowienie. 

Image Skincare Rejuvenating Body Lotion zainteresował mnie przede wszystkim ze względu na zawartość kwasu glikolowego, ponieważ już w zeszłym roku zaobserwowałam jego wysoki potencjał w przypadku pielęgnacji skóry ciała. Kwas glikolowy wykazuje tak efektywne działanie, ponieważ ze wszystkich kwasów AHA posiada najmniejszą cząsteczkę. Jest to substancja złuszczająca pozyskiwana z soku trzciny cukrowej i może być stosowana praktycznie przy każdym typie skóry. Przy 10% stężeniu, takim jak w przypadku produktu Image Skincare działa na skórę intensywnie nawilżająco, odnawiająco i regenerująco. Sam proces złuszczania zachodzi w naskórku (w jego powierzchownej warstwie rogowej), zatem proces ten nie jest widoczny gołym okiem. Nie bez znaczenia była również zawartość peptydu oraz stabilnej formy witaminy C:) Co tu dużo mówić, już po pierwszym użyciu wiedziałam, że lotion ma potencjał, a przy tym zapewnia wysoki komfort stosowania. Rezultaty w pełni spełniły moje oczekiwania, więc lotion rzutem na taśmę znalazł się w gronie najlepszych kosmetyków do pielęgnacji ciała, jakich miałam okazję używać w 2021 roku:) Skóra mojego ciała stała się niesamowicie miękka, gładka, nawilżona i odżywiona, a jej koloryt, mimo trwającej zimy prezentuje się zdrowo i jednolicie. 

Image Skincare Rejuvenating Body Lotion silnie nawilżające i  wygładzające mleczko do ciała topestetic

Silnie nawilżające i  wygładzające mleczko do ciała Image Skincare oraz inne produkty tej marki wraz z darmową dostawą znajdziesz w Topestetic.

Jak dbasz o skórę swojego ciała? Poznałaś już kosmetyki Image Skincare?

Czytaj dalej »

wtorek, 20 lipca 2021

Is Clinical Youth Body Serum – luksusowa pielęgnacja ciała w mgiełce!

Każdy zasługuje na odrobinę luksusu:) Jednak w kontekście kosmetyków, częściej wybieramy coś do pielęgnacji twarzy albo np. produkt do makijażu w wyjątkowym opakowaniu. W przypadku pielęgnacji ciała nieco rzadziej stawiamy na bardziej wyszukane formuły, a i wybór jest mniejszy. Choć i to powoli ulega zmianie;) Jeszcze jesienią ubiegłego roku w ofercie Is Clinical pojawił się produkt do ciała pod postacią sprayu, który od razu mnie zaintrygował. Zostawiłam go sobie jednak na nieco cieplejsze, wiosenne dni:) Mowa oczywiście o Is Clinical Youth Body Serum. Jak sprawdziło się w przypadku mojej skłonnej do przesuszenia skóry ciała?

Is Clinical Youth Body Serum blog

Is Clinical Youth Body Serum

W składzie serum do ciała Is Clinical znajduje się kwas hialuronowy, wyciąg z arbuza, niebieskich mikroalg, z korzenia lukrecji i yerba santa oraz witamina B5. Ponadto produkt został oparty na opatentowanej technologii Extremozyme. To wiodący składnik, który zawiera enzymy pozyskane z roślin rosnących w najtrudniejszych warunkach klimatycznych.  Technologia Extremozyme zapobiega uszkodzeniom DNA i zapewnia ochronę antyoksydacyjną. Enzymy ekstremofilne posiadają skuteczność popartą badaniami klinicznymi.

Is Clinical Youth Body Serum recenzja

Jak to bywa w przypadku Is Clinical, produkt zachęca do użycia już samym połyskującym kartonikiem z holograficznymi elementami. Ale na pewno wspominałam już, że ten design pasuje do mnie idealnie;) Samo serum zostało umieszczone w nieco ciężkiej butelce wykonanej z twardego plastiku. Prezentuje się ono estetycznie, ale przyznaję, że trudno mi było oddać to na zdjęciach, ponieważ błyszczące opakowanie odbija światło. W trakcie użytkowania łatwo zostawić na nim ślady palców. Serum zostało wyposażone w atomizer, który w moim przypadku działał sprawnie. Bez problemu mogłam więc prysnąć bezpośrednio na ciało lub najpierw na dłoń, a potem rozprowadzić produkt po skórze. Opakowanie zawiera 200ml serum, które należy zużyć w ciągu 9 miesięcy od otwarcia.

Is Clinical serum do ciała opinie

Is Clinical Youth Body Serum to coś dla wielbicieli ultra-lekkich formuł! Serum do ciała ma postać delikatnej, odświeżającej mgiełki, która jest idealna do stosowania nawet w porannym pośpiechu. Bezpośrednio po aplikacji wyczuwalna jest na skórze subtelna warstwa ochronna. Szybko się jednak wchłania, pozostawiając skórę nawilżoną, miękką i jedwabistą w dotyku. Działa niczym odżywczy zabieg na ciało. Kosmetyk w moim odczuciu ma cytrusową nutę zapachową, która nie jest do końca naturalna w odbiorze. Ale nie jest męcząca i nie utrzymuje się długo na skórze. A to dla mnie nawet plus, ponieważ nie przepadam za zbyt długotrwałymi zapachami:) Serum najlepiej sprawdza się stosowane od razu po wyjściu spod prysznica. Przy dłuższym używaniu skóra wygląda coraz lepiej. Tak jakby poprawiła się jej struktura. Produkt nadaje się też do stosowania po opalaniu, więc stanowi także świetną opcję na lato. Jest idealny do częstego stosowania podczas cieplejszych dni.

Is Clinical serum do ciała recenzja

Słyszałaś już o Is Clinical Youth Body Serum? Zdarza Ci się sięgać po produkty do pielęgnacji ciała w formie mgiełki?

Czytaj dalej »

sobota, 26 grudnia 2020

Pielęgnacja ciała z kosmetykami Zielone Laboratorium. Topestetic!

Na kosmetyki Zielone Laboratorium miałam chrapkę już od dawna, ale dopiero ten 2020 rok przyniósł mi spełnienie w tym zakresie:) Zielone Laboratorium jest polską marką tworzącą kosmetyki naturalne. Ich formuły są w 100% wegańskie, naturalne i bezpieczne dla skóry. Produkty nie zawierają składników pochodzenia zwierzęcego ani nie są testowane na zwierzętach. Dodatkowo część zysków ze sprzedaży kosmetyków zasila konta różnych fundacji na rzecz zwierząt. Jest to zatem firma, która nie pozostaje obojętna na los istot zależnych od człowieka:) Wracając już do produktów asortyment jest bardzo ciekawy i każdy znajdzie coś dla siebie. Ja na początek postawiłam na kosmetyki do pielęgnacji ciała – Cytrusowy peeling myjący, Ujędrniający krem do mycia i Balsam do ciała ujędrniająco-wzmacniający:) A jak się u mnie spisały?

Zielone Laboratorium kosmetyki

Zielone Laboratorium Cytrusowy peeling myjący Pomarańcza i Cytryna

Jest to odświeżający peeling myjący o cytrusowym aromacie. Ma on za zadanie dogłębnie oczyszczać i relaksować ciało. Produkt zawiera delikatne drobinki ścierające, które pomagają pozbyć się martwego naskórka. W składzie znajdują się ekstrakty z lawendy i rozmarynu, olejek pomarańczowy oraz origanol.

Zielone Laboratorium Cytrusowy peeling myjący Pomarańcza i Cytryna

Peeling został opakowany w plastikową butelkę o pojemności 250ml, które należy zużyć w ciągu 12 miesięcy od otwarcia. Opakowanie posiada dość wygodne zamknięcie na klik. Sam produkt ma żółtawą barwę i żelową, lejącą się konsystencję. W porównaniu do takich typowych treściwych peelingów jest zdecydowanie rzadki, ale naszpikowany sporą ilością drobinek. Jego zapach jest przepiękny! Ja wyczuwam w nim woń świeżo obieranych pomarańczy z nutką cytryny. Jest totalnie orzeźwiający i naturalny w odbiorze. Zero sztucznych nut, więc zdecydowanie uprzyjemnia kąpiel:) Niestety nie utrzymuje się zbyt długo na skórze po użyciu;) Z reguły nie przepadam za takimi peelingami myjącymi. Częściej wybieram te bardziej odżywcze, ale w tym przypadku intrygował mnie zapach i przyznaję, że miałam nosa. Peeling aplikuje się na mokrą skórę, a następnie należy masować okrężnymi ruchami aż do wytworzenia pianki. Owa piana jest taka bardziej kremowa, subtelna. Kosmetyk bardzo dobrze oczyszcza ciało, relaksując przy tym zmysły za sprawą swego zapachu. A dodatkowo ze względu na właściwości złuszczające pozostawia skórę miękką i gładką oraz subtelnie nawilżoną, idealnie przygotowując ją tym samym na użycie balsamu. Nie pozostawia po sobie tłustej warstwy. Nie jest to mocny zdzierak, więc spokojnie można po niego sięgać nawet kilka razy w tygodniu bez obaw o podrażnienia:)

Zielone Laboratorium Ujędrniający krem do mycia Aloes i olejek pomarańczowy

Krem myjący został skomponowany na bazie roślinnych środków myjących. Posiada on działanie ujędrniające i regenerujące. Dobrze oczyszcza skórę, a przy tym łagodzi podrażnienia oraz stany zapalne. Działa również antyoksydacyjnie. Jest polecany do każdego typu skóry, także tej zmagającej się z utratą jędrności.

Zielone Laboratorium Ujędrniający krem do mycia Aloes i olejek pomarańczowy

Podobnie jak produkt wyżej, krem myjący znajduje się w 250ml przezroczystej butelce, której zawartość należy zużyć w ciągu 12 miesięcy od otwarcia. Po opisie spodziewałabym się kremowej konsystencji, ale raczej bym jej tak nie określiła. Nie jest taka sama jak w przypadku peelingu, ale również rzadka. Taka swobodnie przelewająca się;) Wewnątrz kremu myjącego również znajdują się delikatne drobinki. Krem przyjemnie się rozprowadza wytwarzając delikatną, kremową piankę. Jego zapach to w moim odczuciu cytrusy z ziołowo-ogórkową nutką. Naturalny i świeży, ale już nie aż tak zniewalający w odbiorze jak peeling myjący;) Te dodatkowe lekko ziołowe nuty trochę zaburzają jego piękno:) Krem myjący bardzo dobrze sprawdza się pod prysznicem. Oczyszcza łagodnie, bez żadnych podrażnień, a jednocześnie robi to skutecznie. Po użyciu skóra jest gładka i lekko nawilżona. Dobrze współgra z balsamem z tej samej linii.

Zielone Laboratorium Balsam do ciała ujędrniająco-wzmacniający

Balsam bazuje na składniku Body3 Complex, dzięki któremu skóra staje się bardziej jędrna, a rozstępy i cellulit zredukowany. W jego składzie znajduje się masło shea, proteiny owsa oraz olejek cytrynowy. Balsam polecany jest do każdego typu skóry. Zwłaszcza tej zmagającej się z wiotkością, niedostatecznym odżywieniem i nawilżeniem, a także utratą jędrności, rozstępami i cellulitem.

Zielone Laboratorium Balsam do ciała ujędrniająco-wzmacniający

Balsam opakowany został w plastikowy słoiczek o pojemności 250ml. Zawartość jest dodatkowo zabezpieczona sreberkiem. Jego zapach jest świeży, podobnie jak krem myjący z tej samej linii. Przez jakiś czas utrzymuje się na skórze po aplikacji, ale nie jest dokuczliwy. Produkt posiada dość gęstą konsystencję, która niestety trochę się marze, pozostawiając po sobie bielącą powłoczkę. Trzeba go więc dobrze wklepać i dłuższą chwilę poczekać na wchłonięcie. Dodatkowo balsam zawiera coś w rodzaju mikrokapsułek, które rozpuszczają się podczas masażu ciała. Osobiście nie mam problemu z utratą jędrności skóry ciała. Szczęśliwie nadal nie posiadam też cellulitu ani rozstępów (chyba po prostu nie mam do tego predyspozycji;)). Ciężko mi więc ocenić tego typu działanie, ale prawdę mówiąc jestem pewna, że nawet jeśli ktoś ma wszystkie te problemy to żaden kosmetyk sam w sobie tego nie zażegna. Nie ma co wierzyć w cuda. Muszę jednak przyznać, że z perspektywy osoby szczupłej i bez tego typu defektów skórnych raz na jakiś czas funduję sobie spotkania z kosmetykami o takim profilu działania i z reguły jestem zadowolona. Wszystko to dlatego, że nie tylko zapewniają podstawową pielęgnację w postaci nawilżenia i odżywienia skóry ciała, ale także pięknie je wygładzają i napinają, więc skóra jest w jeszcze lepszej kondycji. I tak też jest w tym przypadku. Brakuje mi jedynie bardziej komfortowej w rozprowadzaniu, niebielącej formuły. Dobrze byłoby ten kosmetyk nieco ulepszyć pod tym względem, ponieważ z reguły do takich produktów się nie wraca. Poza tym moje kosteczki są zadowolone:D

Szeroki wybór kosmetyków Zielone Laboratorium wraz z bezpłatnymi konsultacjami kosmetologa i równie darmową dostawą znajdziesz na Topestetic.

Miałaś do czynienia z kosmetykami Zielone Laboratorium? Co mogłabyś polecić?

Czytaj dalej »

piątek, 18 grudnia 2020

NeoStrata Lotion Plus – kwas glikolowy w pielęgnacji ciała. Topestetic!

Jakiś czas temu w sklepie Topestetic wpadło mi w oko złuszczająco-wygładzające mleczko do twarzy i ciała Lotion Plus profesjonalnej marki NeoStrata. Badania kliniczne potwierdzają nie tylko skuteczność, ale i bezpieczeństwo stosowania preparatów tej firmy. Dlatego jest ona szczególnie ceniona w branży medycznej. Marka stawia na kompleksowe połączenie wysokiej jakości składników aktywnych z jednoczesnym zachowaniem właściwości odbudowujących i silnie regenerujących:)

NeoStrata Lotion Plus

Złuszczająco-wygładzające mleczko do twarzy i ciała Lotion Plus szczególnie polecane jest osobom przyzwyczajonym do stosowania kwasów AHA. Produkt posiada silne właściwości poprawiające strukturę skóry. Zwłaszcza w przypadku tendencji do rogowacenia okołomieszkowego i posłonecznego. Złuszcza i oczyszcza skórę w efekcie czego staje się ona gładka, elastyczna i nawilżona. A jej koloryt jest bardziej jednolity. Wskazaniem do stosowania jest także fotostarzenie, szorstka i matowa skóra, skóra łojotokowa i trądzik na ciele. Podczas stosowania oraz miesiąc po należy stosować wysoki filtr przeciwsłoneczny.

NeoStrata Lotion Plus

NeoStrata Lotion Plus opakowany został w całkiem zwyczajną białą tubkę z wygodnym zamknięciem na zatrzask. Pojemność to standardowe 200ml, które należy zużyć w ciągu 12 miesięcy od otwarcia. Mleczko posiada białą barwę i lekką kremowo-żelową konsystencję, która pięknie się rozprowadza, szybko wchłania, nie lepi się i nie bieli. Należy jednak pamiętać, żeby nakładać je na dobrze osuszoną skórę i nie szaleć z ilością. Uczulam też żeby nie używać go krótko po depilacji, ponieważ może wtedy solidnie zapiec i spowodować podrażnienia. Zapach mleczka NeoStrata jest lekko medyczny i ultra delikatny. Wyczuwalny jedynie podczas aplikacji, co bardzo mi odpowiada:) Żadnych nieprzyjemnych woni, więc dla mnie bomba.

NeoStrata Lotion Plus

W pierwszym momencie, kiedy zobaczyłam Lotion Plus poczułam się zaintrygowana. Ale jednocześnie pomyślałam, że to może niekoniecznie dobry wybór dla mnie z uwagi na to, że nie ma u mnie jakichś szczególnych wskazań do stosowania. Nie występuje u mnie nierówny koloryt ani rogowacenie okołomieszkowe. Pytałam nawet o to kiedyś dermatologa, ponieważ sporadycznie wyskoczy mi np. parę krostek na ręce. Dostałam jednak odpowiedź, że ten problem mnie nie dotyczy. Po drugie produkt jest uniwersalny, co oznacza, że można go stosować zarówno na twarz jak i ciało. Ale używanie na twarz na ten moment nie wchodzi u mnie w grę, ponieważ nadal, co jakiś czas pojawiają się u mnie podrażnienia związane ze stosowaniem retinolu. Dołączenie do pielęgnacji kwasu glikolowego to byłoby dla mojej twarzy już zbyt wiele:) W ogólnym rozrachunku jednak moja twarz bardzo dobrze reaguje na kwas glikolowy, więc uznałam, że może i ciało będzie usatysfakcjonowane. Choć z drugiej strony niepokoiła mnie wzmianka, że jest to produkt dla osób przyzwyczajonych do stosowania kwasów AHA, a ja nigdy wcześniej nie stosowałam ich na ciało;) Ostatecznie jednak natura ryzykanta wygrała i postanowiłam sprawdzić jego moc na ciele. Wszak wizja gładkiego ciałka jest dla mnie zawsze kusząca;) A dla Ciebie?

Kwas glikolowy wykazuje bardzo efektywne działanie ze względu na to, że ze wszystkich kwasów AHA to właśnie on posiada najmniejszą cząsteczkę. Jest on substancją złuszczającą pozyskiwaną z soku trzciny cukrowej i polecany do każdego typu cery. Przy 15% stężeniu, takim jak w przypadku mleczka NeoStrata Lotion Plus działa na skórę intensywnie nawilżająco, odnawiająco i regenerująco. Sam proces złuszczania zachodzi w naskórku (w jego powierzchownej warstwie rogowej), zatem proces ten jest niewidoczny gołym okiem.

NeoStrata Lotion Plus

Producent poleca przez pierwsze 2 tygodnie aplikować lotion na oczyszczoną skórę raz dziennie, a po upływie tego czasu rano i wieczorem (jeśli oczywiście nie wystąpią podrażnienia). Ja jednak uznałam, że w moim przypadku wystarczy raz dziennie. Czasami robiąc też sobie małą przerwę. Początkowo podczas aplikacji może występować mrowienie albo nawet pieczenie. U mnie na początku występowało jedynie miejscowe, subtelne mrowienie, które nie było dokuczliwe. Ku mojej radości nie wystąpiło u mnie żadne podrażnienie, wysuszenie ani zaczerwienienie. Jak już wspomniałam wcześniej samo mleczko rozprowadza się bardzo przyjemnie i nie trzeba nakładać go zbyt wiele. Rezultaty bardzo miło mnie zaskoczyły. Skóra mojego ciała stała się niesamowicie gładka, a ja nieskrywaną satysfakcją obserwowałam ten efekt:) Zauważyłam również, że stała się odżywiona, zdecydowanie lepiej napięta, a jej koloryt zdrowy mimo trwającej zimy. Jeśli chodzi o nawilżenie to wspomagałam je jeszcze dodatkowo innym kosmetykiem. Produkt spełnił moje oczekiwania i ostatecznie eksperyment z używaniem kwasów AHA na ciało mogę uznać za udany:) Warto też dodać, że stosowanie tego typu produktu może stanowić też świetne przygotowanie do niektórych zabiegów w gabinecie kosmetycznym. A zima jest wyjątkowo dobrą porą na stosowanie kwasów w pielęgnacji skóry.

Znasz markę NeoStrata? Zdarzyło Ci się stosować kwasy w pielęgnacji ciała?

Czytaj dalej »