Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DKNY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DKNY. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 października 2016

Perfumy na jesień?

Cześć Dziewczyny!

Nie jestem z tych osób, które dają sobie coś wmówić tudzież zaszufladkować. Jesienią wcale nie muszę używać zapachów kojarzących się z tą porą roku. Jeśli tylko mam ochotę spryskuję się najbardziej owocowym zapachem jaki posiadam i mało mnie obchodzi czy to o tej porze roku pasuje czy też nie oraz co sądzą na ten temat inni. Dla mnie zapach nie ma być czymś co ma mnie do czegoś dopasować. To on ma pasować do mnie, a nie ja do niego;) Niemniej spodobał Wam się wpis o zapachach na lato i dostałam pytania czy pojawi się coś podobnego o perfumach na jesień/zimę.  Wybrałam więc te, które mimo wszystko bardziej kojarzą mi się z jesienią aniżeli z latem i dziś chciałabym Wam o nich napisać kilka słów:) A z przekory zdjęcia nadal iście wakacyjne!


Yves Saint Laurent Black Opium EDT


Zacznę od mojego ulubieńca, który towarzyszy mi już dość długo bo ok. 10 miesięcy. To prawdziwy mistrz trwałości! Utrzymuje się u mnie nawet do 12 godzin, dzięki czemu, mimo iż posiadam najmniejszą pojemność to zużycie mam niewielkie:) Spotkałam się ze stwierdzeniami, że Black Opium YSL to zapach niegodny pierwotnego Opium;) Szczerze? Wolałabym umrzeć niż pachnieć klasycznym Opium, ale o gustach się nie dyskutuje:) Moim zapachem zdecydowanie jest Black Opium w wersji EDT gdyż warto nadmienić, że istnieje jeszcze wersja EDP, która różni się nie tylko poziomem stężenia olejków, ale także nieco innymi nutami zapachowymi:) Jak już kiedyś wspominałam wybór tego zapachu bardzo mnie zaskoczył gdyż statystycznie najczęściej sięgałam po zapachy świeże i owocowe, a Black Opium jest inny;) Intensywny, słodki, soczysty… Z wyczuwalną nutą czarnej porzeczki, gruszki i cierpkich cytrusów. Po jakimś czasie do głosu dochodzą akordy zielonej herbaty oraz jaśminu przeplatającego się z nutami kwiatu pomarańczy:)  Wyczuwalna jest też woń czarnej kawy z dodatkiem bitej śmietany i czekoladowej posypki:) Bardzo lubię nim pachnieć! Uwielbiam też jego wyjątkowy flakon!


Nuty zapachowe

Nuta głowy: czarna porzeczka, gruszka, mandarynka, cytrusy
Nuta serca:  kawa, zielona herbata, jaśmin, kwiat pomarańczy
Nuta bazy: białe piżmo, jasne nuty drzewne.


DKNY MY NY


Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam reklamę nowości, którą były wtedy perfumy DKNY MY NY pomyślałam, że to zdecydowanie coś dla mnie i czym prędzej udałam się na testy do perfumerii. Na miejscu spotkało mnie jednak rozczarowanie – zapach nie przypadł mi do gustu. Byłam zaskoczona gdyż ogólnie lubię zapachy tej marki, ale stwierdziłam, że nic na siłę. Bardzo podobał mi się jednak flakonik MY NY w kształcie serca. Przez wiele osób uznawany jest za kiczowaty, ale mnie się podoba;) Co za tym idzie co jakiś czas podchodziłam do tego zapachu aż w końcu… mi się spodobał. Może musiałam do niego dojrzeć? Nie mam pojęcia z czego wynikała moja początkowa niechęć, ale ostatecznie zapach ten przypadł mi do gustu. Choć nie jest on jednym z tych, po które mogłabym sięgać codziennie;) DKNY MY NY to zapach nowoczesny i elegancki, a jednocześnie kierowany do młodszych kobiet. Dlatego też jego twarzą została Rita Ora. Nie jest to typowo słodki i ulepkowaty zapach. Jest on wyważony i delikatnie pudrowy. Wyraźnie wyczuwalne są maliny oraz różowy pieprz przeplatany z kwiatowymi nutami. Nuty bazy są dosyć mocne i pewnie dlatego sam zapach jest dość trwały. Nie aż tak trwały jak Black Opium, ale utrzymuje się na mojej skórze naprawdę długo.


Nuty zapachowe  
Nuta głowy: malina, różowy pieprz, galbanum
Nuta serca: jaśmin, frezja, korzeń irysa
Nuta bazy: paczula, absolut wanilii, piżmo, szara ambra

Masaki Matsushima Chocolat Mat


Perfumy Masaki Matsushima Chocolat Mat dostałam w prezencie. Byłam nieco zaskoczona gdyż nigdy wcześniej nie natknęłam się na ten zapach. Jak później się okazało zapach ten jest niemalże nieuchwytny w perfumeriach stacjonarnych i to wiele wyjaśnia. Choć o samym tym japońskim projektancie oczywiście słyszałam:) Flakon określiłabym jako nawiązujący do sztuki nowoczesnej;) Jego gabaryty są dość spore gdyż pojemność wynosi aż 80ml i jest to jedyna dostępna pojemność. Przyznam, że ten brązowy flakonik wizualnie nie przypadł mi do gustu. Podobnie pojemność, ponieważ preferuję mniejsze flakoniki, ale sam zapach okazał się dość zaskakujący:) Pierwsze co mnie ucieszyło gdy spojrzałam na nazwę to słowo „chocolat”, ponieważ uwielbiam czekoladę i jej aromat:) Nastawiałam się więc na prawdziwą ucztę dla zmysłów i niemalże podniebienia;) Nuty zapachowe nieco mnie zaskoczyły gdyż nie wyczuwam w tych perfumach ani cytryny ani melona, nutę czarnej porzeczki zaś dość subtelnie i niezbyt długo. Dla mnie Chocolat Mat pachnie niczym czekoladowa bombonierka i tutaj od razu przychodzi mi na myśl cytat: „życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz co ci się tafi”;) Zapach intrygujący i niesztampowy. Nie dla każdego i nie jest to zapach, którym mogłabym pachnieć na co dzień, ale zdecydowanie polecam testy wszystkim czekolado-holikom;) 


Nuty zapachowe

Nuta głowy: czarna porzeczka, cytryna, melon, róża
Nuta serca: kakao, czekolada
Nuta bazy: drzewo sandałowe, kokos, piżmo


Znacie któreś z tych zapachów? Jakie jest Wasze podejście do perfum? Stosujecie podziały na te wiosenno/letnie i jesienno/zimowe czy podobnie jak ja kierujecie się sercem i nastrojem?:)
Czytaj dalej »