Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yonelle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yonelle. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 maja 2015

Yonelle Infusion Beauty Elixir Eliksir Piękności Z Technologią Hydro-Infuzyjną.

Cześć Dziewczyny!

Marka Yonelle zaczęła mnie interesować już pod koniec ubiegłego roku. Dlatego w styczniu postanowiłam wypróbować jeden z produktów, który miał same dobre opinie w Internecie. Eliksir Piękności – czyż to nie brzmi zachęcająco?



Opis producenta

PERFEKCYJNE WYGŁADZENIE W 15 MINUT. SUPERSKUTECZNY. NOWATORSKI. LUKSUSOWY. Eliksir Piękności, intensywny kosmetyk do każdego typu cery dojrzałej, z technologią hydro-infuzji i błyskawicznej odnowy komórkowej. Eliksir w ciągu zaledwie 15 minut przemienia zmęczoną, szorstką, słabo nawilżoną skórę w piękny, gładki atłas – miękki i delikatny w dotyku. Staje się ona widocznie rozjaśniona, pełna młodzieńczej witalności. Stosowanie tego wyjątkowego kosmetyku to odkrywanie naturalnego piękna skóry, wielka przyjemność i poczucie luksusu. Cząsteczki trehalozy, NMF i aminokwasów zapewniają komfort nawilżenia i ponadprzeciętną gładkość powierzchni naskórka. Działanie Eliksiru Piękności zachwyca szybkością i skutecznością.

Moja opinia

Opakowanie

Jest eleganckie i jednocześnie nietypowe. Zawiera 40ml eliksiru;) Mogłoby być jednak nieco mniejsze, wiecie jak bardzo lubię poręczne opakowania;) To niestety do takich typowo małych i poręcznych nie należy.   Dodatkowo produkt zapakowany był w kartonik oraz woreczek. Bardzo spodobała mi się taka dbałość o detale. Niestety otwór przez, który wydobywa się produkt nie posiada żadnej zatyczki i nie jest w żaden sposób zabezpieczony. Okazało się, że wystarczy przycisnąć i już jest gotowy do użycia. Trochę mnie to zasmuciło, ponieważ miałam zamiar odłożyć sobie ten produkt na później. Jednak skoro wydałam już z niego pierwsze tchnienie postanowiłam od razu przystąpić do używania.


Konsystencja i zapach

Produkt jest przezroczysty, ma lekką żelową konsystencję. Zapach w jakimś stopniu przypomina mi perfumy DKNY Be Delicious, ale jest delikatny i po niedługim czasie się ulatnia. W przypadku tego typu produktów preferuję kosmetyki bezzapachowe lub o neutralnych zapachach, ale szczęśliwie ten zapach mi nie przeszkadzał. Inaczej byłby problem;)


Działanie

Początkowo produkt stosowałam 3 razy w tygodniu wieczorem, ponieważ miałam jeszcze końcówkę innego kosmetyku. Producent zaleca stosowanie eliksiru jako 15 minutową maseczkę. Podczas zakupów musiałam coś pomylić, ponieważ początkowo myślałam, że jest to typowe serum, które stosuje się pod krem lub ewentualnie solo. Przy jednorazowym zastosowaniu producent zaleca użycie 12 doz produktu. Zatem jest to niemała ilość;) Ja jednak postanowiłam stosować po swojemu czyli typowo jako serum na noc pod krem lub solo, czasami zdarzało mi się też stosować pod makijaż. Zużywałam przy tym 2-3 dozy na twarz i szyję. Dodatkowo raz na jakiś czas według zaleceń producenta czyli jako maskę. Eliksir stosowany jako serum dzięki żelowej konsystencji łatwo się rozprowadza i szybko wchłania nie pozostawiając po sobie niechcianej błyszczącej warstewki. Według mnie nadaje się zarówno do stosowania pod krem jak i samodzielnie. Początkowo miałam mieszane uczucia co do tego produktu. Nawilżał, wygładzał, skóra wyglądała na odżywioną i bardziej promienną, ale miałam wrażenie, że przy tej cenie to za mało;) Doceniłam jednak działanie tego serum kiedy w międzyczasie otworzyłam próbkę innego serum, po którym moja cera mocno się błyszczała, a efekty były mało spektakularnie. Potulnie postanowiłam wtedy dokończyć Yonelle;) Po jakimś czasie pojawiły się u mnie krostki jednak stan ten spowodowany był innymi czynnikami. Podsumowując mimo początkowo mieszanych uczuć produkt oceniam pozytywnie.

Obecnie za Eliksir bez żadnej promocji musimy zapłacić 159zł. 

Znacie markę Yonelle? Co polecacie? Lubicie tego typu produkty?
Czytaj dalej »

sobota, 31 stycznia 2015

Styczniowe nowości vol. 2.

Cześć Dziewczyny!

W pierwszej połowie stycznia pokazywałam Wam nowości z DM’u, Douglasa i innych. Jednak jak to często bywa – to jeszcze nie wszystko. Zapraszam więc na krótką prezentację tego co pozostało dotąd niepokazane. Na szczęście nie ma już tego tak dużo jak poprzednio, nie będzie więc wielkiego tasiemca;)


Zgodnie z noworoczną wishlistą zdecydowałam się na zakup kremu sorbetu nawilżającego marki Caudalie. Jest już od dwóch tygodni w użyciu i póki co jestem zadowolona. Dodatkowo w Rossmannie do koszyka wpadł mi bezzapachowy antyperspirant w kremie Garnier Neo. Wprawdzie mam już swojego ulubieńca z Vichy, ale uznałam, że warto wypróbować. Jak dotąd spisuje się całkiem nieźle.

Wiele razy wspominałam, że kosmetyki Tołpy nie są kompatybilne z moją skórą, ale o dziwo sorbet nawilżający przypadł mi do gustu na tyle, że postanowiłam kupić kolejne opakowanie. Akurat w sklepie online była promocja na darmową wysyłkę oraz 5 gratisowych maseczek i próbek. Nawiasem mówiąc na sorbet namówiłam też siostrę, a mama dostanie w prezencie;)

Poczyniłam kolejne zamówienie w internetowym Douglasie. Niestety ostatnio lubię tą perfumerię bardziej niż powinnam;) Kupiłam Beauty Elixir Yonnelle, o którym wspominałam w wishliście (cóż za konsekwencja), zestaw Normamat Dr Irena Eris – uznałam, że skoro kosmetyki Provoke bardzo mi odpowiadają to być może coś z pielęgnacji również się sprawdzi. Zestaw zawiera pełnowymiarowy peeling (mam serdecznie dość liści manuka), oraz dwa mini kremy na dzień i na noc. Na koniec mini pianka do oczyszczania twarzy marki Douglas – potrzebna była do uzyskania darmowej wysyłki;) Jednak z tego co czytałam w sieci to całkiem dobry produkt. Zobaczymy czy u mnie się sprawdzi, a xs cóż w sam raz dla mnie;) Dodatkowo jak to ja skorzystałam z bonu rabatowego, gratisów etc.

Na koniec to co prezentowałam już we wpisie pt.: bo było ładne czyli zestaw upolowany przez moją znajomą z 50% rabatem. Zestaw zawiera brokatowy puder do ciała w sprayu, perfumy w formie stałej oraz żel pod prysznic. Typowej dogłębnej recenzji nie będzie, ponieważ myślę, że nie ma tu co recenzować;)

No cóż, biorąc pod uwagę dwa posty zakupowe z czego jeden całkiem spory (klik) w styczniu trochę przegięłam. Wyszło jak zwykle, ale mimo wszystko nie ukrywam, że jestem zadowolona;)
Czytaj dalej »