Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dr Irena Eris. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dr Irena Eris. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 stycznia 2018

Dobre maseczki do twarzy z wyższej półki!

Cześć Dziewczyny!
O ile nie lubię mnożyć bytów w przypadku kremów do twarzy to z maseczkami jest u mnie inaczej. W tej materii dobrze mieć wybór, więc najczęściej mam w użyciu parę sztuk. Ma to sens, ponieważ możemy wybrać maseczki przystosowane do konkretnych problemów, a nawet nakładać je jedynie na wybrane partie twarzy:) Dziś postanowiłam się pokusić o mały przegląd maseczek do twarzy godnych uwagi. Termin z „wyższej półki” może być nieco mylący, ponieważ dla każdego znaczy coś innego. W tym ujęciu mam na myśli po prostu dobrą jakość! Będą zarówno marki polskie jak i zagraniczne. 


NUXE Creme Fraiche de Beaute maseczka nawilżająca



Niezależnie od typu cery nawilżenie jest zawsze w cenie. Potrzebuje go absolutnie każdy rodzaj skóry od suchej po tłustą. NUXE Creme Fraiche de Beaute maseczka nawilżająca to nowość w ofercie marki tzn. seria istniała już wcześniej, ale parę miesięcy temu pojawiła się nowa odsłona i nowe opakowania. Do mnie trafiły 3 produkty, o których niedawno pojawił się u mnie osobny wpis, ale mimo wszystko postanowiłam uwzględnić maseczkę w tym zestawieniu. W zgrabnej tubce mieści się 50ml kosmetyku o cudownym kwiatowym zapachu. Prawdę mówiąc aż sama byłam w szoku, że tak przypadł mi on do gustu. Maska posiada delikatną, kremową konsystencję, która jest bardzo przyjemna dla skóry. Wystarczy nałożyć ją na 10minut, a następnie usunąć nadmiar przy pomocy wacika zwilżonego tonikiem. W praktyce maska częściowo się wchłania, więc nie pozostaje zbyt wiele do usunięcia. Po użyciu skóra jest aksamitnie gładka i nawilżona bez nieprzyjemnego tłustego filmu. To lekka maseczka idealna dla każdego typu cery:) Niestety zostało mi już tylko na 1-2 użycia.


Filorga Meso Mask



Maska do twarzy Filorga Meso Mask zaintrygowała mnie już na początku ubiegłego roku kiedy to dostrzegłam kosmetyki tej marki w jednym z salonów urody. Kosmetyki profesjonalne zawsze darzyłam sympatią, więc wiedziałam, że będę musiała wypróbować. Jest to maska inspirowana zabiegami mezoterapii przeznaczona do każdego typu cery w szczególności zaś wrażliwej, odwodnionej, dojrzałej i zmęczonej. Ma ona wygładzać i rozświetlać cerę, a także działać przeciwzmarszczkowo. Zawiera aż 100 składników, z czego ponad 70 to substancje czynne. Maskę nakładamy na 15-30 minut raz w tygodniu przez pierwszy miesiąc, a następnie raz na dwa tygodnie przez dwa miesiące:) To maska do zadań specjalnych! Po użyciu skóra jest spektakularnie wygładzona, rozświetlona, odżywiona, zregenerowana i nawilżona. Cudeńko! Na pewno pojawi się pełna recenzja:)


Dr Irena Eris Instutute Solutions Detoksykująca kuracja przeciwzmarszkowa



To kuracja w postaci zestawu masek. Pełna kuracja obejmuje  6 masek w 10ml tubkach -  3x Black Mud Detoxifying Mask i 3x Golden Algae Lifting Mask. Zabiegi należy wykonywać 2 razy w tygodniu, a opakowanie masek powinno wystarczyć na 9 tygodni stosowania. Ja używałam nieco bardziej nieregularnie, po swojemu:) Pierwszym krokiem jest nałożenie czarnej maski na 10 minut. Ma ona działanie oczyszczające i rewitalizujące. Bardzo dobrze oczyszcza i matuje skórę przygotowując na drugi etap pielęgnacji. A jest nim złota maska o działaniu liftingującym. Taki dwuetapowy zabieg przynosi naprawdę dobre efekty w postaci oczyszczonej, nawilżonej i bardziej napiętej cery. Cały zestaw zapakowany jest w eleganckie pudełko, więc świetnie nadaje się na prezent.


Organique Odmładzająca maska do twarzy


Teraz coś polskiego, ale jednocześnie naturalnego. Terapia Odmładzająca marki Organique zawiera pełną gamę produktów, wśród których nie mogło zabraknąć maski. Polecana jest ona do pielęgnacji cery z objawami starzenia, zmęczonej i wymagającej odnowy. W składzie znajduje się m.in. czerwona glinka. Maska posiada kremową konsystencję i pomarańczową barwę. Jej zapach jest delikatny i przyjemny aczkolwiek specyficzny. Maskę nakładamy na 20 minut, a następnie zmywamy. Łatwo się zmywa, dobrze nawilża, a przy częstszym stosowaniu w widoczny sposób poprawia koloryt cery. Niestety aktualnie już mi się kończy, ale możliwe, że jeszcze do niej wrócę:)


Naturativ maska 360˚ AOX kojąco-liftingująca



To znów polska marka kosmetyków naturalnych, której nie wiedzieć czemu niektórzy nadal nie kojarzą;) Ta maseczka dla odmiany posiada żelową konsystencję, a jej zapach to coś w rodzaju pudrowej cytrynki. Można ją stosować w każdym wieku lecz szczególnie polecana jest do cery wrażliwej. Aby uzyskać jeszcze większe działanie kojące przed aplikacją możemy włożyć maskę na kilka minut do lodówki. Zimą efekty chłodzące nie są u mnie mile widziane, ale latem czemu nie? Mimo żelowej konsystencji maska jednocześnie nawilża i ładnie napina skórę:) Jeszcze w tym miesiącu pojawi się pełny wpis odnośnie kosmetyków Naturativ.


Tak wygląda mój mały przegląd dobrych masek do twarzy. Dajcie znać czy miałyście styczność z którąś z nich i jakie były Wasze wrażenia! Lubicie stosować maseczki czy raczej niechętnie po nie sięgacie?
Czytaj dalej »

środa, 6 grudnia 2017

Dr Irena Eris Cleanology kremowy żel do oczyszczania twarzy!

Cześć Dziewczyny!
Wiosną linia Cleanology marki Dr Irena Eris została wzbogacona o nowe produkty przeznaczone do oczyszczania twarzy. Trafił do mnie wtedy kremowy żel do oczyszczania twarzy. Dawno go już zużyłam, ale ostatnio przeglądając swoje blogowe foldery natknęłam się na jego zdjęcia i uświadomiłam sobie, że nie doczekał się recenzji. A niesłusznie bo poczciwy był to żel:) Skoro więc foteczki były to postanowiłam wpuścić recenzję zaległą bo przecież miło napisać o czymś co się dobrze wspomina:)

Dr Irena Eris Cleanology kremowy żel do oczyszczania twarzy przeznaczony jest do każdego rodzaju cery, bez względu na wiek. Ma on za zadanie zapewnić idealne oczyszczanie oraz optymalne nawilżenie, a przy tym pozostawiać cerę matową poprzez zniwelowanie nadmiaru sebum.


Żel otrzymujemy w porządnym kartonowym opakowaniu, które jest dodatkowo zafoliowane. Wewnątrz znajdziemy odkręcaną tubkę o nieco ponadprzeciętnej pojemności 175ml oraz kupon, który możemy zarejestrować w programie Holistic Club. Regularnie z niego korzystam więc polecam rejestrację:) Sama tubka prezentuje się elegancko, przypadła mi go gustu jej szata graficzna. Konsystencja żelu jest pośrednia. Ani bardzo gęsta ani nadmiernie rzadka, taka kremowo-żelowa. Dość dobrze się pieni, więc wystarczy niewielka ilość na jednorazowe użycie. Zapach natomiast jest delikatny i przyjemny, taki świeży i „zielony”;) 
zdjęcie przedstawiające Dr Irena Eris Cleanology kremowy żel do oczyszczania twarzy
Jeśli chodzi o działanie to naprawdę miło wspominam ten żel i właśnie dlatego pojawiła się ta zaległa recenzja:) Żel oczyszcza bardzo dobrze i dokładnie, ale jest przy tym delikatny. Nie narusza komfortu skóry. Dzięki temu zostaje ona świetnie oczyszczona zarówno z zanieczyszczeń powstałych w ciągu dnia jak i resztek makijażu, ale jednocześnie zachowuje miękkość, gładkość i odpowiednie nawilżenie. Dodatkowo po użyciu skóra była matowa. Podczas użytkowania nie zauważyłam żadnego negatywnego wpływu na cerę jak np. uczucie ściągnięcia czy wysuszenie, więc marka Dr Irena Eris po raz kolejny nie zawiodła. Jedyne co bym zmieniła to sposób dozowania, ponieważ wygodniejsze byłoby w tej tubce zamknięcie na klik. Poza tym naprawdę nie miałam się do czego przyczepić i gdyby nie zapasy to pewnie prędko zawitałby u mnie ponownie:) Słyszałam, że w tej serii jest jeszcze bardzo fajny peeling enzymatyczny i muszę przyznać, że jestem go bardzo ciekawa:)


Znacie serię Cleanology marki Dr Irena Eris?
Czytaj dalej »

niedziela, 21 maja 2017

Dr Irena Eris SPA Resort Fiji!

Cześć Dziewczyny!
Dr Irena Eris SPA Resort to seria luksusowych kosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji ciała, dostępnych wyłącznie w perfumeriach Douglas. Raz na kilka miesięcy marka wypuszcza nową linię kosmetyków, zabierając nas w najodleglejsze, egzotyczne zakątki świata! Tego lata lecimy na Fiji! Przyznam, że SPA Resort to jedna z moich ulubionych linii tej marki i zawsze z zaciekawieniem wypatruję nowości:) SPA Resort Fiji miałam już okazję wypróbować w kwietniu podczas zakupów w Douglasie, ale skusiłam się wówczas na balsam Hawaii:)


Dr Irena Eris SPA Resort Fiji Wygładzający peeling do ciała


„Pobudź zmysły wygładzającym peelingiem, dzięki któremu poczujesz doskonałą gładkość i cudowną miękkość skóry. Zawarte w peelingu drobinki oczyszczą skórę, a kojąca moc ekstraktu z urzekającego kwiatu „Królowa Raju”, dostarczy jej niezbędnego nawilżenia. Pozwól, aby tropikalny zabieg oczyszczania pozostawił na dłużej uczucie energetyzującego odświeżenia”.

Wygładzający peeling do ciała Fiji otrzymujemy w barwnym, kartonowym opakowaniu. Sam produkt umieszczony został w wygodnej 200ml zakręcanej tubce. Muszę przyznać, że szata graficzna zrobiła na mnie spektakularne wrażenie już od pierwszego wejrzenia;) Oceaniczny błękit, granat, zieleń, złoto… To są kolory lata i moje kolory! Takie połączenie barw to dla mnie zawsze +10 do dobrego samopoczucia;) Nawet z oprawą bloga ładnie się komponują. Mamy więc 100% dopasowanie;)

Zapach produktu jest świeży, czysty i błogi… W doskonały sposób uprzyjemnia chwile spędzone pod prysznicem:) Nie jest on długotrwały, ale od utrwalenia zapachu mamy balsam-nektar z tej samej linii;)

Peeling posiada białą barwę i kremową konsystencję, w której zanurzone zostały ciemniejsze drobinki. Nie jest to peeling intensywnie złuszczający. Jego moc zaliczyłabym do delikatnej w kierunku średniej. Będzie więc idealny dla posiadaczek skóry wrażliwej:) Po zabiegu złuszczającym skóra jest miękka i wygładzona oraz dobrze przygotowana na kolejny etap pielęgnacyjny, czyli odżywczy balsam-nektar:)


Dr Irena Eris SPA Resort Fiji Odżywczy balsam-nektar


„Odżywczy Balsam-nektar to niezapomniana uczta dla skóry i zmysłów. Balsam, dzięki zawartości ekstraktu z urzekającego kwiatu „Królowa Raju” sprawia, że skóra odzyskuje zmysłową gładkość, miękkość i sprężystość. Ekstrakt posiada unikalne właściwości, które wspomagają detoksykację skóry, zapobiegając w ten sposób przedwczesnemu jej starzeniu się. Optymalny kompleks dobroczynnych wosków odżywia i nawilża skórę. Balsam jest komfortowy w użyciu, łatwo się aplikuje i szybko wchłania. Już po pierwszym użyciu skóra staje się gładka, miękka i delikatna”.

Odżywczy balsam-nektar z linii Fiji opakowany został w białe kartonowe pudełko z kolorową nakładką;) Wewnątrz znajdziemy elegancki, ale nie ciężki słoiczek o równie pięknej, wakacyjnej szacie graficznej co wspomniany wyżej peeling:) To jeden z tych produktów, po które aż miło sięgać;) 

Co kryje się pod określeniem odżywczy balsam-nektar? Jest to biały krem, który ma bardziej odżywczą konsystencję niż jego „koledzy” z serii Mauritius i Tahiti, ale równocześnie formuła ta jest daleka od np. naturalnego masła shea. Nie ma więc absolutnie żadnych problemów z rozprowadzaniem produktu. Wchłanianie też idzie gładko. Przynajmniej w przypadku mojej skłonnej do wysuszenia skóry ciała;) Zapach jest równie kojący i świeży jak w przypadku peelingu. Utrzymuje się na ciele przez parę godzin, ale nie należy do intensywnych. Jest idealnie wyważony z subtelną kwiatową nutą. Właściwości pielęgnacyjne są na dobrym poziomie, ponieważ balsam zapewnia optymalny poziom nawilżenia suchej skóry przez cały dzień, zapewniając jej dodatkowo miękkość i gładkość oraz delikatny zapach:) Tak naprawdę jego nawilżającą moc poczułam już podczas wizyty w perfumerii kiedy to konsultantka posmarowała mi nim dłonie. Pamiętam, że balsam zapewnił im wtedy nawilżenie przez wiele godzin:)


Znacie serię SPA Resort marki Dr Irena Eris? Mieliście już do czynienia z najnowszą linią Fiji?:)


Czytaj dalej »

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

3 produkty, które zmieniły moje podejście do demakijażu i oczyszczania!

Cześć Dziewczyny!
Jeszcze kilka lat temu moje oczyszczanie i demakijaż sprowadzały się do zmycia makijażu oczu przy użyciu płynu dwufazowego (koniecznie dwufaza, ponieważ do demakijażu powiek wyznawałam tylko dwufazę i nic innego!), umycia twarzy żelem lub pianką, tonizacji i ewentualnie przetarcia twarzy płynem micelarnym dla pewności:) W miarę upływu czasu zarówno ja jak i potrzeby mojej skóry zaczęły się zmieniać, a na naszym rynku zaczęło się pojawiać coraz więcej innowacyjnych produktów i gadżetów. Jestem gadżeciarą więc nie ukrywam, że bardzo szybko „połknęłam haczyk”, ale… absolutnie nie żałuję gdyż wśród tych produktów pojawiły się prawdziwe perełki, których używałam bądź nadal używam z przyjemnością. O jakich produktach mowa?


Foreo Luna Mini


Mija już kolejny rok mojego użytkowania sonicznej szczoteczki Foreo Luna Mini. Pełną recenzję, która pojawiła się już dłuższy czas temu znajdziecie na blogu. Staram się jej używać regularnie, choć od czasu do czasu robię sobie od niej przerwę jeśli sytuacja tego wymaga lub testuję coś innego;)  Najczęstszym zarzutem z jakim spotykam się odnośnie sonicznych szczoteczek Foreo jest oczywiście ich wysoka cena. Nie ma co ukrywać, że Foreo się ceni, ale z perspektywy czasu nie żałuję pieniędzy jakie na nią wydałam:) Wydatek jest odczuwalny, ale jednorazowy, a sama szczoteczka jest bezawaryjna, łatwo się czyści i bardzo rzadko wymaga ładowania. Moja nadal wygląda jak nowa:) Co w skrócie należy do największych zalet Luny? Według mnie łatwość i komfort stosowania oraz uczucie łagodnie, ale jednocześnie dogłębnie oczyszczonej cery. A to wszystko bez jakichkolwiek podrażnień. Najlepsze efekty osiągam gdy używam jej z produktami oczyszczającymi, które wyjątkowo mi służą.


Glov rękawica do demakijażu


Mam wrażenie, że produkty Glov posiadają tyle samo zwolenników co przeciwników. Rękawica do demakijażu Glov On-The-Go Color Edition trafiła do mnie ponad rok temu i aktualnie ze względów higienicznych używam oczywiście już innej. Trwale jednak zapadła mi w pamięć ze względu na swą innowacyjność. Próbowałam jej zarówno do oczyszczania powiek jak i całej twarzy, ale ostatecznie najbardziej mi odpowiada do demakijażu powiek oraz brwi. Od kiedy zauważyłam, że rękawice do demakijażu świetnie radzą sobie ze zmywaniem makijażu powiek, bardzo rzadko sięgam po płyn dwufazowy. Nie ma dla mnie prostszego i szybszego demakijażu powiek jak ten przy użyciu rękawicy. Co prawda początkowo zajmowało mi to ciut więcej czasu niż aktualnie, ale doszłam do wprawy i demakijaż powiek przy użyciu rękawicy jest naprawdę ekspresowy. Jedyna wada jest taka, że po użyciu trzeba rękawicę uprać i powiesić do wysuszenia, co niestety niektórych zniechęca, a nawet obrzydza:) Ja się jednak przyzwyczaiłam. 


Dr Irena Eris Clinic Way Przeciwzmarszczkowy 3-fazowy oczyszczający oleożel do demakijażu i mycia twarzy


Na temat tego produktu w styczniu pojawiły się już moje pierwsze wrażenia i muszę przyznać, że dalej było już tylko lepiej. Oleożel Dr Irena Eris Clinic Way to bardzo innowacyjny produkt oczyszczający łączący sobie elementy olejku, mleczka i żelu:) Muszę przyznać, że finalnie sprawdził się on u mnie bardzo dobrze zarówno solo jak i w połączeniu ze szczoteczką soniczną. W tym drugim przypadku szczoteczka wkraczała do akcji dopiero gdy olejek zmienił się w emulsję, a następnie zwilżałam twarz wodą. Produkt jest bardzo łagodny, a jednocześnie oczyszcza dokładnie zapewniając skórze twarzy komfort. Sprawdził się u mnie zarówno w codziennej pielęgnacji jak i bezpośrednio po zabiegu z wykorzystaniem osocza bogatopłytkowego kiedy to użycie delikatnego produktu oczyszczającego było najlepszym rozwiązaniem. Moja tubka dobiła dna już jakiś czas temu i mimo, iż rzadko wracam do tych samych produktów to myślę, że jeszcze się spotkamy. Polecam dać mu szansę:)


Korzystacie z takich kosmetycznych gadżetów? Czy trafiłyście już na produkty, które zmieniły Wasze podejście do kwestii oczyszczania i demakijażu? Jeśli tak, chętnie się dowiem jakie to produkty!:)
Czytaj dalej »

sobota, 8 kwietnia 2017

Jak dbać o biust? Dr Irena Eris Body Art, Intensywny krem ujędrniająco-regenerujący do biustu – Bust C+!

Cześć Dziewczyny!
Dr Irena Eris Body Art to linia kosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji ciała mających zadbać nie tylko o naszą skórę, ale i zmysły. Wszystko to za sprawą świeżej nuty zapachowej oraz odpowiednio dobranych składników. Spośród wszystkich produktów z linii Body Art najbardziej zainteresował mnie Intensywny krem ujędrniająco-regenerujący do biustu Bust C+. Natura co prawda poskąpiła mi biustu i muszę przyznać, że kilka lat temu byłam już bliska pojęcia radykalnego kroku jakim byłaby operacja plastyczna, ale mój „zdrowotny bilans zysków i strat” oraz wyraźna niepewność chirurga, który nieszczególnie mnie do tego zachęcał spowodowały, że ostatecznie temat został przeze mnie zaniechany. Choć jeszcze nie jestem pewna czy całkowicie, ponieważ niestety mam naturę ryzykanta;) Kremy przeznaczone do pielęgnacji biustu nie są oczywiście w stanie stanowić alternatywy dla chirurgii plastycznej, ale mogą ujędrnić, nawilżyć oraz poprawić ogólną kondycję skóry. Dlatego warto wdrożyć je do swej pielęgnacji na stałe lub jako kurację:) Dziś napiszę Wam o moich wrażeniach związanych ze stosowaniem tegoż kosmetyku oraz o tym jak dbać o tą delikatną i wymagającą strefę ciała.


Czego nie lubi skóra biustu?



Skóra biustu jest cienka i delikatna. Dlatego warto się o nią zatroszczyć niezależnie od rozmiaru. W moim przypadku chciałoby się rzec – dbaj o biust nawet gdy go nie masz;) Jeśli nie chcemy aby nasza skóra w tych okolicach wyglądała na starą i pomarszczoną, należy powstrzymać się od nadmiernego opalania oraz stosować kremy z filtrem. Kondycji piersi nie służą również długie i gorące kąpiele oraz ostre peelingi (lepiej wybrać te delikatniejsze lub w formie żelu). Problemem może być również nieodpowiednio dobrana bielizna (zbyt ciasne lub zbyt luźne staniki). Na biust nie najlepiej wpływa również spanie na brzuchu. Najbardziej kłopotliwe są jednak oczywiście duże wahania wagi. Gwałtowne przybieranie na wadze może przyczynić się do powstawania rozstępów. Natomiast restrykcyjne diety odchudzające mogą spowodować, że skóra może się stać wiotka i obwisła oraz pozbawiona jędrności.



Co lubi skóra biustu? Jak dbać o biust?



Warto zadbać o dobrze dopasowaną bieliznę, która odpowiednio podtrzyma biust, a jednocześnie nie będzie go krępować czy uciskać. Jest to szczególnie ważne u kobiet posiadających pełniejsze kształty, ponieważ większy biust trudniej „utrzymać w ryzach” i w dobrej formie aniżeli ten drobniejszy;) Pamiętajmy też o prawidłowej postawie. Zwłaszcza podczas wielogodzinnej pracy przed komputerem. Nie zaszkodzą również ćwiczenia wzmacniające klatkę piersiową oraz plecy. Choć akurat w moim przypadku rehabilitant powiedział: „pani to już się naćwiczyła”;) Podczas kąpieli warto użyć letniej wody, a następnie na zmianę cieplejszej i chłodniejszej (ale nie lodowatej!;)). Dzięki temu w prosty sposób wspomożemy jędrność skóry. Przyznam, że ten aspekt dbania o siebie przychodzi mi nieco opornie, ponieważ niestety jestem fanką ciepłych kąpieli;) Biust lubi również maseczki. Najbardziej te nawilżająco-ujędrniające. Wiele maseczek doskonale sprawdza się zarówno w pielęgnacji twarzy, szyi jak i dekoltu więc warto raz na jakiś czas z tego skorzystać. Jeśli mamy trochę więcej czasu, można go poświęć także na masaż np. z użyciem naturalnych olejków. Przy okazji możemy wykonać samobadanie i w razie zauważenia czegoś niepokojącego odwiedzić specjalistę. Kluczowym aspektem pielęgnacji piersi są też oczywiście kremy. Często stosujemy balsam przeznaczony do pielęgnacji całego ciała. Zwłaszcza jeśli jesteśmy młode, a jedyne czego potrzebuje nasza skóra to ochrona i nawilżenie. Jednak już po 20-25 roku życia warto rozejrzeć się za produktami, które nie tylko nawilżą, ale i ujędrnią oraz zregenerują te delikatne strefy ciała:) Z pomocą może przyjść np. Body Art Intensywny krem ujędrniająco-regenerujący do biustu Bust C+ marki Dr Irena Eris.


„Unikatowy Intensywny krem do biustu pomaga udoskonalić jego kształt i ujędrnić skórę za sprawą kompleksu Firmix C+. Synergia działania błękitnego retinolu oraz kwasu foliowego intensywnie uelastycznia skórę”.


Kosmetyk zapakowany został w kartonik, który jest dodatkowo ofoliowany. Wewnątrz znajdziemy zgrabne i higieniczne opakowanie typu air less o pojemności 100ml oraz kupon, który warto zarejestrować w programie partnerskim Holistic Club. Każdy zakupiony kosmetyk to kolejne punkty, które możemy wymieniać na nagrody w postaci kosmetyków, gadżetów, a także bonów rabatowych. Naprawdę jest w czym wybierać:) Szata graficzna linii Body Art jest minimalistyczna. Dawniej zachowana była w różowych barwach, ale jakiś czas temu przeszła metamorfozę;) Zapach rzeczywiście jest świeży i przyjemny, z kwiatową nutą. Zdecydowanie luksusowy i kobiecy;) Subtelna woń daje o sobie znać jeszcze przez dłuższy czas od momentu aplikacji, pozytywnie wpływając na moje samopoczucie:) Mogłabym wąchać godzinami! Konsystencja jest aksamitna, dzięki czemu krem gładko się rozprowadza i szybko wchłania nie pozostawiając po sobie tłustej ani lepkiej warstwy. Nie brudzi i nie niszczy ubrań. W moim przypadku piżamy, ponieważ stosuję wieczorem, ale nic nie stoi na przeszkodzie żeby używać również rano. Dodatkowo kosmetyk posiada przyjemną dla oka różową barwę:)
Krem jest szczególnie polecany do pielęgnacji biustu o pełniejszych kształtach oraz jako kuracja ujędrniająca w trakcie stosowania diet odchudzających. Osobiście nigdy się nie odchudzałam, ponieważ przy swojej wadze zwyczajnie nie mam z czego, a mój biust należy do kategorii mini-mini, więc teoretycznie nie stanowię grupy docelowej:) Mimo tego postanowiłam podejść do tematu indywidualnie gdyż uważam, że dobra pielęgnacja jeszcze nikomu nie zaszkodziła! Dlatego też zdarza mi się sięgać po tego typu kosmetyki i najczęściej szybko dostrzegam pierwsze efekty:) Choć miałam też kiedyś serum do biustu, które źle wpłynęło na moją skórę, więc niestety nic nie jest z góry przesądzone.
Krem należy aplikować na oczyszczoną i osuszoną skórę kolistymi ruchami, omijając przy tym brodawki. Należy wykonywać ruchy „ku górze” co zapewni nam dodatkowe działanie modelujące. Produkt stosuję codziennie wieczorem i przyznaję, że pozytywnie wpływa na skórę mojego dekoltu. Zauważyłam wzrost nawilżenia i odżywienia, a także poprawę elastyczności i ujędrnienie:) Skóra stała się jedwabiście gładka i napięta, tak jakby coś ją dodatkowo podtrzymywało:) Jestem zadowolona, że zdecydowałam się sięgnąć po ten kosmetyk, ponieważ nie tylko poprawia jakość skóry, ale i pięknie pachnie! Kosmetyk jest wydajny i myślę, że wystarczy mi jeszcze na parę miesięcy stosowania.

Seria Body Art dostępna jest w sklepie producenta oraz w sieci perfumerii Douglas

Znacie linię kosmetyków Dr Irena Eris Body Art? Stosujecie kosmetyki dedykowane do pielęgnacji tej strefy? Podzielcie się swoimi sposobami na pielęgnację biustu:)
Czytaj dalej »

niedziela, 5 lutego 2017

Styczniowe nowości!

Cześć Dziewczyny!

Styczeń w dużej mierze upłynął mi pod hasłem #choroba, co sprawiło, że nie miałam szczególnych zakupowych zapędów i kupiłam tylko lampę do hybryd;) Chyba, że to głos rozsądku, ale w to akurat lekko powątpiewam znając swoją ułańską fantazję;) Dawno nie byłam tak pozbawiona energii i wypluta!:D A przecież mnie się zawsze chce! Na szczęście pod koniec stycznia dobre samopoczucie powróciło;)



ZAKUPY


Na początku stycznia naszło mnie na wypróbowanie Aliexpress. Skusiłam się na lampę do manicure hybrydowego SUNUV SUN5 48W UV/LED. Nie pałam miłością do chińszczyzny, ale nagle mnie olśniło żeby tym razem zaryzykować i podjęłam szybką decyzję o zakupie;) Nowa lampa nie była mi szczególnie potrzebna, ponieważ mój mostek Escala jest sprawny i całkiem młody. Jednak gdy wyczytałam, że są lampy, w których utwardzenie warstwy hybrydy trwa 10s to już byłam ugotowana i uznałam, że to idealne rozwiązanie dla takiego niecierpliwca jak ja:) Wolałabym kupić lampę któregoś z wiodących producentów w Polsce, ale interesujące mnie modele kosztowały w granicach 600zł, a to trochę dużo jak na sprzęt, który ma być wykorzystywany jedynie przeze mnie;) Zaczęłam jednak trafiać na pozytywne opinie na temat SUNUV i ostatecznie Pata Bloguje doradziła mi tenże model oraz zaufanego „Majfrenda”;) Lampa kosztowała 37,99$. 




POZOSTAŁE


Na samym początku roku dotarł do mnie przepięknie opakowany prezent od Ani z bloga Piękne Perfumy, której jak się okazało jestem stałą czytelniczką;) Wewnątrz znalazłam zestaw kosmetyków Bath & Body Works Sweet Peabalsam do ciała, żel pod prysznic oraz mgiełkę, a także sól Teaology i próbki. Jeszcze raz dziękuję:* Seria Sweet Pea była mi już wcześniej znana więc na pewno pojawi się na blogu:)

Nowa zabawka, czyli prostownica Philips Moisture Protect:) Całkiem fajna z niej prostowniczka;)

Nowości Body Boom, czyli glinka niebieska Czarująca Dama i balsam Truskawkowy Kusiciel:)

Kosmetyki Dr Irena Eris Clinic Way, na temat których pojawiło się pierwsze wrażenie. Miałam już wcześniej parę produktów z tej serii więc było mi je już trochę łatwiej wyczuć. Wbrew temu co niektórzy napisali seria Clinic Way nie jest żadną nowością, istnieje już parę lat;) Nowością - taką z końca zeszłego roku jest jedynie Intensywna Dermokuracja;) 
Trzy urocze bazy pod makijaż Bielenda - Pearl Base, Lumiere Base i Bronze Base;) 
Nowości Lily Lolo, czyli Sculpt&Glow, Bronzed Illuminator oraz błyszczyk High Flyer
Nowe matowe pomadki Dr Irena Eris Provoke Liquid Matt Lip Tint. W moim przypadku odcienie 701 i 706. Pokazałam je TUTAJ.
Marka Chiodo Pro postanowiła mi jeszcze dosłać kilka lakierów hybrydowych, primer, bazy, top do pyłków i pyłki;)  

Jak tam Wasze styczniowe nowości? Znacie coś z moich?

Ps. jeśli nie wyświetlają Wam się moje posty na liście czytelniczej lub nie aktualizują na blogrollach - dodajcie mnie proszę jeszcze raz.
Czytaj dalej »

środa, 11 stycznia 2017

Dr Irena Eris Clinic Way Intensywna Dermokuracja przeciwzmarszczkowa z kwasami i Przeciwzmarszczkowy 3-fazowy oczyszczający oleożel

Cześć Dziewczyny!

Uwielbiam pielęgnację apteczną, ponieważ kojarzy mi się ze skutecznością oraz bezpieczeństwem stosowania:) Co więcej darzę ją sentymentem gdyż jeszcze kilka lat temu, na początku swego dorosłego życia cierpiałam na dziwną przypadłość – większość zapachów kosmetyków drażniła mnie do tego stopnia, że po użyciu bolała mnie głowa… Na szczęście ten etap dawno mam za sobą i dziś mogę już sięgać po coraz bardziej aromatyczne produkty, ale mam swoje ulubione marki apteczne, które zapadły mi w pamięć jako „wybawcy”. Nie tylko ze względu na dobre działanie, ale także z uwagi na hipoalergiczne kompozycje zapachowe tudzież zapachy łagodne, a niekiedy nawet brak zapachu. Staram się śledzić apteczne nowości na bieżąco i chętnie sprawdzam na sobie te, które szczególnie mnie zainteresują:) Z racji tego, że przekroczyłam już próg magicznej 30stki i latka lecą, coraz częściej obok nawilżania i złuszczania wdrażam również pielęgnację przeciwzmarszczkową. Jedną z marek, którą darzę zaufaniem w tym zakresie jest Dr Irena Eris. Oprócz kosmetyków do makijażu i ekskluzywnej pielęgnacji marka ta posiada w swoim asortymencie również pielęgnację apteczną – Dr Irena Eris Clinic Way. Dziś chciałabym się podzielić z Wami pierwszym wrażeniem tudzież relacją "na gorąco" odnośnie dwóch produktów z tej serii. Pierwszym z nich jest absolutna nowość, czyli Dr Irena Eris Clinic Way Intensywna Dermokuracja przeciwzmarszczkowa z kwasami. Natomiast drugim produktem jest innowacyjny kosmetyk służący do oczyszczania twarzy, który miał swą premierę jeszcze wiosną ubiegłego roku – Dr Irena Eris Clinic Way Przeciwzmarszczkowy 3-fazowy oczyszczający oleożel.

"Dr" Secretaddiction prezentuje...




Dr Irena Eris Clinic Way Przeciwzmarszczkowy 3-fazowy oczyszczający oleożel


„Dermołagodzący, oleożel oczyszczający do demakijażu i mycia twarzy o właściwościach przeciwzmarszczkowych posiada trójfazową, sensoryczną formułę, przeobrażającą się w trakcie stosowania z żelu w pielęgnacyjny olejek, a następnie w oczyszczające mleczko. Idealnie eliminuje wszelkie zanieczyszczenia, usuwa makijaż i pozostawia skórę doskonale oczyszczoną, odżywioną i nawilżoną. Sprawia, że odzyskuje ona swoją naturalną równowagę fizjologiczną. Formuła wzbogacona w wyciąg ze złotej algi, wzmacnia płaszcz hydrolipidowy skóry i chroni ją przed niekorzystnym wpływem środowiska. Kompleks natłuszczających i zmiękczających olejków pozostawia skórę aksamitną w dotyku. Niezastąpiony w codziennym demakijażu, zwłaszcza skóry dojrzałej, posiada udowodnione działanie wygładzające oraz redukujące drobne zmarszczki. Hipoalergiczny, nie zawiera mydła oraz alergenów. Odpowiedni dla każdego typu skóry, również wrażliwej i alergicznej”.

Oleożel otrzymujemy w kartonowym opakowaniu o prostej, typowej dla kosmetyków aptecznych szacie graficznej. Może nawet lekko patriotycznej;) Osobiście lubię ten design. Wewnątrz znajdziemy ulotkę opisującą całą serię Clinic Way oraz naszego pierwszego bohatera wpisu, czyli oleożel we własnej osobie;) Produkt ten występuje w wygodnej tubie ze srebrną nakrętką. Pojemność wynosi 175ml, czyli trochę więcej niż standardowo. Dlatego też będę się nim mogła cieszyć ciut dłużej;) 

Muszę przyznać, że oleożel zainteresował mnie jeszcze w tamtym roku. Przede wszystkim ze względu na swoją nazwę, która sugerowała, że będę miała do czynienia z nieco innym wymiarem oczyszczania. Takie wynalazki kojarzą mi się z azjatyckim rynkiem kosmetycznym, który jak wiadomo obfituje w produkty o innowacyjnym działaniu:) Polki coraz chętniej sięgają po tego typu kosmetyki więc również polscy producenci zaczęli szukać nowych rozwiązań:) I bardzo dobrze! 

Po wyciśnięciu z tubki naszym oczom ukazuje się przezroczysty żel. Jest on bardzo przyjemny w dotyku i przypomina mi coś z pogranicza dobrej jakości olejkowych żeli pod prysznic tudzież silikonowych baz pod makijaż. Co ciekawe żel ten należy łagodnie, okrężnymi ruchami wmasować w niezwilżoną wodą skórę twarzy, omijając okolicę oczu. Taki relaksacyjny masaż wykonujemy aż do momentu zmiany konsystencji żelu w olejek i wtedy możemy już zmyć produkt. W kontakcie z ciepłą wodą olejek zmienia się w delikatne mleczko. Mamy więc 3 fazy: żel – olejek – mleczko, stąd też 3-fazowy oleożel;) Dzięki dobremu poślizgowi wykonanie masażu idzie jak z płatka. Na razie jeszcze nie jestem w stanie ocenić ewentualnych właściwości przeciwzmarszczkowych i dokładnego wpływu na stan cery, ale w kwestii oczyszczania moje pierwsze wrażenia są na plus. Oleożel oczyszcza skutecznie, ale delikatnie usuwając przy tym makijaż oraz zanieczyszczenia skóry nagromadzone w ciągu dnia lub nocy. Po zmyciu nie występuje uczucie ściągnięcia ani swędzenie. Skóra jest za to miękka i gładka. Wydaje się, że jest to produkt dobrze dostosowany do obecnych, (niezbyt sprzyjających) warunków atmosferycznych, w obliczu których skóra może szybko tracić odpowiedni poziom nawodnienia i reagować zaczerwienieniem. Oleożel może więc pomóc zapobiegać tego typu problemom, a jego sposób stosowania powoduje, że po całym ciężkim dniu możemy poczuć się jak w SPA lub miło rozpocząć nowy dzień;) Dokładną instrukcję wykonania oczyszczającego masażu można znaleźć tutaj.



Dr Irena Eris Clinic Way Intensywna Dermokuracja przeciwzmarszczkowa z kwasami


„Intensywna dermokuracja przeciwzmarszczkowa z kwasami o delikatnej konsystencji polecana, niezależnie od wieku, jako okresowa pielęgnacja o podwójnym działaniu: redukującym zmarszczki, jak również poprawiającym kondycję skóry. Innowacyjny kompleks kwasów PRO•ACID LWG w postaci wodnego żelu o specjalnej lamelarnej strukturze zapewnia stopniowe uwalnianie składników aktywnych w głąb skóry twarzy, redukując jednocześnie możliwość wystąpienia podrażnień i zapewniając możliwość stosowania produktu przez cały rok, także w przypadku skóry alergicznej i wrażliwej. Dermokuracja poprawia elastyczność i jędrność skóry, rozjaśnia oraz wyrównuje jej koloryt. Zawarte w niej emolienty i naturalny olej z porzeczki pozwalają utrzymać odpowiednie nawilżenie (87%*) i odżywienie skóry (80%*)”.

Maskę otrzymujemy w kartonowym opakowaniu, które dla odmiany na przedniej etykiecie posiada więcej czerwieni;) Poręczne 30ml opakowanie z wygodną pompką od razu u mnie zapunktowało, ponieważ zdecydowanie preferuję tego typu kompaktowe pojemniczki. Produkt należy stosować na noc na oczyszczoną skórę twarzy (z wyjątkiem okolic oczu), szyi i dekoltu. Taka intensywna kuracja powinna trwać min. 3 tygodnie, po czym najlepiej kontynuować stosowanie 2-3 razy w tygodniu. Po Intensywną Dermokurację można sięgnąć już powyżej 25 r.ż, czyli wtedy kiedy nasza skóra "spowalnia" i zaczynają być widoczne pierwsze, drobne symptomy starzenia;) Dermokuracja zawiera kwasy, a jesień i zima aż po wczesną wiosnę stanowią najlepszy moment na stosowanie tego typu preparatów. 
Maska posiada jasną barwę i lekką konsystencję, dzięki czemu przypadnie do gustu osobom, które unikają ciężkich i treściwych kosmetyków. Produkt aplikuje się bardzo komfortowo i szybko się wchłania pozostawiając po sobie uczucie wygładzenia i nawilżenia. Jego zapach jest delikatny i bardzo przyjemny. Póki co jest to najprzyjemniej pachnący preparat z kwasami z jakim miałam do czynienia. Taki świeży i czysty. Nie wyczuwam w nim charakterystycznej "kwasowej nutki". Bardzo mnie to cieszy gdyż zdecydowanie wpływa na przyjemność stosowania:) Na konkretną ocenę działania jest jeszcze zbyt wcześnie, ponieważ zawarte w produkcie kwasy muszą mieć czas żeby zadziałać. Liczę jednak, że efekty mnie nie zawiodą! 

Marzy mi się przede wszystkim poprawa jędrności, wyrównanie kolorytu oraz spłycenie drobnych zmarszczek bez drażniącego wpływu na skórę, ponieważ moja cera jest wrażliwa i wymaga troskliwej opieki:) Po zużyciu kosmetyków postaram się wrócić z aktualizacją. Kto wie, może moje marzenia się ziszczą? Na to właśnie liczę!:)


Seria Clinic Way dostępna jest w aptekach oraz w sklepie producenta, gdzie aktualnie trwa promocja.


Znacie kosmetyki Dr Irena Eris Clinic Way? Które z nich polecacie? Czy sięgacie po kosmetyki dostępne w aptekach?
Czytaj dalej »