Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samoopalacz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samoopalacz. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 czerwca 2016

Vita Liberata Marula Dry Oil Self Tan

Cześć Dziewczyny!

Nigdy nie byłam entuzjastką samoopalaczy. Ba! Patrzyłam w ich kierunku zawsze z nieskrywaną kpiną i pogardą;) Wolałam „smażyć się” przez cały upalny dzień na słońcu niż skalać swoje ciało czymś takim;) Cóż takiego się więc stało, że postanowiłam wypróbować Vita Liberata Marula Dry Oil Self Tan? Otóż jeszcze jesienią ubiegłego roku poznałam dwa produkty tej marki, które sprawiły, że spojrzałam łaskawszym okiem na tego typu specyfiki. Były to jednak produkty do twarzy – maska oraz puder mineralny. Wtedy jeszcze nie sądziłam, że za jakiś czas zrobię jeszcze jeden krok na przód i wypróbuję coś do ciała, ale wiosną go zrobiłam! Przede wszystkim dlatego, że z tamtych produktów byłam zadowolona:) Czy w przypadku olejku do ciała również było warto?


Opis producenta

Marula Dry Oil Self Tan to wszystko czego potrzebujesz na wakacyjny letni czas! Pierwszy na świecie produkt samoopalający z filtrem SPF 50.
Orzeźwiająca i lekka konsystencja olejku posiada wiele cennych właściwości które są doskonałym uzupełnieniem przy wyjątkowej opaleniźnie. East African Marula Oil jest 4-krotnie bardziej nawilżający niż olejek arganowy oraz zawiera 4 razy więcej witaminy C niż pomarańcze. Tahitian Monoi Oil odbudowuje skórę i dogłębnie ją nawilża. Technologia pHenO2® nadaje stopniową i naturalnie wyglądającą opaleniznę, która już po jednej aplikacji utrzymuje się nawet 4-krotnie dłużej niż po zastosowaniu innych produktów samoopalających. Certyfikowane składniki organiczne odżywiają i pielęgnują skórę zapewniając równocześnie szerokie spektrum ochrony SPF 50. Jak używać ? Olejek możesz używać przed wakacjami aby zapewnić sobie długotrwałą naturalnie wyglądającą opaleniznę oraz w czasie ekspozycji na słońce w celu najwyżej ochrony przed promieniowaniem UVA i UVB.

Moja opinia

Opakowanie

Olejek Vita Liberata otrzymujemy w 100ml buteleczce wykonanej z matowego szkła. Tego typu opakowanie pozwala na dość precyzyjne i oszczędne dozowanie. Mimo niewielkiego opakowania produkt jest bardzo wydajny, a wiecie, że rzadko używam tego słowa;)

Konsystencja i zapach

Produkt ma brązową barwę i konsystencję lekkiego olejku. Nie jest tłusty ani się nie lepi. Aplikacja przebiega więc dość sprawnie. Podczas aplikacji zapach jest niemalże niewyczuwalny, a po kilku godzinach od zastosowania co jakiś czas pojawia się powiew subtelnej woni. Zapach jest na tyle lekki, że mój wrażliwy nos nie wnosił sprzeciwu, ale jeśli komuś by to przeszkadzało po 8 godzinach mamy ostateczny efekt więc wtedy można już olejek beztrosko zmyć;)

Działanie

Nie porównam działania olejku Vita Liberata z żadnym innym produktem samoopalającym do ciała, ponieważ jak już wspomniałam na wstępie innymi nawet nie chciałam sobie brudzić ciałka. Skupię się więc jedynie na wrażeniach względem tego konkretnego produktu. 
Przed aplikacją warto wykonać peeling, ale zaleca się aby nie był to peeling pozostawiający tłustą warstewkę. Nie zaleca się też przed nałożeniem olejku używać żadnych innych produktów do nawilżania ciała, czyli np. balsamów. Preparat należy aplikować kolistymi ruchami na dokładnie osuszoną skórę. Było mi trochę żal, że przed aplikacją nie należy stosować nawilżających peelingów, a akurat tylko takie miałam na stanie. Poradziłam sobie z tym jednak w ten sposób, że albo używałam rękawicy Kessy albo peeling dodatkowo zmywałam żelem albo po prostu robiłam go dzień wcześniej;) Trzeba sobie radzić prawda? Podstawowym problemem było dla mnie to czy dam radę poprawnie nałożyć kosmetyk tak abym następnego dnia nie musiała obserwować na swoim ciele smug;) Muszę bowiem przyznać, że mam skłonność pewne rzeczy wykonywać niedokładnie i trochę niedbale, a przy takich produktach trzeba jednak lekko wytężyć wzrok żeby dokładnie pokryć każdy fragment ciała;) Niemniej okazało się, że aplikacja tego produktu wcale nie przekracza moich możliwości. Już za pierwszym razem zrobiłam to może nie bezbłędnie, ale całkiem przyzwoicie i bez obciachu;) Sam produkt nie tylko działa szybko, ale i bardzo przyjemnie nawilża oraz wygładza ciało. Dodatkowo posiada wysoki filtr SPF 50 i lekko rozświetla skórę. W moim przypadku opalenizna pojawia się szybko i jest naprawdę zauważalna:) Nie jest to skóra lekko muśnięta słońcem, a raczej dość spektakularny efekt i to już po pierwszym użyciu. Efekt będzie też jednak zależny od wyjściowej karnacji. Moja sama w sobie nie jest jasna i zawsze szybko oraz ładnie się opalałam na brązowy odcień więc wygląda na to, że i produkty samoopalające działają na moją skórę szybko. Opaleniznę można oczywiście jeszcze wzmocnić nakładając produkt jeszcze przez parę kolejnych dni, ale u mnie wystarczy jeden raz na jakiś czas:) Z ciekawości dałam wypróbować olejek siostrze, która ma trochę jaśniejszą karnację i u niej efekt również jest ładny, ale mniej intensywny w przypadku jednorazowego zastosowania

Z produktu jestem zadowolona. Myślę, że to dobra opcja jeśli chcemy w szybki i bezpieczny sposób nadać skórze ładnego kolorytu. Nie będą z niego zadowolone jedynie osoby, które nie lubią być opalone, ale to chyba logiczne;)

Olejek Marula i inne produkty Vita Liberata dostępne są w perfumeriach Sephora


Znacie najnowszą propozycję marki Vita Liberata? A może używacie innych produktów tej marki?
Czytaj dalej »