niedziela, 21 stycznia 2018

Pielęgnacja ust po koreańsku raz jeszcze! Innisfree oraz A’PIEU!

Cześć Dziewczyny!
Znów powracamy do jednych z najczęściej używanych przeze mnie kosmetyków, czyli tych przeznaczonych do pielęgnacji ust:) Tak się złożyło, że w ubiegłym roku odkryłam w tej dziedzinie sporo perełek pochodzących z odległych rejonów. Moim niekwestionowanym hitem wszech-czasów stała się całonocna maska do ust Laneige, a potem odkryłam potencjał marki Innisfree, dlatego zdecydowałam się wypróbować kolejne pomadki, a także peeling do ust marki A’PIEU, która wcześniej była mi znana jedynie ze słyszenia:) Czy jestem zadowolona z tych produktów i czym różnią się poszczególne pomadki Innisfree? Tego wszystkiego dowiedziecie się z mojego dzisiejszego przeglądu 3 koreańskich produktów do pielęgnacji ust:) Zapraszam więc wszystkie maniaczki pielęgnacji tej delikatnej strefy;)


A'PIEU Coffee Lip Scrub Amelipcano


Peeling do ust A’PIEU występuje w dwóch wersjach – Amelipcano oraz Mochalipccino. Ja wybrałam A'PIEU Coffee Lip Scrub Amelipcano choć przyznam, że ten drugi również chętnie bym sobie sprawiła:) Pomadka peelingująca A’PIEU przychodzi do nas w ciemnym, „gumowym” opakowaniu o pojemności 5g. Opakowanie jest dla mnie trochę mało czytelne gdyż nie mogłam się dopatrzeć chociażby daty ważności. Choć przy moich zużyciach to i tak mało istotne;) Mamy za to uroczą filiżankę kawy na pomadce;) Wewnątrz znajdziemy brązowy wyprofilowany sztyft, w którym zatopione zostały drobinki kawy:) Ponadto pomadka zawiera roślinne składniki odżywcze, które mają za zadanie zadbać o nasze usta. Jak pewnie już się domyślacie, wybrałam ten scrub do ust ze względu na kawowy zapach, czyli podobnie jak było w przypadku masek w płachcie Hiddencos:) 
Zapewne wiecie, że jestem wielką entuzjastką pomadki peelingującej Sylveco. Niemalże zawsze mam ją w zapasie i bardzo sobie cenię jej działanie. Jest w niej jednak coś co mogłoby być lepsze. Tym czymś jest oczywiście zapach! Kawowa woń brzmiała dla mnie dużo bardziej zachęcająco, więc kiedy dostrzegłam peeling A’PIEU od razu wiedziałam, że to będzie to! Przechodząc już do działania, z początku konsystencja pomadki jest bardzo delikatna. Po paru użyciach docieramy jednak do drobinek kawy, które skutecznie złuszczają nasze wargi i jednocześnie ich nie podrażniają. Po użyciu i usta są miękkie i nawilżone, a także pozostaje na nich delikatna warstewka ochronna. A zapach? A jakże! Smakowita kawusia! Absolutnie mnie nie zawiódł. Utrzymuje się jeszcze przez jakiś czas po użyciu, ale nie jest męczący i nie pozostawia mydlanego posmaku. Ta pomadka peelingująca jest równie dobra jak Sylveco, ale niestety trochę droższa oraz trudniej dostępna choć akurat to drugie w dzisiejszych czasach nie stanowi szczególnej bariery.



Innisfree porównanie pomadek do ust


Moja przygoda z balsamami do ust Innisfree rozpoczęła się od Innisfree Canola Honey Lip Balm Smooth Care, o której mieliście okazję przeczytać tutaj. Po bardzo pozytywnym obrocie spraw, czyli satysfakcji z działania, postanowiłam sprawdzić dwie pozostałe wersje z tej samej serii - Innisfree Canola Honey Lip Balm Deep Moisture oraz Innisfree Canola Honey Lip Balm. Czym się od siebie różnią i która wypadła u mnie najlepiej?


Innisfree Canola Honey Lip Balm Deep Moisture



Balsam do ust Innisfree Canola Honey Lip Balm Deep Moisture zdecydowałam się sprawdzić bez wahania, ponieważ deep moisture brzmiało jak coś co na 100% zda egzamin na moich skłonnych do przesuszenia ustach:) Pomadkę otrzymujemy w kartonowym opakowaniu, a jej pojemność to 3,5g. Jak na moje potrzeby to niewiele, ale i tak poczułam misję wypróbowania jej;) 
Czym się różni od wersji Smooth Care? Sztyft posiada jasną barwę i już przy pierwszym zetknięciu z ustami czuć różnicę. Wersja deep moisture jest zdecydowanie bardziej odżywcza i taka otulająca. Ochronna warstewka pozostaje na ustach dłużej, a ja właśnie lubię czuć, że mam nałożony balsam do ust:) W kwestii zapachu jest podobnie, ponieważ ta wersja jest bezzapachowa. Dla mnie to oczywiście plus, gdyż przy tych bezwonnych zdecydowanie szybciej podejmuję decyzję pt. wypróbować czy nie;) A z zapachowymi zawsze jest ryzyko, że woń będzie dokuczliwa;) Konsystencja tej wersji wydaje mi się nieco bardziej miękka niż w przypadku Smooth Care, ale nie ma ona tendencji do roztapiania się;) Pomadka Innisfree w wersji deep moisture działa jak kompres. Nie tylko chroni, ale także silnie odżywia, koi i nawilża usta. Zdecydowanie polecam i od razu zdradzę, że to moim zdaniem najlepsza wersja! 


Innisfree Canola Honey Lip Balm



Balsam do ust Innisfree Canola Honey Lip Balm również otrzymujemy w kartoniku wewnątrz którego znajdziemy pomadkę o pojemności 3,5g. Tak naprawdę cała seria pomadek pielęgnacyjnych Innisfree jest bardzo spójna pod względem wizualnym. Różnią je jedynie kolory opakowań i tak oto w wersji miodowej mamy optymistyczny żółty:) Przy tej wersji zastanawiałam się chwilkę dłużej, ponieważ nie byłam pewna czy miodowa woń nie będzie dla mnie męcząca. Kiedyś co prawda często sięgałam po miodową Niveę, ale miałam przeczucie, że koreańska interpretacja zapachu miodu może być nieco inna. I nie myliłam się. Zapach tej pomadki zupełnie nie przypomina mi znanej mi Nivei. Kojarzy mi się on z miodem kwiatowym i jest zdecydowanie bardziej naturalny. 
W kwestii działania muszę przyznać, że jest ono bardzo podobne jak w przypadku wersji deep moisture. Miodek Innisfree jest odżywczy i bardzo dobrze pielęgnuje. Z tym, że mamy dodatkowo doznania zapachowe, a zapach ten utrzymuje się na ustach około 30minut. Obie wersje są równie dobre, ale ze względu na brak zapachu, wersja deep moisture jest dla mnie bardziej uniwersalna.


Stosujecie peelingi do ust? Znacie balsamy do ust Innisfree? 


Czytaj dalej »

sobota, 20 stycznia 2018

Promocja w Rossmannie 2 + 2 gratis na produkty do męskiej pielęgnacji luty 2018!

Cześć Dziewczyny!
To już kolejna promocja 2+2 gratis w Klubie Rossmann, ale tym razem nie dla nas tylko dla panów gdyż będzie ona obejmować produkty do męskiej pielęgnacji! Rossmann nie przewiduje jednak wielkiej oszczędności w damskich portfelach, gdyż głosi żeby zaopatrzyć swoich mężczyzn etc;) Trzeba przyznać, że w końcu panowie się doczekali, ponieważ rzadko kiedy kosmetyki dla mężczyzn wchodziły w większe promocje;)

zdjęcie informujące o promocji w Rossmannie 2 + 2 w lutym 2018

Promocja w Rossmannie 2+ 2 gratis luty 2018

 IDEALNY PREZENT, OD CIEBIE DLA NIEGO!

Akcja promocyjna IDEALNY PREZENT OD CIEBIE  DLA NIEGO 2+2 gratis 
trwać będzie w dniach od 9 do 19 lutego 2018 lub do wyczerpania zapasów.


Promocja skierowana jest do członków KLUBU ROSSMANN.


Należy kupić 4 różne produkty do męskiej pielęgnacji (może być ten sam typ produktu, ale muszą się różnić kodem kreskowym).


Zakupy w promocji będzie można zrobić tylko raz.


Dokładna lista produktów objętych promocją jak zawsze pojawi się krótko przed rozpoczęciem akcji na stronie drogerii. 

Promocja w Rossmannie na kosmetyki dla mężczyzn - co warto kupić? 


Chyba nigdy na łamach bloga nie pojawiły opinie odnośnie produktów dla mężczyzn, więc może tym razem nie będę się wypowiadać. Sama na prezenty najczęściej wybierałam wśród produktów Gilette i L'Oreal. Jeśli macie jakieś typy, dajcie znać:)


Co sądzicie o kolejnej promocji 2+2 w Rossmannie? Podarujecie coś mężczyznom?;) 

Zobacz też: MANIROUGE KARNAWAŁ 2018!
Czytaj dalej »

czwartek, 18 stycznia 2018

Manirouge kolekcja Karnawał 2018!

Cześć Dziewczyny!
Jest taki czas w roku kiedy odbywają się najbardziej huczne, kolorowe imprezy, a także bale przebierańców! Te 6 weekendów poczynając od święta Trzech Króli aż do Środy Popielcowej to karnawał – czas beztroskiej zabawy! Najbardziej spektakularny i widowiskowy jest oczywiście karnawał w Rio de Janeiro, ale i dla nas Polaków ten czas nie jest bezowocny. Zwłaszcza biorąc pod uwagę panującą w Polsce strefę klimatyczną;) Musimy sobie przecież jakoś uprzyjemnić mroźną, zimową aurę, prawda?;) Błyszczącą biżuterię, mniej lub bardziej wyszukane kreacje oraz efektowny makijaż idealnie dopełni niebanalna stylizacja naszych paznokci!  Manirouge doskonale o tym wie, dlatego podążając za potrzebami kobiet przygotowało kolekcję Karnawał 2018, dzięki której nasze paznokcie dotrzymają kroku niejednej imprezowej stylizacji:)

zdjęcie przedstawiające kolekcję Karnawał 2018 marki Manirouge



Manirouge Karnawał 2018


zdjęcie przedstawiające wzory Manirouge z kolekcji Karnawał 2018

W karnawałowej kolekcji Manirouge znajdziemy 17 wzorów, które są bardzo zróżnicowane pod względem stylów. Niewątpliwie jest to zaleta, ponieważ możemy dobrać manicure chociażby pod imprezy tematyczne:) W skład kolekcji wchodzą zarówno motywy Black&White, romantyczne, geometryczne, w stylu retro, a także sylwestrowo-zimowe. Na chwilę obecną Manirouge nie posiada jeszcze technologii pozwalającej stworzyć wzory błyszczące niczym srebrno i złoto tudzież efekt lustra lub holo, ale myślę, że w przyszłości będzie to możliwe:) Tak czy inaczej ja nie miałam problemów z wyborem wzorów, ponieważ dzięki różnorodności zawsze coś wpadnie mi w oko:) Spośród kilkunastu wzorów wybrałam 3, które spodobały mi się najbardziej – Gradiente, Saint Sylvestre oraz Illumination


Manirouge Illumination


zdjęcie przedstawiające Manirouge Illumination z kolekcji Karnawał 2018

Wzór Illumination to geometryczny motyw posiadający dwa warianty w jednym komplecie:) Pierwszy wariant to gradient w odcieniach czerni, granatu i ciemnego turkusu, a drugi to czerń, ciemny turkus, białe kropki/centki oraz bardzo delikatne niebieskie kropki. 
zdjęcie przedstawiające wzór Illumination Manirouge z kolekcji Karnawał 2018
Ta druga wersja przywodzi mi na myśl gwiaździste niebo, a także popularny ostatnimi czasy efekt bokeh. Elektryzujący wzór! Mimo, że bez typowego połysku to czerń, a także drobne elementy w odcieniach bieli i niebieskiego, powodują, że nasz manicure pięknie się mieni:) 
zdjęcie przedstawiające wzór Manirouge Gradiente na paznokciach
Perfekcyjnie dobrane odcienie:) Muszę przyznać, że to był wzór, który przykuł moją uwagę od razu. Mocno karnawałowy, wieczorowy i nowoczesny zarazem.

Manirouge Saint Sylvestre


zdjęcie przedstawiające Manirouge Saint Sylvestre z kolekcji Karnawał 2018

Wzór Saint Sylvestre to oczywiście motyw sylwestrowy. Tutaj również mamy dwa warianty w jednym zestawie, które możemy pomieszać dla urozmaicenia lub zastosować oddzielnie. Na obu wariantach znajdują się oczywiście fajerwerki:)
zdjęcie przedstawiające wzór Saint Sylvestre Manirouge z kolekcji Karnawał 2018
Pierwszy zachowany został w odcieniach subtelnego różu i złota, a drugi to złoto na wyrazistej, czarnej „bazie”:) 
zdjęcie przedstawiające wzór Saint Sylvestre na paznokciach
Wzór Saint Sylvestre można wykorzystać nie tylko na Sylwestra, który już za nami, a także na wszelkie wystrzałowe imprezy. No bo w końcu główne skrzypce grają w nim fajerwerki!:)


Manirouge Gradiente


zdjęcie przedstawiające Manirouge Gradiente z kolekcji Karnawał 2018

Na bieżąco śledzę profil @manirouge na Instagramie i w komentarzach pod jednym ze zdjęć wyczytałam, że klientki wyjątkowo upodobały sobie gradienty:) Stwierdziłam więc, że skoro tak to ja również spróbuję:) 
zdjęcie przedstawiające wzór Manirouge Gradiente
W kolekcji karnawałowej znajdują się 3 gradientowe motywy, a wśród nich Gradiente. Dzięki niemu mamy do dyspozycji cieniowany róż lub szarość, a tak się składa, że oprócz niebieskiego, grantu i bieli, bardzo lubię też szarość:) Ten wzór jest taki bardziej nieoczywisty, trochę spokojniejszy. Nada się więc i do tańca i do różańca!:)
zdjęcie przedstawiające wzór Manirouge Gradiente na paznokciach

Kolekcję Karnawał 2018, a także mnóstwo innych wzorów w rozmaitych stylach znajdziecie na www.manirouge.com


Wpis o tym jak stworzyć manicure z Manirouge znajdziecie TUTAJ, obecnie trwa również wyprzedaż kolekcji zimowej, o której pisałam TUTAJ.


Jak Wam się podoba karnawał według Manirouge?
Czytaj dalej »

poniedziałek, 15 stycznia 2018

5 ciekawych nowości marki Nivea!

Cześć Dziewczyny!
Nivea to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek kosmetycznych. Można ją lubić lub nie, ale mało prawdopodobne jest żeby jej nie znać;) Od wielu lat marka Nivea nieustannie się rozwija non stop produkując swój sztandarowy produkt jakim jest Nivea Creme, ale i udoskonala oraz wypuszcza nowe kosmetyki. Dziś o kilku z nich. Coś do włosów, ciała, a także do ust! Zaczynamy!

Nivea wzmacniający szampon micelarny


zdjęcie przedstawiające Nivea micelarny szampon wzmacniający

Mamy już płyny i żele micelarne, a teraz przyszła pora na szampony! Nivea wzmacniający szampon micelarny to jeden z dwóch dostępnych wariantów szamponów. Posiada żelową formułę, która bardzo dobrze się pieni, przyjemny zapach lilii wodnej oraz nie zawiera silikonów. Dodatkowo opakowanie zawiera aż 400ml szamponu. Muszę przyznać, że ta nowość mocno mnie intrygowała, więc użyłam jeszcze tego samego dnia gdy do mnie dotarła;) Osobiście bardziej skłaniałabym się ku wyborze wersji odświeżającej, ale jakby nie patrzeć wzmocnienie też nie zaszkodzi. Na razie jestem z niego zadowolona. Oczyszcza delikatnie lecz skutecznie, nie plącze włosów i nie podrażnia skóry głowy.


Nivea Care & Hold


Są też dwie nowości z linii Care & Hold przeznaczone do stylizacji włosów – Nivea Care & Hold Regenerująca pianka do stylizacji oraz Nivea Care & Hold Regenerujący lakier do włosów. Oba te produkty są mocno utrwalające. Nie sięgam po tego typu kosmetyki na co dzień, ale warto mieć je w pogotowiu gdy zajdzie taka potrzeba np. większe wyjście albo szalone karnawałowe imprezy;)


Nivea Care & Hold Regenerująca pianka do stylizacji


zdjęcie przedstawiające Nivea Care&Hold pianka regenerująca

Mimo, że nie przepadam za stosowaniem pianek do stylizacji włosów, to moje włosy lubią ten typ kosmetyku i nawet fryzjerzy w przeszłości często mnie pytali: „A pianki pani używa? Bo dla pani włosów to idealne rozwiązanie”. Nie czuję chęci ani potrzeby stosowania pianki na co dzień, ale „od święta” bywają przydatne i muszę przyznać, że pianka Nivea mnie nie zawiodła, pomagając stworzyć lekkie loczki:) To niedrogi, dobrze utrwalający produkt. 


Nivea Care & Hold Regenerujący lakier do włosów


zdjęcie przedstawiające Nivea Care&Hold lakier regenerujący

Podobnie jak pianki, lakiery do włosów też nieczęsto goszczą na mojej głowie:) Ale jednak warto posiadać w zanadrzu choć jeden. Lakier Nivea pachnie dość delikatnie, utrwala mocno, a przy tym nie skleja i nie łamie włosów. Przy stosowaniu raz na jakiś czas jest dobrą opcją tym bardziej, że podobnie jak pianka nie kosztuje wiele.


Nivea Rich Nourishing odżywczy olejek do ciała


zdjęcie przedstawiające Nivea Rich Nourishing odżywczy olejek do ciała

Jeśli chodzi o olejki to muszę przyznać, że częściej sięgam po masła i balsamy, ale nie jest też tak żebym całkiem z olejków rezygnowała, ponieważ i one mają swoje zalety;) Nivea Rich Nourishing posiada formułę suchego olejku co w praktyce oznacza, że nie jest przesadnie tłusty i dość dobrze się wchłania. Oczywiście pod warunkiem, że nie przesadzimy z ilością:) Jego zapach jest subtelnie „niveowy”, a sam produkt pozostawia skórę gładką i odżywioną.


Nivea Original Care balsam do ust


zdjęcie przedstawiające pomadkę Nivea Original Care z edycji limitowanej

Balsamy do ust to mój konik i oczywista rzecz, że klasyczny balsam do ust Nivea znam doskonale. Powiem więcej… znam go jak własną kieszeń gdyż dawniej najczęściej używanymi przeze mnie pomadkami ochronnymi były właśnie te z Nivea. Przyznaję, że teraz rzadko po nie sięgam gdyż obecnie przeszukuję już coraz bardziej odległe rejony, ale mam mały sentyment do klasycznej pomadki Nivea. Teraz dostępna jest edycja limitowana w specjalnych brokatowych opakowaniach. Wnętrze zaś pozostaje bez zmian:) Można więc powiedzieć, że to taki stary nowy produkt. Z racji tego, że miałam go tak wiele razy to ten egzemplarz powędrował do siostry:)


Znacie któreś z tych nowości marki Nivea?
Czytaj dalej »

piątek, 12 stycznia 2018

Naturativ maska 360˚ AOX, balsam do rąk Home SPA oraz balsam ujędrniający biust!

Cześć Dziewczyny!
Kosmetyki Naturativ znam od lat, gdyż wcześniej miałam z nimi do czynienia jeszcze w poprzedniej odsłonie:) Zawsze dobrze się u mnie sprawdzały i jakiś czas temu sprawdziłam kolejne produkty. Trzy kosmetyki na 3 różne partie ciała:) Do twarzy maska 360˚ AOX kojąco-liftingująca, do dłoni balsam Home SPA, a do biustu balsam ujędrniający. Wszystkie te kosmetyki są wegańskie. Warto również zaznaczyć, że większość produktów Naturativ posiada certyfikat Natrue. Jak wypadły u mnie w praktyce?




Naturativ maska do twarzy 360˚ AOX kojąco-liftingująca



Jest to naturalna maska o właściwościach kojąco-napinających. Ma ona nie tylko zapewnić efekt natychmiastowego liftingu w domowym zaciszu, a także odprężać i chłodzić zmęczoną skórę. Zawiera ona szereg bio-ekstraktów mających zapewnić efekt nawilżenia, łagodzenia, ujędrnienia i ochrony skóry. Można ją stosować w każdym wieku i przy każdym typie cery. Jednak najbardziej polecana jest przy skórze wrażliwej.


Maskę otrzymujemy w prostym, minimalistycznym opakowaniu typowym dla kosmetyków Naturativ. Opakowanie posiada wygodną pompkę oraz kapturek chroniący zawartość. Pojemność kosmetyku to 100ml, które zaleca się zużyć w ciąg 6 miesięcy od otwarcia. 


Maseczka posiada żelową konsystencję o przezroczysto-żółtawej barwie. Owy żel jest dość rzadki, a skóra chłonie go bardzo szybko więc zgodnie z zaleceniami producenta warto nałożyć obfitą warstwę produktu. Z uwagi na konsystencję, maska lubi trochę spływać ze skóry, więc najlepiej aplikować ją będąc w wannie. Dla mnie to żadna przeszkoda, gdyż i tak zawsze tak robię:) Rzadka konsystencja przekłada się na mniejszą wydajność, ale z drugiej strony rekompensuje nam to dość duża pojemność maseczki. Zapach produktu jest charakterystyczny dla Naturativ – cytrusowy i przyjemny. Maskę zaleca się nałożyć na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu na 10-20min. Ja nakładam według uznania. Raz na dłużej, raz na krócej. Dzięki lekkiej, żelowej konsystencji maska bardzo łatwo się zmywa, gdyż skóra bardzo dobrze ją chłonie. Nie trzeba więc używać specjalnych akcesoriów ani gąbeczki. Efekt po użyciu jest godny pochwały. Skóra jest ukojona, nawilżona, a jednocześnie lepiej napięta i taka zwarta. Zauważyłam też dodatkowe właściwości matujące, więc jak dla mojej mieszanej cery idealne połączenie efektów:)


Naturativ balsam ujędrniający biust



Balsam ujędrniający biust został skomponowany na bazie wyciągu z rośliny kigelia, który ma zapewnić efekt ujędrnienia. Oprócz tego w składzie znajdziemy substancje odżywcze i nawilżające m.in. masło z awokado, olej konopny, betainę, ekstrakt z zielonej herbaty i naturalną witaminę E.

Balsam ujędrniający biust otrzymujemy w prostej białej buteleczce wyposażonej w sprawnie działającą pompkę. To opakowanie jest nawet wygodniejsze, gdyż kapturek łatwiej nachodzi na butelkę niż w przypadku dwóch pozostałych produktów;) Pojemność to 100ml zdatne do użycia w ciągu pół roku od otwarcia. Jest wydajny, więc z powodzeniem posłuży mi przez większość tego okresu. Konsystencja balsamu do biustu jest kremowa, a jego barwa biała. Podczas aplikacji może lekko bielić, więc najlepiej wmasowywać niewielkimi porcjami aż do całkowitego wchłonięcia. Zapach jest według mnie identyczny lub bardzo zbliżony do linii hipoalergicznej, czyli specyficzny, świeży i lekko męski. Jeśli chodzi o balsamy do biustu to nie ma u mnie szczególnych wskazań do stosowania gdyż niewiele tego mam:D Nie ma więc też wielkiej potrzeby ujędrniania. Mimo wszystko chętnie sięgam po takie produkty, ponieważ podczas stosowania zawsze widać różnicę w jakości skóry. Jest zdecydowanie bardziej gładka, nawilżona i lepiej napięta w porównaniu do stosowania zwykłych balsamów, tzn. takich przeznaczonych do całego ciała. Chętnie sięgam po ten produkt i jedyny minus jaki dostrzegam jest taki, że mój poprzedni balsam do biustu (Dr Irena Eris Body Art) miał przyjemniejszy zapach.


Naturativ bogaty balsam do dłoni Home SPA


Bogaty balsam do dłoni z serii Home SPA ma za zadanie dogłębnie nawilżać, koić i naprawiać skórę, a jego zapach ma zapewniać relaks i odprężenie.

Forma opakowania balsamu do dłoni Home SPA jest identyczna jak w przypadku maski do twarzy AOX. Różnią je tylko detale na etykietach:) Kolejny raz mamy więc 100ml produktu do zużycia w ciągu maksymalnie 6 miesięcy od otwarcia. Choć rzecz jasna przy regularnym stosowaniu wystarczy na dużo, dużo krócej:) W moim przypadku był to niecały miesiąc stosowania wieczorem jako maskę do dłoni. Może wydawać się, że to krótko, ale statystycznie krem do rąk wystarcza mi na 2-3 tygodnie (przy stosowaniu raz dziennie) więc Naturativ wypadł naprawdę nieźle pod tym względem.
Balsam posiada bogatą, a jednocześnie nieodciążającą konsystencję. Przy zastosowaniu niewielkiej ilości ładnie się wchłonie pozostawiając po sobie lekki film ochronny. Natomiast przy hojniejszej aplikacji, potrwa to nieco dłużej:) Można go stosować jako tradycyjny krem do rąk lub tak jak lubię najbardziej – jako maskę do dłoni. W tym celu używamy większej ilości produktu i nakładamy na dłonie bawełniane rękawiczki. Ja robię tak co noc i z każdym kremem do rąk, choć nie trzymam rękawiczek przez całą noc, a po kilku minutach mimowolnie je zrzucam. Tak czy inaczej efekt i tak zawsze jest lepszy niż przy tradycyjnym zastosowaniu:) Dlatego zawsze wszem i wobec polecam ten patent. Po takim zabiegu dłonie są odżywione, nawilżone i aksamitnie gładkie przez większość kolejnego dnia. Warto też wspomnieć o zapachu, gdyż jest on jednym z przyjemniejszych wśród zapachów tej marki. To cytrusowa woń z subtelnie ziołową nutą. Naprawdę pozytywnie wpływał na moje zmysły, a jednocześnie nie był przesadnie ciężki. Bardzo chętnie wypróbowałabym inne produkty z serii Home SPA.


Znacie kosmetyki Naturativ? Mieliście do czynienia z którymś z tych trzech?
Czytaj dalej »