niedziela, 28 maja 2017

India Cosmetics – kosmetyki z olejem konopnym!

Cześć Dziewczyny!
India Cosmetics to polska marka, która tworzy kosmetyki na bazie oleju konopnego. Jest on otrzymywany z odmiany siewnej (Cannabis sativa), która pozbawiona jest właściwości narkotycznych;) Nie są to więc kosmetyki z marihuany (Cannabis indica). Olej konopny z nasion konopi siewnej otrzymuje się w procesie tłoczenia. Posiada on ciemne zabarwienie oraz charakterystyczny zapach. Znajduje on zastosowanie zarówno w kuchni jak i w kosmetologii jako składnik balsamów, kremów i olejków. Jego potencjał dostrzegła marka India Cosmetics, a ja miałam okazję sprawdzić jak się sprawy mają, wybierając kilka produktów z oferty.





Pomadka ochronna z olejem konopnym


„Doskonale nawilża i odżywia usta – sprawiając, że stają się miękkie i zadbane. Specjalna formuła delikatnie natłuszcza, tworząc na ustach warstwę ochronną, chroniącą przed wysuszeniem szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych, t.j. chłodne powietrze czy porywisty wiatr. Jednocześnie pomadka delikatnie nabłyszcza i nadaje ustom zdrowy wygląd. Z bezbarwną pomadką ochronną India nie grożą Ci już takie nieprzyjemności, jak suche czy popękane usta”.

Pomadka ochronna z olejem konopnym marki India Cosmetics zapakowana została w kartonowe opakowanie chroniące produkt. Wewnątrz znajdziemy wysuwaną pomadkę o jasnej barwie i gramaturze 3,8g. Szata graficzna jest prosta, ale przyjemna dla oka. Niestety po niedługim czasie użytkowania naklejka zaczyna odchodzić od opakowania. Pomadka posiada wyprofilowany kształt, dzięki czemu aplikacja jest wygodna. Dużą zaletą jest zapach produktu, a właściwie niemalże jego brak:) Trochę się obawiałam swoistego zapachu, ale na szczęście produkt pachnie bardzo naturalnie i subtelnie. Jest to typowa pomadka pielęgnacyjna, nie posiada więc ona koloru, ale lekko nabłyszcza usta. W kwestii właściwości pielęgnacyjnych również mam dobre wieści, ponieważ zadowoliła moje wymagające usta, nawilżając, zmiękczając, a także chroniąc przed czynnikami atmosferycznymi:) A było przed czym chronić bo niestety pogoda nie rozpieszczała.


Naturalny peeling cytrusowy


„Peeling złuszcza naskórek, ujędrnia skórę, poprawia mikrokrążenie (dlatego może być bezcenny w walce z cellulitem) i koloryt skóry. Po zastosowaniu komórki zaczynają produkować więcej elastanu i kolagenu, co regenerująco wpływa na naszą skórę. Peeling jest bezcenny w walce z trądzikiem - wygładza skórę, oczyszcza pory i zapobiega powstawaniu wyprysków. Zapobiega również wrastaniu włosów po depilacji.Dzięki wykorzystaniu naturalnych olejków eterycznych, Peeling India charakteryzuje się niepowtarzalnym, soczyście owocowym aromatem. Właściwości zapachowe peeligu India działają na zmysły, zwielokrotniając przyjemność z korzystania”.

Naturalny peeling cytrusowy mieści się w plastikowym słoiczku o pojemności 250ml. Posiada on prostą lecz apetyczną szatę graficzną. Zainteresował mnie za sprawą zapachu. Zaiste liczyłam, że będzie ładny i nie przeliczyłam się, ponieważ otrzymałam soczyście owocowy produkt o naturalnym aromacie, który dodaje energii;) Warto też wspomnieć, że jest to produkt naturalny i należy go zużyć w ciągu 30 dni od momentu produkcji. Mój został wyprodukowany dokładnie w dniu wysyłki, czyli specjalnie dla mnie;) Producent zaleca by po otwarciu przechowywać peeling w lodówce, ale przyznam, że ja się do tego nie zastosowałam i przez cały okres użytkowania przechowywałam go w łazience;) Mimo tego peeling się nie popsuł ani nie zauważyłam żadnego negatywnego wpływu na jego właściwości, konsystencję tudzież zapach. Być może gorzej byłoby podczas upałów. Wtedy rzeczywiście pewnie lepiej byłoby przechowywać go w lodówce. Jednak podczas moich spotkań z tym peelingiem pogoda zdecydowanie nie rozpieszczała;) Konsystencja peelingu jest treściwa i odżywcza. Peeling posiada dużo drobinek i trochę się kruszy, więc warto rozprowadzać go po ciele małymi porcjami. Właściwości złuszczające są na bardzo dobrym poziomie, a po zabiegu skóra jest miękka, gładka, nawilżona i lekko natłuszczona. Wszystko to za sprawą naturalnych składników. Wydajność to w moim przypadku 3 tygodnie częstego stosowania.


Krem do rąk ochronny


„Błyskawiczny i trwały efekt ochronny oraz uczucie odżywienia od razu po zastosowaniu to efekty, jakie dzięki zawartości oleju konopnego, daje ochronny krem do rąk India. Lekka formuła kremu sprawia, że wchłania się szybko, nie pozostawiając nieprzyjemnego uczucia lepkości, ani tłustych śladów. Jednocześnie daje uczucie głębokiego nawilżenia i świeżości, utrzymujące się długo po zastosowaniu kremu. Specjalnie dobrane składniki kremu posiadają właściwości bakteriobójcze, dzięki czemu łagodzi on podrażnienia. Skóra po użyciu staje się miękka, gładka i jasna”.


Ochronny krem do rąk otrzymujemy w 100ml tubce o dość wymownej szacie graficznej;) Krem posiada białą barwę i dość lekką konsystencję. Szybkość wchłaniania jest różna zależnie od nałożonej ilości. Ja zwykłam aplikować większą porcję na noc i na parę minut zakładać rękawiczki. Wtedy nie wchłania się tak szybko, ale przy nałożeniu niewielkiej ilości np. w ciągu dnia, proces ten przebiega już bardziej płynnie. W przypadku kremu do rąk zapach jest już bardziej swoisty, trochę ziołowy i lekko słodki. Nie zachwyca, ale też nie drażni. Krem przede wszystkim zmiękcza i wygładza skórę dłoni. Efekt nawilżenia niestety nie jest 24h, ponieważ kilka godzin po aplikacji odczuwałam lekki niedobór nawilżenia, ale dla osób, które często smarują dłonie zapewne nie będzie to wadą.

Krem do stóp ochronny


„Ochronny krem do stóp India, dzięki zawartości oleju konopnego, daje odczuwalny efekt głębokiego nawilżenia i regeneracji skóry od razu po zastosowaniu. Lekka formuła kremu India wnika głęboko w naskórek, regenerując spękania, wygładzając spierzchnięte i przesuszone partie skóry. Receptura oparta na naturalnych składnikach aktywnych, przy regularnym stosowaniu kremu, gwarantuje trwałe uczucie miękkości i gładkości stóp”.


Krem do stóp występuje w podobnej tubce jak w przypadku kremu do rąk. Różni go jedynie pojemność – 75ml i oczywiście przeznaczenie;) Krem posiada ziołowy zapach, co w kwestii produktów do stóp nie jest dla mnie zaskoczeniem. Jego konsystencja jest lekka i nieobciążająca. Po jego zastosowaniu zawsze zakładałam bawełniane skarpetki, które można nabyć w Rossmannie;) Wszystko po to żeby stopy mi się nie ślizgały w klapkach, a krem działał niczym kompres;) Ze skórą stóp nie mam problemów, więc krem spisał się dobrze odpowiednio je nawilżając i wygładzając;)


Znacie kosmetyki India Cosmetics? Miałyście styczność z produktami z olejem konopnym?
Czytaj dalej »

piątek, 26 maja 2017

Shinybox maj 2017, Pretty. Happy. You!

Cześć Dziewczyny!

Pora na prezentację majowego Shinybox. Tym razem pod znakiem Pretty. Happy. You. Mój wewnętrzny krytyk podpowiada, że w sensie życiowym nie jestem ani pretty ani happy:D Ale abstrahując od tego, samo hasełko pudełka mi się podoba. Te zresztą zawsze są wesołe. No może te zimowe ciut mniej ze względu na moją silną nienawiść do zimy;) Mamy jednak maj, co  dla mnie wbrew kalendarzowi już oznacza lato, więc odczuwam przypływ energii życiowej;) Chyba zrobiło się trochę dziwnie, więc pora powoli przejść do zawartości boxa, który w tym miesiącu spełnił funkcję prezentu imieninowego bo imieniny mam akurat dziś, a box dostałam wczoraj;) Eweliny to fajne dziewczyny, chociaż imiona mają brzydkie:P



Nie sposób nie docenić szaty graficznej, która w tym miesiącu jest nasycona kolorami:) Co jak co, ale po moim blogu chyba od razu widać, że uwielbiam kolory, prawda?:) Mrocznych scenerii tutaj raczej nie uświadczycie. No może z wyjątkiem pewnego wpisu, który prawdopodobnie pojawi się w czerwcu. Jeśli śledzicie mnie na Instagramie to na pewno już wiecie co mam na myśli;) Będzie krew:) 

Produktem o najwyższej wartości (210zł) jest w tym miesiącu krem do twarzy Neobay Extra Rich Cream Nourishing. Prawdziwa gratka dla fanek kosmetyków organicznych. A dla mnie? Na dwoje babka wróżyła, ponieważ czasami tego typu kosmetyki się u mnie sprawdzają, a czasami nie robią nic. Ruletka:) W dodatku kremów do twarzy mam w zapasie tyle, że mogłabym z nich ugotować zupę-krem:) To subiektywnie, a obiektywnie? Jeśli ktoś nie ma nadmiaru kosmetyków do twarzy i stawia przede wszystkim na te naturalne to już dla samego kremu warto było zamówić box. Jak zawsze wszystko jest kwestią indywidualnych potrzeb. Natomiast chyba znam kogoś kogo ten krem może ucieszyć, więc pewnie sprezentuję;) Kolejnym produktem do twarzyczki jest nasza polska Bielenda, czyli marka, która dość często gościła na łamach secretaddiction.pl;) Tym razem jest to losowo przyznany produkt z serii #InstaPerfect. Mnie w przydziale przypadł Punktowy Korektor Niedoskonałości. Teoretycznie może być pomocny, ponieważ jakiś czas temu udało mi się rozdrapać 3 krostki i zrobiłam to iście spektakularnie;) Na tyle, że znajomi pytają kto mnie pobił;) Brawo ja... Tylko jakoś powątpiewam w skuteczność tego korektora.  Szczerze mówiąc liczyłam na bibułki matujące:( Bardziej by mi się przydały;) Bielendę lubię, ale ta seria  nieszczególnie mnie przekonuje. Ale może niesłusznie? Znacie tą serię? Kolejnym produktem do twarzy jest maseczka Farmona Herbal Care. W moim przypadku wersja odżywcza z olejkiem arganowym. Znam maseczki z tej serii i pisałam już o nich, więc zainteresowanych odsyłam do wpisu – KLIK! W skrócie to całkiem przyjemne maseczki, mogę jedynie wyrazić ubolewanie nad ich saszetkową formą.

Znalazło się też coś do włosów i jest to szampon Creightons Argan Smooth. Prawdę mówiąc pierwszy raz słyszę o tej marce:) A Wy? Całe szczęście zawiera SLS bo te bez SLS z reguły mi nie służą. Tak, tak Moi Drodzy, to nie żart;) Do ciałka, a raczej paszek mamy najnowszy antyperspirant w kulce FA Soft&Control. Antyperspiranty w boxach zawsze są przedmiotem kpin, a i tak dość cyklicznie się w nich pojawiają. Idzie lato i obezwładniających zapachów spod paszek na mieście coraz więcej, więc teoretycznie Shiny troszczy się o nas. Nie zmienia to jednak faktu, że dodanie tego typu produktu do pudełka uważam za nie najszczęśliwszy pomysł:) Osobiście używam głównie Vichy, od czasu do czasu skuszę się na Garnier lub Etixil, a FA? Nie przypominam sobie;) Popełźnie do rodzinki;) Już się o niego „bili”, ale wytypowałam babcię;)
W majowym pudełku znalazł się również prezent - pakiet próbek marki Synchroline. Markę znam, dawno temu pojawiły się na blogu dwa wpisy dotyczące ich kosmetyków (KLIK i KLIK), które miło wspominam, ale dość ciężko mnie namówić na wykorzystanie próbek bo nie lubię grzebać w tych mikro saszetkach. Najpewniej więc polecą do mamy, która akurat takie próbki chętnie wykorzystuje. 


I jak się sprawy mają? Z perspektywy moich potrzeb szału nie ma;) Pokrzepiający może być jednak fakt, że kolejne – czerwcowe i zarazem urodzinowe pudełko Shinybox będzie w rozmiarze XXL (dotyczy to osób, które do wyznaczonego dnia zamówiły subskrypcję). 


Shinybox można zamawiać TUTAJ.


Co sądzicie o zawartości majowego Shinybox? Satysfakcjonuje Was czy niekoniecznie?

Zobacz też: nowa promocja w Rossmannie - 2+2 na pielęgnację stóp, paznokci i produkty do depilacji.
Czytaj dalej »

czwartek, 25 maja 2017

Promocja w Rossmannie 2 + 2 gratis na produkty do pielęgnacji stóp, paznokci oraz depilacji! Czerwiec 2017.

Cześć Dziewczyny!
Ostatnio przeglądając leniwie internet, trafiłam na kolejny zwiastun promocji w Rossmannie, która skierowana jest dla członków klubu Rossmann. Tym razem Rossmann oferuje 2+2 gratis na produkty do pielęgnacji stóp, paznokci oraz depilacji, a promocja trwać będzie już w czerwcu;) Pomyślałam, że może przyda Wam się info.

Promocja trwać będzie w dniach 10.06 – 19.06.2017 lub do wyczerpania zapasów. Oferta obowiązuje przy zakupie 4 różnych produktów, więc nie można kupić np. dwóch takich samych maszynek. Każdy członek klubu Rossmann będzie mógł skorzystać z oferty tylko raz. Regulamin i spis produktów będzie dostępny na stronie Rossmanna zapewne jak zwykle krótko przed rozpoczęciem promocji. Hasło przewodnie brzmi: odsłoń nogi na lato;)


Trzeba przyznać, że Rossmann ostatnio szaleje z promocjami;) Zapewne chodzi o rozszerzenie bazy klientów korzystających z klubu Rossmann w aplikacji Rossmann PL. Skorzystacie? 

Ja jeszcze nie wiem czy skorzystam, ale biorąc pod uwagę trwającą aktualnie promocję 2+2 na pielęgnację twarzy, z której miałam nie korzystać, a jednak poległam to… wszystko jest możliwe. Nigdy nie mów nigdy;) Może kupię jakieś maszynki albo ewentualnie coś do stóp. Wydaje mi się, że oferta może przypaść do gustu mężczyznom lub być przydatna przed Dniem Ojca bo podejrzewam, że męskie produkty do golenia również powinny łapać się na promocję. Jeszcze nie mam prezentu na Dzień Ojca, więc może akurat coś wybiorę. Choć produkty do golenia dawałam już z milion razy, więc sama nie wiem;)


Czytaj dalej »

środa, 24 maja 2017

BeGLOSSY maj 2017 Sekret Piękna!

Cześć Dziewczyny!
Czekam sobie właśnie wesoło na majowy Shinybox, ale w statusie nadal jest WER „Uć”, że tak się wyrażę z 3 nad ranem, więc moje dzisiejsze spotkanie z tym boxem to raczej niepewna akcja:) Dlatego spontanicznie postanowiłam pokazać majowe BeGLOSSY Sekret Piękna, które sama dobrowolnie nabyłam w piątek drogą kupna;) A było warto, ponieważ edycja jest wyjątkowo udana:) Co zatem mnie skusiło?

Gwiazdą pudełka jest kosmetyk marki Organique z najnowszej terapii detoksykującej Sea Essence. Można było trafić na balsam lub peeling. Stwierdziłam, że co będzie to będzie i tak będę zadowolona bo jak ja to mówię jest Organique jest impreza;) W moim pudełku ukrywał się peeling. Jak nietrudno się domyślić pudełko zamówiłam właśnie dla Organique. Pomyślałam, że albo będę go używać osobiście albo przeznaczę na prezent bo kosmetyki Organique, które dość często kupuję na prezent zawsze cieszą obdarowywanych:) Peeling kosztuje 59,90zł, więc już sam koszt pudełka zwraca się z nawiązką;) Kolejnym produktem, który mnie ucieszył jest Jedwabisty mus do mycia ciała pod prysznic Rabarbar i Malina marki Nivea. Jest to edycja limitowana, a ja nie miałam jeszcze okazji wypróbować musów do mycia Nivea, więc jestem zadowolona. Zdarzało mi się czytać o przypadkach uczulenia, ale myślę, że u mnie tego typu problemy nie powinny się pojawić. W boxie znalazło się też coś do stópek i jest to Shefoot Kuracja wzmacniająca – odżywianie paznokci, skórek i skóry stóp. Z produktami do stóp jest u mnie tak, że nie muszę ich używać, ponieważ nie mam żadnych problemów z tą częścią ciała, ale jak mi się trafi taki produkt to zawsze zużywam i na ogół jestem zadowolona. Także spoko;) Jest to produkt pełnowymiarowy, ale jedynie 50ml, więc zapewne szybko upłynnię. Dobrze, że nie trafił mi się dezodorant bo o ile wszelkie smarowidła zawsze wklepię to deo byłby całkiem zbędny dla moich niepotliwych stópek;)

Przechodząc do produktów twarzowych, mamy tutaj Vianek Normalizujący peeling do twarzy. Przeznaczenie peelingu wydaje się mieć u mnie szansę, ponieważ moja cera jest mieszana i lubi się czasem przetłuścić. Choć jest ona jednocześnie wrażliwa i niestety nie każdy peeling jej pasuje. Także ogólnie obecność tego produktu jest na plus, ponieważ ma potencjał, ale nie mam 100% pewności, że mnie nie podrażni. Może znacie ten produkt i coś podpowiecie?:)  Ostatnim pełnowymiarowym produktem jest Maska hialuronowa na płatku fizelinowym marki Exclusive Cosmetics. Z marką nie miałam nigdy do czynienia, ale ostatnio lubię sobie rzucić płachtę na twarz i jeszcze żadna krzywdy mi nie zrobiła, więc z całą pewnością będzie mogła dotknąć mojej twarzy:P Na karcie produktów mam adnotację, że jest to prezent. Jedynym niepełnowymiarowym produktem jest Uriage Dermatologiczny żel do mycia twarzy i ciała. Nie przepadam za próbkami w saszetetkach, ale takie w tubkach lub słoiczkach są jak najbardziej ok. Taka 8ml tubka z całą pewnością zostanie przeze mnie  zużyta jako żel do mycia twarzy w trakcie jakiegoś kilkudniowego wyjazdu. W takich okolicznościach przyrody miniaturki są na wagę złota. 

Z zawartości majowego BeGLOSSY Sekret Piękna jestem bardzo zadowolona i nie żałuję ani jednej złotówki (z tych 39,20zł z kodem rabatowym znalezionym w internecie), które na nie wydałam:) Nie jestem jedynie pewna jak będzie z peelingiem, a jest to stosunkowo nowy produkt i informacji na jego temat jest niewiele:) Z tego co widzę boxy są jeszcze dostępne, więc jak ktoś odczuwa potrzebę,  podaję kod rabatowy, z którego sama korzystałam - DM20PB. Jedyny minus, który dostrzegam to zbyt długi czas oczekiwania na wysyłkę. Zamówienie złożyłam w piątek, a dopiero wczoraj zostało wysłane i dziś do mnie dotarło. Oczywiście pudełko zamówiłam dopiero po ujawnieniu zawartości:)


Co sądzicie o majowym BeGLOSSY? Też uważacie je za udane czy wręcz przeciwnie?

Wczorajszy wpis: DERMOFUTURE
Czytaj dalej »

wtorek, 23 maja 2017

Dermofuture Precision Kuracja uszczelniająca naczynka z witaminą K

Cześć Dziewczyny!
Moja cera jest mieszana, wrażliwa i lekko łojotokowa w strefie T. Jednocześnie jest częściowo naczynkowa. W widoczny sposób dotyczy to skrzydełek nosa oraz strefy wokół niego, a po naciągnięciu skóry lekko popękane naczynka są również delikatnie dostrzegalne w okolicy policzków. Problem popękanych naczynek dostrzegłam bardzo wcześnie, ponieważ już w okolicach 16 r.ż;) Przy okazji wizyty u dermatologa zapytałam wtedy cóż mogłabym z tym zrobić. Usłyszałam kup sobie krem Pharmaceris w aptece;) Gdy byłam już dorosła brałam pod uwagę laserowe zamknięcie naczynek, ale dermatolog powiedział, że będzie to rozwiązanie jedynie czasowe. Ostatecznie temat więc zaniechałam i nie używałam żadnych kosmetyków mających na celu uszczelnienie naczynek;) Po kilku latach temat powrócił podczas wizyty w salonie kosmetycznym. Pani kosmetolog oceniła moją cerę jako w dobrym stanie i prawidłowo pielęgnowaną, ale powiedziała, że powinnam rozważyć stosowanie serum z witaminą K. Właśnie ze względu na popękane naczynka w okolicach nosa. Polski rynek kosmetyczny aż roi się od produktów typu serum, ale co ciekawe serum z witaminą K oferuje naprawdę niewiele marek. Są to tak naprawdę jedynie 2-3 produkty. Jedną z najnowszych propozycji w tym zakresie jest kuracja uszczelniająca naczynka z witaminą K marki DermoFuture, którą miałam okazję wypróbować za sprawą Michała prowadzącego blog Twoje Źródło Urody. Równocześnie było to moje pierwsze spotkanie z marką Dermofuture. Jak wypadło?

„Innowacyjna kuracja uszczelniająca naczynka z witaminą K, jedyna dostępna na rynku w stężeniu 1% do samodzielnej aplikacji w domu. Witamina K w stężeniu 1% szybko łagodzi i zmniejsza nasilenie zaczerwienienia skóry oraz widoczność rozszerzonych naczynek. Kuracja z witaminą K zawiera unikalne składniki z intensywnymi właściwościami regenerującymi i kondycjonującymi skórę. Uszczelniają one ścianki naczynek krwionośnych, zapobiegając ich nadmiernemu rozszerzaniu oraz zmniejszając ich widoczność. Ze względu na dużą zawartość (1%) witaminy K, zostają szybko zredukowane zaczerwieniania i zasinienia Olej arganowy optymalnie odżywia, zwiększając jędrność i elastyczność naskórka. Działanie: wzmacnia i uszczelnia osłabione ścianki naczyń zmniejsza widoczność naczynek krwionośnych zapobiega nadmiernemu rozszerzaniu naczynek stymuluje procesy naprawcze regeneruje podrażnienia Wygodna aplikacja pozwala na dokładny masaż twarzy, który skutecznie przyspieszy wchłanianie olejku i pozostawia skórę nawilżoną i elastyczną w dotyku. W przypadku skóry suchej należy dodatkowo nałożyć krem. Produkt przebadany dermatologicznie, pH przyjazne dla skóry”.

Kuracja uszczelniająca naczynka z witaminą K marki Dermofuture umieszczona została w kartonowym opakowaniu, wewnątrz którego znajdziemy niewielkich rozmiarów buteleczkę wykonaną z ciemnego szkła, która jest wyposażona w pipetę;) Opakowanie zawiera 20ml kuracji, czyli trochę mniej niż standardowo i należy je zużyć w ciągu 12 miesięcy od otwarcia. Dlatego też według mnie z powodzeniem możemy je stosować albo na całą twarz albo jedynie miejscowo. Bez obaw, że nie zdążymy rozprawić się z produktem w terminie;) 

Konsystencja produktu od razu mnie zaskoczyła, ponieważ w butelce sprawia wrażenie gęstej. Jest to coś na kształt nie do końca zsiadłej, przezroczystej galaretki;) Wyjątkowo przypadła mi to do gustu, ponieważ wyróżnia się na tle innych, a ja lubię takie bajerki;) Ma bardzo dobry poślizg, dzięki czemu bardzo gładko rozprowadza się po skórze. Aż miło posmarować;) Kuracja nadaje się pod krem, ale tutaj trzeba iść na ustępstwa i chwilę odczekać, ponieważ krem nałożony od razu na nią ma tendencję do rolowania się. Zapach kosmetyku jest bardzo delikatny. Początkowo wyczuwałam w nim coś z kremu Nivea, ale po kilku dniach stosowania zupełnie przestałam czuć zapach, a to znak, że mój nos dobrze go toleruje;) 

Jak już wspomniałam, nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z pielęgnacją Dermofuture. Silnie kojarzyła mi się ona jednak z Interendo, która niejednokrotnie opisywała produkty tej marki w taki sposób, że mocno utkwiły mi w pamięci;) Kto jak kto, ale Pata potrafi;) Serum przeznaczone jest do stosowania na noc i to nieco mnie zmartwiło, ponieważ miałam już w użyciu inne serum na noc. Stwierdziłam jednak, że sprawdzę czy może nada się również na dzień i nadaje się. Można używać nawet pod makijaż, ale jest jedno ale – trzeba poczekać aż dobrze się wchłonie i dopiero można nakładać krem, a następnie makijaż. W przeciwnym razie rolowanie murowane;) Na wszystko można znaleźć sposób. Chyba, że bardzo się spieszymy. Wtedy pozostaje nam stosowanie na noc tak jak producent przykazał;) Kurację z witaminą K wybrałam z myślą o stosowaniu miejscowym na nos i jego okolice. Jednak okazało się być na tyle komfortowe w stosowaniu, że często lądowało na całej twarzy i szyi;) Tym bardziej, że w trakcie kuracji poddawałam się zabiegom mezoterapii i w międzyczasie wyczytałam, że przed takimi zabiegami warto wzmacniać skórę właśnie przy użyciu produktów z witaminą K, która dodatkowo może wpłynąć na zmniejszenie zasinienia oraz zaczerwienienia. Jeśli chodzi o moje naczynka na nosie to oczywiście nie zniknęły, ponieważ walka z nimi wcale nie jest łatwa. Zauważyłam jednak, że stały się one mniej widoczne i nie pojawiło się ich więcej niż miałam do tej pory. Dodatkowo kuracja przyjemnie odżywia i uelastycznia skórę. Oprócz kuracji z witaminą K dostępnych jest parę innych wersji, więc każdy znajdzie coś dla siebie;)


Znacie produkty Dermofuture? Coś szczególnie polecacie?

Czytaj dalej »