wtorek, 4 kwietnia 2017

Dr Irena Eris ProVoke Bright Lipstick i Real Matt Lipstick - 6 wiosennych odcieni!

Cześć Dziewczyny!
Jedne kobiety lubią mat, inne połysk, a jeszcze inne to i to, zależnie od nastroju:) Marka Dr Irena Eris doskonale to rozumie i dlatego w ofercie makijażowej linii ProVoke znajdziecie zarówno mat jak i połysk! Pisałam już o płynnych pomadkach Liquid Matt Lip Tint, a dziś pokażę 3 odcienie pomadek Bright Lipstick oraz 3 odcienie Real Matt Lipstick, czyli szminki w bardziej klasycznym wydaniu – dla tradycjonalistek, ale nie tylko;) Moja recenzja matowej jak i błyszczącej pomadki pojawiła się na blogu już rok temu, więc tym razem będzie więcej zdjęć niż tekstu;) Niestety z pewnych względów nie udało mi się zrobić zdjęć na ustach, ale postaram się dokleić zdjęcie gdy będzie to możliwe. Wszystkie szminki na ustach ładnie pokazała Wera, więc zachęcam by zajrzeć do niej:) 


Dr Irena Eris ProVoke Bright Lipstick 510, 511, 512



„Pomadka o lekkiej, kremowej konsystencji z zawartością subtelnych drobinek rozświetlających dla zapewnienia krystalicznego koloru oraz efektu błyszczących, mokrych ust. Dzięki pielęgnacyjnej formule usta zyskują natychmiastowe uczucie jedwabistej miękkości, komfortu i nawilżenia. Witamina E chroni je i przeciwdziała starzeniu”.






Zacznę od wersji błyszczącej, ponieważ nie ukrywam, że zawsze najlepiej noszą mi się pomadki o lekko błyszczącym wykończeniu:) Sygnalizowałam to już zresztą niemal rok temu przy okazji recenzji odcienia 507 Desire Rose. Nabłyszczające pomadki powodują, że usta wyglądają świeżo i zdrowo, a ja ten efekt bardzo lubię. Tym razem trafiły do mnie dwa soczyste odcienie 511 Harsh Fuchsia i 512 Red Rebel, co do których nie jestem pewna czy sama bym się na nie odważyła oraz odcień idealny na co dzień, czyli  510 Evocative Nude :) 

Wszystkie 3 odcienie mają coś w sobie. Intensywniejsze kolory mimo lekkiej konsystencji bardzo ładnie kryją, a jednocześnie usta nie są przerysowane. Każdy z nich aplikuje się bardzo komfortowo i jedna warstwa jest dla mnie wystarczająca. Połysk jest zauważalny, ale z klasą.

Nabłyszczające pomadki nie wysuszają ust, a nawet je pielęgnują. To lubię! Trwałość jest bardzo dobra. Zwłaszcza w przypadku mocniejszych odcieni. Choć oczywiście trochę mniejsza niż w przypadku "matowych sióstr";) Jeśli lubicie delikatny połysk, zdecydowanie polecam się im przyjrzeć. 



Dr Irena Eris ProVoke Real Matt Lipstick


„Pomadka matująca z wysoką koncentracją pigmentów dla zapewnienia głębokich, trwałych odcieni, które utrzymują się przez min.5 godzin. Formuła odporna na ścieranie i rozmazywanie bez wysuszania ust. Duża zawartość składników odżywczych i nawilżających zapewnia ustom właściwą pielęgnację i ochronę”.


Odcienie matowych pomadek Dr Irena Eris ProVoke 608 Serene Nude, 609 Esoteric Rouge oraz 610 Abundant Fuchsia, od razu przyciągnęły mój wzrok, ponieważ zdecydowanie zwracają na siebie uwagę. Nie wszystkie odcienie wytypowałabym sama, ale co ciekawe… mam wrażenie, że w każdym z nich wyglądam całkiem nieźle. 
Zaczęłam oczywiście zachowawczo od najdelikatniejszego 608, ale ku mojemu zaskoczeniu najlepiej mi w 609. Nigdy bym na to nie wpadła:) Odcieniem 610 muskam usta bardzo delikatnie;) Trochę się obawiałam tych pomadek, ponieważ miałam już jeden odcień (606), który wyglądał na moich ustach sucho, a niestety mam bardzo wrażliwe i skłonne do wysuszenia usta. Kolory jednak tak bardzo mnie zaintrygowały, że solidnie nawilżyłam usta i zaczęłam je sprawdzać jeszcze tego samego dnia, gdy do mnie dotarły;) 
Szybko doszłam do wniosku, że coś się zmieniło. W przeciwieństwie do odcienia, który miałam kiedyś pomadki nie dają suchego efektu, a raczej satynowy mat. Nie wiem czy zaszły jakieś zmiany w formule, czy może wówczas trafił mi się wadliwy egzemplarz. Może był otwierany i wyschnięty? Przy tych odcieniach nie odnotowałam wprawdzie nawilżenia, ale najważniejsze, że nie przyczyniły się do wysuszenia.
Trwałość jest u mnie kilkugodzinna nawet przy jednej cienkiej warstwie. Pomadek nie da się do końca zetrzeć, więc najlepiej wykonywać demakijaż przy użyciu płynu dwufazowego lub olejku. Można oczywiście również użyć specjalnej rękawicy, np. Glov:)


Znacie pomadki Dr Irena Eris ProVoke? Częściej wybieracie mat czy połysk?

 WIOSENNY KONKURS - serdecznie zapraszam:)

65 komentarzy:

  1. Jak zwykle najbardziej kuszą mnie róże :D Piękne kolory, to trzeba przyznać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne są odcienie tych pomadek, mnie to ciężko zdecydować, czy dziś połysk, czy mat :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Typowe rozważania pustaka haha;D

      Usuń
    2. Problemy pierwszego świata :P

      Usuń
    3. Od razu mi się przypominają te nasze akcje z bransoletkami;)

      Usuń
    4. Cóż, jakby nie było historia naszej znajomości jest dość interesująca :D Mnie się teraz przypomniał np. pierwszy wyjazd do Waqrszawy, gifty od Pani Pilewicz i ich nowe nazewnictwo :D A do bransoletek w sumie do dziś mam sentyment :P

      Usuń
    5. To prawa, dość oryginalna. Choć to taki trochę znak naszych czasów:D Właśnie wczoraj przekładałam coś z jednej z torebek i moim oczom ukazała się sama wiesz jaka... taszka;D Jak teraz piszesz o tych giftach to mi się przypomniał Ku Klux Klan jako określenie naszego klubiku, heh:O Ja branso też jeszcze mam, ale nowości już mnie nie jarają:D

      Usuń
    6. No jaka, różowa :D A ja KKK nie pamiętam :( No i z biżuterią mam to samo. Mam, lubię sobie popatrzeć, część noszę, ale nowości mało mnie interesują... Mimo wszystko - nie rozstałabym się z tym :P

      Usuń
    7. Ja nawet od dawna nie byłam w Pandzorze, chociaż niektóre panie nadal mnie kojarzą:D Ja część puściłam, ale mam jeszcze 1 pełną i 1 pustą;)

      Usuń
  3. Woow! Przepiękne odcienie! Choć sama się takich intensywności obawiam, to uroku odmówić im nie można! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa z nich są delikatniejsze to mogłabyś bewstydnie nosić;D ja też z intensywnością tak raczej powolutku ;)

      Usuń
  4. Wszystkie piękne, a odcień 510 Evocative Nude jak dla mnie najpiękniejszy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. wow, imponująca trwałość i śliczne kolory

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow, śliczne kolory ;)
    Buziaki kochana!
    Zapraszam także do mnie :)
    http://loveshinny.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam, ale chętnie bym poznała.

    OdpowiedzUsuń
  8. o jej jakie piękne kolorki, brałabym w ciemno :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowne kolory, ja ostatnio najczęściej wybieram matowe pomadki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja różnie, ale chyba nawet mam teraz więcej matowych;)

      Usuń
  10. Kolorek 512 wpadł mi w oko ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wszystkie odcienie wpisują się w moje gusta! Bardzo udane wiosenne nowości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, bardzo wiosenne odcienie:)

      Usuń
  12. hmm ja ostatnio sporo chodzę w macie, ale innym wykończeniom nie mówię nie, bo byłoby nudno :D a odcienie wyglądają super sama nie wiem, który mi się podoba bardziej :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Z tych polyskujacych 510 jest piękna i taka w moim stylu 😊 ale matami tez bym nie pogardziła, wyglądają bardzo fajnie 😊

    OdpowiedzUsuń
  14. wszystkie piękne,ale dla mnie to chyba tylko 510 by się nadawał :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja jestem zmienna w tym temacie, dziś kocham mat, jutro satynę, a pojutrze mocny połysk;) A na serio to rzeczywiście często zmieniam pomadki, jak rękawiczki;) i lubię różne wykończenia.
    Te oczywiście oczarowały mnie kolorami:). Zgadnij która to moja ulubiona?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm 610?:P Przynajmniej nie wieje u Ciebie nudą:D

      Usuń
    2. nie;) tym razem upodobałam sobie bardziej świetliste wykończenie nr 511 Harsh Fuchsia:)

      Usuń
    3. No tak, taki Twój!:D buu, nie zgadłam :O

      Usuń
  16. jakie śliczne kolory :) w sam raz na wiosnę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Myślę, że mogłabym sie polubic z kolorem 510, wygląda jak koral :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nabłyszczajace wyglądają konkretnie! Cudnie ;) z tych drugich to tylko 609 taka mało moja ;x

    OdpowiedzUsuń
  19. 510 i 610 to coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Większość kolorków mi się podoba;) Ja nieczęsto maluję usta, więc starczy mi moja niewielka kolekcja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy mieć choć jedną ulubioną;)

      Usuń
  21. Pomadkowa to ja chyba nijak nie jestem, ale.. pokochałam te zdjęcia :D <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Ładne są ;) Aczkolwiek ja wolę maty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to tutaj 3 maty i 3 w połysku;) dla każdego coś dobrego.

      Usuń
  23. Kolorystycznie wszystkie są piękne ale ta 608 to ideał dla mnie <3 zaskakująca trwałość :)

    OdpowiedzUsuń
  24. kolor 510 najbardziej wpadł mi w oko ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. piękne odcienie :) ciekawe pomadki :) również obserwuję :*

    OdpowiedzUsuń
  26. 510 i 608 skradły moje serce ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Piękne kolory, chociaż większość z nich dość odważna :) 510 chętnie bym przytuliła, lubię nabłyszczające formuły bardziej od matów :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze.

Jeśli jednak nie czytasz nie komentuj i nie pisz głupot;) Proszę nie zostawiaj linków, to nie jest miejsce na Twoją reklamę. Komentarze zawierające linki będą usuwane.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...