Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MUFE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MUFE. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 czerwca 2015

Ulubieńcy czerwca!

Cześć Dziewczyny!

Czerwiec był u mnie obfity w fajne produkty i muszę przyznać, że aż nie wiedziałam, które z nich tutaj umieścić:) Zdecydowałam się zatem ograniczyć do 6 produktów. Mamy tutaj więc coś do pielęgnacji włosów, ciała jak i do makijażu;)



Żelowa kredka Marc Jacobs w odcieniu Stonefox zdobyła moje uznanie już w dniu zakupów czyli jeszcze w maju, podobnie jak pozostałe produkty z tego zdjęcia:) Pomijając cenę ma same zalety, trwa na powiece dopóki jej nie zmyję, nie rozmazuje się, nie ruszy jej woda ani łzy. Kolor również bardzo mi odpowiada – na pewno kupię kolejne bo warto. Polecam wszystkim „kredkowym dziewczynom”;) Puder HD MUFE to chyba najsłynniejszy produkt tego typu. Miałam na niego ochotę już kilka lat temu, ale zawsze wybierałam inne. Niestety z marnym skutkiem! Nie zadowolił mnie nawet MAC. Miałam wątpliwości czy kupić, ponieważ w składzie mamy tylko krzemionkę, która szczególnie drogocenna nie jest. Jednak gdy w katalogu Sephory zauważyłam miniaturkę tego pudru w niższej cenie od razu uznałam, że to jest ten czas żeby wypróbować:) Puder dobrze matuje, nie bieli, nie pachnie. Jedynie nie bardzo nadaje się pod oczy, ponieważ mam wtedy wrażenie, że skóra pod oczami nabiera dziwnego koloru. Jestem zadowolona, a więcej przeczytacie w recenzji, którą kiedyś napiszę:) Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie również odżywka do włosów odżywczo-regenerująca  Vichy Dercos. Przyznam, że kupiłam ją radośnie i spontanicznie po paru opiniach przeczytanych na wizażu;) Produkty tam wychwalane nieraz mnie zawiodły, ale… nie tym razem! Odżywka jest świetna i póki co pretenduje już do miana ulubieńca roku! Nawilża, wygładza, nie obciąża, wyraźnie regeneruje. Już po pierwszym użyciu widziałam różnicę. Cena nie najniższa, ale przy moich włosach odżywki wystarczają na dobrych kilka miesięcy.

Przechodzimy do drugiego zdjęcia. Będzie niespójnie bo tamte kwiatki zdechły;) Melonowy mus do ciała Organique z serii Owocowe Rytuały zapragnęłam mieć od razu gdy się dowiedziałam, że wchodzi do sprzedaży:) Szczęśliwie się złożyło, że dostałam go na imieniny;) Najbardziej optymistyczna wiadomość jest taka, że mus pachnie dokładnie tak samo jak kosmetyki z wycofanej serii Fresh’n’fruity Arbuz i Melon, wygląda również podobnie jak suflet z tamtej serii, ale skład został zmieniony na lepsze:) Mamy tutaj bezpieczną formułę bez parabenów etc. Poprzednia też mi krzywdy nie robiła, ale zawsze milej gdy skład jest lepszy zwłaszcza kiedy firma zwie się Organique. A ja od tej firmy wymagam więcej;) Mus pięknie pachnie i dobrze nawilża. Więcej pojawi się w recenzji:) Olejek do ciała Wellness&Beauty co tu dużo mówić tani, dobry i pięknie pachnie (przynajmniej wersja mango i papaya). Ostatnim produktem jest spontaniczny zakup z początku miesiąca;) Weszłam do Sephory na szybko tylko obadać zapachy. Nie(stety) spontanicznie wyszłam z nowym zupełnie nieplanowanym zapaszkiem. Biotherm L’Eau to nowa odsłona popularnych letnich mgiełek tej marki. Prawdę mówiąc nawet nie wiedziałam, że wypuścili coś nowego.  Szłam już do kasy z innym zapachem tej marki i dopiero tam dostrzegłam tę nowość:) To taka delikatna energetyczna kompozycja, w sam raz na lato. Połączenie mandarynki, pomarańczy, bergamotki oraz frezji. Kompozycja bardzo mi odpowiada, mam też wrażenie, że zapach jest mocniejszy niż pozostałe propozycje tej marki. Wyczuwam w niej coś znajomego, trudnego do sprecyzowania. 


Znacie coś z moich ulubieńców? Co Wam w tym miesiącu szczególnie umilało kosmetyczne rytuały?
Czytaj dalej »