Witajcie!
Jutro mija dokładnie pół roku odkąd dodałam pierwszy wpis, a ten post jest już moim 100!;) Kto by pomyślał, że będę taka wytrwała;) Kiedy założyłam bloga w ogóle nie miałam pojęcia o blogowaniu. Na inne blogi trafiałam tylko przypadkiem jeśli szukałam czegoś w google i akurat w wynikach wyszukiwania pojawiały się blogi. Zastanawiałam się czy w ogóle warto pisać o kosmetykach czy może lepiej zabrać się za poważniejsze tematy. W końcu pisanie o kosmetykach na pozór wydaje się czymś błahym. W końcu jednak stwierdziłam, że nieraz w życiu jest tyle problemów, że lepiej będzie jak będę pisać o czymś co w jakiś sposób będzie dla mnie odskocznią i pewną formą relaksu. A że kosmetyków przetestowałam wiele mogę o nich napisać bardzo dużo i trudno mi będzie wyczerpać temat do końca;) Nie chcę się zbyt mocno rozpisywać pomimo, że mogłabym tak bez końca! W każdym razie okazuje się, że blogowanie sprawia przyjemność;)
Przejdźmy zatem do bohatera postu czyli ostatniego z moich lakierów Wibo Candy Shop. Tym razem na tapecie mamy nr 3. Kwestie techniczne dotyczące tych lakierów możecie przeczytać w poście o lakierze nr 1, możecie również zobaczyć lakier nr 4.
Kolor nie do końca do mnie trafia, trochę kojarzy mi się z ubrankami lalki Barbie:D Jednak muszę przyznać, że długo się u mnie utrzymuje (choć wiem, że to już kwestia indywidualna). W tej chwili mam go na paznokciach już 6 dzień i jeszcze nic nie odprysnęło:)
Na zdjęciach dwie warstwy lakieru, jedna grubsza, a druga cieniuteńka.
Który kolor Candy Shop najbardziej Wam się podoba?
Przypominam, że od poniedziałku będzie je można kupić -49%;)