wtorek, 12 października 2021

Dr.Ceuracle Vegan Kombucha Tea Essence i Ganghwa Rice Granule Pack - kombucha i ryż w pielęgnacji cery!

 W tym roku trudno nie natknąć się na jakąkolwiek wzmiankę na temat kombuchy. „Grzyb herbaciany”, czyli symbiotyczne kultury bakterii i drożdży nie jest grzybem w znaczeniu dosłownym. Jest miękki i śliski, przypomina galaretowatą masę w kształcie placka w białym, żółtym lub żółto-pomarańczowym odcieniu. Taki glutek;) Kombucha jest więc naturalnym probiotykiem. Napój z kombuchy powstaje na skutek fermentacji. A fermenty w pielęgnacji nadal są na topie! Praktycznie w jednym czasie dwie polskie marki wypuściły całe linie kosmetyków z kombuchą. Miałam okazję poznać jedną z nich, a potem naturalnie przyszła pora na coś koreańskiego:) Padło na Dr.Ceuracle Vegan Kombucha Tea Essence. A ponieważ był to mój pierwszy kontakt z marką, dobrałam także maseczkę Dr.Ceuracle Ganghwa Rice Granule Pack. Jak sprawdził się u mnie ten duet?

Dr.Ceuracle kosmetyki

Dr.Ceuracle Vegan Kombucha Tea Essence

Wegańska esencja typu „all in one” skomponowana została na bazie ekstraktu ze sfermentowanej czarnej herbaty Kombucha bogatej w probiotyki, witaminę B oraz składniki odżywcze. Ponadto w składzie znajduje się również woda z liści Camellia Sinensis, ekstrakt z liści Camellia Sinensis, Filtrat fermentacyjny Saccharomyces oraz ekstrakt z owoców cytryńca chińskiego.

Dr.Ceuracle Vegan Kombucha Tea Essence blog

Esencja Dr.Ceuracle umieszczona została w butelce z mrożonego szkła z odkręcaną nakrętką. Samo opakowanie prezentuje się estetycznie i elegancko. Zapewnia też szybkie dozowanie. Nie jest jednak do końca wygodne. Zazwyczaj odrobina ulewa się po zewnętrznej ściance butelki zaraz po użyciu. Pod nakrętką pozostają też zacieki w herbacianym odcieniu. A na dodatek na etykiecie pozostają plamy;) Pojemność butelki to 150ml, które wypadałoby zużyć w ciągu 12 miesięcy od otwarcia. 

Dr.Ceuracle Vegan Kombucha Tea Essence opinie

W moim odczuciu esencja jest absolutnie bezzapachowa, co pozytywnie mnie zaskoczyło! Koreańskie esencje przyzwyczaiły mnie do  wodnistych konsystencji. Dr.Ceuracle zaprezentował jednak zupełnie nową jakość, tworząc esencję o formule… dwufazowej;) Górna część przypomina mleczko. Natomiast dolna herbatę;) Przed użyciem należy wstrząsnąć celem połączenia się obu faz. Ostateczna formuła produktu przypomina więc rozwodnione mleko. Co ciekawe po użyciu i odstawieniu butelki na półkę fazy dość długo się rozdzielają. Zajmuje to dobrych kilka godzin. 

Najlepiej aplikować esencję bezpośrednio dłońmi. Ja wylewam trochę na palce i szybko rozprowadzam po twarzy. Cały proces przebiega więc bardzo sprawnie, a sama esencja pozostawia na twarzy lekką okluzję. Produkt nie jest tak lekki jak np. wodnista esencja Missha, ale nie określiłabym go też mianem tłustego ani lepkiego. Jest po prostu bardziej odżywczy, co ma swoje zalety. Na okres jesienno-zimowy jak znalazł;) Esencję można stosować na 3 sposoby. W przypadku cery tłustej jedna warstwa jako toner. Cera mieszana może pokusić się o dwie warstwy stosując jako esencję. Natomiast cera sucha najlepiej 3 warstwy jako nawilżacz. Można ją także zastosować do wykonania maski w płachcie (wystarczą skompresowane maseczki lub kilka cienkich płatków kosmetycznych). Wypróbowałam wszystkie sposoby i sama najbardziej preferuję najpierw wodnisty tonik lub mgiełkę, a następnie esencję Dr. Ceuracle z kombuchą. Jedną lub dwie warstwy lub jedną warstwę na strefę T i dwie warstwy na policzki. A następnie przechodzę do dalszej pielęgnacji. Byłam ciekawa taka treściwsza, dwufazowa esencja przypadnie mi do gustu. Zanim produkt do mnie dotarł, nie czytałam nawet żadnej recenzji. Ale nie rozczarowałam się. Dr.Ceuracle Vegan Kombucha Tea Essence to sztos! Jest tak przyjemna w aplikacji, że chciałoby się nakładać na twarz bez końca;) Zależnie od potrzeb, preferencji czy nawet czasu jaki chcemy poświęcić na pielęgnację, można ją stosować zarówno w pielęgnacji wieloetapowej przy użyciu różnych kosmetyków, jak i jako produkt typu „all in one” aplikując warstwowo. Esencja natychmiast niweluje uczucie napięcia, przyjemnie odżywia i nawilża. Po jej użyciu skóra jest mięciutka:) Nie zaobserwowałam żadnych niemiłych niespodzianek.

Dr.Ceuracle Vegan Kombucha Tea Essence recenzja

Dr.Ceuracle Ganghwa Rice Granule Pack

Rozjaśniająco-przeciwzmarszczkowa maska w swoim składzie zawiera 30% ekstraktu z ryżu, który dogłębnie odżywia i nawilża, a ponadto wykazuje działanie przeciwzmarszczkowe, dzięki wysokiej zawartości witamin. Ekstrakt z ryżu poddawany jest wcześniejszej fermentacji. Maseczka zawiera także puder ryżowy, który posiada działanie zmiękczające, oczyszczające i złuszczające. Zawarty w masce puder bambusowy reguluje wydzielanie sebum oraz wykazuje właściwości łagodzące. Ceramidy wspomagają barierę ochronną oraz zatrzymują wilgoć w naskórku. A wyciąg z nasion owsa regeneruje, łagodzi i nawilża.

Dr.Ceuracle Ganghwa Rice Granule Pack recenzja

Maseczka do twarzy Dr. Ceuracle Ganghwa Rice Granule Pack opakowana została w okrągły pojemniczek o dość dużej pojemności, bo 115g. Na zużycie mamy 12 miesięcy od otwarcia. Jak na produkt rodem z Korei przystało, maska zawiera dodatkowe plastikowe zabezpieczenie oraz szpatułkę pomocną w aplikacji.

Dr.Ceuracle Ganghwa Rice Granule Pack konsystencja

Ganghwa Rice Granule Pack spełnia zadanie zarówno maseczki, jak i delikatnego peelingu. Maska ma kremową konsystencję wzbogaconą o 3  rodzaje ziaren ryżowych, czyli puder ryżowy, proszek z łusek ryżowych oraz proszek z nasion łez Hioba. Zapewniają one łagodne złuszczanie. Maseczka posiada ciekawy, spożywczy zapach, który w moim odczuciu „na sucho” przypomina wafle ryżowe, a po aplikacji na twarz wafle ryżowe z morską, jakby słoną nutą. Gdzieś w tle pachnie mi także dobrze wypieczoną piętką chleba;) 

Dr.Ceuracle Ganghwa Rice Granule Pack konsystencja

Dzięki kremowej konsystencji maska przyjemnie się aplikuje, a jej nietypowy zapach zapewnia chwilę relaksu. Choć zakładam, że nie każdemu przypadnie on do gustu. Maskę należy aplikować na oczyszczoną i osuszoną skórę, pozostawiając na 10-15min. Następnie wystarczy zwilżyć dłonie wodą i delikatnie masować, po czym spłukać. Nie masuję zbyt długo, ponieważ bardziej zależy mi na efekcie odżywczym niż złuszczającym. Po użyciu cera jest zdrowo rozświetlona i subtelnie rozjaśniona, wyraźnie gładsza i nawilżona. A przy tym nie ma żadnych symptomów podrażnienia ani zaczerwienienia. Efekt złuszczania jest łagodny, więc idealny dla delikatnej skóry.

Kosmetyki marki Dr.Ceuracle znajdziesz na Jolse.

Używałaś już esencji o formule dwufazowej z kombuchą od Dr.Ceuracle albo maseczki na bazie ekstraktu z ryżu? A może znasz inne kosmetyki tej marki?

Czytaj dalej »

czwartek, 7 października 2021

COSRX Centella Blemish Cream - kojący krem do skóry problematycznej!

Czy dajesz czasem drugą szansę kosmetykowi, który już kiedyś miałaś, ale Cię nie zachwycił? Ja w 99% przypadków nie, czasem nawet zniechęcam się do całej marki. Zdarzył się jednak wyjątek. Po latach postanowiłam dać drugą szansę kojącemu kremowi do skóry problematycznej COSRX Centella Blemish Cream. Czy tym razem nawiązałam z nim nić porozumienia?;) A może nie był to najszczęśliwszy pomysł? Pora na recenzję!

COSRX Centella Blemish Cream blog

COSRX Centella Blemish Cream

Centella Blemish Cream to lekki krem na bazie wody z wąkroty azjatyckiej, który wykazuje właściwości przeciwbakteryjne oraz przeciwzapalne. Ogranicza postawanie stanów zapalnych oraz leczy te, które już istnieją. Tlenek cynku wysusza oraz wspomaga gojenie stanów zapalnych. Olejek z drzewa herbacianego działa odkażająco i przeciwbakteryjnie. Wyciąg z korzenia tarczycy bajkalskiej posiada właściwości przeciwzapalnie, przeciwzmarszczkowe, a także zmniejsza podrażnienia. Woda z wąkroty azjatyckiej  wspomaga proces gojenia się ran, redukuje stany zapalne, łagodzi oraz regeneruje skórę. Krem dedykowany jest cerom mieszanym, tłustym oraz problematycznym. Można go stosować na całą twarz lub miejscowo na obszary dotknięte zmianami lub przetłuszczające się.

COSRX Centella Blemish Cream opakowany został w niewielkich rozmiarów plastikowy słoiczek z dodatkową osłonką chroniącą zawartość. Wizualnie prezentuje się zwyczajnie, jak na markę Cosrx przystało. Ale ze względu na kompaktowy rozmiar budzi moją sympatię;) Opakowanie zawiera 30g kremu zdatnego do użycia przez 12 miesięcy od otwarcia.

COSRX Centella Blemish Cream recenzja

Krem posiada specyficzny zapach, który określiłabym mianem ziołowego z wyczuwalną nutą olejku z drzewa herbacianego i taniej pasty do zębów;) Nie moje klimaty, ale nie jest taki zły i dość szybko się ulatnia po aplikacji. Konsystencja, hmmm… to „trudne sprawy”. Producent pisze coś o lekkim kremie, ale niekoniecznie bym go tak określiła. Na pierwszy rzut oka może wydawać się nawet lekki, ale w kontakcie ze skórą gdzieś tam przywodzi mi na myśl coś trudnego do określenia. Coś pomiędzy gęstą śmietaną, a pastą cynkową;) Zaprawdę dziwny jest to krem:) Dla mnie to taka pasta cynkowa w wersji de luxe,  ze względu na bardziej rozbudowany skład;) Z rozprowadzeniem go po twarzy też nie idzie jak po maśle. Trzeba na to poświęcić chwilę  i niestety lubi przy tym bielić. Gdy już uda się go ładnie zaaplikować, wchłania się szybko i bez pozostawienia błyszczącej powłoczki. 

COSRX Centella Blemish Cream konsystencja

Przyznam jednak, że stosowanie go na całą twarz miałam już obcykane kilka lat temu i COSRX Centella Blemish Cream nieszczególnie sprawdził mi się w tej roli. Sam w sobie słabo nawilżał, a przy regularnym stosowaniu potrafił lekko przesuszyć. Nie jest to krem, którego potrzebowałabym używać na całą twarz. Bardziej miejscowo na tą jedną czy dwie krostki, które potrafią mi czasem wyskoczyć np. przed okresem. A już zapewne wspominałam, że nawet taka mini zmianka to dla mnie ogromna pokusa do wyciskania, dłubania, pocierania etc. Niejedna osoba przyzna, że ciężko się oprzeć;) Niestety moja skóra bardzo nie lubi takiego pastwienia się nad nią i przeważnie odwdzięcza się zaognieniem zmiany;) Mam coś, co dobrze sobie z tym radzi, ale gdy zmianka jest już podsuszona miewam w zwyczaju obrywanie skórek, co niestety z oczywistych względów wydłuża czas gojenia. Krem postanowiłam więc tym razem wdrożyć do doraźnego i jedynie punktowego stosowania. Używanie na całą twarz pozostawiam rzeczywiście tylko cerom problematycznym i trądzikowym. Dla innych stosowanie miejscowe będzie lepszym rozwiązaniem. Nie muszę się wtedy bawić w dokładne rozprowadzanie tej dziwnej mazi. Wystarczy, że potraktuję zmianę grubszą warstwą na noc. Przy aplikacji na dzień pozostaje się bardziej przyłożyć;) Po wyciśnięciu niedoskonałości nakładam go w celu złagodzenia zaczerwienienia i zahamowania rozrostu stanu zapalnego. Podobnie po oderwaniu skórki z zagojonej zmiany;) Nadkładam go także gdy mam wrażenie, że coś „buduje się” pod skórą. Pozwala to na szybsze zaleczenie skóry. Dodam, że krem jest bardzo wydajny. Przy samym punktowym używaniu trudno będzie go zużyć w terminie. Znajdziesz go na Jolse.

COSRX Centella Blemish Cream konsystencja

Zdarza Ci się stosować kremy jedynie punktowo? Miałaś do czynienia z COSRX Centella Blemish Cream?

Czytaj dalej »

sobota, 2 października 2021

MISSHA Magic Cushion Cover Lasting SPF50+ PA+++ – koreański podkład w poduszeczce

Mijają dni, mijają lata… A ja nadal nie dołączyłam do grona zwolenniczek zarówno tradycyjnych podkładów, jak i kremów BB. I choć od czasu do czasu trafiam na całkiem niezły produkt z tej kategorii, to nadal pierwszym moim wyborem zamiast podkładu jest puder sypki lub prasowany. Przy mojej cerze takie rozwiązanie jest szybkie i jednocześnie satysfakcjonujące. Paradoksalnie jednak od dawna chodził mi po głowie cushion, czyli podkład w poduszeczce. Wszystko za sprawą tego, że to coś innego, świeżego;) Moim pierwszym wyborem byłby raczej produkt zachodniego producenta. Już kiedyś nawet miałam pewne typy, ale nie było testerów, a pani w perfumerii nie była w stanie mi doradzić w kwestii koloru. Sama tym bardziej nie wiedziałam co wybrać;) Potem temat naturalnie rozszedł się po kościach. Ale kilka miesięcy temu powróciła do mnie myśl o cushionie. Przeglądając opinie na Jolse moją uwagę zwrócił MISSHA Magic Cushion Cover Lasting SPF50+ PA+++. I choć czułam, że pewnie poniosę klęskę z odcieniem 23 – postanowiłam go sprawdzić. Finalnie byłam w stanie użyć go tylko raz, więc nie będzie typowej recenzji, ale może akurat Tobie się przydadzą wrażenie ogólne oraz swatche odcienia.

MISSHA Magic Cushion Cover Lasting SPF50+ PA+++

MISSHA Magic Cushion Cover Lasting SPF50+ PA+++

Podkład w poduszeczce Missha zawiera w swoim składzie Magic Fit Powder, który wyrównuje koloryt skóry oraz kryje rumieńce. Ekstrakty botaniczne zapewniają gładkie, naturalne pół-matowe wykończenie oraz nawilżenie. Długotrwała formuła sprawia, że nie ciemnieje na skórze w ciągu dnia.

MISSHA Magic Cushion Cover Lasting SPF50+ PA+++
MISSHA Magic Cushion Cover Lasting SPF50+ PA+++ 23

Cushion Missha został umieszczony w różowym opakowaniu wyglądającym jak tradycyjna puderniczka. Nie ma tutaj wielkich fajerwerków. Nie prezentuje się ona jakoś niesłychanie pięknie. Została jednak wyposażona w lusterko, dobrej jakości płaską gąbeczkę do aplikacji oraz przegródkę chroniącą sam podkład. Sama poduszeczka prezentuje się zaś całkiem przyjemnie. W każdym razie mnie zawsze pociągały wizualnie te wszystkie cushiony;) Żeby skorzystać z podkładu wystarczy przycisnąć poduszeczkę celem jego uwolnienia. Proces ten przebiega niezwykle sprawnie;) Sam kolor poduszeczki jest jednak mocno zdradliwy, gdyż uwalniany przez nią podkład jest dużo jaśniejszy. Ciężko więc dobrać kolor patrząc jedynie powierzchownie. Podkład posiada kremową konsystencję oraz delikatny, nieco filtrowy zapach, który przez jakiś czas utrzymuje się na skórze. Podkład może się pochwalić wysokim SPF, który zapewnia dodatkowe wsparcie dla kremu z filtrem.

MISSHA Magic Cushion Cover Lasting SPF50+ PA+++ odcień 23
MISSHA Magic Cushion Cover Lasting SPF50+ PA+++ 23 swatch
MISSHA Magic Cushion Cover Lasting SPF50+ PA+++ 23 swatch
MISSHA Magic Cushion Cover Lasting SPF50+ PA+++ 23 swatch

Na Jolse były dostępne tylko dwa odcienie – 21 i 23. Wybrałam więc 23 i o ile obiektywnie na ręce prezentuje się bardzo jasno, ale jednocześnie nie najgorzej, to na mojej twarzy momentalnie sinieje. Jego bladość jest dla mnie nie do przeskoczenia i widziałam to już po pierwszej nałożonej „kropli”;) Po skończonym makijażu mój wygląd skomentowano – tak jakbyś nałożyła białą maskę. I w istocie tak było. Dodam też, że jak sama nazwa wskazuje – podkład jest dość mocno kryjący i długotrwały. Mnie akurat na tym kryciu nie zależało, ponieważ nie mam zaczerwienionej cery ani szczególnych niedoskonałości. Chciałam jedynie wypróbować cushion, a akurat ten miał najwięcej pozytywnych opinii. Przyznam, że nie jestem przyzwyczajona do tak solidnego krycia. Nie byłoby to jednak wielkim problemem, gdyby nie to, że cushion Missha jest dość widoczny na skórze. Trochę „ciastkuje”. Być może mając ciemniejszy kolor, czyli najlepiej odcień 27, mogłabym temu zaradzić, ale 23 tak bardzo odcina się od naturalnej karnacji, że nie da rady. Niestety koreańska kolorówka często nadaje mojej skórze mocno siny kolor, a tak się składa, że wolę swój naturalny:D Po tym jednym użyciu zauważyłam też, że rzeczywiście zgodnie z obietnicą nie ciemnieje (dla mnie niestety;)).

Dla jasnych cer, szczególnie tych z tendencją do zaczerwienienia i niedoskonałości, jak najbardziej może być wart rozważenia. U mnie niestety zonk, ale może jeszcze znajdę jakiś cushion w odpowiednim odcieniu. Na razie wiem, że nie jest to MISSHA Magic Cushion Cover Lasting SPF50+ PA+++ w odcieniu 23.

A może jesteś w stanie polecić inny cushion do nieco ciemniejszej karnacji? Stosowałaś już podkład w poduszeczce? Lubisz tego typu formuły?

Czytaj dalej »

poniedziałek, 27 września 2021

Uriage Bariederm Cica-Lips Protecting Balm ochronny balsam do ust – ekspresowe ukojenie!

W warunkach miejskich najczęściej stosowanym przeze mnie balsamem do ust jest drogeryjna Alterra. Sprawdza się świetnie nawet na moich wymagających ustach, więc zazwyczaj zabieram ją ze sobą niemal wszędzie. W tym roku jednak podczas mojego drugiego wyjazdu nad morze pogoda była dość kapryśna. Czasem słońce, czasem deszcz, jak to mówią;) Ale naprawdę warunki atmosferyczne obfitowały w silny wiatr i opady. W efekcie czego najbardziej oberwały moje usta. Wszak pomadka rumiankowa poległa przy tym moim aktywnym wypoczynku, a niestety nie zabrałam maseczki całonocnej ani niczego w tym stylu;) Pod koniec pobytu, usta wołały już o pomstę do nieba. Gdy dotarłam do domu, wręcz mnie paliły. Bez większego zastanowienia wyjęłam więc zapasów tubkę balsamu do ust Uriage Bariederm Cica-Lips Protecting Balm. Ktoś z Czytelników mi kiedyś napisał, że to naprawdę mocny, tj. silnie regenerujący zawodnik. Był to zatem idealny moment żeby to zweryfikować! Ci, którzy obserwują mnie na Instagramie pewnie już wiedzą jaki jest werdykt, ale pora napisać coś więcej:)

Uriage Bariederm Cica-Lips Protecting Balm ochronny balsam do ust

Uriage Bariederm Cica-Lips Protecting Balm ochronny balsam do ust

Balsam dedykowany jest suchym, uszkodzonym, podrażnionym i spierzchniętym ustom. Niezależnie od tego jaka jest przyczyna – czynniki zewnętrzne lub drażniące terapie lecznicze. Zawarty w balsamie opatentowany składnik Poly-2P tworzy na powierzchni ust barierę ochronną oraz przyspiesza regenerację naskórka. Natomiast składniki odżywcze obecne w produkcie zapewniają długotrwały efekt. Balsam nie zawiera wody, jest bezzapachowy i wodoodporny.

Uriage Bariederm Cica-Lips Protecting Balm ochronny balsam do ust

Uriage Bariederm Cica-Lips Protecting Balm opakowany został w tekturowe pudełko. Sam produkt mieści się w białej tubce z niebieskimi elementami. W miarę upływu czasu i zużycia, tubka nieco się odkształca. Pojemność to 15ml, czyli całkiem sporo i jednocześnie dość standardowo, jak na balsam w tubce. 

Uriage Bariederm Cica-Lips Protecting Balm konsystencja
Uriage Bariederm Cica-Lips Protecting Balm ochronny balsam do ust

Balsam posiada delikatną formułę, którą określiłabym mianem żelowej. Bardzo przyjemnie się rozprowadza, pozostawiając po sobie ochronną, wygładzającą warstewkę oraz połysk. Balsam się nie lepi, ale jest taki śliski i mnie to odpowiada:) Producent rekomenduje, że balsam jest wodoodporny i z moich doświadczeń wynika, że np. po przetarciu ust ręką, pozostaje na nich jeszcze lekka warstwa. Po jedzeniu i piciu również. Niemniej zawszę wolę ponowić aplikację, żeby mieć na ustach nieco grubszą warstwę. Co ciekawe, balsam do ust Uriage jest naprawdę 100% bezzapachowy! Wiesz, że zawsze docenię brak substancji zapachowych:) 

Jak jednak przebiegła moja powakacyjna akcja-regeneracja? Wyjściowo usta były popękane, czerwone, w dodatku wręcz mnie paliły. Prawdziwy dramat:P Wróciłam do domu wieczorem, więc na noc nałożyłam grubą warstwę Uriage. Potem wielokrotnie powtarzałam tą czynność w ciągu dnia. Po 1,5 dnia usta były już jak nowe. Zregenerowane, nawilżone, ukojne. W pełni odzyskały komfort. Obecnie balsam służy mi jako produkt do stosowania w ciągu dnia i do torebki ze względu na łatwość w aplikacji. Z tego co wiem od Czytelników, balsam do ust Uriage Bariederm Cica-Lips Protecting Balm radzi sobie nawet z podrażnieniami podczas kuracji izotretynoiną, więc to tylko potwierdza jego moc i spokojnie mogę go zarekomendować jako produkt do wymagających ust:)

Uriage Bariederm Cica-Lips Protecting Balm ochronny balsam do ust

Znasz Uriage Bariederm Cica-Lips Protecting Balm? Polecasz jakieś silnie kojące produkty do ust?

Czytaj dalej »

środa, 22 września 2021

L’Biotica Biovax Prebiotic – łagodna pielęgnacja włosów!

Dziś coś z niebieskim elementem! Niebieski kojarzy się z wodą, spokojem oraz łagodnością i właśnie to ostatnie stanowi słowo-klucz dzisiejszego przekazu;) Seria L’biotica  Biovax Prebiotic składa się z szamponu, toniku oraz maski. Jest ona dedykowana wrażliwej skórze głowy z zaburzonym mikrobiomem. Prebiotyki machają do nas ze wszystkich stron. Ukrywają się również w produktach do włosów:) Oprócz prebiotyku Biolin, w składzie znajduje się beta glukan, kwas mlekowy, alantoina i niacynamid. Wszystkie produkty są wegańskie. Używałam ich już jakiś czas temu. Pora zatem pochwalić się jak u mnie wypadły! 

Biovax Prebiotic

Biovax Prebiotic Prebiotyczny szampon nawilżający do wrażliwej skóry głowy

Biovax Prebiotic Prebiotyczny szampon nawilżający do wrażliwej skóry głowy

Szampon posiada przyjemny zapach i żelową konsystencję, która bardzo dobrze się pieni i łatwo spłukuje. W przeciwieństwie do octowego brata, o którym pisałam jakiś czas temu, jest całkiem wydajny! Nie plącze włosów, ale zawsze warto użyć maski. Dobrze oczyszcza lecz jednocześnie jest bardzo łagodny. Włosy są po nim miękkie i świeże. Nie wzmaga przetłuszczania się włosów. Pojemność szamponu to 250ml. Duży plus za wygodne opakowanie z pompką. Na wyjazd nie jest to co prawda najlepszym rozwiązaniem, ale do użytku domowego super!

Biovax Prebiotic Tonik do wrażliwej skóry głowy

 

Biovax Prebiotic Tonik do wrażliwej skóry głowy

Tonik to dla mnie trudna kategoria, bo nie lubię nic nakładać na skórę głowy i jak już mam taki produkt, to zdarza mi się o nim zapomnieć. Podobnie mam niestety też z olejowaniem. Wszystkiego innego używam sumiennie;) Przyznaję, więc że nie byłam regularna w przypadku toniku. Ale pozytywnie mnie zaskoczył. Bałam się przetłuszczania, a wręcz przeciwnie! Nakładany na wilgotną skórę głowy ładnie odbija włosy od nasady. Pomógł mi szczególnie kiedy głowa swędziała mnie od innego szamponu. Mam tutaj na myśli produkt marki O’right. Tonik L’biotica Biovax Prebiotic jest bardzo wydajny, ponieważ potrzeba naprawdę niewiele na jednorazową aplikację. A do tego bardzo spodobała mi się też wygodna forma sprayu. W moim odczuciu tonik jest bezzapachowy, co również dla mnie stanowi zaletę. Niepozorny, a jednak pomocny produkt. Pojemność toniku to 100ml.

Biovax Prebiotic maska intensywnie regenerująca do wrażliwej skóry głowy

Biovax Prebiotic maska intensywnie regenerująca do wrażliwej skóry głowy
 

Maski Biovax to już właściwie bestseller i ta również przypadła mi do gustu. Można ją aplikować zarówno na włosy, jak i skórę głowy. Ja nakładałam tylko na włosy, ponieważ nigdy nie miałam przekonania do stosowania takich specyfików „po całości”. Pasma są po niej miękkie, gładkie i dobrze nawilżone. Ale nie obciążone. Zyskują też zdrowy blask. Jak najbardziej warta wypróbowania! Pojemność maski to 250ml.

Biovax Prebiotic

Miałaś okazję poznać serię Biovax Prebiotic? Korzystasz z takich kojących kosmetyków do pielęgnacji włosów?

Czytaj dalej »