piątek, 24 listopada 2017

Innisfree Jeju Lava Seawater Cream i Innisfree Jeju Lava Seawater Intensive Ampule!

Cześć Dziewczyny!
Dziś kolejne produkty Innisfree. Nie ukrywam, że w jakiś sposób wyjątkowe gdyż nie tylko przemawiało do mnie ich działanie, ale także kwestie czysto wizualne:) Seria Jeju Lava Seawater marki Innisfree oparta jest na bazie wody morskiej, która zawiera w sobie mnóstwo cennych składników powstałych podczas kształtowania się wyspy Jeju. Dzięki skrupulatnym badaniom okazało się, że bogactwo to można wykorzystać m.in. do opracowania produktów zapewniających solidne nawilżenie cery, a także prewencję przeciwzmarszczkową. Ja na początek postanowiłam wypróbować dwa produkty z niebieskiej serii, czyli Innisfree  Jeju Lava Seawater Cream oraz Innisfree  JejuLava Seawater Intensive Ampule.

Innisfree  Jeju Lava Seawater Intensive Ampule



Ampułka umieszczona została w kartonowym opakowaniu wewnątrz którego znajdziemy niezwykłej urody (moim zdaniem:D) zgrabną niebieską buteleczkę o standardowej pojemności 30ml wyposażoną w dozownik typu airless. Opakowanie posiada dodatkową zatyczkę na otwór, którą możemy zachować lub wyrzucić. Przyznam, że ja zachowałam, ponieważ lubię gdy zawartość jest dobrze chroniona przed wszelkimi czynnikami zewnętrznymi;) Jeśli czytacie mnie nie od dziś to nikogo raczej nie zdziwi, że niebieskie opakowania działają na mnie wyjątkowo zachęcająco;) 

Muszę przyznać, że wahałam się między esencją, a ampułką z tej samej linii, ale ostatecznie intuicyjnie postawiłam na ampułkę. Jeśli chodzi o tę kategorię produktów to zdecydowanie największe doświadczenie mam z serum. Ampułkę miałam wcześniej tylko jedną i była to słynna Missha Time Revolution:) Uznałam jednak, że czas na nowe doświadczenia;) 

Ampułka posiada dość lekką, żelową konsystencję, która jest zarazem odżywcza. Taka mała magia;) Bezpośrednio po nałożeniu skóra może się trochę lepić, ponieważ produkt pozostawia po sobie lekki film ochronny. Jednak uczucie to mija od razu gdy nałożymy krem. A według mnie najlepiej stosować ją w połączeniu z kremem. Produkt spokojnie nadaje się zarówno pod krem jak i pod makijaż. Ampułkę można zastosować jako jeden z 10 kroków azjatyckiej pielęgnacji (w rzeczywistości wcale nie musi być ich aż tyle). Natomiast w moim przypadku znalazła ona swoje zastosowanie jako serum. Najczęściej w połączeniu z kremem. W ciągu dnia był to Innisfree z serii Green Tea, a na noc Innisfree Jeju Lava Seawater. Jeśli chodzi o zapach to jest on bardzo przyjemny, świeży z cytrusową nutą. Utrzymuje się przez jakiś czas na skórze, ale jest łagodny i nie nachalny. A co z działaniem? Tego typu produkty stosuję przede wszystkim w połączeniu z kremami, ponieważ świetnie wspomagają ich działanie. Wiem, że są osoby, które stosują takie kosmetyki solo, ale z moich doświadczeń wynika, że takie zdecydowanie zmniejsza efektywność. Ampułka silnie wygładza i odżywia cerę, zapewniając jej dodatkową ochronę przed czynnikami zewnętrznymi oraz wspomnianą prewencję przeciwwzmarszkową:) Nie obciąża skóry i nie powoduje nieprzyjemnych niespodzianek. To naprawdę poczciwy kosmetyk, który według mnie spełnia obietnice producenta. 


Innisfree Jeju Lava Seawater Cream



Krem również otrzymujemy w kartonowym opakowaniu, wewnątrz którego także znajdziemy coś niebieskiego;) Tym razem jest to równie przyjemny dla oka niebieski cieniowany słoiczek o pojemności 50ml. Jest on plastikowy, ale nie mam mu tego za złe. Przynajmniej nie trzeba się obawiać, że roztrzaska się w drobny mak w razie zderzenia z płytkami w łazience;) 

Podobnie jak Innisfree Balancing Cream, ta wersja kremu posiada białą barwę i dość lekką, świetnie rozprowadzającą się konsystencję (choć nie aż tak lekką jak ten zielony). Krem niebieski dodatkowo zawiera kapsułki ceramidowe, które mają za zadanie silnie nawilżyć skórę. Nie udało mi się uchwycić owych kapsułek na zdjęciach, ale wizualnie kojarzą mi się one z wiórkami kokosowymi;) Nie przepadam za tego typu dodatkami w kremach, ale na szczęście te rozpuszczają się błyskawicznie już podczas rozprowadzania kremu po skórze (w moim przypadku twarz, szyja, dekolt). Tutaj początkowo celowałam w bardziej odżywczą wersję deep, ale ostatecznie uznałam, że wypróbuję tą lżejszą i muszę przyznać, że dobrze trafiłam:)

Kosmetyk ma bardzo podobny zapach jak w przypadku ampułki, czyli zdecydowanie świeży, przyjemny i umilający stosowanie.  Konsystencja jest dość lekka, więc dobrze się rozprowadza i ładnie współpracuje z ampułką. Nic się nie roluje i nie łuszczy. To dla mnie bardzo ważne gdyż nieco wcześniej udało mi się trafić na rolujące cuda w formie miniatur. Nic tak nie drażni jak tego typu atrakcje na twarzy. Jeju Lava Seawater Cream przede wszystkim bardzo dobrze nawilża i odżywia skórę. Przeznaczyłam go do stosowania na noc i w tej roli spisał się bardzo dobrze. Rano skóra była wygładzona, odżywiona, świetnie nawilżona i wypoczęta. Jeśli chodzi zaś o zmarszczki to moje nie wynikają ani ze złej pielęgnacji ani złych genów. Winna jest moja szczupłość i porażający niedobór tłuszczyku oraz bogata mimika (zwłaszcza, że nie ukrywam – na ogół żart się mnie trzyma;)) Krem nie zaradzi na niedobór tkanki tłuszczowej, ale gdy cera jest dobrze nawilżona i odżywiona to również automatycznie wygląda na bardziej wypoczętą i rozświetloną. Co za tym idzie problematyczne strefy mniej rzucają się w oczy. 


Przyznam, że jestem bardzo zadowolona z tego niebieskiego duetu do pielęgnacji twarzy, ponieważ nie tylko cieszy oko, ale także charakteryzuje się przyjemnym działaniem. Moja siostra będąc u mnie przez jakiś czas, miała ubaw z Jeju Lava i nawet wysłała zdjęcia ampułki trzem koleżankom na Facebooku (do czego to doszło, że śmieją się z moich kosmetyków:D). Ku jej zaskoczeniu jedna z nich napisała, że zna Innisfree i że to świetne produkty:)


Kosmetyki te można zamówić na Jolse. Ich ceny wahają się zależnie od aktualnych promocji:) A promocje są tam naprawdę często - teraz np. -25% do 30.11 z okazji Black Friday;) 


Znacie serię Jeju Lava Seawater marki Innisfree?

51 komentarzy:

  1. Narobiłaś mi na te kosmetyki ogromnej ochoty i jakie piękne mają opakowania :)
    Mogłabyś kliknąć w linki w najnowszym poście ? Dzięki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, opakowanka mają piękne;) zajrzę.

      Usuń
  2. Trzeba przyznać, że duet prezentuje się bardzo kusząco :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie miałam do czynienia z ampułkami, ale bardzo polubiłam esencje więc sądzę, że ampułka byłaby strzałem w dziesiątkę dla mojej suchej skóry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko dwa razy o ile mnie pamięć nie myli:) ale oba były udane

      Usuń
  4. Bardzo ciekawy duet, nazwa zresztą też :D Chętnie przetestuję, jak skończą się moje zapasy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam ampułkę, lubiłam, ale czasem się kleiła xD a krem miałam kupować ale coś cera mi szaleje i już sama nie wiem co z nią robić, na razie stawiam na coś lżejszego :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po nałożeniu kremu nic się nie lepi, ale solo to mogłoby być niezbyt.
      Może za dużo kosmetyków?:D

      Usuń
    2. Ten zielony jest generalnie lżejszy niż niebieski, choć ten też tłusty nie jest:D

      Usuń
    3. Obstawiam leki, czasowo się zgadza, a już nawet sprawdzone kosmetyki bywają momentami złe :/

      Usuń
    4. Niedobrze:/ tak to z lekami bywa, niekiedy coś kosztem czegoś:(
      Ja jak zamierzałam zrobić fotę na ustach tego balsamu koloryzującego to akurat mnie naszło na dłubanie. Wydawało mi się, że mam coś pod skórą, zaczęłam dłubać i efekty mam do dziś:D Zupełnie tak samo jak wiosną:O A było nie dotykać bo nic nie było widać :P

      Usuń
    5. No to właśnie ja mam teraz problem z takimi małymi gulkami, które trochę bolą ale ich nie widać (na szczęście na razie występują pojedynczo i nie tykam, bo jak jedno rozgrzebałam to 2 miesiąc mam ślad) i rumieniem, pół prawego policzka w okolicach nosa mam bordowy :/

      Usuń
    6. To u mnie też +/- taka gulka się zdarza z tym, że nie boli i ogólnie to jest takie nic(dopóki nic w tym nie majstruje bo jak zacznę to mam na twarzy jesień średniowiecza;)) To sobie tak rozdrapałam, że wyglądałam jak laska z patologicznej rodziny. Nawet kamuflażem nie dało się zamaskować w pewnym momencie:P I tak bez sensu całkiem bo pod ustami zaraz:D:D

      Usuń
    7. A no to fajnie zrobiłaś xD przy ustach zawsze najmocniej puchnie ;) mnie właśnie wcześniej praktycznie się takie rzeczy nie zdarzały :(

      Usuń
    8. Jak od lata nie grzebałam to wszystko było ok, aż mi się zachciało:D mi się też nie zdarzało. Może to jakieś skażenie środowiska czy coś:D:D

      Usuń
    9. Smog xD ostatnio w modzie:P

      Usuń
    10. Może być też, że to wina Tuska:D
      Ogólnie to skórę mam wymuskaną po tych kosmetykach, tylko nie potrzebnie się zachciało wyszukiwać problemów:D

      Usuń
  6. kosmetyki prezentują się świetnie:3 Narobiłaś mi ochote a portfel cierpi :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Wolałabym te kosmetyki w zielonych opakowaniach, hahaah :D Działanie kusi, super,że jesteś z nich zadowolona;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te zielone też mają fajne krem i serum:D

      Usuń
  8. za same opakowania bym kupiła te produkty ;P bardzo lubię kolor niebieski ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zestaw wygląda bardzo kusząco, a jego działanie powinno w pełni odpowiadać mojej skórze. Marka Innisfree kusi mnie od dawna, muszę koniecznie skusić się na małe zamówienie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Sam wygląd zachęca do kupa a jak się spisują to już całkiem warto wydać każdą złotówkę. :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie miałam tych produktów, ale zapowiadają się bardzo ciekawie. Przyjrze się im bliżej :-))

    OdpowiedzUsuń
  12. O to tą serię widziałam :D zapach by mi może się spodobał ale bardziej mi do zielonej wersji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zielona też fajnie pachnie i jest leciutka:D

      Usuń
  13. Nie mój kierunek pielęgnacyjny, ale opakowania cieszą oczy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Szata graficzna bardzo zachęcająca, nie znam kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  15. Muszę przyznać,że zaciekawiły mnie te kosmetyki i to bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  16. Dobrze wiedzieć że lubisz niebieski :D serii nie znam (markę kojarzę z blogów) ampułka zdecydowanie bardziej mnie kusi i też u mnie miałaby zastosowanie jak Serum :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie mów, że dopiero teraz się dowiedziałaś?:D

      Usuń
  17. Te opakowania mają super kolory, bardzo w moim guście :D Inisfree od dawna mnie ciekawi, ale pewnie najpierw sięgnęłabym po co z serii z zieloną herbatą :) Ampułek jeszcze żadnych nigdy nie stosowałam, miałam tylko sera i esencje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim też:D Myślę, że ta seria z zieloną herbatą byłaby dla Ciebie super:) Ja ampułki całe dwie:D

      Usuń
  18. Marka od dawna mnie ciekawi, odkąd czytam o niej choćby na twoim blogu :) Chętnie sięgnęłabym po coś z zieloną herbatą, właśnie w formie serum :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Cię zainteresowała bo naprawdę warta uwagi:)
      Z serii green jest serum:)

      Usuń
  19. Jesteś dla mnie prekursorką tej marki :) Nic dziwnego, bo ten niebieski pasuje do Ciebie idealnie, dobrze, że zawartość także !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miło <3 choć prekursorką w tym wypadku nie jestem niestety :D

      Usuń
  20. chętnie wypróbowałabym coś od Innisfree :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się rozejrzeć za ich produktami:)

      Usuń
  21. Duet wygląda fajnie, w dodatku moim ulubionym kolorze :) Fajnie też, że działają jak należy :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja oczywiście nie znam;) Ale widzę, że bardzo miły duecik wybrałaś. Też nie lubię tego uczucia kiedy kosmetyki rolują mi się na twarzy...
    I pewnie podobnie jak Ty używałabym ampułki jako serum;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze.

Jeśli jednak nie czytasz nie komentuj i nie pisz głupot;) Proszę nie zostawiaj linków, to nie jest miejsce na Twoją reklamę. Komentarze zawierające linki będą usuwane.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...