piątek, 1 lutego 2019

Haruharu Wonder Black Rice Serum!

Moje pierwsze spotkanie z koreańską marką Haruharu nie należało do pozytywnych, gdyż zdecydowałam się użyć jednej z próbek kremu, który nijak nie chciał współpracować z moim makijażem, powodując rolowanie się przede wszystkim korektora;) Nie przypuszczałam więc, że zacznę używać jakiegoś pełnowymiarowego produktu tej firmy;) Jednak do wypróbowania Haruharu Wonder Black Rice Serum zostałam zachęcona przez Jolse i po ogólnej ocenie potencjalnego zadowolenia mieszającego się z niepewnością, zdecydowałam się zaryzykować i przygarnąć tą niepozorną buteleczkę pod swój polski dach;) W drugiej połowie stycznia moje opakowanie sięgnęło dna, więc pora na sąd ostateczny;)

Haruharu Wonder Black Rice Serum

Haruharu Wonder Black Rice Serum


Serum Haruharu zawiera wyciąg ze sfermentowanego czarnego ryżu i bambusa, które mają za zadanie zwiększyć nawilżenie i elastyczność cery. Produkt posiada aż 95% składników pochodzenia naturalnego. 

Serum Haruharu występuje w prostej, kompaktowej buteleczce o pojemności 30ml. Nie jest ona zbyt piękna, ale z pewnością wytrzymała i wygodna podczas ewentualnych podróży. Z upadków wychodziła bez szwanku;) Kosmetyk zawiera pompkę, która działała raczej bez zarzutów, ale sporadycznie zdarzało się, że dozowała trochę za dużo produktu, który potem ociekał po zewnętrznej ściance butelki. Serum posiada przezroczystą barwę i lekką, niemal wodnistą konsystencję. Nie jest ona lepka i na szczęście dobrze współpracuje z kremem, jak też nałożonym na to wszystko makijażem;) A tego obawiałam się najbardziej;) Konsystencja jest nieklejąca, więc myślę, że nikt nie miałby z nią problemów. 

Zapach to według mnie lekka lawenda, która jest wyczuwalna jedynie do paru minut po aplikacji;) Ja stosowałam to serum z dwukomorowym kremem Neogen, którego notabene nocna połowa również posiadała delikatną lawendową nutę;) To chyba było przeznaczenie;) 

Od lat zawsze stosuję serum pod krem i naprawdę niewiele było wyjątków, które mogłabym stosować solo. A jeśli już to na pewno nie takich o wodnej konsystencji. Serum często jest kosmetykiem o wyższym stężeniu składników aktywnych, ale jednocześnie nie ma na celu zastąpienia kremu. Jest takim dodatkowym elementem pielęgnacji i zawsze powinno się aplikować na nie krem na dzień lub krem na noc. Serum o wodnistej konsystencji szybko paruje, a nasza skóra potrzebuje trochę okluzji. Aplikacja kremu pozwala więc utworzyć na skórze film utrudniający „ucieczkę” serum;) Przy takim stosowaniu oba produkty wzajemnie się wzmacniają i uzupełniają. Czasem spotykam się ze stwierdzeniem, że ktoś ocenia samodzielne stosowanie serum (bez kremu) jako zbyt słabo nawilżające. A prawda jest taka, że serum aplikowane przez jakiś czas solo nie tyle nie nawilża wystarczająco, co wręcz... wysusza;) Serum potrzebuje towarzystwa kremu i tylko w takim połączeniu osiągniemy najlepsze rezultaty. A przecież o to właśnie chodzi, więc dlaczego z tego nie skorzystać?;) Najpierw poprawne stosowanie, a dopiero potem ewentualne narzekanie;) 
Wracając do dzisiejszego bohatera, serum jest naprawdę leciutkie i nieobciążające. Według mnie będzie odpowiednie do każdego typu cery. Sporą zaletą jest także to, że składa się ono w 95% ze składników pochodzenia naturalnego. Przyznam, że samo Jolse rekomendowało mi je, jako produkt wyjątkowy:) Sama nie analizowałam składu, bo jak wiecie raczej się tym nie zajmuję. Jednak przeglądając go pobieżnie uznałam, że jest w OK. Cosdna również oceniło go pozytywnie:) W moim odczuciu serum zwiększa nawilżenie i elastyczność cery. Przy regularnym stosowaniu dwa razy dziennie staje się ona miękka i bardziej świetlista. Nie zauważyłam żadnego negatywnego wpływu na cerę i przyznaję, że mimo początkowego zawahania spokojnie mogłabym zużyć kolejną buteleczkę gdybym ją miała. Serum wystarczyło mi na 5 tygodni regularnego stosowania na twarz, szyję i dekolt, czyli dość standardowo. 


Stosujecie sera do twarzy? Znacie kosmetyki Haruharu?

27 komentarzy:

  1. Nie stosuję serów do twarzy, marki również nie znam 😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś mnie ciągnie do tego serum, może kiedyś je wypróbuję :) mi się czasem brzydko zdarza wypróbować jakieś cięższe konsystencje bez kremu, ale raczej nieczęsto na szczęście ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam trochę niechęć po tej dziwnej próbce kremu, ale zaryzykowałam dając szansę tej potencjalnej wyjątkowości;D
      Bywają odstępstwa od normy bo np. esencja Laneige w moim przypadku potrafiła robić za wszystko w jednym;) Ale nie była to taka typowa woda tudzież prawie woda tylko bardziej emulsja;) Także dopuszczalne;D Ale w przypadku tych typowo wodnistych marnie to widzę, no i olejkowych też nie powinno się używać solo.
      Ogólnie jak tak czytam te wszystkie narzekania to często zauważam, że ktoś stosował nieprawidłowo i stąd zadowolenia brak;D Albo jak ktoś użyje samego peelingu do twarzy bez nałożenia potem dalszej pielęgnacji i się dziwi, że za mało nawilża...
      Coś takiego może się udać w przypadku tych do ciała, ale do twarzy są naogół lżejsze, a skóra delikatniejsza, więc potrzebuje czegoś dodatkowego;)

      Usuń
  3. Rzadko sięgam po jakieś serum do twarzy, nie chce mi się potem czekać na możliwość aplikacji kremu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakoś szczególnie długo nie czekam, to sekundkę trwa jeśli nie jest żaden ulepek:D

      Usuń
  4. Ja akurat żadnych zagranicznych serum do twarzy nie miałam :p u mnie zazwyczaj z serum do twarzy to Bielenda :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bielenda ma spory wybór w tym zakresie także spoko:)

      Usuń
  5. Bardzo ciekawe Serum, ja zawsze uzywam serum i na noc i na dzien :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można i jeden raz dziennie, ale ważne by z kremem;) Choć oczywiście przy niektórych produktach mogą się zdarzyć odstępy od reguły

      Usuń
  6. Uwielbiam sera, to pierwszy raz widzę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Marki kompletnie nie znam, ale działanie serum brzmi ciekawie! Taka lekka konsystencja byłaby idealna na lato!

    OdpowiedzUsuń
  8. Serum to u mnie codzienność, oczywiście w połączeniu z kremem;). Tego nie miałam okazji widzieć na blogach, ale przyznaję, że mogłoby być ciekawą opcją do wypróbowania:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, po Tobie innej odpowiedzi się nie spodziewałam:D
      No ja raczej na blogach też nie widziałam:D

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Nic dziwnego w sumie bo nie jest u nas popularna:D

      Usuń
  10. Pierwszy raz spotykam się z tą marką, ale serum mi się podoba. Działanie fajne i z chęcią bym używała :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kompletnie nie znana mi marka, a tym bardziej kosmetyk.
    Zaciekawiło mnie to serum - ciekawa też jestem czy ciężko byłoby trafić na krem z którym fajnie by współgrało.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie kojarzę w ogóle tej marki, nie mówiąc o produkcie.
    Podoba mi się jego działanie i mnie wstępnie bardzo zainteresował.

    Też nie używam serum solo - może sporadycznie się zdarzało jak zapomniałam zaaplikować kremu, ale generalnie zawsze używam serum + krem albo serum + olej;)

    OdpowiedzUsuń
  13. niestety nie znam :D Ma przepiękne opakowanie, aż chce się używać i próbować

    OdpowiedzUsuń
  14. Serum to u mnie taki etap pielęgnacji, o którym raz pamiętam, a dziesięć razy nie. Ciekawe, czy kiedyś się nauczę, by go nie pomijać :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Serum dość często używam, na przemian z lekkimi kremami.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja bardzo lubię różne sera, choć stosuję je zazwyczaj solo. To wyjątkowo ciekawa propozycja.

    OdpowiedzUsuń
  17. Już sama nazwa marki mnie przyciąga, jest taka szalona :D Serum kusiiiiii!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze.

Jeśli jednak nie czytasz nie komentuj i nie pisz głupot;) Proszę nie zostawiaj linków, to nie jest miejsce na Twoją reklamę. Komentarze zawierające linki będą usuwane.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...