Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hada Labo Tokyo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hada Labo Tokyo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 października 2017

Hada Labo Tokyo 3D Lifting Mask!

Cześć Dziewczyny!
Jak już wspominałam wiosną - kosmetyki Hada Labo Tokyo dostępne w Rossmannie przypadły mi do gustu:) Na tyle, że po wypróbowaniu linii white zapragnęłam więcej;) Szybko więc padło na największe dziwadełko, czyli Hada Labo Tokyo 3D Lifting Mask. Cóż to takiego i po co to komu?;)

zdjęcie przedstawiające Hada Labo Tokyo 3D Lifting Mask

Hada Labo Tokyo 3D Lifting Mask


„3D maska liftingująca na twarz i szyję. Niezwykła, żelowa maska typu „shape-memory”. Formuje na skórze liftingującą siateczkę 3D, która napina skórę i unosi owal twarzy. Dzięki Super Hyaluronic Acid™ głęboko nawilża i zamyka w skórze wysokie zasoby wilgoci. Pozostawia skórę wypełnioną i wygładzoną. Produkt polecany także dla cery wrażliwej.”

Liftingującą maskę Hada Labo Tokyo z serii Red otrzymujemy w czerwonym kartonowym opakowaniu, którego niestety na zdjęciach brak, ponieważ były one jednymi z tych, które uległy uszkodzeniu. We wrześniu kończąc maskę postanowiłam mimo wszystko zrobić zdjęcia jeszcze raz, gdyż zamierzałam ją opisać i tak też powstały owe jesienne foteczki;) Wracając do opakowania muszę przyznać, że słoiczek podoba mi się o wiele bardziej niż te z linii white, ponieważ ma piękny nasycony kolor! Pojemność maski wynosi 50ml i należy ją zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia. Maska jest niemalże bezzapachowa. No powiedzmy, że jest to taki zapach bezpłciowy, który ani nie zachwyca ani też nikomu nie wadzi;) 

Jej konsystencja jest całkiem śmieszna. To taka zwarta, nieco trzęsąca się galareta, ale nie trzęsie się sama z siebie. Wręcz przeciwnie – jest bardzo grzeczna, ponieważ jej struktura jest samo-wygładzająca się. Oznacza to, że nie ważne ile w niej grzebiemy paluchami – ona i tak będzie wyglądała na nietkniętą;) 
A jak używać tego wynalazku? Producent zaleca nakładać maseczkę na oczyszczoną skórę twarzy i szyi. Po 15 minutach można wklepać nadmiar. Nie trzeba jej jednak zmywać, można pozostawić na całą noc zamiast kremu. Ja najczęściej stosowałam ją jako maskę całonocną już zamiast kremu (ale często na serum), ale zdarzało mi się też użyć jako maskę zmywalną np. pod prysznicem. Z tym, że ze względu na galaretowatą konsystencję nakładanie pod prysznicem jest odrobinę utrudnione, ponieważ część wpada do wanny;) Za to przy stosowaniu zamiast kremu, problemów z aplikacją nie ma. Nie ucieszą się jednak ci który nie lubią kosmetyków pozostawiających coś w rodzaju warstewki, ponieważ ta maska jest niestety nieco lepka po nałożeniu. Uczucie to mija po jakimś czasie zależnie od zaaplikowanej ilości. Jeśli chodzi o działanie to maska ta jak praktycznie każdy kosmetyk Hada Labo bardzo przyjemnie nawilża i wygładza. Z wielkim liftingiem bym tutaj nie przesadzała, ale rzeczywiście po nałożeniu wyczuwalne jest coś w rodzaju lekkiego napięcia i "wypełnienia" skóry. Ja to uczucie bardzo polubiłam:)

Znacie maskę 3D z Hada Labo?
Czytaj dalej »

niedziela, 11 czerwca 2017

Hada Labo Tokyo – o kosmetykach i kontrowersjach;)

Cześć Dziewczyny!
Na początku maja zaczęłam stosować kosmetyki Hada Labo Tokyo, wokół których narosło mnóstwo krzyku i kontrowersji;) Przeciwnicy kosmetyków Hada Labo Tokyo od niedawna dostępnych w sieci drogerii Rossmann, zarzucają, że nie jest to „oryginalne Hada Labo” takie jak w Japonii;) Narzekają na różnicę w składach i konsystencjach oraz to, że na niektórych z tych produktów nie widnieje napis „Made In Japan”, a „Made In USA”. A co ja na to? Przede wszystkim poczułam dezorientację. Jedni traktują różnice w składach jako coś na zasadzie oszustwa, złej woli producenta i nabijania polskich konsumentów w butelkę, mamiąc ich azjatyckimi kosmetykami na wyciągnięcie ręki. Inni z kolei twierdzą, że jest to związane z prawem i surowymi normami w Unii Europejskiej, powodującym, że składniki, które mogą być wykorzystywane tam, nie mogą być dopuszczone u nas. Kto ma rację i gdzie leży prawda? Szczerze mówiąc naprawdę nie wiem!:( Nigdy nie miałam kosmetyków Hada Labo tych dostępnych w Japonii, więc nie mam porównania. Jednak jeśli czytacie mojego bloga od dłuższego czasu to na pewno wiecie, że dla mnie skład nie jest decydujący. W pierwszej kolejności zawsze oceniam działanie, a  następnie komfort użytkowania. Owszem, używam również kosmetyków organicznych, ale skład nie jest dla mnie czynnikiem pierwszorzędnym. Zwłaszcza w kwestii pielęgnacji twarzy. Co mi po świetnym składzie jeśli kosmetyk działa marnie? Na czym więc skupię się w swoim wpisie? Przede wszystkim na swojej opinii w kwestii działania tych kosmetyków.


Hada Labo Tokyo


„Japońska bestsellerowa marka Hada Labo TokyoTM powstała w zgodzie z japońską filozofią piękna, która opiera się na przekonaniu, że działanie kosmetyków powinno odbywać się w pełnej harmonii ze skórą. Dlatego ich zadaniem jest przywrócenie skórze jej kluczowego składnika – kwasu hialuronowego, którego zawartość maleje wraz z wiekiem. Kosmetyki Hada Labo TokyoTM są bogate w Super Hyaluronic AcidTM - ekskluzywne połączenie kilku rodzajów kwasu hialuronowego. Zapewniają głębokie, wielopoziomowe nawilżenie oraz LOCK-in-MOIST, czyli zamknięcie wilgoci wewnątrz skóry. Dzięki temu skutecznie redukują zmarszczki i przywracają cerze młodzieńczy blask i gładkość. Cechuje je japońska czystość i prostota – nie zawierają zbędnych składników, niepotrzebnie obciążających skórę.Oryginalne, niezwykle lekkie receptury kosmetyków Hada Labo są doskonałe do aplikacji w sposób, jaki czynią to Japonki, czyli warstwa na warstwę, co sprawia, że pielęgnacja skóry staje się prawdziwie japońskim rytuałem piękna. Marka Hada Labo TokyoTM to bestseller w Japonii i na świecie. Produkty tej marki sprzedają się co niespełna 2 sekundy”.


Kosmetyki Hada Labo Tokyo są dystrybuowane przez markę Dax Cosmetics, która jest obecnie w posiadaniu japońskiego koncernu Rotho Pharmaceuitcs Group. Obecnie w drogeriach Rossmann dostępne są dwie linie – White, przeznaczona dla każdego typu skóry bez ograniczeń wieku oraz linia Red z retinolem i kolagenem dla skóry dojrzałej 40+. Ja znalazłam się w posiadaniu 5 kosmetyków z linii białej. Jakie są moje wrażenia dotyczące tych produktów?

Hada Labo Tokyo , Gentle Hydrating Cleanser, kremowy żel oczyszczający do mycia twarzy (Made in USA)





„Japoński kosmetyk rozpoczynający rytuał pielęgnacji skóry twarzy. Krem o puszystej konsystencji w kontakcie z wodą zamienia się w kremową piankę, która doskonale oczyszcza skórę z wszelkich zanieczyszczeń. Pozostawia skórę idealnie czystą, znakomicie nawilżoną i jedwabiście wygładzoną. Zawiera Hyaluronic Acid. Produkt polecany także dla cery wrażliwej”.


Kremowy żel do oczyszczania twarzy mieści się w wygodnej białej tubce o pojemności 150ml. Żel należy zużyć w ciągu 9 miesięcy od momentu otwarcia. Pod względem estetyki, tubka żelu i wszystkie inne kosmetyki z linii białej prezentują się bardzo ładnie. Według mnie dużo lepiej niż owe „oryginalne” Hada Labo;) Tamte jak dla mnie mają wręcz brzydkie opakowania i w ogóle mi się nie podobają. Żel/krem jest dość gęsty i w kontakcie z wodą zmienia się w delikatną kremową piankę;) Żel jest praktycznie bezzapachowy co mi osobiście odpowiada, ale wiem, że niektórym może przeszkadzać;) W składzie nie posiada SLS. Produkt nie podrażnia, nie uczula, jest bardzo łagodny, ale oczyszcza skutecznie. Według mnie spełnia swe zadanie. Po użyciu skóra jest miękka i gładka, dobrze przygotowana na dalsze pielęgnacyjne kroki.

Hada Labo Tokyo, Lotion No.1 - Super Hydrator, intensywny nawilżacz skóry (Made in USA)




„SUPER NAWILŻACZ SKÓRY TO BESTSELLER W JAPONII – SPRZEDAWANY CO 2 SEKUNDY! Japoński, silnie nawilżający lotion z formułą LOCK-in-MOIST do częstego stosowania. Zawiera Super Hyaluronic Acid™. Gwarantuje utrzymanie optymalnego poziomu wilgoci w skórze i przeciwdziała procesom starzenia. Produkt polecany także dla cery wrażliwej”.


Lotion został umieszczony w dość wysokim 150ml opakowaniu, wyposażonym w pompkę. Produkt jest bezbarwny i posiada ultra-lekką wodnistą konsystencję. Jest bezzapachowy. Kosmetyk wklepujemy po oczyszczeniu twarzy i nie pełni on funkcji toniku. Dla pewności zapytałam Interendo żeby się później nie okazało, że źle używam;) Był to bowiem mój absolutnie pierwszy kontakt z tego typu produktem. Muszę przyznać, że trochę się obawiałam tego produktu. Zwłaszcza, że po nim należy nałożyć jeszcze serum i krem;) Okazał się on jednak niezwykle lekki i przyjemny w stosowaniu. Wystarczy niewielką ilość rozgrzać w dłoniach, a następnie wklepać w skórę twarzy i szyi. Można stosować również w ciągu dnia na makijaż, ale szczerze mówiąc tego typu zastosowanie mnie nie przekonało;) Poza tym kosmetyki Hada Labo nawilżają tak bardzo, że nie wyobrażam sobie już czegokolwiek dokładać na makijaż;) Lotion Hada Labo jest bestsellerem marki i podobno na świecie sprzedaje się co 2 sekundy;) Przez wiele osób uważany jest jako najmocniejszy produkt z tej serii. Według mnie jest to bardzo lekki kosmetyk wygładzająco-nawilżający. Nadaje się pod makijaż, również w przypadku cery tłustej. Czasami jednak miałam wrażenie, że lotion, serum plus krem to już trochę zbyt wiele dla mojej mieszanej cery. Tak jakby zapewniały mojej skórze wręcz zbyt silne nawilżenie. Muszę przyznać, że chyba po raz pierwszy spotykam się z czymś takim;)

Hada Labo Tokyo, Concentrated Water Serum, wodne serum Lock-in-Moist na dzień i na noc (Made in Japan)




„WODNE SERUM LOCK-IN-MOIST NA DZIEŃ I NA NOC. Mocno nawilżające wodne serum zawierające skoncentrowany Super Hyaluronic Acid™. Preparat jest prawdziwym zastrzykiem nawilżającym dla skóry oraz pomaga zatrzymać w jej wnętrzu zapasy wilgoci na wiele godzin. Serum zmniejsza widoczne oznaki zmęczenia i sprawia, że cera zyskuje zdrowy wygląd, jest odświeżona i wypełniona. Produkt polecany także dla cery wrażliwej”.


Serum otrzymujemy w kartonowym opakowaniu wewnątrz, którego znajdziemy niewielki 30ml pojemniczek wyposażony w pompkę. Na zużycie mamy 9 miesięcy od momentu otwarcia. I tutaj musicie mi wybaczyć, ponieważ nie miałam jeszcze okazji go użyć, gdyż miałam w użyciu coś innego. Opinię o serum dopiszę więc w stosownym czasie.



Hada Labo Tokyo, Skin-Plumping Gel, hydro-żel wypełniający skórę na dzień i na noc (Made in USA)




„HYDRO-ŻEL WYPEŁNIAJĄCY SKÓRĘ NA DZIEŃ I NA NOC. Luksusowy preparat o delikatnej, żelowej konsystencji, który łączy w sobie udoskonalające działanie kremu i serum. Dzięki wysokiemu stężeniu Super Hyaluronic Acid™ bardzo intensywnie nawilża i wypełnia skórę, pozostawiając efekt aksamitnie miękkiej i gładkiej cery. Produkt polecany także dla cery wrażliwej”.


Krem otrzymujemy w kartonowym opakowaniu. Wewnątrz znajdziemy 50ml szklany słoiczek, który prezentuje się naprawdę przyjemnie;) Wewnątrz opakowania znajduje się dodatkowa osłonka chroniąca zawartość. Konsystencja kremu jest ultra-lekka, czego niestety nie udało mi się uchwycić na zdjęciach więc pominęłam ich dodanie. Jest to lekki krem-żel, coś na kształt kremu wodnego;) Trochę przypomina mi krem Mixa Hyalurogel, choć ten wydaje się być jeszcze lżejszy i bardziej żelowy;) Choć muszę przyznać, że po nałożeniu delikatnie się lepi i przez jakiś czas jest wyczuwalny na skórze.

Kosmetyk nie posiada zapachu, co osobiście mnie cieszy:) Mimo, że potrafię się zachwycić zapachem kosmetyku to jednak do tych bezzapachowych mam wielki sentyment i darzę je większym zaufaniem;) A musicie przyznać, że nie tak łatwo spotkać bezzapachowy krem na drogeryjnej półce? 
Krem nosi nazwę hydro-żelu wypełniającego skórę:)
Według mnie to lekka przesada bo wypełniać mogą specjalne wypełniacze takie jak kwas hialuronowy wstrzykiwany w skórę, a nie kremy;) Nie wiem więc do końca co producent miał na myśli. Może chodziło o „poczucie wypełnienia”, a nie stricte wypełnienie;) W każdym razie ja go potraktowałam jako typowy kosmetyk pielęgnacyjny i muszę przyznać, że pielęgnuje naprawdę intensywnie. Przy mojej mieszanej cerze krem naprawdę dobrze nawilża nawet zastosowany solo lub tylko na serum już bez lotionu tudzież zamiennie na lotion lub serum,  a nałożony na lotion i serum* nawilża spektakularnie. Ja ten efekt nazwałam perfidnym wręcz nawilżeniem;) Myślę zatem, że w przypadku cery tłustej użycie wszystkich kroków, mimo leciutkich konsystencji może być zbyt obciążające. Przy mojej mieszanej cerze czasami odczuwałam wręcz zbyt silne nawilżenie, co jak wspomniałam dość mocno mnie zaskoczyło. Myślę, że zastosowanie wszystkich kroków razem na co dzień najlepiej sprawdzi się w przypadku cer suchych i wrażliwych, a także normalnych. Cery tłuste i mieszane mogą sobie tutaj czasem pofolgować bo nawet krem „zrobi robotę”;) Nawilżenie, które zapewnia ten krem jest w moim przypadku naprawdę długotrwałe. Dodatkowo kosmetyk wygładza i uelastycznia skórę. Dobrze nadaje się również pod makijaż lecz należy chwilę odczekać gdyż mimo swej lekkości, bezpośrednio po nałożeniu jest trochę lepki. Jedyny minus jaki zauważyłam jest taki, że po zastosowaniu na noc, rano skóra jest przetłuszczona  w strefie T. Kilka razy na krem nakładałam jeszcze sleeping mask z innej firmy i to w połączeniu z kosmetykami Hada Labo było już dla mnie zbyt wiele;) A przynajmniej nie na co dzień;) Co ciekawe po jakiś dwóch tygodniach stosowania pielęgnacji HL miałam wrażenie, że te kosmetyki mnie zapychają, ponieważ wyszły mi na twarzy dwie mikro krostki (które rozdrapałam czyniąc je dużymi). Byłam już niemal pewna, że to ich sprawka, ale kiedy podobne mikro zmiany pojawiły mi się w miejscach, w których nie smarowałam się tymi kosmetykami, doszłam do wniosku, że to jednak nie od tego.

* gdy piszę serum mam na myśli serum innej marki (i to wcale nie stricte nawilżające), gdyż tego z HL jeszcze nie otworzyłam. Opiszę je w późniejszym terminie, ponieważ miałam już w użyciu inny tego typu produkt, a nie chciałam używać paru na raz. Myślę, że to nawet lepiej, ponieważ w połączeniu z tym serum nawilżenie byłoby już chyba wręcz mocarne:P

Hada Labo Tokyo, Moisturizing Facial Sheet Mask, głęboko nawilżająca maska na tkaninie (Made in Japan)




„GŁĘBOKO NAWILŻAJĄCA MASKA NA TKANINIE. Japońska maseczka w płacie na twarz, nasączona całą buteleczką serum* z 3 rodzajami kwasu hialuronowego - SUPER HYALURONIC ACID™. Głęboko nawilża, orzeźwia i wygładza skórę. Produkt polecany także dla cery wrażliwej”.


Ostatnim produktem, o którym chcę wspomnieć jest maska w płachcie. Przyznam, że ten produkt pierwotnie zainteresował mnie najbardziej i gdybym miała sama kupować kosmetyki Hada Labo to najprawdopodobniej zaczęłabym zachowawczo właśnie od maseczki w płachcie;) Maska wydawała mi się po prostu produktem najniższego ryzyka;) Maska ma postać białej płachty. Płachta była dla mnie trochę za duża, ale każda jest na mnie za duża, więc już nie zwracam na to uwagi. Producent poleca pozostawić maskę na skórze na 15 min, a następnie zdjąć. Nie będzie chyba zaskoczeniem, że maska bardzo dobrze nawilżyła moją twarz. Po jej zdjęciu i wklepaniu pozostałości serum nie nakładałam na twarz już nic więcej, a rzadko mi się to zdarza;) Myślę, że jeszcze kiedyś wpadnie do mojego koszyka. Nie będę też miała żadnych oporów przed wypróbowaniem maski z serii Red. Ciekawi mnie też maska w słoiczku Hada Labo 3D Lifting Mask Shape-Memory Gel. Dajcie znać czy jej próbowałyście?


Według mnie kosmetyki Hada Labo to przede wszystkim bardzo dobre nawilżacze, posiadające lekkie (choć trochę lepkie) i bezzapachowe formuły. Dla mnie cały ten spór toczący wokół tych kosmetyków to niestety klasyczny przykład „gównoburzy”, czyli bezpodstawnego szumu z G powodu;) Gdyby jeszcze producent obiecywał gruszki na wierzbie, spektakularne efekty i odmłodzenie o 10lat to może byłoby o co się tak zaciekle spierać… Ale oni (pomijając rzekomo wypełniający krem) obiecują przede wszystkim nawilżenie i odżywienie. I dokładnie to zapewniają… Przynajmniej w moim przypadku. Bardzo dobrze spisują się również po zabiegach na twarz, więc chyba rzeczywiście mają coś z dermokosmetyków. Oczywiście każdy ma prawo do innego spojrzenia na tę kwestię i w żadnym wypadku nie zmuszam do zakupów, ponieważ każdy musi być przede wszystkim w zgodzie z samym sobą;) Moje podejście jest jednak takie i nawet skłonna jestem w przyszłości kupić inne kosmetyki tej marki za własny pieniążek;) Mam ochotę na 3D Lifting Mask Shape-Memory Gel oraz maskę w płacie z linii czerwonej;) Mimo, że nie mam oporów przed zagranicznymi zakupami i zamawianiem z Ebaya to dobra dostępność (w Rossmannie) jest dla mnie dużym atutem;) 

Ps. wiem, że w te kosmetyki zainwestowała Interendo, czyli wielka fanka tego typu pielęgnacji. Jeśli więc będziecie potrzebowały dodatkowej opinii (być może całkiem innej) to prawdopodobnie za jakiś czas pojawi się u niej wpis. Postaram się wtedy podlinkować;)


Znacie kosmetyki Hada Labo Tokyo? Jakie jest Wasze zdanie w kwestii tych wszystkich kontrowersji?

Edit: na końcu wpisu u Saurii znajdziecie odpowiedź Dax Cosmetics w kwestii składów. 
Czytaj dalej »