niedziela, 11 czerwca 2017

Hada Labo Tokyo – o kosmetykach i kontrowersjach;)

Cześć Dziewczyny!
Na początku maja zaczęłam stosować kosmetyki Hada Labo Tokyo, wokół których narosło mnóstwo krzyku i kontrowersji;) Przeciwnicy kosmetyków Hada Labo Tokyo od niedawna dostępnych w sieci drogerii Rossmann, zarzucają, że nie jest to „oryginalne Hada Labo” takie jak w Japonii;) Narzekają na różnicę w składach i konsystencjach oraz to, że na niektórych z tych produktów nie widnieje napis „Made In Japan”, a „Made In USA”. A co ja na to? Przede wszystkim poczułam dezorientację. Jedni traktują różnice w składach jako coś na zasadzie oszustwa, złej woli producenta i nabijania polskich konsumentów w butelkę, mamiąc ich azjatyckimi kosmetykami na wyciągnięcie ręki. Inni z kolei twierdzą, że jest to związane z prawem i surowymi normami w Unii Europejskiej, powodującym, że składniki, które mogą być wykorzystywane tam, nie mogą być dopuszczone u nas. Kto ma rację i gdzie leży prawda? Szczerze mówiąc naprawdę nie wiem!:( Nigdy nie miałam kosmetyków Hada Labo tych dostępnych w Japonii, więc nie mam porównania. Jednak jeśli czytacie mojego bloga od dłuższego czasu to na pewno wiecie, że dla mnie skład nie jest decydujący. W pierwszej kolejności zawsze oceniam działanie, a  następnie komfort użytkowania. Owszem, używam również kosmetyków organicznych, ale skład nie jest dla mnie czynnikiem pierwszorzędnym. Zwłaszcza w kwestii pielęgnacji twarzy. Co mi po świetnym składzie jeśli kosmetyk działa marnie? Na czym więc skupię się w swoim wpisie? Przede wszystkim na swojej opinii w kwestii działania tych kosmetyków.


Hada Labo Tokyo


„Japońska bestsellerowa marka Hada Labo TokyoTM powstała w zgodzie z japońską filozofią piękna, która opiera się na przekonaniu, że działanie kosmetyków powinno odbywać się w pełnej harmonii ze skórą. Dlatego ich zadaniem jest przywrócenie skórze jej kluczowego składnika – kwasu hialuronowego, którego zawartość maleje wraz z wiekiem. Kosmetyki Hada Labo TokyoTM są bogate w Super Hyaluronic AcidTM - ekskluzywne połączenie kilku rodzajów kwasu hialuronowego. Zapewniają głębokie, wielopoziomowe nawilżenie oraz LOCK-in-MOIST, czyli zamknięcie wilgoci wewnątrz skóry. Dzięki temu skutecznie redukują zmarszczki i przywracają cerze młodzieńczy blask i gładkość. Cechuje je japońska czystość i prostota – nie zawierają zbędnych składników, niepotrzebnie obciążających skórę.Oryginalne, niezwykle lekkie receptury kosmetyków Hada Labo są doskonałe do aplikacji w sposób, jaki czynią to Japonki, czyli warstwa na warstwę, co sprawia, że pielęgnacja skóry staje się prawdziwie japońskim rytuałem piękna. Marka Hada Labo TokyoTM to bestseller w Japonii i na świecie. Produkty tej marki sprzedają się co niespełna 2 sekundy”.


Kosmetyki Hada Labo Tokyo są dystrybuowane przez markę Dax Cosmetics, która jest obecnie w posiadaniu japońskiego koncernu Rotho Pharmaceuitcs Group. Obecnie w drogeriach Rossmann dostępne są dwie linie – White, przeznaczona dla każdego typu skóry bez ograniczeń wieku oraz linia Red z retinolem i kolagenem dla skóry dojrzałej 40+. Ja znalazłam się w posiadaniu 5 kosmetyków z linii białej. Jakie są moje wrażenia dotyczące tych produktów?

Hada Labo Tokyo , Gentle Hydrating Cleanser, kremowy żel oczyszczający do mycia twarzy (Made in USA)





„Japoński kosmetyk rozpoczynający rytuał pielęgnacji skóry twarzy. Krem o puszystej konsystencji w kontakcie z wodą zamienia się w kremową piankę, która doskonale oczyszcza skórę z wszelkich zanieczyszczeń. Pozostawia skórę idealnie czystą, znakomicie nawilżoną i jedwabiście wygładzoną. Zawiera Hyaluronic Acid. Produkt polecany także dla cery wrażliwej”.


Kremowy żel do oczyszczania twarzy mieści się w wygodnej białej tubce o pojemności 150ml. Żel należy zużyć w ciągu 9 miesięcy od momentu otwarcia. Pod względem estetyki, tubka żelu i wszystkie inne kosmetyki z linii białej prezentują się bardzo ładnie. Według mnie dużo lepiej niż owe „oryginalne” Hada Labo;) Tamte jak dla mnie mają wręcz brzydkie opakowania i w ogóle mi się nie podobają. Żel/krem jest dość gęsty i w kontakcie z wodą zmienia się w delikatną kremową piankę;) Żel jest praktycznie bezzapachowy co mi osobiście odpowiada, ale wiem, że niektórym może przeszkadzać;) W składzie nie posiada SLS. Produkt nie podrażnia, nie uczula, jest bardzo łagodny, ale oczyszcza skutecznie. Według mnie spełnia swe zadanie. Po użyciu skóra jest miękka i gładka, dobrze przygotowana na dalsze pielęgnacyjne kroki.

Hada Labo Tokyo, Lotion No.1 - Super Hydrator, intensywny nawilżacz skóry (Made in USA)




„SUPER NAWILŻACZ SKÓRY TO BESTSELLER W JAPONII – SPRZEDAWANY CO 2 SEKUNDY! Japoński, silnie nawilżający lotion z formułą LOCK-in-MOIST do częstego stosowania. Zawiera Super Hyaluronic Acid™. Gwarantuje utrzymanie optymalnego poziomu wilgoci w skórze i przeciwdziała procesom starzenia. Produkt polecany także dla cery wrażliwej”.


Lotion został umieszczony w dość wysokim 150ml opakowaniu, wyposażonym w pompkę. Produkt jest bezbarwny i posiada ultra-lekką wodnistą konsystencję. Jest bezzapachowy. Kosmetyk wklepujemy po oczyszczeniu twarzy i nie pełni on funkcji toniku. Dla pewności zapytałam Interendo żeby się później nie okazało, że źle używam;) Był to bowiem mój absolutnie pierwszy kontakt z tego typu produktem. Muszę przyznać, że trochę się obawiałam tego produktu. Zwłaszcza, że po nim należy nałożyć jeszcze serum i krem;) Okazał się on jednak niezwykle lekki i przyjemny w stosowaniu. Wystarczy niewielką ilość rozgrzać w dłoniach, a następnie wklepać w skórę twarzy i szyi. Można stosować również w ciągu dnia na makijaż, ale szczerze mówiąc tego typu zastosowanie mnie nie przekonało;) Poza tym kosmetyki Hada Labo nawilżają tak bardzo, że nie wyobrażam sobie już czegokolwiek dokładać na makijaż;) Lotion Hada Labo jest bestsellerem marki i podobno na świecie sprzedaje się co 2 sekundy;) Przez wiele osób uważany jest jako najmocniejszy produkt z tej serii. Według mnie jest to bardzo lekki kosmetyk wygładzająco-nawilżający. Nadaje się pod makijaż, również w przypadku cery tłustej. Czasami jednak miałam wrażenie, że lotion, serum plus krem to już trochę zbyt wiele dla mojej mieszanej cery. Tak jakby zapewniały mojej skórze wręcz zbyt silne nawilżenie. Muszę przyznać, że chyba po raz pierwszy spotykam się z czymś takim;)

Hada Labo Tokyo, Concentrated Water Serum, wodne serum Lock-in-Moist na dzień i na noc (Made in Japan)




„WODNE SERUM LOCK-IN-MOIST NA DZIEŃ I NA NOC. Mocno nawilżające wodne serum zawierające skoncentrowany Super Hyaluronic Acid™. Preparat jest prawdziwym zastrzykiem nawilżającym dla skóry oraz pomaga zatrzymać w jej wnętrzu zapasy wilgoci na wiele godzin. Serum zmniejsza widoczne oznaki zmęczenia i sprawia, że cera zyskuje zdrowy wygląd, jest odświeżona i wypełniona. Produkt polecany także dla cery wrażliwej”.


Serum otrzymujemy w kartonowym opakowaniu wewnątrz, którego znajdziemy niewielki 30ml pojemniczek wyposażony w pompkę. Na zużycie mamy 9 miesięcy od momentu otwarcia. I tutaj musicie mi wybaczyć, ponieważ nie miałam jeszcze okazji go użyć, gdyż miałam w użyciu coś innego. Opinię o serum dopiszę więc w stosownym czasie.



Hada Labo Tokyo, Skin-Plumping Gel, hydro-żel wypełniający skórę na dzień i na noc (Made in USA)




„HYDRO-ŻEL WYPEŁNIAJĄCY SKÓRĘ NA DZIEŃ I NA NOC. Luksusowy preparat o delikatnej, żelowej konsystencji, który łączy w sobie udoskonalające działanie kremu i serum. Dzięki wysokiemu stężeniu Super Hyaluronic Acid™ bardzo intensywnie nawilża i wypełnia skórę, pozostawiając efekt aksamitnie miękkiej i gładkiej cery. Produkt polecany także dla cery wrażliwej”.


Krem otrzymujemy w kartonowym opakowaniu. Wewnątrz znajdziemy 50ml szklany słoiczek, który prezentuje się naprawdę przyjemnie;) Wewnątrz opakowania znajduje się dodatkowa osłonka chroniąca zawartość. Konsystencja kremu jest ultra-lekka, czego niestety nie udało mi się uchwycić na zdjęciach więc pominęłam ich dodanie. Jest to lekki krem-żel, coś na kształt kremu wodnego;) Trochę przypomina mi krem Mixa Hyalurogel, choć ten wydaje się być jeszcze lżejszy i bardziej żelowy;) Choć muszę przyznać, że po nałożeniu delikatnie się lepi i przez jakiś czas jest wyczuwalny na skórze.

Kosmetyk nie posiada zapachu, co osobiście mnie cieszy:) Mimo, że potrafię się zachwycić zapachem kosmetyku to jednak do tych bezzapachowych mam wielki sentyment i darzę je większym zaufaniem;) A musicie przyznać, że nie tak łatwo spotkać bezzapachowy krem na drogeryjnej półce? 
Krem nosi nazwę hydro-żelu wypełniającego skórę:)
Według mnie to lekka przesada bo wypełniać mogą specjalne wypełniacze takie jak kwas hialuronowy wstrzykiwany w skórę, a nie kremy;) Nie wiem więc do końca co producent miał na myśli. Może chodziło o „poczucie wypełnienia”, a nie stricte wypełnienie;) W każdym razie ja go potraktowałam jako typowy kosmetyk pielęgnacyjny i muszę przyznać, że pielęgnuje naprawdę intensywnie. Przy mojej mieszanej cerze krem naprawdę dobrze nawilża nawet zastosowany solo lub tylko na serum już bez lotionu tudzież zamiennie na lotion lub serum,  a nałożony na lotion i serum* nawilża spektakularnie. Ja ten efekt nazwałam perfidnym wręcz nawilżeniem;) Myślę zatem, że w przypadku cery tłustej użycie wszystkich kroków, mimo leciutkich konsystencji może być zbyt obciążające. Przy mojej mieszanej cerze czasami odczuwałam wręcz zbyt silne nawilżenie, co jak wspomniałam dość mocno mnie zaskoczyło. Myślę, że zastosowanie wszystkich kroków razem na co dzień najlepiej sprawdzi się w przypadku cer suchych i wrażliwych, a także normalnych. Cery tłuste i mieszane mogą sobie tutaj czasem pofolgować bo nawet krem „zrobi robotę”;) Nawilżenie, które zapewnia ten krem jest w moim przypadku naprawdę długotrwałe. Dodatkowo kosmetyk wygładza i uelastycznia skórę. Dobrze nadaje się również pod makijaż lecz należy chwilę odczekać gdyż mimo swej lekkości, bezpośrednio po nałożeniu jest trochę lepki. Jedyny minus jaki zauważyłam jest taki, że po zastosowaniu na noc, rano skóra jest przetłuszczona  w strefie T. Kilka razy na krem nakładałam jeszcze sleeping mask z innej firmy i to w połączeniu z kosmetykami Hada Labo było już dla mnie zbyt wiele;) A przynajmniej nie na co dzień;) Co ciekawe po jakiś dwóch tygodniach stosowania pielęgnacji HL miałam wrażenie, że te kosmetyki mnie zapychają, ponieważ wyszły mi na twarzy dwie mikro krostki (które rozdrapałam czyniąc je dużymi). Byłam już niemal pewna, że to ich sprawka, ale kiedy podobne mikro zmiany pojawiły mi się w miejscach, w których nie smarowałam się tymi kosmetykami, doszłam do wniosku, że to jednak nie od tego.

* gdy piszę serum mam na myśli serum innej marki (i to wcale nie stricte nawilżające), gdyż tego z HL jeszcze nie otworzyłam. Opiszę je w późniejszym terminie, ponieważ miałam już w użyciu inny tego typu produkt, a nie chciałam używać paru na raz. Myślę, że to nawet lepiej, ponieważ w połączeniu z tym serum nawilżenie byłoby już chyba wręcz mocarne:P

Hada Labo Tokyo, Moisturizing Facial Sheet Mask, głęboko nawilżająca maska na tkaninie (Made in Japan)




„GŁĘBOKO NAWILŻAJĄCA MASKA NA TKANINIE. Japońska maseczka w płacie na twarz, nasączona całą buteleczką serum* z 3 rodzajami kwasu hialuronowego - SUPER HYALURONIC ACID™. Głęboko nawilża, orzeźwia i wygładza skórę. Produkt polecany także dla cery wrażliwej”.


Ostatnim produktem, o którym chcę wspomnieć jest maska w płachcie. Przyznam, że ten produkt pierwotnie zainteresował mnie najbardziej i gdybym miała sama kupować kosmetyki Hada Labo to najprawdopodobniej zaczęłabym zachowawczo właśnie od maseczki w płachcie;) Maska wydawała mi się po prostu produktem najniższego ryzyka;) Maska ma postać białej płachty. Płachta była dla mnie trochę za duża, ale każda jest na mnie za duża, więc już nie zwracam na to uwagi. Producent poleca pozostawić maskę na skórze na 15 min, a następnie zdjąć. Nie będzie chyba zaskoczeniem, że maska bardzo dobrze nawilżyła moją twarz. Po jej zdjęciu i wklepaniu pozostałości serum nie nakładałam na twarz już nic więcej, a rzadko mi się to zdarza;) Myślę, że jeszcze kiedyś wpadnie do mojego koszyka. Nie będę też miała żadnych oporów przed wypróbowaniem maski z serii Red. Ciekawi mnie też maska w słoiczku Hada Labo 3D Lifting Mask Shape-Memory Gel. Dajcie znać czy jej próbowałyście?


Według mnie kosmetyki Hada Labo to przede wszystkim bardzo dobre nawilżacze, posiadające lekkie (choć trochę lepkie) i bezzapachowe formuły. Dla mnie cały ten spór toczący wokół tych kosmetyków to niestety klasyczny przykład „gównoburzy”, czyli bezpodstawnego szumu z G powodu;) Gdyby jeszcze producent obiecywał gruszki na wierzbie, spektakularne efekty i odmłodzenie o 10lat to może byłoby o co się tak zaciekle spierać… Ale oni (pomijając rzekomo wypełniający krem) obiecują przede wszystkim nawilżenie i odżywienie. I dokładnie to zapewniają… Przynajmniej w moim przypadku. Bardzo dobrze spisują się również po zabiegach na twarz, więc chyba rzeczywiście mają coś z dermokosmetyków. Oczywiście każdy ma prawo do innego spojrzenia na tę kwestię i w żadnym wypadku nie zmuszam do zakupów, ponieważ każdy musi być przede wszystkim w zgodzie z samym sobą;) Moje podejście jest jednak takie i nawet skłonna jestem w przyszłości kupić inne kosmetyki tej marki za własny pieniążek;) Mam ochotę na 3D Lifting Mask Shape-Memory Gel oraz maskę w płacie z linii czerwonej;) Mimo, że nie mam oporów przed zagranicznymi zakupami i zamawianiem z Ebaya to dobra dostępność (w Rossmannie) jest dla mnie dużym atutem;) 

Ps. wiem, że w te kosmetyki zainwestowała Interendo, czyli wielka fanka tego typu pielęgnacji. Jeśli więc będziecie potrzebowały dodatkowej opinii (być może całkiem innej) to prawdopodobnie za jakiś czas pojawi się u niej wpis. Postaram się wtedy podlinkować;)


Znacie kosmetyki Hada Labo Tokyo? Jakie jest Wasze zdanie w kwestii tych wszystkich kontrowersji?

Edit: na końcu wpisu u Saurii znajdziecie odpowiedź Dax Cosmetics w kwestii składów. 

85 komentarzy:

  1. ja mam piankę do twarzy i zobaczymy jak się spiszę ale jak miałam oryginalnana zakupioną przez neta to była świetna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to będziesz miała porównanie bo ja tamtych nie miałam (nigdy mnie szczególnie nie kusiły) więc porównania nie mam;)

      Usuń
  2. maska u mnie się genialnie sprawdziłą :) Made In JApan ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Planuje sięgnąć po te produkty, pewnie w większej ilości. A Twoja recenzja mega zachęca, za mocne nawilżenie to coś dla mnie 💪🏻

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawilżenie zawsze w cenie;) ja teraz żałuje, że czegoś nie dokupiłam jak była promocja 2+2, ale z drugiej strony mam duże zapasy i nie chciałam ich powiększać, ech:D

      Usuń
  4. Dla mnie najważniejsze w tej chwili jest nawilżenie, więc pewnie byłabym zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie nawilżają one mega mocno. Aż w szoku byłam.

      Usuń
  5. Nie miałam na razie tych kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nawet nie wiedziałam, że są w Rossmannie :D. Jakiś czas temu miałam ich japoński lotion i miło wspominam :). Stąd ten, który prezentujesz najbardziej mnie zaciekawił z gromadki. Co do kontrowersji, to mam podobne zdanie do Twojego - w pierwszej kolejności trzeba ocenić działanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jakoś od marca albo kwietnia, tak mi się wydaje;) Ale od początku rozpętała się wokół nich taka burza, że głowa mała;) Mi najbardziej przypadł do gustu krem:)

      Usuń
  7. U mnie też najpierw działanie. Jeśli jest dobre, to po co patrzyć na skład? Nie miałam okazji widziec jeszcze tych kosmetyków na żywo, ale zapisałam sobie ten lioton. Może będzie dla mnie dobry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zdania na ten temat są podzielone. Niektórzy nie ruszą czegoś jeśli nie podoba im się skład choć jak na moje oko to składy tych produktów wcale nie są aż takie tragiczne;) natomiast dla mnie liczy się działanie;)

      Usuń
  8. O samej marce słyszałam i nawet widziałam w Rossmannie, natomiast dla mnie byłaby to za ciężka pielęgnacja, aczkolwiek maska w płachcie mnie bardzo ciekawi. I mam podobne zdanie do twojego jeśli chodzi, o kontrowersję wokół tego, że faktycznie lepiej sprawdzić działanie, zamiast wywoływać niepotrzebną burzę i siać zamęt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to jest ciekawe bo wszystkie te kosmetyki są bardzo lekkie, ale jednak nawilżają bardzo mocno. Czasami używając wszystkiego i np dokładając jeszcze sleeping mask, miałam poczucie, że już za dużo tego dobrego:D Właśnie ci co najgłośniej krzyczą, z reguły nawet nie zadali sobie trudu żeby wypróbować. Choć oczywiście z 2str szanuję, że komuś nie pasuje np skład i nie kupuje. Ma do tego prawo. Wybór jest ogromny i wcale nie musi kupować akurat tego. Tylko po co aż tak się burzyć i najeżdżać na innych;) niech każdy używa czego chce;)

      Usuń
  9. Ja kupiłam je do wypróbowania i cóż, zobaczymy ;) miałam przez moment wątpliwości, ale jak udało się kupić je w rossmanie sporo taniej, to postanowiłam je wypróbować. A z tej maski w słoiczku, o której wspominasz, moja mama jest bardzo zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać:) Masz inny typ cery, więc ciekawa jestem jak u Ciebie wypadną;) Ja prawdę nie byłam tymi kosmetykami za mocno zainteresowana i miałam zamiar kupić tylko płachtę. Ale gdy do mnie dotarły, od razu postanowiłam sprawdzić. A zmotywowały mnie właśnie te wszystkie żale i bitwy na słowa:D
      No właśnie natchnęłam się ostatnio na tester tej maski i taka śmieszna konsystencja, że pożałowałam, że jej nie kupiłam na promo :D ale jeszcze tyle w zapasie mam i nie chciałam powiększać zasobów :D może jeszcze trafi się przyzwoita oferta to ją przygarnę :)

      Usuń
  10. Uwielbiam całą tą serię. Świetnie się u mnie sprawdza i na pewno na długi czas zagościła w mojej pielęgnacji ;)

    Alieneczka

    OdpowiedzUsuń
  11. Widziałam je już w Rossmanie ale większej uwagi nie zwróciłam. Czasami bardzo ciężko mi nawilżyć cerę i jestem ciekawa jak sprawdziły by się niektóre produkty z opisanych. A co do kontrowersji to jest kompletnie nie potrzebna, narobili szumu a nie ocenili działania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niektórych trochę poniosło, mam wrażenie;) takie zaciekle spory i to o co? O kosmetyki...

      Usuń
  12. Nie znam tej marki, ciekawa jestem jakby się u mnie sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Też jestem ciekawa gdzie leży prawda z Hada Labo. miałam bardzo fajną emulsję tej marki prosto z Azji ale to było dawno temu ze 3 lata wcześniej. Na pewno nie była z USA . gdyby obiecywane efekty miały prasować zmarszczki to może afera byłaby ciekawsza ale skoro kosmetyki mają nawilżać i odżywiać, a właśnie to robią to szkoda energii na podniecanie się tym czy są prawdziwe czy nie i gdzie wyprodukowane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może pojawi się ktoś kto poda sprawdzone info i się dowiemy:) Dla mnie osobiście nie jest to kluczowe, ale chętnie dowiedziałbym się jaka jest prawda, tak dla samej wiedzy;)

      Właśnie, to nie są kosmetyki o skomplikowanym profilu działania, więc jak dla mnie te wszystkie spory są zbyt mocno rozdmuchane;)

      Usuń
  14. Ja o tych kosmetykach tylko słyszałam i czytałam;)
    Ciekawi mnie, jak to dokładnie jest z tymi składami, czy się mocno różnią, czy tylko o jakieś składniki, które np. w UE są zabronione, a w Japonii nie. Niemniej jednak bardziej obawiam się tego, że te wypuszczone na nasz rynek mogą być gorsze - ale to trzeba byłoby zrobić dokładny research ;)
    Generalnie bardzo mi się podoba działanie każdego z produktu, a że tak jak Ty, mam cerę mieszaną, to mogłaby to być bardzo duża bomba nawilżająca;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie ciekawi, tak dla samej wiedzy. Niektórzy twierdzą, że różnice są typowo kosmetyczne, czyli to co nie może być zastosowane u nas - jest zastąpione czymś innym. Ale jak jest naprawdę? Ciężko stwierdzić. Czy są gorsze nie jestem w stanie ocenić bo tamtych nigdy nie próbowałam i tak naprawdę nigdy mnie nie kusiły. W każdym razie te mnie satysfakcjonują. Myślę, że za jakiś czas będzie jakieś porównanie u Interendo, ponieważ ona miała zarówno te japońskie jak i te, które rok temu były w Hebe, aż w końcu te z Rosska. Chociaż trzeba też pamiętać, że każda cera jest inna i nigdy żadna cudza opinia nie będzie w pełni miarodajna dla każdego:)

      Usuń
  15. Nie wiem czemu, ale im akurat japońska hada się z wyglądu podoba mimo że ma naciapane i grafik płakał jak projektował. Miałam tylko maseczki z tej naszej wersji i jak biała była koszmarna to po czerwoną pewnie nie raz sięgnę bo świetnie się u mnie sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mnie się podoba ta "nasza", a japońska zupełnie nie:D lubię eklektyzm, ale tam jest już tak naćkane, że w ogóle mi się to nie podoba:D mi się biała podobała, to jest szansa, że czerwona jeszcze lepsza:)

      Usuń
  16. Nawilżenie zawsze mile widziane :)

    OdpowiedzUsuń
  17. najlepiej samemu kupić i na sobie wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Znam markę Hada Labo Tokyo jeszcze z kosmetyków wcześniej dostępnych na stronie Dax. Zakochałam się w hydratorze oraz kremowej piance. Na prwno sięgnę jeszcze po kosmetyki tej marki.
    Myślę, że to całe nieporozumienie wynika trochę z winy samego producenta, który na opakowaniu lotionu informuje, że to bestseller w Japonii a przecież Hada Labo a Hada Labo Tokyo to dwie różne marki.

    PS. DAC Cosmetics nie produkuje tych kosmetyków, jedynie je dystrybuuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trochę zakręcili:) Ok, dzięki poprawię:)

      Usuń
    2. Zakręcili :)
      Mam nadzieję, że uda mi się koedyś porównać oba lotiony

      Usuń
    3. Chętnie się wtedy dowiem jak wypadły:)
      No ja byłam zdezorientowana tym wszystkim;)

      Usuń
  19. Hehe a jest coś takiego jak zbyt mocne nawilżenie skóry? :D
    Ja jeszcze ich nie miałam ;) Wizualnie bardzo ładnie się prezentują.

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie znam marki.Najbardziej ciekawi mnie maska w płachcie.Przeczytałam,że są bezzapachowe -już je lubię.Nie cierpię perfumowanych kremów do twarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja też właśnie cenię sobie bezzapachowe kremy do twarzy:)

      Usuń
  21. Dawno już żadna marka nie wywołała takich kontrowersji! Dobrze piszesz - gównoburza - ale o co, ludzie chyba cudów oczekiwali, ale nikt ich nie obiecywał. Co do składu to wyjaśniam sprawę u mnie na blogu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie:D miałam wrażenie, że ludzie gotowi wręcz o to się pozabijać:P Tak jakby conajmniej ich życie od tego zależało:)
      O, dzięki. Podlinkuję później:) Chyba dopisałaś ten fragment nieco później bo wcześniej go nie widziałam albo mi umknął :)

      Usuń
  22. O dziękuję , że czekasz na moją opinię :D postaram się sprostać oczekiwaniu ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja myślę:D W końcu masz porównanie do tych "oryginalnych" więc ciekawam jak to widzisz i Inni zapewne też;)

      Usuń
  23. Miałam piankę i żel z kwasem hialuronowym z poprzedniej "edycji" polskiej wersji i były świetne! Nie wiem po co tak mieszają, przede wszystkim producent trochę nakręcił tą burzę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trochę zamieszali:D Ale dla mnie najważniejsze, że jest miło w kwestii działania:)

      Usuń
  24. Mnie nie kuszą ale słyszałam że to Hado nie jest takie same jak na azjatyckim rynku i to właśnie z tego powodu, że UE wręcz wymaga zmiany składu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, też wspominam o tej hipotezie na początku wpisu. Wydaje się być prawdopodobna. Takie stanowisko podaje zresztą Dax.

      Usuń
  25. Ja właśnie zachowawczo kupiłam maseczkę, ale jeszcze jej nie używałam;) Może lotion kiedyś jeszcze kupię;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się nie ma przekonania to zawsze lepiej zacząć od takiej jednorazowej maski:)

      Usuń
  26. podzielam Twoje zdanie co do składu kosmetyków. U mnie liczy się działanie i przyjemność uzytkowania. Unikam jedynie parafiny, bo ta mnie zapycha.
    przechodziłam w rosmannie wiele razy kolo tych produktow, ale jakos mnie nie wolaly :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, liczy się działanie, a jeśli jakiś składnik nam nie służy to rzecz jasna lepiej go unikać :)

      Usuń
  27. jestem fanką tego typu kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja bardzo chcę tą serię wypróbować. A o tej całej nagonce nie słyszałam albo zwyczajnie nie pamiętam. Mamy ten sam typ cery więc pewnie byłabym zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe że to skleroza wieku średniego... Wiesz 30 i te sprawy :D

      Usuń
    2. Mam 30 i pół więc znam to:D

      Usuń
  29. znam kosmetyki Hada Labo i mam względem nich pozytywne odczucia, te sztuczne burze odnośnie ich składów w ogóle mnie nie ruszają, zdaję sobie sprawę, że w Japonii są inne normy dotyczące produkcji kosmetyków niż np. w UE, więc skład również i dla mnie nie jest głównym kryterium. Podoba mi się cała seria, byłaby idealna dla mojej suchej cery, ale najbardziej intryguje mnie wodne serum :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też burze nie ruszają, w ogóle:) serum u mnie jeszcze czeka ale jestem dobrej myśli bo spotkaniu z pozostałymi ;)

      Usuń
  30. Porównywałam oba składy i w tych naszych kosmetykach składniki aktywne są parę miejsc dalej, więc mnie akurat nie dziwi, że ludzie się oburzają, że to gorsze wersje. Szczególnie biorąc pod uwagę, że to było reklamowane jako bestsellery japońskie dostępne u nas. Myślę, że gdyby nie to, to nikt by sie nie oburzał, ale ja np. nie lubię, jak producenci mydlą mi oczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znowu słyszałam, że jest to mylne bo w Japonii składniki nie muszą być podawane poczynając od najwyższego do najniższego stężenia poszczególnych substancji;) Choć nie jestem co do tego na 100% pewna dlatego na początku wpisu napisałam nie wiem;)

      Usuń
    2. To nie do końca tak. Składniki, których jest powyżej 1%, muszą być podane w malejącej kolejności, ale jeśli tworzą kompleks np. z wodą mogą być podane wcześniej. Albo mogą rozbić jakiś składnik na kilka i podać je wszystkie, żeby wyglądało, że jest w nim tyle dobrego ;) I ja to wzięłam pod uwagę przy porównywaniu składów i dalej nasze wychodzą na minus. Zresztą z tego, co słyszałam, to ta zasada dotyczy Korei, ale Japonii nie. Natomiast tego pewna nie jestem.

      Usuń
  31. a ja nawte nie wiem o co tyle krzyku, dopiero teraz się dowiedziałam, że cos takiego weszło do Rossmann'a i, że ludzie narzekaja, że to może nie byc prawdziwe haha ;D no cóż ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha czyli wojenki Cię ominęły :D

      Usuń
  32. Osobiście nie miałam nic do czynienia z marką, ale wszędzie przed nią uprzedzają z tego co zauważyłam. Kłamstwo czy nie kłamstwo - najważniejsze jest to czy daje radę i się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie wiedziałam o tych kontrowersjach, ale bym wypróbowała je :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Aż dziwne że o nich jeszcze nie słyszałam :/ :)

    www.wkrotkichzdaniach.pl

    OdpowiedzUsuń
  35. Ludzie uwielbiają takie zadymy i gdy coś się wokół dzieje. Czasem z naprawdę błahego powodu :)

    Uwielbiam takie cudaki jak ten lotion. Dodatkowy krok w codziennej pielęgnacji <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, niektórzy gotowi się pozabijać o kosmetyki:D

      Lotion ciekawa rzecz:)

      Usuń
  36. Ja o tej serii nie wiem nic - tylko tyle, ze to jakaś nowość
    :) Fajnie, że przygotowałaś tak obszerny post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obszerny to dopiero będzie niebawem :D

      Usuń
  37. dobrze że mi przypomniałaś mam zaległy post z tej firmy :D

    OdpowiedzUsuń
  38. Zastanawiałam się nad nimi podczas promocji 2+2 ale moje zapasy mnie powstrzymały. Na pewno kiedyś je kupię, ciekawe czy u mnie, sucharka, spiszą się równie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja trochę żałuję, że nie kupiłam maski tej w słoiczku i czerwonej płachty, ale też zapasy mnie trochę powstrzymywały:D

      Usuń
  39. Hada Labo Tokyo ostatnio jest " modne " ale z tego co piszesz, rozgłos całkiem zasłużony. Też nie wnikam za bardzo w składy, dla mnie liczą się te cechy, o których wspomniałaś + zapach, uwielbiam wonną pielęgnację ;) Nawilżacz i maskę muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to nie wiem czy Cię zadowolą bo one bezzapachowe:)

      Usuń
  40. Kosmetyków tych nie znam, ale chętnie poznam. Zwłaszcza lotion. Całą pielęgnację krok po kroku sobie jednak daruje, bo dla mnie byłoby to dużo za dużo nawilżenia.

    OdpowiedzUsuń
  41. Też bardziej liczy się u mnie działanie, ale czasami nie mam wyjścia, muszę czegoś uniknąć. Kosmetyki mnie bardzo kuszą, jak tylko będą mi się kończyć zapasy to wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Byłam przekonana, że kupię je na promocji 2+2, jednak odpuściłam sobie. Z resztą rozmawiałyśmy o nich swego czasu :) W sumie mam cerę mieszaną tak jak Ty, więc wszystkich na raz bym sobie nie zaaplikowała. Mocno zastanawiam się nad lotionem i tą serią dla 40+ :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Posiadam serum (albo coś w takim samym opakowaniu :D Nie rozróżniam bo to wszystko tak samo wygląda :D) i żel do mycia. No i tym czymś nawilżającym jestem wręcz zauroczona :) Milusio się tego używa <3 I działa realnie skutecznie bo nie pamiętam kiedy ostatnio dokuczało mi jakieś przesuszenie :D Spróbuj jak najszybciej ;D
    Ale tymi dyskusjami nad oryginalnością marki to mnie zaskoczyłaś, nawet nie byłam świadoma, że taki temat istnieje. Ciekawa jestem jak sie rozwinie ostatecznie

    OdpowiedzUsuń
  44. Nie miałam jeszcze tych kosmetyków, ale mam na nie ogromną ochotę. 😊

    OdpowiedzUsuń
  45. Widziałam te produkty w Rossmannie i zaciekawiła mnie szata graficzna ale jeszcze się im nie przyglądałam :D.

    OdpowiedzUsuń
  46. Dziękuję za tego posta, ciekawiły mnie te kosmetyki, zdziwiła burza, ale ze mam zapasy, to na razie odpuściłam kupno, a nawilżenie bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Jak większość afer i tę przeoczyłam. Faktem jest, że normy na rynku azjatyckim, amerykańskim i europejskim się różnią, stąd może różnice w składzie kosmetyków. Jednak działają, a Ty swoim opisem zachęciłaś mnie do zakupu lotionu i wypróbowania maski w płachcie, którą kupiłam przy okazji ostatniej wizyty w Polsce :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze.

Jeśli jednak nie czytasz nie komentuj i nie pisz głupot;) Proszę nie zostawiaj linków, to nie jest miejsce na Twoją reklamę. Komentarze zawierające linki będą usuwane.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...