środa, 3 sierpnia 2016

Lirene Folacyna przeciwzmarszczkowe serum napinające i odbudowujący koncentrat rewitalizujący

Cześć Dziewczyny!

Jakiś czas temu ja i moja Mama miałyśmy okazję wypróbować nowości marki Lirene z linii Folacyna. Ja używałam serum napinającego, a Mama odbudowującego koncentratu rewitalizującego. Wcześniej linia Folacyna była mi znana jedynie z nazwy i muszę przyznać, że poza Bielendą niezbyt często sięgałam po sera dostępne w drogeriach. Jeśli jesteście ciekawe naszych wrażeń zapraszam do dalszej części wpisu! Zaczniemy od mamy bo starsi mają pierwszeństwo;)


Lirene Folacyna 50+ Odbudowujący koncentrat rewitalizujący na twarz, szyję i dekolt


Kiedy sięgnąć po koncentrat?

Według specjalistów Lirene największe korzyści wynikające ze stosowania koncentratu wyniesie skóra dojrzała i starzejąca się. Najlepiej po 50 r.ż. gdyż w tym czasie procesy regeneracji skóry nie działają już tak sprawnie jak powinny. Koncentrat nawilży, poprawi koloryt skóry, wygładzi drobne zmarszczki i uelastyczni skórę. dodatkowo powinien wspomóc odnowę komórkową i pobudzić włókna kolagenu i elastyny. 

Opis produktu

Formuła preparatu, łącząca skoncentrowany kwas foliowy i wysoko-cząsteczkowy kwas hialuronowy, aktywnie wygładza zmarszczki. Chroni przed postępującym zwiotczeniem i utratą sprężystości. Ujędrnia naskórek, zmiękcza go i nawilża. Koncentrat długotrwale nawilża skórę, zapewniając jej właściwe napięcie.

Skutecznie redukuje zmarszczki, modeluje owal twarzy, łagodząc rysy i zapewniając promienną, jędrną i młodziej wyglądającą cerę.


Trochę o mamie

Mama ma skończone 55 lat. Jak na ten wiek jej skóra jest naprawdę w dobrym stanie i nie jest to moja subiektywna opinia, a także obiektywna opinia znajomych. Ludzie niejednokrotnie nie wierzą, że mama ma tyle lat! Zawsze powtarzam mamie, że wyglądałaby jeszcze lepiej gdyby nie była nałogowym palaczem, ale niestety argument nie dociera;) Jedynym większym problemem, z którym mama nie może sobie poradzić są dwa ciemne przebarwienia na policzku. Rodzaj cery mojej mamy zmierza w kierunku normalnej. Cera się nie przetłuszcza ani nie jest nadmiernie sucha, ale niestety mama jest alergikiem. Co za tym idzie potrzebuje produktu skutecznego, ale jednocześnie łagodnego. Kiedy coś jej nie pasuje skóra potrafi zareagować natychmiastowym „pożarem” już po chwili od nałożenia kosmetyku (ostatnio miało to miejsce z kremem Vianek). Lepiej sprawdzają się u niej produkty apteczne i drogeryjne aniżeli ekologiczne gdyż kosmetyki naturalne często zawierają wiele wyciągów z przeróżnych roślin i w efekcie, któryś z nich może okazać się dla mamy silnym alergenem. Muszę przyznać, że o ile w przypadku wyboru kosmetyków dla siebie najczęściej mam dobrą intuicję i rzadko trafiam na bubel to w przypadku mamy zawsze jest ryzyko, że kosmetyk nie dość, że nie spełni swego zadania to jeszcze zaszkodzi. Dlaczego więc tym razem mama stała się królikiem doświadczalnym? Otóż dlatego, że przypadł jej do gustu krem Lirene Formuła Młodości i idąc za tym tropem miałam nadzieję, że koncentrat również się u niej sprawdzi;)

Co powie Mama?

Koncentrat otrzymujemy w biało-czerwonym fabrycznie zafoliowanym kartoniku. Wewnątrz znajdziemy szklaną buteleczkę z czerwoną nakrętką. Buteleczka zawiera 30ml koncentratu, który należy zużyć z w ciągu 6 miesięcy od otwarcia. Opakowanie jest przezroczyste więc można na bieżąco obserwować poziom zużycia. Po miesiącu mama zużyła koncentrat do napisu Folacyna. Myślę, że byłaby już ku końcowi, ale stosowała produkt jedynie na twarz, wyłączając szyję i dekolt. W przeciwieństwie do mnie mama po prostu nie chce smarować tych stref. Butelka została wyposażona w pompkę i mama nie zgłaszała żadnych niedogodności w związku z jej funkcjonowaniem. 


Koncentrat ma białą barwę i konsystencję lekkiego mleczka. Według mamy zapach może być. Jest to woń z kategorii perfumowanych, ale nie mdłych ani drażniących. Mama twierdzi, że po nałożeniu na twarz produkt przyjemnie delikatnie chłodzi i bardzo szybko się wchłania. Jest to dla niej ważne gdyż nie lubi ona ciężkich i tłustych konsystencji. Mama zawsze ma coś do roboty więc ceni sobie produkty, które nie nastręczają problemów podczas stosowania i nie wymagają ceregieli!;) Rano mama stosowała koncentrat pod krem BB, a wieczorem solo lub pod krem. W obu przypadkach była zadowolona. W szczególności zaś z tego, że kosmetyk okazał się łagodny dla jej cery, nie uczulił ani nie podrażnił. A jak już wspominałam niestety było takie ryzyko. Mama zaobserwowała, że koncentrat dobrze nawilża. Na tyle dobrze, że często nie stosowała już na niego dodatkowo kremu. Koloryt cery stał się ładniejszy i bardziej wyrównany, a cera lekko napięta i bardziej gładka i elastyczna. 
Dodatkowym atutem dla mamy okazała się łatwa dostępność produktu (w większości popularnych drogerii) oraz przyjemna dla portfela cena – 29,99zł, a w promocji nawet 22;) W przeciwieństwie do mnie moja mama ma bardziej zdroworozsądkowe podejście i jest raczej oszczędna. Nie kupiłaby większości kosmetyków, które ja dziecko rozrzutne kupuję lekką ręką. Ona chce żeby było dobrze i najlepiej niedrogo. Choć jeśli już zachodzi taka konieczność kupi też coś droższego np. produkty apteczne, które na ogół dobrze spisują się na cerze alergicznej. 

Tak więc tyle udało mi się z mamy wyciągnąć na temat koncentratu zadając pytania pomocnicze;) Wiecie… dla osób spoza blogosfery urodowej to wszystko jest bardziej czarno-białe, albo kosmetyk jest dobry i wart uwagi albo nie;) Mama skłoniła się ku tej pierwszej opcji;)


Lirene Folacyna  Przeciwzmarszczkowe serum napinające na twarz, szyję i dekolt 30/40+


Kiedy sięgnąć po serum?

Konieczności stosowania serum nie wyznacza wiek. Jednak według specjalistów Lirene kosmetolodzy radzą by nie sięgać po serum przed 25.r.ż gdyż młoda cera nie wymaga aż takiego wsparcia z uwagi na działanie naturalnych mechanizmów samoregulujących. Natomiast warto po taki produkt sięgnąć już po 30r.ż. Osobiście lekko bym polemizowała gdyż serum to jedne z moich ulubionych kategorii kosmetyków i z powodzeniem korzystałam z ich dobrodziejstw jeszcze przed 25r.ż. Bardziej kieruję się potrzebami skóry niż normami wiekowymi podanymi na opakowaniach. Natomiast ostateczny wybór będzie dla Was już kwestią indywidualną.

Opis produktu

Formuła serum łączy peptydy oraz kompleks protein sojowych i ryżowych. Zapewnia odbudowę włókien kolagenowych, stanowiących naturalne „rusztowanie” skóry, co daje efekt naturalnego liftingu. Kwas foliowy ma zdolności naprawiania uszkodzeń DNA, zwłaszcza wywołanych przez promieniowanie UV. Przyspiesza regenerację komórek, poprawiając wygląd skóry. Cera jest ujędrniona, zdrowa i wygładzona.

Trochę o mnie

Ewelina, rocznik Czarnobyla i w listopadzie już niestety wybije ta okrągła 30stka. Choć niedawno było 18;) To taka informacja dla tych, którzy za chwilę skomentują: „ja mam jeszcze czas”. Powiadam Wam, że zleci niewiadomo kiedy;) Moja cera jest typowo mieszana i jednocześnie wrażliwa. Nie jest trądzikowa, ale czasem coś wyskoczy, a czasem doznam przesuszenia. Tak więc nigdy nie wiadomo co mnie zaskoczy, ale to jednocześnie daje spore pole do popisu i możliwość dość różnorodnej pielęgnacji. Jeśli chodzi o moje relacje z produktami typu serum to z niejednego pieca już chleb jadłam;) Częściej sięgam po produkty apteczne lub tzw. bardziej wyszukane i z reguły nie żal mi na nie pieniędzy;) Po sera drogeryjne sięgam rzadziej, ale nie lubię się ograniczać do jednej półki cenowej i jeśli tylko czuję, że serum drogeryjne również może mieć potencjał to jestem skłonna je wypróbować. Nie interesuje mnie bowiem testowanie dla samego testowania. Obojętnie czy kupuję czy dostaję zawsze staram się intuicyjnie spojrzeć na produkt i zadać sobie pytanie czy jest szansa na zadowolenie;) W przypadku serum Lirene Folacyna uznałam, że szanse są;) A więc…


Co powie dziecko?;)

Serum otrzymujemy w identycznym opakowaniu jak koncentrat. Różnica jest jedynie w kolorze. Króluje tutaj optymistyczna zieleń;) W moim przypadku niekiedy zdarzało się, że pompka wystrzelała porcję serum do góry. Ale ja mam ręce, które KAleczą więc może to dlatego?;) Serum udało się wycisnąć niemal do samego końca. Nie udało się wydobyć jedynie tej ostatniej porcji produktu;)

Serum ma konsystencję ultra-lekkiego wodnego żelu, dzięki czemu bardzo dobrze się rozprowadza i błyskawicznie się wchłania, zostawiając po sobie naturalne pół-matowe wykończenie bez efektu błyszczenia i jakiejkolwiek tłustej warstewki. Trochę się obawiałam czy serum nie będzie się rolowało na skórze bo niestety sera drogeryjne niekiedy wykazują taką tendencję, ale na szczęście tego typu efekty nie wystąpiły. Zapach jest perfumowany. Kiedy przed przystąpieniem do używania posmarowałam nim dłoń do zdjęcia naszły mnie wątpliwości czy nie okaże się dla mnie zbyt uciążliwy podczas stosowania na twarz. Przez pierwsze dwa dni był on dla mnie dość długo wyczuwalny na twarzy. Natomiast szybko się do niego przyzwyczaiłam i później czułam go jedynie w momencie aplikacji. Akurat taki stan rzeczy preferuję w przypadku kosmetyków do twarzy;)  


W przeciwieństwie do mamy zaoferowałam sobie pełen pakiet, stosując produkt na twarz, szyję i dekolt. Przez co moje opakowanie sięgnęło już dna;) Można by więc ponarzekać, że miesiąc i produkt już zużyty, ale w przypadku produktów o tej konsystencji standardem jest miesiąc do max. półtora więc w granicach normy. Serum stosowałam rano i wieczorem. Zawsze pod krem bo uważam, że tego typu produkty najlepiej działają właśnie w połączeniu z kremem. Nie zauważyłam jakiegoś spektakularnego wpływu na zmarszczki. Być może zauważyłabym coś więcej w tej materii gdyby opakowanie jeszcze się nie skończyło. Choć prawdę mówiąc na aż takie cuda nie liczyłam:) Serum polubiłam jednak za lekką nieobciążającą skóry konsystencję, która okazała się idealna na lato. Produkt całkiem nieźle wspomagał działanie kremu, dzięki czemu skóra była dobrze nawilżona, trochę lepiej napięta, gładka i lekko rozświetlona, a jej koloryt stał się bardziej jednolity. Produkt nie spowodował u mnie wysypu ani innych niemiłych niespodzianek. Nie jest to absolutnie najlepsze serum, z jakim miałam do czynienia, ale ze spokojem mogę wystawić mu dobrą notę. W tej grupie cenowej to jedna z ciekawszych propozycji dostępnych na rynku. Produkt przeznaczony jest do każdego typu cery i myślę, że można się z tym zgodzić. Przy cerze tłustej jest szansa, że sprawdzi się nawet stosowane solo, a przy pozostałych rodzajach skóry polecałabym używać pod krem.


Cena regularna serum wynosi 27,99zł więc również bardzo przystępnie. Oba produkty dostępne są w popularnych drogeriach.


Znacie serum lub koncentrat Lirene Folacyna? Ciekawa też jestem jakich kosmetyków używają Wasze mamy?;) 

67 komentarzy:

  1. Ja walczę z Folacyną :-) Zaprzyjaźniamy się :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja testowałam Folacynę w maju i bardzo się polubiliśmy. Jedyne do czego miałam zastrzeżenia to pompka, bo zacinała się i nie dozowała dobrze produktu. Poza tym serum jest lekkie i nadaje się pod makijaż nawet przy mojej tłustej cerze. Ja jestem na tak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to niespodzianka bo pamiętam, że sporo rzeczy z Lirene nieszczególnie lubiłaś;)
      Moja czasem wystrzeliła produktem do góry i raz się zdarzyło, że po zdjęciu nakrętki odkręciła się całość, a tak to ok. Mama z kolei problemów nie zgłaszała.

      Też tak sądzę, że nawet na tłustej będzie ok;)

      Usuń
  3. Moja mama też na razie wypowiada się na temat tego koncentratu pozytywnie :) ja jestem ciekawa, jak da sobie radę z napisaniem jego recenzji, bo na razie uzgodniłyśmy, że zrobi to jak ja będę na wakacjach, żeby nie było zbyt dużego zastoju ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli mama przejmie dowodzenie:)
      Na pewno nie będzie problemów. Moja jakby miała siąść i napisać to też by napisała bo sama wiem po sobie, że łatwiej jest napisać niż opowiedzieć;) Sama gdy piszę to bardziej skupiam myśli i przypominam sobie więcej szczegółów. Czasami aż za dużo :P

      Usuń
    2. Teoretycznie tak jest uzgodnione, że napisze właśnie recenzję serum i książki o francuzkach ;) czyli akurat to, co sama testowała :) zobaczymy, mam nadzieję, że będzie ok ;)

      Usuń
    3. O, i przyszły wczoraj moje japonki! Są super, ładne, miękkie, wygodne :) zamówiłam identyko ciotce, kuzynce i mamie właśnie :P

      Usuń
    4. Mama na wyjazdy jak znalazł;D
      O, to fajnie:) moje wszystko też przyszło. Najdłużej etui bo 1,5 miesiąca, ale jest ok:) Klapki jeszcze nie bo to zamawiałam pózniej:) dobrze, że Twoje przyzwoite.

      Zgadnij kto był pierwszym klientem w TBS w Łodzi?;P

      Nie wiem czy jesteś w łódzkim domku, ale jak coś to dziś promo 2+2 na wszystko;)

      Usuń
    5. Haha, a właśnie widziałam reklamę tej oferty na fb i zastanawiałam się czy byłaś :) co kupiłaś fajnego? :)

      Usuń
    6. Huehue, czyli jestem AŻ tak przewidywalna z tymi swoimi zakupami?:D

      4 masła i 4 żele, może coś do pielęgnacji twarzy kupię za jakiś czas. Niestety wielki dramat bo nie było nic z zapachu Virgin Mojito:( a tak chciałam ponownie masło i żel!:((

      Usuń
    7. A jakie zapaszki? Mi się marzy coś grejpfrutowego... Szkoda, że nie było tego co chciałaś :(

      Usuń
    8. Z maseł Fuji Green Tea, Grejpfruit, Pinita Colada i Kokos. Z żeli Pinita Colada, Fuji Green Tea, Satsuma i Kokos.
      Grejpfrut z TBS fajny jest, miałam jakiś czas temu żel:) Tylko mało wydajny, ale to u mnie jak każdy:P
      Chciałabym jeszcze mgiełkę grejpfrutową. Pamiętasz, 3 lata temu wzgardziłam jak w klubiku były kupowane:D a ostanio mi się zachciewa:D Ale to kiedy indziej:)

      Usuń
    9. Na minus to, że oprócz 2+2 w manu nie obowiązywała żadna inna promo, a na fejsie były różne.

      Usuń
    10. Kupiłabym grejpfrutowe masło, ale nic więcej nie chcę, z resztą zapasy mam za duże, a mi zużywanie mazideł do ciała idzie średnio ;) chyba odpuszczę tym razem :) z resztą do 14 to chyba trwa, to się zastanowię ;)

      Usuń
    11. Faktycznie, a ja naiwna myślałam, że tylko dzisiaj;D
      Ty chyba całkiem niedawno kupowałaś w Wawie to może dlatego:) U mnie szybko ta pielęgnacja ciała idzie, bardzo szybko więc ciągle czegoś potrzebuję:/ Ale tak czy siak na pewno będzie więcej promocji, a zimą wyprz:P
      A myślałam, że będą dziś u Ciebie nowości!

      Usuń
    12. Pewnie dlatego :) Nowości chyba będą z 2 miesięcy bo oszczędzam na wakacje! :D

      Usuń
    13. No nie mów, że nic nie kupiłaś lub nie dostałaś:D ja mam post w przygotowaniu, czyli, że brakuje wstępu:P Ilościowo nie zaszalałam:)

      Usuń
    14. Swoją drogą jakbym wiedziała to bardziej by mi pasowało w okolicach 14 niż dziś;D

      Usuń
    15. Dostać, to dostałam paczkę od oeparol, ale to od znajomego który tam pracuje, a tak to posucha :) trochę kupiłam, ale za to w sierpniu nie mam nawet przeznaczonego budżetu na kosmetyki ;) nie wiem, pomyślę :D

      Usuń
    16. Miałam kiedyś z Oeparol jakiś suplement. Ja czekam na ten moment kiedy wreszcie się opanuję, nie kupię nic w danym miesiącu i dam post z niczym!:D
      W sierpniu to już naderwałam budżet tym TBS'em, hah! Tak to w lipcu niby dużo nie kupiłam, ale jakoś tak dość drogo mam wrażenie :]

      Usuń
    17. Ja też brałam wiesiołka jakiś czas temu :) Ja w tym miesiącu planuję poprzestać na różu, szmince i odżywce do włosów, ale co to będzie... Nie wiem :D No i na pewno wejdę też do DM w Chorwacji ;)

      Usuń
    18. A mignęło mi jakiś czas temu u hushaaabye, że poniosłaś koszt nowego Diora;) Ale myślałam, że to było jeszcze w lipcu:)
      No, DMy obowiązkowo:D

      Usuń
    19. Nie, juz w sierpniu :) czekam nawet jeszcze na paczkę, bo idzie z dolce.pl ;) a szminkę kupię w douglasie bo dostałam bon na 40zł :)

      Usuń
    20. No to oby szybko przyszła:) Ciekawe kiedy w manu otworzą MAC i Origins;)

      Usuń
  4. Nie próbowałam nic do twarzy z Lirene, ale wierzę, że są to dobre kosmetyki. Bardziej mniej kuszą te do ciała, te musy pachnące magnolią;) itp.
    Jeśli miałam bym sięgnąć po któryś z tych dwóch kosmetyków Lirene to pewnie wybrałabym koncentrat, bo taką mocniejszą kurację bym zrobiła (nie szkodzi, że nie mam tylu lat, też mi to specjalnie nie przeszkadza, - ba, poczułabym się młodziej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, zawsze trochę mniej super niż np te bardziej wyszukane i apteczne, ale serum naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyło:)

      Powiem Ci, że też bym nie miała oporów żeby używać tego drugiego:D na pewno bym od tego nie umarła, a niektórzy jak przeczytają słowo "przeciwzmarszczkowy" etc to zaraz uciekają ;D

      Usuń
    2. Ja jak czytam przeciwzmarszczkowy to biorę w ciemno;) też nie sądzę, aby to mogło zaszkodzić, bez przesady - to nie skalpel tylko krem;)

      Usuń
    3. Większość osób ma reakcję odwrotną;D ale my jesteśmy inne - tzn wyjątkowe ma się rozumieć!;D

      Usuń
    4. No i przecież to tylko kosmetyk, a nie botoks ;D

      Usuń
    5. Ma się rozumieć, że jesteśmy wyjątkowe;) Za 10-15-20 lat nawet botoksu się nie będziemy obawiać;)

      Usuń
  5. U mnie "to zielone" wchłania się bardzo szybko. Daje fajne nawilżenie i generalnie w te cieplejsze dni, pod makijaż nie używam nic więcej. Pomijam moje czerwone placki, to jest już inna para kaloszy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Twoje placki Cię w końcu opuszczą!
      Właśnie ono w sam raz na lato:) choć ja to lubie pod krem wiec dawalam pod krem:)

      Usuń
    2. Tak, na lato jest idealne :) Na zimę pewnie musiałabym się czymś bogatszym wspomagać :)

      Usuń
    3. Jakiś bogatszy krem i też powinno być ok:)

      Usuń
  6. moja mama teraz używa linii Pharmaceris W - wybielanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak się spisują? Ja się zastanawiałam z tej serii nad serum na przebarwienia dla mamy:)

      Usuń
  7. Tą zieloną wersję miałam i całkiem polubiłam :) Ale ostatecznie oddałam siostrze, bo póki co ja jeszcze nie jestem 30+ :D Ale świetnie wygładza skórę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parę lat różnicy;) gwarantuje, że nie umarłabyś:D ja jestem 30 rocznikiem;D

      Usuń
  8. Nie miałam tych produktów, jednak jeśli chodzi o pielęgnacje cery to nie do końca mam zaufanie do tej firmy, w przeciwieństwie do ich produktów do ciała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z pielęgnacją twarzy Lirene nie miałam za dużo do czynienia. Serum po raz pierwszy, a tak to kiedyś miałam jakiś żel do mycia twarzy i płyn micelarny. Ale coś tam jeszcze mam w zapasie;)

      Usuń
  9. Dla mnie to zdecydowanie nowość .
    Ale z chęcią napomknę mamie o tej linii. Ona lubi testować nowości :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moja mama jest w podobnym wieku do twojej :) w sumie moja mama ma podobne podejście musi być tani a dobry kosmetyk :P nie lubi przepłacać. Zazwyczaj używa drogeryjnych kosmetyków jedynie musi mieć krem na dzień i na noc nie lubi np używać jednego i tego samego kremu na dzień i noc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy chyba tak mają!:D
      Powiem Ci, że moja mama nie przerobiła chyba nawet 10% tej ilości kosmetyków co ja:O a jednak wygląda bardzo dobrze i nikt jej nie daje tyle lat!

      Usuń
  11. Twoja mama ma bardzo wrażliwą skórę. Roślinne ekstrakty też potrafią uczulić. Moja mama też raczej rozsądnie wydaje kasę a najtrudniejszym testerem jest mój chłopak, muszę ciągnąć go za język :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie najgorzej pod tym względem jest z kosmetykami typowo eko;)

      Usuń
  12. Mmmmm... Moja mama używa zazwyczaj tego co jej zapodam:). Z reguły Cougara a ostatnio tez azjatykow... No ja w sumie podobnie;)))

    OdpowiedzUsuń
  13. O, nie znałam ich do tej pory ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ceny rzeczywiście bardzo przystępne :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie znam ich, ale Lirene ma przyjemne produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Super ceny, podejrzewałam że będą oscylować bliżej pułapu 50 zł. Taka miła niespodzianka. Szczególnie dla mamy, skoro nie jest wielką fanką inwestowania w droższe kosmetyki. Jakbym słyszała moją mamę. Ziajka za 5 zł najlepsza! :D ahahah

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nio, mamy chyba tak mają. To tylko my dzieci rozwydrzone:D
      Ja swojej niekiedy nie mówię za ile co kupuję. Chociaż ona i tak wie, że jestem stuknięta bo matki znają swoje dzieci haha;)

      Usuń
  17. Ja po sera nie sięgam, wystarczają mi kremy. Nie ma co za wcześnie rozleniwiać skórę, niech pracuje sama :-) Do szyi i dekoltu mam takie samo podejście jak twoja mama - omijam. Jedynie balsamem dekolt smyrnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do tej kwestii są dwie szkoły;) Jedna głosi, żeby nie sięgać zbyt wcześnie żeby nie "rozleniwiać". A druga, że skóra weźmie z kosmetyków tylko tyle ile potrzebuje i substancje aktywne nie wnikną aż tak głęboko żeby mogły zajść jakieś nadmierne procesy ;) Ja jestem zwolenniczką tej drugiej tezy, ale każdy powinien robić wysle swojego uznania i potrzeb :)

      Usuń
  18. Moja mama jest trochę za młoda na to serum, ale myślę, że ciotka byłaby zadowolona ;) Ja być może kiedyś sięgnę po to Twoje serum, ale zobaczę jeszcze, bo na razie nie czuję jeszcze takiej potrzeby - niech skóra sama pracuje, skoro jeszcze młoda:P

    OdpowiedzUsuń
  19. nabrałam ochoty na takie serum, 30-stkę to ja już dawno skończyłam, więc taki kosmetyk jest w sam raz dla mnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. świetna recenzja, ciekawe produkty, a wiesz chyba wypróbuję to co testowała twoja mama ( z racji wieku) :)

    OdpowiedzUsuń
  21. nie znam tej serii w ogóle. Alebrzmi ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. identyczne opakowanie ma fluid glammat :P

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie znam kosmetyków z tej linii, ale Twoja recenzja serum brzmi zachęcająco :) Ja też nie zwracam większej uwagi na ramy wiekowe jakie producenci przypisują kosmetykom. Biorę to co wydaje się potrzebne dla mojej skóry i przeważnie jest jest dobry wybór.
    Moja mama jest sporo starsza od Twojej, jej ulubione kosmetyki pod względem pielęgnacji twarzy pochodzą z marki Floslek :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Lubimy Lirene , nie znamy jednak tych kosmetyków:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze.

Jeśli jednak nie czytasz nie komentuj i nie pisz głupot;) Proszę nie zostawiaj linków, to nie jest miejsce na Twoją reklamę. Komentarze zawierające linki będą usuwane.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...