piątek, 13 lipca 2018

Innisfree Tangerine Vita C – koreańska pielęgnacja z dawką witaminy C!

Kosmetyki z witaminą C są przeze mnie cenione od dawna i moja skóra na ogół dobrze je przyjmuje zdecydowanie zyskując na takiej pielęgnacji:) Tym razem postanowiłam wypróbować coś rodem z Korei i zachowawczo postawiłam na znaną i lubianą przeze mnie markę Innisfree z serią Tangerine Vita C! Część z Was już nawet pisało mi, że ta marka kojarzy Wam się z moim blogiem, co jest całkiem miłe bo to naprawdę poczciwe produkty:) Wróćmy jednak do tej koreańskiej witaminki C! Jak się sprawy mają?
zdjęcie serii Innisfree Tangerine Vita C

Innisfree Tangerine Vita C


W skład linii Tangerine Vita C wchodzi 5 produktów pozwalających stworzyć kompleksową pielęgnację twarzy. Jest to Tangerine Vita C Oil Free Liquid Cleanser, Tangerine Vita C Skin, Tangerine Vita C Serum, Tangerine Vita C Gel Cream oraz Tangerine Vita C Mist. Linia z witaminą C jest więc zdecydowanie mniej rozbudowana niż np. ta z zieloną herbatą:) Tym razem nie wypróbowałam całej serii, a 3 produkty pomijając mgiełkę oraz produkt do oczyszczania, ponieważ miałam w użyciu inny. Każdy z tych 3 produktów został oparty na Citrus Unshiu Peel Extract, czyli ekstrakcie z mandarynki Satsuma. Otrzymywany jest on z owoców Citrus Unshiu uprawianych m.in. w Korei, Japonii, Chorwacji etc (ten został wyciśnięty oczywiście na wyspie Jeju;)). Jest on bogaty w tyraminę. Posiada właściwości rozjaśniające, antyoksydacyjne, wzmacniające naczynia krwionośne oraz kojące:) 


Cała seria posiada pomarańczowe opakowania, które długo do mnie nie przemawiały, a koniec końców zrobiłam im łącznie ze 3 sesje zdjęciowe (zarówno przed jak i w trakcie używania, w czerwcu i w lipcu również;)). Ostatecznie stwierdziłam, że opakowania mi się podobają, a mój telefon szczególnie upodobał sobie słoiczek kremu, któremu zrobiłam najwięcej zdjęć;) Cóż… w końcu Orange is the New Black;) PAO dla każdego bez wyjątku wynosi 12 miesięcy, a dodatkowo na tyłach opakowań mamy specjalnie wyznaczone miejsce, w którym możemy sobie wpisać datę otwarcia;) Ja tego nie robiłam, ponieważ wszystko grzecznie zużywam, ale to zapewne dobra opcja dla tych, którzy mają w użyciu pierdyliard kosmetyków na raz i już się w tym wszystkim gubią;) Każdy z kosmetyków pachnie cytrusowo, a dokładnie mandarynkowo;) W opakowaniach zapach wydaje się nieco „papierowy”, ale podczas aplikacji zdecydowanie zyskuje, uwalniając bardzo przyjemną, orzeźwiającą, a przy tym delikatną woń:) Do tej pory żaden zapach produktów marki Innisfree mnie nie zawiódł, ale ten oceniam najwyżej. Idealnie wpisał się w ten wiosenno-letni czas:) Aż pożałowałam, że jednak nie przygarnęłam do kompletu mgiełki, która pozwoliłaby mi się cieszyć tą wonią częściej;) Serię stosowałam, jako pielęgnację wieczorną na twarz, szyję i dekolt. 


 Innisfree Tangerine Vita C Skin
 

zdjęcie przedstawiające Innisfree Tangerine Vita C Skin

Tangerine Vita C Skin, czyli tonik otrzymujemy w 200ml buteleczce, która pomijając kolor jest praktycznie identyczna z tą, która występuje w toniku z linii Green Tea. Oznacza to, że mamy tutaj również ten nieszczęsny wąski otwór;) Choć nie jestem pewna czy jest on tak wąski jak w tamten czy może ciut szerszy. Ale… w tym wypadku nie jest to problemem. A to dlatego, że wersja Tangerine posiada typowo wodnistą konsystencję, więc całkiem płynnie można sobie „wytrząsnąć” tonik na wacik (albo na dłoń jak kto woli). 

Skin używamy oczywiście po uprzednim oczyszczeniu twarzy. Dzięki formule wody produkt jest niezwykle lekki, nie lepi się i nie zostawia żadnego tłustego filmu na skórze. Wnika w nią natychmiastowo pozostawiając po sobie uczucie świeżości i gładkości, a jednocześnie przygotowując na pozostałe pielęgnacyjne kroki. Skin posiada ponad 85% ekstraktu z mandarynki Satsuma i co ciekawe w składzie nie znajdziemy wody. Jest też niestety alkohol, ale u siebie nie zauważyłam przesuszenia. Powiedziałabym wręcz, że ten tonik subtelnie nawilża. Stosowanie dodatkowo uprzyjemnia cytrusowy zapach, o którym wspomniałam już wyżej:)


Innisfree Tangerine Vita C Serum


Serum Tangerine Vita C otrzymujemy w 50ml opakowaniu wyposażonym w wygodną pompkę oraz w pełni kryjący korek. To rozwiązanie odpowiada mi zdecydowanie bardziej niż „kapturki” z serii Green Tea, ponieważ dobrze chronią zawartość, a ja lubię mieć wszystko szczelnie zamknięte;) 
zdjęcie przedstawiające serum Innisfree Tangerine Vita C Skin Serum

Serum posiada jasną barwę i jakby żelowo-kremową konsystencję, która bardzo przyjemnie się rozprowadza i natychmiastowo wnika w skórę. Jest bardzo lekka, więc idealnie sprawdzi się nawet w przypadku cer tłustych i mieszanych. Wchłania się bardzo szybko pozostawiając po sobie uczucie miękkości i gładkości. Nie powoduje przetłuszczania się cery i włosów, więc z powodzeniem nadało się również na moje czoło „wyposażone” w grzywkę;) 
Mandarynkowy zapach tutaj również stanowi dodatkowy atut (przynajmniej dla mnie). Bardzo przyjemne serum, które zawiera niemal 87% Citrus Unshiu Peel Extract. 


Innisfree Tangerine Vita C Gel Cream


zdjęcie przedstawiające Innisfree Tangerine Vita C Gel Cream

Krem Tangerine Vita C otrzymujemy w plastikowym 50ml słoiczku o typowym dla Innisfree kształcie;) Jak się przypadkiem okazało, posiada on otwieraną podstawę;) Przekonałam się o tym, gdy słoiczek spadł mi z płotka podczas jednego z „witaminowych plenerów”;) Niemniej nic się nie stało, ponieważ opakowanie było zamknięte. Nieco mniej szczęścia miał inny krem, ale o tym trochę później;) 

Jak przystało na krem Innisfree konsystencja jest lekka. A w tym przypadku nawet ultra-lekka. Zdecydowanie najlżejsza w porównaniu z Green Tea i Seawater;) Jest typowo kremowo-żelowa, a przy tym delikatna jak chmurka. Idealna dla cer normalnych, mieszanych oraz tłustych. Podobnie jak pierwsze dwa produkty, krem Tangerine Vita C wnika w skórę błyskawicznie. 
Nie lepi się, nie łuszczy się i nie powoduje błyszczenia skóry. Wchłania się praktycznie do matu, ale nie pozostawia po sobie nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia. Nawilża, rozświetla, poprawia koloryt, ale przede wszystkim mocno wygładza skórę:) U mnie było to odczuwalne zwłaszcza na nosie. Cały czas kusiło mnie żeby go dotykać;) 
zdjęcie kremu z witaminą C Innisfree
Krem zawiera ponad 65% Citrus Unshiu Peel Extract i moim zdaniem stanowi świetne zakończenie wieczornej pielęgnacji. 


Seria Innisfree Tangerine Vita C świetnie wpisała się w moją wieczorną pielęgnację zapewniając mojej mieszanej skórze wygładzenie, rozświetlenie, miękkość i optymalną dawkę nawilżenia (ani za dużo ani za mało). A także doznania zmysłowe w postaci delikatnego orzeźwiającego zapachu mandarynek:) Żaden z produktów nie spowodował u mnie przetłuszczenia, przesuszenia ani podrażnienia. A dzięki niesamowicie lekkim konsystencjom produkty te okazały się idealne nawet podczas upałów (nie budziłam się z tłustą twarzą). Trudno mi ocenić wpływ na przebarwienia, ponieważ takowych praktycznie nie posiadam (poza drobną kropką, którą mam od zawsze i jaśniejszymi plamkami, które pojawiają się u mnie raz na jakiś czas, gdy coś niefortunnie rozdrapię). Serię Tangerine Vita C poleciłabym cerom mieszanym, tłustym oraz normalnym. Cery suche mogłyby czuć niedostatek nawilżenia (nie jest to tak mocne nawilżenie jak np. przy Hada Labo). Choć i myślę, że i na to jest sposób, ponieważ może wystarczyłoby zastosowanie nieco bogatszej pielęgnacji na dzień lub wdrożenie tej serii jako kurację typu stosowanie tydzień, a następnie tydzień przerwy itp. Jedyne co mogłabym im zarzucić to niezbyt wysoką wydajność, ale w moim przypadku używanie tego typu produktów obejmuje twarz, szyję i dekolt;) Ja kosmetyki z witaminą C bardzo lubię, więc na nich nie poprzestaję i włączam kolejny tego typu produkt;)


Cała seria kosmetyków Innisfree Tangerine Vita C dostępna jest na Jolse.  Ceny wahają się od ok. 13 do ok. 20$ za sztukę, czyli typowo dla tej marki:)


Znacie koreańską witaminkę C z Innisfree? A może miałyście styczność z innymi koreańskimi seriami kosmetyków z witaminą C? Dajcie znać!

55 komentarzy:

  1. Bardzo lubiłam tą serię, zwłaszcza krem ;) Chyba jeszcze do nich wrócę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie krem też jakoś najbardziej polubiłam :D

      Usuń
    2. Haha, widać to dobry produkt po prostu :D

      Usuń
    3. Tylko dość szybko znika chlip, chlip :D

      Usuń
  2. Mandarynka to jeden z zapachów które do mnie przemawiają- zaraz po ukochanym arbuzie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, arbuzowe zapaszki też bardzo lubię:) A takie mandarynkowe do twarzy miałam w sumie pierwszy raz:)

      Usuń
  3. kurcze dla mnie marka nie znana ale mandarynki bardzo lubię więc ciekawi mnie zapach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach śliczny i delikatny, przynajmniej na skórze bo w opakowaniu trochę "papierowy":)

      Usuń
  4. serum i krem to coś dla mnie, moja skóra bardzo lubi witaminę c. blasku nigdy dość. dzięki temu składnikowi nie mam przebarwień.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze tu u ciebie znajduje nowości :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspanialy zestaw ,nie znam tej marki😊

    OdpowiedzUsuń
  7. O fajnie, że mają w składzie witamine C😁

    OdpowiedzUsuń
  8. Widać, że ciekawe są te kosmetyki ;) Prezentuj się tak soczyście ;) Piękne zdjęcia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, cudowałam z plenerami parę razy hehe

      Usuń
  9. Z tej trójki skusiłabym się na serum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się skusić:) ja najlepiej oceniam krem.

      Usuń
  10. Lubię kosmetyki z wit. C, a zapach satsumy uwielbiam, więc z chęcią bym sobie takiej serii poużywała. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Taki zestaw tonik + serum bardzo mi się podoba :). Kremów mam duuuużo i kolejny mi nie potrzebny :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Marki niestety nie znam jeszcze osobiście, ale moja cera bardzo lubi produkty z witaminą C :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Rany, chyba zrobię sobie ban na Twój blog, bo moje lista chciejstw strasznie się powiększa. I to przez Ciebie głównie! Zdecydowanie lubię takie kosmetyki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heheh no ładnie :P Ale Innisfree warte:D Tylko Ty to sobie musisz składy dokładnie przejrzeć żeby potem nie narzekać.

      Usuń
  14. Krem o zapachu mandarynki...za sam zapach biorę i uciekam!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Musze przyznac, ze przez Ciebie znowu probuje sie przekonac do tej firmy. Zobaczymy co z tego będzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby potem nie było na mnie:D Ja szczerze mówiąc na Innisfree się jeszcze nie zawiodłam. Czasem tylko widzę drobne wady w niektórych opakowaniach i jakoś szybko mi się zawsze kończą.

      Usuń
  16. Cofam nie chce zielonej serii tylko tą lubię wit C i ultra lekki krem do mnie mówi :D, gorzej z serum, pewnie bym miała z nim problem w postaci zapchania ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zielona też jest świetna i krem balancing jest leciutki:) Miałam go jesienią. A czemu podejrzewasz serum o zapychanie?:D

      Usuń
    2. U mnie takie żelowo kremowe konsystencje mają rację bytu tylko w przypadku kremu, z serum raczej nie, bardziej wolę te płynne i lepiej się u mnie sprawdzają ;)

      Usuń
  17. Witamina c powinna bardzo dobrze na nas dzialac ��

    OdpowiedzUsuń
  18. Nic od nich jeszcze nie miałam ale czuję się skuszona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto przejrzeć ofertę Innisfree:)

      Usuń
  19. Bardzo lubię kosmetyki z witaminą C. A jeśli te pachną mandarynkami, to muszę je miec <3 Kocham zapach mandarynek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, delikatnie, ale mandarynkowo <3

      Usuń
  20. Nie znam kosmetyków, ale opakowania i zapach przyciąga, a jeszcze wit C,.....

    OdpowiedzUsuń
  21. Marka Innisfree bardzo mnie ciekawi odkąd ich puder stał się jednym z moich ulubionych ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ale fajne pozytywne opakowania ma ta seria. Nie wiem dlaczego, ale przypomina mi produkty do pielęgnacji włosów :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie znam marki, aaale Satsuma i zielona herbata to brzmi dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Mandarynkowy zapach tej linii przemawia do mnie baaaaardzo mocno;).

    OdpowiedzUsuń
  25. Przez Ciebie Innisfree się nieźle dorobi (choć oni pewnie na to nie narzekają :P), bo trudno po tak pozytywnych recenzjach nie skusić się na ich kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Uwielbiam czuć, ze kosmetyk jest zdrowy i nasączony witaminami!

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja z kolei miałam tylko toner, ale zapach mandarynki bybł powalająco cudowny. W sumie, skoro o tym mi przypomniałaś, to chyba do niego wrócę, na lato świetny. :) I też dobrze go wspominam mimo tego biednego alkoholu.

    OdpowiedzUsuń
  28. To jedna z tych marek, od której chciałabym mieć wszystko ;) świetna jest ta seria ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. ja własnie wczoraj kupiłam sobie kosmetyki z witaminą c :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze.

Jeśli jednak nie czytasz nie komentuj i nie pisz głupot;) Proszę nie zostawiaj linków, to nie jest miejsce na Twoją reklamę. Komentarze zawierające linki będą usuwane.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...