środa, 25 lipca 2018

Lily Lolo róż Life’s a Peach i błyszczyk Bitten Pink!

Kosmetyki Lily Lolo znam bardzo dobrze gdyż niejedno już wypróbowałam:) W czerwcu zdecydowałam się poznać kolejne produkty, które nie były dla mnie takimi zupełnymi nowościami, ponieważ miałam już kosmetyki z obu kategorii, ale w innych odcieniach:) W takich sytuacjach zwykłam mówić, że to jest to samo tylko, że inne;) 

zdjęcie Lily Lolo róż Life’s a Peach i błyszczyk Bitten Pink


Lily Lolo róż Life’s a Peach

zdjęcie różu Lily Lolo Life’s a Peach

Róż do policzków Lily Lolo tradycyjnie znajdziemy w białym kartoniku oraz okrąglutkiej spłaszczonej puderniczce o niewielkich rozmiarach. Całość została wyposażona w lusterko. Pojemność wynosi 4g, a PAO 12 miesięcy. 

Do wyboru mamy 8 kolorów. Wcześniej miałam Just Peachy, a teraz wypróbowałam Life’s a Peach, którego odcień według producenta został utrzymany w kolorze dojrzałej brzoskwini:) Według mnie jest bardzo twarzowy i pasuje do tych cieplejszych cer. Przy chłodniejszych pewnie lepiej sprawdziłoby się coś bardziej różowego? Mieliście okazję go już oglądać we wpisie na temat Innisfree;) Róż ten jak to na Lily Lolo przystało posiada łagodną formułę, nie zawiera substancji zapachowych ani talku, a wręcz przeciwnie – posiada naturalne ekstrakty o właściwościach nawilżających i odżywczych. Róż jest przyjemny w aplikacji i nie nastręcza trudności. Choć jak wiecie ja zwykłam malować się na hura-bura i często zdarzają mi się pewne niedociągnięcia w makijażu;) Oczywiście zwykle dostrzegam je dopiero na zdjęciach albo po całym dniu noszenia:D Niemniej jeśli chodzi o ten róż to uważam, że efekt jaki zapewnia jest świeży i naturalny. Można go stopniować, ale na pewno nie musimy się obawiać, że już jedna warstwa zapewni nam lico niczym u Matrioszki;) Co ciekawe przy poprzednim egzemplarzu wyczuwałam swoisty zapach, tutaj natomiast prawie go nie czuję. Możliwe jednak, że jestem już po prostu za bardzo przyzwyczajona do minerałów. Jeśli chodzi o trwałość to moim zdaniem bez zarzutów. Trzyma się na twarzy przez większość dnia tudzież wieczoru, pod warunkiem, że nie majstruję przy twarzy;) A staram się tego nie robić;) Osobiście nie widzę różnicy między trwałością różu mineralnego, a np. różów marek selektywnych;)

Lily Lolo błyszczyk Bitten Pink


zdjęcie błyszczyka Lily Lolo Bitten Pink

Błyszczyk otrzymujemy w smukłym plastikowym opakowaniu z czarną nakrętką. Pojemność to 4ml, a PAO aż 24 miesiące. Do wyboru mamy 9 odcieni. Miałam kiedyś High Flyer, a teraz zdecydowałam się na Bitten Pink. Błyszczyk posiada przyjemny czekoladowy zapach. W swoim składzie zawiera witaminę E oraz olejek Jojoba. Odcień opisywany jest jako soczysty różowo-czerwony błyszczyk z mieniącymi się drobinkami. Przyznam, że przed wyborem tego koloru przejrzałam na blogach jak prezentuje się u innych, ale nie sugerowałam się tym zbyt mocno, gdyż jeszcze nigdy się nie zdarzyło, żeby ten sam odcień wyglądał u mnie tak samo jak u kogoś innego;) Z tego właśnie powodu zawsze twierdzę, że zdjęcia efektów wcale nie są takie przydatne jak mogłoby się wydawać:) Po kolorze w opakowaniu spodziewałam się mocniejszego różowo-czerwonego koloru, a otrzymałam bardzo delikatny odcień, idealny do noszenia na co dzień. Nie przeszkadza mi jednak to, gdyż lubię takie odcienie. Są niezobowiązujące i można ich używać niezależnie od okazji;) Na pewno nikt nie powie - uuu, ale się dziś wymalowałaś! Co może się np. zdarzyć przy czerwieni;) 
Błyszczyk nie podrażnia i nie wysusza ust. Utrzymuję się u mnie 2-3 godziny, czyli dość standardowo. Muszę bowiem zaznaczyć, że mam tendencję do częstego pocierania o siebie wargami;) Podsumowując – łagodna formuła i subtelny kolor w sam raz do lekkiego makijażu dziennego lub do mocniej podkreślonych oczu jeśli nie chcemy czuć się zbyt „zmalowane”;) Na zdjęciach w takim właśnie lekkim wydaniu (choć do zdjęć nałożyłam więcej niż za zwyczaj bo telefon zjada kolory;)) I jak widać jednak "mam czym oddychać":D
zdjęcie różu Lily Lolo Life'a a Peach i błyszczyka Bitten Pink na twarzy


Oba produkty znajdziecie na Costasy


Znacie róże lub błyszczyki Lily Lolo? Lubicie delikatne odcienie w makijażu?

43 komentarze:

  1. Masz tak ładne usta, że wszystko na nich ślicznie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:* Choć powiem Ci, że ja niekoniecznie tak to widzę :D

      Usuń
  2. błyszczyk ma piękny kolor, super lśni na ustach, ale róż jest mega fajny, chcę go mieć! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oba produkty jakoś tak w moim codziennym guście;)

      Usuń
  3. piękny świeży i lekki makijaż. Lily Lolo to moja makeupowa miłość, ich pielęgnację też polecam. Sięgam tylko po kosmetyki mineralne i azjatyckie kremy bb. Moja skóra to lubi. Nie miałam jeszcze błyszczyków lily lolo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pielęgnacji z LL nie próbowałam, ale np Nourish z Costasy bardzo lubię;)

      Usuń
  4. Bardzo ładny makijaż zmalowałaś tą dwójką. Delikatny i dziewczęcy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nienajgorzej jak na mój selfie antytalent ;D

      Usuń
  5. Kolor bardzo ładny, tylko szkoda, że to błyszczyk. Kurczę, nie lubię ich :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawią mnie ich róże, choć ja na pewno stawiałabym na inny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Akurat różu ani błyszczyka z Lily Lolo nie mam. Za to Tobie ślicznie w takim makijażu i takich kolorach :) Usta masz piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, lubię takie odcienie w makijażu codziennym;)

      Usuń
  8. Ten róż do policzków ma przepiękny odcień! 😍

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam błyszczyk i jestem bardzo zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo pasuje Ci ten odcień :) Nie miałam jeszcze nic z produktów mineralnych. Chyba pora to zmienić. ;) Masz ładne podkręcone rzęsy:D

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak ja kocham takie odcienie różu! W pierwszej sekundzie myślałam ze to metaliczny błyszczyk ale na szczęscie mile sie zaskoczyłam :) ja jak się maluje to nawet jak widzę coś źle to mi sie poprawiać nie chce ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heheh no mi też się raczej poprawiać nie chce:P A często to dopiero na zdjęciach zauważę. Norma:P Za słabo odpicowanam:D

      Usuń
  12. A cudnie to na ustach wygląda :3 Fav kolorek <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Przepiękne kolory, wyglądają znakomicie u Ciebie, chcę je! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. jaką Ty masz śliczną cerę<3

    OdpowiedzUsuń
  15. Lubię delikatne odcienie w makijażu zwłaszcza na oczach i na policzkach. I Twój róż daje właśnie delikatny, ale zauważalny efekt. Ślicznie wygląda na twarzy, błyszczyk też:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie:) Daje delikatny efekt (do zdjęć nałożyłam sporo więcej)

      Usuń
  16. Bardzo zaintrygowal mnie ten roz, mylsalam ze bedzie bardziej ceglasty a pieknie wyglada na skorze <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam ich kosmetyki 😁

    OdpowiedzUsuń
  18. Cudowny zestaw! I ten kolor na ciebie idealnie pasuje :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mnie bardzo ciekawią kosmetyki LL, póki co jeszcze nie miałam, ale czytam coraz więcej pozytywnych opinii :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Błyszczyk idealnie do Ciebie pasuje, ma piękny kolor, aj kiedyś miałam Whisper i uwielbiałam go , bo świetnie nawilżał :) co zaś do różu ja mam obecnie inną wersję kolorystyczną i zakochałam sie

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie lubię błyszczyków, ale ten jakoś do mnie przemawia :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo podoba mi się ten błyszczyk na Twoich ustach :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Oba produkty wyglądają u Ciebie świetnie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze.

Jeśli jednak nie czytasz nie komentuj i nie pisz głupot;) Proszę nie zostawiaj linków, to nie jest miejsce na Twoją reklamę. Komentarze zawierające linki będą usuwane.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...