wtorek, 31 lipca 2018

Laneige Stained Glasstick 06 Red Spinel i 08 Peach Moonstone!

Pomadki Laneige Stained Glasstick kusiły mnie od momentu, gdy zobaczyłam je w sekcji nowe produkty na Jolse. Nie spieszyłam się jednak z wypróbowaniem, gdyż, co jak co, ale szminek to mi nie brak. A ich zużywanie przy takiej ilości wcale nie idzie mi tak kolorowo jak ich odcienie;) Ale ktoś tam mówił, że kolorówki nie musisz zużywać. Ważne, że używasz. W czerwcu pomyślałam sobie więc, że od dwóch nowych szminek Wisła się nie zarwie;) A jak wypadły w użyciu?

Laneige Stained Glasstick to gama 10 odcieni szminek, które nadają ustom kolor z połyskiem i jednocześnie chronią przez wysuszeniem. 


Pomadki zapakowane zostały w srebrne kartoniki. Wewnątrz znajdziemy również srebrne i dość smukłe opakowania. Każde z nich zawiera 2g sztyftu. Niewiele, ale jak na tego typu produkt wystarczająco:) PAO niestety nie mogłam się dopatrzeć, ale bodajże 12 miesięcy. Wizualnie bardzo  mi się podobają i stąd też tyle zdjęć produktowych:)

Spośród wszystkich 10 odcieni od razu wpadł mi w oko 01 Blue Topaz, ponieważ posiada niebieski sztyft;) Ach <3 Jednak jest on odcieniem ochładzającym i stwierdziłam, że przy mojej karnacji może wyglądać niezbyt stylowo;) Postawiłam więc na czerwień – 06 Red Spinel i delikatesik 08 Peach Moonstone. Co ciekawe, więcej razy użyłam czerwieni. Choć za zwyczaj nakładam ją delikatniej niż na zdjęciach:) Na zdjęciach mocniej, ponieważ obawiałam się, że efekt nie będzie widoczny po ich przesłaniu;) Delikatniejszego odcienia zaczęłam używać zdecydowanie później, ale nawet udało mi się dorobić zdjęcie w podobnym klimacie;) Pomadek nie brałam w plener, ponieważ byłam pewna, że to skończy się utrąceniem sztyftów;)

Pomadki Laneige mają przyjemne delikatne zapachy, które ciężko mi porównać do czegoś konkretnego. Są jakby lekko owocowe. Zapachy wyczuwam jednak jedynie przed nałożeniem:)

Warto też zwrócić uwagę na miłe dla oka wyrzeźbienie sztyftów:) Nie da się ukryć, że pomadki Laneige prezentują się naprawdę godnie:) Mogłyby leżeć na jednej półce z Diorem, YSL lub Givenchy:) Przy czym są od nich znacznie tańsze:) 

Konsystencja pomadek jest fajna, gładka. Zdecydowanie nie sucha. Pomadki rzeczywiście nie wysuszają ust, a nawet je trochę nawilżają i zmiękczają:) Jednak jeśli przed nałożeniem nasze usta są wysuszone to po nałożeniu trochę produktu może się zebrać w tych suchych miejscach. U mnie potrafi się wtedy trochę zebrać w bocznej części ust. Oczywiście przytrafiło mi się to w dniu zdjęciowym, gdyż kilka godzin wcześniej byłam na tyle zajęta, że zapomniałam użyć balsamu;) Niemniej za zwyczaj pilnuję się w kwestii nawilżania. Zresztą dobrze o tym wiecie;) 



Odcień 08 Peach Moonstone jest delikatny, idealny na co dzień i dość uniwersalny. Powinien pasować do większości typów karnacji. Choć zapewne u każdego będzie prezentował się trochę inaczej:) Jak już niejeden raz wspominałam, jeszcze mi się nie zdarzyło żeby ten sam odcień wyglądał identycznie u mnie jak u innej osoby;) 

Odcień 06 Red Spinel to już z kolei odcień idący w kierunku czerwieni, ale jakby z lekką domieszką różu?:) Jakiś czas temu zapytałam w ankiecie na Insta Story, który odcień podoba Wam się bardziej. Wyniki były niemal wyrównane, ale wygrał delikatesik:) Nie jest to zaskakujące, ponieważ subtelne odcienie zawsze są bardziej uniwersalne:) A czerwień bądź co bądź jest już nieco bardziej zwracająca uwagę. Choć tak jak wspominałam, za zwyczaj nakładam ją delikatniej niż na zdjęciach. Sama bardziej polubiłam 06:) Jeśli miałabym wskazać różnicę między tymi odcieniami to 08 jest bardziej jak delikatny balsam koloryzujący, a 06 może być już szminką;) 

Efekt można oczywiście stopniować, co próbowałam pokazać na dłoniach;) Jeśli zaś chodzi o zdjęcia na twarzy to wszystkie robiłam w ten sam dzień. Choć jak to zwykle bywa światło było kapryśne i miałam problem z uchwyceniem prawdziwego odcienia cery etc;) Starałam się, ale takie zabawy to nie jest moja ulubiona rozrywka:) Nie lubię robić też zdjęć ust bo mam je jakby trochę krzywe;)

Jeśli chodzi o trwałość to u mnie jest to jakieś 2 godziny w przypadku tego lekkiego odcienia i 3 w przypadku tego bardziej wyrazistego. Pomadki schodzą dość ładnie i równomiernie. Nawet gdy trochę się już zetrą to na ustach pozostaje pigment, czyli troszkę jak w przypadku tintów. Ich demakijaż nie wymaga wyszukanych produktów i zabiegów:) 


Laneige Stained Glasstick miło mnie zaskoczyły. Zwłaszcza, że udało mi się trafić z kolorami:) 


Znacie pomadki Laneige albo jakieś inne fajne koreańskie szminki?

66 komentarzy:

  1. Znam, znam ;) lubię oczywiście też. Mają i piękne opakowania i bardzo fajną zawartość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, długo się wahałam bo szminek to mi nie brak, ale jednak warto;)

      Usuń
  2. Bardzo Ci pasują te odcienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wydaje mi się, że trafiłam. A trochę ciężko się wybiera odcienie z internetu ;D

      Usuń
  3. Śliczne kolory, a Ty wyglądasz pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Peach Moonstone ląduje na liście chciejstw! Podoba mi się w niej wszystko - działanie, opakowanie i kolor!

    OdpowiedzUsuń
  5. U Ciebie wyglądają pięknie! Coś czuję, że ja też bym się z nimi zaprzyjaźniła, zwłaszcza, że równomiernie się zjadają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, całkiem przyzwoicie schodzą ;)

      Usuń
  6. Wykończenie nie dla mnie, ale bajecznie wyglądają:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowne maja kolory, pięknie się a Tobie prezentują :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zakochałam się w ich opakowaniach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ one pięknie wyglądają - nie tylko opakowanie ale i kolory! Boskie:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakie są śliczne! Ta wpadająca w czerwień baaaardzo moja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię:D nawet bardziej niż tą drugą Hihi

      Usuń
  11. Piękne te pomadki:) W ogóle ładnie Ci w takich kolorkach! 06 podoba mi się bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pieknie wygladaja, sa takie eleganckie :D

    OdpowiedzUsuń
  13. kompletnie nie znam koreańskiej kolorówki, ale te pomadki wyglądaja naprawdę zacnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja trochę miałam, ale nie tak dużo w sumie:)

      Usuń
  14. Nie moje kolory, ale Tobie bardzo pasują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolorów jest 10, więc dla każdego coś by się znalazło:)

      Usuń
  15. Oryginalnie prezentuja sie te pomadki :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Te pomadki mają tak ładny kształt, że aż szkoda byłoby mi ich użyć!:D Z tych dwóch odcieni bardziej wpadł mi w oko Peach Moonstone:) Typową czerwień wolę jednak na ustach w matowej wersji:D
    Pozdrawiam!
    Indium z bloga Outfitownia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, niestety kształt jest tylko do 1 użycia ;D

      Usuń
  17. O matko, Red Spinnel wygląda obłędnie. Jutro lece po swojego :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie przepadam za tą formą pomadki ani wykończeniem. Jestem w teamie suche, matowe usta. Mam kilka błyszczyków i zdecydowanie nie jest to moja ulubiona rzecz w toaletce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mat lubię, ale jednak bardziej pomadki z połyskiem i nawilżeniem bo tego mat niestety nie zapewnia;)

      Usuń
  19. Ładnie sie prezentuje i kolor i opakowanie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Przepiękne pomadki, zarówno pod kątem designu jak i kolorku, ależ one lśnią na ustach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja właśnie lubię połysk choć mniej popularny od matu. Jestem niemodna ;D

      Usuń
  21. Kolorki ładne ale nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest jeszcze całe 8 innych:) kolor to zawsze indywidualna sprawa:)

      Usuń
  22. Ładnie prezentuja się na ustach 😊

    OdpowiedzUsuń
  23. Zdecydowanie nie moje kolory ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jakie one są boskie! Te " rzeźbienia " sprawiają, że wyglądają jak diamenty, a efekt... po prostu boski! Co połysk! Uwielbiam taką " taflę " na ustach ( twoje są mega seksi! ) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie też lubię taki zdrowy połysk:) Rzeżbienia super się prezentują choć schodzą dość szybko bo tak po 1-2 użyciach juz;)

      Usuń
  25. Ty i krzywe usta? Piękne są :) Bardzo ładne odcienie, fajnie, że można kolorek stopniować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja właśnie robiąc takie zdjęcia ust z bliska zauważyłam jakąś krzywiznę na linii usta-nos:D Albo to kwestia głupich min, ale jakoś tak mi się nie stykają równo :D

      Usuń
  26. Faktycznie super trafiłaś z kolorami.

    OdpowiedzUsuń
  27. Jestem zdecydowaną fanką matowych pomadek, ale kolorki tych również są ładne!

    OdpowiedzUsuń
  28. Wow wyglądają świetnie te ko kolory na ustach.

    OdpowiedzUsuń
  29. Wyglądają trochę jak plastikowe, jak się pierwszy raz na nie patrzy ;) kolory mają przepiękne ! Z chęcią bym wypróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Pięknie się prezentują obie :) Nie widać żadnej krzywizny hihi

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze.

Jeśli jednak nie czytasz nie komentuj i nie pisz głupot;) Proszę nie zostawiaj linków, to nie jest miejsce na Twoją reklamę. Komentarze zawierające linki będą usuwane.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...