środa, 15 stycznia 2020

Natural Secrets Tonizująca kuracja rozjaśniająca!

Natural Secrets Tonizująca kuracja rozjaśniająca, to kolejny produkt tej marki, którego recenzji wprost nie mogę sobie odmówić:) Polska firma Natural Secrets była jednym z moich kosmetycznych odkryć zeszłego roku:) Wypatrzyłam ją na Instagramie u Interendo i dość szybko zapragnęłam sprawdzić na sobie działanie kosmetyków z linii Premium. Pierwszym produktem, na który się zdecydowałam była właśnie tonizująca kuracja rozjaśniająca:)

Natural Secrets Tonizująca kuracja rozjaśniająca


Natural Secrets Tonizująca kuracja rozjaśniająca opinie

Tonizująca kuracja rozjaśniająca w swoim składzie zawiera wyjątkowe połączenie składników aktywnych z wyciągami roślinnymi, które wykazują silne właściwości wygładzające, przeciwzapalne i rozjaśniające. W składzie znajdziemy 10% stężenie kwasu laktobionowego, witaminę B3, wyciągi z różowego lotosu, wąkroty azjatyckiej oraz aloes. Produkt jest odpowiedni dla osób ze skórą wrażliwą, naczyniową oraz problematyczną, również z tendencją do powstawania zaskórników.


Skład: Aloe barbadensis (Aloe vera) Leaf Juice, Aqua, Nulembo Nucifera (Pink Lotus) Water, Lactobionic Acid, Propanediol, Sodium Hyaluronate, Centella Asiatica Extract, D-Panthenol, Bambusa Arundinacea Stem Extract, Niacinamide, Lactobacillus Ferment, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Dehydroacetic Acid, Benzyl AlcoholSodium Lactate


Podobnie jak Esencja Aloesowa, tonizująca kuracja rozjaśniająca zapakowana została w elegancki granatowy woreczek (zamawiałam ze strony producenta i w ogóle całość była pięknie opakowana). Pompka była umieszczona osobno i byłam tak leniwa, że zainstalowałam ją dopiero po 3 tygodniach stosowania;) Wcześniej wylewałam produkt na wacik. Szklana butelka zawiera 100ml kosmetyku. Kuracja posiada lekką konsystencję przypominającą delikatnie zagęszczoną wodę. Mocno kojarzy mi się z wieloma koreańskimi tonikami lub lekkimi esencjami. Również biorąc pod uwagę skład (probiotyki, wąkrota azjatycka, aloes, niacynamid, kwas hialuronowy etc). Choć nie zawsze zwracam na to uwagę to moim zdaniem naprawdę bardzo dobry. Prawdziwa perełka na polskim rynku! Tonizująca kuracja rozjaśniająca posiada dość neutralny i szybko ulatniający się zapach, który mnie się kojarzy z medyczną skutecznością;)
Natural Secrets Tonizująca kuracja rozjaśniająca blog

Żeby zauważyć korzystny wpływ na skórę, producent zaleca stosowanie minimum 3 razy w tygodniu. Ja patrząc na skład stwierdziłam, że kuracja nie powinna zrobić mi krzywdy, więc od razu wdrożyłam stosowanie 2 razy dziennie;) Zresztą już po pierwszym użyciu nie mogłam się powstrzymać żeby nie używać codziennie. Warto też dodać, że zawarty w kuracji kwas laktobionowy należący do grupy polihydroksykwasów PHA jest kwasem nowej generacji, pozbawionym właściwości drażniących. Może być więc stosowany nawet w przypadku cery suchej, wrażliwej, naczynkowej, z AZS i przy trądziku różowatym. Kwas laktobionowy posiada właściwości antyoksydacyjne i przeciwzapalne. Wzmacnia barierę ochronną skóry, przyspiesza proces gojenia się ran, złuszcza powierzchowne warstwy komórek warstwy rogowej. Ponadto posiada właściwości nawilżające i rozjaśniające, a także wspomaga odnowę komórkową stymulując fibroblasty do produkcji włókien kolagenowych i elastyny. Idealnie sprawdzi się w prewencji przeciwzmarszczkowej, a także na skórze zniszczonej słońcem. Można go stosować nawet po podrażniających peelingach.


Produkt bardzo przyjemnie się rozprowadza i od razu czuć wygładzenie, zwłaszcza na nosie;) Można go stosować, jako tonik, ale w mojej pielęgnacji składającej się z kilku kroków, nałożenie na niego kolejnych kosmetyków powodowało, że po kilku minutach mi się rolowały, więc stosowałam ją bardziej jako esencję, czyli już po lekkim, wodnistym toniku. Wtedy wszystko łączyło się ze sobą idealnie:) Poza tym jak już wcześniej wspominałam, zarówno kuracja jak i esencja aloesowa nie nadawały się u mnie na skórę szyi, ponieważ powodowały swędzenie. Po kilku dniach stosowania kuracji zaczęłam na nią nakładać również wspomnianą esencję aloesową. Takie połączenie oczywiście nie jest konieczne, ale u mnie dobrze się sprawdzało. Po nałożeniu produkt przez chwilę pozostawia lepką warstwę, o czym wspomina również producent. Jest to spowodowane wysokim stężeniem składników aktywnych. Uczucie lepkości jednak szybko mija. U mnie w takich sytuacjach prawie zawsze pomaga przyciśnięcie twarzy obiema dłońmi;) To takie drobne wady, o których muszę wspomnieć. Reszta to już same zalety;) Przynajmniej z mojej perspektywy;)
Natural Secrets Tonizująca kuracja rozjaśniająca recenzja

Na początku wylewałam produkt na wacik, a gdy już założyłam pompkę, przeszłam do wylewania kosmetyku w zgłębienie dłoni, a właściwie to po prostu na palce;) Pierwsze efekty zaobserwowałam już po pierwszym użyciu, a należało do nich zauważalne wygładzenie nosa. Poza tym produkt wprowadziłam do swojej pielęgnacji w trudnym momencie, czyli po odstawieniu skwalanu O! Figa, który zafundował mi brzydko wyglądającą skórę na policzkach. Problem został szybko zażegnany i myślę, że kuracja zdecydowanie miała w tym swój udział. Nie mam bowiem skłonności do powstawania niedoskonałości, ale jak już coś takiego mi się przytrafi to niekiedy ciężko mi opanować sytuację. Zwłaszcza, że mam wówczas brzydkie ciągoty do „dłubania w skórze”. Nie ocenię wpływu kuracji na przebarwienia, ponieważ takowych nie posiadam i nie w tym celu ją kupiłam. Sądzę jednak, że produkt może zapewnić poprawę w przypadku świeżych drobnych przebarwień, np. posłonecznych. Wątpię żeby przyniósł efekty przy większych problemach z przebarwieniami, ponieważ w takich przypadkach potrzebne są już intensywniejsze kuracje, a najlepiej bardziej inwazyjne zabiegi. U siebie ze względu na brak przebarwień oczekiwałam bardziej efektu rozświetlenia oraz wygładzenia i zdecydowanie go otrzymałam;) Dodatkowo kuracja fajnie koi i nawilża, ale jest to oczywiście takie wstępne nawilżenie, które trzeba czymś domknąć (czyli np. serum, kremem etc). W wieloetapowej pielęgnacji sprawdza się znakomicie. Cera po prostu zyskuje na "jakości":) Najlepiej użyć samemu żeby to poczuć, bo naprawdę warto:) Przy regularnym stosowaniu skóra staje się jaśniejsza, ale nie przesadnie blada:) Linia Premium marki Natural Secrets powinna być zdecydowanie bardziej popularna i mam nadzieję, że wkrótce tak się stanie:)



Znasz już Tonizującą kurację rozjaśniającą Natural Secrets lub inne produkty tej marki?  

40 komentarzy:

  1. Z chęcią wypróbuję tę esencję, wydaje mi się idealna dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że powinna się sprawdzić praktycznie u każdego:)

      Usuń
  2. Też uważam, że te kosmetyki powinny być bardziej popularne ;) Są super, a jakoś tak nie poświęca się im za wiele uwagi :) Muszę też o swojej napisać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja ju żnie używam wacików, podrażniają mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może za ostre waciki:) Delikatne nie podrażniają :)

      Usuń
  4. Taka kuracja byłaby idealna dla mnie. Lubię to ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Póki co taka kuracja nie jest mi potrzebna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo fajny i uniwersalny produkt. Nawet jak się nie ma przebarwień:) Ja nie mam, a bardzo przypadł mi do gustu :)

      Usuń
  6. Zupełnie nowa dla mnie marka ale uwielbiam takie ciekawostki!

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajny skład :) Muszę wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  8. Produkt wygląda naprawdę obiecująco:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Poznałabym z chęcią :). Spory czas temu poznałam pierwsze ich produkty, ale z normalnej serii. Z tej premium w sumie nic nie miałam, ale i z przebarwieniami nie mam problemów, więc liczyłabym bardziej na to co Ty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie na te z normalnej serii też mam chęć:) Np. peelingi do ciała :) Ogólnie to bardzo uniwersalny produkt wbrew pozorom, nawet jak się nie ma przebarwień (tak jak my:)).

      Usuń
  10. To moja skóra byłaby całkiem biała po nim ;D jestem ciekawa tej marki muszę wpisać na listę 'kiedyś tam' ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Rzeczywiście jest to perełka ;) i cudownie ze to Polska firma

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ciekawa nowosc, fajnie ze sa takie koemtyki i to Polskie :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Chętnie spróbowałabym na sobie ten specyfik. Ja mam duże przebarwienia, więc byłoby co sprawdzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na duże to wątpię żeby pomógł, ale ogólnie to bardzo uniwersalny produkt;)

      Usuń
  14. Ja mam lekkie przebarwienia, więc chętnie bym wypróbowała

    OdpowiedzUsuń
  15. Przyznam, że zaciekawiłaś mnie tą kuracją i byłabym skłonna zaryzykować i spróbować. Tak by przygotować skórę na wiosnę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Muszę przyznać, że bardzo chętnie bym próbowała bym ten produkt na sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Naprawdę intrygujący produkt, ja jednak bałabym się trochę tego kwasu w składzie. Staram się unikać kwasów w kosmetykach. Na dobre mi to wyszło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwas laktobionowy to zupełnie inna para kaloszy, więc nie ma co porównywać z innymi rodzajami kwasów tak naprawdę:)
      Ale może Tobie akurat nie służą. Wiem, że miałaś spore problemy ze skórą,

      Usuń
  18. Pierwsze ją widzę, podobają mi się takie opakowania, no i brzmi zachęcająco. Takie rzeczy zwyczajnie szkoda mi wylewać na wacik , zawsze dłońmi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano w u mnie to różnie bywa z tą aplikacją. Później przeszłam na palce 😜

      Usuń
  19. uuu nie znam, a fajnie by było poznać! uwielbiam wsyztskie kosmetyki oparte na aloesie i mega mi wszystkie pasują, więc wiem że mogłabym być naprawdę mega zaodowlona!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze.

Jeśli jednak nie czytasz nie komentuj i nie pisz głupot;) Proszę nie zostawiaj linków, to nie jest miejsce na Twoją reklamę. Komentarze zawierające linki będą usuwane.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...