piątek, 14 lutego 2020

Foreo Luna Go – soniczna szczoteczka do oczyszczania twarzy w kompaktowym rozmiarze!

Jeśli nadal zastanawiasz się nad urodowymi gadżetami od marki Foreo to muszę przyznać, że nie należą one do najtańszych, ale na korzyść zdecydowanie przemawia ich długowieczność i bezawaryjność:) Moja pierwsza szczoteczka Foreo Luna Mini ma już przeszło 5 lat i nigdy nie żałowałam jej zakupu;) Do tego stopnia, że na początku grudnia zdecydowałam się na kolejną. Tym razem totalnie kompaktową szczoteczkę Foreo Luna Go, która „uśmiechała się” do mnie już od jakiegoś czasu:)

Foreo Luna Go szczoteczka podróżna

FOREO LUNA GO


Soniczna szczoteczka do oczyszczania twarzy Luna Go dzięki swojemu kompaktowemu rozmiarowi jest idealna w podróży oraz dla osób prowadzących aktywny tryb życia. Urządzenie wykorzystuje technologię pulsacji T-Sonic (8000 pulsacji na minutę) zapewniając dogłębne i zarazem łagodne oczyszczanie. Dodatkowo została wyposażona w tryb Anti-Aging służący do masażu obszarów podatnych na zmarszczki. 

Foreo Luna Go – kompaktowy rozmiar, ta sama skuteczność


Luna go opinie

Luna Go zapakowana została w plastikowe opakowanie, wewnątrz którego znajduje się szary woreczek podróżny oraz ładowarka (tradycyjnie jest to kabel USB). Jedno ładowanie wystarcza na 30 zastosowań, czyli dużo mniej niż w przypadku Luny Mini, ale w końcu z założenia jest to kompaktowa wersja podróżna:) Ładowanie z tego, co pamiętam trwa godzinę i muszę przyznać, że za pierwszym razem nie obyło się bez problemów. Po 2 godzinach ładowanie nadal nie było zakończone. Okazało się jednak, że to wina mojego HUB’a usb. Połączyłam więc kabelek z ładowarką od Iphone i naładowałam ją w sposób tradycyjny już bez żadnych problemów;) 
Foreo Luna Go blog

Szczoteczka Foreo Luna Go występuje w 4 wersjach. Każda z nich dedykowana jest innemu typowi cery i rozróżnimy je po kolorach;) Fioletowa do skóry wrażliwej, różowa do skóry normalnej, niebieska do skóry mieszanej i morska do skóry tłustej. Cena regularna Luny Go to obecnie 449zł, ale zdarzają się promocje. Ta wersja szczoteczki jest leciutka i maleńka – wielkości płatka kosmetycznego:) Ja bardzo lubię takie kompaktowe rozwiązania, ale muszę przyznać, że przesiadka z Luny Mini na Lunę Go była dla mnie zauważalna;) Z uwagi na ten absolutnie mini-mini rozmiar trzyma ją się inaczej niż większe wersje, w których mamy więcej miejsca na dłoń;) Początkowo miałam wrażenie, że cała szczoteczka wibruje mi wręcz w ręce:D Trzeba więc znaleźć taki sposób trzymania żeby było wygodnie nią operować:) 
Foreo Luna Go cera normalna

Szczoteczka jest oczywiście całkowicie wodoodporna, więc można jej używać nawet pod prysznicem. Jak przystało na Foreo, została wykonana z silikonu klasy medycznej, który jest odporny na gromadzenie bakterii. Bardzo sobię cenię jakość tych urządzeń. Zwłaszcza, że nawet po kilku latach wyglądają jak nowe:) Mam nieco pedantyczne podejście do aspektów wizualnych i zwracam na to uwagę;) Gdy wydaję parę setek na urządzenie to oczekuję nie tylko satysfakcji z użytkowania, ale także tego, że nie będzie podatne na zniszczenia. Ma po prostu wyglądać ładnie;) Po co właściwie była mi Luna Go skoro mam kilkuletnią, ale wciąż sprawną i wyglądającą jak nowa Lunę Mini? Dobre pytanie! Jest to wersja kompaktowa mająca sprawdzić się przede wszystkim w podróży, a ja wielką podróżniczką nie jestem:) Ale po pierwsze mam nie(stety) słabość do Foreo, a po drugie Luna Go ma coś czego nie ma Luna Mini:) Kilka lat temu gdy Foreo wprowadziło swoje flagowe produkty – Lunę i Lunę Mini, podobała mi się funkcja masażu, w którą została wyposażona duża Luna. Zdecydowałam się jednak wtedy na tą mniejszą (Lunę Mini), ponieważ zależało mi na niewielkim, poręcznym urządzeniu:) Kiedy zaś pojawiła się Luna Go w jeszcze bardziej kompaktowym rozmiarze i funkcją masażu wiedziałam, że to jest właśnie mój ideał. Trochę się opierałam ze względu na to, że jedną Lunę już miałam, ale ostatecznie uległam pokusie;) Zresztą Foreo ma w sobie coś takiego, że chciałabym złapać je wszystkie jak Pokemony;) 
Foreo Luna Go tryb anti aging

Jak już wspomniałam ta wersja sonicznej szczoteczki do twarzy występuje w 4 opcjach do wyboru (różnią się kolorami oraz grubością i układem wypustek). Jestem posiadaczką cery mieszanej, ale jest ona jednocześnie delikatna, więc preferuję łagodniejsze traktowanie;) Pierwszą moją myślą była więc opcja do cery wrażliwej, ale że niekoniecznie jestem team fiolet to wybrałam różową do cery normalnej;) Owszem, nie jestem fanką różu, ale jak już wiesz, różowe urządzenia o dziwo lubię;) Moja szczoteczka ma grubsze wypustki u góry oraz cieńsze i delikatniejsze niżej. Żeby użyć szczoteczki wystarczy zwilżyć twarz i nałożyć na nią produkt oczyszczający (żel lub piankę), a następnie włączyć urządzenie i przystąpić do oczyszczania;) W tej wersji włącznik mamy z tyłu, co jest nieco mniej wygodne, ale przy takim rozmiarze pewnie było to jedyną opcją. Efekty zastosowania są równie dobre jak przy użyciu większej „siostry”. Twarz jest dogłębnie oczyszczona, jedwabiście gładka, ale bez podrażnień. Aktualnie używam jej zależnie od potrzeb skóry, czyli niekoniecznie codziennie. Odpuszczam użycie części oczyszczającej, jeśli np. po umyciu twarzy planuję nałożyć kosmetyk na bazie kwasów. Najwięcej radości przyniosła mi oczywiście strona masująca, ponieważ jakość oczyszczania jaką można uzyskać przy użyciu Foreo była mi już dobrze znana, ale z funkcją masażu anti-aging tej marki nie miałam wcześniej do czynienia (pomijając oczywiście Foreo Iris). Masaż jest ultra przyjemny. Zwłaszcza jeśli wykonujemy go po nałożeniu kosmetyków o dobrym poślizgu:) Ułatwia on wchłanianie kosmetyków, wspomaga wygładzenie skóry i jest bardzo relaksujący. Dzięki odpowiednio wyprofilowanemu kształtowi szczoteczki możemy pomasować nawet niewielkie obszary takie jak skóra pod oczami czy trudno dostępne miejsca na twarzy;) Można powiedzieć, że Foreo Luna Go sprawdza się u mnie nawet lepiej niż Luna Mini. Właśnie ze względu na większą funkcjonalność.
Foreo Luna Go rozmiar


Znasz szczoteczkę Foreo Luna Go lub inne wersje? A może dopiero zamierzasz którąś wypróbować?
Czytaj dalej »

wtorek, 11 lutego 2020

Purito Galacto Niacin 97 Power Essence - Galactomyces i niacynamid w pielęgnacji cery!

W zeszłym roku przez jakiś czas moja pielęgnacja opierała się na kilku kosmetykach Purito. Potem długo nie miałam nic nowego z tej marki, ale pod koniec listopada zdecydowałam się na odżywczą esencję na bazie witaminy B3 - Purito Galacto Niacin 97 Power Essence. Interendo wspominała, że kosmetyk ten stanowi naprawdę fajną alternatywę dla słynnego Holy Snails Shark Sauce (w stężeniu 5%, bo jest też drugi rekinek o podwójnym – 10% stężeniu niacynamidu), a przy tym jest tańszy, lepiej dostępny i co ważne ma większą pojemność:) Mimo, że nie mam przebarwień to zarówno mój organizm jak i cera lubią witaminy z grupy B, więc przyznaję, że oba kosmetyki mocno mnie zainteresowały. Na początek jednak postawiłam na Galacto od Purito:)

Purito Galacto Niacin 97 Power Essence

Purito Galacto Niacin 97 Power Essence


Odżywcza esencja na bazie niacyny ogranicza wydzielanie sebum, rozświetla skórę i spowalnia procesy starzenia i wspomaga nawilżenie. Nadaje się również do cery tłustej. W swoim składzie zawiera aż 92% filtratu z grzybów Galactomyces i 5% niacynamidu, który odpowiada za rozświetlenie skóry. Dodatkowo zawiera allantoinę o działaniu kojącym i nawilżającą argininę. Kosmetyk jak i przeprowadzone na nim badania są rewelacyjnie opisane na polskiej stronie Purito, więc zachęcam do zapoznania się z informacjami, jeśli rozważacie jego zakup! Skład Purito Galacto jest godny pochwały:)



Skład: Galactomyces Ferment Filtrate (92%), Niacinamide (5%), 1,2-Hexanediol, Viscum Album (Mistletoe) Leaf Extract, Bifida Ferment Lysate, Lactobacillus Ferment, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Arginine, Allantoin, Adenosine, Dipotassium Glycyrrhizate, Disodium EDTA
Purito Galacto Niacin 97 Power Essence opinie

Purito Galacto Niacin 97 Power Essence występuje w dość zwyczajnej plastikowej butelce wyposażonej w pompkę. Pojemność to 60ml, czyli zdecydowanie więcej niż przeciętne serum, ale mniej niż większość wodnych esencji. Na zużycie produktu mamy 12 miesięcy od otwarcia, ale na tak długo oczywiście nie wystarczy:) Pompka działa sprawnie i w przeciwieństwie do serum z witaminą C tej marki opakowanie jest szczelne i nic nie przecieka. 
Purito Galacto Niacin 97 Power Essence blog

Ogromny plus za brak zapachu:) Wprawdzie od czasu do czasu kupuję jakiś kosmetyk głównie dla zapachu, ale najbardziej cenię sobie te bezzapachowe lub o delikatnej, naturalnej woni. Nieco gorzej sprawa ma się w przypadku konsystencji. Jest ona płynna, ale przypomina coś w rodzaju oleju w wodzie. Za zwyczaj takie formuły mi nie przeszkadzają, ale ta esencja Purito ma w sobie coś takiego, co działa mi na nerwy. Gładko się rozprowadza i szybko wchłania, ale zdarza się, że zostawia u mnie na skórze śladowe ilości jakiegoś niewidocznego, ale wyczuwalnego pod palcami mikro-pyłku, który potem muszę pozbierać z twarzy. Inaczej mnie irytuje;) Według producenta esencja może zastąpić toner, ale z tym się nie zgodzę. Czuję zdecydowanie większy komfort, gdy nakładam po toniku. Poza tym nie mam zastrzeżeń, esencja dobrze się łączy z innymi produktami i nie odciąża skóry. Purito Galacto zapewnia skórze wstępne nawilżenie, wygładza i rozświetla. Dzięki niej skóra staje się trochę jaśniejsza, tzn. jej koloryt jest taki bardziej wyrównany. Zauważyłam również ograniczenie wydzielania sebum oraz to, że wspomaga proces gojenia skóry, gdy pojawi mi się jakaś krostka, którą raczę rozdrapać;) Muszę jednak zaznaczyć, że jest to produkt, który wymaga cierpliwości w stosowaniu. Pierwsze efekty nie pojawiają się tak szybko jak np. po kuracji Natural Secrets. 
Purito Galacto Niacin 97 Power Essence gdzie kupić


Esencja dostępna jest na Jolse.


Znasz już Galacto Niacin 97 Power Essence albo inne kosmetyki Purito?
Czytaj dalej »

sobota, 8 lutego 2020

All Day Glow Calming Balance Ampoule – świeże ukojenie cery!

Gdy poznaję nową koreańską markę kosmetyków to za zwyczaj moja pierwsza myśl brzmi: dziwna nazwa;) Ale nie tym razem! Wszak ALL DAY GLOW wygląda całkiem swojsko, sensownie i kusząco:) Miałam co prawda lekkie zawahanie z uwagi na to, że kosmetyki tej firmy nie były mi wcześniej znane, ale ostatecznie All Day Glow Calming Balance Ampoule, czyli kojąca ampułka do pielęgnacji twarzy wydała mi się dobrym rozwiązaniem na tą polską łagodną, ale wciąż jednak zimę;) Czy okazała się przydatna?

All Day Glow Calming Balance Ampoule Jolse

ALL DAY GLOW Calming Balance Ampoule


All Day Glow Calming Balance Ampoule blog
Ampułka łączy w sobie świeżość esencji z wilgocią olejku. W jej składzie znajduje się m.in. 5 ceramidów, cholesterol, kwas tłuszczowy, panthenol, allantoina, kwas hialuronowy i rumianek. Dzięki temu połączeniu składników uzyskujemy świeżą, gładką i elastyczną skórę. Kosmetyk przywraca cerze równowagę wilgoci.
All Day Glow Calming Balance Ampoule opinie

Łagodząca ampułka do twarzy marki All Day Glow opakowana została w minimalistyczną, ale naprawdę wygodną i cieszącą oko plastikową buteleczkę. Może tego nie widać, ale jest naprawdę ładna;) Opakowanie zostało wyposażone w sprawnie działającą pipetę. Pojemność to 30ml.  
All Day Glow Calming Balance Ampoule recenzja
All Day Glow ampułka konsystencja
Produkt ma mleczną barwę i konsystencję „świeżej ampułki”. Jest to coś pomiędzy esencją, a olejkiem. Bardzo przyjemna, komfortowa i taka nieco inna formuła:) Przyznam, że trochę jej się obawiałam, ale niepotrzebnie. Nie bój się jeśli nie lubisz olejkowych konsystencji, bo ona nie jest olejkowa w tradycyjnym rozumieniu tego słowa;) Ktoś miał łeb komponując formułę łączącą w sobie korzyści esencji i olejku. Ampułka świetnie się rozprowadza pozostawiając po sobie uczucie orzeźwienia (tak jakby odrobinkę chłodziła), miękkości i gładkości. Szybko radzi sobie z drobnymi podrażnieniami, a także ładnie odżywia skórę. Dobrze współpracuje również z produktami na bazie kwasów uzupełniając ewentualne niedostatki nawilżenia. Nie obciąża i nie tłuści cery. Sprawdza się także na skórze szyi i dekoltu. Producent zaleca aplikację 3-4 kropli, ale milutka tekstura powodowała, że często nakładałam trochę więcej:) Z wchłanianiem nie było żadnych problemów, ponieważ jest to produkt, który szybko wnika w skórę. W dodatku z powodzeniem nadaje się pod makijaż nie zmniejszając jego trwałości. Kosmetyk najlepiej stosować oczywiście pod odpowiednio dobrany krem:) Zapach ampułki All Day Glow jest delikatny i wyczuwalny jedynie podczas rozprowadzania albo przy bezpośrednim wąchaniu z opakowania. Trudno mi go do czegoś porównać, ale bardzo jest neutralny i w moim guście:) Zdecydowanie polecam:) Na Jolse również powoli zyskuje pierwsze dobre opinie i wcale mnie to nie dziwi:) Znajdziesz tam także dokładny opis oraz formułę kosmetyku w akcji:) Z tej serii dostępny jest jeszcze toner oraz krem:) Przyznaję, że kusi mnie toner.


Znasz kosmetyki ALL DAY GLOW? Zdarza Ci się sięgać po takie łagodzące produkty?
Czytaj dalej »

środa, 5 lutego 2020

COSRX AHA 7 Whitehead Power Liquid – recenzja!

Koreańska marka Cosrx słynie ze skutecznych, wydajnych i stosunkowo niedrogich esencji mających zwalczać rozmaite problemy skórne. Do najbardziej cenionych należy Cosrx AHA 7 Whitehead Power Liquid, który pod koniec listopada zdecydowałam się wypróbować w pełnym wymiarze:) Miałam okazję zapoznać się z tym produktem już wcześniej za sprawą sporej odlewki od koleżanki i uznałam, że warto posiąść osobistą sztukę;) Co mogę o nim powiedzieć po dłuższym zapoznaniu? Czas na koreańskie kwaszenie!

Cosrx AHA 7 Whitehead Power Liquid

Cosrx AHA 7 Whitehead Power Liquid


Jest to złuszczający płyn przeciw zaskórnikom z naturalnymi kwasami AHA. Cosrx AHA 7 Whitehead Power Liquid zawiera wodę jabłkową z naturalnym kwasem AHA oraz kwasem glikolowym. Płyn posiada właściwości złuszczające, oczyszczające i odblokowujące pory. Jest także przeznaczony do walki z zaskórnikami zamkniętymi, które tworzą się w wyniku zablokowania porów przez sebum, bakterie oraz martwe komórki skóry. 


Skład: Pyrus Malus (Apple) Fruit Water, Butylene Glycol, Glycolic Acid, Niacinamide, Sodium Hydroxide, 1,2-Hexanediol, Panthenol, Sodium Hyaluronate, Xanthan Gum, Ethyl Hexanediol
Cosrx płyn AHA 7 Whitehead

Kosmetyk znajduje się w prostej 100ml butelce. Nie jest to opakowanie, którym można się zachwycić, ale marka Cosrx stawia na skuteczność, a nie pretenduje do miss pięknej buteleczki;) Opakowanie zostało wyposażone w wygodną pompkę, która ułatwia precyzyjne dozowanie nawet niewielkich ilości produktu. Na zużycie całości mamy 12 miesięcy od momentu otwarcia. To na ile nam wystarczy będzie zależało od potrzeb skóry i co za tym idzie – częstotliwości stosowania. 
Cosrx płyn na zaskórniki zamknięte blog

Preparat posiada wodnistą konsystencję i bardzo lekki nieco kwaskowaty zapach. Jest on neutralny, znika zaraz po aplikacji, więc nikogo nie powinien zmęczyć. Prawdę mówiąc ja uważam go za przyjemny, ale też jestem trochę wypaczona;) Bezpośrednio po nałożeniu pozostawia po sobie delikatną warstewkę. Na mojej skórze nie jest ona jednak uciążliwa ani lepka.

Cosrx AHA 7 Whitehead Power Liquid jak używać?


W początkowej fazie producent zaleca stosowanie płynu 1 raz w tygodniu żeby przyzwyczaić skórę. Jeśli nie zaobserwujemy podrażnienia to możemy zwiększyć częstotliwość do 2-3 razy w tygodniu. Niektórzy stopniowo dochodzą nawet do codziennego stosowania. Esencję najlepiej stosować wieczorem na oczyszczoną skórę, a w ciągu dnia należy pamiętać o ochronie przeciwsłonecznej, czyli o kremie z wysokim SPF żeby nie nabawić się przebarwień. Podczas stosowania kwasów skóra jest niestety na to bardziej podatna, więc warto o tym pamiętać. Produkt możemy aplikować bezpośrednio palcami na skórę lub przecierając twarz wacikiem. W przypadku tego kosmetyku lepiej sprawdza mi się opcja z wklepywaniem palcami;)
Cosrx płyn na zaskórniki zamknięte recenzja

Sama zaczęłam od stosowania AHA 7 Whitehead Power Liquid 2 razy w tygodniu. Do codziennej pielęgnacji go nie włączyłam, ponieważ nie czuję takiej potrzeby. Poprzestałam więc na używaniu 2-3 razy w tygodniu. Aplikowałam go bezpośrednio na oczyszczoną skórę twarzy i często odczekiwałam 20-30 minut zanim przeszłam do kolejnych kroków w mojej pielęgnacji. Nie jest to konieczne, ale w przypadku tego produktu zauważyłam u siebie bardziej efektywne działanie przy takim użytkowaniu. Duży plus za to, że produkt ładnie się u mnie wchłania i nie powoduje rolowania kolejno nałożonych na niego kosmetyków, nawet jeśli minie trochę czasu (miewam z tym problem jeśli nie nałożę kolejnego kosmetyku na jeszcze wilgotną skórę). A jeśli komuś zależy na delikatniejszym działaniu to może ten płyn zmyć. Każdy powinien znaleźć sposób dla siebie. 

Jeśli chodzi o moje wrażenia i tolerancję skóry na ten produkt to wiele razy czytałam, że jest łagodny, nie szczypie etc. Nie mogę się jednak z tym zgodzić. Przy pierwszych użyciach czułam lekkie kłucie i swędzenie oraz mrowienie. Miałam ochotę się drapać, ale jakoś się powstrzymałam;) Później bywało, że nie czułam nic, ale zdarzało się też tak, że odczuwałam mrowienie, swędzenie lub delikatne pieczenie. Jednym słowem ruletka;) Ale o tym już wiedziałam, ponieważ miałam wcześniej do czynienia z tym specyfikiem. Bezpośrednio przed nałożeniem płynu Cosrx nie używałam już szczoteczki Foreo, a jedynie oczyszczałam twarz przy pomocy kosmetyku do mycia i dłoni, ponieważ Foreo i Cosrx to już było dla mojej cery zbyt wiele:) Wracając jeszcze do tych niedogodności po aplikacji płynu, od razu uspokajam, że trwały od kilkunastu sekund do max. minuty. Poza tym nie zaobserwowałam zaczerwienienia ani podrażnienia. Niemniej wersja AHA jest zdecydowanie mocniejsza od BHA (co zresztą jest logiczne). Przy Cosrx BHA Blackhead Power Liquid miałam nawet wręcz takie uczucie ukojenia i lekkiego nawilżenia. Tu tego nie ma, więc komfort stosowania jest mniejszy. Co nie oznacza, że płyn jest zły;) Kosmetolog kiedyś mi powiedziała, że czasem musi zapiec i jeśli poza tym nie dzieje się nic złego to nie ma co się martwić. Jeśli chodzi o same wskazania do stosowania to ja jako takich zaskórników zamkniętych nie mam, ale jesień i zima są świetną porą na „kwaszenie” i postanowiłam wdrożyć coś co było mi już znane jako uzupełnienie pielęgnacji. Tym bardziej, że stosuję wieloetapową pielęgnację i uznałam, że przyda mi się coś złuszczającego i nieco intensywniej oczyszczającego pory. Nie wspominając już o tym, że płyn zawiera jedne z moich ulubionych składników, takie jak niacynamid i kwas glikolowy. Produkt złuszcza powoli i skutecznie powodując, że rano budzimy się z gładszą i czystszą cerą. Jednocześnie nie podrażnia, nie powoduje zaczerwienienia i efektu „linienia”;) Po prostu poprawia strukturę skóry i wspomaga wyrównanie kolorytu. Trzeba jedynie pamiętać o czymś dodatkowo nawilżającym i odżywiającym. Chociaż wiem, że niektórzy stosują go na noc solo, więc wiele zależy od typu cery. Moja mieszana, ale delikatna skóra przy stosowaniu płynu Cosrx zdecydowanie wymaga dodatkowego wsparcia:) Ale przy stosowanych przeze mnie kosmetykach to tak naprawdę żaden problem;) Tak czy inaczej zachęcam do obserwowania własnej skóry podczas używania tego produktu. Dodatkowo Cosrx AHA zmniejsza widoczność porów i przetłuszczanie skóry. Jest to kosmetyk wymagający indywidualnego podejścia, ale godny polecenia:)


Cosrx AHA 7 Whitehead Power Liquid znajdziesz na Jolse


Znasz płyn z kwasami AHA marki Cosrx? Stosujesz kwasy w swojej pielęgnacji?
Czytaj dalej »

niedziela, 2 lutego 2020

Nuxe Huile Prodigieuse Florale - kultowy suchy olejek w najlepszej wersji!

Któż nie zna kultowych suchych olejków NUXE? Może nie każdy używał osobiście, ale myślę, że mało kto nie otarł się o ich sławę. Wszak można się na nie natknąć w prasie kobiecej, na portalach internetowych, w aptekach oraz sklepach internetowych i bardzo często za sprawą poleceń koleżanek:) Pisałam już o 3 wersjach olejku Nuxe Huile Prodigieuse, ale w zeszłym roku marka wypuściła wersję Florale i to jest absolutny majstersztyk! 

Nuxe Huile Prodigieuse Florale blog

Nuxe Huile Prodigieuse Florale


W skład nowego suchego olejku  Nuxe Huile Prodigieuse Florale wchodzą substancje aktywne pochodzenia naturalnego, w tym 7 drogocennych roślinnych olejków – z kamelii japońskiej Tsubaki, olej arganowy, olej makadamia, olej z ogórecznika, olej z orzechów laskowych, olej ze słodkich migdałów i olej z kamelii. 
Nuxe Huile Prodigieuse Florale opinie

Suchy olejek Nuxe Huile Prodigieuse Florale występuje w klasycznej dla olejków Nuxe formie opakowania, czyli w eleganckiej kanciastej butelce wyposażonej w wygodny atomizer. Ja miałam pojemność 100ml, ale w zestawach można trafić również na miniaturki. Sama butelka ma nieco inny odcień niż ta należąca np. do wersji klasycznej. Takie różowe złoto, które wizualnie bardzo do mnie przemawia:) Opakowanie zostało wykonane z ogromną dbałością o szczegóły. Prezentuje się idealnie od początku aż do samego końca:) Muszę zdradzić, że olejek zużyłam latem, ale zostawiłam sobie pustą butelkę żeby zrobić jeszcze parę zdjęć do wpisu i udało mi się tego dokonać dopiero przed końcem roku;) 
Nuxe Huile Prodigieuse Florale

Konsystencja jest dokładnie taka sama jak w przypadku klasycznej wersji Huile Prodigieuse. Olejek ładnie się rozprowadza i szybko wchłania nie pozostawiając po sobie lepkiej warstwy. Ale zapach… Czysta poezja! Coś pięknego. Po prostu sztos! Nigdy nie byłam entuzjastką woni olejków Nuxe, ponieważ jestem bardziej team Creme Fraiche de Beaute, Creme Prodigieuse Boost lub Reve de Miel, ale zapach Florale dosłownie mnie urzekł! Jest to subtelny kwiatowy zapach o nutach skórki grejpfruta i magnolii na piżmowej bazie:) Wspaniale rozwija się na skórze tworząc delikatny, ale długotrwały, urzekający aromat. Jeśli jeszcze nie znasz to powąchaj koniecznie:) A ja po cichu liczę, że w przyszłości marka Nuxe wypuści perfumy o nucie Florale. Wiem, że jest sporo głosów za:) 
Nuxe Huile Prodigieuse Florale suchy olejek

Podobnie jak inne wersje, olejek Florale jest wielofunkcyjny. Można go stosować w pielęgnacji twarzy, ciała i włosów. Ja najbardziej lubię używać olejków Nuxe właśnie na ciało, ponieważ wspaniale pielęgnują, odżywiają i chronią skórę. W tym celu najlepiej aplikować po kąpieli na jeszcze wilgotne ciało. Dobrze łączy się również z balsamem (najlepiej bezzapachowym żeby nie konkurował z zapachem;)). Wspominałam już o nim w ulubieńcach pierwszej połowy 2019 roku, więc werdykt może być tylko jeden – bardzo polecam:) 


Znasz już najnowszą odsłonę olejku Nuxe Huile Prodigieuse Florale?
Czytaj dalej »