poniedziałek, 29 czerwca 2020

Pandemiczne nowości kosmetyczne - maj i czerwiec!

Pandemia koronawirusa nie odpuszcza, ale życie toczy się dalej i pozostaje przyzwyczaić się do nowej rzeczywistości. Żeby zapewnić Ci trochę rozrywki przygotowałam na dzisiaj zestawienie moich nowości kosmetycznych z ostatnich dwóch miesięcy, czyli z maja i czerwca:) 

Medik8

Pierwszą jakże intrygującą nowością, która do mnie dotarła na samym początku maja były dwa kosmetyki Medik8. Wybrałam dla siebie Lipid-Balance Cleansing Oil, czyli jedwabisty olejek do demakijażu oraz Liquid Peptides, czyli serum peptydowe. Jeszcze tego samego dnia poszły w ruch:) Recenzję znajdziesz TUTAJ.
Caudalie Vinoperfect

Od znanej mi i poczciwej marki Caudalie trafiło do mnie serum i krem na dzień z serii Vinoperfect. Serum znałam już wcześniej, a krem jest nowością w serii:) Recenzja będzie w kolejnym wpisie:)
Sesderma
Trafiły też do mnie kolejne kosmetyki Sesderma, czyli Repaskin Mender Antiaging Gel oraz Lactyferrin Sanitizer Gel. A także znana mi już wcześniej woda komórkowa Esthederm, czyli Cellular Water, na którą od dawna miałam chrapkę:) 
Pure Heals

Kosmetyki Pure Heals miały trafić do mnie jeszcze w kwietniu, ale było małe korona-zawirowanie:) Wybrałam dla siebie serię z wąkrotką azjatycką. Kilka słów na temat maseczek znajdziesz TUTAJ.
Alterra Booster
Rossmann sprezentował mi nowe Boostery do twarzy Alterra oraz ekologiczne tampony Facelle So Free;)
M Brush by Maxineczka – 02 i 03

Coś złego dzieje się z dziewczynami, bowiem dostałam już drugi prezent. Tym razem urodzinowo-świąteczny:D A dotychczas ten patent był zarezerwowany wyłącznie dla mnie:P W maju zaskoczyła mnie Ruda. Zamówiła dla mnie dwa pędzle M Brush by Maxineczka02 i 03. Ale nie tak normalnie - pyk pyk i po kłopocie tylko walczyła jak lwica:D Ludzie, co to była za promocja! Cztery godziny walki o zakup pędzli w promocyjnych cenach. Także Ewelina była w lekkim szoku:P 
Is Clinical Copper Firming Mist

Siostra poprosiła o imieninową wishlistę, więc wysłałam jej kilka linków do moich zachciewajek. Zazwyczaj to ja kupuję na prezenty produkty z kategorii #beauty, ale tym razem i ja miałam na coś chęć;) Z mojej listy siostra i szwagier wybrali Is Clinical Copper Firming Mist, Płytkę z kwarcu różowego do masażu Gua Sha z Crystallove oraz książkę, a od siebie zaproponowali również las w szkle, na co z chęcią przystałam, bo od kilku miesięcy chodził mi po głowie:) Poprosiłam o taki nie za duży, nieprzesadnie strojny i z niebieskim akcentem. Dostałam go jeszcze przed imieninami i jestem w nim zakochana:) Aż musiałam zrobić niektóre zdjęcia jeszcze raz żeby mieć takie z laskiem:P
La Mer

Nigdy chyba nie myślałam na poważnie o zakupie kosmetyków La Mer. No, może o pudrze i balsamie do ust:) Ale Interendo wyprzedziła moją potencjalną, niezmaterializowaną jeszcze myśl darowując mi nieoczekiwanie odrobinę luksusu w jakże pasującym do mnie firmowym woreczku;) To było chyba na imieniny, bo akurat trafiło do mnie tego dnia;) Radosny woreczek skrywał w sobie pełnowymiarową mgiełkę La Mer The Mist oraz 3 wcale nie takie małe miniaturki – The Regenerating Serum, The Treatment Lotion i The Moisturizing Soft Cream. Co ciekawe było kilka reakcji na Insta Story, że znacie i mogę spodziewać się sztosu w przypadku niektórych z tych produktów:D 
Od marki Pixi tym razem niespodziewanie trafiła do mnie "nerka" z kilkoma kosmetykami oraz tatuażami;) Wśród kosmetyków znalazły się Glitter-Y-Eye Quad w takich dość konkretnych i mocno błyszczących odcieniach... A także Błyszczyk Lifplift Max, H2O Skindrink i chusteczki do demakijażu Makeup Melting Cleansing Cloths

Swederm Face Mask
Mam też Swederm Face Mask, czyli maskę do twarzy 4w1, która jest jedną z nowości tej marki (swoją premierę miała w kwietniu). Muszę przyznać, że przypadła mi do gustu, ale więcej napiszę w recenzji:) A także filtr Cell Fusion C Laser Sunscreen 100 SPF 50+/PA+++, który wcześniej trochę poznałam na podstawie miniaturek, a także Selvert Thermal After Sun Lotion, czyli balsam po opalaniu, który oczywiście spokojnie może być też stosowany nawet bez opalania;)
Trafił też do mnie klasyczny olejek Nuxe Huile Prodigieuse w letniej edycji limitowanej oraz nowości z serii Very Rose, które naprawdę pięknie pachną:) Nie jakąś babciną różą, a rzeczywiście taką świeżą i nowoczesną:) Na pewno o nich napiszę:)
FaceBoom nowości

Na początku maja zachciało mi się skompletować parę prezentów, więc coś tam zamówiłam, ale wpadłam też do Rossmanna;) Dla siebie po raz drugi kupiłam Puszystą Kumpelkę FaceBoom, czyli oczyszczającą piankę do mycia twarzy;) Pierwsza sztuka fajnie się u mnie sprawdziła, choć opakowanie pozostawia trochę do życzenia;) Z FaceBoom zgarnęłam dla siebie jeszcze Gumową Maskę Algową Peel-Off, która bardzo przypadła mi do gustu i wkrótce potem dokupiłam jeszcze dwa opakowania (więcej nie było). A z BodyBoom Peeling z Pestek Jagód. O nowościach BodyBoom i FaceBoom pisałam TUTAJ. W moje łapki wpadł też krem do rąk Yope Rabarbar i Róża, który niestety nie zaskarbił sobie moich względów;)
Promocyjna Fiesta w Rossmannie

Promocyjna Fiesta w Rossmannie? Nie no gdzie tam… Bez sensu latać po sklepach podczas szalejącej pandemii koronawirusa:P Skandal, że w ogóle zrobili taką promocję właśnie teraz! Parę godzin później… pyk zamówienie! Potem jeszcze na miejscu i jeszcze raz… To nie promocja, to styl życia:D Jedyną rzeczą do makijażu, której na serio potrzebowałam, bo już wykorzystałam zapasy, była kredka do brwi. Tym razem postawiłam na dwie kredki do brwi od MaybellineBrow Satin oraz Total Temptation. Tradycyjnie promocja obejmowała też balsamy do ust, więc jak zawsze skusiłam się na pomadkę rumiankową Alterra oraz nowy balsam do ust Soraya Plante. W promocję wliczały się też m.in. ostrza Gillette. Kupiłam więc kilka męskich na prezent i żebym potem nie zazdrościła – wzięłam też dla siebie Gillette Venus Swirl;) Choć muszę przyznać, że nie wykorzystałam jeszcze zapasów zrobionych 3 lata wcześniej:P Część mojego owłosienia całkiem nieźle ogarnęło IPL, więc moje potrzeby w tym zakresie nie są zbyt wielkie. Ale ta maszynka była tak fikuśna, że nie mogłam się oprzeć;) Kupiłam też Przyrząd do czyszczenia szczotek do włosów For Your Beauty, bo ten mój z Oriflame wypadał z trzonka;) Taka pierdoła, ale bardzo przydatna. Polecam:P Jest także Szczotka do włosów For Your Beauty Health&Antibacterial z igłami pokrytymi miedzią;) Miałam już identyczną, ale trochę ją sponiewierałam przez 2 lata, więc przyszła pora na zakup nówki sztuki:) Według mnie to świetna szczotka:)
paletka magnetyczna Nabla

Jakimś dziwnym trafem chwilę później moje nogi znowu zboczyły do Rossmanna celem zakupu całkiem niekosmetycznych rzeczy;) Tak to już jest, że wszystkie drogi prowadzą do niego:P Wpadło mi jednak w oko samotnie stojące na półce 4 Long Lashes Intensywne serum wzmacniające do paznokci. Na opakowaniu wyczytałam, że nadaje się też do smarowania skórek, więc przytuliłam je czule;) Całkiem przyjemne, nielepkie i nietłuste. Jednym z prezentów, które zrobiłam siostrze były cienie i paletka magnetyczna Nabla. Oczywiście pozazdrościłam, że moje nadal takie bez domku i w końcu zakupiłam też dla siebie;) Wreszcie mogę spać spokojnie:D Pędzel 01 M Brush by Maxineczka wyrwany sklepowi z gardła, czyli z trudem zakupiony podczas wspomnianej już wyżej słynnej promocji -25% na pędzle Maxi;) Szybko pożałowałam, że kupiłam tylko jeden, ale łącznie mam już 3:D 
Crystallove Slaap
To już nie kosmetyki tylko akcesoria. Ale reklamowane są jako produkty mające pozytywny wpływ na urodę, więc postanowiłam je pokazać;) Mowa o Jedwabnej opasce na oczy Slaap oraz Jedwabnej gumce do włosów;) Przy okazji na zdjęcie załapała się wspomniana wcześniej płytka Crystallove;)
W pewnym momencie zapragnęłam poczuć się jak Beyonce i sprawiłam sobie nowość Resibo Mastertouch Body Balm. Wybrałam tę wersję, ponieważ ta druga dodatkowo przyciemnia skórę. A mi zależało wyłącznie na rozświetleniu, bo i tak blada nie jestem;) Była też promocja na Soraya Plante, więc skusiłam się na Naturalnie wygładzający scrub do ciała. Kupiłam też kolejne opakowanie Swederm Gel Trap, bo nie dość, że polubiłam to jeszcze okazał się wydajny:) Recenzja pierwszej tubki już wkrótce:)


I to już chyba tyle w temacie majowo-czerwcowych nowości. Jeśli o czymś zapomniałam albo coś jeszcze do mnie trafi do końca miesiąca to dokleję;)A tymczasem zapraszam na mój Instagram. Wszak niektóre posty pojawiają się tylko tam:)


Znasz coś z moich nowości? Trafiło do Ciebie coś szczególnie ciekawego przez te dwa miesiące?
Czytaj dalej »

środa, 24 czerwca 2020

Alkemie Dream of beauty maseczka do twarzy!

Kosmetyki Alkemie intrygowały mnie naprawdę długo i na początku października udało mi się poznać pierwszy z nich. Alkemie Dream of beauty wyciszająca nocna maska-krem, bo to o niej dziś mowa, została przeze mnie zużyta już dłuższy czas temu i nawet pojawiła się w najlepszych kosmetykach 2019 roku:) Wypadałoby więc w końcu uzupełnić to o pełną recenzję:)

 Alkemie Dream of beauty recenzja

Alkemie Dream of beauty wyciszająca nocna maska-krem


Maska pochodzi z serii Mikrobiome w skład, której wchodzą kosmetyki o działaniu regenerującym, łagodzącym i nawilżającym. Polecana jest ona przede wszystkim osobom ze skórą suchą, wrażliwą i atopową, a także po nadmiernej ekspozycji na słońce i po zabiegach dermatologicznych. Wyciszająca nocna maska-krem łagodzi podrażnienia, wygładza oraz pozostawia skórę zregenerowaną.


Skład: Aqua, Glycerin, Polyglyceryl-3 Methylglucoside, Avena Sativa (oat) Kernel Flour, Oenothera Biennis (evening) Primrose Oil, Orbignya Oleifera (babassu) Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Isoamyl Cocoate, Glyceryl Stearate, Myristyl Myristate, Biosaccharide Gum-1, Butyrospermum Parkii (shea) Butter Extract, Butanodiol, Centella Asiatica Extract, Polygonum Cuspidatum (japanese Knotweed) Root Extract, Scutellaria Baicalensis Extract, Tasmannia Lanceolate Fruit Extract, Camelia Sinensis (green Tea) Leaf Extract, Glycyrrhiza Glabra (licorice) Root Extract, Chamomilla Recutita (matricaria) Flower Extract, Rosmarinus Officinalis (rosemary) Leaf Extract, Caprylic /capric Triglyceride, Heliantus Annuus (sunflower) Seed Oil, Laminaria Ochroleuca Algae Extract, Tocopherol, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Ac., Tetrasodium Glutamate Diacetate, Parfum, Limonene, Linalol.
 Alkemie Dream of beauty maska blog

Maska Alkemie Dream of Beauty występuje w dwóch pojemnościach – 15ml i 60ml. Ja miałam tą większą wersję, ale wydajność w przypadku tego produktu jest całkiem w porządku. Mówię to ja – „niereformowalny, bezwstydny zużywacz”. Podejrzewam więc, że nawet miniatura wystarczy na kilka zastosowań. Zawartość znajduje się w zgrabnym szklanym słoiczku, który wizualnie prezentuje się naprawdę bardzo ładnie i muszę przyznać, że stał na honorowym miejscu na mojej półce w łazience podczas użytkowania;) 
 Alkemie Dream of beauty maska opinie

Maseczka posiada lekko beżową barwę i dość gęstą konsystencję, która jednocześnie jest miękka w dotyku (nie trzeba skrobać;)) i ładnie się rozprowadza. Zapach przywodzi mi na myśl perfumy Dolce&Gabbana Light Blue, ale to nie tak, że maska pachnie jak te perfumy. Chodzi bardziej o taki „znajomy pierwiastek”, jakąś wspólną nutę, która budzi we mnie takie skojarzenia;) Jednocześnie ma ona też w sobie coś ziołowego i medycznego. Na początku zapach był dla mnie zbyt długotrwały i po pierwszym użyciu rozbolała mnie głowa, ale w miarę stosowania przywykłam i go polubiłam:)
 Alkemie Dream of beauty maska czy warto

Producent zaleca aplikację cienkiej warstwy i może nie musi być aż taka bardzo cieniuteńka, ale w przypadku tej maski przesada jest zbędna:) Maska nie ma w sobie ani grama lepkości i co więcej – wchłania się praktycznie do matu. Czasem zdarzało mi się jej używać również na dzień, nawet pod makijaż (zwłaszcza, jeśli akurat czekałam na nowy krem na dzień;)), ponieważ nie sprawiała żadnych problemów i doskonale współpracowała z innymi kosmetykami, zarówno kolorowymi jak i pielęgnacyjnymi typu serum czy esencja. Docelowo była ona jednak przeze mnie stosowana zgodnie z przeznaczeniem, czyli na noc jako ostatni krok w wieczornej pielęgnacji twarzy. Na mojej mieszanej, ale delikatnej skórze sprawdziła się bardzo dobrze, ponieważ dobrze regenerowała, odżywiała i wspomagała nawilżenie, ale jednocześnie nie obciążała skóry i nie wzmagała jej przetłuszczania. Po takim nocnym użyciu skóra była ukojona i wypoczęta. Maska nie poradziła sobie jedynie z drobną mocno czerwoną plamką, która ni stąd ni zowąd pojawiła się u mnie któregoś razu. Zadziałał wtedy na nią dopiero żel łagodzący z apteki. Niemniej takie incydenty mają u mnie miejsce niezwykle rzadko, więc nie było to dla mnie dużą wadą. Samą maseczkę uważam za naprawdę dobrą praktycznie dla każdego typu cery:) Można ją stosować jako codzienny krem na noc albo jako maskę całonocną w wybrane dni lub kiedy cera szczególnie potrzebuje regeneracji i złagodzenia drobnych podrażnień. Z tej samej serii miałam też piankę do oczyszczania twarzy i również ją lubiłam (mam nadzieję, że jeszcze uda mi się jeszcze o niej napisać).


Znasz maskę Alkemie Dream of beauty albo inne kosmetyki Alkemie? Stosujesz maseczki na noc?
Czytaj dalej »

sobota, 20 czerwca 2020

Nowości FaceBoom i BodyBoom – pianka do mycia twarzy, maska algowa, peeling i masło ujędrniajace!

W drugiej połowie marca marka BodyBoom wypuściła linię do pielęgnacji twarzy FaceBoom. Niedługo potem pojawiły się równie różowiutkie nowości do pielęgnacji ciała:) Sama skusiłam się na trzy z nich, a dodatkowo dwa dostałam w prezencie od Anetki. Miałam dobre wspomnienia z BodyBoom, a ceny nowości były wyjątkowo korzystne, więc uznałam, że grzechem byłoby nie spróbować. Co ciekawe producentem Bodyboom i Faceboom jest obecnie Bielenda. Dziś postanowiłam w telegraficznym skrócie opisać swoje wrażenia:)

Nowości FaceBoom od BodyBoom


FaceBoom Oczyszczająca pianka do mycia twarzy Puszysta Kumpelka

FaceBoom Oczyszczająca pianka do mycia twarzy Puszysta Kumpelka

Na Puszystą Kumpelkę (kocham te nazwy:D), czyli Oczyszczającą piankę do mycia twarzy Faceboom skusiłam się zaraz po premierze tj. w drugiej połowie marca. Spodobała mi się na tyle, że na początku maja kupiłam drugą sztukę na zapas. Pierwsza wystarczyła mi na ok. 7 tygodni codziennego stosowania rano i wieczorem. Pod względem działania nie ustępuje 5x droższej piance, którą miałam wcześniej:) Ma przyjemny skład, nie wysusza, nie podrażnia. Jest komfortowa w użyciu. Dobrze radzi sobie zarówno z porannym myciem twarzy jak i w przypadku dwuetapowego oczyszczania, czyli po demakijażu olejkiem. Po użyciu skóra jest miękka w dotyku i dobrze przygotowana na przyjęcie toniku oraz dalszej pielęgnacji. Zapach jak dla mnie bez szału, z lekko pudrowymi nutami. Ale obiektywnie może się podobać;) Do wad należą problemy z opakowaniem. Kupowałam jeszcze na prezenty, więc łącznie kilka sztuk. Pierwsza kupiona online przeciekała (opakowanie było lepkie i mokre) i pozostałe kupione w Rossmannie również Na szczęście podczas użytkowania nic już nie ciekło. Muszę jednak dodać, że jest to produkt wymagający krzepy;) Naprawdę ciężko się go dozuje! Pomijając wady fabryczne, z działania jestem zadowolona.

FaceBoom Gumowa maska algowa peel-off Giętka Idealistka


FaceBoom Gumowa maska algowa peel-off Giętka Idealistka

Maski algowe kupowałam na prezenty, a dla siebie wzięłam jedną sztukę tak od niechcenia. Jestem leniwa i preferuję maski od razu gotowe do użycia:) Czasem jednak można się poświęcić i zrobić sobie małe SPA! Gdy już zdecydowałam się użyć, zachwyciłam się na tyle, że natychmiast zdecydowałam – jutro biegnę do Rossmanna wykupić cały dostępny zapas! No nie nachapałam się, bo na stanie były już tylko dwie:P Wzięłam więc co było i oddaliłam się z jedynie częściowym poczuciem satysfakcji;) 

Ale od początku! Maska została umieszczona w różowym kubeczku takiej samej wielkości jak peeling do ciała z BodyBoom. Wiem, że względu na ten gabaryt wiele dziewczyn myślało, że jest to produkt na kilka razy. Ale trzeba wyraźnie zaznaczyć – maska jest na jedno użycie, a wewnątrz znajdziemy 12g proszku. Aby rozrobić maskę wystarczy dodać do kubeczka 30ml wody i energicznie zamieszać (ja robię to gumowym pędzelkiem do masek) aż do uzyskania jednolitej masy. Ważne żeby nie nalać zbyt dużo wody, ponieważ wtedy konsystencja będzie zbyt rzadka. Ciężko będzie nałożyć produkt na twarz, a i efekt nie będzie zadowalający. Przed użyciem myjemy oczywiście twarz;) Zapach maski też jest dla mnie bez większych fajerwerków, ale nie należy do nieprzyjemnych;) Maskę nakładamy na oczyszczoną skórę, ale tak naprawdę dla zwiększenia efektywności można pod nią użyć też lekkiego serum (często tak robią w salonach). Ja używałam na gołą skórę żeby móc ocenić działanie maski samej w sobie;) Po upływie 10-15 min maskę po prostu ściągamy z twarzy. U mnie efekt zastosowania tej maski jest rewelacyjny. Moja twarz jest po niej miękka niczym pupcia niemowlaka! Niesamowicie wygładzona, promienna i nawilżona! Dla mnie sztos! Także musi być w niej coś, co moja skóra wyjątkowo lubi:) Gdy po użyciu nałożę jeszcze serum i krem, efekt jest niesamowity! Z uwagi na to, że produkt jest jednorazowego użytku, a jego cena regularna wynosi 15zł nie wypada to zbyt ekonomicznie;) Ale mimo wszystko nie jest to też żadna cena zaporowa:P Plus jednak taki, że mamy od razu pojemnik do rozrobienia, więc nie musimy szukać żadnej miski. Jeśli zależy Ci na masce algowej w dużym opakowaniu to mogę polecić te z Bielenda Professional.

Nowości BodyBoom


BodyBoom Peeling z pestek winogron Niezastąpione Winogrono



Chyba prawie każdy słyszał o kawowych peelingach BodyBoom? Swego czasu używałam ich namiętnie! Wiele osób je uwielbia, ale opakowanie w formie saszetki nie dla każdego jest wygodne i przyznam, że mnie za którymś razem również ono zmęczyło;) Dla takich marud marka przygotowała peelingi w formie kubeczków. Dokładnie takich samych jak maska, którą opisałam wyżej. Z tą różnicą, że wewnątrz znajdziemy 100g peelingu, czyli już nie na jeden raz, a na parę razy;) Warto tutaj dodać, że peeling należy zużyć w ciągu 3 miesięcy od otwarcia. Pierwsze co mi się w nim nie spodobało to znów zapach. Spodziewałam się jakiejś naturalnej woni, a dla mnie ten zapaszek jest po prostu sztuczny. Sama nie wiem jak go określić. Może coś w kierunku syntetycznej rodzynki z nutą świeżości? Zostaje na skórze jeszcze przez parę godzin po użyciu, tzn. mój nos wyczuwa;) Może Tobie się spodoba, ale ja nie nadawałam z nim na tych samych falach:P Peeling posiada brązową barwę i dość sypką, suchą konsystencję. Nie ma tej przyczepności do dłoni, więc trzeba przenosić go na ciało szybko i sprytnie;) Poziom złuszczania w moim odczuciu jest od lekkiego do średniego, zależnie od tego, jaki nacisk na skórę zastosujemy. Po masażu producent zaleca zostawić peeling na skórze jeszcze przez 3-5 minut. Po użyciu skóra jest złuszczona, delikatnie wygładzona i lekko nawilżona. Nie ma takiego efektu wow jak po kawowym bracie. Jest w porządku, ale to nie jest ten poziom, do którego przyzwyczaiły mnie peelingi kawowe z tej samej marki:) Mam jeszcze drugi z pestek jagód i zobaczymy czy zapach bardziej przypadnie mi do gustu.

BodyBoom Ujędrniające masło do ciała


BodyBoom Ujędrniające masło do ciała

Smarowanie to moje powołanie (podobnie jak spanie), więc zawsze chętnie próbuję wszelkich nawilżaczy do ciała;) To masło jest podobno sprzymierzeńcem w walce o szczupłe ciało bez cellulitu oraz rozstępów. I to musimy przemilczeć, bo szczupła jestem z natury aż nadto i w przeciwieństwie do większości kobiet nie mam cellulitu ani rozstępów. Takim trzeba się urodzić:D Nie zważam jednak aż tak na przeznaczenie i zawsze chętnie wetrę mimo wszystko;) Masło posiada średnio-gęstą konsystencję, która rozprowadza nieco marząc się i bieląc. Nie jest jednak tłuste. Wchłania się do matu. To jednak dla mnie minusik, gdyż lubię jak balsam pozostawia zdrowo błyszczącą skórę. Nie tłustą, ale lekko błyszczącą. I znowu zapach! Nie za słodko? Zapach tego masełka jest tak słodki, że powinna się nim smarować Lalka Barbie;) Dla mnie woń jest nieco męcząca i z tych dających o sobie znać przez dłuższy czas, plus zostających na piżamie. Z tego powodu smarowałam się nim tylko od pasa w dół (mniejsza intensywność powiewu:P), a na górę dawałam Gel Trap od Swederm. Jak już wspomniałam nie mam tych wszystkich problemów, do których polecane jest owe masło. Zdarza mi się jednak sięgać po takie produkty, ponieważ nierzadko zapewniają efekt tak gładkiej, że aż śliskiej skóry. Ale nie tym razem. Przy tym maśle widziałam bardziej działanie nawilżająco-odżywcze. Całkiem dobre nawiasem mówiąc, ale nie na tyle spektakularne żeby się zachwycić. 

Jak w widać każda z nowości w moim odczuciu ma jakieś wady. Najlepiej oceniam maskę algową i będę do niej wracać! Piankę również kupiłam kolejną na zapas. 


Znasz coś z nowości FaceBoom albo BodyBoom? Jaka jest Twoja opinia na ich temat?
Czytaj dalej »

wtorek, 16 czerwca 2020

Esthederm Cellular Water Mist woda komórkowa – Topestetic!

Woda komórkowa Esthederm to kosmetyk, który już od dawna chciałam mieć, ale trochę mi zeszło zanim stało się to faktem:) Z Esthederm Cellular Water Mist miałam po raz pierwszy styczność kilka lat temu podczas jednego z zabiegów relaksacyjnych na twarz u kosmetologa:) Już wtedy wzbudził moje zainteresowanie za sprawą intrygującej nazwy – woda komórkowa oraz swej łagodności i delikatności:) W owym czasie produkty tej marki nie były jeszcze zbyt dobrze dostępne poza gabinetami urody, ale ostatnio wypatrzyłam dość bogatą ofertę tego producenta na Topestetic i uznałam, że to znak żeby w końcu posiąść osobisty egzemplarz:) Jak wypadł stosowany na co dzień?

Esthederm Cellular Water Mist


Esthederm Cellular Water Mist

Woda komórkowa w postaci mgiełki o działaniu nawilżającym przeznaczona jest do każdego typu cery. W szczególności zaś suchej, wrażliwej, szorstkiej i odwodnionej. Idealnie sprawdzi się u osób długo przebywających w klimatyzowanych pomieszczeniach oraz podróżujących wiele godzin samolotem. Z uwagi na zawartość 100% biomimetycznej, inspirowanej wodą Patent Cellular Water oraz kwas hialuronowy może wykazywać działanie porównywalne z serum. Dodatkowo w składzie znajdziemy również pierwiastki śladowe i minerały, które przywracają skórze komfort i dostarczają składników utrzymujących wilgoć w skórze. Sprawdzi się również jako utrwalacz makijażu oraz produkt ułatwiający wnikanie składników aktywnych z kolejnych kosmetyków pielęgnacyjnych. 
Esthederm woda komórkowa opinie recenzja blog

Wodę komórkową Esthederm Cellular Water Mist otrzymujemy w ultra-eleganckim srebrnym opakowaniu z atomizerem, które iskrzy się milionem błyszczących drobinek;) Tak jak podłoga w łódzkim Centralu w czasach sprzed remontu;) Butelka nie wyszła mi wystarczająco godnie i reprezentatywnie na zdjęciach, ale możesz wierzyć, że wykonana została niezwykle starannie i estetycznie:) Pojemność to 100ml. 
Esthederm woda komórkowa

Wbudowany w opakowanie atomizer również nie budzi żadnych zastrzeżeń. Wydaje z siebie naprawdę drobniutką mgiełkę, więc nawet jeśli jesteś ofiarą losu to podczas aplikacji nie zniszczysz sobie makijażu i na pewno nie zachlapiesz wszystkiego wokół:) Dobre dla osób, które boją się wody:D Zapach? Mmmm jak to pachnie! Przepięknie, bo… niczym!:) Produkt jest całkowicie bezzapachowy i na dwoje babka wróżyła, ale akurat dla mnie to zaleta. Najbardziej cenię sobie bezwonne kosmetyki do twarzy:) Jeśli koniecznie potrzebujesz mieć pachnącą mgiełkę to poszukaj czegoś innego. W ofercie Topestetic na pewno znajdziesz coś dla siebie, obdarują Cię próbkami, a dodatkowo dostawę masz zawsze gratis:)  U mnie np. w zapasie czeka mgiełka Is Clinical:) Ja niestety często tam buszuję i zawsze wynajdę jakieś „chciejstwo”;)

Woda komórkowa jak sama nazwa wskazuje posiada formułę wodną. Czysta, krystaliczna woda, która nie jest w żaden sposób lepka ani obciążająca. Idealna na ciepłe dni, choć moim zdaniem jest na tyle uniwersalna, że sprawdzi się o każdej porze roku. 


A jak z działaniem? Zakwestionowałabym jakoby produkt miał działać tak samo intensywnie jak serum, bo to jednak zdecydowanie lżejszy kaliber:) Ale musisz wiedzieć, że podchodzę do takich kosmetyków mając realne oczekiwania. Nie wymagam, że cudowna woda będzie w stanie zastąpić wszystkie moje kosmetyki:) To samo polecam Tobie. Oczekuj najlepszego, ale w granicach zdrowego rozsądku:) Mgiełki traktuj nie, jako podstawę, a uzupełnienie pielęgnacji. Woda komórkowa Esthederm jest bardzo łagodna, więc jestem przekonana, że nie podrażni nawet wyjątkowo wrażliwej cery. Przyjemnie odświeża, lekko koi oraz pomaga skórze utrzymać odpowiedni poziom nawilżenia w ciągu dnia. Nie rujnuje makijażu, więc z powodzeniem możesz po nią sięgać, kiedy tylko masz potrzebę lub ochotę. Warto również spryskać nią twarz zaraz po wykonaniu makijażu, ponieważ sprawia, że skóra prezentuje się bardziej świeżo, a make-up jest ładnie scalony. Serum nie zastąpi, ale zastosowana przed nim sprawi, że zawarte w nim składniki aktywne będą mogły lepiej wnikać w skórę i tym samym zapewniać bardziej efektywne działanie pielęgnacyjne:) Można więc powiedzieć, że to taki nieobciążający booster, który dodaje cerze energii:) Hydra-Booster widniejące na opakowaniu to idealne określenie.

Ja jestem z tej mgiełki bardzo zadowolona. W moim odczuciu spełnia swe zadanie, a do tego jest niezwykle łagodna zarówno dla skóry jak i mego przewrażliwionego niekiedy zmysłu powonienia:)


Znasz już Esthederm Cellular Water Mist? Sięgasz po mgiełki do twarzy?
Czytaj dalej »