Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antyperspirant. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antyperspirant. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 sierpnia 2023

Medixil Normal bloker potu – czy działa?

Z cyklu praktyczne i życiowe, bo niektóre scenariusze pisze samo życie😂 A było to tak, że od wielu lat miałam sprawdzony antyperspirant do którego stale wracałam. Niestety w pewnym momencie coś się zmieniło, przestał mnie kochać i musieliśmy się rozstać💔🤪 Zaczął mnie podrażniać. Pachy wyglądały normalnie, ale zwyczajnie bolały🤦🏽‍♀️ Oglądali je lekarze lecz nic nie stwierdzili (także kolejna tajemnicza dolegliwość do kolekcji😆). Później stosowałam antyperspirant Secret, ale przy codziennym używaniu znów pojawiał się ból. Było OK przy aplikacji 3x w tygodniu.

Stwierdziłam więc, że kupię bloker. Miałam chęć na Perspirex (dawny Etiaxil), ale w promocji była nowość - Medixil i dałam mu szansę. Wybrałam wersję normal, która działa 3-5 dni. Stosuje się go na noc na umytą, suchą i niepodrażnioną skórę. Rano wystarczy zmyć wodą z mydłem. W przypadku depilacji nie można używać przez 48h i uważam to za największą wadę, bo trzeba sobie ułożyć schemat aplikacji😎 Rozpoczynając stosowanie nakłada się go co 2 noc. Przy pierwszych użyciach pachy swędzą i drapanie jest bardzo kuszącą wizją🫠 Na szczęście w miarę stosowania objawy są coraz mniej odczuwalne.

Aktualnie nie zmagam się z nadpotliwością, więc ciężko mi ocenić ten aspekt. Zależało mi jedynie na skutecznym działaniu przy minimum aplikacji😅 Tak żeby móc czuć się komfortowo, zwłaszcza w sytuacjach wzmożonego stresu. Nie zawiodłam się. Pozytywne efekty zauważyłam już po pierwszym zastosowaniu. Nawet jak np. wyniku wysiłku spoci mi się czoło, brzuch czy plecy to pachy pozostają suche. Używam 1-2x w tygodniu i mam spokój. Nie wystąpiło u mnie żadne zaczerwienienie, podrażnienie, wysuszenie ani co szczególnie ważne - ból. Po kąpieli w dni bez aplikacji zawsze jednak smaruję pachy balsamem.

A Ty czego aktualnie używasz do ochrony przed poceniem?💦

Czytaj dalej »

sobota, 8 września 2018

Dermedic – 3 produkty z różnych serii. Jak wypadły?

Produkty Dermedic pojawiały się na moim blogu już niejednokrotnie. W maju zużyłam dwa kolejne. Natomiast trzeci kosmetyk musiał trochę poczekać na ostateczną opinię:) 

Dermedic kosmetyki czy warto


Dermedic Linum Emolient żel pod prysznic odbudowujący barierę ochronną skóry

Dermedic Linum Emolient żel pod prysznic, łagodny żel pod prysznic, żel dla suchej skóry

Żel pod prysznic opakowany został w smukłą butelkę o pojemności 200ml. Jego konsystencja jest kremowo-żelowa, a zapach typowy dla linii Linum Emolient. Mnie kojarzy się on z łagodnością. Żel pod prysznic Dermedic Linum Emolient przeznaczony jest do skóry bardzo suchej i atopowej. Ma on za zadanie łagodnie oczyszczać, przynosić ulgę oraz ograniczać uczucie swędzenia skóry. Moja skóra co prawda na ogół dobrze toleruje wszelkie żele pod prysznic, również te z SLS. Ale zdecydowanie ma skłonności do przesuszenia i wymaga regularnej pielęgnacji. Dlatego po pozytywnych odczuciach związanych z paroma innymi produktami z tej serii postanowiłam sprawdzić ten żel. Rzeczywiście produkt ten nie powodował u mnie poczucia ściągnięcia, był delikatny dla skóry, a także lekko nawilżał. Dzięki temu wzmagał działanie balsamu. 


Dermedic Hydrain 3 Hialuro koncentrat balsamu nawadniający skórę


Dermedic koncentrat balsamu, skoncentrowany balsam, dobry balsam

Balsam otrzymujemy w wygodnej 200ml tubce. Posiada on kremowo-żelową konsystencję, która rzeczywiście przywodzi na myśl koncentrat. Zapach balsamu jest bardzo ładny i typowy dla linii Hydrain 3. Jak już kiedyś wspominałam, mnie przypomina coś w rodzaju zielonego jabłuszka. Choć niektóre z Was były zaskoczone moją interpretacją tego zapachu;) Jako typowy Skorpion będę się jednak upierać przy zielonym jabłuszku z nutą czegoś bardzo pozytywnego i poprawiającego humor. Mogłabym się tym smarować cały czas, ale niestety u mnie balsamy znikają w ekspresowym tempie:D Dermedic Hydrain 3 Hialuro koncentrat balsamu nawadniający skórę po nałożeniu trochę się klei, ale to uczucie dość szybko mija. Przyznam, że było to moje kolejne spotkanie z tym balsamem i tym razem również mnie nie zawiódł. Produkt nie tylko dobrze nawilża, wygładza i zmiękcza skórę, ale także pięknie pachnie. Jedynym minusem było to, że złamała mi się w nim nakrętka. W owym czasie pod koniec używania była u mnie siostra, balsam jej upadł i nakrętka się odłamała. Jednak mimo wszystko zużyłam do ostatniej kropli przecinając jeszcze tubkę. Pewnie mogłabym się też doczepić wydajności, ale doskonale wiecie, że jestem w stanie wetrzeć w siebie każdą ilość balsamów, więc nie biorę tego pod uwagę. Balsam polecam. Nie kosztuje wiele, a działa bardzo fajnie.


Dermedic Antipersp C


Dermedic Antipersp C, antyperspirant opóźniający odrastanie włosków

Antyperspirant występuje w bardzo fajnym poręcznym opakowaniu, które jest idealne na wyjazdy bo nie zajmuje wiele miejsca. Pojemność to 60g, a PAO 6 miesięcy. Jest to produkt typu roll-on, który nie tylko chroni przed poceniem, ale i minimalizuje podrażnienia po depilacji. Dodatkowo ma on także osłabiać odrastające włoski. Jak wiecie na pachy stosuję urządzenie IPL, więc z rozpoczęciem używania tak naprawdę czekałam do momentu, w którym byłam już pewna efektów depilacji. Przy antyperspirancie zależało mi przede wszystkim na ochronie przed poceniem oraz łagodności, ponieważ moja skóra pod pachami jest wrażliwa i tak naprawdę smaruję ją po kąpieli tak jak każdą inną część ciała. Antyperspirant jest praktycznie bezzapachowy, nie podrażnia i nie szczypie w pachy. Nie zauważyłam też żeby pozostawiał ślady na ubraniach. Choć przyznaję, że czarnych raczej nie noszę;) Lato było dobrym momentem na sprawdzenie go, więc przyznaję, że przy częstych upałach miał okazję się wykazać:) Producent deklaruje 48h godzinne działanie, ale ja myję się regularnie, więc stosuję zawsze rano;) Antyperspirant bardzo dobrze chroni przed poceniem przez cały dzień. Bywało, że czułam jak się rozpływam, a moje paszki pozostawały suche. Jestem z niego zadowolona i dołącza do niewielkiego grona moich ulubieńców.


Lubicie kosmetyki Dermedic? Znacie któryś z tych produktów?
Czytaj dalej »

piątek, 23 marca 2018

Kosmetyki Roge Cavailles – zachwyt prosto z aptecznej półki!

Uważam, że marki apteczne specjalizujące się m.in. w produkcji dermokosmetyków mają bardzo dużo do zaoferowania w kwestii pielęgnacji twarzy i ciała, więc z nieskrywaną przyjemnością sięgam po tego typu produkty. Zwłaszcza, że często cechują się one delikatnością, przyjemną formułą oraz odpowiednio dobraną, niedrażniącą kompozycją zapachową. Z francuską marką Roge Cavailles po raz pierwszy zetknęłam się na blogu Iwony i muszę przyznać, że od razu żywo mnie zainteresowały. Wiedziałam, że to będzie coś dla mnie! Tym bardziej, że autorka ma po prostu dobry gust:) Minęło trochę czasu zanim Roge Cavailles pojawiły się również u mnie, ale lepiej późno niż wcale:) Będzie zatem o tym jak się u mnie sprawdziły orzeźwiający olejek pod prysznic, krem pod prysznic masło shea i kwiat magnolii, wyjątkowo delikatny płyn do higieny intymnej, mydło w kostce masło migdałowe i róża oraz dezodorant Absorb+ 48h. Wszystkie te produkty są hipoalergiczne i nie zawierają parabenów.

zdjęcie przedstawiające kosmetyki Roge Cavailles

Roge Cavailles  olejek do kąpieli orzeźwiający


zdjęcie przedstawiające Roge Cavailles olejek do kąpieli orzeźwiający

Orzeźwiający olejek do kąpieli i pod prysznic o cytrusowym zapachu został skomponowany na bazie olejku z sezamu i olejku z cedratu, które mają zapewnić łagodne oczyszczenie i odżywienie skóry. Jest on szczególnie polecany do skóry suchej i wrażliwej. 

Firma posiada w swej ofercie trzy olejki do kąpieli i pod prysznic – orzeźwiający, aksamitny i satynowy. Ja wybrałam tę pierwszą wersję, ponieważ miałam chęć na świeży, cytrusowy zapach, a dodatkowo zachęcał mnie żółciutki kolor butelki;) Choć jednocześnie lekko kojarzy mi się on z tłuściutkim rosołkiem. Taki mały niewinny paradoksik;) Muszę jednak dodać, że niedawno miałam też okazję poznać zapach wersji satynowej i pachnie przepięknie. Aż żałuję, że go nie mam! 
Butelka posiada wygodny, opływowy kształt oraz zamknięcie na klik. Nie ma żadnych problemów z dozowaniem produktu. Pewnie wygodniejsza byłaby pompka, ale z kolei tego typu opakowanie łatwiej jest przewozić podczas ewentualnej podróży;) Pojemność wynosi 250ml, natomiast PAO 12 miesięcy. Konsystencja produktu to coś w rodzaju delikatnego żelu, który przyjemnie się rozprowadza i dobrze się pieni. Zapach trochę mnie zaskoczył, ponieważ spodziewałam się czegoś innego choć dokładnie nie wiedziałam czego;) Według mnie są to nuty werbeny. Woń podczas kąpieli jest dobrze wyczuwalna, choć nie utrzymuje się zbyt długo po osuszeniu ciałka. To zresztą pewnie dlatego, że ja zawsze stosuję balsam, który może zabić zapach żelu lub olejku:) Dodam też, że zapach przywodzi mi na myśl perfumy niszowej marki Atelier Cologne;) Trzeba więc przyznać, że jak na olejek pod prysznic jest dość interesujący. Olejek jest delikatny dla skóry, dobrze oczyszcza, ale nie podrażnia i nie wysusza. Po użyciu skóra jest miękka i gładka. Choć tak jak wspomniałam u mnie balsam zawsze obowiązkowo:) Z pewnością mogę jednak stwierdzić, że pod względem zapachu i komfortu użycia przebił wszystkie inne znane mi olejki pod prysznic. Nawet Biodermę Atoderm.

Roge Cavailles  krem pod prysznic masło shea i kwiat magnolii


zdjęcie przedstawiające Roge Cavailles  krem pod prysznic masło shea i kwiat magnolii

Krem pod prysznic został skomponowany na bazie masła shea, które ma za zadanie odżywić i chronić wrażliwą oraz suchą skórę podczas kąpieli. 

Krem pod prysznic otrzymujemy w niemalże bliźniaczej buteleczce i takiej samej pojemności, czyli również dość standardowe 250ml. Różnicę stanowi jednak konsystencja – gęsta i bogata jak krem. Trzeba jednak przyznać, że komfort stosowania także jest wysoki. W kontakcie z wilgotną skórą produkt wytwarza delikatną piankę;) Jeśli chodzi o zapach to za zwyczaj tego typu wonie nie trafiają w moje upodobania, ponieważ magnolia bywa męcząca. Jednak coś mi podpowiedziało żeby tym razem spróbować. Nie zawiodłam się, ponieważ zapach jest świeży i kobiecy;) W kwestii działania jest właściwie bardzo podobnie jak w przypadku olejku, gdyż produkt pozostawia skórę miękką i gładką, nie podrażnia i nie wysusza. Jego zapach jest wyczuwalny na skórze nieco dłużej.


Roge Cavailles  Wyjątkowo delikatny płyn do higieny intymnej


zdjęcie przedstawiające  Roge Cavailles  Wyjątkowo delikatny płyn do higieny intymnej

Płyn przeznaczony jest do codziennego stosowania dla skóry normalnej. Produkt został skomponowany na bazie rumianku, który oczyszcza delikatnie zapewniając równowagę miejsc intymnych oraz zapobiegając drobnym infekcjom ginekologicznym. 

Wyjątkowo delikatny płyn do higieny intymnej znajduje się w zgrabnej 200ml buteleczce wyposażonej w pompkę. Opakowanie było również dodatkowo zabezpieczone i agresywna Ewelina niezbyt delikatnie je zdjęła powodując, że etykieta zaczęła się odrywać i trzeba było podkleić trochę taśmą. Brawo ja;) Płyn posiada dość rzadką lekko żelową konsystencję i delikatny zapach. Przez konsystencję jego wydajność jest nieco mniejsza, ale nadal dobra. Nie pieni się też on zbyt mocno. Jeśli chodzi o produkty do higieny intymnej to od lat sięgam przede wszystkim po Laktacyd i bardzo sobie chwalę. Stwierdziłam jednak, że kosmetyk aptecznej marki również może się sprawdzić. Początkowo miałam zamiar wypróbować wersję nawilżającą, ale pomyślałam, że co jak co, ale w tym wieku suchość w tych strefach jeszcze mi nie doskwiera;) Płyn rzeczywiście jest łagodny, nie podrażnia, nie powoduje swędzenia i zapewnia poczucie świeżości. Jestem z niego zadowolona:)

Roge Cavailles mydło w kostce masło migdałowe i róża


zdjęcie przedstawiające Roge Cavailles  mydło w kostce masło migdałowe i róża

Kremowe mydło do twarzy i ciała posiada roślinną bazę oczyszczającą, dzięki której chroni wrażliwą i suchą skórę dodatkowo oferując delikatny, kobiecy zapach. 


Mydło przybiera formę klasycznej kostki o nieco większej gramaturze – 115g i różowej barwie. Jego zapach jest najbardziej intensywny ze wszystkich produktów Roge Cavailles i muszę przyznać, że wypełnił swą wonią caluteńką paczkę;) Zapach jest naprawdę wyjątkowy, nie jest to taka klasyczna róża, a coś bardziej niespotykanego;) Wiem, że wiele osób gardzi mydłami w kostce, ale w moim domu zawsze goszczą jednocześnie dwa mydła w kostce i jedno w płynie;) Mydła zużywamy naprawdę na potęgę. Dlatego też najczęściej sięgamy po mydła tańszych, drogeryjnych marek. Ale od czasu do czasu miło sprawdzić coś innego i bardziej wyszukanego. Nawet jeśli to tylko mydło. Owa kostka przeznaczona jest do twarzy i ciała, ale w moim przypadku była stosowana jedynie do rąk. Mydło wytwarza przyjemną kremową piankę i dobrze oczyszcza skórę dłoni pozostawiając na nich przyjemny zapach. Nie wysusza i nie podrażnia, a dodatkowo jest bardziej wydajne niż kostka Dove, po którą często sięgam.

Roge Cavailles Dezodorant Absorb+ 48h roll-on



Producent informuje, że specjalna formuła Absorb+ może zapewniać nawet 5 razy większe wchłanianie wilgoci niż talk. Ma on za zadanie regulować wydzielanie potu i zapobiegać powstawaniu przykrego zapachu.

Dezodorant Roge Cavailles występuje w mojej ulubionej formie, czyli w „kulce”. Jego opakowanie jest zgrabne i wygodne, a pojemność wynosi 50ml. PAO to natomiast 12 miesięcy. Zapach jest delikatny i podejrzewam, że nie będzie nikomu przeszkadzał. Powiedziałabym nawet, że to jedna z najładniej pachnących kulek jakie miałam, a łagodność jej zapachu jest dla mnie ogromnym plusem. Ten produkt trafił do mnie bonusowo bo muszę przyznać, że z własnej inicjatywy raczej bym go nie wybrała. Wszystko dlatego, że jestem naprawdę wierna kulce Vichy;) Dlatego też nieco skrzywiłam się gdy do mnie trafił;) Stwierdziłam jednak, że raz kozie śmierć i postanowiłam dać mu szansę, ale taką bez kompromisów – jeśli się nie sprawdzi, idzie do kosza. Muszę przyznać, że tutaj znowu miałam szczęście gdyż póki co ani razu mnie nie zawiódł. Choć oczywiście najcięższa próba przyjdzie podczas upałów. O ile lato nadejdzie bo patrząc na obecnie panującą "wiosnę", nie jestem tego taka pewna;) Do tej pory udało mi się zauważyć, że dezodorant nie podrażnia pach, a nawet pozostawia skórę gładką i miłą w dotyku. Nie brudzi ubrań i nie łuszczy się (niektóre tego typu produkty po jakimś czasie zamieniają się w proszek i mają tendencję do osypywania się). W kwestii działania również mnie nie zawiódł. Oby tak dalej! Pytaliście mnie o skład, więc wklejam dla zainteresowanych. Wiem, że niektórym może nie odpowiadać, ale osobiście zwracam uwagę nie tyle na skład co na działanie i komfort stosowania. Zresztą jeśli czytacie mnie nie od dzisiaj to na pewno o tym wiecie;) Marka posiada w swym portfolio jeszcze inne dezodoranty, więc każdy powinien znaleźć taki o satysfakcjonującym go składzie:) Zawsze zachęcam do doboru kosmetyków zgodnie z Waszymi indywidualnymi potrzebami i preferencjami.
zdjęcie składu  Roge Cavailles Dezodorant Absorb+ 48h roll-on
Jak widzicie kosmetyki Roge Cavailles bardzo dobrze się u mnie sprawdziły. Czułam, że będą fajne, a wypadły nawet lepiej niż prognozowałam:) Cieszę się, że marki apteczne rosną w siłę, a polscy konsumenci mają coraz lepszy wybór produktów dobrej jakości:) Na pewno będę obserwować dalszy rozwój tej marki w Polsce:) 
Produkty Roge Cavailles znajdziecie w dobrych aptekach stacjonarnych i internetowych. Przedwczoraj widziałam ciekawą ofertę w aptece Melissa w Łodzi - przy zakupie produktów marki powyżej 30zł olejek do kąpieli i pod prysznic gratis. 


Znacie kosmetyki Roge Cavailles? Co polecacie z ich oferty?

Czytaj dalej »

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Vichy antyperspirant w kulce do skóry wrażliwej lub po depilacji

Cześć Dziewczyny!

Antyperspiranty marki Vichy cieszą się dobrą sławą. Gdy pada hasło „zielona kulka Vichy” – każdy wie o jaki produkt chodzi:) Również ja bardzo go sobie cenię i w ciągu ostatnich paru lat stale u mnie gościł. Pomijając przerwy na Etiaxil i antyperspirant w kremie:) Kiedy po raz kolejny skończyła mi się zielona kulka Vichy, uznałam, że znowu kupię antyperspirant tej marki, ale dla odmiany w innej wersji:) Tak oto pod mój dach trafił Vichy antyperspirant w kulce do skóry wrażliwej lub po depilacji. Akurat byłam już po pierwszym zabiegu laserowej depilacji pach, więc stwierdziłam, że produkt powinien się u mnie spisać:) Czy tak się stało?


„Łagodna formuła, specjalnie dostosowana do skóry wrażliwej i wydepilowanej.       Substancje czynne antyperspirantu w połączeniu z kojącym kompleksem Proline Cutei oferują skórze 48-godziną skuteczność antyperspirantu. Hipoalergiczny. Zawiera Wodę Termalną z Vichy. Produkowany według ścisłych norm przemysłu farmaceutycznego. Testowany przez dermatologów. Nie zawiera alkoholu. Zapewnia uczucie komfortu i pozostawia skórę świeżą i elastyczną przez 48 godzin”.

Opakowanie antyperspirantu Vichy przeznaczonego do skóry wrażliwej oraz po depilacji zawiera 50ml produktu, który należy zużyć w ciągu 12 miesięcy od momentu otwarcia. Z osobistego doświadczenia wiem, że kulki Vichy są bardzo wydajne, więc mimo tego iż cena jest wyższa niż w przypadku marek drogeryjnych to naprawdę się opłaca. Chociaż wiem, że niektórym wystarcza na zdecydowanie krócej niż mi. Z czego to wynika? Nie mam pojęcia. Używam każdego dnia rano:) Samo opakowanie produktu nie wyróżnia się niczym szczególnym. Tu trzeba przyznać, że bardziej podoba mi się opakowanie „zielonej kulki”, ze względu na zieloną nakrętkę;) W przypadku kulki do skóry wrażliwej brakuje mi jakiegoś radosnego akcentu, ale to mało istotne:) 

Konsystencja produktu jest w sam raz. Nie jest zbyt wodnista, ciężka ani się nie lepi. Pozwala na łatwą aplikację. Szybko się wchłania i niepozostania śladów na ubraniach. Zapach określiłabym jako niemalże bezwonny, ciut apteczny. Choć po pierwszym odkręceniu miałam wrażenie, że trochę przypomina drożdże. Później jednak już nic nie czułam. Niektórym może przeszkadzać ta bezwonność, ale ja jestem zdania, że antyperspirant ma chronić, a nie pachnieć.

Przechodząc do działania, to już 4 antyperspirant, który opisuję od początku istnienia bloga. Mogłoby się wydawać, że to trochę bez sensu pisać o tego typu produktach, ale uważam, że warto o nich pisać. W końcu jest to kosmetyk codziennego użytku. Według mnie równie niezbędny jak mydło. Poza tym z tego co zauważyłam, latem jest popyt na tego typu tematykę. Okres letni w Polsce bywa upalny, więc wiele osób szuka niezawodnego sposobu na ochronę przed przykrym zapachem i poceniem;) Chciałabym żeby jak najwięcej osób znalazło idealny antyperspirant dla siebie, ponieważ niestety bardzo często przez moją głowę przebiega myśl: a jeśli Polska… to właśnie te śmierdzące pachy? Może to tylko ja mam pecha, ale nader często dopływają do mnie niezbyt wykwintne zapachy;) Zwłaszcza w miejscach publicznych. Chyba na próżno z tym walczyć. Ważne, że chociaż ja staram się świecić przykładem;) Przechodząc więc do kulminacyjnego punktu programu, muszę przyznać, że wersja do skóry wrażliwej nie odbiega jakością od wersji zielonej. A nawet ją przewyższa:) Czym? Otóż zgodnie z tym co deklaruje producent jest łagodniejsza dla skóry. Powiedziałabym, że nawet lekko ją pielęgnuje, czego mi trochę brakowało w przypadku wersji zielonej:) Nie wysusza, nie powoduje swędzenia, nie podrażnia, również po zabiegach depilacji laserem diodowym (w tym przypadku odczekiwałam do następnego dnia. Nie wiem jak w przypadku innych laserów, ponieważ niektóre są bardziej „agresywne”) lub zwykłym goleniu maszynką. Wersja dla skóry wrażliwej lub po depilacji jest nie tylko łagodna dla skóry, ale także delikatnie ją pielęgnuje i chroni równie dobrze co wersja zielona. Jeśli jesteście fankami zielonej kulki Vichy, polecam dać szansę również białej! Ja się nie zawiodłam:)


Co powiecie w temacie przykrych zapaszków? Macie swoje ulubione antyperspiranty?
Czytaj dalej »

niedziela, 3 lipca 2016

Czy Etiaxil jest skuteczny?

Cześć Dziewczyny!

Niedawno było o pięknych zapachach na lato. A co jeśli lato to właśnie ten… smrodek spod pach? Jako osoba korzystająca głównie ze środków komunikacji miejskiej często mam wątpliwą przyjemność „spotykania się” z niewybrednymi ludzkimi woniami;) Niekiedy są to zapachy przyprawiające o mdłości albo zawroty głowy;) W sytuacjach ekstremalnych zdarza mi się nawet wysiąść i kontynuować swoją podróż do celu pieszo;) Serio! Niejeden raz zastanawiałam się czy ci ludzie się myją, czy stosują antyperspiranty? Intensywne zapachy potu w miejscach publicznych często każą mi odpowiedzieć na to pytanie przecząco, ale przecież nie musi tak być! W dzisiejszych czasach mamy do wyboru wiele produktów mogących nam pomóc w ograniczeniu pocenia i co za tym idzie nieprzyjemnego zapachu. Jednym z takich skutecznych produktów może być bloker Etiaxil. Ja wybrałam wersję niebieską, czyli tą przeznaczoną do skóry wrażliwej. Pisanie o tego typu produktach nie jest może wielce przyjemnym tematem, ale niewątpliwie istotnym.


Czym jest Etiaxil?


Etiaxil nie jest takim typowym dezodorantem ani antyperspirantem. To zaawansowany regulator pocenia, tzw. bloker. Etiaxil eliminuje pocenie dzięki zawartości chlorku glinu. Jedna aplikacja zapewnia ochronę przed poceniem na czas 3-5 dni. Etiaxil nie jest perfumowany więc można go łączyć z dowolnymi kosmetykami zapachowymi. 


Jak stosować Etiaxil?


Producent zaleca by na początku stosować preparat przez 3-7 nocy z rzędu, a gdy już zauważymy zmniejszenie pocenia się należy stosować przez 2-3 noce w tygodniu lub zgodnie z potrzebami. Należy go stosować na całkowicie suchą i niepodrażnioną skórę pach. Etiaxilu nie należy stosować bezpośrednio po depilacji pach. W przypadku depilacji należy odczekać 3 dni. Po nocy zmywamy Etiaxil wodą z mydłem. Nie trzeba powtarzać aplikacji gdyż preparat działa nawet po myciu. Można jednak zastosować dezodorant zapachowy jeśli mamy ochotę. Etiaxil należy aplikować dwoma ruchami w górę i w dół w centralnej części pach.


Moje wrażenia


Etiaxil otrzymujemy w biało-niebieskim kartoniku, wewnątrz znajdziemy ulotkę oraz ultra kompaktową kulkę o pojemności 12,5ml (dostępne są też 15ml). Pojemność wydaje się być skandalicznie niska w porównaniu z tradycyjnymi antyperspirantami, które zwykle zawierają 50ml produktu. Jednak ja używam go już któryś miesiąc i jeszcze się nie skończył. Po pierwsze mimo niewielkiej pojemności Etiaxil jest bardziej wydajny, ponieważ smarujemy nim skórę naprawdę delikatnie, a nie bez opamiętania (gdy użyjemy zbyt dużo skóra będzie się lepić, a nawet piec). Po drugie nie musimy go stosować codziennie;) Muszę jednak przyznać, że ja posiadam dość niewielką „powierzchnię pachową” więc jestem w stanie uwierzyć, że u innych mimo wszystko wystarczy na krócej. Przykładowo kulka Vichy, którą notabene również mocno polecam w moim przypadku wystarcza na ok. rok codziennego stosowania, a u niektórych znajomych jedynie na 4-5 miesięcy. 



Spróbuj przechytrzyć producenta, a pożałujesz…


Wróćcie teraz do podtytułu jak stosować Etiaxil. Przeczytane?;) Niestety stosowanie zgodnie z zaleceniami jest bardzo ważne, wręcz konieczne. Ja oczywiście musiałam iść na żywioł i postanowiłam sprawdzić co się stanie jeśli zastosuję Etiaxil jedynie parę godzin po depilacji pach. Niewiele myśląc solidnie nasmarowałam pachy i z zadowoleniem uznałam, że chyba jestem królem życia bo nic złego się nie stało;) Radość ta nie trwała jednak długo gdyż zaledwie po upływie 5 minut pachy zaczęły mnie niesamowicie palić, piec i szczypać;) Biegłam do łazienki jak poparzona żeby natychmiast umyć pachy;) Jedyna kwestia, w której udało mi się przechytrzyć producenta to 3 dniowa przerwa w stosowaniu po wykonaniu depilacji. Możliwe zastosowanie bez podrażnień wynosi u mnie 24h od momentu depilacji. To dla mnie ważne gdyż niestety włoski pod pachami odrastają mi bardzo szybko i nie ma szans żebym goliła pachy np. raz na tydzień. Jest to jednak sprawa indywidualna. W przypadku mojej mamy wystarcza depilacja jedynie raz na pół roku, a i tak niewiele ma po tym czasie do usunięcia;)


Dlaczego zdecydowałam się wypróbować Etiaxil i czy jestem zadowolona z działania?


Jeśli chodzi o problem nadmiernej potliwości pach to muszę przyznać, że bezpośrednio mnie on nie dotyczył (miewam jedynie problemy z nadpotliwością pleców). Jednak Etiaxil stosowało wielu moich znajomych, którzy również nie mieli tego problemu, a chcieli mieć jedynie absolutną gwarancję skutecznej ochrony. Dlatego też postanowiłam przekonać się czy rzeczywiście wystarczy najpierw przez kilka nocy z rzędu zastosować preparat na noc, a następnie już tylko 1-2 razy w tygodniu bez konieczności dodatkowego stosowania zwykłych antyperspirantów. Słowem, byłam ciekawa czy to rzeczywiście może się udać?

Wybrałam wersję niebieską przeznaczoną do skóry wrażliwej, ale potem zaczęłam czytać opinie, że niektórych Etiaxil mimo wszystko podrażnia i naszły mnie wątpliwości. Produkt przeleżał więc całkiem długo w zapasach aż w końcu podjęłam męską decyzję o rozpoczęciu stosowania;) Pierwszy raz skończył się tak jak napisałam w punkcie wyżej, ale potem już tego błędu nie popełniłam;) Jeśli chodzi o zapach producent opisuje go jako bezwonny, ale w moim odczuciu zapach jest i to nieszczególnie przyjemny. Mi przypomina coś z pogranicza zmywacza albo lakieru do paznokci. Na szczęście ulatnia się do 5-10min od aplikacji więc mu wybaczam. Ważne jest żeby nie aplikować nadmiernie, ponieważ skóra może się lepić, a dodatkowo możemy ją podrażnić. Wystarczy jedna skromna aplikacja w górę i jedna w dół;) Czy zauważyłam długotrwałe działanie Etiaxilu? Tak! I to bardzo szybko bo już po 4 dniach stosowania. Nie dałam rady stosować Etiaxilu przez 7 nocy z rzędu gdyż w takim przypadku moje owłosienie pod pachami byłoby już zbyt widoczne i nie czułabym się z tym komfortowo. Te 4 dni bez depilacji to było dla mnie niestety maksimum możliwości. W przyszłości zdecyduję się na laser IPL i mam nadzieję, że problem zostanie rozwiązany. Byłam ciekawa czy naprawdę będę mogła rano zmyć Etiaxil i tak po prostu nie używać już dodatkowo antyperspirantu. Byłam przyzwyczajona do codziennego stosowania antyperspirantu więc pomysł ten wydawał mi się nieco kosmiczny i na początku odczuwałam stres związany z tym, że rano niczego nie użyłam. A co jeśli Etiaxil zawiedzie i zaleje mnie fala potu? Ku mojemu zaskoczeniu nic takiego się nie zdarzyło. Nawet podczas czerwcowej fali upałów zdarzało się, że niemal kapało mi z twarzy, a pachy pozostawały suche. To samo tyczy się opalania. Chwilami było tak gorąco, że prawie się rozpływałam. Pot płynął strużkami po ciele, a pachy pozostawały niewzruszone. Cóż można więcej dodać. Na własnej skórze przekonałam się, że Etiaxil jest skuteczny i cieszę się, że w końcu odważyłam się z niego korzystać;) O Etiaxilu przeczytacie też na portalu Idealna.


Etiaxil dostępny jest np. na iperfumy.pl.


Znacie Etiaxil? Które wersje stosowaliście? A może bardziej polecacie coś innego?
Czytaj dalej »

wtorek, 12 maja 2015

Garnier Neo – wersja bezzapachowa.

Cześć Dziewczyny!

Antyperspirant Garnier Neo kupiłam wyłącznie z ciekawości, miałam już bowiem kolejne opakowanie mojej ulubionej kulki Vichy. Kulka Vichy świetnie się u mnie spisuje, ale brakuje mi w niej jednego – przynajmniej odrobiny pielęgnacji. Liczyłam więc na to, że Garnier dodatkowo zadba o moją skórę pod pachami, która jak już kiedyś wspominałam jest wrażliwa i skłonna do podrażnień.


Opis producenta

Pierwszy antyperspirant w suchym kremie od Garniera dla intensywnej 48 godzinnej ochrony i regeneracji skóry pod pachami. Idealne połączenie skuteczności antyperspirantu i pielęgnacji skóry, dzięki zawartości 80% składników pielęgnacyjnych. Wchłania się natychmiastowo, niewidoczny na skórze i ubraniach. Lekki zapach o bawełnianej świeżości.

Moja opinia
Opakowanie

Poręczna tubka zawierająca 40ml produktu. Produkt dozujemy przez trzy otwory;) Forma opakowania przypadła mi do gustu z jednym tylko zastrzeżeniem – jedna krawędź tubki jest zbyt ostra i zdarzyło mi się nią lekko dźgnąć;)Pod koniec ciężko wycisnąć resztki z opakowania, ale przyznaję, że ja jestem "słabeuszkiem";)

Konsystencja i zapach

Antyperspirant ma postać suchego kremu. Myślę, że dzięki temu można by go wypróbować również na innych częściach ciała, które przejawiają wzmożone pocenie się. Do wyboru mamy wersję bezzapachową oraz kilka wersji zapachowych. Ja wybrałam bezzapachową, ponieważ uważam, że tego typu produkt powinien działać i chronić, a nie pachnieć. Od zapachu mam perfumy, ewentualnie balsamy;) Myślę jednak, że większość wybierze wersje zapachowe.

Działanie

Nie sprawdzałam czy działa przez 48h, przykro mi ale myję się znacznie częściej;) Produktu używałam raz dziennie rano. Nie wchłaniał się aż tak błyskawicznie jak zapewnia producent, ale szczerze mówiąc ja nic sobie z tego nie robiłam. Zakładałam ubranie od razu po aplikacji i nic złego się nie działo – nie zostawiał śladów ani na skórze ani na ubraniach.  Produkt nie wysuszał mojej skóry, ale pielęgnował ją bardzo subtelnie. Miałam nadzieję na coś więcej. Nie jestem zbyt aktywna fizycznie, nie uprawiam sportów, ale jestem podatna na stres. W normalnych sytuacjach Garnier radził sobie bez zarzutów, natomiast w sytuacjach wzmożonego stresu zdarzało się, że dawał plamę. Dlatego też gdy już wiedziałam, że dzień zapowiada się nerwowo zamiast Garniera wybierałam kulkę Vichy. W pozostałych przypadkach spokojnie mogłam użyć Neo. Myślę jednak, że w kwestii antyperspirantu tak naprawdę trudno coś doradzić. Każdy ma trochę inny stopień potliwości, inny tryb życia i poziom aktywności. Dlaczego o tym wspominam? Moja siostra również używa Neo (aktualnie drugiego opakowania) i u niej nigdy nie zawodzi. Wydało mi się to interesujące, ponieważ ona w przeciwieństwie do mnie prowadzi bardzo aktywny tryb życia, regularnie ćwiczy, ale za to nie jest podatna na stres. Tak więc wszystko to jest czynnikiem indywidualnym;) Nie pozostaje nic innego jak przetestować na własnej skórze.

Garniera używałam od połowy stycznia. Opakowanie wystarczyło mi na ok. 3,5 miesiąca stosowania. Nie jest to zatem tak spektakularny wynik jak w przypadku Vichy, ale mimo wszystko nie jest zły.

Znacie Neo? Jakie jest Wasze zdanie o nim? Z tego co wiem, produkt jest dość kontrowersyjny;)
Czytaj dalej »