poniedziałek, 9 czerwca 2014

Uriage idealna woda termalna:)

Witajcie!
Dziś w Łodzi temperatura może osiągnąć nawet 31 stopni co mnie bardzo cieszy, gdyż jestem stworzeniem wyjątkowo ciepłolubnym;) W takie dni naszej skórze przyda się jednak odrobina orzeźwienia. Dlatego też postanowiłam napisać kilka słów o bardzo popularnej już w blogosferze wodzie termalnej Uriage. Wodę termalną tej marki zakupiłam w styczniu i od tej pory używam jej codziennie. Przyznam, że podchodziłam do tego produktu z dystansem, gdyż wcześniej próbowałam już m.in wody Avene, Iwostin i żadna z nich nie spełniła moich oczekiwań. Zużywałam je w bólu, ponieważ w mojej ocenie nie robiły nic!




Opis producenta
Woda termalna pochodząca z alpejskich źródeł, bogata w oligoelementy i sole mineralne (11 000mg/l), izotoniczna, o naturalnym pH. Przebadana klinicznie, nie zawiera konserwantów i substancji zapachowych. Polecana do codziennej pielęgnacji (od 6 miesiąca życia), dla każdego rodzaju skóry, nawet dla skóry bardzo wrażliwej. Poprawia kondycję skóry, zapewnia jej równowagę fizjologiczną, łagodzi podrażnienia i nawilża skórę.
Dzięki unikalnemu składowi preparat przynosi ulgę w wypadku: zaczerwienień, podrażnień typu pieluszkowe zapalenie skóry, podrażnienia słoneczne, zapalenia skóry po goleniu itp.
Sposób użycia: (Uwaga! inaczej, niż w przypadku innych wód termalnych)
Rozpylić na skórę, pozostawić do wyschnięcia, nie wycierać.

Skład: SO4 - 2862 mg/l, CI - 3500 mg/l, HCO3 - 390 mg/l, K - 45,5 mg, Mg - 125 mg/l, Zn - 160 mikrogramów/l, Fe - 15 mikrogramów/l, Li - 2 mg/l, Al - 12 mikrog/l, Cu - 75 mikrog/l, Mn - 154 mikrog/l, Si - 42 mg/l, Ca - 600 mg/l, Na - 2360 mg/l 
Moja opinia
Opakowanie
Dostępne są trzy pojemności 50, 150 i 300ml. Opakowanie jest typowe dla wód termalnych, wygodne z atomizerem. Design opakowania mi się podoba głównie ze względu na niebieskie elementy;)

Działanie
Nie będę rozwodzić się nad konsystencją, ponieważ wiadomo jaką konsystencję może mieć woda;) Woda jest według mnie niemal bezzapachowa, wyczuwam jedynie nutkę czegoś słonego. Warto wspomnieć, iż woda termalna Uriage jest izotoniczna, więc po użyciu nie wymaga osuszenia, można ją spokojnie pozostawić aż do całkowitego wchłonięcia. W przypadku innych tego typu produktów konieczne jest osuszanie, gdyż w przeciwnym wypadku osiągniemy efekt odwrotny od zamierzonego czyli wysuszenie zamiast nawilżenia.  Wody termalnej najczęściej używam rano i wieczorem. Rano po oczyszczeniu twarzy w celu obudzenia się, a następnie nakładam krem. Wieczorem zaś po demakijażu i dokładnym oczyszczeniu twarzy. Niekiedy używam jej też w ciągu dnia, zwłaszcza podczas upałów - dla odświeżenia i orzeźwienia cery. Używam jej również gdy stosuję maseczki z glinki w celu niedopuszczenia do zaschnięcia glinki na twarzy;) Spryskuję nią też jajko Ebelin przed jego użyciem.  Podobno można jej też używać w ciągu dnia dla utrwalenia i odświeżenia makijażu, ale nie próbowałam. Jak widać zastosowań jest całkiem sporo. Efekt jaki osiągam to przede wszystkim nawilżona, odświeżona i ukojona cera, choć oczywiście woda ta nie zastąpi kremu. Podsumowując jest to pierwsza woda termalna, z której jestem zadowolona. Nie jest to produkt pierwszej potrzeby, ale uważam, że warto go mieć.
Wydajność
Muszę przyznać, że zaopatrzyłam się niemal od razu w dwa opakowania 150ml i 50ml zupełnie jednak niepotrzebnie. Od stycznia używam pierwszego opakowania 150ml codziennie i nadal go nie zużyłam. Myślałam, że opakowanie wystarczy na 2-3 miesiące, a tu taka niespodzianka.

Cena jest zależna od apteki i waha się w granicach 14 do nawet ok 40zł za 150ml. Warto więc poszukać apteki, w której produkt ten kupimy najtaniej.


Czytaj dalej »

sobota, 7 czerwca 2014

Uspokój się z Ziają czyli maska uspokajająca;)

Cześć Dziewczyny!

Maskę uspokajającą Ziaja Pro kupiłam w październiku. W tej chwili już ją zużyłam  i postanowiłam o niej napisać, ponieważ byłam z niej bardzo zadowolona. Nazwa brzmi nieco przewrotnie, maska uspokajająca…  Przyszło mi do głowy, że to może być takie Relanium dla skóry;)


Opis producenta

Maska wyraźnie wzmacnia naturalną barierę ochronną naskórka. Działa uspokajająco, łagodzi podrażnienia i zmniejsza skłonność do ich powstawania.
Substancje aktywne:
- alantoina
- alga brunatna bogata w oligoelementy, proteiny, polisacharydy
- olej bawełniany
- substancja chłodząca
- witamina E, prowitamina B5 (D-panthenol)

Moja opinia
Opakowanie
Duży plastikowy słoiczek zawierający 250ml produktu. Uważam, że opakowanie jest zbyt duże, jednak produkt przeznaczony jest do użytku profesjonalnego stąd też tak duża pojemność. Zużycie tego cuda zajęło mi kilka miesięcy. Wolałabym kupić kilka rodzajów masek, ale w mniejszych pojemnościach.

Konsystencja i zapach
Zapach jest dla mnie taki neutralny, ani piękny ani brzydki. Konsystencja jest bardzo przyjemna, ma postać lekkiego białego kremu.
Działanie
Producent zaleca nałożenie maski na 10-15 minut, czasem nakładam na krócej pod prysznicem i zawsze efekt jest w pełni satysfakcjonujący. To jedna z lepszych masek, których miałam okazję używać. Po zastosowaniu skóra jest nawilżona i ukojona. Produkt ten nieraz uratował moją skórę w przypadku wysuszenia. Maska nigdy mnie nie podrażniła, ani nie spowodowała wysypu niedoskonałości. Pod względem nawilżającym spisuje się nawet lepiej niż maska Organique Arbuz i Melon (choć ta bije na głowę Ziaję pod względem zapachu). Posiadam cerę mieszaną i muszę przyznać, że produkt ten nie wywołał u mnie niespodzianek ani nie zwiększył przetłuszczania się skóry w strefie T.

Jestem bardzo zadowolona z tego produktu, teraz przymierzam się do zakupu innej maski z serii Pro.
Za maskę zapłaciłam ok. 39zł, jednak zważywszy na efekty oraz wysoką wydajność naprawdę warto.


Czytaj dalej »

czwartek, 5 czerwca 2014

Stenders żurawinowy suflet pod prysznic;)

Witajcie!

O istnieniu firmy Stenders wiedziałam już od dobrych kilku lat. Jednak wnętrze sklepu nigdy specjalnie nie zachęcało mnie do jego odwiedzin. Produkty również nie wydawały mi się kuszące. Jednak jakiś czas temu natknęłam się na kilka recenzji tych produktów. Akurat zbliżała się akcja rabatowa z Twoim Stylem, więc postanowiłam skorzystać z okazji . Tak oto znalazłam się w posiadaniu kilku produktów m.in. jednego ze sztandarowych produktów marki czyli sufletu pod prysznic. Nie mogłam się oprzeć czemuś co nosi taką nazwę;)





Opis producenta

Ta lekka, kremowa pianka delikatnie oczyszcza skórę. Dodaliśmy do naszego sufletu cukrowe drobiny peelingujące, które zapewniają efekt subtelnego masażu. Ekstrakt z żurawiny o właściwościach przeciwutelnijących, odżywi skórę. Poczuj ekscytujący aromat żurawinowego olejku eterycznego, który wypełni całe pomieszczenie. Suflet jest wyjątkowy łagodny i przyjazny dla skóry - jego pH wynosi 5,5. Nie zawiera on parabenów i siarczanów.


Moja opinia

Opakowanie

Metalowy słoik zawierający 170g produktu. Opakowanie jest dość szerokie i niezbyt poręczne, ale plusem jest to, że możemy zużyć produkt do samego końca.

Konsystencja i zapach

Konsystencja przypomina mi coś w rodzaju skondensowanego proszku do prania;) Produkt zawiera drobinki, więc mamy do czynienia równocześnie z produktem myjącym i delikatnie peelingującym. Produkt nie spływa z rąk podczas aplikacji na ciało. Zapach jest subtelny, ale przyjemny.




Działanie

Produkt dobrze oczyszcza ciało i jednocześnie delikatnie je peeling uje pozostawiając skórę gładką. Nie zauważyłam  żeby nawilżał, ale tez nie wysusza skóry. Pieni się lepiej niż pianki Organique, choć nie jest to dla mnie szczególnie istotne. Jest bardzo wydajny, ale jednocześnie trzeba się spieszyć z jego zużyciem, ponieważ jest ważny jedynie 3 miesiące od otwarcia. Oczywiście bardzo dobrze świadczy to o tym produkcie, ale jednocześnie mam poczucie, że muszę szybko zużywać, gdyż czas goni;) Do minusów zaliczyłabym cenę regularną 39zł, choć trzeba przyznać, że rekompensuje ją wysoka wydajność produktu. Dostępna jest także wersja grejpfrutowa, lawendowa i różana. Różnią się one jednak tym, że nie zawierają peelingujących drobinek. 



Lubicie takie wymyślne produkty pod prysznic czy wolicie tradycyjne żele?
Czytaj dalej »

środa, 4 czerwca 2014

Organique peeling enzymatyczny z ziołami;)

Witajcie!
Z peelingiem enzymatycznym Organique po raz pierwszy miałam styczność w październiku. Przetestowałam wówczas kilka próbek i produkt bardzo przypadł mi do gustu. Długo zastanawiałam się nad zakupem, ponieważ jego cena regularna nie należy do przystępnych, ale w marcu była promocja -20% i nadarzyła się okazja aby nabyć pełnowymiarowe opakowanie. Do tej pory czytałam o nim same pochlebne opinie, a czy u mnie się sprawdził?


Opis producenta
Peeling enzymatyczny, przeznaczony do każdego typu cery, nawet wrażliwej i alergicznej, wykorzystujący doskonałe właściwości eksfoliujące enzymów z owoców papai i ananasa. Jego działanie złuszczające wzmocnione przez zostało przez koktajl kwasów owocowych o niewielkim stężeniu. W trakcie zabiegu kaolin wnika w pory skóry i oczyszcza je z nadmiaru sebum i zanieczyszczeń. Połączenie tych surowców w jednym preparacie zapewnia delikatne, a zarazem optymalne oczyszczenie. Odpowiednią ochronę skóry gwarantują ekstrakty ziołowe z krwawnika, prawoślazu i melisy, łagodzą i zapobiegają podrażnieniom. Kompleks Regu®-cea pozyskiwany z ziaren jęczmienia wykazuje dużą skuteczność w walce z problemami skóry naczyniowej. Hamuje reakcje zapalne, redukuje zaczerwienienia i w znacznym stopniu przyczynia się do poprawy wyglądu skóry. Po zabiegu cera odzyskuje blask i jest doskonale przygotowana do dalszej aplikacji kosmetyków. Skład tutaj
 
Moja opinia
Opakowanie
Plastikowy słoiczek typowy dla wielu produktów tej marki. Zawiera aż 100ml produktu. Według mnie to zbyt wiele. Produkt jest bardzo wydajny i jestem pewna, że nie zdążę go zużyć w całości przed upływem terminu ważności. Wolałabym mniejszą pojemność i tym samym niższą cenę. Zawsze jednak można kupić z kimś na pół;)

Konsystencja i zapach
Konsystencja ma postać gęstego kremu, dość łatwo się rozprowadza. Zapach jest według mnie dziwny, ale niedrażniący.

Zdjęcie zrobione w dniu zakupu;)
Sposób użycia
Czyli najważniejsza kwestia! Należy rozprowadzić produkt cienką warstwą i pozostawić na 5 minut, następnie zwilżonymi dłońmi masujemy skórę przez kolejne 5minut. Trochę to kłopotliwe, ale naprawdę warto stosować ściśle według zaleceń. Jestem dość niecierpliwa i na początku pomyślałam, że masowanie skóry przez 5minut to przesada i masowałam tylko przez chwilę. Niestety nie było wtedy oczekiwanego efektu, dlatego potem już stosowałam zgodnie z instrukcją. Produktu używam nie częściej niż raz w tygodniu, ponieważ moja cera jest wrażliwa.

Działanie
Większość peelingów enzymatycznych dawało u mnie znikome efekty, z tym jednak było inaczej. Peeling stosuję raz w tygodniu, ponieważ mam cerę mieszaną, ale wrażliwą. Po użyciu skóra jest wygładzona, odświeżona i miękka. Jeżeli przyłożę się do masowania peeling potrafi nawet usunąć zaskórniki z nosa:) Peeling przeznaczony jest do każdego rodzaju cery, choć tutaj mogłabym lekko polemizować, gdyż produkt zawiera kwas glikolowy, który może działać drażniąco na cerę bardzo wrażliwą (mi krzywdy nie zrobił, ale moją siostrę lekko podrażnił). Polecam poprosić najpierw o próbki.  Podsumowując jestem oczarowana tym produktem. W prawdzie trzeba mu poświęcić troszkę czasu, ale w zamian otrzymuję satysfakcjonujący efekt.


Znacie ten peeling?
Jakich peelingów do twarzy używacie?


Czytaj dalej »

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Ziaja Multimodeling balsam wysmuklający nogi, brzuch i pośladki - recenzja gościnna:)

Dziś dla odmiany zapraszam na recenzję, której autorem jest moja siostra:)

Witam serdecznie!
Mam przyjemność, aby tu zagościć i napisać słów kilka o dwóch produktach polskiego producenta Ziaja. Z nową serią Multimodeling zetknęłam się po raz pierwszy na siłowni. Gdy tylko zauważyłam w szatni plakat, wiedziałam, że muszę wypróbować tych kosmetyków. Nie wiedziałam jeszcze, że za chwilę w zamian za kluczyk do szafki otrzymam kilka próbek ekspresowego serum antycellulitowego.  Zachęciło mnie to do zakupu balsamu do ciała wysmuklającego nogi, brzuch i pośladki, ze względu na nieco rozszerzony skład w porównaniu do serum.

Balsam Multimodeling wysmuklający nogi, brzuch i pośladki z aktywnością substancji wyszczuplających i ujędrniających na rozszerzone naczynka (cena: 15,60zł/270ml)
Brzmi nieźle, prawda? W takim razie co tu nas wysmukli, co doda ciału jędrności a cóż pomoże na rozszerzone naczynka? Głównym składnikiem wyszczuplającym jest forskolina uzyskana z pokrzywy indyjskiej, czyli rośliny z rodziny jasnotowców, wbrew nieznanej być może nazwie, ale bliskiej nam w życiu codziennym, ponieważ należą do niej także mięta, bazylia, oregano, majeranek, melisa czy tymianek. Sama forskolina zyskała już popularność jako składnik aktywny suplementów wspomagających spalanie tłuszczu, możemy znaleźć na ten temat informacje na forach kulturystycznych. Na etykiecie produktu znajdziemy także kofeinę, teofilinę i teobrominę zamknięte w aktywnych glikozaminoglikanach (dodatkowo nawilżających i uelastyczniających skórę), których działanie producent określa jako antycellulitowe, czyli wyszczuplające i detoksykujące. Trzy wysoce aktywne substancje przyspieszają proces lipolizy (rozpadu tłuszczu) i odpowiadają również za poprawę mikrokrążenia i zmniejszenie opuchlizn. Karnityna i koenzym A kontrolują metabolizm tłuszczów i usuwanie toksyn. Typowe działanie ujędrniające balsamu spowodowane jest zawartością hydroxyproliny, pobudzającej syntezę kolagenu i elastyny. Substancja ta także nie pozostaje obojętną dla rozstępów, rozjaśnia je i zmniejsza ich widoczność. Jeśli chodzi o rozszerzone naczynka i obrzęki, to główną substancją aktywną oprócz wspomnianej wcześniej teofiliny i teobrominy, jest troxerutyna, pochodna rutyny neutralizująca wolne rodniki, działająca przeciwzapalnie oraz przeciwobrzękowo. To tyle teorii, teraz przejdźmy do praktyki ze mną w roli królika doświadczalnego.



Moja opinia
Po pierwsze, nie wierzę w cuda. Urzekł mnie brak obietnic na opakowaniu, że będziesz miała tyle i tyle centymetrów mniej w obwodzie uda. A po drugie, zastosowanie substancji rozszerzających naczynka i redukujących obrzęki, dla mnie rewelacja, bo pomyślałam sobie, że nawet jeśli balsam mnie nie ujędrni to chociaż wspomoże krążenie, co jest zawsze na plus, ponieważ w pracy siedzę, na uczelni również, tak jak pewnie wiele z Was, a nie jest to pozycja prozdrowotna. Nogi czasem spuchną, w rodzinie pojawiały się żylaki, a wiadomo, że lepiej zapobiegać niż leczyć. Po trzecie i najważniejsze, efekt stosowania. Nogi, tyłeczek i brzuszek gładziutkie, moja mama też podziela to zdanie. I naprawdę ujędrnione, skóra jest o wiele bardziej spójna. Ale odnosząc się do pierwszego zdania, nie wierzę w cuda, więc stałe miejsce w moim życiu ma trening siłowy i trening cardio. Staram się także zdrowo odżywiać i od bodajże 2 miesięcy bardziej ograniczać tłuszcze i cukry w codziennej diecie, więc myślę, że efekt spowodowany jest siłą składową tych kilku czynników. Warto również postawić na zabiegi poprawiające wchłanianie balsamu. Masujemy, peelingujemy skórę, jak chcemy i możemy chodzimy na saunę, działamy temperaturą podczas kąpieli, gdy lodowata woda nam nie straszna. Wszystko po to, aby jeszcze bardziej poprawić krążenie. Natomiast balsam naprawdę polecam, mam porównanie ze stosowanymi wcześniej kosmetykami Palmers, Tołpa, Lirene, Nivea, i pewnie wieloma innymi, wielokrotnie chwalonymi przez konsumentki, i oprócz linii z koenzymem Q10 Nivea, tylko ten zdał egzamin z ujędrniania. Na pewno jeszcze nie raz go zakupię.

Czytaj dalej »