Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peelingi do twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peelingi do twarzy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 kwietnia 2019

Mizon Vita Lemon Sparkling Peeling Gel – wybitny peeling do twarzy!

Parę lat temu (bloguję już ponad 5, więc coraz częściej będą się pojawiały wątki historyczne:D) Mizon Vita Lemon Sparkling Peeling Gel był na mojej ścisłej liście do wypróbowania. Cieszył się on wtedy niemałą sławą, która spowodowała, że nawet ja zaczęłam się nim interesować. Mimo, że w owym czasie nie było mi szczególnie po drodze z koreańskimi kosmetykami;) W końcu jednak mimowolnie peeling Mizon wypadł z mojej wishlisty i niemal o nim zapomniałam. Traf chciał, że przypomniała mi o nim Anetka, która przeszło rok temu podarowała mi go w prezencie. I… chwała jej za to! Jeśli jesteście ciekawe, dlaczego, czytajcie dalej:)

Mizon Vita Lemon Sparkling Peeling Gel czy warto

Mizon Vita Lemon Sparkling Peeling Gel


Jest to rewitalizujący peeling typu gommage, który ma za zadanie delikatnie odświeżać i skutecznie zbierać martwy naskórek, odsłaniając tym samym zdrową, jaśniejszą cerę. W składzie znajdziemy ekstrakty roślinne takie jak wyciąg z szałwii, wyciąg z liści i korzeni wąkrotki oraz wyciąg z owoców papai. Produkt został wyróżniony przez Allure jako najlepszy peeling 2015 roku.
Mizon Vita Lemon Sparkling Peeling Gel opinie blog

Peeling Mizon otrzymujemy w kartonowym opakowaniu, wewnątrz którego znajdziemy zwykłą białą butelkę z pompką. Peeling otworzyłam w lipcu ubiegłego roku. Zdjęcia robiłam dopiero ok. miesiąc temu i jak widać butelka nie uległa zniszczeniu;) Co więcej, do tej pory nie udało mi się zużyć opakowania. Mimo, że dałam odlewki paru osobom;) Wszystko to dlatego, że pojemność peelingu to aż 150ml. Jak na peeling do twarzy to naprawdę dużo. Zwłaszcza, że nie należę do osób, które peelingują twarz nadmiernie często;) PAO wynosi 12 miesięcy, więc mam jeszcze trochę czasu;) 
Mizon Vita Lemon Sparkling Peeling Gel konsystencja

Peeling posiada lekką, żelową konsystencję i chemicznie cytrusowy zapach. Zdarzyło mi się trafić na opinię, że kosmetyk ten pachnie przyjemną cytrynką, co jest grubą przesadą. Zapach jest na wskroś syntetyczny;) Ale to naprawdę jedyna jego wada. W dodatku niewielka, ponieważ chcąc nie chcąc woń ta jest naprawdę łagodna i krótkotrwała. Mój nos wyczuje jednak wszelkie odchylenia od normy;) 
Mizon Vita Lemon Sparkling Peeling Gel grudki

Mizon Vita Lemon Sparkling Peeling Gel peeling gommage

Peeling Mizon – jak używać?


Peeling aplikujemy na uprzednio oczyszczoną i osuszoną skórę twarzy (możemy też pokusić się o szyję, dekolt albo dłonie). Masujemy skórę i po niespełna minucie naszym oczom ukazują się takie „gumiaste” grudki;) W sieci można wyczytać, że owe grudki to właśnie nasz martwy naskórek. Aczkolwiek gdyby tak było to po kilku użyciach nasza skóra byłaby nadmiernie złuszczona i podrażniona, a peeling jest ultra-delikatny;) Po pojawieniu się grudek warto pomasować jeszcze przez 1-2 minuty;)  Wtedy zaobserwujemy najlepsze efekty. Ja czasami zamiast przedłużonego masażu po prostu zostawiam te farfocle na twarzy jeszcze na dodatkową minutę czy dwie. Najczęściej nakładam peeling pod prysznicem, więc nie jest to dla mnie uciążliwe.

Peeling jest zalecany nawet dla wrażliwej lub naczynkowej cery i muszę się z tym zgodzić, ponieważ moja delikatna skóra twarzy toleruje go bardzo dobrze! Początkowo stosowałam go raz na 2 tygodnie, ponieważ miałam w użyciu jeszcze płatki peelingujące. Potem już raz w tygodniu. Muszę przyznać, że wcześniej użyłam peelingu typu gommage tylko raz, a raczej użyto go na mnie w salonie kosmetycznym. W warunkach domowych nigdy takiego nie stosowałam. Nie sądziłam, że tak polubię ten rodzaj peelingu, ale produkt marki Mizon totalnie mnie oczarował i mogę się podpisać pod wszystkimi zachwytami, które kiedyś czytałam na jego temat w sieci. Z wyjątkiem zapachu, ale tak jak wspomniałam, nie jest on dokuczliwy. To najlepszy peeling do twarzy jaki miałam w życiu, a miałam tego sporo;)! 

Przede wszystkim jest skuteczny. Nie tylko zbiera martwy naskórek odblokowując pory i nie podrażniając przy tym skóry, ale i doskonale radzi sobie z ewentualnymi suchymi skórkami, spektakularnie wygładza oraz delikatnie rozświetla. Jest łagodny, ale efektywny.  Nigdy mnie nie podrażnił ani nie spowodował zaczerwienienia. Skóra natychmiast zyskuje witalność. Po jego użyciu cera jest gładsza niż pupcia niemowlaka i nie jest to efekt na godzinę czy dwie:) Szczególnie lubię go stosować przed "większym wyjściem";) Wszelkie produkty pielęgnacyjne zastosowane zaraz po nim, np. maseczka, serum czy krem idealnie się wchłaniają i działają jeszcze lepiej niż za zwyczaj, ponieważ cera jest świetnie przygotowana na kolejne kroki;) Polecam jak jasny gwint!:D Jedyną wadą (poza chemicznym zapaszkiem) jest zbyt duża pojemność. Ale od biedy możemy zamówić z kimś na spółkę. Jest to produkt koreański, ale dla odmiany dość dobrze dostępny w popularnych polskich sklepach internetowych:)

Znacie peeling Mizon? Używaliście peelingów gommage? 

Czytaj dalej »

czwartek, 14 lutego 2019

Isana Young Egg White - pianka, peeling i maseczka! Zrobieni w jajo?

Isana Young Egg White to kosmetyki na bazie białka jaja, których premiery zdecydowanie wyczekiwałam już od momentu zapowiedzi:) Nie da się ukryć, że tym razem marka własna drogerii Rossmann idealnie wpasowała się w kosmetyczne trendy nie rujnując przy tym portfela;) Ale niska cena nigdy nie była dla mnie kluczowym wyznacznikiem. Liczy się działanie! No właśnie, jak to z nim jest? Wypróbowałam piankę, peeling i maseczkę. Czy zasłużyły na moje uznanie? A może Isana zrobiła mnie w jajo? Czytajcie dalej;)


Isana Young Egg White kosmetyki z białkiem jaja

Isana Young Egg White pianka oczyszczająca z białkiem jaja



Oczyszczająca pianka do twarzy wykorzystuje technologię micelarną, która ma za zadanie usuwać zanieczyszczenia i makijaż przyciągając je niczym magnes;) Dodatkowo zapobiega przesuszaniu i przeznaczona jest do każdego typu cery.


Skład: Aqua, Coco-Glucoside, Glycerin, Sodium, Coco-Sulfate, Glyceryl Oleate, Decyl Glucoside, Citric Acid, Panthenol, Parfum, Sodium Benzoate Albumen, Potassium Sorbate, Tocopherol, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate.
Isana Young Egg White pianka oczyszczająca z białkiem jaja

Piankę otrzymujemy w uroczym żółtym opakowaniu z uśmiechniętym jajeczkiem sadzonym:D Pojemność wynosi 100ml, więc mniej niż standardowo, ale myślę, że przy cenie regularnej rzędu 12,99zł można przymknąć na to oko. Pojemnik jest wygodny i nigdy nie miałam problemu z dozowaniem produktu. 

Po naciśnięciu pompki naszym oczom ukazuje się puszysta niczym chmurka biała pianka. Najbardziej lubię pianki właśnie o takiej formule, choć nie mogę odmówić dobrego działania również tym o bardziej kremowych konsystencjach;)

Zapach pianki Isana Egg White to zdecydowanie jej słaby punkt;) Czytałam co prawda pozytywne opinie, że pianka pachnie owocami, ale sorry… Chyba jedliśmy inne owoce;) Woń tej pianki jest delikatna lecz na wskroś syntetyczna. Także wolałabym żeby była ona bezzapachowa, bo mój nos przyjemności z tego nie miał;) A tfu! Na szczęście nie utrzymuje się na skórze po zmyciu:) 

Jeśli jednak chodzi o jakość to muszę przyznać, że piankę oceniam naprawdę wysoko:) Może nie polubiłam jej aż tak jak pianki Neogen, ale naprawdę nie mam jej nic szczególnego do zarzucenia. Nie odpowiem co prawda na pytanie jak radzi sobie z makijażem bo nie wyobrażam sobie zmyć oczu pianką:P A z kolei twarz traktuję zawsze dwuetapowo gdzie pierwszym etapem jest najczęściej skuteczny płyn micelarny, a drugim właśnie produkt do użycia z wodą, czyli np. pianka:) Nie uskuteczniam jakiejś niebywałej tapety, więc na ogół pianka służy już głównie do oczyszczenia z zanieczyszczeń i resztek makijażu;) I nie mam tutaj uwag, wszystko było jak należy:) Nie zaobserwowałam też uczucia ściągnięcia czy podrażnienia. Po użyciu skóra była miękka i przyjemnie gładka, bez efektu zaczerwienienia. Oczywiście po myciu zawsze stosowałam dalszą pielęgnację, więc jak ktoś liczy, że pianka załatwi całą pielęgnację to się zdziwi:D Ostatnio nie wiedzieć czemu często słyszę o ludziach z takimi oczekiwaniami;) Podsumowując dla mnie to naprawdę warty uwagi produkt do mycia twarzy:) 


Isana Young Egg White peeling do twarzy



Peeling z białkiem jaja polecany do każdego rodzaju cery. Ma za zadanie usunąć martwe komórki naskórka i nadmiar sebum, a także poprawić strukturę skóry.


Skład: Aqua, Glycine Soja Oil, Pumice, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Stearic Acid, Helianthus Annuus Seed Oil, Cetyl Alcohol, Hydrogenated Starch Hydrolysate, Sodium Cetearyl Sulfate, Phenoxyethanol, Magnesium Aluminum Silicate, Albumen, Parfum, Sodium Benzoate, Xanthan Gum, Lauryl Glucoside, Citric Acid, Limonene, Lactic Acid, Citral, Lecithin, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Glyceryl Stearate, Glyceryl Oleate, Disodium Phosphate, Silver Citrate, Potassium Phosphate.
Isana Young Egg White peeling do twarzy

Peeling do twarzy Isana Egg White występuje w równie uroczej żółciutkiej tubce z radosnym sadzonym jajcem;) Pojemność to także 100ml;)

Przyznaję, że do peelingu podeszłam z mniejszym entuzjazmem, ponieważ znając kozacki peeling Mizon (którego recenzja kiedyś łaskawie się pojawi) i uwielbiane przeze mnie płatki Neogen czułam, że poziom zadowolenia będzie mierny, a w najlepszym wypadku dostateczny;) 

Co do zapachu znów mam zastrzeżenia;) Czytałam o ślicznym aromacie domowych ciasteczek, a dostałam jakiś wybór ciastko-podobny;) No nie takie ciastka mama robiła:D Fujka! Konsystencja jest zaś kremowa z dużą ilością maleńkich drobinek;) Pozornie peeling wydaje się leciutki, ale drobinki są dość ostre. Nie polecałabym go przy cerach wrażliwych lub trądzikowych. Moja delikatna skóra nieszczególnie go polubiła. Nie dość, że komfort stosowania nie jest taki jak w przypadku moich ulubieńców to efekty również niekoniecznie to wynagradzają;) Szczerze mówiąc odzwyczaiłam się od tak zwykłych peelingów:P Moja skóra osiągała przy nim po prostu przeciętne efekty. Lekkie wygładzenie i oczyszczenie. Bez większych fajerwerków i pragnienia dotykania twarzy godzinami;) To taki produkt, który można stosować z braku laku. Krzywdy mi nie zrobił, ale niczym nie zachwycił. W tym przypadku mogę więc napisać, że jaka cena, takie działanie. Ostatecznie przeznaczyłam go do peelingowania stóp i rąk. Moja facjata zna lepsze peelingi;)


Isana Young Egg White maska do twarzy z białkiem jaja



Maska w swoim składzie zawiera m.in. pantenol i glinkę białą. Ma ona działanie nawilżająco-matujące. A według producenta również relaksujące niczym pobyt w SPA;)


Skład: Aqua, Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Kaolin, Helianthus Annuus Seed Oil, Octyldodecanol, Panthenol, Parfum, Cetearyl Alcohol, Phenoxyethanol, Palmitic Acid, Stearic Acid, Xanthan Gum, Sodium Benzoate, Albumen, Tocopherol, Lactic Acid, Ethylhexylglycerin.
Isana Young Egg White maska do twarzy z białkiem jaja

Maseczkę z białkiem jaja od Isany dokupiłam sama zaraz po premierze;) Podczas wizyty w Rossmannie kilka razy wkładałam i wyjmowałam ją z koszyka, bo gdzieś tam w powietrzu wisiała przeciętność:D Ale w końcu postanowiłam zabrać do domu tą maleńką 40ml tubkę z wesołym jajeczkiem;) Opakowanie jest naprawdę kompaktowych rozmiarów, więc w razie potrzeby zmieści się nawet w torebce;) Zapach to znów nic przyjemnego. Mój nos sklasyfikował go, jako arbuzowe cukierki zmiksowane z jakimś syropem na kaszel dla dzieci:P Jest syntetycznie, ale w porównaniu do pianki i peelingu jakoś najbardziej znośnie;) 

Maseczka posiada delikatną kremową konsystencję, która gładko się rozprowadza i łatwo zmywa. 

Producent zaleca nałożyć maskę na oczyszczoną skórę na 10-15 minut. Po tym czasie skóra jest trochę gładsza i nieco bardziej miękka. Nie zauważyłam szczególnych właściwości usuwających nadmiar sebum. Mocna średniawka. Nie kupiłabym ponownie. Wolę dołożyć i kupić kolejne opakowania maseczek Miya. Co zresztą uczyniłam;) I uwaga – czytałam, że maseczka Isana Egg White wiele osób podrażniła lub uczuliła, więc jeśli macie skłonność do takich sensacji to lepiej odpuścić. U mnie obeszło się bez problemów, ale efekty nie są satysfakcjonujące. Także tutaj również mogłabym napisać, że działa jak kosztuje;)


Z 3 produktów Isana Egg White zdecydowanie mogę polecić piankę. Natomiast peeling i maseczka to kosmetyki w stylu „ujdzie w tłoku”. Jeśli lubicie kupić coś niedrogiego żeby po prostu sobie przetestować to można spróbować, ale na cuda nie liczcie;) Ja jak wiecie nastawiona jestem na więcej, więc ponownie mogłabym zobaczyć u siebie tylko piankę:) 


Znacie kosmetyki Isana Egg White? Używaliście kiedyś produktów z białkiem jaja? 

Czytaj dalej »

poniedziałek, 26 listopada 2018

Neogen Dermatology Real Cica Pads i Micellar Foam!

Jak już wspominałam, jakiś czas temu miałam na oku kompletny zestaw do pielęgnacji Huxley, ale jednocześnie wzywał mnie Neogen ze swoją nową linią Real Cica! Jeśli pamiętacie moją Instagramową wishlistę to znajdowały się tam płatki Neogen Dermatology Real Cica Pads:) Jestem wielką fanką płatków Neogen, więc koniecznie musiałam wypróbować również te. Zwłaszcza, że jakby nie patrzeć są zupełnie inne niż tradycyjne:) Żeby płatki nie czuły się samotne, postanowiłam sprawdzić także piankę micelarną:) Jak wypadły u mnie te dwie różowe nowości?

Neogen Dermatology Real Cica

Neogen Dermatology Real Cica to seria, w skład której wchodzą 4 kosmetyki – micelarna pianka do oczyszczania twarzy, micelarny olejek do demakijażu, woda micelarna oraz płatki. Produkty z tej serii zawierają składniki kojące, wyciąg z wąkoty azjatyckiej oraz łagodne kwasy PHA, mające za zadanie bardzo delikatnie złuszczać nawet wrażliwą i podrażnioną cerę, a także zwiększać jej nawilżenie.


Neogen Dermatology Real Cica Micellar Foam

Neogen Dermatology Real Cica Micellar Foam

Jest to innowacyjna pianka do oczyszczania twarzy z technologią micelarną, która ma za zadanie usunąć wszystkie zanieczyszczenia z twarzy. Ma działać niczym magnes na sebum, brud oraz makijaż;) Pianka wzbogacona została w składniki kojące i nawilżające oraz wyciąg z wąkoty azjatyckiej. 
Neogen Dermatology Real Cica pianka

Piankę otrzymujemy w poręcznej 200ml tubce z zamknięciem na zatrzask. Posiada ona fabryczną folię na opakowaniu, więc mamy pewność, że nic się nie otworzy i nie rozleje w transporcie. Nawet, gdy kosmetyk leci do nas z daleka, np. prosto z Jolse:) Szata graficzna całej serii Cica jest bardzo prosta. Mamy tutaj czystą biel oraz mocny róż:) Przyznaję, że wizualnie przypadła mi do gustu. 

Po wyciśnięciu kosmetyk posiada perłowo-białą barwę i kremową konsystencję, która nie jest w żaden sposób podobna do tradycyjnych pianek Neogen np. Blueberry (ale myślę, że to oczywiste przy takim opakowaniu). Jeśli chodzi o konsystencję to bardziej lubię te typowo piankowe, czyli miękkie niczym chmurka pianki umieszczone w butelkach z atomizerami. Nie oznacza to jednak, że inne są gorsze. To raczej kwestia wygody i preferencji. Pianki kremowe, takie jak Real Cica nie pienią się już tak intensywnie w kontakcie z wilgotną skórą, więc jeśli zależy nam na takim efekcie to warto sięgnąć po specjalne siateczki do spieniania lub używać w połączeniu ze szczoteczką do oczyszczania twarzy, która może nie spieni tak jak siateczka, ale zawsze trochę wspomoże:) Ja z siateczkami specjalnie bawić się nie lubię, więc preferuję tą drugą opcję albo po prostu własne dłonie i mniej piany;)  Zapach pianki jest bardzo lekki. Zdawać by się mogło niemal żaden, ale przy dłuższym wąchaniu można wyczuć bliżej nieokreśloną subtelnie chemiczną woń. Nie utrzymuje się ona jednak w żaden sposób na skórze. Jeśli chodzi o demakijaż to w moim przypadku pianka stanowiła ten drugi krok, czyli zaraz po użyciu płynu micelarnego. Mam tutaj na myśli twarz, ponieważ np. oczy zmywam ściereczką do demakijażu. Płyn micelarny radził sobie dobrze, więc nie mogę powiedzieć, żeby pianka miała ciężkie zadanie;) Zależało mi zatem głównie na oczyszczeniu cery. Pianka ładnie rozprowadza się po twarzy i nie ma problemu z jej zmyciem obojętnie czy została zastosowana w połączeniu ze szczoteczką czy „na ręcznym”;) Oczyszcza bardzo dokładnie i jest to wręcz wyczuwalne pod palcami. Jednocześnie nie podrażnia, nie wysusza i nie powoduje podrażnienia. Po użyciu cera jest gładka i dobrze przygotowana na całą dalszą pielęgnację. Można więc powiedzieć, że spełnia obietnice producenta:)


Neogen Dermatology Real Cica Pads


płatki neogen real cica

Płatki Cica Pad posiadają właściwości łagodzące i wzmacniające barierę ochronną skóry. Mają także delikatnie usuwać martwe komórki skóry i nadmiar sebum oraz delikatnie nawilżać. 


Płatki otrzymujemy w dużym plastikowym słoiczku z różową etykietą, ale dla odmiany taką bardziej imprezową – błyszczącą;) W opakowaniu znajdziemy 90 sztuk. Każdy płatek posiada białą barwę i „krateczkowy” wzór. Zapach podobnie jak w przypadku pianki jest praktycznie niewyczuwalny.

Neogen Real Cica Pads

W przeciwieństwie do tradycyjnych płatków złuszczających Neogen, wersja Cica nie posiada otworu na palce, a dodatkowo obie strony mają taką samą lub bardzo zbliżoną fakturę. Płatki Cica są miękkie niemal niczym waciki kosmetyczne, choć dużo cieńsze. Nie ma tutaj takiego wyczuwalnego peelingowania. Trochę tak jakbyśmy używali płatka nasączonego tonikiem. Podczas użycia, czyli lekkiego masażu za pomocą płatka, nie wyczuwamy żadnego typowego tarcia. Działanie złuszczające jest więc tutaj bardzo delikatne. Nie mechaniczne, a bardziej za pomocą zawartych w składzie łagodnych kwasów PHA. Dlatego płatki można stosować w codziennej pielęgnacji. Dodatkowo w przeciwieństwie do tradycyjnych płatków, tych nie trzeba zmywać. Esencja z płatków wsiąka natychmiast i możemy przystępować do dalszej pielęgnacji, która działa wtedy jeszcze intensywniej i lepiej się wchłania. Płatki rzeczywiście są bardzo delikatne dla skóry. Oczyszczają, koją, lekko wspomagają nawilżenie i regulują wydzielanie sebum. To świetny wybór dla wrażliwców. Zwłaszcza teraz, gdy jest coraz chłodniej. W przypadku "gruboskórnych" mogą być zbyt delikatne jako produkt złuszczający, ale jako kojąco-regulujący lub wspomagający jak najbardziej.


Znacie nową serię Neogen Real Cica?
Czytaj dalej »

poniedziałek, 8 października 2018

Neogen Bio Peel Gauze Lemon i Black Caviar Essential Mask!

Kosmetyki Neogen bardzo sobie cenię i na bieżąco podpatruję nowości w asortymencie. Wiele z nich nadal pozostaje dla mnie jeszcze nieodkrytych, ale mam nadzieję powoli je poznawać. Jednymi z najfajniejszych produktów tej marki są płatki peelingujące w trzech różnych wersjach. Dziś właśnie o płatkach Neogen Bio Peel Gauze Lemon. Nie są one dla mnie nowością, ponieważ miałam już wcześniej styczność z ich próbkami, a także pełnowymiarową wersją Green Tea. Ale może akurat kogoś zainteresuje owa cytrynka:) A na deser mam jeszcze maskę Black Caviar;) Co sądzę o tych kosmetykach?
Neogen kosmetyki gdzie kupić

Neogen Bio Peel Gauze Lemon

Neogen Bio Peel Gauze Lemon

Bio Peel Gauze to jednorazowe płatki przeznaczone do eksfoliacji skóry. Wersja Lemon zawiera ekstrakt z cytryny, który nawilża, oczyszcza oraz rozjaśnia matową skórę. Zawarty w trawie cytrynowej Cytral regeneruje, odżywia, a także wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry. Płatki usuwają martwy naskórek oraz odświeżają cerę. 

Neogen płatki peelingujące

Płatki otrzymujemy w dużym plastikowym opakowaniu z żółtą etykietą. Wewnątrz mamy jeszcze dodatkowe zabezpieczenie sreberkiem. Ja go nie zrywam do końca żeby mieć pewność, że płatki nie wyschną mi przedwcześnie albo na wypadek gdybym nie domknęła opakowania. Choć w moim przypadku to raczej mało prawdopodobne. Słoiczek zawiera 30 sztuk płatków, które należy zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia. Płatki zaleca się stosować 2-3 razy w tygodniu. Poprzednie opakowanie wystarczyło mi dokładnie na pół roku. Polubiłam je tak bardzo, że troszkę oszczędzałam żeby nie skończyły mi się zbyt prędko;) 
Neogen Bio Peel Gauze Lemon płatki
Zacznę może od zapachu. Przyznaję, że woń płatków Green Tea podoba mi się mocniej, ponieważ w moim odczuciu jest bardziej wyjątkowa. Nie mogę jednak powiedzieć żeby wersja Lemon pachniała brzydko. Wręcz przeciwnie – zapach jest przyjemny, świeży i rzecz jasna cytrusowy. Pod względem zapachu na pewno wypada dużo lepiej niż peeling Mizon, który jest co prawda bardzo ciekawym i świetnym produktem, ale nie da się ukryć, że pachnie chemicznie i raczej daleko mu do naturalnej cytrynki:) 

Jak stosować płatki peelingujące Neogen pisałam już przy okazji recenzji wersji Green Tea, ale pokrótce przypomnę dla tych, którzy nie czytali;) Po pierwsze oczyszczamy twarz. W moim przypadku tym razem było to z użyciem pianki Neogen Cereal. Po osuszeniu twarzy chwytamy płatek, a następnie przy użyciu strony o drobniejszej fakturze (peelingującej) okrężnymi ruchami delikatnie masujemy skórę twarzy i szyi (opcjonalnie możemy użyć też na inne części ciała wymagające złuszczenia). Następnie odwracamy płatek na drugą stronę i powtarzamy tą samą czynność. To tyle! Teraz możemy już wyrzucić zużyty płatek, spłukać twarz letnią wodą i cieszyć się gładkością skóry. Płatki Neogen są solidnie nasączone i miłe w dotyku. Mimo swej delikatności świetnie radzą sobie ze złuszczaniem skóry twarzy, szyi i dekoltu. Uwielbiam ten moment, kiedy zmywam pozostałości produktu ze skóry. Twarz jest wtedy gładka, promienna i delikatnie nawilżona. Żadnych podrażnień. Może się zdarzyć jedynie lekkie zaczerwienienie wynikające z wykonania masażu. Znika ono jednak praktycznie od razu. Moja skóra twarzy nie przepada za zbyt częstym peelingowaniem. Niektóre produkty powodują u niej podrażnienie lub przyczyniają się do powstawania wyprysków. Płatki Neogen są jednak inne. To produkt wręcz stworzony dla wrażliwej skóry twarzy. Z pewnością będę chciała jeszcze sprawdzić działanie płatków innych marek, ale na razie król jest tylko jeden! Każdy powinien je poznać i prawdę mówiąc trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś mógłby być z nich niezadowolony. Dla bardziej „gruboskórnych” płatki mogą być produktem uzupełniającym. Natomiast przy wyjątkowo wrażliwych, słabo tolerujących peelingi lub niezbyt zanieczyszczonych cerach sprawdzi się również, jako jedyny produkt złuszczający. U mnie z racji otwartego już peelingu Mizon tym razem płatki stanowiły uzupełnienie. Natomiast wcześniej miałam już okazję stosować je jako jedyny produkt złuszczający. Jakkolwiek by nie używać i tak sprawdzają się rewelacyjnie! To z pewnością nie ostatnie moje spotkanie z płatkami Neogen.


Neogen Black Caviar Essential Mask


Neogen maska w płachcie

Maska w płachcie Neogen Black Caviar ujędrnia, działa przeciwzmarszczkowo i rewitalizuje. Ponadto absorbuje nadmiar sebum i poprawia ukrwienie skóry. 
 Neogen Black Caviar Essential Mask

Maskę Black Caviar otrzymujemy w opakowaniu typowym dla maseczek w płachcie. Wewnątrz znajdziemy czarną jak smoła płachtę, która jest dość dobrze wykrojona, a materiał, z której została wykonana jest nieco grubszy niż wiele znanych mi masek. Być może dzięki temu całkiem nieźle przylega do twarzy. Z tego co wiem są zwolennicy i tych cieńszych i tych grubszych maseczek;) Dla mnie osobiście nie jest to kluczowe. Muszę jednak dodać, że mam bardzo drobną twarz, więc wiele masek źle na mnie leży;) Maska Neogen była nieco za długa, ponieważ górna część lekko nachodziła na nasadę włosów, a dolna trochę wystawała poniżej brody. Jednak z pewnością była to jedna z lepiej dopasowanych masek w płachcie z jaką miałam do czynienia. Ja mam jeszcze zresztą opaskę uszy kupioną w Skingarden, więc maseczki w płachcie od kilku miesięcy stosuje mi się bardziej radośnie niż przedtem;) Maska posiadała przyjemny i delikatny zapach. Tkanina, z której została wykonana była dobrze nasączona ampułką. W kwestii działania przeciwzmarszczkowego wiele oczywiście nie powiem, ponieważ miałam tylko jedną sztukę. Maska to taki produkt, który ma zapewnić natychmiastowy efekt, ale nie na wszystkich polach jest to możliwe. Przyznam jednak, że moje wrażenia po zdjęciu płachty były bardzo pozytywne. A miałam wtedy akurat wyjątkowo podły dzień;) Maska nie jest cudownym lekiem na całe zło świata, ale niewątpliwie moja skóra po jej zastosowaniu była dopieszczona na tyle na ile to było możliwe przez te 20 minut. Na Instagramie dostałam zresztą cynk, że maseczki Neogen są ulubieńcami wielu z Was, gdyż ich działanie jest naprawdę zauważalne:) I rzeczywiście coś w tym jest:) Ja przed jej zastosowaniem zrobiłam sobie prawdziwy Neogenowy rytuał;) Najpierw oczyszczenie pianką, potem ukochane płatki, a na koniec maska;) Po upływie ustawowych 20 minut moja skóra wyglądała na naprawdę wypoczętą. Dodatkowo zyskałam świetne nawilżenie i uczucie większej jędrności. Tego wieczoru nie stosowałam już dodatkowo dalszej pielęgnacji, więc całkiem nieźle. Muszę bowiem przyznać, że po niektórych płachtach muszę zastosować jeszcze krem. Tu pielęgnację miałam już z głowy do samego rana. Podejrzewam, że sięgnę jeszcze po maseczki tej marki.


Kosmetyki Neogen z polskiej dystrybucji znajdziecie w Skingarden oraz stacjonarnie i online w perfumeriach Douglas. Ceny są oczywiście sporo wyższe niż bezpośrednio w Korei, ale coraz częściej można trafić na promocje. Nawet rzędu 40% - akurat do dziś jest taka promocja na Skingarden.pl z kodem NEO. 


Znacie płatki peelingujące lub maseczki Neogen?
Czytaj dalej »

sobota, 17 marca 2018

NEOGEN Bio-Peel Gauze Peeling Green Tea – peeling do twarzy w płatkach!

O marce Neogen usłyszałam już dość dawno temu, ale dopiero w ubiegłym roku miałam okazję ją troszkę poznać za sprawą próbek. Jakiś czas temu marka wkroczyła do Polski, więc zrobiło się o niej nieco głośniej. Choć niestety według mnie nadal bardziej opłaca się sprowadzać u źródła, czyli prosto z Korei, gdyż przebitka cenowa w polskich sklepach jest niestety spora. Takie prawa rynku, więc nie ma co się dziwić. Wiem jednak, że i tak wiele osób wybiera tą tańszą opcję tym bardziej, że przesyłki z Korei mam wrażenie idą coraz sprawniej:) Wracając już jednak do tematu dzisiejszego wpisu, będzie o produkcie wyjątkowym, gdyż tak określiłabym Neogen Bio-Peel Gauze Peeling Green Tea, czyli na nasze peeling do twarzy w formie płatków:) 

zdjęcie przedstawiające Neogen Bio-Peel Gauze Peeling Green Tea


Neogen Bio-Peel Gauze Peeling Green Tea


zdjęcie przedstawiające Neogen Bio-Peel Gauze Peeling Green Tea

Neogen Bio-Peel Gauze Peeling to jednorazowe płatki przeznaczone do łagodnego złuszczania cery oraz eliminacji zanieczyszczeń skóry. Dzięki specjalnej, zaawansowanej technologii są one bardzo skuteczne i jednocześnie delikatne. Płatki mają za zadanie odblokować pory oraz oczyścić i złuszczyć skórę zarówno mechanicznie jak i chemicznie. W ofercie marki znajdują się 3 wersje płatków. W wersji Green Tea głównym składnikiem jest zielona herbata, która jest silnym przeciwutleniaczem, działa przeciwzapalnie oraz kojąco. Wersja z zieloną herbatą polecana jest przede wszystkim do skóry normalnej, mieszanej i tłustej.
zdjęcie przedstawiające Neogen Bio-Peel Gauze Peeling Green Tea

Peeling w płatkach Neogen otrzymujemy w dość dużym plastikowym słoiczku, który ma według mnie dość przyjemną dla oka szatę graficzną i jest wygodny w użytkowaniu. Jedyną wadą jaką dostrzegam jest właśnie jego rozmiar, gdyż preferuję nieco bardziej kompaktowe opakowania;) Opakowanie zawiera 30 wacików, więc to na jak długo nam wystarczy będzie zależało od tego jak często wykonujemy peeling twarzy. Według mnie możemy go potraktować jako uzupełnienie innego produktu złuszczającego lub jako jedyny kosmetyk do złuszczania twarzy (stosując go częściej). W mojej ocenie najbardziej optymalne będzie stosowanie 2-3 razy w tygodniu, ale wszystko to już zależy od indywidualnych preferencji i potrzeb cery;) Dla mnie jest on tak fajny, że mogłabym stosować codziennie, ale wolę dozować sobie tą przyjemność;) Zwłaszcza, że moja cera mimo łagodności produktu mogłaby źle zareagować na zbyt częste stosowanie. W przypadku złuszczania skóry twarzy jestem ostrożniejsza, ponieważ moja cera niekiedy reaguje podrażnieniem albo drobnymi krostkami, a tego wolałabym uniknąć:) Przechodząc już do działania, nie był to produkt wytypowany w ciemno, gdyż miałam już za sobą niejedną jednorazową saszetkę z płatkiem Neogen;) Do tej pory miałam okazję sprawdzić wersję żółtą i właśnie zieloną, która wypadła u mnie lepiej. Choć obie uważam za dobre. Warto też dodać, że PAO płatków wynosi 6 miesięcy. 
zdjęcie przedstawiające Neogen Bio-Peel Gauze Peeling Green Tea

Pewnie zastanawiacie się jak używać płatków peelingujących Neogen? Płatki są dwustronne. Po dokładnym umyciu twarzy chwytamy płatek tak żeby przecięta strona znajdowała się na dole, a następnie okrężnymi ruchami delikatnie masujemy skórę twarzy i szyi. Po wykonaniu tej czynności używamy drugiej strony wacika i postępujemy dokładnie tak samo, żeby pozbyć się pozostałych zanieczyszczeń. I gotowe! Wyrzucamy płatek do kosza, a twarz przemywamy letnią wodą. 
zdjęcie przedstawiające Neogen Bio-Peel Gauze Peeling Green Tea

Płatki są dobrze nasączone i dość przyjemne w dotyku, a jednocześnie robią to co mają robić:) Po użyciu skóra jest niesamowicie świeża i gładka. Aż chce się dotykać! Jednocześnie płatki nie podrażniają skóry. Jest jedynie chwilowe leciutkie zaczerwienienie wynikające z wykonania masażu. Nie ma się jednak czym martwić gdyż od razu ustępuje. Najbardziej cieszy mnie w nich ta wygoda stosowania!:)
zdjęcie przedstawiające Neogen Bio-Peel Gauze Peeling Green Tea

Warto też wspomnieć o zapachu płatków peelingujących, ponieważ jest on bardzo przyjemny, świeży i delikatny. Muszę przyznać, że bardzo lubię kosmetyki na bazie zielonej herbaty. Zarówno pod względem zapachów jak i działania. Wyraźnie służą mojej skórze.


Neogen Bio-Peel Gauze Peeling Green Tea w dobrej cenie znajdziecie na jolse.com.



Znacie markę Neogen i peeling w tej postaci?
Czytaj dalej »

wtorek, 9 maja 2017

Farmona Herbal Care – wiosenne przebudzenie;)

Cześć Dziewczyny!
Pewnego marcowego dnia kurier wyrwał mnie prosto z łóżka wręczając tajemniczą niespodziankę;) Po otwarciu paczki okazało się, że Laboratorium Farmona postanowiło mi zafundować wiosenne przebudzenie;) Należę do osób lubiących spać, więc uznałam, że pomysł z tego typu pobudką marka miała trafiony;) Wewnątrz przesyłki czekały na mnie produkty z linii Herbal Care oraz coś na kształt instrukcji obsługi co, jak i dlaczego:) Przyznam, że było to moje pierwsze spotkanie z tą firmą po dłuższym czasie. Jesteście ciekawe jak wypadły te produkty?


Wiosenne przebudzenie według Farmony



Krok 1 Przebudzenie


Olejkowy płyn kwiat migdałowca do demakijażu oczu

„Łagodnie oczyszcza oraz regeneruje i pielęgnuje rzęsy. Skóra wokół oczu z dnia na dzień staje się gładka i elastyczna, a rzęsy odporniejsze na wypadanie”.


Płyn znajduje się w niewielkiej, zgrabnej buteleczce z zamknięciem na zatrzask. Szata graficzna jest iście wiosenna;) Konsystencja płynu jest nieco oleista, ponieważ jest to preparat dwufazowy. Przed użyciem należy wstrząsnąć aby obie fazy się zmieszały. Produkt jest bezzapachowy co w przypadku kosmetyku do demakijażu oczu stanowi według mnie zaletę. Płyn pozostawia na skórze lekko tłustawą powłokę, ale wystarczy po użyciu przemyć oczy i wszystko gra. Nie podrażnia on skóry, a wręcz przeciwnie, lekko ją nawilża i koi. Demakijaż przy jego użyciu przebiega sprawnie. Choć nie wiem jak radzi sobie z kosmetykami wodoodpornymi, ponieważ takich nie używam. Oceniam go bardzo pozytywnie choć u mnie na pierwszym miejscu jest rękawica do demakijażu. Dlatego też docelowo oddałam ten produkt mamie, która jest alergikiem i chętnie korzysta z takich delikatnych płynów dwufazowych:) 


Krok 2 Porządki


Porządki to peeling oraz maseczki;) Wszystkie te produkty występują w formie saszetek. 


Peeling z kwiatem migdałowca do twarzy i ust


„Idealnie wygładza i pobudza mikrokrążenie, przywraca blask i jednolity koloryt oraz redukuje szorstkość naskórka”.

Muszę przyznać, że chyba po raz pierwszy zetknęłam się z peelingiem przeznaczonym zarówno do twarzy jak i do ust;) Peeling ten posiada białą barwę, kremową konsystencję, niewielkie drobinki oraz czerwone kuleczki;) Zapach jest delikatny i przyjemny, choć ciężko mi go do czegoś porównać:) Produkt łatwo się rozprowadza. Drobinki są dość mocne, więc wystarczy stosunkowo krótki masaż;) Jednocześnie dzięki kremowej konsystencji peeling nie podrażnia skóry. Produkt złuszcza skutecznie zarówno usta jak i twarz. Skóra po jego użyciu jest lekko jaśniejsza, wygładzona i delikatnie nawilżona.


Maseczka z olejkiem arganowym do skóry suchej i bardzo suchej


„Odbudowuje warstwę lipidową skóry, uzupełnia niedobory substancji odżywczych oraz długotrwale i intensywnie nawilża”.


Tą maseczkę wypróbowałam jako pierwszą, ponieważ wydała mi się najbezpieczniejsza;) Posiada ona treściwą konsystencję oraz przyjemny, lekko słodki zapach. Mimo swej gęstości maska łatwo się rozprowadza. Maskę należy pozostawić do wchłonięcia, a jej pozostałości pozostawić do wchłonięcia. Ja jednak stosowałam ją pod prysznicem, a następnie zmywałam. Moja cera jest mieszana, więc uznałam, że takie zastosowanie będzie dla mnie optymalne. Efekt jaki zapewnia skórze to przede wszystkim odżywienie i regeneracja.


Maseczka z aloesem do każdego rodzaju cery


„Uzupełnia niedobory substancji nawilżających, redukuje szorstkość skóry oraz aktywnie łagodzi podrażnienia”.


Drugą maską, po którą sięgnęłam była wersja z aloesem. Produkty na bazie aloesu na ogół służą mojej skórze, więc podeszłam do niej z entuzjazmem. Maska ta posiada pośrednią konsystencję, ani zbyt treściwą ani zbyt lekką. Dobrze się rozprowadza i skóra szybko ją wypija, choć oczywiście nie w całości. Pozostałość bowiem tradycyjnie zmywałam wodą. Zapach jest świeży i delikatny. Ta wersja przede wszystkim nawilża i koi.


Maseczka z dziką różą do skóry dojrzałej


„Poprawia jędrność i sprężystość skóry, redukuje zmarszczki oraz zapobiega nadmiernej utracie wody z naskórka”.


Po tą wersję sięgnęłam najmniej chętnie, a ku mojemu zaskoczeniu okazała się być najmocniejszym ogniwem;) Maseczka pachnie różą, więc niestety nie każdemu przypadnie do gustu. Mnie na szczęście zapach róży przestał przeszkadzać już jakiś czas temu;) Wersja z dziką różą posiada najlżejszą i najdelikatniejszą konsystencję, która bardzo przyjemnie się rozprowadza i daje poczucie relaksu. Po dwóch zastosowaniach ciężko oczywiście ocenić jakikolwiek wpływ na zmarszczki, ale zauważyłam, że z całej trójki posiada ona najsilniejsze działanie nawilżające i odżywcze. Chętnie bym ją kupiła w przyszłości gdyby w występowała w formie tubki lub słoiczka. 

Krok 3 Naturalnie piękna


Odżywczy olejek arganowy do twarzy, włosów i paznokci


„Nasz odżywczy olejek z olejkiem arganowym opracowaliśmy do pielęgnacji włosów, skóry i paznokci. Skomponowaliśmy go z cenionych od wieków naturalnych składników roślinnych, które doskonale odżywiają i pozwalają utrzymać odpowiedni poziom nawilżenia. Włosy z dnia na dzień stają się zregenerowane i mocne, skóra miękka i jedwabista w dotyku, a paznokcie odżywione i mniej łamliwe. W opracowanie receptury, opartej na bogatej tradycji zielarskiej, włożyliśmy całe nasze doświadczenie, dlatego jesteśmy spokojni o efekty”.


Ten produkt od początku zainteresował mnie najbardziej. Spodobało mi się jego miłe dla oka i poręczne 55ml opakowanie z wygodną pompką. Jednocześnie obawiałam się jednak trochę, że coś będzie z nim nie tak, np. będzie brzydko pachniał;) Niepotrzebnie, ponieważ zapach okazał się istotnym atutem tego produktu. Aż byłam zaskoczona jak bardzo mi się spodobał. Według mnie jest to zapach roślinny, kojarzący się z naturą;) Dla mnie bardzo przyjemny. Olejek przeznaczony jest do stosowania na twarz, włosy oraz paznokcie. Do twarzy go nie stosowałam, ponieważ miałam w użyciu inne produkty. Wypróbowałam go jednak na włosach dodając do odżywek, stosując przed myciem lub po myciu na końcówki oraz od czasu do czasu wsmarowywałam go w grzbiet dłoni w ciągu dnia;) W przypadku dłoni olejek bardzo przyjemnie nawilża i lekko natłuszcza, ale nie przeszkadza w codziennych czynnościach. W przypadku włosów najlepiej sprawdził się u mnie przed myciem, czyli na zasadzie olejowania. Sprawia on, że włosy są lepiej nawilżone i bardziej błyszczące oraz łatwiej się rozczesują.


Produkty Laboratorium Farmona znajdziecie w internetowym sklepie Farmona oraz częściowo stacjonarnie.


Znacie linię Herbal Care? Używacie kosmetyków Farmona?
Czytaj dalej »

wtorek, 7 lutego 2017

E-naturalne Peeling enzymatyczny z owoców tropikalnych peel-off oraz Maska algowa peel-off w żelu z witaminą C

Cześć Dziewczyny!

Bardzo lubię maseczki do twarzy i staram się korzystać z nich regularnie, ale najczęściej sięgam po maseczki gotowe, w przypadku których wystarczy jedynie otworzyć opakowanie i nałożyć gotowy produkt na twarz;) Na wszelkie pozostałe maseczkowe wynalazki muszę mieć coś w rodzaju specjalnego zaproszenia, czyli „ten dzień”, kiedy to w mojej głowie zaświta, że włożę trochę więcej „wysiłku” i nałożę coś co wcześniej trzeba zmieszać;) Do takich produktów należał peeling enzymatyczny z owoców tropikalnych peel-off oraz maska algowa peel-off z witaminą C e-naturalne, które w ilości 4szt. dotarły do mnie jeszcze w listopadzie, a z lenistwa wypróbowałam je dopiero w styczniu;) No cóż, wstyd i hańba;) Tym bardziej, że okazały się być naprawdę godne mojej twarzy;)



Peeling enzymatyczny z owoców tropikalnych peel-off


„Oferujemy peeling enzymatyczny z owoców tropikalnych, w formie wygodnej maski żelowej peel-off, przeznaczony do domowych oraz gabinetowych zabiegów. 

Peeling enzymatyczny z owoców tropikalnych peel-off w żelu posiada wysoko skoncentrowane składniki aktywne, dzięki czemu czas zabiegu jest wyjątkowo krótki, lecz bardzo efektowny. Peeling aktywuje i normalizuje złuszczanie skóry oraz usuwa martwe komórki naskórka. Dzięki zawartości bromelainy i papainy, enzymów pochodzenia roślinnego z ananasa i papai, peeling wykonuje powierzchowne i niezwykle delikatne złuszczanie wyższej warstwy naskórka. Skóra po zabiegu staję się oczyszczona, miękka w dotyku, wyciszona oraz intensywnie nawilżona.

Dwufazowy peeling w formie żelu peel-off jest bardzo prosty w przygotowaniu. Saszetka składa się z neutralnego żelu (30g), który na chwilę przed użyciem należy połączyć z fazą zawierającą wysoko skoncentrowane składniki aktywne (9g). Dodatkowym atutem kosmetyku jest czas wykonywanego zabiegu: 5 min. Ekspresowe i skuteczne działanie peelingu zaoszczędzi czas nie obniżając jakości wykonanego zabiegu oraz skuteczności użytych składników aktywnych. Zawartość obu saszetek wystarcza do wykonania jednego zabiegu na skórę twarzy”.

Peeling enzymatyczny peel-off otrzymujemy w formie podzielonej na pół saszetki. Jedną jej część stanowi neutralna baza, a drugą żel aktywny. Obie saszetki należy otworzyć, a ich zawartość przelać do miseczki. Następnie przy użyciu szpatułki mieszany oba żele przez ok. 1 minutę tak żeby się połączyły. Neutralna baza ma jasny, perłowy odcień, natomiast żel aktywny jest żółty. Peeling pachnie bardzo przyjemnie, delikatnie ananasowo. Mogłabym go zjeść!:) Po zmieszaniu obu otrzymujemy zwartą, intensywnie żółtą masę, która jest gotowa do nałożenia na twarz. Przy użyciu szpatułki należy nałożyć jednolitą warstwę peelingu na twarz. Przyznam, że ja robiłam to palcami bo szybciej i wygodniej;) Podczas trzymania peelingu na twarzy odczuwalne jest lekkie mrowienie. Żelowa masa peelingu szybko tężeje i dobra wiadomość jest taka, że producent zaleca trzymać ją na twarzy jedynie 5 minut! Uwielbiam jak można coś zrobić w 5 minut. Oczywiście w kwestii kosmetyków;) Po upływie tego czasu zdejmujemy „peelingową maskę” zaczynając od krawędzi. Proces ten przebiega za jednym pociągnięciem, nic się nie rozrywa i nie rozwarstwia więc wystarczy zdjąć i wyrzucić:) Byle nie do odpływu bo możemy ściągnąć na siebie problemy natury hydraulicznej;) Czy peeling enzymatyczny peel-off nałożony na 5 minut może cokolwiek zdziałać? Nurtowało mnie to pytanie i nie byłam pewna czy zauważę jakieś efekty. Okazało się jednak, że tak. Te 5 minut jak najbardziej wystarcza! Efekt jest nawet lepszy niż w przypadku peelingu enzymatycznego z Organique. To właśnie ten produkt okazał się być najlepszym peelingiem enzymatycznym przeznaczonym na własny użytek, z jakiego kiedykolwiek miałam okazję korzystać. Jedyną jego wadą jest to, że przed użyciem trzeba zmieszać zawartość obu saszetek i dopiero wtedy można go rozprowadzić. Z drugiej strony oszczędzamy jednak czas na dokładne zmycie go z twarzy, gdyż wystarczy go zdjąć. Wadą może być też oczywiście cena, ale producent zaznaczył, że jest to produkt przeznaczony zarówno do użytku domowego jak i gabinetowego. Tak więc myślę, że cena jest w pełni uzasadniona. Zwłaszcza, że zaraz po zdjęciu peelingu otrzymujemy złuszczenie naskórka bez jakiegokolwiek zaczerwienienia czy pieczenia. Jest to więc idealny wybór dla osób z cerą wrażliwą. Po użyciu skóra jest gładka i promienna, bez uczucia ściągnięcia. Nie zauważyłam żadnego negatywnego wpływu na cerę, a przyznam, że lekko obawiałam się wysypu. 


Maska algowa peel-off w żelu z witaminą C


„Oferujemy maskę naszej marki Lynia przeznaczoną do domowych oraz gabinetowych zabiegów.

Maska algowa peel-off w żelu z witaminą C posiada wysoko skoncentrowane składniki aktywne, dzięki czemu czas zabiegu jest wyjątkowo krótki, lecz bardzo efektowny. Produkt jest połączeniem Alg oraz witaminy C (Sodium Ascorbate). Maska przede wszystkim idealnie nawilża i tonizuje skórę, jednocześnie ją rozjaśniając oraz nadając jej miękkości i blasku. Dodatkowo maska posiada świeży zapach zielonej herbaty, co sprawia, że zabieg staje się jeszcze przyjemniejszym doznaniem. Gotowy kosmetyk, idealny do domowych oraz gabinetowych zabiegów. Produkt polecany dla każdego rodzaju cery.

Dwufazowa maska jest bardzo prosta w przygotowaniu. Saszetka składa się z neutralnego żelu (30g), który na chwilę przed użyciem należy połączyć z fazą zawierającą wysoko skoncentrowane składniki aktywne (9g). Dodatkowym atutem kosmetyku jest czas wykonywanego zabiegu: 5 min. Ekspresowe i skuteczne działanie maski zaoszczędzi czas nie obniżając jakości wykonanego zabiegu oraz skuteczności użytych składników aktywnych. Zawartość obu saszetek wystarcza do wykonania jednego zabiegu na skórę twarzy.”

W pełni usatysfakcjonowana działaniem peelingu enzymatycznego peel-off postanowiłam dłużej już nie zwlekać, tylko od razu nałożyć maskę z witaminą C. Jak wiadomo wszelkie substancje aktywne z masek najlepiej „przyjmują się” po uprzednim peelingu twarzy. Choć oczywiście wcześniejsze wykonanie peelingu nie jest konieczne. Maskaalgowa peel-off w żelu z witaminą C analogicznie jak w przypadku peelingu występuje w formie saszetek dzielonych na pół. Przygotowanie również przebiega podobnie. Z tą różnicą, że żel aktywny jest biały, a maska po nałożeniu a twarz trochę przypomina twarożek. Zapach w przypadku maski także jest przyjemny i łagodny, ale w tym przypadku mamy nie ananas, a raczej jakieś delikatne ziółka;) Podczas użytkowania wyczuwalne jest subtelne mrowienie i ciepło. Maskę również trzymamy na twarzy jedynie 5 minut, a następnie ją zdejmujemy i wyrzucamy;) Czy i w tym wypadku 5 minut okazało się wystarczające? A i owszem! Po zdjęciu maski skóra jest rozświetlona i promienna, a jej koloryt bardziej jednolity. Lekko rozjaśniona, ale co ważne nie wybielona:) Zaobserwowałam również silne wygładzenie i lekkie ujędrnienie. Pomyślałam sobie, że jest to świetny produkt do zastosowania przed większym wyjściem.

Szczerze polecam zarówno peeling enzymatyczny peel-off jak i maskę algową peel-off. Nie sądziłam, że takie naturalne i niepozorne produkty mogą mnie aż tak usatysfakcjonować:) Jeszcze w ubiegłym roku natknęłam się na wzmianki na ich temat na YT, ale lekko nie dowierzałam. A jednak:) 


Produkty te dostępne są w sklepie e-naturalne.


Sięgacie po maseczki i peelingi peel-off? Znacie maseczki z oferty e-naturalne?


Czytaj dalej »