środa, 5 października 2022

Geek & Gorgeous A-Game 5 - Serum z retinalem 0,05%. Retinal, który Cię nie sponiewiera!

Współpraca reklamowa

Przestrzegając odpowiednich zasad można stosować retinoidy przez cały rok. Nie da się jednak ukryć, że wysoki sezon jest właśnie teraz! Dlatego zmobilizowałam się żeby w końcu opowiedzieć o moich doświadczeniach z produktem, którego używałam… w zeszłym sezonie:) Dokładnie od 10.10 do 30.04, bo właśnie wtedy zorientowałam się, że przekroczyłam 6M PAO;) Mowa oczywiście o Geek & Gorgeous A-Game 5, czyli serum zawierającym 0.05% retinalu.

Dlaczego dopiero teraz?

Był tak dobry, że nie wiedziałam co o nim napisać;) Kusiło mnie zdanie - lubię w nim wszystko:) Postanowiłam jednak się wysilić i rozwinąć tą wypowiedź w typowym dla siebie stylu. 

Geek & Gorgeous A-Game 5 recenzja

Dlaczego A-Game jest tak wyjątkowy?

💙Sama substancja czynna (retinal) potrzebuje tylko jednej konwersji żeby przekształcić się w kwas retinowy i tym samym móc przynieść realne korzyści skórze.

💙Zawarty w nim retinal jest kapsułkowany oraz stabilizowany cyklodekstryną. To kluczowe, ponieważ retinal sam w sobie jest niestabilny. System kapsułkowania gwarantuje odpowiednią stabilność retinalu, wspomaga wchłanianie oraz co najważniejsze - zapewnia stopniowe uwalnianie. Dzięki temu proces retinizacji jest znacznie zminimalizowany. Nie bez znaczenia jest także butelka airless, która dodatkowo chroni formułę (unikaj retinoidów w butelkach z pipetkami).

💙Retinal jest efektywny nawet przy niskich stężeniach, a dodatkowo posiada właściwości antybakteryjne. Jest zatem idealny dla osób z tendencją do powstawania wyprysków.

💙Serum A-Game posiada krótki skład, który mimo prostej formuły zawiera dodatkowe  substancje nawilżające i łagodzące (gliceryna, pantenol, alantoina, polisacharyd Biosaccharide-Gum 4).

💙Bez substancji zapachowych!

💙Świetny stosunek ceny do jakości.

Serum A-Game 5 marki Geek&Gorgeous opakowane zostało w białą, 30ml buteleczkę typu airless. Brawo za to, ponieważ w przypadku retinoidów odpowiednie opakowanie również wpływa na stabilność formuły. A dodatkowo pozwala na precyzyjne dozowanie oraz pełne wykorzystanie zawartości. Muszę jednak przyznać, że produkt jest szalenie wydajny!Sama troszkę się zgapiłam i przekroczyłam 6M PAO. A mimo tego jeszcze pozostały mi resztki kosmetyku w opakowaniu. Dodam jednak, że stosowałam go wyłącznie na twarz, pomijając szyję, dekolt oraz okolice oczu. 

Serum posiada intensywnie żółtą barwę oraz konsystencję emulsji, która sprawnie się rozprowadza i szybko wchłania. Formuła ta świetnie współpracowała z każdym produktem, który nakładałam zarówno na jak i pod retinal. Nic się nie rolowało ani nie lepiło. Największym miodem na moje serce było to, że A-Game jest pozbawiony substancji zapachowych. Nie wyczuwałam w nim dosłownie nic! Mimo żółtego zabarwienia serum, nie zauważyłam żeby produkt brudził poszewkę. Ale od mojej wieczornej pielęgnacji aż do momentu uderzenia w kimono zwykle mija sporo czasu;)

Proces retinizacji

Na co dzień nie mam szczególnych problemów z cerą. Dlatego wszelkie niedogodności związane ze stosowaniem kosmetyków i budowaniem tolerancji na poszczególne substancje aktywne są u mnie niemile widziane;) Cenię sobie produkty, które nie sprawiają wielkiego kłopotu podczas użytkowania i nie powodują przejściowego pogorszenia stanu cery. Niestety nikt nie da gwarancji jak skóra zareaguje na retinoidy. Serum G&G otworzyłam z duszą na ramieniu, ponieważ rok wcześniej stosując krem z retinolem doświadczyłam większości działań niepożądanych i mimo kilkumiesięcznego używania moja cera i tak nie tolerowała go najlepiej.

Geek & Gorgeous A-Game 5 konsystencja

Serum A-Game to jednak dzień do nocy w porównaniu z tamtym produktem! Jedynie po pierwszej aplikacji doświadczyłam delikatnego uczucia tkliwości. Później ZUPEŁNIE NIC! Żadnego przesuszenia, zaczerwienienia, łuszczenia czy uczucia ściągnięcia.

Jak stosowałam A-Game 5?

Należy pamiętać żeby wprowadzać retinoidy małymi kroczkami. Sama zaczęłam od stosowania co 4 dzień. Ale tylko w pierwszym tygodniu, gdyż wyjątkowo szybko „wyczułam produkt” i już od drugiego tygodnia aplikowałam go co 2 dzień. Przy takim stosowaniu zostałam już do końca. Nie używałam A-Game codziennie, ponieważ mimo niezauważalnej retinizacji bardzo dbałam o barierę hydrolipidową i regenerację.

Z uwagi na wysoką wydajność produktu i kilkumiesięczne stosowanie, zdążyłam przetestować aplikację A-Game w różnych konfiguracjach. Najczęściej była to metoda kanapkowa. Na co dzień i tak jestem fanką wieloetapowej pielęgnacji, więc taka opcja była mi najbliższa. Przykładowo? Po wieczornym demakijażu i łagodnym oczyszczaniu cery aplikowałam tonik, następnie odrobinę esencji Dr.Ceuracle Vegan Kombucha i na to kapkę nawilżającego serum o lekkiej formule. Gdy wszystko się wchłonęło do akcji wkraczał bohater postu. Ważne żeby nie przesadzać z ilością. Wystarczy wycisnąć porcję retinalu odpowiadającą wielkości ziarnka grochu. Całość zwieńczałam kremem o właściwościach nawilżających i regenerujących. Jeśli chodzi o odstęp czasowy to tutaj również sprawdzałam różne warianty. Każdej skórze służy co innego, więc w granicach rozsądku warto sprawdzać różne opcje. Dodam jednak, że A-Game był dla mnie tak komfortowy w użyciu, że po aplikacji moja skóra była miękka i gładka. Gdybym preferowała prostszą pielęgnację, mogłabym go aplikować „bez bazy” i zwieńczając tylko kremem lub nawet bez. Czasem nawet tak robiłam i nigdy nie doznałam podrażnienia!

Geek & Gorgeous A-Game 5  jak używać

Za co polubiłam A-Game 5?

Gdybym miała określić ten produkt jednym słowem to byłoby to BEZPROBLEMOWY! Żadnych przykrości😄 Począwszy od braku zapachu po przyjemną konsystencję i 0 podrażnień.

To tylko kosmetyk, więc nie zmieni rysów twarzy, nie wyprasuje zmarszczek ani nie odnowi skóry na tyle żeby wyglądała jak przysłowiowa pupcia niemowlaka;) Ale! Stosując go miałam poczucie, że osiągam maksimum możliwych korzyści. Podczas regularnego używania skóra prezentowała się… czysto i świeżo. Zauważyłam także poprawę elastyczności. Drobne linie były mniej widoczne, a skóra sama w sobie gładsza i lepiej napięta. Ciężko mi ocenić właściwości antybakteryjne, ponieważ nie mam szczególnej tendencji do powstawania wyprysków. Niemniej moja mieszana cera przetłuszczała się zdecydowanie mniej.

To idealny produkt z retinalem na początek. Zwłaszcza dla strachliwych z cienką, delikatną i wrażliwą skórą💙 Każda cera jest inna, ale są duże szanse, że to właśnie dzięki niemu nie zniechęcisz się do stosowania retinalu.

W ofercie jest również Geek & Gorgeous A-Game 5, czyli serum zawierające 0.1% retinalu dla bardziej zaawansowanych. Na pewno sięgnę po nie w przyszłości.

Znasz retinal węgierskiej marki Geek & Gorgeous? A może polecasz inne produkty z retinoidami? Daj znać!

Czytaj dalej »

czwartek, 1 września 2022

Bielenda Skin Restart Sensory Mask Kojąco-chłodząca maseczka prebiotyczna do twarzy – recenzja!

Kojąco-chłodząca maseczka prebiotyczna do twarzy Bielenda Skin Restart Sensory Mask wpadła w moje łapki krótko po premierze:) Chciałam wersję nawilżającą, ale była wykupiona, więc dałam szansę różowej! Okazało się, że dobrze wybrałam, gdyż to właśnie ona zbiera wyższe noty;) Rzadko sięgam po maski drogeryjne, ale tym razem naprawdę było warto!

Bielenda Skin Restart Sensory Mask Kojąco-chłodząca maseczka prebiotyczna do twarzy blog

Bielenda Skin Restart Sensory Mask Kojąco-chłodząca maseczka prebiotyczna do twarzy

Maska zamknięta została w 50ml szklanym słoiczku, który wystarcza na 12 aplikacji. Na zużycie jest 6 miesięcy od otwarcia. Kosmetyk posiada różową barwę i dość gęstą, kremową konsystencję, która łatwo się rozprowadza. Zapach maseczki przypomina mi perfumy i tu drobny zgrzyt, ponieważ preferuję bardziej naturalne wonie na twarzy. Utrzymuje się on na skórze aż do momentu zmycia.

Bielenda Skin Restart Sensory Mask Kojąco-chłodząca maseczka prebiotyczna do twarzy recenzja
Bielenda Skin Restart Sensory Mask Kojąco-chłodząca maseczka prebiotyczna do twarzy konsystencja

Maseczkę aplikuje się na oczyszczoną, suchą skórę na 15 minut. Po tym czasie można ją spłukać letnią wodą (wystarczą dłonie lub zwilżony wacik, ponieważ z biegiem czasu maska i tak częściowo się wchłania) albo wklepać pozostałości w skórę. Polecam jednak ten pierwszy sposób ponieważ obficie nałożona maska i wmasowana na koniec w skórę ma tendencję do lekkiego rolowania;) Także w drugim przypadku musiałaby to być naprawdę cienka warstwa. Zaraz po aplikacji odczuwalne jest subtelne chłodzenie za które odpowiada obecność mentolu w składzie. Efekt ten jest jednak przejściowy, więc bez obaw, że odmrozi Ci twarzy;) A działanie? To świetna maska w jeszcze lepszej cenie! Już po pierwszym użyciu cera jest miękka, jedwabiście gładka, ukojona i bardzo dobrze nawilżona. Ideał po męczącym dniu, zwłaszcza gdy skóra wymaga ukojenia i złagodzenia.

Bielenda Skin Restart Sensory Mask Kojąco-chłodząca maseczka prebiotyczna do twarzy opinie

Skład również na medal. Wśród składników znajduje się ekstrakt z kasztanowca, olej ryżowy, skrobia, Piperonyl Glucoside czy też ferment drożdżowy. Szczególnie ucieszyła mnie obecność cennej ektoiny, która jest antyoksydantem. Posiada ona m.in. silne właściwości wiązania wody, łagodzi stany zapalne, wspiera naturalną barierę skóry i działa przeciwstarzeniowo. Często można ją znaleźć w produktach do skóry z AZS oraz w farmaceutykach. No i oczywiście doceniam obecność prebiotyków, które moja skóra uwielbia:)

Stosowałaś już maseczki Bielenda Skin Restart Sensory Mask? A może znasz inne maski drogeryjne do twarzy, które są godne polecenia?

Czytaj dalej »

czwartek, 25 sierpnia 2022

NEOGEN Dermalogy V.Biome Firming Cream - recenzja!

Dość często sięgam po koreańskie kremy przeznaczone do pielęgnacji twarzy. Jestem już dość dobrze rozeznana w kosmetykach z tego rejonu świata i najczęściej celuję bezbłędnie:) Latem postawiłam na nocne ujędrnianie z kremem NEOGEN Dermalogy V.Biome Firming Cream. Był to produkt, który chodził za mną od wielu miesięcy. W końcu zamówiłam go więc na niezawodnym Jolse. A czy warto było dać mu szansę? 

NEOGEN Dermalogy V.Biome Firming Cream

NEOGEN Dermalogy V.Biome Firming Cream to krem o działaniu ujędrniającym, który w swoim składzie zawiera 10% liposomów V.Biome, 10 rodzajów peptydów wspomagających napięcie skóry, probiotyki oraz 19 witamin:) Zastosowana w nim technologia nanokapsułek NMF (naturalny czynnik nawilżający) sprawia, że szybciej i głębiej wnika w skórę.

 

Krem opakowany został w szklany słoiczek o pojemności 60g. Jest on mega kompaktowy! Widać, że marka nie marnowała bez sensu materiału żeby słoiczek prezentował się bardziej ekskluzywnie. Etykieta jest naklejona w taki sposób, że po zużyciu można ją łatwo zdjąć. Praktycznie i ekologicznie! Ciekawostką jest wbudowany w nakrętkę kuleczkowy masażer mający wspomagać rozprowadzanie produktu. Choć dla mnie to trochę zbędne i nie do końca higieniczne akcesorium. Zazwyczaj po prostu nabierałam nim porcję produktu, ale nie wykonywałam skomplikowanych masażów twarzy;) 

Krem nie posiada dodatków zapachowych, ale w moim odczuciu  pachnie jak 5 woda po kremie Nivea;) Jest to wyczuwalne jedynie podczas aplikacji. Dlatego w żaden sposób nie drażni nosa.

Formuła na pierwszy rzut oka wydaje się średnio gęsta. W rzeczywistości jest dość lekka, ale pozostawia po sobie delikatny, nietłusty film ochronny. Cera się po nim nie błyszczy ani się nie lepi. Najlepiej sprawdza się na noc, ale cieńsza warstwa na dzień pod filtr też może być;) Przy grubszej warstwie jest już trochę za ciężko. Krem bardzo dobrze wspiera barierę lipidową, ponadto świetnie nawilża i odżywia, dzięki czemu cera jest lepiej napięta;) Z pewnością świetnie sprawdzi się również jesienią i zimą. Jest dość uniwersalny. Dostępna jest także wersja uspokajająca Neogen Dermalogy V.Biome Soothing Cream po którą również prawdopodobnie sięgnę:)

Markę Neogen i wiele innych koreańskich kosmetyków znajdziesz na Jolse.

Znasz kosmetyki Neogen? Jakiego kremu aktualnie używasz na noc?

Wpis powstał we współpracy z Jolse

Czytaj dalej »

czwartek, 18 sierpnia 2022

Bielenda Professional Supremelab Hyalu Minerals recenzja całej nowej linii kosmetyków!

Bielenda Professional Supremelab Hyalu Minerals to seria idealna zarówno na wyjazdy, jak i lato w mieście💙 Jej formuły są ultra-lekkie i nieobciążające. Jednocześnie silnie nawadniające i nawilżające💦 Nie są to produkty po których efekt znika zaraz po wchłonięciu. Seria opiera się na 3 rodzajach kwasu hialuronowego, ale nie jest taka „zwyklasta”, bo oprócz niego zawiera np. minerały morskie, składniki fermentowane czy też kwas poliglutaminowy👌🏼

Bielenda Professional Supremelab Hyalu Minerals blog

Nowe linie kosmetyków nawilżających nie mają łatwego startu. Często nie budzą takich emocji jak substancje aktywne takie jak retnial, witamina C czy niacynamid. Ciężko też o coś odkrywczego w tym zakresie. Takiego co skłoniłoby nas do zmiany sprawdzonych produktów na nowe. Warto jednak pamiętać, że bez odpowiednich podstaw w pielęgnacji trudno przejść dalej. A tym fundamentem jest właśnie nawilżenie i nawodnienie! Zawsze powtarzam, że nawilżenie to nie wszystko, ale wszystko bez nawilżenia to nic😁 Nawilżenie ma na celu spowolnienie TEWL, czyli przeznaskórkową ucieczkę wody. Produkty zapewniające nawilżenie tworzą na powierzchni naskórka barierę/film, który zatrzymuje wilgoć w skórze i nie dopuszcza do przesuszenia. Nawodnienie to zapewnienie skórze wilgoci przy pomocy składników o właściwościach hydroskopijnych (przyciągających wodę i wiążących ją w głębszych warstwach skóry).

Bielenda Professional Supremelab Hyalu Minerals Nawadniająco-tonizująca esencja w mgiełce

Zamknięta została w plastikowej butelce o pojemności 150ml. Ciekawostką jest tutaj podwójna zatyczka, czyli rozwiązanie, które było mi wcześniej znane z mgiełki Is Clinical💙 Atomizer nie działa tak płynnie przy nacisku jak w przypadku mgiełek koreańskich. Wymaga nieco mocniejszego wciśnięcia, ale za to rozpyla dość delikatną mgiełkę. Choć pod koniec użytkowania mi się uszkodził😅

Jak używać? Wystarczy rozpylić mgiełkę na czystą twarz lub w ciągu dnia celem odświeżenia. Ja stosowałam na 3 sposoby, czyli wyżej wymieniony, na wacik albo wylewałam porcję esencji na palce i wklepywałam bezpośrednio w twarz oraz szyję. Wszystkie sposoby mi odpowiadały😍

Mgiełka posiada lekką, wodnistą konsystencję i jest niemal bezwonna. Podczas aplikacji przypomina mi trochę zapach świeżo obranych ziemniaczków wrzuconych do wody. Żadna woń nie zostaje jednak na skórze. A działanie? Czuć, że jest to esencja w mgiełce z prawdziwego zdarzenia, a nie tylko z nazwy! To niemal się nie zdarza, ale jest równie dobra jak jej koreańskie odpowiedniki! Esencja nie tylko tonizuje, ale i zapewnia skórze natychmiastową miękkość, gładkość i wstępne nawilżenie. Dla mnie działa jak „first serum”💦💙 To trzeba poczuć na własnej skórze😁 Uwielbiam ten etap pielęgnacji!

Bielenda Professional Supremelab Hyalu Minerals Wygładzająco-nawadniająca maska enzymatyczna z Kwasem Hialuronowym

Maska umieszczona została w opakowaniu airless, którego pojemność to 50ml.

Kosmetyk ma błękitną barwę oraz lekką kremowo-żelową konsystencję. Pachnie delikatnie, typowo dla kosmetyków z minerałami morskimi. Dzięki czemu jej zapach kojarzy mi się bardzo wakacyjnie i relaksująco. Zapach utrzymuje się na twarzy aż do zmycia maski. Lekka konsystencja powoduje, że maska bardzo przyjemnie się rozprowadza. Po aplikacji maska tworzy na powierzchni twarzy silnie wygładzającą, błyszczącą i nieco lepką warstwę. Trochę więc przypomina swoją „pomarańczową siostrę” z serii Energy Boost.

Maskę należy nakładać nie więcej niż 3x w tygodniu na oczyszczoną skórę na 20-30 minut. Można ją także stosować jako maskę całonocną. Ze względu na nieco kleistą formułę w tym drugim przypadku polecam nałożyć cienką warstwę👌🏼 Zmywa się bardzo sprawnie przy użyciu dłoni, nie są potrzebne żadne gąbeczki.

Maska podobnie jak esencja od razu mnie zainteresowała! Ma ona bowiem wielokierunkowe działanie. Nie tylko wygładza, rozjaśnia i złuszcza, ale także nawilża i rewitalizuje💦 Składniki złuszczające stanowi Ekstrakt z Papai oraz Bacillus Ferment. Po użyciu skóra jest cudownie wygładzona, nawilżona, jaśniejsza i wygląda na wypoczętą. Jednocześnie nie występuje żadne uczucie ściągnięcia ani zaczerwienienie. Lubię po nią sięgać wieczorami. Po zastosowaniu skóra jest idealnie przygotowana na wieczorną pielęgnację. Świetna propozycja dla wrażliwców i na lato. 

Bielenda Professional Supremelab Hyalu Minerals recenzja

Bielenda Professional Supremelab Hyalu Minerals Wygładzające hydro-serum z Kwasem Hialuronowym 2%

Serum umieszczone zostało w szklanym opakowaniu o pojemności 30ml. Jest ono bardzo wygodne i pozwala na bardzo precyzyjne dozowanie.

Produkt posiada lekką, żelową konsystencję i delikatnie słodki zapach, który jest wyczuwalny jedynie podczas aplikacji. Bardzo dobrze się rozprowadza. Polecam nakładać  je bezpośrednio po użyciu esencji, gdy skóra jest jeszcze wilgotna💦 Dzięki temu skóra dostanie dawkę wilgoci, która zostanie jeszcze lepiej zaabsorbowana przez kwas hialuronowy. Jest to szczególnie ważne w przypadku cery odwodnionej i suchej. Bezpośrednio po zastosowaniu na twarzy i szyi pojawia się lepki film😅 Producent zaznacza jednak na opakowaniu, że to zasługa wysokiej zawartości kwasu hialuronowego. Nie przepadam za efektem kleistości, więc to dla mnie minus. Na szczęście ta niedogodność jest przemijająca👌🏼 Wystarczy od razu domknąć pielęgnację kremem, a następnie przycisnąć twarz dłońmi dla lepszej absorpcji. Produkt zapewnia skórze nawodnienie, nawilżenie i wygładzenie. Działa także wzmacniająco, regenerująco i poprawia ogólną kondycję skóry.

Bielenda Professional Supremelab Hyalu Minerals Hydro-krem pod oczy z Kwasem Hialuronowym

Krem pod oczy umieszczony został w wygodnym opakowaniu airless o pojemności 15ml. Jego kompaktowy rozmiar idealnie nadaje się na wyjazd.

Kosmetyk jest bezzapachowy i posiada delikatną kremowo-żelową konsystencję. Czasem narzekam na takie formuły, ponieważ wydają mi się zbyt mało odżywcze i czegoś mi w nich brakuje🙈 Tak to jest gdy jesteś już nie pierwszej świeżości🤣 Ten jest jednak inny!

Mimo, że świetnie się rozprowadza i błyskawicznie wchłania, pozostawia po sobie ultra-lekki film ochronny, dzięki któremu czuję komfort na skórze w okolicach oczu przez cały dzień i noc (stosuję 2x dziennie)🥰  Jednocześnie krem nie obciąża delikatnej skóry pod oczami. Formuła zapewnia naturalne wykończenie, bez błyszczenia. Świetnie nadaje się pod makijaż, w tym korektor pod oczy. Skóra jest silnie nawilżona, wygładzona i sprawia wręcz wrażenie delikatnie wypełnionej od środka. Nawet moja skłonna do zasinień skóra pod oczami prezentuje się po nim zdrowiej. Dodatkowo produkt nie powoduje łzawienia i nie podrażnia moich wrażliwych oczu.

Bielenda Professional Supremelab Hyalu Minerals Lekki hydro-krem z niskocząsteczkowym Kwasem Hialuronowym

Krem umieszczony został w opakowaniu airless, którego pojemność to 50ml.

Krem do twarzy posiada jasną barwę i kremowo-żelową konsystencję. Formuła jest bardzo lekka, a jednocześnie dogłębnie pielęgnująca💦 Zapach kremu jest podobny jak w przypadku maski, czyli relaksujący i przywodzący na myśl letnią beztroskę nad morzem💙 Jest jednak jeszcze subtelniejszy. Nie utrzymuje się na skórze zbyt długo.

Choć początkowo pomyślałam, że będzie miał najmniejszy potencjał z całej linii to zaskoczył mnie od pierwszego zastosowania! Na tyle, że był jedynym kremem pielęgnacyjnym do twarzy, który zabrałam ze sobą nad morze. Stał się moim wyjazdowym ulubieńcem😍 Po powrocie moja twarz była w idealnej kondycji. Ani jednej „suchej skórki”! Sprawdził mi się zarówno w roli lekkiego kremu na noc, jak i pod filtr SPF50. Należę bowiem do osób, które lubią naprawdę solidną dawkę pielęgnacji😁 Po użyciu skóra jest silnie nawilżona, wygładzona i taka wręcz wypełniona. A jednocześnie krem jest tak lekki, że daje uczucie odświeżenia. Skóra prezentuje się zdrowo i promiennie oraz zyskuje naturalne, satynowe wykończenie. Świetnie sprawdza się także pod makijaż. Krem zawiera najdroższy, ultra-niskocząsteczkowy kwas hialuronowy. A ja lubię luksus, więc pewnie w tym tkwi jego sekret😁👌🏼

Bielenda Professional Supremelab Hyalu Minerals konsystencje

Dodam też, że żaden z kosmetyków Hyalu Minerals się nie roluje! Linia sprawdzi się praktycznie przy każdym typie cery. Szczególnie odwodnionej, osłabionej, mieszanej, delikatnej, z oznakami zmęczenia i starzenia oraz z utratą jędrności i elastyczności. Hyalu Minerals to prawdziwa  królowa lata💙 Komfort stosowania jest naprawdę wysoki👌🏼

Znasz już nowości Hyalu Minerals marki Bielenda Professional?

Współpraca z marką

Czytaj dalej »

czwartek, 11 sierpnia 2022

Bluestone Sunshields osłony przeciwsłoneczne – czy warto kupić?

Bluestone Sunshields to osłony przeciwsłoneczne, które blokują 99% promieni UVA/UVB i chronią przed niebieskim światłem. Są odporne na ciepło i regulowane, więc odpowiednie zarówno dla dorosłych, jak i dzieci. Polecają je dermatolodzy, zwłaszcza po zabiegach kosmetycznych albo operacjach okulistycznych, po których występuje przejściowy światłowstręt. Sprawdzą się też podczas uprawiania sportu i zajęć na świeżym powietrzu. Dystrybutorem Bluestone Sunshields w Polsce jest sklep Trading World Beauty, od którego w zeszłym roku dostałam osłonkę w prezencie. 

Dostępnych jest kilka wersji w różnych kolorach, długościach i kształtach. Moja to Kitty Lux Aqua💙 Na pewno nikogo to nie zdziwi😂 Kolor jest wielowymiarowy, trudno dokładnie go uchwycić😊 Podoba mi się jej wykonanie, a dodatkowo do osłonki dołączony jest woreczek, więc nie ma problemu z godnym przechowywaniem (u mnie wszystko musi mieć swoje miejsce i poszanowanie😜). Oprócz niej wpadły mi w oko jeszcze Full Lux Mermaid i Rainbow👌🏼

O Bluestone Sunshields dowiedziałam się dopiero w zeszłym roku. Wcześniej byłam nieświadoma ich istnienia😁 Podobno w USA znane są już od dawna🤔 Na początku podchodziłam do nich sceptycznie i przewracałam oczami na ich widok😏 Uznałam nawet, że to żałosne!😜 W końcu jednak moja ciekawość została rozbudzona i zaczęłam siebie „widzieć” w takiej niebanalnej osłonce😅 A oto moje wrażenia!  

Bluestone Sunshields - podstawowe cechy

 

💙Blokuje 99% promieni UVA/UVB

💙Chroni przed światłem niebieskim HEV

💙Testowane i zatwierdzone zgodnie z normami ANSI Z80.3 (American National Standards Institute)

💙Regulowane

💙Odporne na ciepło

💙Przezroczyste

💙Kilka wersji do wyboru w różnych kolorach, długościach i kształtach


Bluestone Sunshields - wady

 

💙Łatwo o odciski palców.

💙W komplecie nie ma zestawu do czyszczenia osłony.

💙Dołączono woreczek, ale przydałoby się też dodatkowe, usztywniane etui zabezpieczające przed uszkodzeniem.

💙Założona jak przyłbica zastępuje okulary przeciwsłoneczne, więc w pochmurny dzień może być w niej nieco za ciemno.

💙Trochę nie wiadomo co „zrobić z głową”;)  Przy dłuższym spędzaniu czasu na zewnątrz w upalny dzień, przydałoby się nakrycie głowy. Jako nastolatka miałam raz udar słoneczny, więc wiem co mówię😅 A nieco ciężko połączyć „kocią osłonkę” z czapką czy kapeluszem. Rozwiązaniem może być ewentualnie czapka z daszkiem Bluestone. Oczywiście nie rekomenduje się nadmiernego przebywania na słońcu, ale ludzie są różni i u niektórych niewiele potrzeba.

💙Nieco kłóci się z moim „zaczesem” na bok, muszę podpinać spinką. Podobnie będzie z grzywką.

💙Lepiej by się komponowała z całym czarnym paskiem.

💙Niektórzy będą się krępować przed założeniem.

 


Bluestone Sunshields - zalety

 

💙Wsparcie dla SPF. Na co dzień nie zastąpi kosmetyku z SPF, ponieważ trudno sobie wyobrazić noszenie jej przez cały dzień. Ale wspomaga ochronę i nie trzeba się przejmować reaplikacją. Idealny gadżet dla mających bzika na punkcie ochrony przeciwsłonecznej  i żyjących w biegu😎

💙Docenią ją osoby ze skłonnością do powstawania przebarwień, stosujące leki lub zioła fotouczulające/fotouwrażliwiające.

💙Noszona jako przyłbica zastępuje okulary przeciwsłoneczne. Nic się nie odciska na nosie.

💙Starannie wykonana. Bez porównania z przyłbicami, które przez dłuższy czas stosowałam zamiast maseczek. Jest od nich o wiele cięższa, co w tym przypadku stanowi plus. Osoba, która dba i szanuje swoje rzeczy na pewno jej nie zniszczy. Chyba, że na niej usiądzie (wypadki chodzą po ludziach😜) albo wpadnie w niszczycielskie łapki bombelka😉

💙Stabilna. Założona jako daszek nie spadła mi z głowy nawet przy silnym wietrze nad morzem. A naprawdę wiało złem😂

💙Uniwersalny rozmiar. Jako osoba z drobną twarzą, nadal nazywana dziewczynką😆 często mam problem z dopasowaniem różnych akcesoriów. Tutaj regulowany pasek robi robotę. Z pewnością nada się również dla dziecka.

💙Wygodna. Nic nie uwiera.

💙Woreczek w zestawie.

💙Można nosić na różne sposoby - przyłbica, daszek etc. Drobną twarz przy odpowiednim nałożeniu jest w stanie zasłonić w pełni.

💙Zapewnia anonimowość. Nikt nie zagląda nam w twarz, więc można poczuć się jak gwiazda😂 Ideał dla tajemniczych Skorpionów, które nie znoszą kontroli😆 A tak serio to także dobra opcja dla osób po inwazyjnych zabiegach, kiedy skóra nie prezentuje się najlepiej lub fotoprotekcja przy użyciu kremu jest utrudniona

💙Słyszałam, że ludzie patrzą jak na kosmitę, ale sama zauważyłam, że wywołuje raczej uśmiech i zaciekawienie😎 Nie spotkałam się z negatywną reakcją.

💙W ofercie są bardziej jak i mniej rzucające się w oczy modele. Osoby szukające chociaż namiastki klasyki mogą rozważyć wersję bezbarwną lub te ciemniejsze. Nie jesteśmy skazani na kolorowe😉

Słyszałaś już o osłonach przeciwsłonecznych Bluestone?☀️

Czytaj dalej »