Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Neogen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Neogen. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 sierpnia 2022

NEOGEN Dermalogy V.Biome Firming Cream - recenzja!

Dość często sięgam po koreańskie kremy przeznaczone do pielęgnacji twarzy. Jestem już dość dobrze rozeznana w kosmetykach z tego rejonu świata i najczęściej celuję bezbłędnie:) Latem postawiłam na nocne ujędrnianie z kremem NEOGEN Dermalogy V.Biome Firming Cream. Był to produkt, który chodził za mną od wielu miesięcy. W końcu zamówiłam go więc na niezawodnym Jolse. A czy warto było dać mu szansę? 

NEOGEN Dermalogy V.Biome Firming Cream

NEOGEN Dermalogy V.Biome Firming Cream to krem o działaniu ujędrniającym, który w swoim składzie zawiera 10% liposomów V.Biome, 10 rodzajów peptydów wspomagających napięcie skóry, probiotyki oraz 19 witamin:) Zastosowana w nim technologia nanokapsułek NMF (naturalny czynnik nawilżający) sprawia, że szybciej i głębiej wnika w skórę.

 

Krem opakowany został w szklany słoiczek o pojemności 60g. Jest on mega kompaktowy! Widać, że marka nie marnowała bez sensu materiału żeby słoiczek prezentował się bardziej ekskluzywnie. Etykieta jest naklejona w taki sposób, że po zużyciu można ją łatwo zdjąć. Praktycznie i ekologicznie! Ciekawostką jest wbudowany w nakrętkę kuleczkowy masażer mający wspomagać rozprowadzanie produktu. Choć dla mnie to trochę zbędne i nie do końca higieniczne akcesorium. Zazwyczaj po prostu nabierałam nim porcję produktu, ale nie wykonywałam skomplikowanych masażów twarzy;) 

Krem nie posiada dodatków zapachowych, ale w moim odczuciu  pachnie jak 5 woda po kremie Nivea;) Jest to wyczuwalne jedynie podczas aplikacji. Dlatego w żaden sposób nie drażni nosa.

Formuła na pierwszy rzut oka wydaje się średnio gęsta. W rzeczywistości jest dość lekka, ale pozostawia po sobie delikatny, nietłusty film ochronny. Cera się po nim nie błyszczy ani się nie lepi. Najlepiej sprawdza się na noc, ale cieńsza warstwa na dzień pod filtr też może być;) Przy grubszej warstwie jest już trochę za ciężko. Krem bardzo dobrze wspiera barierę lipidową, ponadto świetnie nawilża i odżywia, dzięki czemu cera jest lepiej napięta;) Z pewnością świetnie sprawdzi się również jesienią i zimą. Jest dość uniwersalny. Dostępna jest także wersja uspokajająca Neogen Dermalogy V.Biome Soothing Cream po którą również prawdopodobnie sięgnę:)

Markę Neogen i wiele innych koreańskich kosmetyków znajdziesz na Jolse.

Znasz kosmetyki Neogen? Jakiego kremu aktualnie używasz na noc?

Wpis powstał we współpracy z Jolse

Czytaj dalej »

środa, 9 stycznia 2019

Neogen Vita Duo Cream Have A Joan Day & Night - podwójny krem do twarzy!

Neogen należy do grona moich ulubionych koreańskich marek. Można to było zresztą dość wyraźnie zaobserwować czytając wpis z moimi koreańskimi hitami 2018 roku:) Kiedy więc przypadkiem zauważyłam nowy krem w ofercie tej marki – poczułam się mocno zaintrygowana. Od razu wiedziałam, że będę musiała wypróbować Neogen Vita Duo Cream Have A Joan Day & Night by Joan Kim;) Dziś kilka słów o moich wrażeniach;)
Neogen Vita Duo Cream Have A Joan Day & Night


Neogen Vita Duo Cream Have A Joan Day & Night


Najnowszy krem Neogen powstał we współpracy z koreańską influencerką Joan Kim. Zanim zwróciłam uwagę na sam produkt, jej osoba była mi zupełnie nieznana. Trudno się dziwić gdyż na dobrą sprawę nie śledzę nawet naszych polskich gwiazd Instagrama. O niej więc tym bardziej nie słyszałam;) Skoro jednak Neogen postanowił ją wyróżnić w ten sposób to z pewnością jest to osoba, która się liczy w świecie K-Beauty:) 

Krem otrzymujemy w kartonowym opakowaniu, którego nie uwieczniłam na zdjęciach;) Wewnątrz znajdziemy dość prosty zielony słoiczek z białą nakrętką, który został wyposażony w dodatkową osłonkę oraz szpatułkę do aplikacji. Opakowanie posiada sporą pojemność – aż 100g. A to dlatego, że zawiera ono tak naprawdę dwa kremy – na dzień i na noc:) Przyznaję, że zawsze chciałam mieć tak funkcjonalne opakowanie kremu. Choć osobiście zaprojektowałabym je inaczej – z pewnością posiadałoby mniejszą pojemność i tym samym mniejszy słoiczek. Krem Neogen jest bowiem fajnie wymyślony, ale jego gabaryty bardziej przypominają balsam do ciała niż krem do twarzy. Troszkę zawalidroga na łazienkowej półce;) 

Otwierając słoiczek mamy wyraźny podział na krem na noc i krem na dzień, więc z pewnością nic nam się nie pomyli. Nie ma tutaj złota i luksusów, ale pojemniczek prezentuje się estetycznie. Z góry wybaczcie, że krem jest tak „wypalcowany”, ale już od jakiegoś czasu nie zawsze trzymam się zasady „najpierw zdjęcie, potem używanie”. Ten produkt jest tego wyraźnym przykładem, ponieważ zdjęcia zrobiłam dopiero jak już sobie trochę poużywałam, czyli w grudniu, ale nie od nowości;)

Do kluczowych składników kremu na dzień (zielona połowa) należy ekstrakt z zielonej herbaty i witamina C. Składniki te posiadają właściwości kojące, antyoksydacyjne i wspomagające oczyszczanie. Dzięki nim skóra ma być bardziej rozświetlona, elastyczna i w lepszej kondycji ogólnej. 

Krem na dzień posiada zielonkawą barwę oraz dość gęstą, kremową konsystencję. Już na pierwszy rzut oka wydał mi się cięższy niż jego kompan na noc, przez co parę razy sprawdziłam czy aby na pewno to on jest na dzień;) Wszystko się jednak zgadzało, więc nie pozostawało nic innego jak dalej używać;) Owa konsystencja powoduje, że tuż po nałożeniu na skórę pojawia się na niej biała maź. Wolę kremy, które rozprowadzają się bez śladowo niż te, które zdają się krzyczeć - patrz, to ja! Jestem Twoim kremem i teraz będę Cię nawilżał! Ale nie tak szybko Moja Droga... Ja nie jestem taki łatwy. Najpierw gra wstępna;) Kosmetyk trzeba więc starannie wklepać, co niestety zajmuje nieco więcej czasu niż w przypadku lżejszych konsystencji. Na szczęście mimo swojej gęstości krem szybko się wchłania i nie zostawia białej poświaty już po wklepaniu. Wręcz zaskakujące jest to jak lekki się staje już po wchłonięciu. Nie pozostawia po sobie praktycznie żadnego filmu, skóra jest po nim subtelnie zmatowiona. Wersja na dzień posiada słabo wyczuwalny zapach, który sam w sobie nie powinien nikomu przeszkadzać. Jakie są efekty stosowania tego kremu? Z powodzeniem mogłabym powtórzyć obietnice producenta. Krem dobrze się wchłania (pomijając to, że trzeba się przyłożyć przy rozprowadzaniu;)), więc skóra oddycha i nie jest obciążona. W moim odczuciu mógłby być nawet troszkę cięższy, gdyż dla mojej mieszanej cery stosowany solo w tych bardziej skłonnych do przesuszania partiach byłby nieco zbyt lekki na zimę. Na szczęście ja akurat mam w zwyczaju praktycznie zawsze stosować serum. Nie zaobserwowałam zapychania porów czy nadmiernego pojawiania się niedoskonałości. Mimo, że krem wchłania się do matu to zapewnia taką naturalną promienność cery. Jest ona również bardziej elastyczna i gładka;) Krem dobrze współgra z makijażem, również tym mineralnym.

Do najważniejszych składników kremu na noc należy lawenda, która nie tylko zapewnia zapach, ale także posiada właściwości kojące i antyoksydacyjne. Witamina E ma dodatkowo wzmocnić barierę ochronną skóry oraz zadbać o jej odżywienie. 

Konsystencja kremu na noc jest ultra-lekka, przypomina krem wodny;) Bardzo komfortowo się rozprowadza pozostawiając po sobie uczucie odświeżenia i wilgoci. Co ciekawe, mimo dużo lżejszej formuły wersja na noc otula skórę przyjemnym, nietłustym filmem ochronnym, którego troszkę brakuje w kremie na dzień. Kwestią dyskusyjną może być lawendowy zapach kremu. Niewątpliwie nie jest on taki bez powodu, ponieważ jak powszechnie wiadomo lawenda odstresowuje, ułatwia zasypianie i koi zmysły (przynajmniej w teorii). Osobiście nie należę do fanek owej woni, więc nie napawa mnie ona optymizmem. Jest jednak dla mnie akceptowalna. Nie poczułam bluesa do tego zapachu, ale też nie mogę powiedzieć żeby mnie dobijał zuchwale świdrując w nozdrzach;) Jest to zapach w stylu dam ci po nosie, ale ulotnię się szybciej niż myślisz! Na plus mogę zaliczyć też to, że woń jest naturalna. Żadna tam chemiczna lawenda;) Jeśli chodzi o efekty to krem na noc mocniej przypadł mi do gustu:) Nie dość, że jest leciutki i przyjemnie się rozprowadza to jeszcze pozostawia po sobie delikatny film ochronny, świetnie nawilża, odżywia i koi. Skóra jest po nim gładziutka i jednocześnie świeża. Nie przetłuszcza cery.

Krem oraz szerszy opis producenta wraz z przybliżeniem obu konsystencji znajdziecie na Jolse.


Lubicie produkty Neogen? Znacie krem Joan Kim?
Czytaj dalej »

środa, 28 listopada 2018

Neogen White Truffle Serum In Oil Drop oraz Real Flower Cleansing Water Rose!

Pora na kolejne produkty Neogen, które brały czynny udział w mojej jesiennej pielęgnacji:) Mowa tutaj o Neogen White Truffle Serum In Oil Drop oraz Neogen Real Flower Cleansing Water Rose. Czy i tym razem marka mnie nie zawiodła? Pora na podsumowanie:)


Neogen White Truffle Serum In Oil Drop


Neogen White Truffle Serum In Oil Drop

Jest to nawilżająco-rozświetlające serum skomponowane na bazie białej trufli oraz kompleksu olejków roślinnych. Ma ono za zadanie regenerować oraz nawilżać skórę bez poczucia lepkości. Dodatkowo serum na ujędrniać oraz poprawiać koloryt cery.
Neogen serum z białą truflą

Serum otrzymujemy w żółtym, kartonowym opakowaniu, które jest wyjątkowo miłe dla oka. Wewnątrz znajdziemy buteleczkę o pojemności 50ml, czyli zdecydowanie więcej niż w przypadku standardowego serum:) Przy moich zużyciach większa pojemność jest na plus. PAO wynosi 12 miesięcy (na wypadek gdyby ktoś nie był tak regularny jak ja;)). Przy regularnym stosowaniu na twarz, szyję i dekolt serum wystarcza na ok. 2 miesiące. Ale jest też zła wiadomość – butelka jest szklana, co wymusza dodatkowe środki ostrożności u tych, którym wszystko leci z rąk;) Na szczęście udało mi się nie upuścić;) 
Neogen White Truffle Serum konsystencja
Kiedy wyjęłam serum z kartonika, lekko zamarłam, ponieważ w opakowaniu konsystencja wydała mi się nieco dziwna – przypominająca jakby miód;) Pomyślałam, że jak będzie tłuste to najwyżej będę używać tylko na noc. Ale okazało się, że nic z tych rzeczy. To tylko gra pozorów;) Serum jest bowiem niczym leciutko zagęszczona woda. Nieco gęstsza niż esencja Cosrx, więc idealnie nadało się w pielęgnacji warstwowej nakładane na ową esencję. Przyznam, że lubię pielęgnację wieloetapową, ale to czy ją stosuję często zależy właśnie od konsystencji aktualnie posiadanych przeze mnie produktów i tego jak się ze sobą łączą:) To serum grało idealnie z każdym produktem. Zarówno pielęgnacyjnym jak i makijażowym. Kolejnym atutem był dla mnie brak zapachu:) Lubię piękne zapachy, ale ich całkowity brak również zawsze mnie cieszy. Jak już wspomniałam, konsystencja jest leciutka, więc serum przyjemnie ślizga się po skórze. Po rozprowadzeniu mamy efekt świetlistej, zroszonej cery:) Nie ma nawet odrobiny uczucia lepkości. Można pokusić się o nienakładanie kremu, ale serum zdecydowanie lepiej działa razem z maską całonocną lub kremem:) Polecam sobie nie żałować;) Przy takim połączeniu udaje się zachować najwięcej nawilżenia. Zresztą ja jestem wielką zwolenniczką używania serum pod krem. Robię wyjątki jedynie przy bardziej nietypowych produktach. Takich jak np. esencja Laneige, którą z powodzeniem można było stosować w ten sposób. Jednak większość ser lubi towarzystwo;) Serum Neogen White Truffle nie zapycha, nie podrażnia i nie robi nic podejrzanego. Samo dobro! Dodatkowo zaraz po nałożeniu mamy wrażenie przyjemnego ujędrnienia skóry. Według producenta, serum przeznaczone jest do skóry suchej, ale moja mieszana była nim oczarowana:)


Neogen Real Flower Cleansing Water Rose


Neogen Real Flower Cleansing Water Rose

Oczyszczająca woda różana dzięki wyciągowi z płatków róż oraz naturalnym składnikom oczyszczającym pomaga usunąć zanieczyszczenia skóry oraz makijaż. Można go stosować jako tonik po oczyszczeniu skóry lub jako płyn micelarny.
Neogen Real Flower woda różana

Produkt otrzymujemy w przezroczystej plastikowej butelce o pojemności 300ml. Buteleka została dodatkowo ofoliowana, co jest ważne podczas transportu. Neogen lubi się wyróżniać, więc wewnątrz butelki pływają sobie płatki róż:) Wszystko jest jednak odpowiednio skonstruowane, więc żaden płatek nie wypłynie na powierzchnię jako nieproszony gość;)
Neogen Real Flower Cleansing Water Rose
Konsystencja jest oczywiście płynna. Minusem może być zapach, który jak możecie się domyślać – jest różany. Jest on wyraźnie wyczuwalny. Choć nie zostaje na skórze po użyciu (przynajmniej jeśli chodzi o zastosowanie w roli micela). Przyznam, że przez zapach wahałam się nad tym czy wybrać ten płyn czy może raczej ten z serii Neogen Real Cica. Jednak w tym wypadku mimo wszystko bardziej interesował mnie ten:) Nie żałuję, ponieważ zapach nie okazał się być doskwierający. 

Kosmetyk dozuje się wygodnie. Na szczęście nie występuje tu problem zbyt wąskiego otworu, który nie jest wcale taki rzadki w przypadku kosmetyków koreańskich. Według producenta Neogen Real Flower Cleansing Water Rose można stosować na dwa sposoby – jako tonik po uprzednim oczyszczeniu twarzy lub jako płyn micelarny. U mnie coś, co służy do demakijażu na dłuższą metę nie sprawdza się w roli toniku i potrafi powodować problemy (ale o tym kiedy indziej). Naturalnie więc widziałam ten produkt wyłącznie w roli wody i micelarnej i takie zadanie przed nim postawiłam:) Wywiązał się z tego bardzo dobrze. Choć od razu zaznaczę, że nigdy nie zmywałam nim tuszu, gdyż od tego mam ściereczkę do demakijażu. Jednak zdarzało mi się nim zmywać cienie oraz produkty do brwi i radził sobie z tym bez wysiłku. Podobnie w przypadku makijażu twarzy, czyli pudrów, rozświetlaczy i innych cudów. Podkład tradycyjny również nie stanowi dla niego problemu. Choć wtedy naturalnie trzeba użyć więcej płynu niż w przypadku pudrów czy minerałów. Oczyszczająca woda różana Neogen zdecydowanie najlepiej nadaje się do skóry wrażliwej. Skutecznie zbiera zanieczyszczenia, a jednocześnie jest ultra-łagodna. Nie ściąga skóry i nie powoduje zaczerwienienia. Nie ma również potrzeby agresywnego tarcia. Lekko przecieramy skórę, delikatnie dociskamy wacikiem i gotowe. 


Znacie White Truffle lub Real Flower Cleansing Water Rose od Neogen?
Czytaj dalej »

poniedziałek, 26 listopada 2018

Neogen Dermatology Real Cica Pads i Micellar Foam!

Jak już wspominałam, jakiś czas temu miałam na oku kompletny zestaw do pielęgnacji Huxley, ale jednocześnie wzywał mnie Neogen ze swoją nową linią Real Cica! Jeśli pamiętacie moją Instagramową wishlistę to znajdowały się tam płatki Neogen Dermatology Real Cica Pads:) Jestem wielką fanką płatków Neogen, więc koniecznie musiałam wypróbować również te. Zwłaszcza, że jakby nie patrzeć są zupełnie inne niż tradycyjne:) Żeby płatki nie czuły się samotne, postanowiłam sprawdzić także piankę micelarną:) Jak wypadły u mnie te dwie różowe nowości?

Neogen Dermatology Real Cica

Neogen Dermatology Real Cica to seria, w skład której wchodzą 4 kosmetyki – micelarna pianka do oczyszczania twarzy, micelarny olejek do demakijażu, woda micelarna oraz płatki. Produkty z tej serii zawierają składniki kojące, wyciąg z wąkoty azjatyckiej oraz łagodne kwasy PHA, mające za zadanie bardzo delikatnie złuszczać nawet wrażliwą i podrażnioną cerę, a także zwiększać jej nawilżenie.


Neogen Dermatology Real Cica Micellar Foam

Neogen Dermatology Real Cica Micellar Foam

Jest to innowacyjna pianka do oczyszczania twarzy z technologią micelarną, która ma za zadanie usunąć wszystkie zanieczyszczenia z twarzy. Ma działać niczym magnes na sebum, brud oraz makijaż;) Pianka wzbogacona została w składniki kojące i nawilżające oraz wyciąg z wąkoty azjatyckiej. 
Neogen Dermatology Real Cica pianka

Piankę otrzymujemy w poręcznej 200ml tubce z zamknięciem na zatrzask. Posiada ona fabryczną folię na opakowaniu, więc mamy pewność, że nic się nie otworzy i nie rozleje w transporcie. Nawet, gdy kosmetyk leci do nas z daleka, np. prosto z Jolse:) Szata graficzna całej serii Cica jest bardzo prosta. Mamy tutaj czystą biel oraz mocny róż:) Przyznaję, że wizualnie przypadła mi do gustu. 

Po wyciśnięciu kosmetyk posiada perłowo-białą barwę i kremową konsystencję, która nie jest w żaden sposób podobna do tradycyjnych pianek Neogen np. Blueberry (ale myślę, że to oczywiste przy takim opakowaniu). Jeśli chodzi o konsystencję to bardziej lubię te typowo piankowe, czyli miękkie niczym chmurka pianki umieszczone w butelkach z atomizerami. Nie oznacza to jednak, że inne są gorsze. To raczej kwestia wygody i preferencji. Pianki kremowe, takie jak Real Cica nie pienią się już tak intensywnie w kontakcie z wilgotną skórą, więc jeśli zależy nam na takim efekcie to warto sięgnąć po specjalne siateczki do spieniania lub używać w połączeniu ze szczoteczką do oczyszczania twarzy, która może nie spieni tak jak siateczka, ale zawsze trochę wspomoże:) Ja z siateczkami specjalnie bawić się nie lubię, więc preferuję tą drugą opcję albo po prostu własne dłonie i mniej piany;)  Zapach pianki jest bardzo lekki. Zdawać by się mogło niemal żaden, ale przy dłuższym wąchaniu można wyczuć bliżej nieokreśloną subtelnie chemiczną woń. Nie utrzymuje się ona jednak w żaden sposób na skórze. Jeśli chodzi o demakijaż to w moim przypadku pianka stanowiła ten drugi krok, czyli zaraz po użyciu płynu micelarnego. Mam tutaj na myśli twarz, ponieważ np. oczy zmywam ściereczką do demakijażu. Płyn micelarny radził sobie dobrze, więc nie mogę powiedzieć, żeby pianka miała ciężkie zadanie;) Zależało mi zatem głównie na oczyszczeniu cery. Pianka ładnie rozprowadza się po twarzy i nie ma problemu z jej zmyciem obojętnie czy została zastosowana w połączeniu ze szczoteczką czy „na ręcznym”;) Oczyszcza bardzo dokładnie i jest to wręcz wyczuwalne pod palcami. Jednocześnie nie podrażnia, nie wysusza i nie powoduje podrażnienia. Po użyciu cera jest gładka i dobrze przygotowana na całą dalszą pielęgnację. Można więc powiedzieć, że spełnia obietnice producenta:)


Neogen Dermatology Real Cica Pads


płatki neogen real cica

Płatki Cica Pad posiadają właściwości łagodzące i wzmacniające barierę ochronną skóry. Mają także delikatnie usuwać martwe komórki skóry i nadmiar sebum oraz delikatnie nawilżać. 


Płatki otrzymujemy w dużym plastikowym słoiczku z różową etykietą, ale dla odmiany taką bardziej imprezową – błyszczącą;) W opakowaniu znajdziemy 90 sztuk. Każdy płatek posiada białą barwę i „krateczkowy” wzór. Zapach podobnie jak w przypadku pianki jest praktycznie niewyczuwalny.

Neogen Real Cica Pads

W przeciwieństwie do tradycyjnych płatków złuszczających Neogen, wersja Cica nie posiada otworu na palce, a dodatkowo obie strony mają taką samą lub bardzo zbliżoną fakturę. Płatki Cica są miękkie niemal niczym waciki kosmetyczne, choć dużo cieńsze. Nie ma tutaj takiego wyczuwalnego peelingowania. Trochę tak jakbyśmy używali płatka nasączonego tonikiem. Podczas użycia, czyli lekkiego masażu za pomocą płatka, nie wyczuwamy żadnego typowego tarcia. Działanie złuszczające jest więc tutaj bardzo delikatne. Nie mechaniczne, a bardziej za pomocą zawartych w składzie łagodnych kwasów PHA. Dlatego płatki można stosować w codziennej pielęgnacji. Dodatkowo w przeciwieństwie do tradycyjnych płatków, tych nie trzeba zmywać. Esencja z płatków wsiąka natychmiast i możemy przystępować do dalszej pielęgnacji, która działa wtedy jeszcze intensywniej i lepiej się wchłania. Płatki rzeczywiście są bardzo delikatne dla skóry. Oczyszczają, koją, lekko wspomagają nawilżenie i regulują wydzielanie sebum. To świetny wybór dla wrażliwców. Zwłaszcza teraz, gdy jest coraz chłodniej. W przypadku "gruboskórnych" mogą być zbyt delikatne jako produkt złuszczający, ale jako kojąco-regulujący lub wspomagający jak najbardziej.


Znacie nową serię Neogen Real Cica?
Czytaj dalej »

poniedziałek, 8 października 2018

Neogen Bio Peel Gauze Lemon i Black Caviar Essential Mask!

Kosmetyki Neogen bardzo sobie cenię i na bieżąco podpatruję nowości w asortymencie. Wiele z nich nadal pozostaje dla mnie jeszcze nieodkrytych, ale mam nadzieję powoli je poznawać. Jednymi z najfajniejszych produktów tej marki są płatki peelingujące w trzech różnych wersjach. Dziś właśnie o płatkach Neogen Bio Peel Gauze Lemon. Nie są one dla mnie nowością, ponieważ miałam już wcześniej styczność z ich próbkami, a także pełnowymiarową wersją Green Tea. Ale może akurat kogoś zainteresuje owa cytrynka:) A na deser mam jeszcze maskę Black Caviar;) Co sądzę o tych kosmetykach?
Neogen kosmetyki gdzie kupić

Neogen Bio Peel Gauze Lemon

Neogen Bio Peel Gauze Lemon

Bio Peel Gauze to jednorazowe płatki przeznaczone do eksfoliacji skóry. Wersja Lemon zawiera ekstrakt z cytryny, który nawilża, oczyszcza oraz rozjaśnia matową skórę. Zawarty w trawie cytrynowej Cytral regeneruje, odżywia, a także wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry. Płatki usuwają martwy naskórek oraz odświeżają cerę. 

Neogen płatki peelingujące

Płatki otrzymujemy w dużym plastikowym opakowaniu z żółtą etykietą. Wewnątrz mamy jeszcze dodatkowe zabezpieczenie sreberkiem. Ja go nie zrywam do końca żeby mieć pewność, że płatki nie wyschną mi przedwcześnie albo na wypadek gdybym nie domknęła opakowania. Choć w moim przypadku to raczej mało prawdopodobne. Słoiczek zawiera 30 sztuk płatków, które należy zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia. Płatki zaleca się stosować 2-3 razy w tygodniu. Poprzednie opakowanie wystarczyło mi dokładnie na pół roku. Polubiłam je tak bardzo, że troszkę oszczędzałam żeby nie skończyły mi się zbyt prędko;) 
Neogen Bio Peel Gauze Lemon płatki
Zacznę może od zapachu. Przyznaję, że woń płatków Green Tea podoba mi się mocniej, ponieważ w moim odczuciu jest bardziej wyjątkowa. Nie mogę jednak powiedzieć żeby wersja Lemon pachniała brzydko. Wręcz przeciwnie – zapach jest przyjemny, świeży i rzecz jasna cytrusowy. Pod względem zapachu na pewno wypada dużo lepiej niż peeling Mizon, który jest co prawda bardzo ciekawym i świetnym produktem, ale nie da się ukryć, że pachnie chemicznie i raczej daleko mu do naturalnej cytrynki:) 

Jak stosować płatki peelingujące Neogen pisałam już przy okazji recenzji wersji Green Tea, ale pokrótce przypomnę dla tych, którzy nie czytali;) Po pierwsze oczyszczamy twarz. W moim przypadku tym razem było to z użyciem pianki Neogen Cereal. Po osuszeniu twarzy chwytamy płatek, a następnie przy użyciu strony o drobniejszej fakturze (peelingującej) okrężnymi ruchami delikatnie masujemy skórę twarzy i szyi (opcjonalnie możemy użyć też na inne części ciała wymagające złuszczenia). Następnie odwracamy płatek na drugą stronę i powtarzamy tą samą czynność. To tyle! Teraz możemy już wyrzucić zużyty płatek, spłukać twarz letnią wodą i cieszyć się gładkością skóry. Płatki Neogen są solidnie nasączone i miłe w dotyku. Mimo swej delikatności świetnie radzą sobie ze złuszczaniem skóry twarzy, szyi i dekoltu. Uwielbiam ten moment, kiedy zmywam pozostałości produktu ze skóry. Twarz jest wtedy gładka, promienna i delikatnie nawilżona. Żadnych podrażnień. Może się zdarzyć jedynie lekkie zaczerwienienie wynikające z wykonania masażu. Znika ono jednak praktycznie od razu. Moja skóra twarzy nie przepada za zbyt częstym peelingowaniem. Niektóre produkty powodują u niej podrażnienie lub przyczyniają się do powstawania wyprysków. Płatki Neogen są jednak inne. To produkt wręcz stworzony dla wrażliwej skóry twarzy. Z pewnością będę chciała jeszcze sprawdzić działanie płatków innych marek, ale na razie król jest tylko jeden! Każdy powinien je poznać i prawdę mówiąc trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś mógłby być z nich niezadowolony. Dla bardziej „gruboskórnych” płatki mogą być produktem uzupełniającym. Natomiast przy wyjątkowo wrażliwych, słabo tolerujących peelingi lub niezbyt zanieczyszczonych cerach sprawdzi się również, jako jedyny produkt złuszczający. U mnie z racji otwartego już peelingu Mizon tym razem płatki stanowiły uzupełnienie. Natomiast wcześniej miałam już okazję stosować je jako jedyny produkt złuszczający. Jakkolwiek by nie używać i tak sprawdzają się rewelacyjnie! To z pewnością nie ostatnie moje spotkanie z płatkami Neogen.


Neogen Black Caviar Essential Mask


Neogen maska w płachcie

Maska w płachcie Neogen Black Caviar ujędrnia, działa przeciwzmarszczkowo i rewitalizuje. Ponadto absorbuje nadmiar sebum i poprawia ukrwienie skóry. 
 Neogen Black Caviar Essential Mask

Maskę Black Caviar otrzymujemy w opakowaniu typowym dla maseczek w płachcie. Wewnątrz znajdziemy czarną jak smoła płachtę, która jest dość dobrze wykrojona, a materiał, z której została wykonana jest nieco grubszy niż wiele znanych mi masek. Być może dzięki temu całkiem nieźle przylega do twarzy. Z tego co wiem są zwolennicy i tych cieńszych i tych grubszych maseczek;) Dla mnie osobiście nie jest to kluczowe. Muszę jednak dodać, że mam bardzo drobną twarz, więc wiele masek źle na mnie leży;) Maska Neogen była nieco za długa, ponieważ górna część lekko nachodziła na nasadę włosów, a dolna trochę wystawała poniżej brody. Jednak z pewnością była to jedna z lepiej dopasowanych masek w płachcie z jaką miałam do czynienia. Ja mam jeszcze zresztą opaskę uszy kupioną w Skingarden, więc maseczki w płachcie od kilku miesięcy stosuje mi się bardziej radośnie niż przedtem;) Maska posiadała przyjemny i delikatny zapach. Tkanina, z której została wykonana była dobrze nasączona ampułką. W kwestii działania przeciwzmarszczkowego wiele oczywiście nie powiem, ponieważ miałam tylko jedną sztukę. Maska to taki produkt, który ma zapewnić natychmiastowy efekt, ale nie na wszystkich polach jest to możliwe. Przyznam jednak, że moje wrażenia po zdjęciu płachty były bardzo pozytywne. A miałam wtedy akurat wyjątkowo podły dzień;) Maska nie jest cudownym lekiem na całe zło świata, ale niewątpliwie moja skóra po jej zastosowaniu była dopieszczona na tyle na ile to było możliwe przez te 20 minut. Na Instagramie dostałam zresztą cynk, że maseczki Neogen są ulubieńcami wielu z Was, gdyż ich działanie jest naprawdę zauważalne:) I rzeczywiście coś w tym jest:) Ja przed jej zastosowaniem zrobiłam sobie prawdziwy Neogenowy rytuał;) Najpierw oczyszczenie pianką, potem ukochane płatki, a na koniec maska;) Po upływie ustawowych 20 minut moja skóra wyglądała na naprawdę wypoczętą. Dodatkowo zyskałam świetne nawilżenie i uczucie większej jędrności. Tego wieczoru nie stosowałam już dodatkowo dalszej pielęgnacji, więc całkiem nieźle. Muszę bowiem przyznać, że po niektórych płachtach muszę zastosować jeszcze krem. Tu pielęgnację miałam już z głowy do samego rana. Podejrzewam, że sięgnę jeszcze po maseczki tej marki.


Kosmetyki Neogen z polskiej dystrybucji znajdziecie w Skingarden oraz stacjonarnie i online w perfumeriach Douglas. Ceny są oczywiście sporo wyższe niż bezpośrednio w Korei, ale coraz częściej można trafić na promocje. Nawet rzędu 40% - akurat do dziś jest taka promocja na Skingarden.pl z kodem NEO. 


Znacie płatki peelingujące lub maseczki Neogen?
Czytaj dalej »

piątek, 8 czerwca 2018

Neogen oczyszczająca pianka do twarzy Blueberry!

Jakiś czas temu pisałam o świetnym peelingu do twarzy w płatkach marki Neogen:) Od dawna jednak ciekawiły mnie ich pianki do mycia twarzy, więc było jedynie kwestią czasu aż któraś wyląduje na mojej umywalce i zostanie poddana ocenie;) Wybór padł na Neogen Real Fresh Foam Cleanser Blueberry. Jak się u mnie spisała?


Neogen Real Fresh Foam Cleanser Blueberry

Neogen Real Fresh Foam Cleanser Blueberry – oczyszczająca pianka do twarzy


Marka Neogen posiada w swej ofercie 4 rodzaje pianek do mycia twarzy – Blueberry, Cranberry, Careal oraz Green Tea. Po bardzo udanym spotkaniu z płatkami peelingującymi Green Tea miałam chęć na piankę z tej samej linii. Niestety dostępność nie szła w parze z chęcią, więc postanowiłam dać szansę wersji Blueberry, która akurat była dostępna;) W swoim składzie zawiera ona sfermentowane owoce borówki, które mają zapewnić odpowiednie nawilżenie i łagodne oczyszczenie. Jest ona rekomendowana zwłaszcza jako drugi krok 2-etapowego oczyszczania cery. Pianka dedykowana jest przede wszystkim do skóry wrażliwej. Powinna się więc sprawdzić przy każdym typie cery.
zdjęcie pianki do mycia twarzy Neogen

Piankę otrzymujemy w wygodnym opakowaniu z pompką, które jest dodatkowo ściśle zabezpieczone folią, więc małe szanse, że coś nam się rozleje w transporcie. Nawet jeśli leci do nas z daleka;) Pojemność opakowania wynosi 160g lecz w rzeczywistości jest to 120g, gdyż na dnie mamy owoce borówki, które oddzielone zostały za pomocą sitka tj. rurka nie dochodzi do końca butelki:) Myślę, że to dość sensowne, ponieważ dzięki temu boróweczki nie latają po całej buteleczce tylko grzecznie osiadają na dnie, nie utrudniając dozowania pianki;) Choć oczywiście biorąc pod uwagę aspekt ekonomiczny, trochę produktu tracimy. PAO wynosi tutaj 8 miesięcy. Pompka działa bez zarzutu i dość swobodnie możemy dostosować sobie ilość niezbędną do jednorazowego użycia;) Nic się nie zacina ani nie chlapie. Mamy też dodatkową osłonkę, więc spokojnie można zabrać ten produkt w podróż;) Wizualnie opakowanie również prezentuje się przyjemnie i estetycznie. Osobiście lubię design Neogen;)
zdjęcie pianki Neogen

Konsystencja pianki jest kremowa i delikatna, a dzięki pompce nie trzeba niczego spieniać, czyli jest tak jak w wielu naszych polskich piankach. Zapach jest bardzo subtelny, niemalże niewyczuwalny. W tym przypadku to dobrze bo przyznam, że nie jestem fanką jagodowych zapaszków w kosmetykach;) Lubię te owoce, ale w kosmetykach najczęściej pachną mi drętwo albo sztucznie. Także delikatny zapach i brak borówkowej nuty oceniam tutaj na plus:) Pianka jest przeznaczona do cery wrażliwej i rzeczywiście jest ona bardzo delikatna oraz przyjemna w użyciu. Bardzo dobrze dogaduje się również ze szczoteczką Foreo Luna.  Pianka z powodzeniem sprawdza się zarówno w 2-etapowym oczyszczaniu skóry jak i jako jedyny produkt myjący, czyli w pielęgnacji porannej. Świetnie oczyszcza i odświeża, a zarazem nie wysusza, nie ściąga i nie podrażnia skóry. Nie pojawia się uczucie dyskomfortu nawet jeśli nie zostanie od razu zastosowana dalsza pielęgnacja. Co prawda nigdy tak nie robię z premedytacją, ale zdarzyło mi się w sytuacjach nagłych np. gdy zadzwonił telefon i moja skóra nie ucierpiała nawet po dłuższej pogawędce;) Nie wypowiem się co do tego czy szczypie w oczy, ponieważ nigdy nie zmywam oczu piankami ani żelami:) Minusem może być bardzo długi skład zawierający naprawdę mnogość przeróżnych ekstraktów oraz cena;) Choć na Jolse pianki można zamówić taniej oraz z bezpłatną międzynarodową przesyłką. 


Z pianki jestem bardzo zadowolona i w przyszłości chętnie sięgnę po tą wymarzoną wersję Green Tea;) Znam oczywiście tańsze pianki, które również dobrze się sprawdzają, ale mimo wszystko uważam, że jest to ciekawa propozycja dla osób, które mocno "siedzą" w kosmetykach i lubią nietypowe rozwiązania w stylu sfermentowanych owocków etc;) Wypisz wymaluj idealna rzecz dla Eweliny;)


Znacie pianki Neogen albo inne ich produkty?
Czytaj dalej »

sobota, 17 marca 2018

NEOGEN Bio-Peel Gauze Peeling Green Tea – peeling do twarzy w płatkach!

O marce Neogen usłyszałam już dość dawno temu, ale dopiero w ubiegłym roku miałam okazję ją troszkę poznać za sprawą próbek. Jakiś czas temu marka wkroczyła do Polski, więc zrobiło się o niej nieco głośniej. Choć niestety według mnie nadal bardziej opłaca się sprowadzać u źródła, czyli prosto z Korei, gdyż przebitka cenowa w polskich sklepach jest niestety spora. Takie prawa rynku, więc nie ma co się dziwić. Wiem jednak, że i tak wiele osób wybiera tą tańszą opcję tym bardziej, że przesyłki z Korei mam wrażenie idą coraz sprawniej:) Wracając już jednak do tematu dzisiejszego wpisu, będzie o produkcie wyjątkowym, gdyż tak określiłabym Neogen Bio-Peel Gauze Peeling Green Tea, czyli na nasze peeling do twarzy w formie płatków:) 

zdjęcie przedstawiające Neogen Bio-Peel Gauze Peeling Green Tea


Neogen Bio-Peel Gauze Peeling Green Tea


zdjęcie przedstawiające Neogen Bio-Peel Gauze Peeling Green Tea

Neogen Bio-Peel Gauze Peeling to jednorazowe płatki przeznaczone do łagodnego złuszczania cery oraz eliminacji zanieczyszczeń skóry. Dzięki specjalnej, zaawansowanej technologii są one bardzo skuteczne i jednocześnie delikatne. Płatki mają za zadanie odblokować pory oraz oczyścić i złuszczyć skórę zarówno mechanicznie jak i chemicznie. W ofercie marki znajdują się 3 wersje płatków. W wersji Green Tea głównym składnikiem jest zielona herbata, która jest silnym przeciwutleniaczem, działa przeciwzapalnie oraz kojąco. Wersja z zieloną herbatą polecana jest przede wszystkim do skóry normalnej, mieszanej i tłustej.
zdjęcie przedstawiające Neogen Bio-Peel Gauze Peeling Green Tea

Peeling w płatkach Neogen otrzymujemy w dość dużym plastikowym słoiczku, który ma według mnie dość przyjemną dla oka szatę graficzną i jest wygodny w użytkowaniu. Jedyną wadą jaką dostrzegam jest właśnie jego rozmiar, gdyż preferuję nieco bardziej kompaktowe opakowania;) Opakowanie zawiera 30 wacików, więc to na jak długo nam wystarczy będzie zależało od tego jak często wykonujemy peeling twarzy. Według mnie możemy go potraktować jako uzupełnienie innego produktu złuszczającego lub jako jedyny kosmetyk do złuszczania twarzy (stosując go częściej). W mojej ocenie najbardziej optymalne będzie stosowanie 2-3 razy w tygodniu, ale wszystko to już zależy od indywidualnych preferencji i potrzeb cery;) Dla mnie jest on tak fajny, że mogłabym stosować codziennie, ale wolę dozować sobie tą przyjemność;) Zwłaszcza, że moja cera mimo łagodności produktu mogłaby źle zareagować na zbyt częste stosowanie. W przypadku złuszczania skóry twarzy jestem ostrożniejsza, ponieważ moja cera niekiedy reaguje podrażnieniem albo drobnymi krostkami, a tego wolałabym uniknąć:) Przechodząc już do działania, nie był to produkt wytypowany w ciemno, gdyż miałam już za sobą niejedną jednorazową saszetkę z płatkiem Neogen;) Do tej pory miałam okazję sprawdzić wersję żółtą i właśnie zieloną, która wypadła u mnie lepiej. Choć obie uważam za dobre. Warto też dodać, że PAO płatków wynosi 6 miesięcy. 
zdjęcie przedstawiające Neogen Bio-Peel Gauze Peeling Green Tea

Pewnie zastanawiacie się jak używać płatków peelingujących Neogen? Płatki są dwustronne. Po dokładnym umyciu twarzy chwytamy płatek tak żeby przecięta strona znajdowała się na dole, a następnie okrężnymi ruchami delikatnie masujemy skórę twarzy i szyi. Po wykonaniu tej czynności używamy drugiej strony wacika i postępujemy dokładnie tak samo, żeby pozbyć się pozostałych zanieczyszczeń. I gotowe! Wyrzucamy płatek do kosza, a twarz przemywamy letnią wodą. 
zdjęcie przedstawiające Neogen Bio-Peel Gauze Peeling Green Tea

Płatki są dobrze nasączone i dość przyjemne w dotyku, a jednocześnie robią to co mają robić:) Po użyciu skóra jest niesamowicie świeża i gładka. Aż chce się dotykać! Jednocześnie płatki nie podrażniają skóry. Jest jedynie chwilowe leciutkie zaczerwienienie wynikające z wykonania masażu. Nie ma się jednak czym martwić gdyż od razu ustępuje. Najbardziej cieszy mnie w nich ta wygoda stosowania!:)
zdjęcie przedstawiające Neogen Bio-Peel Gauze Peeling Green Tea

Warto też wspomnieć o zapachu płatków peelingujących, ponieważ jest on bardzo przyjemny, świeży i delikatny. Muszę przyznać, że bardzo lubię kosmetyki na bazie zielonej herbaty. Zarówno pod względem zapachów jak i działania. Wyraźnie służą mojej skórze.


Neogen Bio-Peel Gauze Peeling Green Tea w dobrej cenie znajdziecie na jolse.com.



Znacie markę Neogen i peeling w tej postaci?
Czytaj dalej »