Cześć
Dziewczyny!
Edit. 15.05 18:50
Czytaj dalej »
Jakiś czas temu otrzymałam propozycję przeczytania i
zrecenzowania książki „Japonki nie tyją
i się nie starzeją”. Z góry Was rozczaruję gdyż Ewelina też nie tyje;)
Odkąd pamiętam zawsze byłam chuda. W dzieciństwie i wieku nastoletnim niemal
nieustannie zamęczano mnie pytaniami typu: „dlaczego ty jesteś taka chuda?”. Prawdę
mówiąc sama nie mam pojęcia. Nigdy się nie odchudzałam, jem co chcę, a bardzo
szczupła byłam już od urodzenia. Moja waga od dawna stoi w miejscu. W ogóle nie
mam tendencji do tycia mimo, że próbowałam przytyć już wiele razy. Tak więc kwestia
dlaczego Japonki nie tyją subiektywnie nie ma dla mnie większego znaczenia.
Patrząc jednak obiektywnie jest to interesujące dla przeważającej ilości
społeczeństwa, ponieważ to nie niedowaga stanowi problem społeczny. To otyłość
jest problemem XXI wieku. Problemem na tyle powszechnym i istotnym, że w
książce został określony mianem epidemii, a nawet pandemii. Trudno się z tym
nie zgodzić. Osobiście znam niewiele osób, które podobnie jak ja chciałoby
przybrać trochę na wadze. Znam za to masę kobiet, które narzekają na namiar
wagi, które wręcz chętnie by się ze mną podzieliły, ale tak niestety się nie
da;)
Jest jednak takie miejsce, w którym wskaźnik otyłości
jest mniejszy niż gdziekolwiek. Tym miejscem jest Japonia! Zaskoczone? Bo ja
nie;) W tym kraju kobiety wyglądają na dużo młodsze niż są w rzeczywistości. Ja
osobiście nie jestem fanką japońskiej urody. Gdybym była facetem nie
zauroczyłaby mnie żadna Japonka (przynamniej wizualnie), ale zdrowej cery i
młodego wyglądu rzeczywiście nie można im odmówić. Japończycy żyją też znacznie
dłużej niż obywatele innych państw.
Autorka lansuje swoją książkę hasłem: „Japanese is the new black”. Myślę, że
to lekka nadinterpretacja. Już nie przesadzałabym z tą gloryfikacją narodu
japońskiego, ale rzeczywiście hasło jest bardzo chwytliwe. Możliwe, że
pociągnie za sobą tłumy;)
Japonia to kraj owładnięty obsesją jedzenia, zdrowego
stylu życia i przyjemności. Jednak nie liczy się tam kalorii. Sztuka tkwi w
japońskiej kuchni i wbrew pozorom wcale nie chodzi o sushi. Autorka czerpała
inspiracje z przepisów swojej mamy, ale jak sama twierdzi jej mama rzadko
przygotowuje sushi, a ona sama praktycznie wcale (uwielbia je, ale
przygotowanie pozostawia specjalistom). Książka kładzie nacisk bardziej na tzw.
japońską kuchnię domową. Szybszą i mniej skomplikowaną w przygotowaniu. Naomi
już jako dorosła kobieta wyjechała do Nowego Jorku gdzie zamieszkała wraz z
mężem, który jest współautorem tej książki. Pewnego razu oboje przylecieli na
tydzień do domu jej rodziców. To wywołało w autorce ciepłe wspomnienia z
dzieciństwa oraz okresu nastoletniego. Przypomniała sobie swoją mamę krzątającą
się po maleńkiej kuchni i dbającą o atmosferę domową, wspólne posiłki
składające się zawsze ze świeżych, starannie wybranych produktów. Japończycy bardzo
dbają o swoje dzieci:) Jej mąż zachwycił się japońską kuchnią do tego stopnia,
że po powrocie do domu nie chciał już odżywiać się inaczej. Uznał, że jest to
kuchnia najpyszniejsza na świecie. Autorka postanowiła wrócić więc do korzeni i
spróbować odtworzyć tokijską kuchnię swojej mamy w Nowym Jorku. Zarówno jej jak
i mężowi wyszło to na zdrowie. Zwłaszcza mężowi, który wcześniej ważył już
100kg, a po zmianie nawyków żywieniowych trochę ponad 80kg.
Książka ta nie jest poradnikiem dietetycznym ani
typową książką kulinarną. Natomiast znajdują się w niej odkrycia ekspertów
potwierdzone odpowiednimi przypisami, dane statystyczne oraz porady jak
przygotować niektóre dania np. kulki ryżowe na poprawę nastroju;) Jest oczywiście
również odrobinę o różnicach kulturowych Wschodu i Zachodu, a także trochę ciekawostek;)
Większość kręci się jednak wokół jedzenia. Nie znajdziemy tutaj typowych porad
z zakresu pielęgnacji;) Jak już wspominałam we wstępie ja nie muszę szczególnie
przejmować się tym co jem, ponieważ jestem szczupła, ale myślę, że książka może
okazać się pomocna dla osób, które chcą zmienić coś w swojej diecie i spróbować
czegoś nowego albo po prostu dla osób lubiących gotować. Ja niestety nie mogę się pochwalić wielkimi umiejętnościami w tym zakresie;)
Książka dostępna jest tutaj.
Jeżeli macie ochotę zapoznać się
z tą pozycją mam dla Was jeden egzemplarz:)
Wystarczy wypełnić formularz
zgłoszeniowy. Obowiązkowe
są pola oznaczone gwiazdką. Aby
wziąć udział w konkursie należy być publicznym obserwatorem bloga (wystarczy posiadać konto Gmail) oraz podać adres e-mail, na który wyślę informację w przypadku wygranej.
Regulamin
Konkurs trwa od 24.04 do
14.05.2016r. Organizatorem jestem ja –
autorka bloga secretaddiction86. Natomiast sponsorem jest Wydawnictwo Muza. Zgłoszenia przyjmuję wyłącznie poprzez formularz.
Zgłoszenia w komentarzach nie będą brane pod uwagę. Prawidłowość zgłoszeń
będzie weryfikowana. Wyniki ukażą się w ciągu 5 dni od zakończenia przyjmowania
zgłoszeń. Zwycięzca będzie zobowiązany podać swoje dane do wysyłki w ciągu 3
dni od ogłoszenia wyników. Nagrodę wysyłam ja wyłącznie na terenie Polski. W przypadku braku zgłoszenia wybrana zostanie
kolejna osoba. Nagroda nie podlega wymianie na nic innego. Wyniki
ukażą się jako edycja tego wpisu oraz na FB Secretaddiction86. Zastrzegam sobie możliwość zmiany regulaminu.
Konkurs nie podlega
przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz.
U. z 2004 roku Nr. 4, poz. 27 z późn. zm).
A
może czytaliście już tą książkę? Jakie są Wasze odczucia względem niej?
.... Edit. 15.05 18:50
WYNIKI
Książka wędruje do Jou of jelly. Gratuluję! Wysyłam maila i czekam na dane do
wysyłki. Jeśli mail nie dotarł lub jeśli nie otrzymasz ode mnie potwierdzenia
otrzymania adresu daj znać w komentarzu.
Pozostałym bardzo dziękuję za
udział i trzymam kciuki w kolejnych konkursach! Na pewno będzie jeszcze
okazja!:)