Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Foreo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Foreo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 maja 2020

Foreo Ufo – przetestowałam i dzielę się opinią!

Mam słabość do gadżetów Foreo, więc nie ukrywam, że po premierze Foreo Ufo moje oczy były jak 5 złotych;) Urządzenie pojawiło się zresztą kiedyś na mojej blogowej wishliście, więc nie kłamię Cię. Oj nie;) I tak pewnego razu w Hollyłódź… Wigilia 2019 – mija właśnie kilkanaście miesięcy od publikacji urodowej chciejlisty i wtedy wchodzi ona (Interendo) – cała na biało:D A właściwie to jej renifer w przebraniu kuriera z pięknym miętowym UFO i nie tylko;) Czy można sobie wyobrazić bardziej rozpustne święta? Minęło już trochę czasu odkąd wylądowało u mnie UFO, więc pora na garść refleksji!

Foreo Ufo

FOREO UFO


Foreo Ufo jest połączeniem zaawansowanej technologii z ekskluzywną formułą koreańskich maseczek w płachcie, które oferują efektywną pielęgnację w zaledwie 90 sekund. Dzięki technologii Hiper–Infusion, która polega na emitowaniu ciepła lub zimna w głąb skóry oraz pulsacji T-Sonic odpowiedzialnych za przenoszenie składników aktywnych zaznasz pielęgnacji nie z tej ziemi;) 


Rozgrzewanie – ciepło koi, odpręża i rewitalizuje zarówno ciało jak i umysł. Dzięki stopniowemu rozgrzewaniu w trybie termoterapii składniki aktywne zostają wprowadzone w głąb skóry, a ich działanie jest skutecznie aktywowane.


Ochładzanie – tryb krioterapii to sposób na zmniejszenie widoczności porów i redukcję obrzęków. Dzięki temu Ufo skutecznie ożywi, odświeży i ochłodzi skórę. 


Pulsacje T-Sonic – dbają o wchłanianie składników, dzięki czemu skóra staje się zdrowa i promienna. 


Terapia światłem LED – w programy Ufo zostały wbudowane 3 rodzaje fototerapii – czerwone, zielone i niebieskie światło LED. Dzięki nim zyskujemy dodatkowe właściwości regenerujące, odmładzające etc. 
Foreo Ufo blog

Foreo Ufo umieszczone zostało w plastikowym opakowaniu. Oprócz urządzenia wewnątrz znajdziemy także jedną sztukę maseczki na dobry początek, ring do przytwierdzania maseczek, podstawkę oraz ładowarkę usb. W ofercie dostępne są 3 kolory Ufo – Pearl Pink, Fuchsia i Mint. Interendo upolowała dla mnie taki najbardziej mój – miętowy kolor, ale przyznaję, że podoba mi się każdy wariant:) Design robi wrażenie, co w przypadku Foreo jest normą. Ale Ufo podoba mi się wręcz wybitnie (pora na fanfary:D). 
Foreo make my day maska

Ufo ma wbudowane dwa programy, z których możemy skorzystać od początku wciskając przycisk odpowiednią ilość razy. Jeśli chcemy użyć bardziej zaawansowanych funkcji oraz wgrać inne maseczki, musimy pobrać aplikację na telefon. Jest ona prosta i intuicyjna w użyciu. Chociaż mam co do niej mieszane uczucia, ponieważ z jednej strony taka aplikacja to znak naszych czasów, a z drugiej niekoniecznie chcę chodzić z telefonem do łazienki. Poza tym korzystając z aplikacji za każdym razem musimy skanować kod wybranej maski, który znajduje się na opakowaniu. Na szczęście poszczególne maski jednocześnie są już potem wgrane w urządzenie, więc celem użycia wystarczy przycisnąć odpowiednią ilość razy. Jeśli korzystamy z aplikacji to podłożony głos mówi o poszczególnych etapach podczas maseczkowania;) 


Ufo zainteresowało mnie, ponieważ lubię efekty jakie zapewnia dobra maska w płachcie, ale nie jestem zbyt cierpliwa i kwitnięcie 20-30 minut z płachtą na twarzy nie należy do moich ulubionych rozrywek;) Przy tradycyjnych maskach w płachcie najgorszy jest dla mnie ten pierwszy moment po nałożeniu – maska jest taka zimna i oślizgła. Nie lubię tego;) W dodatku dla mojej drobnej twarzy nie istnieją idealnie dopasowane maseczki. Także nawet jak mam z jakimś fajnym nadrukiem to i tak na mnie nie prezentuje się to odpowiednio;) Dlatego taka mini płachta nakładana na urządzenie wydawała mi się ideałem. Zwłaszcza, że wystarczy 90 sekund masowania i gotowe:) 
Foreo Shimmer Freak maska

Żeby skorzystać z Ufo wystarczy wyjąć maseczkę z opakowania, przytwierdzić ją ringiem do urządzenia i włączyć odpowiedni program bezpośrednio w urządzeniu lub w aplikacji. Następnie przykładamy urządzenie do twarzy i masujemy przez 90sek;) Każda maseczka zapewnia nam inny rytuał. Przykładowo w Make My Day Mask1. Przygotowanie (30sek) – grzanie, czerwone światło led, 2. Nawilżanie (30sek) – grzanie, czerwone światło LED, T-Sonic, 3. Ochrona (30sek) – zielone światło led, T-Sonic. Świetna sprawa, ale wadą jest to, że Ufo jest moim zdaniem dość ciężkie i zdarza się, że podczas masowania lekko rozboli ręka;) Komfort użytkowania byłby wyższy gdyby było lżejsze. Jak na moje realia Ufo jest też dość duże. Wygodniej by mi się masowało gdyby było trochę mniejsze. Przy maskach przeznaczonych do stosowania na twarz jeszcze można to ogarnąć. Schody zaczynają się przy masce pod oczy Shimmer Freak. Moim zdaniem w jej przypadku nawet posiadaczki pełniejszych twarzy nie będą w stanie wykonać w pełni efektywnego masażu okolic oczu. Ufo ma po prostu zbyt dużą powierzchnię masującą, przez co trudno się skoncentrować jedynie na tym niewielkim obszarze skóry;) Maseczkę pod oczy stosowałam, więc na całą twarz, uwzględniając przy tym okolice oczu na tyle na ile udało mi się do nich dotrzeć;) Z samego działania maski byłam zadowolona, ale rozmiar urządzenia jest tu problemem;) Efekty moim zdaniem są takie same jak przy dobrych maskach w płachcie. Z tą różnicą, że mamy je już po 1,5 min (lub po 3min, bo zabieg można też powtórzyć). 


Foreo Ufo alternatywne metody stosowania


Od początku wiedziałam, że używanie Foreo Ufo jedynie do wykonywania masek w płachcie i to tylko tych dedykowanych wyłącznie Foreo, nie pozwoli mi na pełne wykorzystanie potencjału mojego kosmicznego przyjaciela;) Tym bardziej zważywszy na jego cenę. Choć przyznaję, że nie lubię skupiać się na cenie, bo wychodzę z założenia, że rzecz jest warta tyle ile ludzie są w stanie za nią zapłacić. A niewątpliwie były osoby, które zapłaciły za urządzenie pełną kwotę. Jaki by nie był koszt, zawsze ktoś go poniesie. Często nawet towar jest bardziej pożądany, bo jest drogi…  Przejdźmy jednak do alternatywnych sposobów wykorzystania Ufo. 
Foreo Ufo czy warto

Maski Foreo są inspirowane koreańskimi maskami w płachcie i również składy są bardzo podobne. Można więc pokusić się o małe kombinacje;) Choć zaznaczę, że Foreo tego nie rekomenduje. Mając zapas maseczek w płachcie postanowiłam ciąć je na kawałki tak żeby można było ich użyć z Ufo. Przy takim zastosowaniu jedna płachta wystarcza na 3-4 zastosowania. Trzeba jedynie pamiętać żeby szczelnie zamknąć nieużyte „ścinki” otwartej już maski, bo inaczej wyschnie. Jeśli mamy wgrane maski Foreo i zostawimy sobie opakowania potrzebne do zeskanowania kodu w aplikacji to bez problemu użyjemy dowolnej maski z wybranym programem pielęgnacyjnym Foreo. Możemy też pokusić się o sterowanie manualne, czyli ustawić sobie chłodzenie albo grzanie, pulsację i rodzaj światła LED (przy sterowaniu manualnym można je zmieniać dowoli, więc mamy wtedy do wyboru więcej niż tylko niebieski, czerwony i zielony;)). Światło traktowałabym jednak, jako dodatek, dlatego, że terapia światłem wymaga czasu, a te 90s to oczywiście mało;) Dla porównania w salonach kosmetycznych terapia światłem LED stosowana jest indywidualnie lub jako dodatek do innych rytuałów pielęgnacyjnych i najczęściej zalecana jest seria np. 10 zabiegów, z których każdy trwa przykładowo 30-60min plus moc światła jest większa, gdyż urządzenia do profesjonalnego wykorzystywania rządzą się swoimi prawami. A w przypadku urządzeń domowych parametry muszą być tak dostosowane żeby każdy użytkownik mógł korzystać z nich bezpiecznie bez odpowiednich szkoleń;) Wada użycia masek innych niż Foreo jest jednak taka, że musimy dopasować kształt, czyli wziąć oślizgłą płachtę w rękę, a następnie ją pociąć. Nie jest już, więc tak elegancko jak przy maskach Foreo, tzn. że wyjmujemy gotowy płachtowy krążek z opakowania, przytwierdzamy do Ufo i jazda;) A przecież właśnie o ten komfort chodzi w Ufo:) Muszę też przyznać, że oryginalne maski Foreo są idealnie dopasowane grubością, więc masaż przebiega bardzo przyjemnie. Przy innych maskach zdarza się, że płachta jest z cieniutkiego materiału i wtedy średnio się nadaje, ponieważ zawadza ring trzymający maskę w ryzach i maseczka trochę ciągnie po skórze. Wyjściem jest wtedy złożenie płachty na pół albo dodatkowe podłożenie jednej warwy suchej płachty pod spód. Słabo też nadają się te płachty, które są niezbyt mocno nasączone esencją (znowu jest wtedy wrażenie ciągnięcia po skórze). Tak więc oryginalne płachty Foreo są najwygodniejsze w stosowaniu, ale można się pokusić o użycie innych. Byleby nie były zbyt cienkie i suche.


Można też skorzystać ze skompresowanych maseczek w płachcie, które nasączamy, czym chcemy, czyli np. fajną esencją albo serum;) 


Kolejny mój sposób to do dodatkowego ochłodzenia płatków pod oczy. Nakładam płatki pod oczy, ustawiam chłodzenie i przykładam do płatka. 


Można też pokusić się o użycie razem z serum do twarzy lub pod oczy żeby pielęgnacja była bardziej efektywna. W przypadku funkcji ochładzania nie stosuję dodatkowego „podkładu” w postaci suchej płachty nałożonej na Ufo. Jednak w przypadku chęci skorzystania funkcji grzania konieczne jest podłożenie takiej płachty, np. nasączonej esencją i użycie większej ilości serum. Tutaj ku przestrodze… raz nałożyłam na twarz serum i zaczęłam masować twarz niczym niepokrytym Ufo z włączoną funkcją grzania. Efekt był taki, że skóra się trochę przegrzała, a moją twarz pokryło parę małych czerwonych bąbelków i nie chodzi tu o dzieci:P Coś w rodzaju lekkiego poparzenia. Skóra wróciła do normy już po kilkunastu minutach, ale w jednym miejscu stała się bardziej „reaktywna”. W efekcie czego co jakiś czas pojawia mi się mała czerwona plama na jednym policzku i muszę się wtedy ratować żelem na poparzenia oraz kremem regenerującym. Wiem, że to na pewno od tego, bo np. parę lat temu bardzo brzydko sobie coś wydusiłam pod ustami i jak się opalę to skóra w tym miejscu też robi się zaczerwieniona. Coraz mniej, ale na początku była bardzo wrażliwa. Sądzę więc, że w tym przypadku też powstało jakieś głębsze podrażnienie. Moja skóra jest bardzo delikatna, więc nie wiem co mi strzeliło do głowy. Jestem pełna podziwu dla swojej głupoty;) Ta czerwona kropka nawiedzała mnie przez jakieś 2,5 miesiąca. W drugiej połowie marca poratowała mnie seria Barrier Renew od Bielendy Professional i na razie problem nie wrócił, ale może się ujawnić po ekspozycji na słońce. Trzeba też zwrócić uwagę na sam produkt, który stosujemy, ponieważ grzanie może być słabym pomysłem. W razie wątpliwości zawsze bezpieczniej użyć chłodzenia.  


Jest też możliwość nałożenia tradycyjnej maski w płachcie i przykładanie do niej Ufo miejsce po miejscu. Ale jak dla mnie to trochę mija się z celem, bo po to jest Ufo żeby już nie nakładać maski na twarz;) Wiem jednak, że niektórzy lubią ten sposób;)
Foreo Ufo jak używać

Jakiś czas temu Foreo wprowadziło Ufo 2, więc tym samym cena pierwszego Ufo poszła w dół. To jednocześnie pokrzepiające jak i zasmucające, bo chciałoby się mieć to nowsze;) Jak już wspomniałam, swoje Ufo dostałam w prezencie od Patrycji. Ale na pytanie czy warto kupić (mimo pewnych minusów urządzenia, które wyraźnie zasygnalizowałam), odpowiadam – tak, warto. Na pewno prędzej czy później i tak bym je kupiła przy dobrej promocji, czyli np. cenie rzędu 600-700zł:) Ufo pozwala zaoszczędzić czas, a czas to pieniądz:D Nie jest to produkt dla każdego, bo nie każdy go doceni. Jednak jeśli jesteś gadżeciarą i masz słabość do Foreo to Ufo jest jak najbardziej do rozważenia. 

A jak jest u Ciebie? Foreo Ufo intryguje czy nie wzrusza?;)
Czytaj dalej »

piątek, 14 lutego 2020

Foreo Luna Go – soniczna szczoteczka do oczyszczania twarzy w kompaktowym rozmiarze!

Jeśli nadal zastanawiasz się nad urodowymi gadżetami od marki Foreo to muszę przyznać, że nie należą one do najtańszych, ale na korzyść zdecydowanie przemawia ich długowieczność i bezawaryjność:) Moja pierwsza szczoteczka Foreo Luna Mini ma już przeszło 5 lat i nigdy nie żałowałam jej zakupu;) Do tego stopnia, że na początku grudnia zdecydowałam się na kolejną. Tym razem totalnie kompaktową szczoteczkę Foreo Luna Go, która „uśmiechała się” do mnie już od jakiegoś czasu:)

Foreo Luna Go szczoteczka podróżna

FOREO LUNA GO


Soniczna szczoteczka do oczyszczania twarzy Luna Go dzięki swojemu kompaktowemu rozmiarowi jest idealna w podróży oraz dla osób prowadzących aktywny tryb życia. Urządzenie wykorzystuje technologię pulsacji T-Sonic (8000 pulsacji na minutę) zapewniając dogłębne i zarazem łagodne oczyszczanie. Dodatkowo została wyposażona w tryb Anti-Aging służący do masażu obszarów podatnych na zmarszczki. 

Foreo Luna Go – kompaktowy rozmiar, ta sama skuteczność


Luna go opinie

Luna Go zapakowana została w plastikowe opakowanie, wewnątrz którego znajduje się szary woreczek podróżny oraz ładowarka (tradycyjnie jest to kabel USB). Jedno ładowanie wystarcza na 30 zastosowań, czyli dużo mniej niż w przypadku Luny Mini, ale w końcu z założenia jest to kompaktowa wersja podróżna:) Ładowanie z tego, co pamiętam trwa godzinę i muszę przyznać, że za pierwszym razem nie obyło się bez problemów. Po 2 godzinach ładowanie nadal nie było zakończone. Okazało się jednak, że to wina mojego HUB’a usb. Połączyłam więc kabelek z ładowarką od Iphone i naładowałam ją w sposób tradycyjny już bez żadnych problemów;) 
Foreo Luna Go blog

Szczoteczka Foreo Luna Go występuje w 4 wersjach. Każda z nich dedykowana jest innemu typowi cery i rozróżnimy je po kolorach;) Fioletowa do skóry wrażliwej, różowa do skóry normalnej, niebieska do skóry mieszanej i morska do skóry tłustej. Cena regularna Luny Go to obecnie 449zł, ale zdarzają się promocje. Ta wersja szczoteczki jest leciutka i maleńka – wielkości płatka kosmetycznego:) Ja bardzo lubię takie kompaktowe rozwiązania, ale muszę przyznać, że przesiadka z Luny Mini na Lunę Go była dla mnie zauważalna;) Z uwagi na ten absolutnie mini-mini rozmiar trzyma ją się inaczej niż większe wersje, w których mamy więcej miejsca na dłoń;) Początkowo miałam wrażenie, że cała szczoteczka wibruje mi wręcz w ręce:D Trzeba więc znaleźć taki sposób trzymania żeby było wygodnie nią operować:) 
Foreo Luna Go cera normalna

Szczoteczka jest oczywiście całkowicie wodoodporna, więc można jej używać nawet pod prysznicem. Jak przystało na Foreo, została wykonana z silikonu klasy medycznej, który jest odporny na gromadzenie bakterii. Bardzo sobię cenię jakość tych urządzeń. Zwłaszcza, że nawet po kilku latach wyglądają jak nowe:) Mam nieco pedantyczne podejście do aspektów wizualnych i zwracam na to uwagę;) Gdy wydaję parę setek na urządzenie to oczekuję nie tylko satysfakcji z użytkowania, ale także tego, że nie będzie podatne na zniszczenia. Ma po prostu wyglądać ładnie;) Po co właściwie była mi Luna Go skoro mam kilkuletnią, ale wciąż sprawną i wyglądającą jak nowa Lunę Mini? Dobre pytanie! Jest to wersja kompaktowa mająca sprawdzić się przede wszystkim w podróży, a ja wielką podróżniczką nie jestem:) Ale po pierwsze mam nie(stety) słabość do Foreo, a po drugie Luna Go ma coś czego nie ma Luna Mini:) Kilka lat temu gdy Foreo wprowadziło swoje flagowe produkty – Lunę i Lunę Mini, podobała mi się funkcja masażu, w którą została wyposażona duża Luna. Zdecydowałam się jednak wtedy na tą mniejszą (Lunę Mini), ponieważ zależało mi na niewielkim, poręcznym urządzeniu:) Kiedy zaś pojawiła się Luna Go w jeszcze bardziej kompaktowym rozmiarze i funkcją masażu wiedziałam, że to jest właśnie mój ideał. Trochę się opierałam ze względu na to, że jedną Lunę już miałam, ale ostatecznie uległam pokusie;) Zresztą Foreo ma w sobie coś takiego, że chciałabym złapać je wszystkie jak Pokemony;) 
Foreo Luna Go tryb anti aging

Jak już wspomniałam ta wersja sonicznej szczoteczki do twarzy występuje w 4 opcjach do wyboru (różnią się kolorami oraz grubością i układem wypustek). Jestem posiadaczką cery mieszanej, ale jest ona jednocześnie delikatna, więc preferuję łagodniejsze traktowanie;) Pierwszą moją myślą była więc opcja do cery wrażliwej, ale że niekoniecznie jestem team fiolet to wybrałam różową do cery normalnej;) Owszem, nie jestem fanką różu, ale jak już wiesz, różowe urządzenia o dziwo lubię;) Moja szczoteczka ma grubsze wypustki u góry oraz cieńsze i delikatniejsze niżej. Żeby użyć szczoteczki wystarczy zwilżyć twarz i nałożyć na nią produkt oczyszczający (żel lub piankę), a następnie włączyć urządzenie i przystąpić do oczyszczania;) W tej wersji włącznik mamy z tyłu, co jest nieco mniej wygodne, ale przy takim rozmiarze pewnie było to jedyną opcją. Efekty zastosowania są równie dobre jak przy użyciu większej „siostry”. Twarz jest dogłębnie oczyszczona, jedwabiście gładka, ale bez podrażnień. Aktualnie używam jej zależnie od potrzeb skóry, czyli niekoniecznie codziennie. Odpuszczam użycie części oczyszczającej, jeśli np. po umyciu twarzy planuję nałożyć kosmetyk na bazie kwasów. Najwięcej radości przyniosła mi oczywiście strona masująca, ponieważ jakość oczyszczania jaką można uzyskać przy użyciu Foreo była mi już dobrze znana, ale z funkcją masażu anti-aging tej marki nie miałam wcześniej do czynienia (pomijając oczywiście Foreo Iris). Masaż jest ultra przyjemny. Zwłaszcza jeśli wykonujemy go po nałożeniu kosmetyków o dobrym poślizgu:) Ułatwia on wchłanianie kosmetyków, wspomaga wygładzenie skóry i jest bardzo relaksujący. Dzięki odpowiednio wyprofilowanemu kształtowi szczoteczki możemy pomasować nawet niewielkie obszary takie jak skóra pod oczami czy trudno dostępne miejsca na twarzy;) Można powiedzieć, że Foreo Luna Go sprawdza się u mnie nawet lepiej niż Luna Mini. Właśnie ze względu na większą funkcjonalność.
Foreo Luna Go rozmiar


Znasz szczoteczkę Foreo Luna Go lub inne wersje? A może dopiero zamierzasz którąś wypróbować?
Czytaj dalej »

poniedziałek, 6 stycznia 2020

Foreo Iris masażer do okolic oczu – opinia po 3 miesiącach używania!

Poprzedni rok należał do Foreo:) Moja kolekcja urodowych gadżetów wzbogaciła się o aż 3 nowe produkty z rodziny Foreo – Iris, Luna Go oraz długo będące w sferze kosmetycznych marzeń UFO:) Z okazji urodzin, choć tak naprawdę już jakiś miesiąc przed terminem, sprawiłam sobie Foreo Iris, czyli masażer do okolic oczu:) Kiedy pokazałam go na Instagramie wiadomości nie było końca, bo jak się okazało – większości skojarzył się on dość sprośnie i dla niektórych było mocno wątpliwe czy to aby na pewno niewinny masażer pod oczy czy może jednak Ewelina robi tutaj kogoś w balona;) Nie wiem co robią z nim inni, ale ja używam „po bożemu”:D

Foreo Iris opinie

Foreo Iris jak działa?


Foreo Iris powstał z inspiracji drenażem limfatycznym okolic oczu. Masażer Iris wzmacnia korzyści z tradycyjnej pielęgnacji, zwiększając jej skuteczność za pomocą możliwych do regulowania sonicznych pulsacji T-SonicTM. Foreo Iris oferuje dwa tryby masażu. Tryb SPA odtwarza profesjonalny zabieg łączący punktowe stymulowanie skóry pod oczami z delikatnymi pulsacjami. Z kolei tryb Pure inspirowany jest manualnym masażem okolic oczu (opuszkami palców). Jest jednak od niego bardziej efektywny.

Foreo Iris design


Jakkolwiek by się nie kojarzył, ja w nim widzę przede wszystkim przyjemny dla oka (dosłownie i w przenośni) nowoczesny sprzęt, który jednocześnie nie zajmuje wiele miejsca w łazience lub w walizce;) Zawsze to podkreślam, ale bardzo lubię design Foreo. Gdyby ich gadżety były brzydsze to na pewno dużo łatwiej byłoby mi odeprzeć pokusę zakupu. Zwłaszcza, że nie należą do najtańszych – cena regularna Iris to 599zł (choć oczywiście można polować na mniejsze lub większe promocje). Oprócz tytułowego masażera w pudełku znajdziemy też szary woreczek, który przyda się do tego żeby nasz mały przyjaciel mógł podróżować z godnością;) Sprzęt ładujemy przez kabel usb. Foreo Iris dostępny jest w 4 kolorach – Black, Petal Pink, Magenta i Mint. Ja jestem fanką niebieskiego, a wśród tych odcieni nie ma typowego niebieskiego, ale akurat w przypadku Foreo podobają mi się wszystkie kolory i z każdego byłabym zadowolona (no może z wyjątkiem czarnego;)). W momencie zakupu Iris miałam już turkusową Lunę Mini i Issę w odcieniu Magenta, więc zdecydowałam się na wersję miętową żeby życie miało smaczek;) 
Foreo Iris blog


Foreo Iris jak używać


Stosowanie Foreo Iris to żadna filozofia, więc nawet dziecku nie trzeba by było tego tłumaczyć:) Nakładamy krem pod oczy lub serum, a następnie przechodzimy do masażu pierwszego oka;) Przez 30 sekund zmieniamy punktowe położenie masażera w okolicy oka, a następnie czynność tę powtarzamy pod drugim okiem. Najlepiej wykonywać masaż okolic oczu rano i wieczorem, ale jeśli rano żyjemy w pośpiechu i nie wyrabiamy na zakrętach to przynajmniej wieczorem. U mnie różnie bywa, ale staram się poświęcić tą minutę zarówno rano jak i wieczorem. Dla mnie ten czas nigdy nie jest stracony, bo za zwyczaj mogę sobie coś przemyśleć, opracować w głowie kolejny krok planu zawładnięcia światem etc;) Dodatkową atrakcją jest to, że podczas masażu nasz "Irysek" śmiesznie się porusza, tak jakby kiwał "ramionkami" na boki;) Pocieszny z niego gadżecik;)
Foreo Iris recenzja


Foreo Iris moje wrażenia ze stosowania


Gdybym miała określić urządzenie jednym słowem to zdecydowanie byłby to relaks, ale to normalne w przypadku Foreo, bo moje doświadczenia z marką wskazują na to, że ich produkty nie tylko wykorzystują nowoczesne technologie, ale i są bezpieczne oraz przyjemne w stosowaniu. Masaż okolic oczu możemy oczywiście z powodzeniem wykonać własnymi opuszkami palców, ale muszę przyznać, że nigdy nie było mi z tym po drodze. Dopiero zakup Iris stał się dla mnie gwarantem przeprowadzania masażu, bo skoro już go kupiłam to pamiętam o stosowaniu:) Palce mam zawsze „pod ręką”, a jednak nie pamiętam;) Foreo Iris dobrze współpracuje z serum oraz kremami pod oczy (przynajmniej tymi, które stosowałam w połączeniu z nim do tej pory). Najlepiej oczywiście, jeśli kosmetyk ma dobry poślizg. Mam duże cienie pod oczami, więc nie mogę powiedzieć żeby masażer w połączeniu z kremem je likwidował, ale zawsze widzę różnicę na plus. Starych linii, zwłaszcza tych moich od powiedzmy sobie wprost – dłubania w oczach, masażer nie usunie, bo to nie botoks, ale pomaga zadbać o resztę skóry;) Kosmetyki szybciej się wchłaniają i skóra lepiej przyjmuje zawarte w nich składniki aktywne. Po takim minutowym masażu skóra pod oczami jest gładsza i bardziej napięta, a człowiek nieco bardziej zrelaksowany. Najlepiej, jeśli wcześniej schłodzimy kosmetyki, których zamierzamy użyć. Mam teraz lodówkę na kosmetyki Coldy Mini i muszę przyznać, że masaż w połączeniu ze schłodzonym kosmetykiem jest jeszcze fajniejszy. 
Czy taki masażer zastąpi wizyty w profesjonalnych gabinetach SPA? Może nie do końca, ponieważ panie kosmetolog znają różne techniki, których zastosowanie bywa niezwykle przyjemne, a dodatkowo w dobry nastrój wprowadza nas odpowiednie światło i zapach świec lub olejków. Ale SPA nie jest tak dobrze dostępne, ponieważ nie zawsze mamy czas żeby przyjechać i poświęcić go na zabieg. Poza tym częste wizyty byłyby kosztowne. A Foreo Iris możemy mieć zawsze w łazience i cieszyć się nim każdego dnia. Mimo nie najniższej ceny z mojej perspektywy zakup był opłacalny. Nie jest to oczywiście produkt niezbędny, ale rozrzutne fanki takich duchowo-cielesnych przyjemności (bo i pielęgnacja i chwila relaksu) na pewno go docenią;) Foreo Iris dedykowany jest okolicy oczu, ale można się również pokusić o stosowanie w innych newralgicznych miejscach na twarzy;) Od ponad miesiąca mam Lunę Go (wersja podróżna z funkcją oczyszczania i masażu twarzy), więc już tego nie robię, ale zdarzało mi się tak popłynąć, że niekiedy używałam Iris na całą twarz;) Choć tutaj muszę przyznać, że pierwsze tego typu użycia kończyły się u mnie migrenami. Ale ja mam dość specyficzną dolegliwość i niestety wiele czynników może u mnie wywołać ból głowy, więc nie ma co się sugerować:) Sama musisz sobie odpowiedzieć czy chętnie używałabyś takiego gadżetu. Ja muszę przyznać, że jestem zadowolona:)


Jak Ci się podoba Foreo Iris? Byłabyś skłonna używać go regularnie czy masz już za dużo gadżetów?:)
Czytaj dalej »

piątek, 1 marca 2019

Foreo Issa 2 Mini – moje wrażenia po 3 miesiącach użytkowania!

Od zawsze pociągało mnie to, co nowatorskie i designerskie. Dlatego ze wszystkich 3 interesujących mnie modeli szczoteczek do zębów finalnie zdecydowałam się na Foreo Issa 2 Mini. Choć tak jak wspominałam, nie wykluczam dokupienia jeszcze jednej w przyszłości dla porównania:) Niemniej to Foreo uznałam za najbardziej pożądaną tu i teraz;) Czas goni jak szalony i 3 miesiące użytkowania już za mną! Pomyślałam więc, że podzielę się pierwszymi wrażeniami ze stosowania tego mojego różowego cuda:)

Foreo Issa 2 Mini



Jest to model przeznaczony dla dzieci oraz osób dorosłych preferujących mniejsze główki. Najnowsza szczoteczka do zębów Foreo Issa Mini 2 została wyposażona w hybrydową główkę, baterię gwarantującą 265 dni działania po jednym ładowaniu oraz dodatkowo ulepszoną moc pulsacji.

Szczoteczkę do zębów Foreo otrzymujemy w plastikowym opakowaniu, które przysporzyło mi naprawdę wielu problemów przy otwieraniu:D Zupełnie nie mogłam się dobrać do mojej wymarzonej szczoteczki, więc konieczne było użycie siły:D Potem było już tylko lepiej;) Przyjemny w dotyku silikon i design, który mnie nie zawiódł;) Wybrałam kolor Wild Strawberry. Jak zapewne się domyślacie, wolałabym intensywny odcień kobaltu. Niestety kolor ten nie występuje w wersji mini. Ale jak przystało na osobę pełną sprzeczności, – mimo, że nie przepadam za różem to nie przeszkadza mi to cieszyć się niektórymi różowymi przedmiotami. I tak też jest w przypadku tej szczoteczki;) Nie mam żadnych zastrzeżeń, co do wyglądu szczoteczki. Wręcz przeciwnie – bardzo mnie on cieszy;) Bardzo pozytywną rzeczą, którą odczułam po zmianie szczoteczki była jej wysokość. Może się to wydać mało istotne albo błahe, ale wielkość mojej poprzedniej szczoteczki Oral-B powodowała, że nie mieściła mi się ona na mojej półce. A nie mogłam jej trzymać na półce, na której znajdują się kubeczki i pasty, gdyż jej konstrukcja jest nieco niestabilna i co jakiś czas ktoś wykona fałszywy ruch powodujący, że część rzeczy spada prosto do wanny albo na podłogę;) A ja jak wiecie dbam o rzeczy;) Dlatego przez wszystkie te lata podczas których korzystałam z poprzedniej szczoteczki, przechowywałam ją w komodzie w pokoju:D Foreo Issa jest na szczęście niższa i dzięki temu mogę ją trzymać w łazience jak każdy normalny człowiek;) Mała wielka zmiana;) 

Pewnie zastanawiacie się, dlaczego wybrałam model Issa 2 mini skoro tak mi zależało na kobaltowym kolorze szczoteczki? Z dwóch powodów! Po pierwsze cena, która w przypadku wersji mini jest sporo niższa, a jednocześnie podobnie jak klasyczna Issa 2 posiada hybrydową szczoteczkę. Po drugie główka szczoteczki Issa Mini 2 jest mniejsza w stosunku do swej klasycznej siostry, a ja po wielu latach używania „szczoteczek z okrągłą główką” (czyli Oral-B) byłam przyzwyczajona do kompaktowych rozmiarów:) Niemniej od razu muszę zaznaczyć, że szczoteczka nie jest wcale mikro i jestem przekonana, że jej rozmiar doskonale sprawdzi się u każdego dorosłego. Od Oral-B jest np. dużo większa:) 

Z kwestii technicznych warto dodać, że podobnie jak w przypadku szczoteczki Foreo Luna, szczoteczkę do zębów ładujemy przy użyciu niewielkiego kabelka z wejściem USB. Nie wiem dokładnie jak długo trwa ładowanie, ponieważ w dniu, kiedy dotarła do mnie szczoteczka, podczas ładowania na jakiś czas wysiadł prąd, a ja w międzyczasie musiałam wyjść z domu. Obstawiam jednak, że było to w granicach 1,5h. Drugiego ładowania jeszcze nie było, ponieważ szczoteczka po jednym naładowaniu działa 265 dni, a ja mam ją niecałe 3 miesiące. Dla porównania mój stary model Oral-B ładował się przez 17 godzin i jedno ładowanie wystarczało na kilka dni. Z zabawnych funkcji mamy „uśmieszek” i „smuteczek”. Jeśli myjemy zęby przez 3 minuty to na koniec podświetla się podstawa plus zadowolona minka. Z kolei, gdy szczotkowanie trwało poniżej 3 minut, pojawia się smutna minka. A jeśli od poprzedniego użycia minęło dłużej niż 12 godzin to co jakiś czas na szczoteczce również miga smutna minka, sygnalizująca, że wypadałoby umyć zęby ponownie. Foreo Issa 2 mini tak jak sam producent wskazuje jest szczoteczką dla dorosłych preferujących mniejsze główki oraz dla dzieci, więc opcja z uśmieszkami jest na pewno dobrym patentem dla rodziców chcących przypilnować swoje pociechy;) Dla dorosłych użytkowników takich jak ja, jest to po prostu miły i zabawny akcent;) Szczoteczka do zębów Foreo wyposażona została w technologię pulsacji sonicznej Sonic Pulse oraz wspomnianą już hybrydową główkę, która stanowi połączenie polimerów PBT z włóknami silikonowymi. W pierwszych modelach Issa mieliśmy wyłącznie silikonowe włókna, a modele Issa 2 zostały udoskonalone. Myślę, że to dobre posunięcie i swego rodzaju kompromis między tradycją, a nowoczesnością:) Na pewno łatwiej jest się przyzwyczaić do takiej „mieszanej” szczoteczki do zębów niż do w pełni silikonowej. Ja przyzwyczaiłam się praktycznie od razu, tak jakbym używała tej szczoteczki od lat. Bardzo mi się też podoba, że pracuje ona dosyć cicho. 
Moje ogólne wrażenia z jej użytkowania są jak najlepsze i cieszę się, że się zdecydowałam:) Przede wszystkim szczoteczka jest delikatna dla zębów i dziąseł. Odkąd ją mam ani razu nie wystąpiło u mnie krwawienie dziąseł podczas szczotkowania. A niestety mam bardzo wrażliwe dziąsła. Moja dentystka kiedyś powiedziała, że wystarczy „dotknąć” i już leje się krew:D Także wiecie, moje wizyty u stomatologa za zwyczaj są dość krwawe;) Swoją drogą pytałam w gabinecie o opinię w kwestii tej szczoteczki gdy nad nią myślałam. Ale moja stomatolog nie miała z nią do czynienia. Dostałam komentarz, że zęby można umyć dobrze nawet zwykłą szczoteczką, a na bardziej wyszukane modele po prostu muszą być odpowiedni chętni. I oczywiście trudno się z tym nie zgodzić. Ważna jest przede wszystkim częstotliwość, czas i technika szczotkowania. A te bardziej zaawansowane modele i w ogóle produkty Foreo przeznaczone są do konkretnej grupy docelowej. Ale ja akurat do tej grupy się zaliczam, bo lubię takie nowinki;) Ciężko mi się wypowiedzieć, co do skuteczności w zapobieganiu odkładania kamienia, ponieważ w lutym wykonywałam piaskowanie. A po drugie według stomatolog skłonności do odkładania kamienia w największej mierze zależne są od naszego pH i moje podobno jest wyjątkowo sprzyjające tego typu atrakcjom;) Przyznam, że na początku zastanawiało mnie czy aby na pewno moja szczoteczka czyści zęby dokładnie. Korzystając z okazji podczas wizyty u stomatologa wspomniałam o tym, ale ocena była jak najbardziej pozytywna i okazało się, że nie ma czym się przejmować. Także jak dotąd wybór bardzo trafiony, jestem zadowolona:)


Znacie szczoteczki Foreo Issa lub inne produkty tej marki? Jakich szczoteczek używacie?
Czytaj dalej »

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

3 produkty, które zmieniły moje podejście do demakijażu i oczyszczania!

Cześć Dziewczyny!
Jeszcze kilka lat temu moje oczyszczanie i demakijaż sprowadzały się do zmycia makijażu oczu przy użyciu płynu dwufazowego (koniecznie dwufaza, ponieważ do demakijażu powiek wyznawałam tylko dwufazę i nic innego!), umycia twarzy żelem lub pianką, tonizacji i ewentualnie przetarcia twarzy płynem micelarnym dla pewności:) W miarę upływu czasu zarówno ja jak i potrzeby mojej skóry zaczęły się zmieniać, a na naszym rynku zaczęło się pojawiać coraz więcej innowacyjnych produktów i gadżetów. Jestem gadżeciarą więc nie ukrywam, że bardzo szybko „połknęłam haczyk”, ale… absolutnie nie żałuję gdyż wśród tych produktów pojawiły się prawdziwe perełki, których używałam bądź nadal używam z przyjemnością. O jakich produktach mowa?


Foreo Luna Mini


Mija już kolejny rok mojego użytkowania sonicznej szczoteczki Foreo Luna Mini. Pełną recenzję, która pojawiła się już dłuższy czas temu znajdziecie na blogu. Staram się jej używać regularnie, choć od czasu do czasu robię sobie od niej przerwę jeśli sytuacja tego wymaga lub testuję coś innego;)  Najczęstszym zarzutem z jakim spotykam się odnośnie sonicznych szczoteczek Foreo jest oczywiście ich wysoka cena. Nie ma co ukrywać, że Foreo się ceni, ale z perspektywy czasu nie żałuję pieniędzy jakie na nią wydałam:) Wydatek jest odczuwalny, ale jednorazowy, a sama szczoteczka jest bezawaryjna, łatwo się czyści i bardzo rzadko wymaga ładowania. Moja nadal wygląda jak nowa:) Co w skrócie należy do największych zalet Luny? Według mnie łatwość i komfort stosowania oraz uczucie łagodnie, ale jednocześnie dogłębnie oczyszczonej cery. A to wszystko bez jakichkolwiek podrażnień. Najlepsze efekty osiągam gdy używam jej z produktami oczyszczającymi, które wyjątkowo mi służą.


Glov rękawica do demakijażu


Mam wrażenie, że produkty Glov posiadają tyle samo zwolenników co przeciwników. Rękawica do demakijażu Glov On-The-Go Color Edition trafiła do mnie ponad rok temu i aktualnie ze względów higienicznych używam oczywiście już innej. Trwale jednak zapadła mi w pamięć ze względu na swą innowacyjność. Próbowałam jej zarówno do oczyszczania powiek jak i całej twarzy, ale ostatecznie najbardziej mi odpowiada do demakijażu powiek oraz brwi. Od kiedy zauważyłam, że rękawice do demakijażu świetnie radzą sobie ze zmywaniem makijażu powiek, bardzo rzadko sięgam po płyn dwufazowy. Nie ma dla mnie prostszego i szybszego demakijażu powiek jak ten przy użyciu rękawicy. Co prawda początkowo zajmowało mi to ciut więcej czasu niż aktualnie, ale doszłam do wprawy i demakijaż powiek przy użyciu rękawicy jest naprawdę ekspresowy. Jedyna wada jest taka, że po użyciu trzeba rękawicę uprać i powiesić do wysuszenia, co niestety niektórych zniechęca, a nawet obrzydza:) Ja się jednak przyzwyczaiłam. 


Dr Irena Eris Clinic Way Przeciwzmarszczkowy 3-fazowy oczyszczający oleożel do demakijażu i mycia twarzy


Na temat tego produktu w styczniu pojawiły się już moje pierwsze wrażenia i muszę przyznać, że dalej było już tylko lepiej. Oleożel Dr Irena Eris Clinic Way to bardzo innowacyjny produkt oczyszczający łączący sobie elementy olejku, mleczka i żelu:) Muszę przyznać, że finalnie sprawdził się on u mnie bardzo dobrze zarówno solo jak i w połączeniu ze szczoteczką soniczną. W tym drugim przypadku szczoteczka wkraczała do akcji dopiero gdy olejek zmienił się w emulsję, a następnie zwilżałam twarz wodą. Produkt jest bardzo łagodny, a jednocześnie oczyszcza dokładnie zapewniając skórze twarzy komfort. Sprawdził się u mnie zarówno w codziennej pielęgnacji jak i bezpośrednio po zabiegu z wykorzystaniem osocza bogatopłytkowego kiedy to użycie delikatnego produktu oczyszczającego było najlepszym rozwiązaniem. Moja tubka dobiła dna już jakiś czas temu i mimo, iż rzadko wracam do tych samych produktów to myślę, że jeszcze się spotkamy. Polecam dać mu szansę:)


Korzystacie z takich kosmetycznych gadżetów? Czy trafiłyście już na produkty, które zmieniły Wasze podejście do kwestii oczyszczania i demakijażu? Jeśli tak, chętnie się dowiem jakie to produkty!:)
Czytaj dalej »

niedziela, 17 kwietnia 2016

Silikonowa myjka do mycia twarzy For Your Beauty vs. Foreo Luna Mini

Cześć Dziewczyny!

W prezentacji styczniowych nowości zapytałam czy macie chęć na coś w rodzaju porównania silikonowej myjki For Your Beauty do Foreo Luna Mini. Oczywiście takie lekko z przymrużeniem oka bo jakby nie patrzeć mechanizm działania jest inny. Foreo jest soniczna, natomiast myjka FYB typowo manualna. Wiele osób zadeklarowało jednak zainteresowanie tego typu wpisem więc oto i jest.


For Your Beauty silikonowa myjka do twarzy

Plusy:

Zawrotna cena – 4,99zł i łatwa dostępność w drogeriach Rossmann, których w dużych miastach jest mnóstwo.

Można ją wszędzie ze sobą zabrać. Nawet jeśli zgubimy płaczu nie będzie gdyż możemy kupić nową za parę zł.

Kompaktowy rozmiar – jest jeszcze mniejsza niż Foreo Luna Mini, a do tego „nic” nie waży.

Jest bardzo giętka i cieniutka, można nią dotrzeć w najmniejsze zakamarki.

Z tyłu posiada coś w rodzaju uchwytu dzięki, któremu dobrze leży w dłoni. Za uchwyt można ją też przyczepić np. do płytek w łazience lub szafki i mieć zawsze pod ręką.  

Dobrze oczyszcza i wygładza twarz. Nie podrażnia.

Nie musimy się martwić z jakim produktem jej używać gdyż producent nie napisał jakoby miały być jakieś przeciwwskazania.

Idealna dla osób o słomianym zapale. Bywa, że kupujemy coś, a po kilku użyciach nam się znudzi albo nie jesteśmy zbyt regularne. Co za tym idzie żałujemy pieniędzy wydanych na drogi produkt. W takim przypadku lepiej wybrać coś tańszego czyli np. FYB. Będzie ona również idealna dla początkujących i niedowiarków. Nie do końca przekonanych o skuteczności tego typu metody oczyszczania.

Możemy spróbować jej używać do mycia pędzli.

Łatwo i szybko się czyści bez cudowania. 

Minusy:

Wypustki są mniej delikatne niż w przypadku Luny.

Wykonanie również jest dużo słabsze. Widać to zwłaszcza z tyłu, jednak nie ma co oczekiwać niesamowitej jakości po produkcie z tej grupy cenowej.

Trzeba pomachać rączką, a w przypadku Luny włączasz i „samo się robi”.

Foreo Luna Minipełną recenzję można przeczytać tutaj.

Plusy:

Bardzo solidnie wykonana, nie trzeba niczego wymieniać.

Po ponad roku użytkowania wygląda jak nowa, nie zostały mi na niej ślady ani zabrudzenia. Czyszczenie to dosłownie chwila.

Włączasz i masz wszystko gdzieś gdyż pracuje za Ciebie, a do tego jest jeszcze przyjemnie;)

Długa gwarancja

Jest delikatniejsza niż FYB, a do tego dwustronna.

Mimo, że większa niż FYB to dla mnie również jest precyzyjna. Nie mam problemów z dotarciem w zakamarki twarzy.

Również dobrze oczyszcza i wygładza cerę.


Minusy:

Cena w wersji mini wynosząca 499zł czyli stukrotnie wyższa;)

Trzeba uważać z jakimi preparatami jej się używa, choć ja nieraz trochę sobie folguję. Próbowałam już wieloma i nigdy nic się nie stało ani nie uszkodziło. Jednak gdyby coś się stało z tzw. winy użytkownika wtedy tracimy gwarancję.

Jak się zgubi będzie płacz;)

Trzeba ją ładować, ale baaardzo rzadko.


Osobiście i tak nie żałuję zakupu Luny i korzystam z niej chętniej, ale jeśli nie macie przekonania co do skuteczności tego typu produktów albo mierzi Was cena spokojnie można pokusić się o wypróbowanie myjki For Your Beauty. Nawet jeśli nie przypadnie do gustu można wykorzystać do mycia pędzli albo do masażu innych części ciała;)


Znacie For Your Beauty lub Foreo?
Czytaj dalej »