Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NYX. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NYX. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 lipca 2019

NYX Glitter Primer – hit czy kit?

NYX Glitter Primer zwany też klejem do brokatu to chyba najpopularniejszy produkt marki NYX;) Przez większość czasu pozostawałam obojętna na jego wdzięki. Ale mimo tego, że niemalże wcale nie oglądam urodowych filmików na YT, to nawet mi zaczął wyskakiwać z lodówki i odnosiłam wrażenie, że używa go prawie każda miłośniczka makijażu;) Miałam w swoich zasobach bardzo dobrą bazę Smashbox, ale pomyślałam sobie, że wypróbuję to błyszczące cudo. Czy baza pod brokat okazała się przydatna?
NYX Glitter Primer blog

NYX Glitter Primer to produkt, który poprzez zwiększenie przyczepności do skóry, ma za zadanie zapobiec osypywaniu się produktów do makijażu. Zwłaszcza brokatowych lub sypkich cieni albo do bardziej artystycznych makijaży. Można go stosować również na usta. Wszystko zależy od naszej inwencji twórczej;) 
NYX Glitter Primer czy warto

Baza NYX opakowana została w kartonik, wewnątrz którego znajdziemy holograficzną 10ml tubkę z wąską końcówką umożliwiającą precyzyjne dozowanie nawet minimalnej ilości produktu. PAO to zaledwie 6 miesięcy i myślę, że przy domowym, nawet codziennym użytkowaniu nie ma szans, żeby zużyć bazę w tym terminie. Zwłaszcza, że produkt na ogół nakłada się w naprawdę śladowych ilościach. Sama baza według mnie nie posiada zapachu. Po wyciśnięciu ma ona jasny, lekko perłowy kolor. Natomiast po rozprowadzeniu baza staje się praktycznie bezbarwna. 
NYX Glitter Primer jak stosować

Jaka jest różnica między zwykłą bazą, a Glitter Primer? 


Większość baz pod cienie sprawia wrażenie lekko tłustawych albo przypomina typowe silikonowe bazy pod podkład. Z kolei baza NYX jest klejąca, dzięki czemu zdecydowanie ułatwia aplikację cieni, zapobiegając irytującemu osypywaniu się. Nie wiem jak jest z Wami, ale mnie mega irytują sypiące się cienie. Nie mam ochoty czyścić blatu toaletki po każdym makijażu;) Po użyciu bazy NYX cienie stają się bardziej błyszczące, a kolory intensywniejsze i trwają na powiekach przez wiele godzin. Tak naprawdę do momentu zmycia. Sprawdzone na tzw. tłustej powiece, mojej własnej;) Ciekawe jest też to, że bazę można nakładać także na inne, nałożone już cienie, gdy np. na matowy cień nakładamy połyskujący z tendencją do osypywania. Baza szybko zastyga, więc nie trzeba czekać rok z aplikacją cieni;) Czytałam, że niekiedy uczula, ale uczulać tak naprawdę może wszystko. U mnie na szczęście nic złego się nie dzieje. Doskonale sprawdza się również, jako baza pod zwykłe cienie, niekoniecznie błyszczące, brokatowe, foliowe czy sypkie. 
NYX Glitter Primer opinie
Poza krótką datą przydatności od otwarcia (wspomniane już 6 miesięcy) produkt bez wad, niedrogi, łatwy, szybki w użyciu i przede wszystkim skuteczny. Spełnia swe zadanie w 100%:) Na usta nakładać nie próbowałam, bo przyznaję, że nie miałam potrzeby tego robić. Nie jest to może must have, ale na pewno wiele ułatwia podczas makijażu. Jeśli lubicie cienie do powiek to warto zainwestować w Glitter Primer od NYX.


Znacie NYX Glitter Primer?
Czytaj dalej »

poniedziałek, 10 października 2016

NYX Butter Gloss Błyszczyk do ust Apple Strudel

Cześć Dziewczyny!

Na początku marca gdy kupowałam lusterko Zoeva postanowiłam dorzucić jeszcze coś do zamówienia. Właściwie nie miałam wtedy dokładanie sprecyzowanego na co mam ochotę więc włączyłam filtr błyszczyki;) Wybór padł na NYX Butter Gloss, ponieważ czytałam o tych błyszczykach pozytywne opinie w kilku miejscach, a ponadto nie miałam wcześniej do czynienia z produktami tej marki więc postanowiłam zacząć od czegoś małego;) 


Opis producenta

Maślany błyszczyk do ust o słodkim zapachu. Odżywcza formuła pielęgnująca usta. Mocno napigmentowane kolory. Butter Gloss może być stosowany samodzielnie lub wraz z pomadką.


Moja opinia

Opakowanie

Błyszczyk zamknięty został w dość przyjemnym dla oka kolorowym opakowaniu. Pojemność wynosi 8 ml i powinniśmy go zużyć w ciągu 12 miesięcy od momentu otwarcia. Produkt nakładamy przy użyciu wygodnej gąbeczki. Jedyne co mnie mierzi to fakt, że po odkręceniu opakowania błyszczyk nie znajduje się tylko na gąbeczce, ale także częściowo na dalszej powierzchni aplikatora. 
Konsystencja i zapach

Konsystencja rzeczywiście jest jakby maślana, odżywcza. Nie przypomina takich typowych błyszczyków, choć przywodzi na myśl produkty do ust w tubkach z Clarins i Catrice. Zapach jest bardzo przyjemny, taki karmelowo-ciasteczkowy. Niekiedy zamiast zaaplikować na usta mam ochotę zwyczajnie go zjeść lecz smaku on nie posiada;) Po nałożeniu na usta zapach jest już bardzo delikatny aż w końcu zanika więc nie powinien nikomu przeszkadzać.

Odcienie i działanie

Dostępnych jest 12 odcieni. Ja wybrałam Apple Strudel. Nie wiem do końca czym się kierowałam, to był impuls;) Spodziewałam się innego, bardziej ciepłego, koralowego efektu na ustach. Zastałam bardziej róż, ale muszę przyznać, że o dziwo go polubiłam;) Najwyraźniej od czasu do czasu sama potrafię siebie zaskoczyć. Trzeba też jednak dodać, że efekt końcowy i tak w dużej mierze jest zależny od naturalnego koloru ust. Ja zauważyłam, że na mnie prawie nigdy ten sam kolor nie wygląda np. dokładnie tak jak u koleżanki. Czasami mnie to zasmuca, a czasami cieszy;) 
Błyszczyk jest niesamowicie komfortowy w użyciu. Dzięki swojej formule nie wysusza, a nawet nawilża usta. Używając go mam wrażenie jakbym się malowała całkiem niezłym balsamem do ust;) Choć z balsamów do ust też nie rezygnuję i używam ich między aplikacjami, ponieważ jestem od tego troszeczkę uzależniona;) Najbardziej lubię nakładać jedną lub ewentualnie dwie cieniutkie warstwy gdyż nałożenie większej ilości powoduje, że błyszczyk trochę się marze podczas aplikacji oraz daje dużo bardziej „mleczny” i kryjący efekt, co ja osobiście nie do końca lubię. Tak więc idealna jest dla mnie jedna warstwa. Po zaaplikowaniu czuję, że mam coś nałożone, ale w przypadku tego produktu zdecydowanie lubię to uczucie. Połysk jest ładny lecz nie nachalny;) Dla miłośniczek matów dostępna jest seria Soft Matte więc nie marudzić mi tu;)
Sorry, że bez tapetki na twarzy:P

Jestem zadowolona z tego produktu i myślę, że w przyszłości dokupię jeszcze jakiś nieco bardziej wpadający w czerwony odcień;) Koszt produktu to nieco ponad 30zł i według mnie warto wysupłać na niego te trzydzieści złociszy:)


Znacie maślane błyszczyki do ust marki NYX? A może polecacie coś innego?
Czytaj dalej »

wtorek, 5 kwietnia 2016

Marcowe nowości, czyli bukiet kobiecości;)

Cześć Dziewczyny!

Kiedyś zawsze starałam się dodać post z nowościami, ulubieńcami i tak dalej koniecznie przed końcem miesiąca, ale od jakiegoś czasu daję sobie trochę więcej luzu;) Może dlatego, że sporo produktów nie doczekało się jeszcze recenzji mimo, że niektóre dawno zostały już zużyte i czasem wolę najpierw wpuścić coś innego;) Ulubieńców tym razem nie będzie, ale na pewno będą już z dwóch miesięcy. Dziś jednak zapraszam na prezentację nowości czyli tego co pojawiło się u mnie w marcu;)
ZAKUPY



Na początku marca wezwała mnie sekta Yves Rocher wysyłając swą comiesięczną ofertę. Wypuścili trochę nowości i pierwotnie wybrałam się po olejek pod prysznic, ale jego zapach mnie nie przekonał więc skończyłam z wodą toaletową Liście Werbeny w promocyjnej cenie + za dodatkowe 5zł był do tego balsam do ciała. Gratis był jeszcze mały ręczniczek. Weszłam do Zary i dziwnym trafem powąchałam trochę ich zapachów. Do gustu przypadła mi woda toaletowa Zara Woman Chocolate. Miałam wątpliwości czy kupić taką wodę z sieciówki, ale kupiłam. Skusiłam się też na DKNY MY NY:) 
Ni stąd ni zowąd zachciało mi się jakiegoś lusterka. W Rossku nie było nic ciekawego więc zamówiłam lusterko Zoeva. Żeby nie było tak smutno do zakupów dorzuciłam NYX Butter Gloss w odcieniu Apple Strudel. Naszła mnie również ochota na wypróbowanie kojącego płynu micelarnego Bielendy:) 

Jednak musiałam znowu wstąpić "po nic" do Rossmanna. Zaowocowało to takimi duperelkami jak farba do włosów Casting Creme Gloss (bo chciałam być "glosi, glosi";)), nowym żelem FA Coconut Water bo był taki ładny niebieski, no i oczywiście mydłami w płynie, choć na zdjęciu tylko jedno żeby nie było tłoku;) Tym razem wiosenne mydło Isana z edycji limitowanej. Można powiedzieć, że mydła, żele i farby to produkty na tyle niezbędne, że się nie liczą;) Zwłaszcza, że już wszystko to zużyłam.
Odkąd drogerie Natura weszły w kooperację z Doz polubiłam je:) W tych przy Doz obsługa jest bardzo ok i nie śledzi mnie ochroniarz;) Paletkę do konturowania KOBO (Face Sculpting Palette) polecała Maxineczka i korzystając z dużej promocji uznałam, że zaufam i się skuszę:) Skoro oszczędziłam na paletce pomyślałam, że dołożę parę złotych i dokupię błyszczyk Catrice Glossy Lip Glow. Wpadł mi w oko uroczo wyglądający róż Artdeco Blush Couture Talbot Runhof z limitowanej edycji Spring Look 2016 i niestety "musiałam" go mieć;) Przy kasie dałam sobie "wcisnąć" rozświetlającą maseczkę Douglas;) W Ross. znowu coś czyli żel pod prysznic Isana Lady Lemon & Mr. Mint bo niestety jestem łasa na takie połączenia zapachowe i na żele;) Z Biedronki dobra i tania sól do kąpieli Cherry Bloosom. 


Przed świętami dziwnym trafem znów znalazłam się w Ross. Kupiłam żel Isana Joyful czyli kremowy żel pod prysznic z ekstraktem z czarnej jagody oraz coś dziwnego Farmona, Nivelazione intensywnie nawilżające serum do rąk i paznokci w sprayu. Kubek Minionki był dla siostry;)
W związku z otwarciem internetowego sklepu Kiehl's zdecydowałam się na zakup słynnego kremu pod oczy Avocado (Creamy Eye Treatment with Avocado). Od dawna chodził mi po głowie i ciągle miałam wątpliwości;)

POZOSTAŁE


Do wypróbowania przybyły do mnie trzy produkty Bielenda Professional - krem, maska oraz żel;) Znalazło się również coś ciekawego do włosów czyli odżywka L'Oreal Professionnel;)   


Dwa produkty Make Me Bio czyli Almond Scrub oraz krem do twarzy Anti - Aging Night.
Kiedyś wysłałam Interendo paczkę zemstę i ona postanowiła się zemścić za moją zemstę:D Moja ckm będzie obmyślać plan zemsty, zemsty, zemsty:P Najbardziej przypadła mi do gustu kocia filiżanka wraz z talerzykiem, no cudo!:) Był też oczywiście żel Hello Kitty, baza i puder Skin 79, nocna ampułka Missha, Macaron Lip Balm It's Skin, maseczka w płachcie When, maska żelowa na oczy Anatomicals i orzechowa pasta myjąca Calaya.  To ci Mściwój! 


Na blogu Iwona Gold udało mi się wygrać zapach Collistar Profumo Della Felicita, który już od dłuższego czasu chodził mi po głowie:) 

Od Inesbeauty przykicał do mnie świąteczny Zajączek:* Przyniósł mi krem i balsam do ust marki Douglas, maseczkę do ust i do rąk Sephora, Ren Instant Firming Beauty Shot, próbkę Narciso Rodriguez, zestaw Bath and Body Works Sweet Pea, notesik na lodówkę, kule do kąpieli, które znów będą robić za ozdoby oraz słodkości:) 

W wiosennej paczce od Rossmanna znalazłam dwa produkty For Your Beauty czyli dwustronny szklany pilniczek oraz szczotkę do włosów, krem do stóp Fusswohl (to akurat moje ulubione kremy do stóp, nawet jakaś recenzja czeka w "czyśćcu"), oliwkową pomadkę Isana, balsam i żel Isana Mademoiselle Raspberry (chyba miałam nosa gdy sama wcześniej kupowałam wersję Lemon) oraz chipsy pomidorowe i czekoladę Das Exquisite. Chipsy były otwarte więc chyba kurier był głodny:D

A jak tam Wasze nowości? Znacie coś z moich? Sporo z tego już używałam więc jak zwykle możecie pytać;)   
Czytaj dalej »