Cześć
Dziewczyny!
Od jakiegoś czasu coraz
częściej dostaję pytania czy zmieniłam aparat bo zdjęcia wyglądają lepiej.
Odpowiedź jest jednak zaskakująca – NIE!
Cały
czas ten sam aparat
Od początku istnienia
bloga (czyli końcówki 2013 roku) robię zdjęcia cały czas tym samym aparatem.
Przy pierwszych wpisach zdarzało mi się też robić zdjęcia telefonem (był to
wtedy Iphone 4S). Aparat, który posiadam to żaden wypasiony model ani tym
bardziej lustrzanka. Co więcej ukradłam go siostrze tzn. przywłaszczyłam go
sobie i w końcu już pozwoliła mi go zachować <3 Jest to mały i poręczny Sony Cyber Shot DSC-W730, który swoją
premierę miał w 2013 r.
A
efekty całkiem różne
Lekką smykałkę do fotografii
miałam chyba od zawsze. W gronie znajomych często byłam proszona o wykonanie
zdjęć na różne portale etc. Było to jednak fotografowanie ludzi. Nie miałam
zielonego pojęcia o wykonywaniu zdjęć produktowych. Po założeniu bloga robiłam
więc zdjęcia jakiekolwiek. Byleby było widać recenzowany produkt;) Co ciekawe wydawało mi się
wtedy, że są całkiem spoko:D Zdjęcia do pierwszych paru wpisów wykonałam swoim
ówczesnym smartfonem i wtedy siostra zapytała mnie dlaczego nie skorzystam z aparatu?
Moja cyfrówka wtedy już praktycznie umarła, więc podebrałam aparat siostrze. Tak już zostało po dziś dzień bo nigdy go jej nie oddałam i pozostał u mnie przez
zasiedzenie;)
Długo wydawało mi się, że zdjęcia są nieistotne. Do dziś zresztą
uważam, że ważniejsza jest treść niż
zdjęcia i nie powinniśmy dać się zwariować:) Niekiedy na blogach, w przypadku których pierwsze skrzypce grają zdjęcia - brakuje treści i to jest moim zdaniem smutne. Być może autorzy tak się napracują przy robieniu zdjęć, że gdy przychodzi pora by coś napisać to wena znika. Myślę, że powinniśmy sobie zadać pytanie czy nasz blog ma być blogiem w szerokim rozumieniu tego słowa czy tylko foto-blogiem?;) Ja stawiam na to pierwsze i uważam, że nie powinniśmy dać sobie wmówić, że zdjęcia są najważniejsze! Super gdy są ładne, ale to nie zdjęcia powinny determinować wartość naszego miejsca tylko treść.
Na początku robiłam zdjęcia
albo na czerwonym kocu od swojej kanapy albo ustawiałam produkt na biurku przy
drukarce i trzaskałam zdjęcia bez żadnej refleksji:) Co ciekawe robienie zdjęć
na bloga zawsze zajmowało mi dużo czasu, zarówno „wczoraj” jak i „dziś”. Dużo
więcej niż przygotowanie tekstów. Mimo, że kiedyś robiłam to w pełni
bezrefleksyjnie to i tak zabierało mi to mniej więcej tyle samo czasu co
teraz;) Magia prawda?

Jak
robić zdjęcia na bloga mając niewiele do dyspozycji?
W pewnym momencie swojego
blogowania uświadomiłam sobie, że niektórzy robią naprawdę ładne zdjęcia.
Zaczęłam się wtedy zastanawiać jak oni to robią? W wielu przypadkach za tymi
pięknymi zdjęciami stały doświadczenie (bo mało kto od razu robił te super
zdjęcia na bloga) oraz profesjonalny
sprzęt i zaawansowane programy graficzne, co do których osobiście nie widziałam
sensu żeby inwestować. Później trafiłam na kilka wpisów z cyklu jak robić
zdjęcia na bloga i też w poradach najczęściej znajdował się dobry aparat
(najlepiej lustrzanka za 3K), Photoshop, dodatkowe obiektywy, blendy, lampa
pierścieniowa i różne inne cuda na kiju;) Moim zdaniem nie sztuką jest zrobić
dobre zdjęcia mając do dyspozycji te wszystkie rzeczy. Oczywiście to nie
lustrzanka robi zdjęcia tylko Ty. Najpierw trzeba się oswoić z tą lustrzanką,
nauczyć jej obsługi, poznać różne ustawienia manualne, poćwiczyć, ogarnąć
programy graficzne, ale to wszystko jest do przyswojenia. Po prostu wymaga
czasu i chęci. Potem już tylko z górki. Co
jednak gdy nie posiadasz ani lustrzanki ani designerskich wnętrz ani tych
wszystkich wspomagaczy? Pierwszą w miarę niskobudżetową rzeczą, na którą
trafiłam były tła do zdjęć w postaci
tapet lub oklein. Na początku zakup tapety
czy okleiny tylko po to żeby robić na nich zdjęcia wydał mi się co najmniej absurdalny,
ale w końcu kupiłam dwie okleiny i jedną tapetę w Castoramie tudzież Leroy
Merlin. Okazało się wtedy, że faktycznie jest coś na rzeczy i zdjęcia wychodzą
lepiej niż te na tle drukarki, czerwonego koca czy na białym biurku:P A jak już
jesteśmy przy tłach to jakiś czas temu trafiłam na tła Printea. Długo się
opierałam, ale w końcu uległam i kupiłam swoje pierwsze dwie sztuki. Zastanawiałam
się gdzie je będę przechowywać, ale dobra wiadomość jest taka, że tła Printea
wysyłane są w tubie. Po użyciu można je zwinąć i z powrotem schować do tuby:)
Powiem szczerze, że jest w czym wybierać i chętnie przygarnęłabym jeszcze parę
sztuk:) Ubolewam jedynie, że nie są trochę tańsze:) Dodatkami do zdjęć mogą być
różne rzeczy. Z rozbrajającą szczerością przyznam, że większość z nich podpatrzyłam u innych i częściowo zmodyfikowałam
pod swoje potrzeby bo przecież można mieć te same dodatki co pół blogosfery, a
jednak efekt zupełnie inny, prawda? Do moich podstawowych dodatków należą m.in. dywanik
i podstawki z Ikei, kwiaty (niektóre żywe, a inne sztuczne), świece zapachowe,
plecione podkładki i taca z Pepco, kapelusz plażowy, kostium kąpielowy i pareo,
kryształki, które po prostu znalazłam w szufladzie, cekiny, które znalazłam w
jednej z przesyłek, mydelniczka kwiatek, talerz motyl, gazety i inne bzdety.
Jakby się zastanowić trochę tego jest i część z tych rzeczy kupiłam wyłącznie na potrzeby bloga, ponieważ do niczego innego nie były mi potrzebne! Można nie mieć lustrzanki i programów,
ale kompozycja niestety sama się nie
zrobi:(
Co
mnie zmotywowało żeby spróbować zrobić choć trochę lepsze zdjęcia na bloga?
Jeden nieprzychylny komentarz;) Na początku wkurzyłam się no bo jak to?
Poświęcam tyle czasu, pasji i serca żeby regularnie (!) przygotowywać te
wszystkie wpisy, robię co mogę i jeszcze ktoś mi wbija szpilę? Już zabijałam w myślach tę osobę:D Po chwili jednak
pomyślałam – właściwie to spróbuj. Czemu nie? Uznaj to za konstruktywną
krytykę.
Możliwości mam niewielkie, ponieważ zdjęcia mogę wykonywać tylko na
kanapie, a moje wnętrza nie należą ani do najjaśniejszych ani do wystawnych, ale pomyślałam, że spróbuję robić to choć trochę lepiej;) Wtedy
właśnie małymi kroczkami zaczęłam próbować testować różne rozwiązania. Czasami
choćbym stanęła na głowie, zdjęcia i tak wyjdą marne bo a to za ciemno, a to za
jasno, a to wyobraźni brak;) Wybieram wtedy jedną z dwóch dróg – albo poprawiam
innego dnia albo zostawiam tak jak jest, ponieważ niekiedy nie mam ani siły ani
czasu żeby robić wszystko od nowa. Trudno… jestem tylko człowiekiem, a zdjęcia nie są najważniejsze na świecie. Liczy się treść.
 |
| Stare zdjęcia |
Zrób
zdjęcie, które nie będzie wymagało wielkich poprawek
Zdjęć typu selfie
robionych swoim aparatem do dziś nie ogarnęłam, ponieważ ma on tendencję do
gubienia kolorów i efektów. Nawet jeśli mam dobry tusz czy fajne cienie do
powiek to i tak albo efekt wyjdzie przekłamany albo aparat „udaje, że nie widzi”
tych cieni czy szminki. Walka z wiatrakami;) Kiedy więc zdobędę się na selfie,
którego „instytucji” nie jestem fanką, a wręcz przeciwniczką to robię je telefonem (jego w przeciwieństwie do aparatu zmieniłam i obecnie jest to Iphone 7),
a następnie korzystam z ustawień wbudowanych w tenże aparat w telefonie lub
edytuję podstawowe ustawienia na Instagramie. Selfie z telefonu pod względem kolorystycznym też niekiedy wypada mi przekłamane bo najczęściej moja cera wychodzi jaśniejsza niż w rzeczywistości, ale za to łatwiej oddać kolor szminki czy cienia. Z tuszem to już niestety średnio;) Co ciekawe potrafię zrobić telefonem całkiem ładne zdjęcia przyrody albo ptaka na Instagram, ale zdjęcia kosmetyków to już niekoniecznie. Choć nieraz i takie dodaję właśnie na Insta (bo łatwo i szybko:P).

Jeśli chodzi o aparat i zdjęcia
produktowe to na początku blogowania po prostu włączałam i cykałam fotki bez
żadnych ustawień (miałam włączone tylko makro). Co ciekawe, obecnie również nie
korzystam z ustawień aparatu. Mam włączone jedynie makro i dodaję trochę
jasności żeby zdjęcia nie wychodziły bure. Staram się robić zdjęcia tak żeby
nie wymagały szczególnej obróbki, ponieważ jedynym programem do obróbki zdjęć,
z którego jak do tej pory korzystam jest Picasa,
czyli stary program, który dawno przestał być już aktualizowany przez Google. Nie
uskuteczniam żadnej ciężkiej obróbki, usuwania niedoskonałości, kadrowania etc.
Jedyne funkcje, które wykorzystuje w Picasa to światła i cienie. Czasem lekko wyostrzam. Tylko 3 funkcje! Czasami
korzystam też z funkcji utworzenia kolażu zdjęć i to tyle jeśli chodzi o
zdjęcia z aparatu. Od lat tego samego aparatu;) Wiem, że polecanych jest także
szereg innych bezpłatnych, nowszych i dużo lepszych programów, ale przyznam, że po dziś dzień nie
podjęłam wysiłku żeby je zainstalować;) Nie mając lustrzanki i zaawansowanych
programów graficznych za Chiny Ludowe nie osiągnę niektórych efektów, ale robię tyle na ile
pozwala mi mój aparacik i wspomniana Picasa. Ach, zapomniałabym, że czasem korzystam jeszcze z Worda. A dzieje się tak w przypadku gdy chcę żeby zdjęcie miało kształt koła - tak jak moje obecne zdjęcie profilowe. W prosty sposób można zmienić kształt zdjęcia na okrąg właśnie w Wordzie;)
 |
| Stare zdjęcia |
Kadrowanie,
światło, kolor
Z kadrowaniem zdjęć
produktów mam problem, ponieważ tak jak wspomniałam mam do dyspozycji tylko
kanapę. Jedynie na niej (o odpowiedniej porze) można uświadczyć jako takie światło.
Jako że mam niewiele miejsca to moje zdjęcia bywają źle wykadrowane. Jest to
efekt celowy, ponieważ nie mam zbyt szerokiego pola manewru, a moje meble nie
są na tyle wykwintne żeby prezentować na ich tle kosmetyki;) Z podobnych powodów produkty na moich zdjęciach najczęściej są na leżąco. Po prostu mam za mało miejsca by uchwycić je w pionie;) Jeśli zaś chodzi o
światło, nie korzystam z żadnych lamp pierścieniowych i innych doświetlaczy. W
grę wchodzi tylko światło dzienne w mieszkaniu gdyż domu z ogródkiem też nie posiadam;) Za zwyczaj rano jest u mnie ciemno, potem
coraz jaśniej, a w pewnym momencie jest wręcz pełne słońce, tak ostre, że zdjęć
już robić się nie da bo wychodzą zbyt „oświecone”:D W rzeczywistości mam więc
niewiele czasu żeby złapać to odpowiednie światło i najczęściej zanim skończę
sytuacja oświetleniowa już ulega zmianie;) A do tego dochodzą też wszelkie poza
blogowe sprawy, więc rzadko kiedy mogę trafić na ten idealny moment. Często
zaraz po rozpakowaniu przesyłki robię zdjęcia i produkty albo idą od razu do
użycia albo chowam je do pudełek na zapas, więc rzadko kiedy czekam na
odpowiedni moment. W niektórych przypadkach zdarza mi się robić zdjęcia już w
trakcie użytkowania. Dotyczy to najczęściej tych produktów, których opakowania
się nie niszczą. Zdarzało mi się też dodać zdjęcia pustego opakowania zamiast
pełnego;) Przechodząc do kolorów nadmienię, że teraz modny jest minimalizm i
stonowane barwy. Ale… co mnie to obchodzi? Żadna ze mnie minimalistka! Ja
jestem kolorowym ptakiem;) Wolę kolorowe zdjęcia z różnymi niekoniecznie
pasującymi do siebie dodatkami, dające mocno eklektyczny efekt niż szaro-buro i
ponuro (bo tak wygląda minimalizm w wykonaniu mego aparatu);) Nie posiadam szczególnego zmysłu estetycznego i nieraz gdy połączę ze sobą różne dodatki to wychodzi mi niezły bigos! Ale to mój bigos!:) Z jednej strony
minimalistyczne zdjęcia są fajne bo nie trzeba zbyt wiele myśleć nad dodatkami.
Wydają się takie proste do zrobienia… Jednak w przypadku mojego aparatu i braku
tych wszystkich profesjonalnych fotograficznych dodatków to się kompletnie nie
sprawdza. Tego typu zdjęcia robione moim aparatem wychodzą ciemne i smutne,
brakuje im życia. Nie jestem w stanie zrobić ich na tyle dobrze żeby móc je
potem poprawić jedynie 2-3 funkcjami w Picasa bo wtedy niewiele to pomaga. Dlatego
właśnie staram się stawiać na kolor, nawet jeśli ma wyjść zbyt przaśnie;) Kto wie, może za jakiś czas mi się odmieni i będę robić zdjęcia w zupełnie innym stylu, ale raczej nie będą to zdjęcia mroczne;)
Co
jeszcze?
Nie robię odrębnej
kompozycji do zdjęć każdego jednego produktu. Jeśli wpadnę na jakiś pomysł, korzystam
z niego przez dłuższy czas, robiąc kolejne zbliżone do tych wcześniejszych;) Często
robię zdjęcia produktów taśmowo, tego samego dnia;) Na razie nie odkryłam w
sobie aż takich pokładów kreatywności żeby móc Was co chwilę zaskakiwać;) Poza
blogiem istnieje jeszcze przecież życie „realne”, a ja… tak jak napisałam na
stronie „o mnie” – nie znajdziecie u mnie zdjęć jak z katalogu Ikei, ale
możecie liczyć na treść, a nie jedno zdanie i koniec wpisu;) Muszę mieć przecież jeszcze czas żeby tą treść przygotować;) Poza tym ja lubię tą pewną dozę powtarzalności;)
Czyje
zdjęcia mi się podobają?
Najbardziej chyba Hushabyee. Obecnie zeszła ona co prawda
na drogę minimalizmu i jej zdjęcia nie są już tak bardzo w moim stylu jak
dawniej (choć nie można odmówić im kunsztu!), ale myślę, że była ona dla mnie
inspiracją właśnie w kwestii koloru, którego dawniej było u niej co nie miara:)
Bardzo podobają mi się też zdjęcia u Obsession,
ale jest to już styl niemożliwy do wykonania bez sprzętu i programów, więc
nawet o tym nie myślę:D Zresztą ja nie zamierzam nikogo kopiować. Ja to ja, więc moje zdjęcia mają w jakiś sposób odzwierciedlać mnie;) Świetne zdjęcia ma też Enestelia, Infallible, My strawberry fields, Agu Blog i pewnie jeszcze
sporo innych. Oglądając niektóre można wpaść w kompleksy, ale jakby nie patrzeć
u większości z nich poczynione zostały sprzętowe inwestycje, a ja na razie
zostaję przy tym co mam:)
Robienie zdjęć bez
odpowiedniego zaplecza wcale nie jest takie łatwe, ale jedyne co możemy zrobić
to próbować bo przecież zawsze może być lepiej. Choć trochę!:) Nie zawsze
wyjdzie fajnie. Czasem choćby nie wiem co wyjdzie beznadziejnie, ale nie od
razu Kraków zbudowano! Na tych wszystkich blogach gdzie zobaczycie zdjęcia jak
z żurnala też początki nie były takie kolorowe, wystarczy przejrzeć archiwum! Wszystko
przyszło z czasem:) Tak więc chyba dla każdego jest nadzieja. Powyższy tekst
nie jest żadnym poradnikiem. To jedynie moja odpowiedź na często zadawane w
mailach pytania;) Fajnie, że zauważyliście jakiś postęp. Mam nadzieję, że ciekawość została zaspokojona;)
A jak to wyglądało u Was? Może macie jakieś złote sposoby na robienie zdjęć bez zaawansowanego sprzętu, profesjonalnych programów i nienagannych wnętrz?;)