Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Glossybox. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Glossybox. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 listopada 2014

BeGlossy listopad 2014 by Maffashion.


Cześć Dziewczyny!

Zgodnie z zapowiedzią przychodzę dziś do Was z zawartością listopadowego BeGlossy. Tym razem produkty wybrała dla nas Maffashion. Nie jestem osobą, która śledzi na bieżąco blogi modowe, ale dawno już nie zamawiałam BeGlossy. Listopad był miesiącem moich urodzin więc stwierdziłam, że sprawię sobie taki dodatkowy prezent. Poza tym uznałam, że przyda mi się kolejne pudełko (przechowuję w tych pudełkach większość moich kosmetycznych zapasów). Listopadowe BeGlossy zamówiłam zupełnie w ciemno, ale oczywiście nie mogłam się oprzeć i na bieżąco śledziłam podpowiedzi dotyczące zawartości.



BeGlossy Listopad 2014 by Maffashion.
Co zatem znalazłam w pudełku?

Otrzymałam wersję D. W moim pudełku znalazło się 5 produktów, w tym dwa pełnowymiarowe – pędzelek i Regenerum do paznokci. Dodatkowo otrzymałam dwie próbki zapachów CK Reveal i Roberto Cavalli Just Gold. W środku znalazłam również magazyn BeGlossy wraz z próbką podkładu Rimmel.

Bandi krem z kwasem migdałowym i polihydroksykwasami (30ml) – aktualnie używam serii Pharmaceris T z kwasem migdałowym, ale ten krem na pewno mi się przyda w przyszłości (na szczęście data ważności w porządku – 2016). To chyba najlepszy produkt z tego pudełka.


Yasumi Eyes&Lips Contour Cream – krem pod oczy zawiera 5ml czyli połowę pełnowymiarowego opakowania. Mnie to nie razi, ponieważ kremy pod oczy i tak są bardzo wydajne. Aktualnie mam czego używać, ale przyda się. Zwłaszcza, że ta marka ciekawi mnie od jakiegoś czasu, a nie miałam jeszcze okazji jej poznać;) 


Love Me Green Organiczny Balsam do Ciała z Zieloną Herbatą (30ml )– jest to balsam wspomagający eliminację tłuszczu. Cóż, dla mnie taki produkt to potwarz;) Z natury jestem bardzo szczupła, więc zdecydowanie nie jest to produkt dla mnie. Poproszę pogrubiający!;) Jednak obiektywnie patrząc podejrzewam, że tego typu produkt ucieszy większość kobiet. Szkoda, tylko, że ja nie jestem większość:) Z drugiej strony tubka zawiera tylko 30ml, więc zapewne ciężko im będzie ocenić działanie po tak małej pojemności.
 
Regenerum Regeneracyjne serum do paznokci (pełny produkt) – cóż, mogę od razu napisać recenzję, ponieważ ten produkt już znam. Wiele osób się nim zachwyca, ale u mnie się nie sprawdził. Z resztą odkąd robię sobie manicure japoński żadne odżywki do paznokci już nie są mi potrzebne.


Teeez Trend Cosmetics Beautiful Eyes Flat Stiff Brush – pędzelek do makijażu oczu, tutaj pełny produkt, nie połowa;) Teoretycznie może się wydawać przydatny, ponieważ aktualnie nie mam żadnego pędzelka do powiek, ale jak tak na niego popatrzyłam to nie wygląda na dobry (oczywiście mogę się mylić). Ciekawe skąd ta cena 80zł? 
Moim zdaniem bez fajerwerków, podobają mi się dwa produkty: krem Bandi i krem pod oczy Yasumi (a gazetkę kobietkę chętnie przejrzę). Choć biorąc pod uwagę, że przydadzą mi się tylko dwa produkty te 39zł po przeliczeniu kosztów produktów etc i tak nie jest jakąś wielką stratą. Po zapowiedziach liczyłam jednak na coś więcej. Płakać nie będę, ale jak zwykle najlepiej wypadło samo opakowanie;) 

Co sądzicie o zawartości listopadowego BeGlossy? Macie podobne odczucia czy wręcz przeciwnie?


ZAPRASZAM NA ROZDANIE  - moje pudełko lepsze!;)
Czytaj dalej »

czwartek, 13 lutego 2014

Glossybox luty 2014 - Glossy in love (zdjęcia).

Witajcie!

Dziś tradycyjnie chciałabym się z Wami podzielić zawartością walentynkowego Glossyboxa. Niestety jeszcze czekam na kuriera, dlatego zdjęcia dodam gdy już otrzymam swoje pudełko. Byłam jednak niecierpliwa i sprawdziłam co w tym miesiącu znajdę w Glossy;)
Glossybox subskrybuję od kilku miesięcy, jeśli chodzi o Shinybox w tym miesiącu postanowiłam się wstrzymać aż do ujawnienia zawartości. Nic mnie w nim nie zainteresowało, więc nie zamówię. Wróćmy do Glossy, z tego co widzę aktualne pudełko nie zostało wyprzedane, także można jeszcze zamówić.

W lutowym Glossyboxie znajdziemy:
1. Avon- tusz do rzęs Aero Volume
Tuszów u mnie pod dostatkiem. Ostatni mój tusz z Avonu to Mega Effects, który spisuję się całkiem nieźle, choć mimo wszystko wolę chyba tradycyjne opakowania. Aktualnie rzadko zamawiam produkty Avon.
2. L'oreal Paris- odżywczy eliksir do paznokci La Maniciure 7 w 1
Odkąd co jakiś czas robię sobie manicure japoński praktycznie nie potrzebuję odżywek do paznokci, ale może wypróbuję.
3. Love Me Green- Odżywczy regenerujący krem do twarzy na noc (miniaturka)
Peeling z tej firmy był całkiem dobry, więc możliwe, że z kremu również będę zadowolona.
4. Taft- Spray do włosów keratin complete blow dry energizer
Układam włosy przy pomocy lokówko-suszarki, więc być może się przyda.
5. Tołpa- Botanic, białe kwiaty, orzeźwiający tonik- mgiełka 2w1
lub Tołpa- Botanic, białe kwiaty aksamitne mleczko do demakijażu.
Nie przepadam za Tołpą (ze względu na dziwne zapachy ich kosmetyków), a tym bardziej nie lubię wszelkich mleczek do demakijażu. Zapewne komuś oddam albo produkt Tołpy zostanie przeznaczony na rozdanie.

Już mam:)
Samo pudełeczko wygląda pięknie i mocno nawiązuje do Walentynek.







Jak widać prawie wszystkie produkty w tym pudełku są pełnowymiarowe, większość z nich to marki drogeryjne oprócz Love me green. Z Tołpy otrzymałam tonik.

A czy Wy już otrzymałyście swoje pudełka?
Co sądzicie o zawartości?
Czytaj dalej »

środa, 22 stycznia 2014

Love Me Green Organiczny Energetyzujący Peeling Do Twarzy.

Witajcie!
W tą zimową noc...
Jednym z produktów, które znalazłam w październikowym Glossyboxie był peeling do twarzy Love Me Green. Testuję go zatem już dość długo, dlatego chciałam się dzisiaj z Wami podzielić swoimi spostrzeżeniami na temat tego produktu.

Opis ze strony producenta:
Organiczny Energetyzujący Peeling Do Twarzy
Naturalny bio peeling organiczny wyprodukowany we Francji 
Naturalny, wygładzający bio peeling oragniczny do twarzy, delikatnie usuwa martwe komórki z powierzchni skóry,  stymuluje procesy regeneracyjne, polepsza koloryt skóry. Łagodnie eliminuje nadmiar łoju skórnego, usuwa nieczystości i zrogowaciałe komórki. Zabezpiecza skórę przed oznakami starzenia pozostawiając skórę miększą, gładszą promienną, poprawiając jej nawilżenie.

Skład:
AQUA (WATER), ALOE BARBADENSIS LEAF JUICE*, COCAMIDOPROPYL BETAINE, COCO BETAINE, GLYCERIN, POLYGLYCERYL-3 CAPRYLATE, TILIA PLATYPHYLLOS (LINDEN) FLOWER WATER*, XANTHAN GUM, SODIUM CHLORIDE, BENZYL ALCOHOL, ARGANIA SPINOSA SHELL POWDER*, SODIUM BENZOATE, CITRUS AURANTIUM DULCIS (ORANGE) PEEL OIL*, POTASSIUM SORBATE, CITRIC ACID, DEHYDROACETIC ACID, ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL*, CARICA PAPAYA (PAPAYA) FRUIT EXTRACT, MELILOTUS OFFICINALIS EXTRACT, LIMONENE, LINALOOL, CITRAL, GERANIOL, COUMARIN


Love Me Green peeling do twarzy.


Moja opinia

Opakowanie
Prosta, biała tubka na zatrzask zawierająca 75ml peelingu. Osobiście mi się podoba. Peeling jest dość rzadki dlatego trzeba uważać podczas otwierania tubki aby nie wypłynął.

Zapach
Jest delikatny, pomarańczowy, nie pozostaje na skórze po użyciu. Nie przeszkadza mi, więc jestem zadowolona.

Konsystencja i kolor
Peeling ma żelową i dość rzadką konsystencję. Jest koloru pomarańczowego i zawiera brązowe drobinki.

Działanie
Na początku miałam wrażenie, że mnie podrażnia, jednak szybko odkryłam, że podrażnienie było spowodowane przez coś innego.
Peeling dobrze złuszcza martwy naskórek, przy czym jest łagodny i nie podrażnia skóry. Po jego użyciu twarz jest gładka i miękka. Mam dość wrażliwą skórę, więc tuż po zastosowaniu peelingu dodatkowo nawilżam twarz. Produkt ten również świetnie przygotowuje skórę np na przyjęcie maseczki nawilżającej, efekty są wtedy bardziej spektakularne. Używam go maksymalnie raz w tygodniu.
Do minusów można zaliczyć to, że produkty Love Me Green są dostępne tylko w internecie oraz dość wysoką cenę regularną - 49zł. Ja akurat za całe październikowe pudełko Glossy (6 produktów) zapłaciłam jedynie 35zł, więc było to dla mnie opłacalne i cieszę się, że mogłam go wypróbować:) Sama bym na niego nie trafiła, ponieważ nie znałam wcześniej tej marki.


Moja ocena




Stosowaliście ten produkt?
Jakich peelingów do twarzy używacie najczęściej?

Czytaj dalej »

czwartek, 16 stycznia 2014

Glossybox Styczeń 2014 oczekiwania vs. rzeczywistość;)

Witajcie!
Przed chwilą kurier przyniósł mi styczniowy Glossybox. Po raz pierwszy otrzymałam pudełko rano:)
Tym razem pudełko otrzymałam bezpłatnie tj. za punkty Glossydots.
Rano na jednym z blogów przeczytałam, że w styczniowym Glossy będzie można znaleźć krem pod oczy lub pomadkę Regenerum. Zdecydowanie bardziej przydałby mi się krem, ale z moim szczęściem byłam pewna, że do grona moich kosmetyków dołączy kolejna pomadka. Nie myliłam się;) Ale cóż darowanemu koniowi...

Styczniowe pudełko jest srebrne i błyszczące. Z dotychczasowych pudełek ta oprawa najmniej przypadła mi do gustu.

Glossybox Styczeń 2014.


W środku znalazłam 5 produktów:

1. Regenerum Regeneracyjne serum do ust. 
Odżywia i pielęgnuje delikatną skórę ust, nawilża i chroni przed utratą wilgoci. Dzięki składnikom zapewniającym odbudowę warstwy lipidowej naskórka, serum regeneruje nawet bardzo suchą popękaną skórę ust. Pełny produkt, cena ok 15zł/5g. 

Mam sporo balsamów do ust więc nieszczególnie jest mi potrzebny, ale otworzyłam już i zdążyłam użyć. 

2. Benefit The POREfessional.
Wygładza zmarszczki i minimalizuje pory, skóra po jego zastosowaniu natychmiast wygląda jedwabiście gładko. Doskonały jako baza pod makijaż. Cena 149zł/22ml.

Otrzymujemy próbkę 3ml, nie znam tego produktu. Posiada go moja koleżanka, która stwierdziła, że on nic nie daje. Zobaczymy czy sprawdzi się u mnie.Wygląda uroczo.

3. Lirene Balsam do ciała Golden Charm.
Balsam pozwala poczuć prawdziwą magię złotych drobinek na skórze, która rozbłyśnie szlachetnym blaskiem. Zmysłowy zapach podkreśla naturalne kobiece piękno. Cena 16,99/200ml.

Jest to miniaturka 75ml. Nie lubię produktów do ciała z drobinkami, miesiąc temu był olejek Nuxe z drobinkami, a teraz ten balsam. Nie wiem czy będę używać. 

4. Pantene PRO-V Nature Fusion Oil Therapy.
Eliksir z olejkiem arganowym zapewnia 24 godzinną ochronę przed uszkodzeniami oraz odżywienie dla zdrowo wyglądających włosów, bez ich odciążenia. Pełny produkt, cena 21,99/100ml.

Lubię produkty do włosów Pantene, choć obecnie mam olej arganowy, który stosuję na włosy. Niemniej przetestuję razem z siostrą;)

5. 100% SPA BY KARMAMEJU Konjac Sponge Natural.
Karmameju Konjac Sponge złuszcza i głęboko oczyszcza skórę twarzy, jednocześnie regenerując ją oraz stymulując przepływ krwi. Pełny produkt, cena ok 40zł.

Nigdy nie miałam tego typu produktu, jestem ciekawa efektów. Mam  tylko wątpliwości  czy nadaje się do wrażliwej cery.

Styczniowy Glossybox zawartość pudełka.

Zawartość oceniam jako średnią, według mnie jest lepsze niż grudniowe.
Gdybym otrzymała krem pod oczy byłabym bardzo zadowolona...

A jak Wasze wrażenia?
Otrzymałyście już swoje pudełko?

A już jutro Shinybox;)
Czytaj dalej »

piątek, 10 stycznia 2014

Schwarzkopf Essensity Colour szampon do włosów farbowanych.

Dziś kolejny produkt z Glossyboxa tym razem listopadowego z cyklu "sama bym tego nie kupiła";)
Mowa o szamponie marki Schwarzkopf Essensity Colour do włosów farbowanych.
Nie kupiłabym go dlatego iż sugerowana cena podana przez Glossy to 62zł/250ml. Podczas wyboru produktów do pielęgnacji włosów wolę kupić droższą maskę, odżywkę albo olejek. Szampony kupuję zwykle te dostępne w drogeriach. Początkowo więc bardzo się ucieszyłam, że będę mogła przetestować szampon z linii profesjonalnej. Niestety mój entuzjazm szybko zniknął gdy ujrzałam datę ważności do końca grudnia 2013r. Na fanpage'u Glossy aż zawrzało;) Miałam więc tylko 1,5 miesiąca na zużycie tego cuda.


Co mówi producent?
Szampon do włosów farbowanych skomponowany na bazie naturalnych składników. Delikatnie oczyszcza włosy, jednocześnie zabezpieczając kolor przed blaknięciem i poprawiając jego połysk. 

Skład:
 Aqua, Ammonium Lauryl Sulfate, Coco-Glucoside, Cocamidopropyl, Glycerin, Euterpe Oleracea Fruit Extracts, Spathodea Campanulata Flower Extract, Panthenol, Sodium Chloride, Polyquaternium-10, Sodium Benzoate, Citric Acid, Salicyl Acid, Limonene, Linalool, Parfum.

Moja  opinia

Opakowanie
Jest całkiem ładne i wygodne, buteleczkę otwiera się na tzw. klik. Zawiera 250ml produktu.

Zapach
Jak dla mnie dziwny i niezbyt przyjemny, określiłabym go jako liściasty, na szczęście nie utrzymuje się na włosach.

Działanie
Szampon na szczęście nie wpłynął negatywnie na kondycję moich włosów, ale też jej nie polepszył. Nie miałam problemów z rozczesywaniem włosów, ale sądzę, że to dlatego iż zwykle stosuję po umyciu odżywkę/maskę, a także od jakiegoś czasu olejowanie włosów. Szampon przeznaczony jest do włosów farbowanych i takie też są moje. Trudno powiedzieć czy chronił kolor, ponieważ zwykle nie mam problemów z blaknięciem koloru. Świeżość włosów po umyciu tym szamponem to u mnie max 2dni, czyli standardowo. 
Podsumowując szampon nie wyróżnił się niczym szczególnym, ani nie zachwycił ani nie zaszkodził.
Taki średniaczek, w wysokiej cenie. To samo robi każdy inny szampon 5x tańszy.

Moja ocena 


 
A jak Wy oceniacie ten szampon?
Jakie są Wasze ulubione?


Przy okazji chciałam Was poinformować o trwającej właśnie promocji w Rossmannie "Cena na do widzenia". O tej promocji przeczytałam na blogu http://foreverglam30.blogspot.com/.
Można kupić szampony już od 1,39zł...
Akurat moja mama była na zakupach, poprosiłam ją więc o zakup i kupiła... sześć. Trzy szampony i trzy odżywki.  Nie wiem kiedy to zużyjemy;)


Promocja w Rossmannie Ceny na do widzenia.

Miłego weekendu!
Czytaj dalej »

czwartek, 19 grudnia 2013

Glossybox grudzień 2013

   Właśnie otrzymałam  grudniowy Glossybox i co tu dużo mówić, nie jestem szczególnie zachwycona zważywszy na małe pojemności produktów. Niemniej jednak abstrahując od pojemności są ok:)
W tym miesiącu otrzymałam 5 produktów z czego tylko jeden jest pełnowymiarowy (lakier) i jedną próbkę w formie saszetki. Wartość tego boxa jest więc zdecydowanie dużo niższa niż w ubiegłym miesiącu.
Samo pudełeczko jest czerwone, nawiązujące do świąt, jak zawsze prezentuje się elegancko.

Glossybox Grudzień 2013








A oto co znalazłam w środku...



1. Nails Inc. Lakier do paznokci w kolorze Victoria - 10 ml //pełny produkt ok. 55 zł - PEŁNY PRODUKT


2.Yves Rocher - Żel pod prysznic i do kąpieli Złota Wanilia - 50 ml // pełny produkt 400 ml - 16.90 zł


3. Suchy olejek Nuxe Huile Prodigieuse OR ze złotymi drobinkami - 10 ml // pełny produkt 50 ml - 99 zł


4. System Professional Maska Color Save - 30 ml // pełny produkt 200 ml - 79 zł


5. Lierac MESOLIFT Serum Rozświetlające - 8 ml // pełny produkt 30 ml - 169 zł






Próbka Nuxe
 Jak widać zawartość nie jest powalająca, ale myślę, że zużyję wszystkie produkty. Najmniej przydatny dla mnie będzie chyba olejek Nuxe ze złotymi drobinkami, ale kto wie... w końcu Sylwester i karnawał przede mną;)
Maska do włosów farbowanych na pewno mi się przyda, serum również chętnie przetestuje ponieważ nie miałam dotąd nic z tej firmy, żele pod prysznic Yves Rocher lubię zwłaszcza wersję o zapachu kawy, zapach wanilii nie jest moim faworytem, ale być może mile się rozczaruję. Lakier jest bardzo ciemny, nie wiem czy będzie ładnie wyglądał na moich paznokciach, ale może użyję go razem z coatem  zawierającym błyszczące drobinki.

A jak Wam się podoba grudniowy Glossy?
Jesteście zadowoleni?
Czytaj dalej »

środa, 4 grudnia 2013

Balance me nabłyszczający balsam do ust, shine on tinted lip salve, super soft beige.

Glossybox subskrybuję od października, kiedy to mogliśmy zakupić pudełko sygnowane nazwiskiem znanej wszystkim Kasi Tusk autorki bloga http://www.makelifeeasier.pl/
Do zakupu skłoniła mnie ciekawość, interesujący program punktowy (po zdobyciu 1000 glossydots otrzymujemy bezpłatne pudełko) oraz... promocja. Po wpisaniu kodu zniżkowego można było nabyć swój pierwszy Glossybox w promocyjnej cenie 35zł z wysyłką.



Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić jeden z produktów, który znalazłam w listopadowym boxie.

Jest to produkt nieznanej mi dotąd marki BALANCE ME (shine on tinted lip salve, super soft beige) pełnowymiarowy nabłyszczający balsam do ust, którego sugerowana cena to 60zł.

Na karcie informacyjnej od Glossy znajdujemy taką informację:
Nabłyszczający balsam, który wygładza, nawilża i chroni usta, jednocześnie nadając im subtelny kolor. 

Skład:
Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Lanolin, Ricinus Communis Oil, Cocus Nucifera Oil, Cera Alba Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Rosa Caninafruit Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Mangifera Indica Seed Butter, Theobroma Cacao Butter, Mentha Piperita Leaf Oil, Mentha Viridis Leaf Oil, Citrus Reticulata Peel Oil, Tocopherol, Rosmarinus Officinalis Extract, Mica, Iron Oxide, Titanium Dioxide, Limonene, Linalool.

Moje pierwsze wrażenia? Negatywne. W opakowaniu balsam ma brązowy kolor, obawiałam się, że taki też kolor nada moim ustom. Na szczęście na ustach jest praktycznie bezbarwny, dla mnie to plus, ponieważ nie przepadam za mocno podkreślonymi ustami.Opakowanie zawiera 10ml produktu. Na fanpage'u Glossybox czytałam, że wiele subskrybentek uważa, że produkt jest niepełnowymiarowy, ponieważ opakowanie nie jest wypełnione błyszczykiem do samego końca. Glossybox odpowiedziało na ten zarzut tłumacząc, że opakowanie jest celowo trochę większe, a każdy błyszczyk jest pełnowymiarowy i nieużywany.
Konsystencja jest typowa dla błyszczyków, ale nie jest on zbyt lepki.
Zapach jest dość ulotny, początkowo  miętowy, kojarzy mi się z... pastą do zębów.
Działanie
Po nałożeniu na usta odczuwam delikatne mrowienie.
Warto też wspomnieć, iż balsam nie jest zbyt trwały, stosunkowo szybko znika z ust.
Producent obiecuje nam nawilżenie i ochronę. Szczerze mówiąc nie odczułam żadnego nawilżenia, a wręcz przesuszenie. Na początku mamy wrażenie natłuszczonych ust, jednak z czasem usta robią się suche i pojawiają się tzw. suche skórki. 
Z tego powodu na pewno nie kupię tego produktu, tym bardziej, że cena jest niewspółmierna do jakości.
 
Moja ocena:
3/6

Czytaj dalej »