Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klorane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klorane. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 lutego 2017

Klorane nabłyszczający spray do włosów Magnolia

Cześć Dziewczyny!
Na spray nabłyszczający Klorane Magnolia skusiłam się w czerwcu, podczas gdy wzięło mnie na mały „powrót po latach” do kosmetyków Klorane. Chciałam sprawdzić czy nadal są tak dobre jak zapamiętałam i wrzuciłam do wirtualnego koszyka kilka produktów przeznaczonych do pielęgnacji włosów. Jakiś czas temu pisałam o suchym szamponie, który traktuję jako produkt pomocny w awaryjnych sytuacjach, a dziś pora wspomnieć o sprayu nabłyszczającym z linii Magnolia. Nabłyszczacz podobnie jak suchy szampon również nie jest produktem pierwszej potrzeby ani żadnym „must have”, ale zdecydowałam się go sprawdzić gdyż przypomniało mi się jak w trakcie studiów jedna z koleżanek z roku zapytała czego Ty używasz, że Twoje włosy są takie błyszczące? Odpowiedziałam wtedy, że raczej niczego szczególnego – po prostu farbuję włosy (miałam wtedy ciemny brąz) i używam odżywki. W domu jednak przypomniało mi się, że przecież używam… nabłyszczacza, ale zwyczajnie nie sądziłam, że to naprawdę działa;) Był to wtedy co prawda Schwarzkopf got2b, ale po latach uznałam, że skoro efekty stosowania tamtego były widoczne dla innych to Klorane tym bardziej powinien zadziałać;) 



„Ten lekki spray bez silikonu, składający się w 99% z naturalnych składników czynnych, którego zadaniem jest przywrócenie matowym włosom ich naturalnego połysku, pokrywa powierzchnię włosów ochronną mgiełką nabłyszczającą. Formuła bez spłukiwania, która nie moczy włosów, wzbogacona jest o składnik roślinny ułatwiający rozczesywanie i codzienne układanie włosów, nie obciążając ich. Lekkie, sprężyste włosy są pełne blasku każdego dnia”.

Spray otrzymujemy w przezroczystym opakowaniu z wygodnym atomizerem. Pojemność wynosi 100ml, a produkt należy zużyć w ciągu 12 miesięcy od momentu otwarcia. Jest on bardzo wydajny więc nie sądzę, że uda mi się wykorzystać opakowanie do końca. Zwłaszcza, że nie jest to produkt, którego używam codziennie, a bardziej okazjonalnie. Stosowanie po każdym myciu po prostu nie wydaje mi się konieczne;) Konsystencja produktu jest lekka i nieobciążająca. Nie pozostawia żadnego widocznego osadu na włosach. To taka delikatna mgiełka;) Zapach wyczuwalny jest przede wszystkim w momencie aplikacji i kilka minut po. Ja nie jestem szczególną fanką woni magnolii, ale ten mnie na szczęście nie drażni. Choć powiedziałabym, że wyczuwam w nim również coś w rodzaju naturalnej, ziołowej nuty. 

Linia Magnolia marki Klorane została stworzona po to aby pomóc wydobyć blask z naszych włosów. Cała seria składa się z szamponu, maski oraz sprayu. Ja zdecydowałam się jedynie na spray z tej linii, ponieważ moje włosy mimo, że na ogół potrzebują regeneracji i dobrej pielęgnacji to jednocześnie przetłuszczają się u nasady. Poza tym najbardziej lubią mix różnych firm lub serii;) Spray Magnolia stosuję na mokre włosy, czeszę je, a następnie pozostawiam żeby trochę wyschły i przystępuję do modelowania. Produkt nie obciąża włosów i nie sprawia, że są mokre. Nabłyszczenie widoczne jest od razu po aplikacji, ale najlepszy efekt otrzymujemy gdy włosy są już suche i ułożone. Spray nie usztywnia włosów więc nie przysparza dodatkowych problemów podczas modelownia;) Zadowoli również miłośniczki naturalnych kosmetyków gdyż składa się on z 95% składników pochodzenia naturalnego. Nie jest to produkt wchodzący w skład mojej codziennej pielęgnacji, ale lubię po niego sięgać gdy chcę dodać swoim włosom blasku;)


Korzystacie z kosmetyków Klorane? Zdarza Wam się sięgnąć po spray nabłyszczający?
Czytaj dalej »

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Klorane suchy szampon na bazie wyciągu z pokrzywy

Cześć Dziewczyny!

Pierwsze moje spotkanie z kosmetykami marki Klorane miało miejsce ok. 10 lat temu. Stosowałam wtedy głównie szampony i odżywki tej marki:) W czerwcu tego roku postanowiłam wrócić do tych produktów po latach i zamówiłam kilka kosmetyków. Jednym z nich był suchy szampon na bazie wyciągu z pokrzywy przeznaczony do włosów przetłuszczających się. Moje włosy przetłuszczają się u nasady więc zdecydowałam się właśnie na tę wersję. Muszę przyznać, że na ogół nie jestem zwolenniczką ani tym bardziej fanką "instytucji" suchego szamponu. Zdecydowanie wolę umyć włosy niż odświeżać je „na sucho”, ale niestety prawda jest taka, że warto taki produkt posiadać. Przydaje się on bowiem przede wszystkim w sytuacjach awaryjnych. Na pewno zdarzyło Wam się, że świeżość Waszych włosów pozostawiała trochę do życzenia, a akurat musiałyście pilnie wyjść. Jestem pewna, że tak! W takich sytuacjach na tradycyjne mycie włosów może zabraknąć już czasu i wtedy właśnie do akcji wkracza suchy szampon! Można oczywiście pospiesznie umyć włosy i szybko je wysuszyć, ale w moim przypadku takie posunięcie nie do końca zdaje egzamin. Dzieje się tak dlatego, że włosy mam bardzo niesforne, z tendencją do niezbyt regularnego falowania się i gdy jedynie wysuszę je suszarką, zwyczajnie nie nadaję się żeby wyjść do ludzi;) Muszę więc po każdym myciu układać włosy przy użyciu specjalnej szczotki obrotowej, co nie ukrywam trochę trwa, ponieważ często moje włosy stawiają opór;) Sytuacja może za jakiś czas ulec poprawie gdyż zapuszczam włosy, a im są dłuższe tym ich skręt jest bardziej normalny. Jednak póki co są jeszcze zbyt krótkie by pozostawić je same sobie;) Pozostawienie włosów do naturalnego wyschnięcia przy nagłych przypadkach też oczywiście nie wchodzi w grę gdyż moje włosy schną wyjątkowo długo. Jak więc spisał się u mnie suchy szampon Klorane w sytuacjach kryzysowych?:)

„Szampon zawiera wyciąg z korzenia pokrzywy, który wykazuje korzystne działanie na skórę i włosy, polegające na zmniejszaniu łojotoku. Ponadto zawiera skrobię kukurydzianą i ryżową posiadające właściwości pochłaniające oraz zmikronizowane cyklodekstryny o właściwościach odtłuszczających. Bardzo praktyczny myje głowę bez użycia wody. Odświeża włosy zwiększa ich objętość. Daje natychmiastowy efekt, już po kilku sekundach. Jest bardzo łagodny nie podrażnia skóry głowy. Idealny dla osób z problemem łojotoku skóry głowy, w podróż. Produkt hipoalergiczny”.


Suchy szampon Klorane otrzymujemy w dość standardowym opakowaniu. Jest to „puszka” z atomizerem. Pojemność opakowania wynosi 150ml, ale można też trafić na format podróżny, czyli 50ml, który może być idealnym rozwiązaniem na wypróbowanie albo na wyjazd. Atomizer działa bez zarzutów. Produkt ma formę sprayu, który po rozpyleniu zmienia się w biały proszek, który trzeba wyczesać, zyskując tym samym odświeżenie dla naszych włosów. Warto wyczesać włosy dokładnie gdyż w przeciwnym razie pozostaną na nim białe ślady, co będzie szczególnie rzucało się w oczy w przypadku nieco ciemniejszych włosów. Zapach szamponu jest lekko ziołowy, ale według mnie wyczuwalny tylko w trakcie aplikacji. Po użyciu już nic nie czuję, jest to dla mnie zaletą gdyż w przypadku niektórych rodzajów Batiste niemalże dusiłam się w oparach szamponu;) Dlaczego wybrałam Klorane zamiast popularnego Batiste? Przede wszystkim dlatego, iż zauważyłam, że Batiste powoduje u mnie poważny wysyp łupieżu i swędzenie skóry głowy już w parę godzin od zastosowania, a w takiej sytuacji korzyść z odświeżenia włosów nie jest już taka jakbym chciała;) Druga kwestia przemawiająca na niekorzyść Batiste w moim odczuciu to zapachy. Dla mnie akceptowalna jest jedynie wersja Cherry. 
Klorane jest marką produkującą dobrej jakości kosmetyki więc uznałam, że w tym przypadku mam duże szanse na uniknięcie nieprzyjemności. I tak też się stało. Zapach produktu mi nie przeszkadza i nie zauważyłam też swędzenia ani wysypu łupieżu bezpośrednio po jego zastosowaniu. Szampon nie niszczy fryzury, a odświeżenie jest zauważalne. Nie jest to oczywiście tak spektakularny efekt jak po tradycyjnym umyciu włosów, ponieważ suchy szampon nie nadaje włosom połysku, ale włosy są odświeżone i zyskują na objętości. Nie wiem czy w przypadku długotrwałego i regularnego stosowania szampon wpłynąłby negatywnie na włosy i skórę głowy, ale stosowany rozsądnie, czyli tak jak w moim przypadku – jedynie w razie konieczności, sprawdza się bardzo dobrze. Trzeba jedynie pamiętać by nie zaaplikować zbyt dużej ilości i dobrze go wyczesać:) Wadą może być cena, która jest sporo wyższa w porównaniu do Batiste, ale skoro tamten nie do końca jest dla mnie odpowiedni, a ten tak to chyba oczywiste, że wolę zapłacić więcej i być zadowolona?;) Poza tym tak jak już wspominałam używam go jedynie w sytuacjach awaryjnych więc od czerwca jeszcze go nie zużyłam. 


Suchy szampon Klorane dostępny jest np. na iperfumy.pl.


Znacie kosmetyki do włosów marki Klorane? Zdarza Wam się skorzystać z suchego szamponu? Po szampony jakich marek sięgacie?

Czytaj dalej »

wtorek, 19 lipca 2016

Czerwcowe nowości wynikające z zaległości;)

Cześć Dziewczyny!

Czerwiec już dawno za nami, ale tak się złożyło, że nie opublikowałam jeszcze czerwcowych nowości;) Właściwie dodawałam je do tego postu na bieżąco, ale ociągałam się z napisaniem wstępu. W końcu jednak się zmotywowałam gdyż już niebawem dojdzie do pokazania lipcowych nowości, a też będzie co pokazać;) Póki co nie przedłużając zapraszam na przegląd tego co trafiło do mnie w czerwcu. Są to zarówno zakupy jak i nie-zakupy;)


Z A K U P Y
 





W Dzień Dziecka trafiłam na tak świetną ofertę kosmetyków La Roche Posay, że grzechem byłoby nie skorzystać;) W planach był zakup jednej rzeczy, ale wyszły 3 (brawo ja!). Prawdę mówiąc nawet trochę żałuję, że nie skusiłam się na więcej bo uwielbiam apteczne kosmetyki;) Kupiłam nowość La Roche Posay krem Toleriane Ultra Nuit na noc i La Roche Posay Redermic C. Dodatkowo skusiłam się na słynny krem Skinoren, ale jedynie celem używania go punktowo gdy od czasu do czasu coś wyskoczy (lubię być przygotowana na wszystko). 


Gdy znałam już zawartość przesyłki od Lirene skusiłam się na nawilżający balsam do ciała w sprayu Azjatycki Lotos:) Naszła mnie także chęć na wypróbowanie jakiegoś dobrego olejku pod prysznic bez rybiej nuty;) Wybrałam nawilżający olejek do kąpieli i pod prysznic Bioderma Atoderm Huile w wielkiej butli bo uznałam, że będzie dobry;) Skusiłam się też na zestaw mini produktów La Roche Posay Effaclar. Patrząc na mój dość różnorodny wybór kosmetyków do pielęgnacji twarzy może się Wam to wydać nieco dziwne, ale wbrew pozorom główka pracuje. Moja cera jest po prostu specyficzna i niekiedy potrzebuje odpowiedniego balansu między regulacją, a nawilżeniem;) Poza tym nie będę używać wszystkiego na raz. Miałam wrażenie, że po dwóch latach mój problem nadpotliwości pleców częściowo powrócił więc ponownie kupiłam żel pod prysznic Medispirant bo wiem, że działa. 


Skusiłam się też na kilka produktów Klorane. Kiedyś często używałam, a że sentymentalne ze mnie zwierzę wzięło mnie na wspominki;) Mam więc suchy szampon, spray nabłyszczający magnolia, mini szampon i odżywkę na bazie masła mango, mini szampon z chininą. Balsam do włosów z chininą był z kolei dodatkiem do zakupów. Z góry mogę powiedzieć, że to produkty godne polecenia bo znałam je wcześniej;) 
Podczas dni VIP skusiłam się na sztyft pod oczy w formie Pandy marki TonyMoly oraz mgiełkę do twarzy Merci Handy. Na zdjęciu jeszcze limonkowa maska do twarzy Mizon, kupiona z polecenia Interendo. 
Podczas gdy normalni ludzie oglądali mecz Ewelina buszowała na promocji w SP w poszukiwaniu nowej kolekcji Dr Irena Eris Provoke Sun Illusion;) Już myślałam, że obejdę się smakiem bo produktów nie było na półkach. Wzięłam więc jedynie tusz dla siostry i udałam się na koniec kolejki. Przy kasie zapytano mnie czy tylko to i wtedy powiedziałam, że właściwie chciałam nowości Provoke, ale wygląda na to, że nie ma. Pani powiedziała, że nie ma, ale potem zapytała innej i okazało się, że są. Tak oto kupiłam je spod lady;) Nie mogłam sobie też odmówić wstąpienia do Organique. Linia zapachowa rytuału mango bardzo mi odpowiada więc skusiłam się na znany mi produkt jakim jest balsam z masłem shea w wersji mango. 
Skusiłam się na parę zamówień od Koreańczyków na ebay'u. Jedna paczka przyszła bardzo szybko, ale ku mojemu zaskoczeniu wcale nie zawierała tego co zamawiałam!:D Coś takiego mogło się przytrafić chyba tylko mnie;) Zamiast dwóch balsamów do ust TonyMoly znalazłam dwustronną kredkę do konturowania Etude House Play 101 Stick. Za to mgiełka królik TonyMoly od innego sprzedawcy przyszła bezbłędnie;) 
Mydeł zwykle nie pokazuję bo to tak zwyczajna i konieczna rzecz, że nie ma sensu, ale tym razem kupiłam coś nowego Palmolive Magic Softness, czyli mydła w piance;) Wzięłam te, które były u mnie dostępne, czyli malinę oraz limonkę z miętą. Jednak prawdę mówiąc szału nie ma. To nieprawda, że jest wydajne i malinowe nawet w najmniejszym stopniu nie przypomina zapachu malin. Przy okazji dorzuciłam Bielenda Body Booster kokosowy olejek w kremie (zużyłam i był fajny);)
Ostatnim zakupem czerwca była maseczka Sephora Bubble Mask. Dorwałam ją w świetnej cenie na wyprzedaży;)

P O Z O S T A Ł E




Na początku czerwca kurier zawitał do mnie z totalną niespodzianką od mojej ulubionej polskiej marki - Organique. W firmowym pudełeczku znalazłam produkty wchodzące w skład terapii łagodzącej - cukrowy peeling do ciała, masło do ciała oraz serum, które już kiedyś miałam:) Linia już zużyta i opisana KLIK!
W Holistic Club niespodziewanie wygrałam paletkę cieni do powiek Dr Irena Eris Provoke. Kolorystycznie mi się zdublowała więc trafiła na konkurs dla Was - KLIK.  Natomiast siostra kupiła mi w biedronce balsam do ust Body Club miau miau;) Prawda, że słodki? Ale raczej nie do użytku bo dziwnie pachnie (miks propolisu i syropu na kaszel, a teoretycznie jest to truskawka;)). 

W gratisie do zakupów ze zdjęcia nr 2 otrzymałam zestaw mini produktów Bioderma Sebium. Linia ta była mi już właściwie znana.  

Nowości od marek Lirene i Under Twenty pokazywałam już TUTAJ. 
Z Resibo krem odżywczy do twarzy.


Paczkę od Rossmanna już pokazywałam KLIK!


Interendo zostawiłam na deser;) Pewnego dnia we wpisie Interendo zaciekawiła mnie baza pod makijaż Shiseido Maquillage. Interendo stwierdziła, że ma na stanie trochę mini opakowań więc chciałam odkupić jedno, ale uznała, że wyśle mi kiedyś przy okazji. Miała być baza, a spadł na mnie cały deszcz ciekawostek! W pudełku ozdobionym Hello Kitty oprócz wspomnianej bazy znalazłam Skin79 Snail Nutrition Cleansing Foam, czyli ślimaczkową piankę do mycia twarzy, olejek do twarzy Nutri Gold L'Oreal do cery mieszanej, Limonkową maskę do twarzy Mizon, którą wcześniej też kupiłam (również z polecenia Patki), narzędzie tortur, czyli Mezoroller Dermofuture (uwielbiam gadżety), kremik Tiande, poziomkowy balsam do ust Body Club, królika do ust Tony Moly, krem do rąk z limonką i miętą The Secret Soap Store i coś z Hello Kitty. To chyba myjka? Ja to nazwałam laleczką!:D 

I to już wszystkie moje czerwcowe nowości (chyba, że o czymś zapomniałam). Tak wygląda moje oszczędzanie - jakby ktoś pytał! Znacie coś z tych produktów? Jak Wam minął czerwiec?;) 
Czytaj dalej »