piątek, 11 stycznia 2019

MIYA nowości do pielęgnacji ciała – peelingi myMAGICscrub i mySOSscrub oraz balsam GLOWme!

Pielęgnacja ciała jest dla mnie tak naturalna jak mycie zębów. Te parę chwil dziennie, które poświęcam swojej skórze sprawia, że staje się ona miękka i gładka, a ja czuję się w niej bardziej komfortowo. Ale to także czas dla mnie, chwila refleksji i odpoczynku po całym dniu albo coś na dobry jego początek w zależności od czasu i ochoty:) Pacierza i pielęgnacji nie odmawiam!;) Stosuję ją systematycznie, niezależnie od pory roku. Jestem w pełni świadoma wszystkich korzyści, jakie z niej płyną, więc nie trzeba mnie przekonywać:) A ile to razy usłyszałam: ale Ty masz gładką skórę, czego używasz?! Częściej to ja przekonuję innych, ponieważ z moich obserwacji wynika, że kobiety bardzo chętnie się malują, ale już z pielęgnacją nadal często są na bakier:) W pielęgnacji ciała stawiam przede wszystkim na skuteczne działanie i piękne, ale niemęczące zapachy. Potrafię pójść na kompromis w kwestii formuły i niestraszne mi nawet te bardziej treściwe. Ale nie zimą… Chcę żeby moja skóra była w dobrej kondycji przez cały rok, lecz w okresie jesienno-zimowym, jako typowy zmarzluch po wyjściu spod prysznica marzę już tylko o tym żeby jak najszybciej wbić się w którąś z moich radosnych „piżdzamek” i niebieski szlafroczek! Dlatego tej zimy postawiłam na nowości Miya Cosmetics:) peelingi myMAGICscrub i mySOSscrub oraz balsam GLOWme pielęgnują i upiększają w kilka minut, a ja nie muszę marznąć w łazience!
Miya nowości do pielęgnacji ciała
Marce MIYA towarzyszę właściwie od samego początku, kiedy to w swej ofercie mieli jedynie 4 kremy myWONDERBALM. Gdy na rynku kosmetycznym pojawia się nowy gracz, zaliczając „mocne wejście” często zastanawiamy się jak długo potrwa taka dobra passa. Czy firma będzie inwestować w badania i nadal się rozwijać dotrzymując kroku coraz bardziej wymagającym konsumentom? Czasami obserwujemy szybki start i równie spektakularny upadek, ale nie w tym przypadku. Wystarczy wejść na profile społecznościowe marki i poczytać opinie klientek;) Bywało, że w chwili premiery nowego produktu w sklepie firmowym padały serwery, takie było zainteresowanie! Wspomniałam już, że nieraz zdarzało mi się zachęcać kogoś do regularnej pielęgnacji. Ale nie dlatego, że Polki nie są jej świadome. Najczęstszymi odpowiedziami na pytanie, dlaczego nie używasz balsamu i peelingu były: bo są tłuste, długo się wchłaniają, więc nie mam na to czasu, efekty są niewspółmierne do włożonego w to wysiłku, a po peelingach trzeba jeszcze myć wannę. Problem w tym, że nie;) Wystarczy postawić na lżejsze balsamy i łatwe w użyciu peelingi. Często słyszę: masz taką ładną skórę… Ale Ty też możesz i wcale nie musisz spędzać połowy dnia w łazience albo w SPA. Ja w SPA nie byłam nigdy i raczej się nie zanosi żebym się zdecydowała na jakieś zabiegi na ciało. Jeśli już to na twarz;)


MIYA mySOSscrub Ekspresowy peeling glinkowy do ciała


MIYA mysosscrub Ekspresowy peeling glinkowy do ciała

To peeling, który kupiłam jak tylko się pojawił. A wszystko to z sentymentu do olejku mySUPERskin. Liczyłam bowiem, że będzie pachniał w podobnej nucie:) I nie zawiodłam się. Zapach jest dokładnie taki jak sobie wymarzyłam. Owocowy, przypominający mi zarówno olejek jak i krem Hello Yellow oraz z taką subtelnie malinową nutką. Dla mnie piękny! Jego aromat i działanie poniosły mnie tak bardzo, że stosowałam go na całe ciało co drugi dzień. Mimo, że spokojnie wystarczyłoby 2x w tygodniu;) Niestety nie mogłam się powstrzymać i tym samym z pierwszym opakowaniem pożegnałam się dość szybko;) 
MIYA mysosscrub peeling glinkowy

Zacznijmy jednak od początku, czyli od opakowania. Czerwony 200g słoiczek ekspresowego peelingu glinkowego MIYA jest plastikowy, dzięki czemu zapewnia nam wygodę i bezpieczeństwo stosowania. Niejeden raz bowiem widziałam oczyma wyobraźni ten upadający na stopę szklany słoiczek, powodujący nieprzyjemne obrażenia;) Moją uwagę zwróciła także nalepka zabezpieczająca produkt przed otwarciem. To ważne zwłaszcza, gdy kupujemy kosmetyk stacjonarnie. 
MIYA mySOSscrub konsystencja

Peeling ten został skomponowany na bazie czerwonej glinki oraz oleju kokosowego, makadamia i z nasion z malin, a także z kryształków cukru i soli. Zainteresowała mnie obecność czerwonej glinki, ponieważ z reguły nie występuje ona w peelingach do ciała:) Częściej spotkamy ją w maseczkach do twarzy. Posiada ona naturalne właściwości oczyszczające, które pozwalają na skuteczną absorpcję zanieczyszczeń skóry. Nadaje się ona również do skóry wrażliwej i naczynkowej, ponieważ zapobiega rozszerzaniu się naczynek i jednocześnie jest łagodniejsza niż glinka zielona. Dzięki zawartości glinki czerwonej skóra zyskuje naturalny blask oraz pozostaje świeża na dłużej. Jest to peeling cukrowo-solny, a jak wiemy sól potrafi szczypać skórę. Zwłaszcza, jeśli mamy jakieś mikro-ranki. Na szczęście skład jest tak wyważony, że moja sucha i wrażliwa skóra nie odczuwała żadnego dyskomfortu:) Przeciwnie, stała się bardziej jędrna i gładka. Peeling ma również za zadanie wspomagać redukcję cellulitu i rozstępów. W tym aspekcie się nie wypowiem, ponieważ jak wiecie – szczęśliwie ich nie posiadam. Jednak przezorny zawsze ubezpieczony i z pewnością nie zaszkodzi stosować zapobiegawczo. Nawiasem mówiąc po użyciu peelingu najbardziej spektakularną gładkość czułam właśnie w okolicach ud, pośladków oraz brzucha:) Scrub posiada gęstą, ale jednocześnie nieco sypką konsystencję. Polecam, więc go nakładać małymi porcjami na poszczególne partie ciała. Tak żeby całe dobro zawsze trafiało na naszą skórę, a nie na dno wanny:) Po użyciu ciało jest gładkie i bardziej jędrne. Złuszczone jak należy, ale niepodrażnione. Dodatkowo pozostaje po nim lekka, ale nietłusta warstewka nawilżająca oraz delikatny zapach. Jeśli nie chcemy już używać balsamu, susza nas nie spotka. Jeśli jednak jesteśmy fankami kompletnej pielęgnacji (tak – to ja) to spokojnie możemy nałożyć porcyjkę lekkiego balsamu (ale o tym za chwilę). Pewnie interesuje Was jeszcze czy dużo bałaganu pozostawia po sobie ten Jegomość? Otóż nigdy nie musiałam dodatkowo szorować wanny po kąpieli z jego udziałem. Drobinki sprawnie się rozpuszczają, więc wystarczy tylko opłukać wannę. U mnie pozostałości znikały samoistnie podczas zmywania maski do twarzy, ponieważ obowiązuje u mnie pewna kolejność wykonywanych zabiegów:D 


MIYA myMAGICscrub Ekspresowy peeling do ciała


 MIYA mymagicscrub Ekspresowy peeling do ciała

Trochę się rozpisałam, a tu jeszcze przed nami magia (uwielbiam te nazwy:)). Parametry dotyczące opakowania mamy takie same, czyli plastikowy 200g słoiczek. Ta wersja z miejsca jednak przyciąga miętowym kolorem pojemniczka. To taka wdzięczna barwa. W każdym razie mnie od razu poprawia nastrój:) 
MIYA mymagicscrub konsystencja

Konsystencję również mamy podobną. Zdecydowanie różni je jednak zapach. Jeśli znacie myBEAUTYESSENCE w wersji kokosowej to mój nos wyczuwa praktycznie ten sam zapach. Może jedynie trochę bardziej słodki. Jego woń jest bardziej intensywna w porównaniu do czerwonego kolegi i dłużej utrzymuje się na skórze po użyciu. Zwłaszcza, jeśli dodatkowo wykonamy nim peeling dłoni. A nadaje się do tego idealnie, gdyż mam wrażenie, że pielęgnuje nawet skórki wokół paznokci. Gdy chcemy zatrzymać zapach na jeszcze dłużej, warto użyć również maseczki oraz esencji;) 

W składzie myMAGICscrub znajdziemy kryształki cukru i soli, olej kokosowy, z dzikiej róży i ze słodkich migdałów, a także glinkę, ale tym razem różową;) Glinka różowa stanowi połączenie glinki czerwonej i białej, zachowując tym samym właściwości obu tych glinek. Jest odpowiednia do stosowania w przypadku skóry delikatnej i wrażliwej, a nawet ze skłonnościami do alergii i podrażnień. Poprawia stan skóry, koi i odpręża, pozytywnie wpływając na jej witalność. Moc peelingu jest średnia. Nie podrażnia, ale też nie pozostawia uczucia niedosytu. Według mnie jest optymalna, gdyż pomaga zachować balsans między nawilżeniem, a złuszczeniem:) Peeling będzie mocniejszy jeśli zastosujemy go na suchą skórę. Ja jednak preferuję na zwilżoną. Bardziej mnie to relaksuje, a przecież pielęgnacja to również przyjemność:) Jeśli mamy ochotę, oba peelingi możemy dowolnie ze sobą łączyć. W przypadku problematycznych partii ciała warto postawić na dokładny masaż, a nawet pozostawić peeling na skórze na dodatkowe 2 minuty. Zadziała wtedy jak maska. Skóra będzie jeszcze bardziej nawilżona i lepiej napięta. 


MIYA GLOWme Rozświetlająco-nawilżający balsam do ciała i dekoltu


MIYA Glowme Rozświetlająco-nawilżający balsam do ciała i dekoltu

Zapewne każdy już wie, że jestem nieanonimowym balsamo-holikiem. Przy mojej wrażliwej i skłonnej do przesuszenia skórze nawilżenie to podstawa. Nie ma takiej siły żeby w mojej łazience zabrakło balsamu. Rzadko jednak można spotkać u mnie produkt, który łączy w sobie właściwości nawilżająco-ujędrniające i rozświetlające. Dzieje się tak dlatego, że jeśli balsam jest rozświetlający to zazwyczaj konkret. W wolnym tłumaczeniu odznacza to, że brokatowe drobiny dostrzeżemy z daleka. Nawet mając astygmatyzm i krótkowzroczność;) Jeśli więc stosowałam takie balsamy to raczej latem, jako akcent na opaloną skórę, tj. na niektóre partie ciała, takie jak np. łydki, ręce czy dekolt. Przyznam, że bywało to dla mnie męczące, ponieważ wolę, jeśli produkt z powodzeniem można stosować na całe ciało i nie tylko latem, ale i całorocznie;) 
MIYA GLOWme

Dziewczyny z MIYA chyba pomyślały podobnie serwując nam wygodną 200ml tubkę zawierającą produkt pielęgnujący, ale i rozświetlający. Z tą różnicą, że w odpowiednio wyważony sposób. Bez nachalnych drobinek, które zdają się być potem wszędzie;) Dzięki miękkiej tubce produkt aplikujemy bez wysiłku, bo musicie wiedzieć, że Ewelina ma siłę (nie wiesz jak wielką;)), ale tylko tą wewnętrzną;) Plus jest też taki, że pod koniec tubkę możemy rozciąć, zużywając produkt do ostatniej kropli. Ja niestety szybko zużywam balsamy, więc te dobre zawsze rozcinam;) Balsam posiada przyjemną kremową konsystencję, która gładko się rozprowadza. Najbardziej jednak zaskoczył mnie jego subtelny znajomy zapach:) Przypomina mi on Euphorię CK, czyli perfumy, które dekadę temu szalenie mi się podobały, ale nie mogłam ich nosić, ponieważ powodowały u mnie migreny. Teraz mogłam na sobie poczuć podobną woń, ale bez dodatkowych atrakcji;) Balsam jest lekki i szybko się wchłania, co jak wspominałam, zimą jest dla mnie szczególnie ważne. Regularnie stosowany balsam (u mnie = codziennie) sprawia, że skóra staje się bardziej gładka, jędrna, a także optymalnie nawilżona. Znika uczucie szorstkości i ściągnięcia. Efekt rozświetlenia i blasku uzyskamy dzięki zawartości złotej miki, a także olejku ze słodkiej pomarańczy. Natomiast za nawilżenie, wygładzenie i poprawę sprężystości skóry odpowiadają witamina E i prowitamina B5, sok z aloesu, olej ze słodkich migdałów, masło shea i masło mango. Z uwagi na właściwości rozświetlające skóra jest nie tylko wypielęgnowana, ale wygląda na zdrowszą, bardziej promienną. Złociste drobinki ładnie podkreślają moją karnację nawet zimą.

MIYA Cosmetics znajdziecie na miyacosmetics.com oraz w popularnych drogeriach - Hebe, Super-Pharm, Kontigo, Pigment i w wybranych drogeriach Rossmann. 

Znacie już nowości do pielęgnacji ciała MIYA?

71 komentarzy:

  1. Bardzo lubię krem kokosowy do twarzy :) Muszę zapoznać się też z peelingami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja niestety mialam tylko rozany krem, ale tak go pokochalam ze z pewnoscia uderze jeszcze na ten sklep i kosmetyki Miya :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heheh no to super, że się sprawdził:) Ja miałam wszystkie kosmetyki oprócz różanej esencji, ale myślę, że nadrobię;) Podobają mi się też bluzy:D

      Usuń
    2. Peeling glinkowy wygląda naprawdę fajnie 😉 Marki niestety nie znam.

      Usuń
    3. Tak, bardzo fajne są te peelingi. Czerwony to mój faworyt, mam w użyciu kolejne opakowanie:)

      Usuń
  3. Ładne opakowania mają te peelingi. Tak szczerze to jeszcze nie używałam produktów tej marki, ale kilka już mam na liście zakupowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem tak bywa, że człowiek nie zdąży czegoś poznać i ani się obejrzy, a tu już nowe produkty ;D

      Usuń
  4. Słyszałam wiele dobrego o tej marce i też zamierzam cos kupić a te peeligni są bardzo kuszące.

    OdpowiedzUsuń
  5. FantastgczbeFantastyczne produkty☺

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie miałam jeszcze produktów tej marki, ale z wielka przyjemnością zapoznam się z nimi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się zapoznać, ceny przystępne, a działanie bardzo fajne:)

      Usuń
  7. Nie miałam jeszcze nic tej marki, ale peelingi brzmią kusząco :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chętnie wypróbowałabym ten pierwszy peeling, jeszcze nie miałam żadnych kosmetyków do ciała tej marki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czerwony mySOSscrub to mój ulubieniec, mam właśnie w użyciu kolejny słoiczek;D Ciekawe czy też spodobałby Ci się zapach.

      Usuń
  9. Zaciekawiła mnie obecność odpowiednio czerwonej i różowej glinki w peelingach - ciekawa sprawa. Natomiast nie podoba mi się obecność soli, ale skoro mówisz, że składniki są wyważone, to chyba w przyszłości spróbuję ;) Balsam też mnie zaciekawił, ale ja po balsamy lubię sięgać latem - zimą zdecydowanie masła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niespotykane jak na peelingi do ciała. Pomysłowo, a ja lubię innowacje:D
      Ja raczej też nie jestem fanką peelingów z zawartością soli. Zwykle sięgam po cukrowe lub niektóre kawowe. Ale widocznie musieli dobrze dobrać proporcje bo nic nie podrażnia. Ja akceptuje różne formuły, ale na zimę wolę z kolei lżejsze. Masła czasem dłużej się wchłaniają, mi się nie zawsze chce czekać więc zakładam piżamę i potem mam ciężkie spodnie bo nie do końca się wchłonęło:D A tutaj balsam wnikał zanim zdążyłam się ubrać w piżamę lub inne ciuszki jeśli rano;D

      Usuń
  10. kocham kosmetyki Miya! Mam sporą kolekcję u siebie, ale tych jeszcze nie kupiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię:D Które lubisz najbardziej?:) Ja się cieszę, że oferta powiększyła się zwłaszcza o peelingi.

      Usuń
  11. a ja znam tylko te kremy , nie nadążam za ich nowościami osttanio! Wpisze na listę najpierw ten czerwony peeling a na wiosnę / lato to kokosowe ładnie pachnace ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czerwony my sos scrub mój ulubiony, ale chyba więcej osób woli my magic scrub;) On ma kokosową nutkę, ale nie jest taki klasycznie kokosowy. Powąchaj kiedyś w Super-Pharm, tam mają testery. Pachnie podobnie do esencji. Przynajmniej wg mnie:P
      No długo były tylko kremy, potem serum i olejek, następnie esencje, a w ubiegłym roku ostro przyspieszyli;)
      Ja czekam na jakiś balsamik do ust;)

      Usuń
  12. Uwielbiam zapach tego czerwonego peelingu! Jest cudowny <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Od dawna wzdycham do kosmetyków tej marki ale nie miałam okazji ich poznać. Peeling i balsam mnie ciekawią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto wypróbować:) Sama miałam już wszystkie prócz dosłownie jednego:)

      Usuń
  14. Nie miałam okazji używać tych kosmetyków, ale chętnie bym je wyprobowała.
    Najbardziej zainteresował mnie ten ekspresowy peeling

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peelingi są bardzo fajne:) Jestem już w trakcie kolejnego opakowania mySOSscrub:)

      Usuń
  15. Nie lubię niestety Euphorii CK, więc balsam chyba odpada u mnie;). Ale ten peeling w miętowym pudełeczku bardzo mi się podoba i chętnie go wypróbuję:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się kiedyś mega podobała, ale strasznie bolała mnie po niej głowa aż mi się niedobrze robiło:/ Ale najlepiej sama sprawdź zapach jak trafisz na tester bo to bardzo indywidualna kwestia. Może akurat Twój nos wyczułby inne nuty:D

      Usuń
    2. To prawda, że mogłabym mieć inne skojarzenia, wcale nie z Euphorią;). Muszę więc sprawdzić:).

      Usuń
    3. Różnie to bywa z tymi skojarzeniami:D Dla mnie podobny do Euphorii;D

      Usuń
  16. Od dłuższego czasu przypatruję się kosmetykom miya, ale nie jeszcze niczego nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mnia zachwyciłą maska z glicyną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sensie maseczka myPUREexpress z kwasem azelainowym i gliceryną?:) Moja ulubiona z nowości twarzowych, razem z myBEAUTYexpress;D

      Usuń
  18. Narobiłaś mi ochoty na te scruby, szczególnie mySOSscrub :) Dopisuję na wishlistę, a jak! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a maseczki Miya też posiadasz?

      Usuń
    2. Tak, obie - my pure express i my beauty express:) Maseczki są świetne:) Niedługo będę pisać o nich i o pozostałych nowościach do twarzy z Miya bo jeszcze jest krem rozświetlający i rozświetlacze:)

      Usuń
  19. Pierwszy raz słyszę o tych nowościach, ale peelingi mnie bardzo ciekawią :) Ten balsamik też całkiem ciekawy, fajnie, że ma wyważone drobinki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to dosyć ważne bo nieraz są takie produkty, że brokat brokatem poganiał :D

      Usuń
  20. Jaka jest cena peelingów Miya Cosmetics?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ceny regularne mySOSscrub i myMAGICscrub to 39,99zł za sztukę. Ale od czasu do czasu można trafić na promocje w sklepie Miya lub w drogeriach i wtedy bywają nawet za 25zł. Taniej wychodzą też zestawy - dwa peelingi za 59,98.

      Usuń
  21. Po pierwsze, cudnie wykonane zdjęcia!! Nie mogę się napatrzeć :) Po drugie, bardzo lubię kosmetyki powyższej marki ;)
    www.wkrotkichzdaniach.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podobają:) Szczerze mówiąc robię zdjęcia jedynie telefonem i zawsze mam co do nich wątpliwości ;D A jakie produkty Miya lubisz?:)

      Usuń
  22. Ja należę do tej mniejszość, która bardziej lubi pielęgnację niż makijaż i więcej czasu poświęcam właśnie jej. Z Miya Cosmetics miałam do tej pory krem do twarzy mango, ale gdzieś mi mignęło, że marka się rozrasta w nowe produkty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze! Dla mnie pielęgnacja też jest ważniejsza:) Ale widzę, że wiele dziewczyn woli np coś zamaskować niż porządnie zadbać o skórę;) Szczególnie widoczne jest to w tych wszystkich tutorialach makijażowych gdzie dziewczyny nakładają po 5 różnych korektorów etc. Smarować i peelingować też sporo osób się nie lubi. Zasłaniają się brakiem czasu, a to wcale nie trwa tak długo.

      Usuń
  23. Jak już Ci pisałam na IG z MIYA mam mieszane relacje. Ale te peelingi do ciała wygladają naprawdę bardzo obiecująco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami niestety tak bywa bo nie ma produktów, które pasowałyby każdemu w 100%. Ale może któryś z peelingów by się zrehabilitował...

      Usuń
  24. Dla mnie podobnie pielęgnacja to oczywistość, jeszcze większa oczywistość niż mycie zębów bo chyba nie każdy o tym pamięta... teraz mam więcej czasu więc nawet smaruje się regularnie rano. z pewnością coś od nich wypróbuję bo kuszą mnie do momentu kiedy zobaczyłam u ciebie ich kremy chyba było ich 5? później serum było i olejek :P a teraz mnie kuszą oba peelingi a balsam już mniej :P:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No też mam wrażenie, że niestety nie każdy pamięta buuuu:D
      4 myWONDERBALM są, serum, olejek, esencja, no i jeszcze kilka najnowszych nowości do twarzy, o których niebawem - maseczki, krem rozświetlający i rozświetlacze:)
      No dla Ciebie peelingi przede wszystkim;D

      Usuń
  25. Peelingi zdecydowanie kuszą :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo lubię kremy myWonderbalm, więc czuję się skuszona tymi nowościami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie zaciekawią Cię też nowości do twarzy:D

      Usuń
  27. Ja również poswiecam sporo czasu na pielęgnację cery.
    U mnie podstawa jest demakijaz,tonik, żel do mycia cery oraz kremy pod oczy i do twarzy.
    Takie "zabiegi" nie trwaja zbyt długo, a cera juz mi się zaczęła odwdzieczac swoim wyglądam ☺
    O tych kosmetykach i o tej firmie pierwszy raz czytam☺
    Ale zapewne wuprobuje bo Twoja recenzja brzmi zachecająco i opakowania mi się bardzo podobają ☺
    Pozdrawiam
    Lili

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobry zwyczaj:) Warto dbać zarówno o skórę twarzy jak i ciała:)
      Też lubię ich opakowania:)

      Usuń
  28. Bardzo kuszący jest ten zestaw, z chęcią wypróbuję u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Peelingi na pewno będą moje :) Mimo, że ich kremy w sumie do wszystkiego (:D) nie przypadły mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  30. Powiem tak - peeling od Miya Cosmetics to dziad niewydajny jakich mało. Pojemność też pozostawia wiele do życzenia. Więcej nie kupię. Jeśli chodzi o balsam, to również posiadam i jestem zadowolona :-) Na jakieś większe wyjścia zimą jest super, a jeszcze lepiej będzie wyglądał latem na opalonej skórze. Pozdrawiam! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to w ogóle takie produkty dość szybko się kończą, ale pojemność 200ml wydaje mi się raczej standardowa;)

      Usuń
  31. Pamiętam jak Miya startowała z kremami ;) Były kremy i potem długo, długo nic,... Miałam nawet ten różowy. Teraz dziewczyny poleciały po bandzie! Już nie nadążam za tymi nowościami. Na pewno coś kiedyś do mnie wpadnie. Peelingi kuszą bardzo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak przez około rok były same kremy, potem, serum, olejek i esencje, a w drugiej połowie 2018 już naprawdę sporo nowego i to raczej nie koniec ;D Maseczki Miya są też bardzo fajne:)

      Usuń
  32. Coś mi się zdaje, że za jakiś czas skuszę się na ten czerwony peeling :) Fajny skład i działanie to coś dla mnie :) Ostatnio coraz częściej pojawiają się glinki w pilingach lub innych produktach do ciała

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze.

Jeśli jednak nie czytasz nie komentuj i nie pisz głupot;) Proszę nie zostawiaj linków, to nie jest miejsce na Twoją reklamę. Komentarze zawierające linki będą usuwane.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...