Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peeling do ust. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peeling do ust. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 kwietnia 2023

Trimay Lip Special Kit – koreański zestaw do pielęgnacji ust

Czego potrzeba do kompleksowej pielęgnacji ust?🤔 Przy dobrych wiatrach wystarczy odpowiedni balsam! A w przypadku wymagających ust pomocna będzie również maseczka, którą można nałożyć na całą noc lub w ciągu dnia, gdy pozostajemy w domu.

Moje usta są wymagające, a jednocześnie nie ukrywam, że lubię poznawać nowe produkty do ich pielęgnacji. Dlatego na początku roku do mojego koszyka na Joom trafił Lip Special Kit koreańskiej marki Trimay. Z uwagi na duży sentyment do maski Laneige regularnie sprawdzam inne propozycje rodem z Korei. A nuż pojawi się coś lepszego od pierwowzoru. A jak było w tym przypadku? Czy zestaw zapewnił mi kompleksową pielęgnację? Nie do końca😅

Trimay Cera-Collagen Bubble Peeling Lip Mask

Peelingi do ust nie są konieczne, ponieważ skóra ust sama w sobie złuszcza się dość szybko. Moje dodatkowo łuszczą się gdy pojawiają się u mnie afty. Raz na jakiś czas można jednak użyć w ramach głębszego oczyszczania. Zwłaszcza gdy często sięgamy po pomadki kolorowe. Ten produkt ma żółtą barwę i działa na zasadzie maski bąbelkującej, czyli po aplikacji na powierzchni ust wytwarza się pianka powodująca uczucie mrowienia. Specyfik złuszcza i wygładza, ale w przeciwieństwie do treściwszych peelingów do ust nie zapewnia żadnej pielęgnacji. Po użyciu usta są ściągnięte i potrzebują balsamu jak tlenu;)

 


Trimay Volufiline Deep Volume Lip Balm

Ma żelową konsystencję i pachnie jak jogurt brzoskwiniowy. Sprawia, że usta wyglądają na pełniejsze oraz zapewnia im piękny połysk. Pielęgnuje przeciętnie. Gdy mam go na ustach, są zaopiekowane. Ale po zmyciu występuje delikatne uczucie napięcia i niedobór nawilżenia. Dlatego traktuje go typowo jako błyszczyk.

 

Trimay Volufiline 3D Lip Sleeping Pack

I wreszcie całonocna maska do ust, czyli produkt, który trochę obronił to trio:) Maska posiada przyjemną, odżywczą konsystencję, która jednocześnie nie jest tłusta. Pachnie mieszanką owoców, w której zdaje się dominować grejpfrut. A jednocześnie jej zapach trochę przypomina mi Super Serum z Nuxe. Maska nadaje ustom ładny połysk, a nałożona na noc otula je pielęgnującą warstewką aż do rana. Z tej działania jestem zadowolona. Stosowana regularnie skutecznie wygładza, nawilża i regeneruje usta. Każdy z produktów można kupić również osobno i tutaj polecam właśnie maskę. Do maski dołączono zwykłą, plastikową szpatułkę.


Znasz kosmetyki marki Trimay? Sięgasz po zestawy do pielęgnacji ust? Jaki produkt Cię ostatnio rozczarował?

Współpraca reklamowa

Czytaj dalej »

poniedziałek, 14 grudnia 2020

HempKing – pielęgnacja ust, dłoni i stóp kosmetykami z CBD!

Moje doświadczenie z kosmetykami z CBD nie jest zbyt wielkie. Choć miałam z nimi styczność już wcześniej:) CBD to oczywiście nie marihuana. Nie posiada żadnych właściwości psychoaktywnych, więc bez obaw:) Olej konopny stosowany w kosmetyce nie pochodzi od konopi indyjskich, (które wykazują działanie narkotyczne) lecz z innej odmiany, czyli konopi siewnych. CBD zapewnia szereg dobroczynnych właściwości zarówno prozdrowotnych (działanie wewnętrzne – kapsułki, olej, herbatki etc) jak i pielęgnacyjnych (działanie zewnętrzne – kosmetyki). Tym razem podzielę się moimi wrażeniami dotyczącymi właściwości pielęgnacyjnych, a dokładnie dotyczących kosmetyków, które powstały we współpracy Hushaaabye z marką HempKing. Zaznaczam jednak, że oceniam je sprawiedliwie, bez sentymentów. Patrząc po prostu na produkt sam w sobie:)

HempKing kosmetyki konopne

Zacznę od tego, co zwróciło moją uwagę już na pierwszy rzut oka. Bardzo spodobały mi się opakowania kosmetyków HempKing. Mają coś, co sobie cenię, czyli naprawdę kompaktowe rozmiary. Na pewno kojarzysz opakowania, które są nieproporcjonalnie duże do zawartości;) Daje to takie złudzenie, że mamy więcej kosmetyku niż w rzeczywistości. Strasznie tego nie lubię! Dla mnie najlepiej, gdy opakowanie jest jak najmniejsze i zajmuje niewiele miejsca. Tutaj właśnie tak jest. Maksimum produktu, minimum zbędnej otoczki;) Do najnowszych kosmetyków HempKing należą – Konopny peeling do ust z CBD z pomarańczą, Kojące serum konopne do ust z CBD, Ultraodżywczy konopny krem do rąk z CBD o zapachu trawy cytrynowej, Regenerujące serum do stóp z CBD o zapachu drzewa herbacianego, Konopny krem do rąk o zapachu wanilii i pomarańczy. Każdy z nich został umieszczony w słoiczku z ciemnego szkła z aluminiową zakrętką. Dodatkowo wszystko jest zapakowane w kartoniki. Pominę tutaj opisy i obietnice, ponieważ w sklepie HempKing wszystko jest dokładnie rozpisane dosłownie składnik po składniku. Garść informacji z cyklu, co autor miał na myśli znajdziesz też u Justyny. Skupię się więc na moich spostrzeżeniach.  

HempKing kosmetyki konopne

HempKing Konopny peeling do ust z CBD z pomarańczą 15ml

HempKing Konopny peeling do ust z CBD z pomarańczą

Jak już wiele razy wspominałam mam świra na punkcie pielęgnacji ust. Po pierwsze moje usta są bardzo wymagające i mają dużą skłonność do podrażnień oraz wysuszenia. A po drugie lubię je pielęgnować, ponieważ zwyczajnie sprawia mi to przyjemność. Paradoksalnie nie zawsze jednak mam asa w rękawie w postaci peelingu do ust. Nie tak łatwo znaleźć coś odpowiedniego, ponieważ część z nich działa zbyt agresywnie. A to powoduje, że po jakimś czasie usta są w jeszcze gorszej kondycji niż pierwotnie. Zdarza się więc, że peeling do ust idzie u mnie w odstawkę. Miałam już jeden taki przypadek w tym roku;) Maleńki słoiczek konopnego peelingu do ust z CBD z pomarańczą posiada dość gęstą konsystencję i sporą ilość drobinek. Na jedno użycie wystarcza stosunkowo niewielka porcja, więc wydajność jest w porządku. Peeling pachnie świeżą pomarańczą. Zapach jest bardzo naturalny i jednocześnie dobrze wyważony, czyli nie nadmiernie intensywny. Lubię cytrusowe aromaty, więc w moim odczuciu na plus:) Peeling nie barwi ust, więc nie trzeba się obawiać towarzyskich wpadek w razie skorzystania w pośpiechu:D Kosmetyk skutecznie złuszcza, ale jednocześnie nie podrażnia moich delikatnych warg. Po użyciu usta są miękkie, gładkie i nawilżone. Pozostaje na nich lekko natłuszczająca, ochronna warstewka. Stosuję go raz na kilka dni. 

HempKing Kojące serum konopne do ust z CBD 15ml

HempKing Kojące serum konopne do ust z CBD

Mimo, że peeling zapewnia ustom niezłą pielęgnację to moje uzależnienie od wszelkich smarowideł do ust, nie pozwoliłoby mi na nie użycie tuż po nim kojącego serum konopnego do ust;) Czułabym lekki niedosyt. Poza tym uważam, że takie produkty najlepiej działają w duecie, stanowiąc coś w rodzaju pielęgnacyjnego zabiegu na usta;) Zarówno do peelingu ani serum do ust nie dołączono żadnej szpatułki, ale ja zawsze mam coś takiego na stanie. Opcjonalnie nakładam patyczkiem do uszu lub zginam palec i zanurzam go w słoiczku. Typowo opuszką palca nie ze względu na to, że noszę nieco dłuższe paznokcie;) Choć jak się postaram to potrafię nałożyć tak żeby nic nie znalazło się pod nimi:D Samo umieszczenie serum do ust w słoiczku mnie nie razi, ponieważ wielokrotnie miałam np. koreańskie całonocne maski do ust, które również były pakowane w ten sposób. Nie da się jednak ukryć, że w takim przypadku przydaje się drugi tego typu kosmetyk (w tubce albo sztyfcie), ponieważ nie zawsze wygodnie jest skorzystać z serum tudzież balsamu do ust w słoiczku. Najlepiej sprawdza się w domu, kiedy mamy chwilę dla siebie. 

Przy tym produkcie mina mi zrzedła zaraz po tym jak odkręciłam słoiczek i rzuciłam okiem na konsystencję. Przypomina mi ona coś pomiędzy masłem shea, a drobną kaszką;) Wydaje mi się, że nie miałam wcześniej masła do ust o takiej formule. Obawiałam się, że serum będzie pozostawiało na ustach nieprzyjemne grudki, ale na szczęście nic z tego. Serum zaskakująco gładko się rozprowadza. Po nałożeniu przypomina mi coś w rodzaju lekkiego olejku do ust. Na szczęście zostawia po sobie trochę połysku. Wszak nie przepadam za matowym wykończeniem przy produktach do pielęgnacji ust. Zapach kojącego serum do ust HempKing to czysta mięta. W związku z tym po nałożeniu odczuwalne jest delikatne uczucie chłodzenia, które z czasem zanika. Nie jest to jednak efekt jak po piekących błyszczykach powiększających usta. Serum zapewnia ustom ochronę, nawilżenie i regenerację bez uczucia tłustości. Minusem jest dla mnie to, że jest to kosmetyk, który wchłania się szybciej niż bym chciała. Mam na myśli to, że jeśli nałożę na noc grubszą warstwę balsamu do ust lub specjalną maseczkę do ust to rano wciąż mam je na ustach. Serum do ust HempKing zaś po jakimś czasie wchłania się w moje usta całkowicie. A ja lubię niemal non stop czuć na ustach tą delikatną ochronną powłoczkę. To już takie zboczenie;) Wiem, że niektórzy mają wręcz odwrotnie i tego typu atrakcje im przeszkadzają, więc dla takich osób będzie to zaletą. Dla mnie z uwagi, na wchłanialność jest to kosmetyk bardziej do stosowania w ciągu dnia w domu. Tak żebym mogła co jakiś czas  go sobie reaplikować;)

HempKing Ultraodżywczy konopny krem do rąk z CBD o zapachu trawy cytrynowej 50ml

HempKing Ultraodżywczy konopny krem do rąk z CBD o zapachu trawy cytrynowej

Wspomniałam już, że podobają mi się poręczne słoiczki kosmetyków HempKing. Ale jednocześnie zaskoczyło mnie, że krem do rąk również został umieszczony w słoiczku. Chyba nigdy wcześniej nie miałam kremu do rąk w słoiczku. Raczej były to tubki lub opakowania z pompką. Okazało się jednak, że to całkiem sprytne, ponieważ można bez problemu zużyć produkt do samego końca (tubki trzeba rozcinać). I tutaj ponownie nie grzebię opuszką, a zginam palec wskazujący i zanurzam w opakowaniu. Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało serio tak robię i jest to dla mnie mega wygodne;) Nic się nie tłuści dookoła. Formuła kremu w moim odczuciu jest pośrednia. Nie jest lejąca, ale też nie maślana. Bardzo dobrze się rozprowadza. Szybkość wchłaniania zależy od użytej ilości. Nałożony z umiarem ładnie się wchłania pozostawiając po sobie delikatną ochronną warstewkę. Mnie się zdarza posmarować dłonie i po chwili czytać książkę;) Aplikowany bardziej obficie wchłania się nieco dłużej, ale też sprawnie. Przy takiej solidniejszej porcji zawsze można nałożyć bawełniane rękawiczki żeby zintensyfikować efekt pielęgnacyjny. 

Mocnym punktem ultraodżywczego konopnego kremu do rąk jest zapach! Polubiłam go od razu po odkręceniu, a jestem strasznie wybredna na tym polu i często przez to preferuję kosmetyki bezwonne. W moim odczuciu krem pachnie bardzo naturalnie trawą cytrynową z lekką, radosną nutką Vibovitu gdzieś w tle:D Działanie również, co tu dużo mówić jest bardzo dobre;) Nawilża, wygładza, regeneruje, chroni i co najważniejsze – efekt ten nie utrzymuje się jedynie do mycia:) Na pewno zetknęłaś się kiedyś z określeniem „niewidzialne” rękawiczki. W tym przypadku ma ono zastosowanie. Dobrze pielęgnuje też skórki wokół paznokci. A zaznaczam, że na manicure chodzę, co kilka tygodni i potem w domu nie robię nic ze skórkami (nie wycinam i nie odsuwam). Mimo tego nie mam zadziorków etc. Jedyna wada jest taka, że nie mam manii kremowania rąk, więc najchętniej robię to tylko raz dziennie – przed pójściem do łóżka. Przy takiej częstotliwości stosowania kremu HempKing czułam lekki niedosyt. Może dlatego, że nadal żele antybakteryjne są na porządku dziennym, a sprzątanie też często odbywa się u mnie bez rękawiczek. Zaczęłam więc aplikować szalone 2x na dobę (1x warstwę grubszą i 1x cieńszą) i to okazało się optymalne:D Tak to już ze mną jest, że usta mogę smarować wielokrotnie w ciągu dnia, a rączek nie;) Niemniej z czystym sumieniem mogę polecić ten krem, bo w moich oczach zasługuje na ulubieńca drugiej połowy roku. Plus też za wydajność, ponieważ przy niewielkiej pojemności (50ml) po niecałym miesiącu jeszcze trochę go mam. A ja, mimo, że nie nakładam wiele razy dziennie to z reguły szybko zużywam kremy do rąk.

HempKing Regenerujące serum do stóp z CBD o zapachu drzewa herbacianego 100ml

HempKing Regenerujące serum do stóp z CBD o zapachu drzewa herbacianego

Stopy większość z nas traktuje po macoszemu i ja również jakoś szczególnie się nad nimi nie pieszczę. Dbam o nie w ten sposób, że wykonuję peeling, a po kąpieli wcieram balsam lub krem do stóp (jeśli akurat posiadam odrębny) i zakładam bawełniane skarpetki (zrzucam je dopiero przed pójściem spać, bo nie lubię spać w skarpetkach). Można więc powiedzieć, że pielęgnacja stóp u mnie funkcjonuje, ale bez fajerwerków w stylu masaż albo moczenie ich w jakichś substancjach. Do tego nie mam cierpliwości. Także smaru-smaru i gotowe. Nie mam też jakichś problemów ze stopami. Skóra moich stóp wygląda w porządku. Zasadę mam jednak taką, że jeśli posiadam specjalny krem do stóp to chętnie go używam. W tym przypadku jest to serum, ale jego konsystencja jest kremowa. Serum do stóp pachnie bardzo naturalnie drzewem herbacianym. Wolałabym zapach owocowy, ale jak pewnie wiesz kremy do stóp najczęściej posiadają specyficzne zapachy. Po części z uwagi na zawartość składników działających antybakteryjnie i przeciwzapalnie. Serum do stóp posiada dość gęstą, treściwą konsystencję, która trochę bieli podczas rozsmarowywania. Na to jednak nie zwracam wielkiej uwagi, ponieważ nie czekam na zupełne wchłonięcie tylko sprawnie wskakuję we wspomniane już bawełniane skarpety. Szybkość wchłaniania jest dla mnie w tym przypadku bez znaczenia. Serum do stóp zmiękcza, odżywia i nawilża skórę. Stosowanie raz dziennie jest dla mnie wystarczające, ale tak jak wspomniałam moje stopy nie są bardzo wymagające.

Znasz linię pielęgnacyjną HempKing? Stosowałaś kosmetyki z CBD?

Czytaj dalej »

środa, 30 maja 2018

HERA Lip Polish and Mask - maska i peeling do ust 2 w 1!

Muszę przyznać, że dość regularnie zaglądam do zakładki nowości w sklepie Jolse. Przy jednej z takich wizyt trafiłam na HERA Lip Polish and Mask, czyli maskę i peeling do ust zamknięte w jednym słoiczku, ale w osobnych "przegródkach":) Jako osoba uzależniona od dobrych produktów do pielęgnacji ust i zarazem ceniąca sobie inną koreańską maskę do ust – Laneige Lip Sleeping mask, od razu wiedziałam, że jest to coś, co koniecznie muszę wypróbować:) Przejście od słów do czynów nie trwało długo i ani się obejrzałam, a produkt już lądował prosto na moich ustach;)



HERA Lip Polish and Mask


Jak na Herę przystało, produkt został opakowany w elegancki czarny kartonik, wewnątrz którego ukryto aplikator w etui oraz słoiczek. Został on podzielony na dwie części. Górna zawiera maskę do ust, a dolna peeling. Oba produkty posiadają różową barwę, a całość opakowania prezentuje się całkiem stylowo i jest wykonana z dobrej jakości materiałów;) Aplikator jest bardzo wygodny, choć nie tak giętki jak w przypadku maski Laneige. Ten podwójny słoiczek zawiera 5g maski oraz 5g scrubu do ust. 

Produkt występuje w dwóch wersjach zapachowych – #01 Pink Lemonade oraz #02 Rich Vanilla. Ja zdecydowałam się na orzeźwiającą różową lemoniadę i nie żałuję:) W koreańskich maskach do ust (przynajmniej tych, z którymi miałam już do czynienia) cenię sobie to, że ich zapachy są przyjemne, ale delikatne. Dzięki temu nie mam nieprzyjemnego uczucia jakbym niemalże jadła coś sztucznego. Nie lubię bowiem gdy produkt do pielęgnacji ust pachnie zbyt nachalnie;) Pod tym względem Hera również mnie nie zawiodła. Peeling pachnie bardzo cytrusowo i orzeźwiająco, trochę jak Sprite, ale jakby nieco naturalniej;) Lip Mask pachnie podobnie, ale zdecydowanie subtelniej i jej zapach nie jest zbyt długo wyczuwalny na ustach. To dobrze, ponieważ nie drażni podczas stosowania przed snem.
Peeling posiada dość delikatną konsystencję bez żadnych wyczuwalnych drobinek, więc będzie idealną opcją dla wrażliwców. Podczas zastosowania na ustach pojawiają się takie małe białe fragmenty sygnalizujące, że złuszczanie się powiodło;) Nie wiem jak to określić, ale wiecie o co chodzi;) Nie podrażnia ani nie wysusza ust oraz dobrze je przygotowuje na przyjęcie maski, którą według mnie można stosować również w ciągu dnia. Maska również posiada przyjemną, delikatną konsystencję. Na początku wydawała mi się nieco twarda w porównaniu do Laneige, ale szybko zmiękła. Można ją nakładać za pomocą dołączonego aplikatora, palcem albo bezpośrednio zanurzając w niej usta jeśli nie jesteście „brzydliwi”. Mnie się tak czasem zdarzało choć pewnie nie powinnam się przyznawać;) Maska jest wyczuwalna na ustach (ale w żadnym wypadku nie tłusta), a także subtelnie je nabłyszcza. Jeśli chodzi o działanie to przyznaję, że jest bardzo dobrze. To świetnej jakości produkt, który dobrze radzi sobie z nawilżeniem, regeneracją i ukojeniem ust. A także fajnie sprawdza się jako baza pod szminkę. Minusem jest jedynie cena i jej stosunek do pojemności. Choć warto pamiętać, że mamy tutaj dwa produkty za jednym zamachem:) Jeśli zależy nam jedynie na masce to na pewno bardziej ekonomiczną opcją będzie Laneige, którą również często z powodzeniem stosowałam nie tylko na noc tak jak polecano, ale i w ciągu dnia:) Maniaczkom produktów do ust zdecydowanie polecam wypróbować obie:) HERA Lip Polish and Mask to godny wypróbowania kosmetyk do ust.


Znacie kosmetyki marki Hera? Lubicie takie rozwiązania 2w1?
Czytaj dalej »

niedziela, 19 października 2014

Full Mellow peeling do ust Candy Floss – słodka uczta dla naszych ust:)

Cześć Dziewczyny!

Jakiś czas temu na blogach można było zaobserwować istny wysyp produktów Full Mellow. Moja słaba silna wola sprawiła, że szybko poczyniłam drobne zamówienie. Wśród wybranych przeze mnie produktów znalazł się peeling do ust Candy Floss z linii Boogiesilver. Szczerze mówiąc nie miałam pojęcia któż to taki Boogiesilver, ponieważ bardzo rzadko oglądam vlogi. Zdecydowanie lepiej przyswajam słowo pisane;) Zajrzałam jednak na kanał tej osoby i muszę przyznać, że ma ona dar przekonywania. Ostatecznie skłoniła mnie do poczynienia zakupów w Full Mellow.


Opis Producenta
Dzięki słodkiemu zapachowi waty cukrowej zostaniesz przeniesiona do czasów dzieciństwa. Caster cukier oraz naturalny miód delikatnie wygładzi Twoje usta, a Olejek Jojoba sprawi, że staną się miękkie i nawilżone. Candy Floss ma słodki smak, a nadmiar produktu możesz po prostu zlizać z ust. 


Moja opinia

Opakowanie

To plastikowy słoiczek zawierający aż 30g produktu. Patrząc po peelingu do ust Pat&Rub, którego zostało mi jeszcze trochę po wielu miesiącach używania nie sądzę, że uda mi się zużyć ten peeling przed upływem daty ważności (12.2014). Chyba, ze… go zjem;)

Konsystencja i zapach

Konsystencja jest jakby lżejsza niż w przypadku wspomnianego przeze mnie peelingu Pat&Rub. Full Mellow jest drobniej zmielony, zdarza się, że troszkę produktu ucieknie mi do umywalki. Zapach jest bardzo przyjemny. Według mnie to bardziej guma balonowa (coś w rodzaju różowej Orbit dla dzieci) niż wata cukrowa.

Działanie

Peeling mieliście już okazję zobaczyć w moich ulubieńcach września. Produkt świetnie wygładza usta sprawiając, że stają się one miękkie i lekko nawilżone. Po takim peelingu wszelkie balsamy do ust działają intensywniej, a szminki prezentują się lepiej. Produkt jest jadalny, więc zadowoli każdego łasucha:) Smak peelingu jest słodki i przyjemny. Na uwagę zasługuje też naturalny i krótki skład bez zbędnych dodatków. Tutaj oczywiście niektórym zaświeci się lampka pt: sama mogę taki zrobić! Pewnie tak, ale ja akurat nie przepadam za produkcją własną;) Chyba nie mam do siebie aż tyle zaufania. Zdecydowanie wolę zaopatrzyć się w gotowy produkt. Peeling do ust nie należy też do kosmetyków niezbędnych. Można go wykonać przy użyciu cukru lub szczoteczki do zębów. Jednak według mnie nie będzie to już takie przyjemne. Peelingu używam średnio co 2-3 dni, a kiedy mam kaprys nawet codziennie;) Produkt nie podrażnia moich ust. 
Myślę, że Candy Floss zadowoli wszystkie gadżeciary, a w szczególności te które mają świra na punkcie pielęgnacji ust (tak, tak to ja). Wady to przede wszystkim dostępność i długi czas oczekiwania na wysyłkę.


Próbowałyście już Candy Floss?

Lubicie takie gadżety?

Czytaj dalej »