wtorek, 8 grudnia 2015

Dr Irena Eris Provoke eyeliner we flamastrze i automatyczna kredka do powiek

Cześć Dziewczyny!

Wiem, że ostatnio na blogu było sporo Provoke, ale tak to już ze mną jest;) Kto zna mnie dłużej wie doskonale, że kiedyś notorycznie pojawiało się Organique, które nadal kocham, ale czekam aż pojawi się coś nowego, co wpisze się w moje potrzeby:) Dziś dla odmiany za jednym zamachem przedstawię Wam dwa produkty Provoke przeznaczone do makijażu oczu;) Jednym z tych produktów jest eyeliner we flamastrze, a drugim kredka do powiek. Który bardziej przypadł mi do gustu?


Dr Irena Eris Provoke Automatyczna kredka do oczu
Miękka formuła by zapewnić odpowiedni poślizg i precyzyjną kreskę. Efekt półmatowego wykończenia i mocnego krycia by idealnie podkreślić kształt oczu. Rekomendowana również do użycia na linii wodnej jako KOHL KAJAL z końcówką umożliwiającą makijaż SMOKY. Trwała (utrzymuje się powyżej 10 godzin).

Kredka jak każdy produkt z linii Provoke opakowana została w elegancki srebrny kartonik. Wszak Pani Irena to kobieta z klasą;) Przy okazji (tak dla odmiany) polecam Wam interesujący wywiad, który utkwił mi w pamięci, klik!  Wewnątrz znajdziemy kredkę, która również prezentuje się bez zarzutów. Produkt wysuwany jest automatycznie więc na całe szczęście nie trzeba go temperować. Na końcu znajduje się także gąbeczka do rozcierania jeśli zamarzy nam się np. smoky eyes. Wykończenie jakie zapewnia kredka to według producenta „semi matt” i mogę się z tym zgodzić, ponieważ kredka nie jest błyszcząca, ale nie daje też smutnego, posępnego efektu;) Kto mnie zna ten wie, że rzadko można mnie spotkać bez kreski na dolnej powiece;) Bez kreski często czuję, że mój makijaż jest niepełny, a dobre samopoczucie to podstawa. Dlatego też kreskę maluję;) Kredki dostępne są w 5 odcieniach, ja posiadam odcień Silver. Moje ulubione odcienie kredek to właśnie szarości, niebieskości, ewentualnie brązy i złoto;) Pigmentacja kredki Provoke niestety nie jest tak doskonała jak w przypadku kredki Marca Jacobsa. W moim odczuciu kredka Provoke jest bardziej twarda, co utrudnia szybkość i płynność aplikacji. Jedno pociągnięcie nie zapewnia jednolitego koloru, a gdy jeszcze rozetrzemy kreskę przy użyciu gąbeczki znika ona całkowicie. Dlatego dla satysfakcjonującego efektu muszę przeciągnąć powieki kredką 3 razy. Gdy to już uczynię efekt prezentuje się bez zarzutów, a kreska nie ma tendencji do rozmazywania się i blaknięcia w ciągu dnia. Znika dopiero po wieczornym demakijażu albo porannym jeśli towarzyszyła nam w w nocy;) Kredka nie podrażnia powiek i nie powoduje łzawienia moich wrażliwych oczu. Można jej również używać na linię wodną, choć ja do tego celu używam kredki cielistej. 

Cena regularna kredki to 39,90zł, dość często można trafić na promocję w sklepie internetowym.


Dr Irena Eris Provoke Eyeliner we flamastrze

Innowacyjny, miękki aplikator zapewnia precyzyjną kreskę, idealnie podkreślając oczy. Płynna formuła gwarantuje doskonałą trwałość i intensywny kolor. Testowana dermatologicznie i oftalmologicznie.

Moja relacja z eyelinerami brzmi: „to skomplikowane”. Nie dlatego, że trafiam na złe produkty, a dlatego, że moje umiejętności w tym zakresie nie są satysfakcjonujące;) Trochę zganiam to na kształt powiek, które moim zdaniem nie są stworzone do przyjmowania wymyślnych malunków w postaci jaskółek etc. Moje oczy są trochę skośne i nawet jeśli namaluję kreskę według instruktażu to coś mi nie pasuje, coś mnie przytłacza;) To tyle jeśli chodzi o anatomię oka;) Dlatego robię to po swojemu malując cienką kreskę, która ma za zadanie przede wszystkim podkreślić linię rzęs tak aby oczy nie były przytłoczone;) Jako że moje umiejętności eyelinerowe są wątpliwe gdy zamierzam dokonać zakupu tego typu produktu z reguły stawiam na takie, które są stosunkowo łatwe w obsłudze. Z mojego doświadczenia wynika, że najlepszy liner dla łamagi to taki słoiczkowy w żelu, który można nałożyć przy pomocy cienkiego pędzelka lub we flamastrze/pisaku. Najgorsze dla mnie są te w pędzelku, nie potrafię nimi wyczarować zgrabnej, cienkiej kreski;) Produkty Provoke na ogół wywierają na mnie dobre wrażenie więc zdecydowałam się na eyeliner w pisaku.
Jeśli chodzi o kwestie techniczne eyeliner również zapakowany został w srebrny kartonik. Na moim dodatkowo była informacja – nowa aplikacja, głęboka czerń. Nie wiem czy oznacza to, że mam do czynienia z ulepszoną wersją, ale informacja by na to wskazywała. Sam liner jest czarny i logowany. Jego końcówka jest wygodna i zwężana dzięki czemu można nim zrobić zarówno cienką kreskę (tak jak lubię) oraz grubszą. Tutaj nie ma problemów z aplikacją, jedno pociągnięcie pozostawia po sobie głęboką czerń. Nawet taki antytalent jak ja daje radę więc jest naprawdę nieźle;) Eyeliner nakładam albo na cienie albo na gołą powiekę niepokrytą nawet bazą. W obu zastosowaniach trwałość jest bez zarzutów, namalowana kreska nie ma tendencji do kruszenia się, odbijania na powiece czy też rozmazywania. Chyba, że nie zdąży dobrze wyschnąć i otworzę szeroko oczy, ale schnie szybko więc zdarzyło mi się to tylko raz.

Cena regularna wynosi 45zł, również widuję ten produkt na promocjach zarówno w sklepie internetowym jak i stacjonarnie (moja sztuka pochodzi z Super-Pharm, ale dostępne są również w niektórych Rossmannach). 

Dla odmiany za jakiś czas pojawi się recenzja Dermokapsułek Rewitalizujących z pielęgnacyjnej linii Clinic Way;) 


Znacie te produkty? Pochwalcie się jak tam Wasze „eyelinerowe umiejętności”. Wierzę, że nie tylko ja jestem w tej kwestii trochę ułomna;)

87 komentarzy:

  1. ja wielbiam czarną z Provoke :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja dałam sobie spokój z eyelinerami, moje kreski nadają się na halloween chyba:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe:D no ja się staram, ale nie mogę powiedzieć żeby kiedykolwiek wyszło mi na tip top:D

      Usuń
  3. Zupełnie nie znam kosmetyków Provoke. A kreski na powiekach uwielbiam, najczęściej sięgam po Fluidline z MAC :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że nie są jeszcze zbyt popularne bo sama rzadko trafiam na wpisy o tych kosmetykach;) A szkoda.

      Usuń
  4. Ja i eyeliner to kompletne nieporozumienie. Jeśli kreska, to tylko malowana kredką, i to z zamkniętymi oczami, na wyczucie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie ciekawa byłam jak się spisze ten liner, bo kredek nie używam :) moje umiejętności znasz, więc nie będę się powtarzać ;) teraz znowu używam l'oreal super liner gel intenza, to chyba najlepszy kosmetyk do tego ever, choć golden rose też jest niczego sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty masz, że tak powiem szerszą powiekę więc u Ciebie wszelkie jaskółki inaczej się prezentują bo u mnie tak nie bardzo. Rozmawiałyśmy kiedyś o tym:D Ten masz to sama kiedyś wypróbujesz i będziesz wiedziała czy Ci pasuje bo jednak każdy lubi co innego. Ja tych w pędzelkach to już nawet nie tykam bo wychodzą mi grube krechy. Nie pasujące do mojej anatomii oka:D
      Ja z kolei lubię bardziej kredki, ale ta jest trochę słabszym ogniwkiem bo nie daje natychmiastowego efektu. L'Oreal to w słoiczku jakiś?

      Usuń
    2. No dokładnie, taki w słoiczku :) pisałam jego recenzję, ale już dawno temu ;) dla mnie to najfajniejszy liner jaki znam.

      Usuń
    3. W słoiczku to mogłabym wypróbować jak będę kiedyś robić zakupy online bo z tego co pamiętam on jakiś niestacjonarny. Lubię L'Oreala z drogeryjnych. Jak nawet ten tusz do brwi się u mnie sprawdza to jest szał :D A siostra mi pow, że życzy powodzenia w używaniu hehe

      Usuń
    4. U mnie też świetnie sprawdza się ten do brwi :) nawet dałam raz użyć mamie na imprezę, a ona kazała sobie zamówić bo jej się tak spodobał :) zaznaczę jeszcze, że do tej pory nie chciała niczym brwi malować ;) a te linery w słoiczku są czarne, czarnozłote i jeszcze jakieś, chyba czarnofioletowe? Ciekawią mnie te dwa odcienie, ale nie mogę za bardzo znaleźć swatchy w necie i odpuściłam ;)

      Usuń
    5. Kolorowe kreski linerem to nie wiem czy bym podołała:D miałam chyba kiedyś niebieski ;D
      No super ten żel, lepsze to niż produkty Benefit:)
      Ja wzięłam ten odcień medium/dark mimo że moje brwi to takie trochę niemrawe szaraki, a i tak pasuje;) jaśniejszy był za to jakiś żółty ;D a przezroczysty to przy bylejakich brwiach zbędny ;)

      Usuń
    6. Ja malowałam już srebrne i turkusowe kreski :) A ten żel znowu dla mnie w sumie mógłby być ciemniejszy, ale i tak jest ok ;) Bardzo uniwersalny produkt :)

      Usuń
    7. Ano właśnie taki dark to on wcale nie jest!

      Usuń
  6. Jak ja lubię Provoke :) Ale kredki ani linera jeszcze nie miałam.... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. kosmetyki Provoke są mi zupełnie obce. praktycznie nie używam żadnych kosmetyków do oczu poza cieniami Color tatto raz na jakś czas

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie przepadam za eyelinerami w pisaku, wolę te w słoiczku o dziwo jest mi prościej malować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię i flamastry i słoiczki:) nie lubię pędzelków:D

      Usuń
  9. Muszę przyjrzeć się tym kredkom :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Najbardziej mnie ciekawi eyeliner, chociaż ja nie umiem robić kresek :D Jeszcze niedawno chciałam kupić jakiś właśnie we flamastrze, ale się rozmyśliłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja daję radę to pewnie i Ty byś dała bo ja jestem antytalent w linerowej kwestii ;D

      Usuń
  11. Zdecydowanie nie jesteś sama, moje zdolności są pewnie na jeszcze gorszym poziomie :) Dlatego właśnie częściej sięgam po kredki niż eyelinery, są prostsze w obsłudze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Kredka zawsze łatwiej choć w tym przypadku jakoś lepiej się spisuje eyeliner :) o dziwo

      Usuń
  12. Ten eyeliner w pisaku mnie zaciekawił, ale wolałabym go w ciemno-brązowym wydaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przecudny odcień ma ta szarawa kredeczka, muszę się bliżej zainteresować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolor super, tylko trzeba się ciut przyłożyć do malowania :)

      Usuń
  14. Nie używałam nigdy kosmetyków z tej serii. Miałam kiedyś eyelinery w postaci pisaka ale po paro-krotnym otwarciu-wysuszały się bardzo. Zatem po takich doświadczeniach używam tradycyjnego eyelinera z pędzelkiem, mogę śmiało zarekomendować z firmy Misslyn :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znowu jakoś nie ogarniam tych w pędzelkach :D

      Usuń
  15. Nie lubię zbyt twardych kredek, bardziej podoba mi się eyeliner, czerń jest bardzo głęboka.

    OdpowiedzUsuń
  16. kolor kredki bardzo mi się podoba, szkoda jednak,że jest twarda
    a co do kresek to ja też jestem antytalencie w tej kwestii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trzeba przejechać więcej razy po powiece, jak już się to zrobi jest ok. Ale lepiej gdyby od razu był pełny kolor:) widzę, że jest trochę więcej tych antytalentów:D

      Usuń
  17. Produktów nie znam, co do kresek i eyelinerów to podczas ich malowania najlepiej bez kija nie podchodzić :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Eyeliner by mi na pewno przypasował :) Chyba się na niego zaczaję.

    OdpowiedzUsuń
  19. najgorsze są dni kiedy idealnie pomaluję oczy cieniami i kreska eyelinerem niszczy wszystko.. ostatnio wolę używać czarnego cienia, łatwiej poprawić :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Forma pisaku mi odpowiada ale ja bym równych kresek nie zrobiła ;P

    OdpowiedzUsuń
  21. Fajna chociaż ja nie stosuje. :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Najbardziej lubię eyelinery w pisaku, ogólnie mam łatwość w rysowaniu kresek - dzięki Bogu :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Wygląda ciekawie, może kiedyś wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  24. widzę je pierwszy raz, ale zakochałam się w eyelinerze ;0

    OdpowiedzUsuń
  25. Uwielbiam takie automatyczne kredki, ale aż trzy razy malować kreskę? Wolę Avonowe za dychę, tam maluję raz i trzyma się cały dzień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znowu mam tak, że najlepiej sprawdzają się u mnie te najdroższe kredki. Z Avonowych też nie byłam zadowolona... Jedynym wyjątkiem są kredki Sephorowe, które kosztują podobnie do Provoke, a fajnie się nimi maluje ;)

      Usuń
  26. Nie potrafię zrobić równych kresek :)

    OdpowiedzUsuń
  27. To półmatowe wykończenie mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja w tej kwestii jestem dosłownie ułomna wiec lepiej sie nie wypowiadam Hi hi hi :) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie :D cieszę sie ze jesteś moja towarzyszka :D
      Teraz mi raźniej :*

      Usuń
  29. Ta kredka Provoke nigdy nie wpadła mi w rękę. Chyba jeszcze nie jest to aż tak popularny produkt. Co do drugiego produktu to moje przygody z eyelinerem to dłuuuga historia. Próbuję tych w pisaku, trenuję, nie poddaję się, ale póki co efektów nie ma i kreski wychodzą...hmmm nieudane - tak delikatnie mówiąc ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mam wrażenie, że produkty Provoke nie są jakoś szczególnie popularne. A szkoda. Ilekroć szukałam opinii to rzadko trafiłam na dokładne recenzje, które nie byłyby tylko ogólną prezentacją produktu.
      Z kreskami wiem o czym mówisz :D dlatego ja robię raczej takie normalne cienkie, bez szaleństw :D

      Usuń
  30. Fajna, ale wolę kredki z niższej półki cenowej ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. tak samo mogłabym określić moje relacje z eyelinerami :P że jeszcze żadnym sobie oka nie wydłubałam zakrawa na prawdziwy cud :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie racja:D parę razy było blisko:P

      Usuń
  32. Moje top produkty to kredka Marc Jacobs, kredki Collistar, Double Wear Estee Lauder oraz Pupa. To moje ulubione kredki. Niezła była też kredka Lancome, ale jej niebieski barwnik mnie uczula niestety, a szkoda, bo ma cudowny kolor indygo...
    Liner - ulubiony to złoty Loreal, nie wiem ale chyba już wycofany... Teraz mam inny Loreala, ale to już nie to... więc kupiłam The Balm i ten też polecam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też na topie Marc Jacobs:) bardzo lubię też MUFE :) z tańszych porządne są Sephorowe:) niefajnie z tym barwnikiem:/ ale mnie np też kiedyś tusz Lancome uczulił :/
      The Balm ogolnie lubię, muszę zetknąć jaki liner mają.

      Usuń
  33. Nie znam ale wyglądają ciekawie, lubię kreski ;D

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie znam tych produktów, ale eyeliner wydaje się ciekawy, chociaż nigdy nie miałam w pisaku ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja miałam kiedyś taką srebrną kredkę z Avonu, z tymże była połyskująca. Robiłam nią kreskę na górnej powiece i powiem Ci, że był super efekt:). Włączyłaś mi kolejną potrzebę. Ehh...:)
    Przyjrzę się sephorowym kredkom i zerknę też na MJ. Mam nadzieję, że znajdę coś w tym kolorze.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z Avonowych nie byłam zadowolona, jakoś za twarde dla mnie były. Tutaj właśnie też taki problemik, że efekt jest dobry i trwały, ale pod warunkiem, że przejadę kredką 3x.
      MJ bardzo polecam. Mam właśnie taką połyskującą szarą;) tylko teraz jest problem z dostępnością bo podobno coś ulepszają... Szczerze mówiąc nie wiem co tam można jeszcze ulepszyć;)
      Bardzo dobre są też kredki MUFE. A z tańszych to właśnie Sephora ma porządne:) i często są promocje na te ich produkty;)

      Usuń
    2. Z tego co pamiętam, to aż takie twarde nie były, ale mogę się mylić, bo to było kilka lat temu, a pamięć już nie tak doskonała:). Podobał mi się ten odcień, bo to było takie jasne mroźne srebro.
      Powiem Ci szczerze, że mnie nie fascynuje marka MJ, ale skoro mówisz, że kredki są świetne, to ten jeden kosmetyk mogłabym kupić:). Kredki z MUFE widziałam u Soni i pamiętam, że pisała o ich doskonałej trwałości. No i wiele dziewczyn pisało, że Sephora ulepszyła swoje kredki, więc teraz warto je kupować.

      Usuń
    3. Ja byłam zafascynowana marką MJ jak weszła. Miałam ochotę na wiele rzeczy choć ostatecznie póki co mam tylko kredkę. Ale szczerze polecam i chyba nie trafiłam na żadną negatywną opinię nawet:) Ja te z Avonu też dawno miałam. Czasami podobno produkty potrafią się różnić zależnie od koloru, choć nie wiem czy rzeczywiście jest w tym trochę prawdy. Sama nie pamiętam jakie miałam i z jakiej serii, ale chyba coś w kierunku granat, niebieski, fiolet.

      Usuń
    4. Ja jestem tak zniechęcona do marki przez ich perfumy. Żadne do tej pory mi się nie spodobały i to automatycznie rzutuje na postrzeganie kolorówki.

      Potwierdzam, produkty mogą się różnić jakością w zależności od koloru. Przykładem są tu np. błyszczyki i matowe szminki z Golden Rose.

      Usuń
    5. Mnie się tylko podobały Eau So Fresh i Sorbet o ile nie pomyliłam, ale nie kupiłam. Podobno mało trwałe. Reszta mi się nie podoba.

      No to by trochę wyjaśniało;)

      Usuń
    6. Ewelina, pilnie mi jest potrzebna Twoja odpowiedź:).
      Wczoraj wyczytałam, że pudrowy rozświetlacz z Dr Ireny Eris to odpowiednik meteorytów i jestem ciekawa co o tym sądzisz, a gdzieś w komentarzu, który u kogoś zostawiłaś, przeczytałam, że miałaś te kulki i jednocześnie jesteś znawczynią kolorówki Eris:).
      Do tej pory myślałam, że on jest przeznaczony tylko na kości policzkowe, ale skoro taki wielofunkcyjny, to chyba go kupię:).

      Usuń
    7. Chodzi Ci o ten Star Shimmer czy puder nude glam look?

      Usuń
    8. A to on mi się zawsze podobał wizualnie i przymierzałam się do niego, ale uważam, że on się u Ciebie nie sprawdzi. Odradzałabym. Jest bardzo blady. Na mnie wygląda trupio i wątpię żeby się sprawdził na Twojej cerze. Parę znajomych go ma i prawie każda jest niezadowolona bo jest strasznie jasny i się osypuje. Jedynie jedna znajoma jest zadowolona, ale ona ma naprawdę bardzo bladą cerę.
      A co do Meteorytów były one najgorszym zakupem w moim życiu:D miałam dawne 02 i wyglądałam w nich sino, tak jakbym była chora.

      U mnie efekt jaki rzekomo mają zapewniać Meteoryty (jednoczesne rozświelenie, zmatowienie, złagodzenie) zapewnia ten puder ShyShine Nude Glam Look. Tylko muszę omijać lub uważać z tym najjaśniejszym odcieniem bo potrafi u mnie bielić.
      Ten Star Shimmer to raczej dla bladziochów. Sama ubolewam bo tloczenie zawsze mi się podobało.

      Usuń
    9. Ewelina, dziękuję za odradzenie w takim razie.
      Nie będę ryzykować.

      Usuń
    10. Zawsze mogę się mylić, ale szczerze jakoś tego nie widzę. Gdyby nie to to sama już dawno bym go miała:)

      Usuń
  36. Nie miałam nic tej marki, ale kuszą mnie te kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja robię kreskę codziennie i oczywiście jak wychodzi mi ładnie z lewej, to po prawej jest masakra i na odwrót. Dlatego często prawie wcale jej nie wyciągam, tylko zakańczam w tym momencie, w którym powinno się ją wyciągać do góry. Jestem posiadaczką opadającej powieki i namalowanie ładnej i poprawnej kreski to ciężka sprawa, a taka kreska niekompletna i tak dużo daje moim oczom :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie też zwykle robię bez tych wywijasków:D

      Usuń
  38. Kolor kredki jest boski, bardzo mi się podoba, ma w sobie coś niezwykłego. Niestety ze standardowych kredek rzadko kiedy używam, ale liner w pisaku chętnie bym wypróbowała. Wygląda na bardzo precyzyjny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, kolor jest bardzo przyjemny. Natomiast eyeliner rzeczywiście precyzyjny. Spokojnie można nim namalować cieniutką kreskę;)

      Usuń
  39. mam ten eyeliner i jestem z niego bardzo zadowolona, bardzo dobrze robi mi się nim kreski :-)

    OdpowiedzUsuń
  40. Piękny duecik! Ja jak pewnie wiesz, jestem kreskowym maniakiem, więc zarówno linery jak i kredki kocham całym sercem mym :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet mam w pamięci Twoją kolekcję kredek:D

      Usuń
  41. Jeszcze nie miałam, ale moja córka je sobie chwali. :) Czuję się skuszona, uciekam stąd o ja grzesznica niewierna :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze.

Jeśli jednak nie czytasz nie komentuj i nie pisz głupot;) Proszę nie zostawiaj linków, to nie jest miejsce na Twoją reklamę. Komentarze zawierające linki będą usuwane.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...